Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      730


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.05.2016 w Odpowiedzi

  1. 13 maja 1992 zaginęła wspaniała kobieta... [video=youtube;hv924CTIshc]
    3 punkty
  2. Udało się i jestem na liście startowej!!! :angel: :angel: :angel: Przynajmniej taką informację dostałem.Przelew wysłany,więc tylko jakiś kataklizm mógłby mi zepsuć humor. 26.06.2016 wystartuję w zawodach Uphill Race Śnieżka 2016. : Trasa liczy 13 km i nieco ponad 1000 metrów przewyższenia.Będzie też na trasie bufet z napojami i posiłkiem. Dziś od godz. 20.00 rozpoczęły się zapisy na tę imprezę. Jak ktoś chętny,niech próbuję,bo chyba tym razem ludzie odpuścili,bo długo nie było żadnego info,czy się to odbędzie.Normalnie lista zamykała się w kilka minut,a ponoć ostatnio w 3 min! Limit miejsc to 350 osób!!! Edit: Zarejestrowanych: 300 (jeszcze 50 miejsc) Koszt udziału to 200 zł. Czy ktoś też startuję? A może ktoś przyjdzie kibicować? Zapisy tutaj Normalnie uradowany! :angel: Czas się wziąć za ostry trening!
    2 punkty
  3. Kreatywność? Foto narciarza na tle latarni morskiej, rzecznej... Można? Można... Najwyżej stojąca latarnia na ziemi, na wysokości 2046 m npm na Oberalppass w Szwajcarii. Umiejscowiona przy rzece Ren. Zbudowali stok, lądowanie, najazd. Było naprawdę niebezpiecznie, bo w trakcie zdjęć był spory wiatr i widoczność była ograniczona. Co wyszło? Obejrzyjcie krótki filmik z tego wydarzenia. Historia pewnego zdjęcia Rider: Sebastin Scheck [video=vimeo;166405464]https://vimeo.com/166405464 https://vimeo.com/166405464
    2 punkty
  4. Przede wszystkim doskonała koncepcja łącząca twórczo pomysł z aspektami wykonawczymi. "Światło" z latarni (czyli naprawdę błyskowe) jest i "usprawiedliwionym" motywem a jednocześnie oczywiście pozwala zamrozić sylwetkę. Na płaszczyźnie koncepcyjnej mamy jukstapozycję trochę komiczną trochę absurdalną. Coś co frapuje. Oczywiście być może układ sylwetki mógłby być lepszy... ale jakbym miał to powtarzać to też bym uznał, że jest wystarczająco dobrze. Nie jest dla mnie jasne według jakiej koncepcji dobrano ciuchy. Najprawdopodobniej czerwony nawiązywał do tonacji cegły a niebieski utrzymał się w tonacji sceny. W każdym razie w kwestii koloru nie jestem do końca przekonany choć być może jest jednak dobrze (na pewno nie jest źle). O płaszczyźnie realizacyjnej ze strony narciarskiej - po prostu szacun. Profoto, który pojawił się na planszy jest producentem oświetlenia fotograficznego z górnej półki (ceny też z bardzo górnej półki). Te zdjęcia zrobione w ekstremalnych warunkach doskonale korespondują z podkreślaną przez firmę niezawodnością i odpornością. Czyli "dziwnym zbiegiem okoliczności" komunikacja marketingowa genialnie pasuje do całego tego przedsięwzięcia bo jak sądzę bardziej jednak chodzi o to aby po zetknięciu się z obrazem zainteresować się resztą. W tym i sprzętem. Całość doskonale wymyślona i równie dobrze zrealizowana. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  5. Nurku myślisz, że on wytrzyma bez ruchu tydzień albo dwa? Ja go znam... ...nie wytrzyma. Dwa, trzy dni i w przypadku Maćka będzie ok :happy:
    2 punkty
  6. Dwa dni to trochę mało żeby się zregenerować myślę że powinien dać sobie sobie spokój z wysiłkiem tydzień do dwóch przed zawodami. "Adaptacja organizmu po wysiłku to przeważnie 7-10 dni, więc treningi, które wykona w ostatnim tygodniu przed zawodami nie przełożą się na kondycję podczas zawodów, a mogą pogorszyć wyniki." pozdrawiam RG
    2 punkty
  7. Hmmm.... Skrzyczne? :wink: Być może będę w Jeleniej Górze po orczyk, to jak będzie się dało to wpadnę
    2 punkty
  8. Dziś bardziej stabilna pogoda,więc zapuściłem się nieco dalej.Dokładnie to w moje ulubione miejsce - Lasy Kobiórskie i plaża nad J.Paprocany. Po drodze odwiedziłem ponownie park w Pszczynie,J.Goczałkowickie, J.Łąka i oczywiście Goczałkowice Zdrój. Dziś łącznie 112 km. Plaża nad J.Paprocany jest spora i wygląda bardzo fajnie Lasy Kobiórskie - ostatnio jakieś porządki robią Szlaków tu sporo! Park w Pszczynie Zagroda z Żubrami niestety szczelnie ogrodzona i żadnego Żubra nie zobaczyłem,po za bilbordem... :sorrow: Pięknie odrestaurowany dworzec kolejowy w Goczałkowicach Zdroju Kolejny dzień bardzo fajnie spędzony. :
    2 punkty
  9. To ja przypomnę tekst ze skionline.pl http://www.skionline.pl/stacje/w-szczyrku-powialo-zima%2Cnewsy%2C5638.html Marzenia... To co się dzieje w Szczyrku jest jakąś grandą. Tamtejsze lasy mają wątpliwe walory, bo w połowie są powalone przez wiatry. Chyba niektórzy nie rozumieją, że inwestycje narciarskie pomogą nie tylko gminom, ale także całemu szeroko pojętemu regionowi. Kasa z podatków, od turystów, a także promocja Polski (Czechy mają Szpindel, Ćerną Horę i Pec, Słowacja ma Chopok, Raczę, Lomnicę i wiele innych... nawet Ukraina ma Bukovel). Gdybyśmy mieli taką wizytówkę na pewno ruch turystyczny by się zwiększył. Ale co ja tam piszę... Każdy (tak by sie wydawało) to wie, ale i tak nic się specjalnie nie dzieje.
