Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MOSTOSTAL

    MOSTOSTAL

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      993


  3. peszkod

    peszkod

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      531


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.07.2015 w Odpowiedzi

  1. Oto koło napędowe Mullera w oryginale: Koło zębate w położeniu górnym. A tu w dawnej samoróbce z BK:[ATTACH=CONFIG]23258[/ATTACH]Koło zębate przeniesione na dół. To jest dokładnie ten sam element po 42 latach. Pamiętam pod koniec lat 80 ten wyciąg był pomalowany właśnie na brązowo. Był brzydki i bardzo stary. Odstraszał. W roku 1990 COS przeprowadził jego modernizację, o czym dowiedziałem się niedawno oraz z ostatnich doniesień samego COSu. Wymieniono wtedy oryginalny napęd na nowszy (jaki ??) podobno Mostostalu, tyle z jakąś nietypową przekładnią, której do dziś nie mogę rozgryźć. Mostostal takich nie robił i nie stosował. Od początku stosował przekładnie tego typu:Możliwe, że jest to przekładnia z dawnego "krótkiego górnika" z Czyrnej czyli Transporty Chrudim VL500. Nie jestem jednak tego pewien bo Transporty miewały raczej napęd przekazywany na wielkie koło zębate podobnie jak KWK, które z niej powstały. Przekładnia w Mullerze z Dolin po modernizacji w 1990r. Przekładnia standardowa (?) Transporta Chrudim VL500 :Zasugerowałem się przekładnią z dawnej Transporty, bo w Huzelach cały napęd przeniesionego tam wyciągu to już w ogóle jakiś polski samorodek. Były to takie czasy, że jak widać nic się nie marnowało. Wtedy nie wywalano na złom tylko adaptowano do nowych zadań, o ile się jeszcze dało. Szkoda, że nie było nikogo w momencie kiedy rozebrali stację napędową Mullera. Kiedy przekładnia wylądowała na ziemi można było stwierdzić jej pochodzenie. Wizualnie w porównaniu do przekładni zamkniętych stosowanych przez polskich producentów wyciągów w latach 80 (Mostostal, Fampa czy Polsport) to jest to dzieło sztuki designerskiej. Finezyjna obudowa z użebrowaniem chłodzącym nie pasuje mi do przaśnego i siermiężnego polskiego przemysłu tamtych lat. Dlatego podejrzewam że jest to przekładnia zagraniczna. Może nawet sprowadzona z II obszaru płatniczego... ;-). Nie jest także wykluczone, że to w ogóle jest oryginalna przekładnia GMD ze zmienionym tylko silnikiem. Już wysłałem te zdjęcia Andy'emu Jacomet'owi do Szwajcarii. To spec od szwajcarskich konstrukcji. Niestety zdjęcie oryginalnej stacji napędowej Mullera z czasów Kondratowej mam tylko takie i niewiele na nim widać...
    2 punkty
  2. Niedzielny spacerek W niedzielę od rana było piękne słoneczko więc postanowiłem sobie lajtowo pojeździć po okolicy. Dla mnie trasa do Wilcznej była zawsze tą, którą omijałem asfaltem...i teraz żałuję, że tak było - las wciąga. Popatrzcie na zdjęcia poniżej jak w odległości 6 km od miasta potrafi być niesamowicie. Na początek moja codzienna droga przez Sołtyków i fantastyczne klimaty. Tak...na Mazowszu bywa również tak: Z jednej strony morze słoneczników, z drugiej strony morze zbóż. Choć góry, morza, rzeki są malownicze...równiny również potrafią. Prawie jak u Van Gogha: Kolejną miejscowością przez którą w mojej codziennej jeździe przejeżdżam bardzo często są Bardzice (pierwszy post z tego wątku) - tutaj znajduje się drewniany, klimatyczny kościółek wraz z okalającym go małym parkiem. Brama główna wykonana jest również z drewna: W niedzielę wiernych pełna świątynia. Ponieważ trafiłem na koniec mszy, to by strzelić fotki bez tłumów musiałem nieco odczekać. Kościółek: Robiąca niesamowite wrażenie brama boczna: Minęło kilka minut i skierowałem swój rower w stronę lasu i Wilcznej. Po drodze, między polami ponownie trochę sztuki... Kilka kilometrów i wjechałem na drogę