Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      354


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.05.2016 w Odpowiedzi

  1. Kolejny raz PaprocanyJa też dziś pokręciłem,a właściwie niemal codziennie kręcę... Nawet pogoda mi nie przeszkadza.Dziś ponownie wybrałem się moją ulubioną trasą nad J.Paprocany w Tychach. Znów sporo jazdy w Lasach Kobiórskich,trochę fajnymi ścieżkami no i z przymusu kawałek główniejszymi asfaltami.Uwielbiam to miejsce,bo jest pięknie zagospodarowane i można się fajnie zrelaksować po pracy. Są tu też fajne knajpki. Dziś kolejna stówka zaliczona,tj. przed pracą 21 km,po pracy 80 km. Może jutro machnę jakieś MTB.Też miałem małe ściganko na zaporze goczałkowickiej i wygrałem. Naciskał mnie jakiś młodzik,ale narzuciłem mordercze tempo i spuchł... :biggrin: Ciekawe jak ja będę puchną pod Śnieżką... Parking rowerowy - na plażę nie wolno wprowadzać Niektórzy cisną na zakaz... Sprzęt pływający już zwodowany Lasy Kobiórskie
    3 punkty
  2. Dziś kolejna dłuższa trasa,tym razem z nutką MTB. Wcześniej wyszedłem z pracy,pogoda piękna,więc nad czym się zastanawiać? Była opcja Paprocany,bo tam się dzieję (jutro dokładniej opiszę),ale ostatecznie postanowiłem zrealizować pierwotny plan. Wyjazd ok. 12 i kierunek tradycyjnie J.Goczałkowickie.Dalej przez pola do główniej drogi,bo innej "szybkiej" opcji nie ma i do Wiślanej Trasy Rowerowej. Poszło szybko i już byłem w drodze do Skoczowa.Na tym odcinku trasa jest miodzio. Dalej wzdłuż Wisły do Wisły,choć węglowodany wchłonąłem w Ustroniu,bo tu fajna knajpka była... Od jakiegoś czasu,w kilku miejscach w Beskidach,można wypożyczyć Fat Bikea - również w Ustroniu.Cena: 99 zł/dzień Wisła w Ustroniu i te kłódki... ludziom już odwala... Po wchłonięciu frytek w Ustroniu,postanowiłem wskoczyć na lody do Wisły.Mam tu swój ulubiony punkt.Idzie lato i w każdej miejscowości coś się dzieję.Nie inaczej w Wiśle - dziś siatkówka plażowa. Dalej od centrum i w stronę Salmopolu,bardziej znanego tu jako Biały Krzyż...Najpierw jednak jakiś stawek,Gessler... Przy okazji zajrzałem pod skocznię im. Adama Małysza.
    2 punkty
  3. Pkl inwestujeW Zawoji na Mosornym zakupiono nowoczesne urządzenia do utrzymania stoku latem?
    2 punkty
  4. Wiadomo że w lutym tam będzie tłok niemiłosierny, ale dla mnie to już nie gra roli. Wtedy będę na skiturach gdzieś obok, może na Śnieżniku :wink: Natomiast w grudniu albo w marcu chętnie skorzystam z szybkich krzesełek :happy: Niech budują, myślę że sami też dojdą do wniosku że trasy też trzeba poszerzyć.
    2 punkty
  5. Sportowo po lesieDzisiaj umówiłem się z kolegami do lasu na trening......oni trenują przed jakimś maratonem MTB, a ja na doczepkę swoim crossem.Po pierwsze...na rowery pojechaliśmy samochodem :biggrin: W lesie 45 minut ostrej jazdy.Tylko na początku dawałem radę nadążyć... ...potem koledzy mi zaczęli odjeżdżać, zwłaszcza na ostrych zakrętach gdzie było mokro i ślisko. Na prostych ich doganiałem, a potem delikatny podjazd, trochę korzeni, piachu i niestety zostawałem na jakieś 50 metrów.Każdą twardszą ścieżkę, bez błota, bez ostrych wiraży wykorzystywałem by ich dogonić. Tylko na krótkim 300 metrowym fragmencie byłem w stanie się z nimi zrównać.Jazda była ostra - na maxa.Mimo wszystko, w porównaniu z nimi, nie wypadłem źle - a rower przecież mam kompletnie nie przystosowany do takiej jazdy... na dodatek opony na moich kołach - sliki.Było fajnie, chodź na kilku zakrętach pojechałem na krawędzi ryzyka i mogło to się skończyć krzakami albo jakimś drzewem.Adrenalina, silne interwały w czasie jazdy... super!...45 minut i tylko nieco ponad 10 km takiej jazdy a na końcu dyszałem jak po 50siątce na szosie :redface: Ciekawe przeżycie - było bardzo fajnie!Na koniec porównanie oponek. PS. Później, już blisko domu pokręciliśmy się trochę... w sumie więcej gadaliśmy niż jechaliśmy. Na szosie są wolniejsi :wink:pozdrawiammarboru
    2 punkty
  6. Maciek kajak widziałem... ...Bumer dobrze prawi, to jest kajak dla lasek w bikini...albo bez... :biggrin:
    2 punkty
  7. Mnie bardziej interesuje to co jest w kajaku. W nosie miałbym te szczupaki i inny rybostan, i cały ten kajak!
    2 punkty
  8. Może taki kajak? :wink:Oglądał byś sobie Szczupaki....
    2 punkty
  9. Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. PS. Kilka fotek expata.