    2 punkty
  10. Chyba fart... [video=youtube;qcUCC-3nr7U]
    1 punkt
  11. Mariusz,mówiłem,że się w sezonie "pierdołami" nie zajmuję... :wink: W grudniu śmigałem na Chopoku. Biały Krzyż był w Listopadzie...
    1 punkt
  12. Będziesz miał piękne osiągnięcie w swoim rowerowym CV.:smile: Myślałeś o tym,żeby przed startem zrobić badania wydolnościowe?
    1 punkt
  13. Hehe pewnie tak ale napisał "A jak jeszcze nie będę ostatni w swojej kategorii,tj. 30 - 40 lat (tak to zrozumiałem),to już w ogóle będzie świetnie." więc będzie musiał się do tego zastosować inaczej może nie dojechać, organizmu nie oszuka , Ja jak biegałem to właśnie bardzo to odczułem po intensywnym miesiącu treningu robiłem pauzę przez tydzień i po tym odpoczynku zawsze udało mi się życiówkę zrobić tak że coś w tym jest. pozdrawiam pozdrawiam
    1 punkt
  14. Wątek z grudnia :eek: Pewnie na nartach byłeś na Białym Krzyżu :biggrin: hahaha
    1 punkt
  15. Bardzo fajny pomysł:smile:
    1 punkt
  16. Video FIS z bardzo ciekawymi danymi z tegorocznego Pucharu Świata :applause: Filmik ukazał się wczoraj :smile: [video=youtube;tjcplQ-Qnsg]
    1 punkt
  17. Dzięki. Jakbyście jeszcze Wy przyjechali,byłoby super! :applause: Myślełem,że może się skusicie wystartować... Oby siadło z grafikiem. A co do startu,to moim celem jest wyjechać na górę.To moje pierwsze zawody w życiu i raczej nie nastawiam się na jakiś lepszy wynik.Oczywiście fajnie będzie jak nie tylko wyjadę,ale nie będę ostatni... :proud: A jak jeszcze nie będę ostatni w swojej kategorii,tj. 30 - 40 lat (tak to zrozumiałem),to już w ogóle będzie świetnie. Trenuję ostro,chyba aż za ostro,bo ostatnio mnie kręgosłup rozbolał... No ale ja uwielbiam się włóczyć godzinami na rowerze.Chyba by musiał przyjść tydzień deszczu,żebym zrobił sobie sensowną przerwę. :wink: Oczywiście,przed samymi zawodami zrobię sobie pauzę,nogi muszą wypocząć. Muszę jechać na świeżo. Obecnie szukam trasy,której charakterystyka i przewyższenie byłyby podobne do Śnieżki.Mam swój typ i to blisko...
    1 punkt
  18. Będziemy z Paulą trzymać kciuki :happy: ...a być może się zjawimy na miejscu w tym terminie (czekamy na grafik P.) :angel: Szanse masz spore na dobrą pozycję, bo kondycję masz wyśmienitą a i treningi regularne. Zalecam conajmniej na dwa dni bez wysiłku przed startem, by na świeżo wystartować. Powodzenia!
    1 punkt
  19. Maciek... ...filmik już dawno był na forum :happy: Staroć :wink: od Candide :cheerful: Temat pod linkiem Pogodowa depresja? Się forum nie czyta :wink:
    1 punkt
  20. Przejrzyjcie ten post sprzed lat jak TMR kupował SON... Co wtedy powiedziałem..? Że się utopią w polskim syfie. Wielu obrzuciło mnie wtedy błotem. a jednak miałem rację. Tylko gór żal... PS: http://www.region.info.pl/2012/artykul,0,8253,sny-o-potedze-brennej-i-szczyrku.html
    1 punkt
  21. http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/polaczenie-szczyrku-z-brenna-minister-wspiera-pomysl,3735010,artgal,t,id,tm.html http://www.radiobielsko.pl/temat-tygodnia/chca-polaczyc-doliny-uda-sie-155.html Znowu o połączeniu Brennej ze Szczyrkiem
    1 punkt
  22. Filmik sprzed dwóch dni ze skiturów a potem zjazdu, po wschodniej ścianie Matterhorna. [video=youtube;XstYgPgS8Ro]
    1 punkt
  23. Tutaj filmik z zeszłorocznej edycji,czyli XXV Uphill Race Śnieżka. [video=youtube;6pDR9ZjPQc8] To najwyższa góra w PL,na która można wjechać rowerem,ale tylko startując w zawodach.Stąd moje zainteresowanie. Już się nie mogę doczekać.
