W weekend miałem przyjemność kolejny raz gościć na Mazurach. Tym razem okazja była przednia - 40ste urodziny expata.
Pogoda piękna, pomysł wspaniały, świętować, w przedłużony weekend, w sposób aktywny - coś w moim stylu.
Grono ok 15 przyjaciół - rejs jednym z największych jachtów na polskim śródlądziu: "Biegnącą po falach" (większy jest chyba tylko Chopin w chwili obecnej) - zapowiadała się, i była to super przygoda.
Pogoda w sobotę i niedzielę - super! Jedyny minus, to taki, że wiało bardzo słabiutko. W poniedziałek trochę deszczu.
Słabe podmuchy miały również swoje plusy - mogliśmy niemalże z pełnym ożaglowaniem popływać po północnym szlaku Wielkich Jezior Mazurskich.
Ponieważ był to mój debiut z tak dużym jachtem - wcześniej podziwiałem jedynie "Biegnącą..." pływając na innych jednostkach - z punktu widzenia żeglarskiego było to dla mnie super doświadczenie.
Nasza załoga składała się z 15 osób + kapitan.
"Szef" na początku podzielił całą grupę na cztery wachy, a potem udzielił szczegółowego ale i szybkiego przeszkolenia z posługiwaniem się wszystkimi linami, żaglami itp.
Mi przypadło stanowisko oficera IV wachty i odpowiedzialność za tylną część łajby - czyli drugi maszt, grot, brasy żagli przednich, kotwica, cumy rufowe, bandera...a do tego 4 osoby hahaha - to była bułka z masłem ale również spora odpowiedzialność - zwłaszcza przy składaniu masztów, by wszystko grało i by było bezpiecznie - zresztą mimo szampańskiej atmosfery tak było od początku, do końca rejsu.
Trochę o łódce.
"Biegnąca po falach" to Brygantyna, która została zwodowana w 1977 roku.
Długość maksymalna: 19,52 m.
Szerokość: 3 m.
Zanurzenie bez miecza: 1 m, z mieczem 2,1 m.
Powierzchnia żagli: 128 m2.
Więcej info na stronie: http://www.biegnacapofalach.pl/
A wygląda nasza ślicznotka tak:
Inne ujęcie:
I jeszcze jedno:
Powyższe zdjęcia zrobione w chwili przerwy, gdy prawie cała załoga udała się na Mamerki i słynne bunkry z czasów II Wojny Światowej.
Ster, piękny, duży i drewniany:
Dziób robi wrażenie...
Rufa:
Szczęśliwi załoganci:
Wachta IV w trakcie instruktarzu:
Jedno z bocianich gniazd:
Przez trzy dni żeglowania zrobiliśmy ok 55 km wodą - głównie po jeziorach: Mamry, Mamerki, Przystań, Święcajty i Dargin.
Kraina tysiąca jezior urzeka swoim pięknem.
Czas minął nam bardzo szybko.
Super towarzystwo, 40 urodziny przyjaciela i super impreza - czegóż chcieć więcej?
Ano żeglowania powyższą, piękną łajbą! Trzy dni i słaby wiatr, to trochę mało - po rejsie został niedosyt.
Człowiek chciałby trochę bardziej poznać, nie tylko łódź ale również, to w jaki sposób "Biegnąca..." biega po falach gdy dmuchnie mocniej.
Cudowny trzy dni, na cudownej łodzi.
Ot, krótka relacja i kilka fotek...
Ahoj narciarze.
Pozdrawiam
marboru