    2 punkty
  10. cz.2Wisła przejechana,czas na konkretną wspinaczkę! Zaczyna się mniej więcej przy jakiejś pętli autobusowej.Kiedy tu zjeżdżałem,myślałem,że od tej strony musi być baaardzo ciężko,ale jest zupełnie odwrotnie - od strony Szczyrku jest ciężej. Po drodze jeszcze zwracam uwagę na kolejne wyciągi narciarskie - ciekawe ile z nich jeszcze działa? Podjazd nie jest jakiś mega trudny,ale dał w kość,bo wczoraj stówka,dziś już w nogach prawie stówka,zanim dojechałem,ale bidy nie było.W końcu jestem na Białym Krzyżu. Teraz czas na spijanie śmietanki,tzn. zjazd w dół! Niestety jakieś zawalidrogi mi przeszkadzały do połowy zjazdu... Ciągle na hamulcu! Długo się nie zastanawiałem,trza było wyprzedzić! Jak ja lubię rowerem wyprzedzać samochody,zwłaszcza w sytuacji kiedy kierowca nie wlecze się bo czegoś szuka,tylko po prostu robi co może,ale to za mało... :biggrin:Tak więc przymiarka,choć przełożenia właściwego brak i depa! Poszło gładko i dalej żadne AUTO już mi nie przeszkadzało. Tu muszę przeprosić,bo na "czterdziestce" jechałem blisko 70 km/h... Ale byłby mandat! I to na rowerze... Gdzieś przy dole zatrzymałem się żeby zdjęcie zrobić.samochód,który wyprzedziłem pojawił się za ok. minutę.Jak ja lubię jazdę w dół!Pozostał przejazd przez Szczyrk i po drodze skocznie,a dalej już główną drogą oraz szlakiem do Bielska-Białej.Sam light! Po drodze miłe zaskoczenie na wysokości Mesznej,gdzie zrobili piękną ścieżkę rowerową - oby więcej takich akcentów! Później trochę szutrów,aż dotarłem do cywilizacji rowerowej w B-B.Od tego momentu już rekreacyjna jazda do samego domu. Estakady,równiutki asfalcik - to lubimy. Po drodzę Ratusz w B-B Dalej to już tylko utarte ścieżki i do domciu.Dziś łącznie 143 km,z czego przed pracą 21,a po pracy 122km i przewyższenie nieco ponad 1000 m - mało! Trzeba trenować dale,bo ta Śnieżka mnie zmiażdży... :biggrin:
    1 punkt
  11. Krążą opinie,że niełatwo trafić na ten szczyt Korony gór PL.Nie ma o nim wzmianki na drogowskazach w G.Izerskich, ale z mapą bez problemu go odnajdziemy. W niedzielę spakowaliśmy plecaki, pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby.Z Osiedla Podgórze zaczynamy naszą wycieczkę. Pierwszym przystankiem po godzinie ciut męczącego podejścia jest Wysoki Kamień i schronisko o tej samej nazwie. Jest trochę zimno,Mariusz zaprasza mnie na zupę, "normalnej" zupy nie zjemy...są flaczki:sorrow: Zamawiamy ciasto z rabarbarem i czekoladę zamiast.(12zł od osoby,zgroza!) Jesteśmy na słusznej wysokości 1058m, przed nami 6km przyjemnego marszu.Postraszyło silnym wiatrem i śniegiem,na szczęście przez chwilę. Idzie się fajnie,mijamy po drodze ciekawe formacje skalne,na które koniecznie trzeba się wdrapać popodziwiać widoczki. Robi się małe napięcie,wchodzimy na teren najwyżej położonego zakładu wydobywczego w Polsce. Śpiesznie się oddalamy.Idziemy kawałek drogą asfaltową,na szczęście szlak każe nam wejść znów w las. Szast prast dotarliśmy do naszego celu,Wiaty Turystycznej. Na niej przydatna informacja od życzliwego człowieka. Trawiasto-podmokła ścieżka prowadzi nas na Wysoką Kopę. Następuje załamanie pogody,sypie śnieg co wcale nam nie przeszkadza,żeby w końcu coś zjeść: Ania pozdrawia.