    1 punkt
  24. A ja dziś trochę po szutrach,trochę po asfalcie,ale zawsze bocznymi dróżkami. :)W tym tygodniu: Ja : Burza - 3:0 :)Jakoś się ślizgam między opadami,dziś było blisko. :biggrin: Dziś nieco ponad 70 km. :)Ciekawe co jutro,bo pogoda ma się zmieniać...
    1 punkt
  25. Ja dziś też uciekłem od asfaltu i ruchu samochodów. Małe mtb i bielski Dębowiec 2x zaliczony. Bardzo miła odmiana od ciągłego szosowania... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  26. A po pracy? Nuda... do lasu ;)Już myślałem, że dzisiaj nie będzie rowerowania po pracy.Ok 15 pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać deszcz - na szczęście, nie trwało to długo, a po 17stej wyszło słońce.A jak rowerek - to, gdzie tu jechać? Do lasu......ten sołtykowski jest blisko i znam go, jak własną kieszeń.Asfaltu jakoś ostatnio nie lubię - odmieniło mi się na starość, czy co?Po dwóch kilometrach skręcam na polną drogę i odwiedzam rozlewisko, po starej kopalni piachu. Teraz jest tu woda, są ryby i są wędkarze, którzy przyjeżdżają tu na rowerach by pomoczyć kija. Jeszcze chwila utwardzonej nawierzchni, mijam 90sięcio letnią, malutką szkołę podstawową im. Orła Białego w Sołtykowie. I jestem wśród zieleni.Dzisiaj zaliczam trochę jazdy terenowej i najwyższe kilkumetrowe wzniesienie.Pięknie! Konwalie już z dzwonkami. Jadę w stronę leśniczówki i po drodze zmienia się drzewostan na liściasty. Z jednej strony iglaki, z drugiej strony liściaki... Na teren nadleśnictwa nie wjadą miłośnicy innych gór......zakaz nie dotyczy ALP :wink: To, co lubię... żmije, i to, czego wręcz nienawidzę - kleszcze. W lesie należy się strzec jednych i drugich - lepiej po krzaczorach nie chodzić. Praca leśnika musi być świetna!?Klimat leśniczówki, niemalże każdej, którą widziałem, to magia. Ta "pod moim domem", najbliższa wygląda tak: Jeszcze kilkaset metrów i niestety wyjeżdżam z kompleksu leśnego.Tuż przy przydrożnym parkingu kamień z pamiątkową tablicą. Napis na niej upamiętnia wydarzenie sprzed 72 lat bez 1 dnia..."Miejsce pamięci historycznej. W tym miejscu w nocy z 12 na 13 maja 1944 roku, samolot angielski Liberator dokonał zrzutu broni dla Armii Krajowej. Zrzut odebrali żołnierze z placówek: Maków, Wincentów i Makowiec. Chwała Bohaterom!W drodze powrotnej do domu - majówka... Słońce powoli zachodzi, a sporo już wyrośnięte zboże zwiastuje urodzaj w tym roku. Wolne, nieśpieszne, mega relaksacyjne 25 km.Baterie naładowane.pozdrawiammarboru
    1 punkt
  27. Ja dzisiaj wyskoczyłem na godzinkę. Bardzo lubię taki widok - ja na rowerze, a obok wszyscy stoją stoją korku
    1 punkt
  28. Ja też ciągle kręcę... to jest kręcę na rowerze. :wink:Właściwie niemal codziennie.Niedziela - z Żonką w swoich okolicach,ale ze względu na deszcz i przemoczenie,ograniczyliśmy się do nieco ponad 30 km.Poniedziałek - samemu,Goczałkowice,J.Goczałkowickie,J.Łąka,Park w Pszczynie i powrót (łącznie 76km)Dziś - krótko,bo burza ścigała,łącznie 56 km.Trzeba by trochę przyspieszyć,bo zbliżają się zawody. :angel:
    1 punkt
  29. Po burzach, opadach deszczu i uspaniu dzieci udało się wyskoczyć na godzinkę trochę pokręcić. Trochę po mokrym, trochę po suchym, ale bardzo przyjemnie :-) Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  30. Huraaaa!!! :angel: Bardzo się cieszę,a właściwie cieszymy! :angel: Prawdopodobnie przyjedziemy 20 czerwca i będziemy do 27. Dam znać jak będziemy wszystko wiedzieć.