przeciwpożarową w lesie. Cisza, głusza - ani żywego ducha. Nagle! Kilkanaście metrów przed rowerem, drogę przecina mi sarna. Miałem aparat akurat w dłoni i zdążyłem strzelić foto - niestety nie wyszło ono ostre. Brązowy, skaczący punkt nad rowem z lewej strony - to dziczyzna we własnej postaci właśnie. Spory podjazd, pod sporą jak na mazowieckie klimaty górkę i potem cały czas, do Wilcznej "na pazurki". Po drodze miejsca wyrębu drzew. Docieram do wioski na końcu świata - Wilcznej. Jest tutaj kilka zabudowań i aura zapomnianej wsi między lasami. Jadę asfaltem do codziennych moich traktów w stronę Skaryszewa i dalej do domu. Na skraju lasu żegna mnie kolejny przepiękny kawałek ludowej twórczości. Z pewnością, niedługo powrócę w te okolice i tutejsze bory. W niedzielę, na takim lekkim spacerku trzasnęło mi w sumie ponad 50km. A dzisiaj? Cóż? - właśnie zacząłem urlop i wyjeżdżam za kilka minut na wieczorną jazdę rowerkiem. pozdrawiam marboru
    2 punkty
  3. 1 punkt
  4. Dziękuję i za info, i za zaproszenie. Chyba kojarzę, gdzie to jest. Życzę udanego urlopu.:smile:
    1 punkt
  5. Dokładnie tak jak się domyślasz. Dojechać można właśnie albo od strony tego miasteczka, albo od strony Sołtykowa, tak jak ja jechałem. Poniżej mapka tego odcinka. Gdybyś chciał razem porowerować, to daj znać na Priva, może uda się jakoś zgadać - ale w chwili obecnej, to pewnie dopiero w sierpniu.
    1 punkt
  6. Hmm :,punk widzenia zależy od punktu siedzenia :smile:
    1 punkt
  7. JC w podróży 100 km z Jonym Ivem... Właśnie skoczyłem słuchać biografię Johnego Ive autorstwa Leandra Kohneya. Polecam tym, którzy lubią dobrze napisaną biografię, interesują się Apple, lubią czytać o ciekawych postaciach, które jak mówił Jobs "zmieniają świat". Polecam! A przy okazji w trakcie słuchania biografii czytanej przez Jarosława Łukomskiego udało mi się przebiec ponad 100 km w dwa tygodnie, co jest moim nowym rekordem .
    1 punkt
  8. Kurcze! Nie zauważyłem by tak było (z nogami i korpusem)... Echh, coraz częściej przekonuję się jak prawdziwe są słowa piosenki Starszych Panów "Wesołe jest życie staruszka" brzmiące tak: "... Tu biuścik zachwyci, tam nóżka - bo nie ten, bo nie ten już wzrok..." :smile: Tadek
    1 punkt
  9. 1 punkt
  10. W niedzielę zaliczyliśmy ścianę północną Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, samo jej pokonanie od podstawy zajęło nam 7 godzin trudność wyceniana na 3+, IV, szliśmy drogami Północną(3+) i odcinki Direttissima(IV) + Trawiata(IV) pogoda nas oszczędziła choć zapowiadali burze więc to była czysta przyjemność, na szczycie stanęliśmy o 15:00 a wraz z nami dwie panie Słowaczki wspinające się od Wielkiego Hińczowego Stawu. Zapraszam do obejrzenia fotek LINK Na jednym zdjęciu przy schodzeniu ze szczytu widać kawałek mnicha, na którym sesje zdjęciową zrobiła sobie para młoda dość oryginalny plener, niestety nie mieliśmy aparatu z dobrym zoomem żeby wyszło lepiej a jak już dotarliśmy bliżej to schodzili ze ściany i filmu (z grań wychodzą lepsze ujęcia niż ze ściany ale może nie jest tak źle sami oceńcie). [video=youtube;QhUXldQGAmk]
    1 punkt
  11. Właśnie wpadłem na to, że przecież mam w domu jedyny relikt jaki pozostał po tym Mullerze. Podczas wizyty w maszynowni wyciągu na Beskidek w roku... 1993 (!) dostałem od obsługi wymarzony bęben Mostostal'a z najwcześniejszej produkcji oraz kotwicę. Z niej wtedy nie byłem zadowolony bo taka brzydka, drewniana i bez gumy odbojowej... eee.. syfoza... Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że wyciąg na Dolinach to Muller, wiedziałem tylko, że jest stary, bardzo stary.Tamtej zimy oprócz mostostalowego bębna i tej kotwicy z Beskidka upolowałem także wówczas ultranowoczesną w Szczyrku kotwicę Montanex'u z alu rurką i plastikowym poddupnikiem. To była zdobycz....! Po powrocie do domu drewnianą kotwicę wrzuciłem za szafę, gdzie przeleżała zapomniana do wczoraj! Odkopałem ją bo dostałem olśnienia! Gość z obsługi wyciągu jak mi ją dawał mówił, że ta kotwica "to zabytek i chyba jeszcze Keisera pamięta"...No przecież... to jest jedyna istniejąca oryginalna w 90% kotwica właśnie z Mullera GMD.Szybko ją obstalowałem do "wolnego" bębna Mostostalu. Pasuje jak ulał. Zapytacie, skąd wiem...? Ano stąd, że tylko Muller miał na końcu trzonka blaszane mosiężne okucie, które wchodziło w sprężynę (trąbkę) bębna. Polskie Mostostale miały tam blaszaną trąbkę obsadzoną w krótkiej sprężynce odbojowej i gumowy odbój na końcu kotwicy. Muller miał metalowe. Oto ostatni akcent Mullera: A tu jeszcze zdjęcia z 1993r z dnia w którym dostałem te fanty. Kotwica w dłoni, bęben w torbie na plecach! i oryginał ze strony Jacomet'a: A gdzie się podziały oryginalne mullerowskie orczyki z Dolin...? Ano zostały albo kupione albo przejęte, albo zawinięte na samorobny wyciąg stojący od 1991r na Białym krzyżu w miejscu dzisiejszego dłuższego orczyka Polsportu. Z resztą, nie tylko one...!Na zdjęciach z 93r widać ten wyciąg już w położeniu na stoku przeciwległym tam gdzie teraz jest taki krótszy orczyk na sprzedaż. Widać samorobną stację napędową wykorzystującą jednak oryginalną przekładnię i koło napędowe Mullera i... oryginalną stację przewojową zdemontowaną z Dolin! To oryginał z Mullera GMD doposażony jedynie w polsportowskie rolki! Oryginalne bębny GMD mają kotwice wycofane wtedy z GON'u - drewniane kotwice które były w orczykach Swoboda. Mają nawet swobodowskie gumy. Pamiętacie jakie były krótkie...? Oto one! [ATTACH=CONFIG]23253[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]23254[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]23255[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]23256[/ATTACH]
    1 punkt
  12. Taka uwaga nie przystoi moderatorowi forum. Ja np. bardzo lubiłem styl K. Zettel i jej dopingowałem. Ocenianie jej przez przez pryzmat czyjejś prywatnej subiektywnej oceny wyglądu jest nieeleganckie co najmniej. Osobiście bardzo żałuję , że nie będzie w PŚ zarówno K. Zettel, J. Lindell-Vikarby jak i muzy SB- i T. Maze.
    1 punkt
  13. Kolejna odsłona Puszczy Kozienickiej oraz kolejna stówka na rowerze. Cz. 2 Na skraju Puszczy, przy miejscowości Kozłów kolejne miejsce biwakowe oraz zbiornik wodny. Zadaszona wiata, miejsce na ognisko...a w wodzie? Ryby zapewne są, bo na brzegach pozostawione są zrobione z gałązek: "rozkraczki", czyli prymitywne podpórki na wędki. Samo miejsce ma również trochę dziwaczny budynek na "kurzej stopce" - do czego w Puszczy coś takiego służy? Brzegi spowijają efektowne "pałki" wodne: Mega miejscówka w pełnej okazałości - cisza, głusza, zero ludzi - woda, las i dzika przyroda. Kończymy wspólną wyprawę po Puszczy z Gregorym. On udaje się do domu a ja dalej na szlak... ...trochę asfaltem: Potem znowu Puszczą...a w zasadzie jej skrajem i miejscem gdzie będzie chyba budowana większa droga? Do Siczek - skąd, ze skraju wsi, w oddali jeszcze jeden zbiornik wodny, a na horyzoncie rzeczka Pacynka i kolejne bagnisko. Docieram do zapory. Mały staw: I duży: Potem kieruję się na Jedlnię Letnisko, Skaryszew i Kowalę. Powoli, choć okrężną drogą wracam do domu. Wieje wiatr i wychodzi słoneczko. Wokół mnie mazowieckie klimaty: Zboża, przestrzenie, cóż za kolory... ...czyżby powoli zaczynały się już żniwa? Kończę dzisiejszą jazdę. Od początku sezonu rowerowego mam za sobą 2371 km :-) pozdrawiam rowerową brać. marboru
    1 punkt
  14. Marlies i Benni czekają na narodziny super narciarza lub narciarki.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...