    1 punkt
  12. W Berlinie Leitner buduje miejską gondolę. Kilka fotek z seilbahn.net
    1 punkt
  13. Z Warszawy! :biggrin: No to wtedy gondolka z miejscami sypialnymi
    1 punkt
  14. Johnny jakby Ci było mało startów w zawodach, to 15.08 Gmina Kowary organizuje 19 Kolarski Wjazd "Kowary - Okraj". Startuje sporo narciarzy, ale i kolarzy nie brak. Tylko najlepiej wjeżdżać na kolarzówce, bo trasa po asfalcie (ale cały czas pod górkę). Zależnie od pogody najlepsi wjeżdżają koło 40 minut. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  15. Mariusz! Popatrz tutaj: http://www.czarnagora.pl/aktualnosci/251-zapytanie-ofertowe-na-dostawe-2-kolei-linowych Widać, że temat jest "delikatnie" mówiąc świeży - termin składania ofert minął 29.04. 2016 roku (wybór 15.05). Jeśliby wszystko poszło zgodnie z planem to zwiększy się zasadniczo przepustowość tego systemu a ponieważ na razie nic nie wiadomo o trasach to skutkiem może być absolutna masakra na B. Utrzymanie A i zrobienie niebieskiej do dołu (z tych dawnych planów) będzie koniecznością. Nie zmienia to postaci rzeczy, że trzymam kciuki za Czarną i mam nadzieję, że nie skończy się tylko na wymianie krzeseł. Ta druga kanapa to pewnie zaplanowana jest na Żmijowiec (obok F) - tak mi wychodzi z długości i różnicy wzniesień. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  16. Cały Bumer:biggrin: :applause:
    1 punkt
  17. Jeszcze krótka fotorelacja z G.Izerskich,czyli widoczki. Jelenia Góra,Góry Kaczawskie...pola,łąki,lasy. Szrenica. Ten finezyjny loczek,to Lolobrygida Śnieżne Kotły i stacja przekaźnikowa. Krótka zima w Izerach. Szrenica ski wiosną. Na koniec naszej wycieczki, lokalne pieski nas obszczekały...później chętnie pozowały do zdjęć,zwłaszcza ten rudy.
    1 punkt
  18. Biorąc pod uwagę całość trasy, wolny nurt jedynie między dwoma elektrowniami wodnymi, na odcinku: od mostu na wysokości miejscowości Sukowska Wola do Elektrowni na wysokości miejscowości Gulin, która jest po drugiej stronie rzeki. Tutaj również rzeka na długości ok 2 km uregulowana (prosty kanał). Coś takiego: Pozostałą trasę uważam za taką ze średnim uciągiem o prędkości ok 5 km/h, dla porównania Wisła ma nurt ok 8 km/h.Co do poziomu w lato?Trudno przewidzieć - zależy, czy będzie sucho, czy nie - co nam pogoda ześle? W zeszłym roku był dramat i bardzo mało wody, dwa lata temu stan wody porównywalny do tego z wczorajszej wyprawy. To nie chodzi o prawy dopływ, o nazwie Bosak - tam nie dopłynęliśmy.Chodzi o dopływ lewy.Poniżej mapka z zaznaczonymi punktami (lewy - "tajemniczy dopływ", środkowy miejsce zakończenia spływu, prawy - ujście Bosaka). Pewnie, że fajna :happy:Czas? Na początku, w pierwszym sezonie, gdy nie miałem wprawy z rozkładaniem, składaniem sprzętu - tak jak cytował mnie Mitek.Teraz jak mam wprawę i pompkę elektryczną czas rozkładania od 5 do 10 minut - to zależy, czy ktoś mi pomaga, czy nie.Składanie? Teraz nie pierniczymy się z tym. Po spływie wrzucamy bambetle do auta, spuszczamy powietrze z łódki, zwijamy tak by weszła do bagażnika a potem wszystko przywozimy do domu. Nie składamy dokładnie kajaka na miejscu, bo to szkoda czasu.Po pływaniu i tak wszystko trzeba przeczyścić, umyć, złożyć precyzyjnie w domu - te czynności są najbardziej czasochłonne - ja je wykonuję najczęściej jeden dzień po spływie, gdy odpocznę...ale ja mam gdzie rozłożyć "łajbę" w domu by przeschła.Na drugi dzień przecieram wilgotnym ręcznikiem, odkurzam odkurzaczem i składam precyzyjnie pakując w taki sposób, by kajaczek stał w gotowości do kolejnej wyprawy.Wiadomo - jak się dba o sprzęt - ten posłuży dłużej. Im więcej się czasu mu poświęci, tym potem szybsze rozkładanie i komfort pływania.Seawave kupiony był w Krakowskim Prokajaku - to jedyny dystrybutor Gumotexa w Polsce. http://www.prokajak.pl/Właścicielem jest Piotr Darkowski - z nim trzeba gadać.W sumie razem z moim, z oferty tego sklepu skorzystało i kupiło ten sam model kajaka 4 moich kumpli.Gdybyś był zainteresowany - to pisz na priva, powiem Ci jak uzyskać i jaki rabat.pozdrawiammarboru
    1 punkt
  19. Dzisiaj kolejne kilometry w pedałach. Przy okazji dowiedziałem się nieco o sobotnich testach rowerowych
    1 punkt