    1 punkt
  31. Zapowiadali piękną pogodę,więc uznałem,że czas zakończyć sezon narciarski.Przynajmniej oficjalnie.Rozpocząłem go na tourach,więc tak też chciałem skończyć,choć w tym roku niewiele się udało.Winna całosezonówka...Ponownie budzik naparza od 4 rano,a w mózgu przebija się okrzyk: "skończ wreszcie ten sezon,kiedyś trzeba się w końcu wyspać!".Jakoś się zwlekłem,spokojnie spakowałem i w drogę. Ta przebiegła w miarę spokojnie,choć w tygodniu zdecydowanie większy ruch i sporo nierozważnych dzieci. Lepiej uważać. Sporo też ciężarówek i traktorów,skutecznie opóźniających jazdę.Tak więc na Biela Put zameldowałem się nieco przed 9 rano - trochę późno. No ale dziś przecież nie ma to większego znaczenia,przynajmniej tak mi się wydawało. Parking puściuteńki,WiFi działa,nawet z WC można skorzystać. No to trzeba spakować plecak i przytroczyć narty. Trochę mi to zajęło,widać brak wprawy. Do tego mało praktyczny jest. W końcu się udało i czas wrzucić ustrojstwo na plecy. Uch!!! Ale ciężki! No tak,trzeba będzie pomyśleć nad tym. Ale tu płasko,a ja spieszyć się nigdzie nie muszę. W drodze do śniegu: Tu jeszcze ubrany,ale szybko zaczynam odczuwać ciepło. Trzeba było coś z tym zrobić,bo zaraz będzie dość stromo pod górkę. Chowam się za Biedronkę i tam przebranie oraz przepakowanie plecaka,bo tu też trzeba zmiany wprowadzić. Na szczęście od Koliska zaczyna się już śnieg,więc będzie łatwiej. Co ciekawe,już jeden osobnik zjeżdżał na sam dół. Musiał być bardzo wcześniej. Zakładam foki,narty na nogi i cisnę na Majovą. Bałem się,że tu mogą mi narty ujeżdżać,ale na szczęście bezpodstawnie. Jedynie złapanie równomiernego rytmu trochę trwało. Za to doczekałem się w końcu nart w krótkich gaciach! Myślałem,że na to nie ma już szans,a jednak! Dopiero teraz mam odpowiednią wentylację,a właściwie chłodzenie,bo bez tego to ciężko.Strasznie się człowiek grzeję,ale o tym już pisałem.Niestety jest jedna przerwa w pokrywie śnieżnej. Niewielka,ale trzeba to jakoś pokonać. Jakoś! Po prostu na fokach po trawie - bez problemu. Poszło sprawnie i wchodzę na trasę nr.1. Tutaj wygląda,że przynajmniej będę miał już ciągłość śniegu aż do samej góry. Choć są miejsca mocno zawężone. Za to nieco wieje i mi się w takich warunkach zdecydowanie lżej idzie. Zacząłem nawet jakąś panią doganiać. Złapałem rytm to jakoś idzie.Ową panią nawet wyprzedziłem,a chwilę później jakiegoś pana,również w krótkich gaciach,co już było jakimś sukcesem. Chwilę oddechu złapałem na Lukovej,bo tu już trochę więcej widać. Mimo wysokości,nadal ciepło i przyjemnie,ale to chyba głównie zasługa słońca - smali niemiłosiernie! Lubię to. Trzeba jakieś fotki walnąć i do góry! Powyżej Lukovej śnieg trzyma się jeszcze bardzo dobrze.Może jeszcze nawet za tydzień będzie co tu robić. Jest jeszcze na pełnej szerokości. No i coraz więcej widoków. No nic,znowu będzie nieco dłużej...
    1 punkt
  32. Cześć Traktując podziękowanie Johnny'ego pod Twoim postem jako przyzwolenie założyciela tematu do zboczeń... kontynuuję: Mirka Wódkę miałem kiedyś okazje poznać i z nim pogadać stojąc w okolicy kibla w pociągu podmiejskim na trasie Zawiercie-Sosnowiec. Niezwykle spokojny i skromny chłopak traktujący wspinanie jako sens życiowy jako drogę...Prostolinijny i ujmujący człowiek. Było to pewnie jakieś 25-27 lat temu. Podobna postacią był nieżyjący już lat wiele Gerard Kowalski. Ten z kolei przesiadywał często w siedzibie PKG na Wąskim Dunaju z nieodłączną fajeczką... W Kobylańskiej bardzo często stawiałem namiot przy źródełku właśnie w związku z tym Szeroka, Lotniki czy też Słoneczna to były miejsca gdzie wisiało się czasami cały dzień. Pamiętam jak swego czasu wybraliśmy się na cały dzień do Bolechowic. Wracaliśmy zmęczeni ale zadowoleni łupami w postaci Ryski na Tablicą (które zresztą znany wszystkim pierwszy żywczykowiec przełomu lat 70/80 Konstanty Miodowicz przeszedł już bez asekuracji w roku 1979) oraz jakichś dróg na Zamarłej, i innych skałkach poza bramą. Naszą radość wzmagało czekające pod tropikiem wino więc wyciągaliśmy nogi jak należy. Niestety gdy doszliśmy do namiotu okazało się, że to wino ktoś nam bezczelnie zasunął. Były to takie czasy, że namiot rozbity był przy ścieżce i nikt nigdy niczego nie zabrał aż do tego nieszczęsnego wina. Brak jego smaku pamiętam do tej pory... Wtedy poziom wspinania czołówki to było VI.4 i chyba już ci co chcieli to mieli i SuperFriction i magnezję i secondskiny. My chodziliśmy w zwężonych elastycznych dresach (musiało być obciśle) t shirtach i oczywiście korkerach podbitych styrogumem przez szewca na ulicy Perzyńskiego na Żoliborzu. Wypadek w Tatrach z pewnością wpłynął na moje dalsze wspinacze życie aczkolwiek ja tego nigdy nie traktowałem jako jedynej pasji i nie traktowałem z należytym napięciem. Pasją były po prostu góry a to jak i gdzie... czy to narty czy skałki czy co innego ... nie maiło znaczenia. Tak - filar Świnicy kończyliśmy bardzo późno. Gdy weszliśmy na szczyt słonce właśnie się chowało a nad nami - bezpośrednio nad szczytem - krążyły jakieś dwa drapieżne ptaki. Była to jedna z bardziej zajebistych chwil w moim życiu. Schodziliśmy już po ciemku w zupełnie pustych górach... Pozdrowienia
    1 punkt
  33. Dziś wybraliśmy się z żoną do ustronia na rowerku. Wyjazd fajny ale na koniec wiatr dał nam popalić, 102 km zaliczone
    1 punkt
  34. Cześć Przypomina mi to trochę historię z jakiegoś wyjazdu do Włoch z dziećmi z jednej z warszawskich szkół. Swego czasu podczas jednego z wyjazdów zginął nam jedne chłopczyk. W pewnym momencie stwierdziłem, że istnieje możliwość, że chłopak pomylił trasy i zjechał do Canazei bezpośrednio do miasteczka. Zjechałem tam przeszukałem co mogłem a następnie musiałem wrócić do Campitello na piechotę. Szedłem asfaltem w butach narciarskich chwila uskakując przed samochodami. W pewnym momencie wpadłem na pomysł aby pojechać trasą biegową wzdłuż doliny - to jest fragment Marcialongi. Założyłem narty i pojechałem łyżwą. Widok był fajny bo wśród biegaczy byłem jedynym na zjazdowym GS. Zabawa była fajna i następnego dnia zabrałem kilku chłopców na taką trasę. Wszystkim tak się to spodobało, że codziennie po nartach autokar jechał praktycznie na pusto a cała grupa jechała łyżwą na zjazdówkach trasą biegową do domu - jakieś 15 km. Często jest tak, że coś co pozornie wydaje się bez sensu jest po prostu bardzo fajna zabawą. Pozdrowienia
    1 punkt
  35. Wokół GoczałkowicDziś kolejny wypad z Żonką w ulubione nasze tereny.Trasa podobna jak we wtorek,ale od drugiej strony i nieco zmodyfikowana.Głównie poszukujemy kolejnych ścieżek w lesie,z dala od ruchu samochodowego.Jest ich mnóstwo jeszcze nie odkrytych przez nas.Czechowice-Dziedzice od innej strony,a właściwie nowo odkryta trasa do Goczałkowic. Dalej była mała wyżera i znowu jazda na łono natury.Kręcimy się wokół stawów i na ścieżkach leśnych. W końcu docieramy do J.Goczałkowickiego,tj. do zapory. Dobra widoczność,to widać nawet drugi brzeg... Dostrzegamy też jedną jedyną żaglówkę.Ale fajnie mają! Nikt im nie przeszkadza,a jezioro spore. Tak przy okazji wspomnę,że jest tu jakiś chory limit na ilość żeglujących,wynoszący zaledwie 30 jachtów!!! Bo niby jakiś rezerwat jest,choć jezioro sztuczny twór - ktoś może to logicznie wyjaśnić? Taka ciekawostka: nie wiem czemu,ale zawsze na zaporze obsiadają mnie Biedronki... Może nie było by nic dziwnego,gdyby nie fakt,że Żonkę nie obsiadają... Dalej kierujemy się jakąś tajemniczą,ale fajną drogą przez las,do tego asfaltową i docieramy do półwyspu,jak się później okazuję.Przyjemna miejscówka na relaks. Czas wracać,na dziś wystarczy.Jedziemy Rowerową Trasą Wiślaną,jakże interesującą... Dziś wyszło 46 km - Żonka się rozkręca.Do domu jechała najszybciej,bo obiecałem grilla...PS.Zapomniałem dodać,że Żonka przejechała... węża!!! Wystrzeliła z roweru jak z procy!!! Chyba była bardziej przerażona niż ów gad...