  20. Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.4 - ostatnia.Tuż za przeszkodą imponujące bystrze. Wodujemy się tuż poniżej.Znowu mamy piękną i nieskażoną przyrodę.Miejscami rzeka przypomina Amazonkę......płyniemy środkiem i jesteśmy w szoku. ...by po chwili ponownie pokazać swój mazowiecki urok. Myśleliśmy, że już nie napotkamy żadnej "kipiącej" przeszkody......ależ było nasze zaskoczenie kolejnym kamiennym progiem. Po środku tego bystrza jest miejsce na kajak - spokojnie to można spłynąć. Zaczyna się kanałowy fragment rzeki. Po lewej i po prawej stronie rozciągają się hektary stawów hodowlanych.Wiatr wieje nam w rufę, a my płyniemy dosyć szybko......gdybym wziął żagiel, byłoby jeszcze szybciej.Kolory nieba, otaczające nas rośliny, zieleń - czegóż chcieć więcej? Ile to dzisiaj już przenosek, przeszkód wodnych w postaci bystrzy, zwałek i innych elektrowni?Dopływamy do kolejnej - miejscowość Gulin i przerobiony na elektrownię stary młyn. Miejsce do wodowania kajaka tuż przy ścianie drewnianej budowli.Dalej... Trochę meandrów, kolejna dosyć poważna zwałka, na której tylko baby z dziadem było brak......i dopływamy do kolejnej hydrotechnicznej budowli.Tym razem podwójny próg z pochyłym, płytkim, betonowym czymś.Przenosimy prawą stroną a po lewym brzegu zabudowania gospodarcze i kilka ujadających na nas psów. Jesteśmy już na wysokości miejscowości Jankowice.Mijamy jakiś tajemniczy dopływ Radomki... Tajemniczy, bo po sprawdzeniu na mapach - nigdzie nie jest oznaczony - dziwne, bo to dosyć spory ciek wodny. Jeszcze kilka zakrętów, prostych i docieramy do ostatniej kładki na naszej drodze. Pod nią małe bystrze, a za nią.... jest już nasze auto.Kończymy spływ, pakujemy sprzęt i jedziemy po porzucony w górze rzeki drugi samochód. Niezwykle udana przygoda.Piękna, dzika, usiana przeszkodami rzeka - nudno nie było!Była adrenalina, piękne widoki...i masy widocznych w czystej wodzie ryb: kilka solidnych kleni, kilka nerwowych szczupaków - masa płoci.Przebyty odcinek - 20,5 km.Radomki dziewiczej dla nas zostało niewiele. Ostatnia niezaliczona część: Janowice-Kolonia, Jedlińsk.Pewnie niebawem tu powrócimy......a jak na razie, w kolejne weekendy czekają na nas inne projekty :wink:Pozdrawiam serdeczniemarboru
    1 punkt
  21. Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.3Nasz spokój nie trwał długo.Las, rzeka wąska, to i przeszkody.Pierwsza zwałka na naszej drodze. Podchodzimy do niej, jak pies do jeża i po rozpoznaniu głębokości wody, po lewej stronie, postanawiamy wysiąść z kajaka i go przenieść ponad przeszkodą, przez którą sami również przeskakujemy. Drugą zwałkę udaje się przepłynąć wykonując "wyprost na pokładzie"...oj nosem było potarte po drzewie.Trzecią pokonuję wchodząc na drzewo, Piotrek przepływa ją ponownie dołem - ja z góry asekuruję łódkę. Wypływamy z lasu. Mijamy uroczą kładkę... ...a kilkaset metrów za nią kolejna przeszkoda.Tym razem kamiennego progu, nie decydujemy się spływać.Wysiadamy. Podziwiamy naszą przeszkodę i jesteśmy oczarowani tym miejscem. Przerwa lunchowa i tradycyjne kajakowe, polskie jedzenie. Żadne grille......nie ma jak kiełbaska z ogniska!Po podsuszeniu ciuchów, po przepakowaniu wracamy na wodę. Mijamy kolejny uroczy mostek. Docieramy do Przytyka. Szybko mijamy miasteczko by ponownie zagłębić się w odmęty natury. W całym spływie nierozerwalnie towarzyszą nam ptaki. Rzeka zwalnia, poszerza się - to są sygnały, że przed nami kolejna przeszkoda.Tym razem mała elektrownia wodna.Obnosimy ją z lewej strony.
    1 punkt
  22. Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.2Miejsce choć pechowe, niezwykle urocze. Można się chwilę zadumać......można wpaść w zachwyt. Płyniemy dalej a humory dopisują! Dopływamy powoli do miejscowości Stary Młyn.Chwila spokoju... ...i kolejna przeszkoda.Tym razem drewniany most, a pod nim skośny, płytki próg, a za progiem kolejny pionowy oraz wbite paliki - nie ma wyjścia, musimy przenieść naszą łódź. Dobre miejsce do zwodowania tuż przy moście po prawej stronie.Krótka przerwa... Krótka pogawędka z wędkarzem......ryby biorą, a amatorów na ich konsumpcję nie brakuje. A oto i nasza przeszkoda: Płyniemy dalej i za Starym Młynem zaczyna się urokliwy, płytki odcinek leśny. Kiedy wychodzi słońce robi się przyjemnie i na tyle ciepło, że zdejmują swoją zimową czapkę, zdejmuję z siebie jedną warstwę odzieży. Początek tego odcinak, to prawdziwy wypoczynek... Ot "mazowieckie klimaty".