    1 punkt
  36. Serię filmików Candidego Thovex'a "One of those days" już każdy widział... ...a widzieliście doskonałą parodię tej serii? Spójrzcie, bo to świetna parodia w wykonaniu narciarza na biegówkach :eek: :biggrin: :applause: :applause: :applause: [video=youtube;jo5HiyXSJww]
    1 punkt
  37. Tour de SiczkiTym razem, rano - tym razem, trochę dalej.Cel dzisiejszego rowerowania - Pacynka, Jedlnia Letnisko, Zalew w Siczkach.Od rana pięknie, słonecznie, ciepło ale również wietrznie.Jedziemy we dwóch z Piotrkiem.Wyjeżdżamy z miasta i pierwszą krótką przerwę robimy nad rzeką Pacynką w Piotrowicach. Miejsce szczególne, ponieważ obydwa brzegi połączone są starym, drewnianym mostem. Kwitną i pachną - Bzy. Docieramy do Jedlni Letnisko i do zabytkowego kościółka, który ma ponad 100 lat i wybudowany jest w stylu zakopiańskim. Obok niego równie piękna, stylowa dzwonnica. Docieramy do Zalewu Siczki. Powstał w roku 1976 i w tym roku obchodzi 40stkę!Dzisiaj wiało, więc warunki do żeglowania - super. Na zbiorniku zwodowanych jest kilka wyremontowanych, starych Omeg. To sztuczne jezioro powstało z wód malutkiej rzeczki - Gzówki. Wokół lasy i rezerwat przyrody Jedlnia. Rundka wokół... ...wędkarzy, rowerzystów, pieszych - jak na lekarstwo.Cisza spokój - pełen relaks. Pięknie. Ostatnia fotka i powrót do domu. Trasa, jak na weekend, nie za długa, bo nieco ponad 40 km - cóż? Ograniczenie czasowe.Wieczorem inny sport......wesele.pozdrawiam marboru
    1 punkt
  38. Wbrew pozorom,na nartach zdecydowanie łatwiej i przyjemniej. Zdziwiłbyś się jak foki trzymają! :proud: Pod Majovą wszedłem bez najmniejszego problemu! : Jasiek,no to czekamy na propozycję terminu.Myślę,że chętnych będzie trochę. : Zlot motocyklowy - no ja od wielu lat w "stanie spoczynku",a raczej zawieszenia,ale wkrótce powracam! To była kiedyś moja największa pasja! : Dziękuję Aniu! Normalnie się zaczerwieniłem i jest mi bardzo miło. Zwłaszcza,że takie słowa padają z twoich ust,tj. kobiety z klasą! : Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania! Zwłaszcza z tak pozytywnymi ludźmi,ja Ty z Mariuszem! :applause: Pozdrawiamy
    1 punkt
  39. To prawda, :smile: Maciek i Iza są bardzo mili i kulturalni: smile:
    1 punkt
  40. Proszę zapiąć pasy... będzie relacja ,Mariusz jest w drodze na Hintertux'a.:cheerful: Z mojej strony skromnie...jutro pętla rowerkiem wokół góry Ślęża:rolleyes::
    1 punkt
  41. Kolejna wieczorna jazda po pracy......może to jest nudne, może mało ciekawe? Sam nie wiem? ...ale taka jazda wieczorna, zwłaszcza po ciężkim dniu w robocie, to czysta przyjemność.Trochę natury, zieleni, błękitów - i zaraz człowiek szczęśliwszy!Trzy kilometry od chaty i zaraz zwierzęta, natura w czystej postaci... Jeszcze trochę asfaltu i w las. Na początku szutry... A potem, to co lubię najbardziej - nizinna, "tradycyjna" leśna droga. Błękity... Zielenie Jak to dobrze, że człowiek ma blisko do głuszy... Konwalie jeszcze bez "dzwonów"... Zasiane?...Z cyklu "mazowieckie klimaty": Strumyk, a na pagórku obok rzeźba Św. Krzysztofa. Słońce powoli zachodzi... ...i na koniec eksplozja barw. Ostatnia fota zrobiona telefonem. Wcześniejsze GoPro, wczorajsze aparatem... są różnice...23 km przekręcone.pozdrawiammarboru
    1 punkt
  42. Chopok zdobyty!W końcu doczekałem się najlepszego widoku,tj. końca trasy.Szczyt,a właściwie narciarski szczyt, przywitał mnie lekkim opadem śniegu! Niemal do końca szedłem w słońcu,a tu nagle chmurka i opad. To trochę mi plany pokrzyżowało,a w sumie to najpierw zamknięta Rotunda. Byłem pewien,że tam sobie coś wsiamie i odpocznę,a tu Zonk! Trzeba więc nasiąknięte wilgocią foki zdjąć na polu i przy niezbyt fajnym wietrze. Trochę mi ręce przymroziło... Czas wię zdecydować co dalej,bo stanie w miejscu nie jest wskazane.Na horyzoncie widać już ciemne chmury i spore opady. Zaczynam się zastanawiać,czy szybko nie uciekać w dół. Trochę żal,bo chciałem jeszcze zjechać na południe,ale nie ma co ryzykować. Decyduję się zdobyć szczyt,choć już tu zaczyna lekko padać. A o mi tam,nigdy na nim nie byłem. podjeżdżam na nartach ile się da,ściągam dechy i do góry. Niestety buty narciarskie nie są najlepsze do wspinaczki po skałkach i kopnym śniegu. Trochę żałuję,że nie wziąłem butów trekkingowych,ale z drugiej strony gdzie zostawiłbym narciarskie? W dodatku wyziębnięte później założyć? To blisko,więc powoli do przodu i jestem! Szczyt zdobyty. Wejść to niewielki problem,gorzej z zejściem na dół.Do tego coraz bardziej straszą chmury. Rezygnuję ze zjazdu na południe - była taka opcja - i cisnę pod Rotundę. Trochę czuję niedosyt,bo ani południa nie zaliczam,ani browara na szczycie,tak choć się jeszcze pobyczyć,zjeść i na widoczki popatrzeć. Zamiast tego robi się ciemno i zaczyna mocniej padać. W tych okolicznościach uznałem zjazd na dół za najrozsądniejsze wyjście. Tym bardziej,że opad się jeszcze wzmaga podczas zjazdu. Warunki na trasie całkiem dobre,ale strasznie tępy śnieg! Można na krechę jechać,tylko kolana się męczą. Tak jest do Lukovej. Poniżej miłe zaskoczenie - śnieg już nie hamuję i jazda jest bardzo przyjemna. Widać,że te zabiegi na PŚ do teraz coś tam dają. Choć zauważyłem,że tu więcej śladów zjeżdżających narciarzy - czyżby niektórzy tu kończyli i bawili się na tej części? Trudno powiedzieć. Ruszam i drobnymi przerwami zjeżdżam do Koliska. Na Majovej też fajna jazda! Tylko ta mała przerwa... Cóż,wszystko co dobre szybko się kończy,tak jak i śnieg na trasie.Czas wziąć nieco uwalone narty do ręki i z buta do parkingu. Jakby na złość wyszło ponownie słońce... Ale to na chwilę,Chopok pożegnał mnie płaczem. I tak oto zakończyłem sezon,choć zawsze mówię,że to do końca nigdy nie wiadomo...
    1 punkt
  43. 10 kwietnia Yannick Boissenot, Stéphane Roguet, Nicolas Brunel i Titi Gentet zjechali na nartach północną ścianą Les Courtes (3856 m, masyw Mont Blanc). [video=vimeo;162381031] Droga austriacka na północnej ścianie Les Courtes (3856 m) ma 800 metrów i trudności D, 50°/55°. Została wytyczona w 1961 roku przez Helmutha Drachslera i Walter Gstreina i jest jedną z klasycznych linii wspinaczkowych. Pierwszego zjazdu na nartach dokonał w lecie 1977 roku Daniel Chauchefoin. Wyczyn tego po 18 latach powtórzyli Pierre Tardivel, Emmanuel Ballot i Edouard Cottignies (1995). W 2006 Roch Malnuit zjechał drogą na snowboardzie, towarzyszył mu Yohan Courcelles na nartach. Więcej zjazdów tą drogą wspinaczkową nie było. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  44. Powrócę do wiązań :smile:Hagan ZR race - na wygląd przypominają expedition (i to mi się pomerdało i dlatego myślałem, że są wielopozycyjne) To tak naprawdę ATK - też cztery pozycje (czyli telemarkowa) - choć ta ostatnia to chyba wymaga dodatkowych elementów... Cena 1740zł (u Mirka), waga poniżej 240 g kpl, przy pełnej funkcjonalności!Kusi, ale chyba poczekam jeszcze trochę.Ale co by nie powiedzieć te ATK raider najbardziej przykuły moją uwagę.PozdroWiesiek
    1 punkt
  45. Do zródeł Odry...... Wszyscy(?) wiedzą skąd wypływa Wisła - choć i tu zdania są podzielone, który z potoków źródłowych jest 'tym własciwym' - to mało kto ma wyobrażenie skąd wypływa druga rzeka w Polce...popularne info - to 'gdzieś z Czech'.... :-)Trudno się dziwić takiej niewiedzy, skoro źródła Odry znajdują się w niepozornych Górach Odrzańskich - najbardziej wschodnim paśmie Sudetów, w dodatku na terenie czynnego poligonu wojskowego... (Vojenski Ujezd Libava) http://www.vojujezd-libava.cz/ .Wstęp tam był do niedawna całkowicie zakazany, mieszkańcy wysiedleni a dostepu broniły setki groźnych tablic i kilometry ogrodzeń. No ale... Rosjan już dawno tam nie ma, ogrodzenia zniknęły a czeska armia doszła do wniosku, że mozna z tego miejsca zrobić turystyczną atrakcję.Do źródeł Odry i obrzeży poligonu umozliwiono dostęp w dni wolne od pracy, a cały poligon od kilku lat dostepny jest raz w roku w dniu 1 maja. Skorzystałem wiec z okazji...Początek pod zamkiem w Prostat-cie Zaraz za wsią zaczynaj a straszyć tablice - małe, duze i całkiem duze... tego dnia jednak nie obowiązują. Chętnych sporo... Mijam przynajmniej kilkaset samochodów na parkingach i przy drodze. Boje się tłoku na trasie, lecz jak poźniej okazało się rowerzysci 'rozpełzli' sie na tych kilkudziesięciu km kwadratowych poligonu i pojawiali się w zasięgu wzroku nader rzadko....Za