    1 punkt
  23. Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.1Moja rzeka, to Radomka - jestem z Radomia, mam działkę przy rzece a sama rzeka jest piękna i ciekawa.Dotychczas, spłynięte miałem wszystko, co spływalne na niej oprócz odcinka Domaniów - Jedlińsk. Ponieważ wczoraj pogoda pokrzyżowała nam inne, wodne plany - postanowiliśmy z Piotrkiem dzisiaj (brak opadów) powalczyć na pierwszym z odcinków, na którym nie byliśmy: Domaniów - Jankowice Kolonia.Ponad 20 kilometrów a na trasie wiele przeszkód, wiele przygód, a sama rzeka - niezwykle ciekawa i urocza.To może od początku.Pierwsze auto, po kilku próbach znalezienia dogodnego dojazdu do rzeki "porzucamy" za miejscowością Jankowice - Kolonie. Jest łąka, jest piaszczyste zejście do wody - czyli? najlepiej jak może być.Przepakowujemy bambetle do drugiego samochodu i udajemy się pod tamę zbiornika zaporowego Domaniów.Tuż za nią wyciągamy kajak i przygotowujemy się do płynięcia. Jest tego trochę. Wszystko ładnie, pięknie - czysto, poukładane więc można wodować nasze pływadło. Pierwsze wiosłowanie czynimy pod prąd - dopływamy jak najdalej było można, w górę rzeki, by wystartować możliwie najwyżej.Docieramy do bystrza i małego progu tuż za zaporą. Odwracamy się i teraz w dół... ...po kilku chwilach "kanałowych" zaczyna się przepiękna, nizinna rzeka. Trzeci kilometr i pierwsza niespodzianka - małe bystrze.Woda płytka, my mamy zamontowany skeg, na dnie kajaka, więc pojawił się problem - osiedliśmy tuż przed wypłyceniem.Cóż było robić?Expat wysiadł, zmienił się środek ciężkości i przez środek spłynąłem sam. Podpłynąłem do brzegu, zabrałem kompana i popłynęliśmy dalej.Miejsce naprawdę piękne! Zaraz potem "strzelam" kaczkę. Na wodzie pojawiają się już pierwsze kwiaty grążela żółtego. Pokład: Bobrów i ich dzieł, na brzegach całe, mnóstwo. Dopływamy do drugiego płytkiego bystrza.Sytuacja się powtarza - osiadamy na dnie.Piotrek wychodzi z kajaka, tym razem nie zakłada butów do wody i ląduje w niej. Pech chciał, że trafił na dołek - cały mokry, po szyję.Przybijamy do brzegu gdzie kolega się przebiera i podobnie jak było wcześniej - sam spływam przeszkodę po prawej jej stronie.
    1 punkt
  24. Dostawaliśmy rower na godzinę i "róbta co chceta"! :angel: Sami sobie wymyślaliśmy trasę. na testach Scotta zbierali grupę z góry ustaloną poprzez wcześniejsze zapisy i jechaliśmy razem wyznaczona trasą,lub wybraną przez grupę. Może nie mam racji,ale u kolegi,kiedy mieli robić drogę,zrobili brukową,bo taniej wychodziła... To było już jakiś czas temu,więc ceny pewnie inne,ale z kostki wychodziło 80 zł,m2,a asfaltowej 120 zł/m2! Natomiast o taką ścieżkę aż się prosiło!!! Cena mnie nie dziwi,bo teren miejscami dość trudny i pewnie będzie trzeba tu podsypać,tu coś przyciąć,mur oporowy itp. W zeszły roku,jesienią,było jeszcze ok,ale to fajnie,że tam coś robią! Będzie super jazda!
    1 punkt
  25. Ja byłem na testach Treka w sobotę (z maturzystą Markiem) i niedzielę (z gimnazjalistą Marcinem).Naszym głównym celem było przetestowanie rowerów szosowych, które były nam do tej pory obce.Dostaliśmy całkowicie nowe szosówki o wartości 18 i 25 tys. PLN,w tym jedną z elektrycznymi przerzutkami.Rowery przy nas były odwijane z folii czyli były to nówki :biggrin: . Rozmiarówka do wyboru była pełna.Pierwsze metry to jazda dziwna w stosunku do "górali", ale za chwilę temat ogarnęliśmy.Lekkość jazdy, przyśpieszenia i cisza toczenia to inna liga. Nawet nierówności asfaltu nie były jakimś znaczącym dyskomfortem.W sobotę miałem okazję dosiąść rumaka wspomaganego prądem. Doznania przyjemne. Jazda pod górę i przyspieszenia to bajka.Trzeba niekiedy uważać bo rower przy starcie po naciśnięciu na pedały potrafi nieźle wyrwać do przodu.Miny mijanych pod górę innych bikerów bezcenne :smile: .Podobno testowe rowery przysłane chyba zza oceanu zostaną w PL na cały sezon (potem pojadą do innych krajów) i jeszcze ma być kilkanaście tur testowych w innych miastach więc jak ktoś chce to niech śledzi strony internetowe. Ja o testach dowiedziałem się podczas wizyty w sklepie w sobotę.
    1 punkt
  26. cena tej ściezki rowerowej to 220 mln złotych i bedzie ona wykonana z kostki bezfazowej . W Anglii i Austrii mają scieżki z asfaltu .. Zarząd Dróg Wojewódzkich rozstrzygnął przetarg na projekt przebudowy drogi nr 948, biegnącej z Kobiernic do Żywca. Jak zapowiadają w gminie Porąbka, w ramach inwestycji powstanie ścieżka o długości 17 km, którą rowerzyści będą pedałować wzdłuż beskidzkich jezior. Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Droga wojewódzka nr 948 z Kobiernic do Żywca to bardzo popularna trasa. Biegnie wzdłuż kaskady Soły, czyli Jeziora Czanieckiego, Międzybrodzkiego i Żywieckiego. Droga wzdłuż jezior do przebudowy Droga od lat nie była gruntownie modernizowana. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach ma taki plan, dlatego ogłosił przetarg na wykonanie projektu przebudowy i wybrał już nawet firmę, która się tym zajmie. Projekt ma być gotowy w ciągu dwóch lat, wykonawca zadba też o wszystkie potrzebne zezwolenia. We wtorek w Centrum Kultury w Międzybrodziu Żywieckim odbyło się spotkanie robocze dotyczące przebudowy. Uczestniczyli w nim przedstawiciele ZDW w Katowicach, Biura Projektowego EGIS Katowice, władze gmin Porąbka i Czernichów oraz Żywca. Powstanie ścieżka rowerowa o długości 17 km - Głównym tematem spotkania było omówienie propozycji rozwiązań projektowych przebudowy tej drogi. Samorządowcy przedstawili swoje sugestie dotyczące modernizacji, które w znaczny sposób wpłynęłyby na bezpieczeństwo na remontowanej trasie. Co ważne, w ramach planowanego zadania zakłada się budowę ścieżki pieszo-rowerowej na całym 17-kilometrowym odcinku. Ścieżka będzie mieć 2,5 m szerokości - wyjaśnia Krzysztof Fiołek z Urzędu Gminy w Porąbce. Dodaje, że samorządowcy nie kryją zadowolenia z planowanej modernizacji drogi. - Gruntowny remont tak ważnego ciągu komunikacyjnego pomiędzy powiatami bielskim i żywieckim wpłynie na komfort podróżowania, który z pewnością docenią m.in. licznie przybywający do nas turyści. Z kolei ścieżka zapewni pieszym i rowerzystom bezpieczne przemieszczanie się na tym odcinku - dodaje Fiołek. Cały tekst: http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/1,88025,19608684,wzdluz-beskidzkich-jezior-powstanie-17-km-sciezki-rowerowej.html#ixzz48ksd2zoK
    1 punkt
  27. Szosą do Czech Dziś ponownie wybrałem się na poranne kręcenie w grupie. I tak 9 osobowy peleton wyjechał punktualnie o 6:00 z bielskiej dzielnicy Wapienica. Kierunek jaki został założony to wizyta u sąsiadów z Czech. Trasa początkowo przebiegała przez Skoczów, Dębowiec, Kończyce, aż dotarliśmy do granicy. Po stronie naszych południowych sąsiadów wpadliśmy do pierwszego miasteczka czyli Karwiny, a dalej przez Czeski Cieszyn do Trinca. Tam odbiliśmy na Leszną Górną a zaraz za tym czekała na nas niezła górka. Krótka ale treściwa, czyli podjazd pod Budzin gdzie maksymalne nachylenie dochodziło do 22%. Tam miałem lekki kryzys i na szczyt wjechałem na końcu stawki, ale za to widoczki wynagrodziły trudy wspinaczki. Końcówka podjazdu... Dalej udaliśmy się przez Cisownicę do Ustronia, Górek Wielkich i przez Świętoszówkę do Bielska. Prawie 4 godziny kręcenia szybko upłynęły, ponad 100 km zostało przejechane. Druga seteczka w tym roku bardzo się udała choć trudy dzisiejszej jazdy pewnie będę odczuwał jeszcze przez parę godzin.... Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
  28. Testy rowerów Trek - cz.2Po przetestowaniu szosy przyszedł czas na górale. Niestety zainteresowanie spore,więc czasem trzeba było czekać. Chciałem żonie wziąć e-rower (ze wspomaganiem elektrycznym) ale niestety ludzie jak pojechali,tak wsiąkli i doczekać się nie można było. Trza było brać co "spłynie". Andrzej z Markiem szybko wyhaczyli jednego fulla i hardtaila,a ja żonie fulla. Niestety brakło bryki dla mnie. Na szczęście szybko zjechało dwóch gości i dla mnie też znalazł się full. Wszystkie górale miały napęd 1x11 co mnie bardzo cieszyło,bo chciałem go przetestować bardziej niż np. zawieszenie.Do tego chyba wszystkie były na kołach 29 cali,więc mogłem porównać do mojego Scotta,który ma 27,5 cala. No i tu niespodzianka - spodziewałem się sporej różnicy w zwrotności czy przyspieszaniu,a czułem się właściwie tak samo jak na moim sprzęcie. Jak dla mnie różnica praktycznie nieodczuwalna i bez znaczenia. No,ale sam rowerek oczywiście ekstra! Żonie też się spodobał... Napęd - 1x11 jak dla mnie jest w zupełności wystarczający.Myślałem,że może będzie za ciężko pod górkę,ale nic w tym rodzaju. Rozpiętość przełożeń jest wystarczająca. Wszystko co dobre szybko się kończy,więc oddaliśmy rowery z wielkim żalem.Najbardziej żonka,bo ja swojego full mam. No i trzeba będzie pomyśleć o rowerze dla lepszej połówki...Dziś niecałe 20 km,ale za to na ciekawym sprzęcie - warto było!