pierwszy ogień idą zródła Odry.... W odróżnieniu od Wisły wypływa ona z niepozornego płaskowyżu. W pewnym miejscu twarde podłoże zmienia się w tryskający pod stopami trawnik nasączony woda jak gąbka- i już.... By zlokalizować 'punkt' wykonano wiatę a w niej studzienkę - teraz wiadomo że 'to tu'. Kupuję za 30 koron 'bilet' (na koszty rzeczywiscie perfekcyjnej organizacji imprezy) i ruszam .....Drogi najrózniejsze, nieco asfaltu, trafił sie też dłuższy odcinek rozwalonej kostki, ale najczęściej jest to lesna szutrówka lub gruntówka z odcisnietym grubym bieznikiem.Traktora? Czołgu? Wszystko jedno- ręce dostają solidnie popalić.... Pojawia sie główna strzelnica artyleryjska..... ten ciekawy obiekt na fotce to miejsce dla obserwatorów. Na szczęście nie strzelano... :-). A na górze super widoczki na okolicę..... .Dalej to już samotna jazda, z rzadka mijam innych rowerzystów. Trasa bardzo urozmaicona- i widokowo i wysokosciowo, podjazdy krótsze niż w Beskidach ale o 'słusznym', zwykle kilkunastoprocentowym nachyleniu.... w mojej obecnej kiepskiej kondycji i przy kiepskiej nawierzchni nie raz zmuszały do wypychu i podziwiania z buta malowniczej okolicy, nieco przypominajacej naszą Jure koło Morska, Bobolic. Uderza pustka, kilometry bez śladu zabudowań, stare zdziczałe sady, dróżki prowadzące do nikąd, pojawiacy sie niz z tego ni z owego klasztor w srodku lasu...... hmmmm nawet czeska armia go nie ruszyła? (w kazdym razie gps przydał sie wielokrotnie)W sumie ponad 60km z przyzwoitym przewyższeniem ok 1000m. Do tego najtrudniejszy podjazd pod sam koniec..... :-)Polecam wszystkim skorzystać za rok.....zdecydowanie dobrze spędzone Świeto pracy :-) PozdrawiamM
    1 punkt
  46. Sądzę że gość jeździł tą trasę wiele razy w dzień zanim zrobił to nocą. Wszystko przygotowane i zaplanowane aby zjazd nocą poszedł bez problemów. A ze jeździć potrafi i jest odważny to inna kwestia.
    1 punkt
  47. Cześć Jazda po ciemku czy na ślepo to jazda wykorzystująca czucie i automatyzm reakcji. Na trasie jeździłem sporo razy bez żadnego światła z prostej przyczyny. Gdy to robiłem nie było żadnych źródeł światła mogących w jeździe pomóc a przynajmniej ja o nich nie wiedziałem. Jednak zazwyczaj było to miejscach, które doskonale znałem i nie było żadnego problemu. Poza trasą (a już nie mówię o sytuacjach ratunkowych) dobre światło jest równie niezbędne jak dobra mapa i z oczywistością tego faktu może dyskutować tylko kosmita. Ja bym chyba tak dla zabawy przy świetle w nocy w nieznanym terenie odległym od trasy nie odważył się jechać więc szacun chłopaki za pomysł. Opiszcie to bo to warte opisania i obejrzenia. Relacjami trasowymi i pólkowymi już rzygam i fajnie, że tutaj tak często jest coś bardziej interesującego. Co do mapy to ostatnio jak czytałem relację Mariusza z otwarcia sezonu kajakowego na Radomce to zawarł gdzieś tak takie zdanie, że: "minęli jakąś wieś ale kto by się tam przejmował jaka to". Wiem doskonale, że nic złego nie miał na myśli a to zdanie miało tylko podbić przekaz obcowania z natura i troszkę nieznanym ale dla nieobeznanych warto zaznaczyć, że dobra mapa i dobra lokalizacja to podstawa każdej działalności w terenie. czy to narty, czy rower czy tez kajaki bez dobrej mapy topograficznej i przygotowania terenowego to słaby pomysł. Pozdrowienia
    1 punkt
  48. A w kwestii chodzenia raczej sam na lodowiec się w okresie letnim nie zapuszczaj. [video=youtube;6x3BxGecZ1U] Foki może takie i nie trzeba docinać na szerokość pozdrawiam
    1 punkt
  49. Haute Route całe Tatry z roku 2003, ale sprzęt ... Silvrety itp. http://rt2003.it.home.pl/rt2003/index.htm
    1 punkt
  50. Jeżeli chodzi o High Tatra Haute Route to myślałem o takim planie: Dzień 1 ZSK -> Barania Przełęcz -> schronisko Terinka + wycieczka na Lodową Przełęcz Dzień 2 Terinka -> Czerwona Ławka -> Zbójnicka Chata + Zawracik Rowieńkowy Dzień 3 Zbójnicka Chata -> Świstowy Szczyt -> Rohatka -> Wschodnie Żelazne Wrota -> Popradzki Staw Ewentualnie któryś dzien można rozbić aby osobnym celem był np. Zawracik + Świstowy. Dodatkowym celem może być też Mała Wysoka Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...