    1 punkt
  29. Testy rowerów TrekDzięki informacji od Andy-w dziś wzięliśmy z Żonką udział w testach rowerów Trek,mimo dość sporego zimna i straszących chmur. W sumie wybraliśmy się w 4 osoby: Andy-w,jego syn Marcin,Ja i Dżonka. Żeby wziąć udział w testach trzeba było mieć 2 dowody tożsamości i swoje pedały. Niestety ja miałem jeden komplet i do tego Żonka nie miała kasku,który zazwyczaj jest wymagany. Na szczęście Andrzej nas doposażył - jeszcze raz wielkie dzięki! Pozostało spisać umowę i do dzieła. Trek do testów wystawił całkowicie nowe rowery i do tego z górnej półki! Także było na czym pojeździć. Na pierwszy ogień wzięliśmy szosy,oczywiście karbonowe i do tego w większości z najwyższą grupą osprzętu. Waga nieco ponad 7 kg. - to mniej więcej tyle,co ważą moje narty skitourowe... Żonka miała problem się przyzwyczaić,co mnie nie dziwi,bo też miałem spory problem na początku. No ale później już z górki. Nie ukrywam,że szosa mi się podoba,żonie z resztą też,ale kupić takie dwie...Karbon świetnie tłumi nierówności i w ogóle nie odczuwa się braku amorów,a jak lekko się przyspiesza! Dla mnie rewelacja. Poleca spróbować,a okazji nie brakuję,bo nie tylko Trek takie testy organizuję. Regularnie moża testować Scotta, Meridę,a ostatnio też Krossa.
    1 punkt
  30. Dziś miało lać od rana,ale tak się nie stało.Przejrzałem precyzyjne prognozy i uznałem,że jadę na rowerze do roboty.Świeciło nawet słońce z rana... Niestety później się spieprzyło,ale zdołałem dość dobrze wymanewrować chmury.Kolejny udany dzień,choć zdecydowanie za krótko... :wink:Ciężkie chmury napierają... Nad B-B już ostro leję!Normalnie w tym miejscu widać całe pasmo gór... Się jest przygotowanym... : Przynajmniej moje choinki się cieszą... Dziś tylko 44 km,ale zawsze to nogi rozruszane.
    1 punkt
  31. Dziś bardziej stabilna pogoda,więc zapuściłem się nieco dalej.Dokładnie to w moje ulubione miejsce - Lasy Kobiórskie i plaża nad J.Paprocany. Po drodze odwiedziłem ponownie park w Pszczynie,J.Goczałkowickie, J.Łąka i oczywiście Goczałkowice Zdrój. Dziś łącznie 112 km. Plaża nad J.Paprocany jest spora i wygląda bardzo fajnie Lasy Kobiórskie - ostatnio jakieś porządki robią Szlaków tu sporo! Park w Pszczynie Zagroda z Żubrami niestety szczelnie ogrodzona i żadnego Żubra nie zobaczyłem,po za bilbordem... :sorrow: Pięknie odrestaurowany dworzec kolejowy w Goczałkowicach Zdroju Kolejny dzień bardzo fajnie spędzony. :
    1 punkt
  32. Kolejna jazda, trochę wsi, trochę miasta :)Kolejna jazda wieczorna.Tym razem asfalt i trochę wsi, trochę miasta.Na początku ptak... ...księżniczka :wink: Kwiaty kasztanowca :happy: Tutejsze dzikie konie :cheerful: Nieruchomość do sprzedania... ...i trzy odsłony zachodu słońca.I - Nad stawem. II - "Mazowieckie klimaty" III - "Moje stare osiedle, Ustronie" Dwie dyszki machnięte :happy:
    1 punkt
  33. A ja dziś trochę po szutrach,trochę po asfalcie,ale zawsze bocznymi dróżkami. :)W tym tygodniu: Ja : Burza - 3:0 :)Jakoś się ślizgam między opadami,dziś było blisko. :biggrin: Dziś nieco ponad 70 km. :)Ciekawe co jutro,bo pogoda ma się zmieniać...
    1 punkt
  34. Ja dziś też uciekłem od asfaltu i ruchu samochodów. Małe mtb i bielski Dębowiec 2x zaliczony. Bardzo miła odmiana od ciągłego szosowania... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  35. A po pracy? Nuda... do lasu ;)Już myślałem, że dzisiaj nie będzie rowerowania po pracy.Ok 15 pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać deszcz - na szczęście, nie trwało to długo, a po 17stej wyszło słońce.A jak rowerek - to, gdzie tu jechać? Do lasu......ten sołtykowski jest blisko i znam go, jak własną kieszeń.Asfaltu jakoś ostatnio nie lubię - odmieniło mi się na starość, czy co?Po dwóch kilometrach skręcam na polną drogę i odwiedzam rozlewisko, po starej kopalni piachu. Teraz jest tu woda, są ryby i są wędkarze, którzy przyjeżdżają tu na rowerach by pomoczyć kija. Jeszcze chwila utwardzonej nawierzchni, mijam 90sięcio letnią, malutką szkołę podstawową im. Orła Białego w Sołtykowie. I jestem wśród zieleni.Dzisiaj zaliczam trochę jazdy terenowej i najwyższe kilkumetrowe wzniesienie.Pięknie! Konwalie już z dzwonkami. Jadę w stronę leśniczówki i po drodze zmienia się drzewostan na liściasty. Z jednej strony iglaki, z drugiej strony liściaki... Na teren nadleśnictwa nie wjadą miłośnicy innych gór......zakaz nie dotyczy ALP :wink: To, co lubię... żmije, i to, czego wręcz nienawidzę - kleszcze. W lesie należy się strzec jednych i drugich - lepiej po krzaczorach nie chodzić. Praca leśnika musi być świetna!?Klimat leśniczówki, niemalże każdej, którą widziałem, to magia. Ta "pod moim domem", najbliższa wygląda tak: Jeszcze kilkaset metrów i niestety wyjeżdżam z kompleksu leśnego.Tuż przy przydrożnym parkingu kamień z pamiątkową tablicą. Napis na niej upamiętnia wydarzenie sprzed 72 lat bez 1 dnia..."Miejsce pamięci historycznej. W tym miejscu w nocy z 12 na 13 maja 1944 roku, samolot angielski Liberator dokonał zrzutu broni dla Armii Krajowej. Zrzut odebrali żołnierze z placówek: Maków, Wincentów i Makowiec. Chwała Bohaterom!W drodze powrotnej do domu - majówka... Słońce powoli zachodzi, a sporo już wyrośnięte zboże zwiastuje urodzaj w tym roku. Wolne, nieśpieszne, mega relaksacyjne 25 km.Baterie naładowane.pozdrawiammarboru
    1 punkt
  36. Ja dzisiaj wyskoczyłem na godzinkę. Bardzo lubię taki widok - ja na rowerze, a obok wszyscy stoją stoją korku
    1 punkt
  37. Ja też ciągle kręcę... to jest kręcę na rowerze. :wink:Właściwie niemal codziennie.Niedziela - z Żonką w swoich okolicach,ale ze względu na deszcz i przemoczenie,ograniczyliśmy się do nieco ponad 30 km.Poniedziałek - samemu,Goczałkowice,J.Goczałkowickie,J.Łąka,Park w Pszczynie i powrót (łącznie 76km)Dziś - krótko,bo burza ścigała,łącznie 56 km.Trzeba by trochę przyspieszyć,bo zbliżają się zawody. :angel:
    1 punkt
  38. Po burzach, opadach deszczu i uspaniu dzieci udało się wyskoczyć na godzinkę trochę pokręcić. Trochę po mokrym, trochę po suchym, ale bardzo przyjemnie :-) Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  39. Dziś wybraliśmy się z żoną do ustronia na rowerku. Wyjazd fajny ale na koniec wiatr dał nam popalić, 102 km zaliczone
    1 punkt
  40. Wokół GoczałkowicDziś kolejny wypad z Żonką w ulubione nasze tereny.Trasa podobna jak we wtorek,ale od drugiej strony i nieco zmodyfikowana.Głównie poszukujemy kolejnych ścieżek w lesie,z dala od ruchu samochodowego.Jest ich mnóstwo jeszcze nie odkrytych przez nas.Czechowice-Dziedzice od innej strony,a właściwie nowo odkryta trasa do Goczałkowic. Dalej była mała wyżera i znowu jazda na łono natury.Kręcimy się wokół stawów i na ścieżkach leśnych. W końcu docieramy do J.Goczałkowickiego,tj. do zapory. Dobra widoczność,to widać nawet drugi brzeg... Dostrzegamy też jedną jedyną żaglówkę.Ale fajnie mają! Nikt im nie przeszkadza,a jezioro spore. Tak przy okazji wspomnę,że jest tu jakiś chory limit na ilość żeglujących,wynoszący zaledwie 30 jachtów!!! Bo niby jakiś rezerwat jest,choć jezioro sztuczny twór - ktoś może to logicznie wyjaśnić? Taka ciekawostka: nie wiem czemu,ale zawsze na zaporze obsiadają mnie Biedronki... Może nie było by nic dziwnego,gdyby nie fakt,że Żonkę nie obsiadają... Dalej kierujemy się jakąś tajemniczą,ale fajną drogą przez las,do tego asfaltową i docieramy do półwyspu,jak się później okazuję.Przyjemna miejscówka na relaks. Czas wracać,na dziś wystarczy.Jedziemy Rowerową Trasą Wiślaną,jakże interesującą... Dziś wyszło 46 km - Żonka się rozkręca.Do domu jechała najszybciej,bo obiecałem grilla...PS.Zapomniałem dodać,że Żonka przejechała... węża!!! Wystrzeliła z roweru jak z procy!!! Chyba była bardziej przerażona niż ów gad...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...