Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      730


  4. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 042


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.06.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Już w najbliższy weekend mam wystartować pierwszy raz w życiu w zawodach MTB - Uphill Magurka.Niestety nawał pracy powoduję,że brakowało czasu na przeprowadzenie kilku treningów,które to sobie wcześniej zaplanowałem. Udało się dziś wygospodarować wystarczającą ilość czasu,żeby choć raz to "zmęczyć". Tak więc do pracy rowerem i tradycyjne nieco ponad 21 km i po pracy kierunek Wilkowice. Kombinowałem jak mogłem,żeby przedwcześnie się nie zmęczyć,bo chciałem w miarę na świeżo pokonać trasę wyścigu,ale tak to tutaj się nie da.Tu wszędzie teren górzysty,a przynajmniej pagórkowaty. Znalazłem jednak całkiem fajną trasę i z niewielkimi podjazdami. Przy okazji spojrzenie na drogę w jedynie słusznym kierunku... Dojechałem do rowerowego szlaku dookoła Bielska-Białej i dalej do Komorowic na ścieżkę rowerową.Przez miasto poszło dość sprawnie i skierowałem się na czerwony szlak w stronę Bystrej i Wilkowic.Niestety nadal za B-B nic z nim nie zrobiono! To wąska ścieżka między zaroślami,a czasami pokrzywami. Wygląda tak: Tu jeszcze dedykacja dla naszego kajakarza - rz. Biała: Jest inna opcja jazdy - tuż za B-B,kiedy ścieżka robi się szutrowa,w pewnym momencie jest mostek na drugą stronę "Białki".Tam lecą dwie drogi szutrowe.Najlepsza to tuż za barierami dźwiękochłonnymi przy fullwypasówce. Podobnie jak szlakiem dojedziemy do zjazdu na Wilkowice-Bystra i dalej już możemy zacząć wspinaczkę pod pętle autobusową w Górnych Wilkowicach. Niestety to pod górę. Łatwo,ale jednak wspinaczka. Podczas niej wyprzedza mnie pewien młodzieniec. Ja jednak mam swój plan i go nie ścigam. Mimo wszystko wyprzedzam go tuż przed pętlą. Na owej pętli robię krótki odpoczynek,bo chcę możliwie świeży wyruszyć na trasę przyszłego wyścigu na Magurkę. Wyprzedza mnie jeszcze jeden osobnik... Łyk energetyka i czas ruszać! Daję ostro,ale raczej nie na maksa. Pierwsze 500 metrów to właściwie po płaskim a nawet nieco w dół koło zapory,później zaczyna się wspinaczka. Już na wstępie wyprzedzam jednego osobnika - dobra wróżba na początek. Nieco później doganiam dwóch gości na fullach - ich też szybko mijam. Eee,oni chyba się nie starali tu o coś więcej. Niedługo po tym doganiam pewnego chłopaka.Tak! To ten sam,który mnie ścigał i powinien mieć sporą przewagę. Kiedy usłyszał,że go doganiam,zaczął mocniej się starać i tak jakieś kilkadziesiąt metrów za nim się trzymałem. W pewnym momencie miałem nawet wrażenie,że mi odjeżdża. Cóż,starość nie radość... Po nieco ponad jednym kilometrze zaczyna się ze mnie mocno lać.Podjazd daję w d... ,ale mimo bólu w nogach,pary nie brakuję. Kiedy mijają 2 kilosy,już jakby lepiej łapie rytm i jakoś to idzie. Mniej więcej w połowie dystansu trasy Uphillu doganiam owego chłopaka. Walczył jak lew,ale chyba złapał go kryzys. Mijam go szybko i dalej już sam walczę ze sobą. jak bardzo chciałoby się stanąć na chwilę i dychnąć! Odpocząć można,ale tylko kiedy nachylenie chwilowo maleje. Bardzo chwilowo. Dopiero kiedy licznik pokazuję 3,2 km zaczynają się dłuższe płaskie,tj. mnie strome, odcinki. W końcu mogę użyć przedniej przerzutki i przycisnąć na pedały. Teraz czas jakby przyspieszył i choć są jeszcze trudniejsze miejsca,teraz jakby łatwiej. Tuz pod szczytem skręcam w jakąś szutrową drogę,która nieco sztucznie wydłuża trasę owego Uphillu,ale skoro tak to wymyślili,to tak to trzeba przejechać. Tutaj już bez żadnej ekstremy - trochę w dół,trochę w górę,ostry skręt na szlaku,który normalnie prowadzi na Czupel,a właściwie teraz na Magurkę i depa po prostej! Finisch! Jeszcze nie wierzę ,ale nawet poszło. Mój czas na pewno nie powala - 32 min. i 59 sekund. Równe 5 km,więc chyba dobrze się zatrzymałem... :wink: Co ciekawe,ów chłopak dojechał po mnie,choć nie robił objazdu. No ale nie ma co się cieszyć,weryfikacja przyjdzie w sobotę i pewnie będę się tłumaczył ze słabej postawy... Czas na fotki i relaks. Od razu parę wniosków po wspinaczce. Napoje,woda - nie ma sensu zabierać więcej jak na perę łyków! Zbyt krótka trasa żeby się odwodnić. Lało się ze mnie,ale wystarczy uzupełnić płyny na górze. Można też pokusić się o "stanięcie na pedały" i ostrzejszą jazdę,mimo dość stromej wspinaczki. Ale to musiałby przetrenować,a czasu już nie ma... Przypuszczam,że zawodowcy robią trasę co najmniej dwa razy szybciej niż ja dziś - to tak żeby nie było,jaką ja to mam kondycję.Powiało dziś optymizmem,ale średnia prędkość nie przekraczająca 10 km/h na pewno nie powala.Dla mnie sukcesem będzie jak nie będę ostatni. Tak to widzę na dzień dzisiejszy.
    5 punktów
  2. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.4 - ostatnia....i wydawać by się mogło, że ocali nas w ostatnich chwilach jedynie jakiś cud :eek: bądź piękno gór. W krytycznym momencie część grupy miało chwilę słabości i pomyślało o ratunku przy pomocy maszyn latających. Zrezygnowali po dostrzeżeniu dziwnych potworów wlekących pod niebem swoje piekielne machiny. Dochodząc do bazy numer 1 wszyscy byli kolejny raz, niemal na 1000% przekonani, że są bezpieczni - że ustępują niepokojące omamy i halucynacje wywołane śmiertelną chorobą... ...a tu nastąpił kolejny niespodziewany atak obłędu :biggrin:Niezwykle piękne reklamy ich ukochanego VIP Klubu Narciarskiego :cheerful: Cóż było robić?Grupa ratując się z opresji postanowiła dalsze schodzenie kontynuować po niebieskich śladach... ...i wszystko wskazywało na to, że już jest ok - a my bezpieczni... ...gdy ukazały się naszym oczom abstrakcyjne "filary wszechświata" i "próg opatrzności".I moglibyście w to, wszystko nie uwierzyć gdyby nie dowody w postaci zdjęć, które jakimś cudem znalazły się na naszych urządzeniach cyfrowych rejestrujących obrazy. Kolejny zwid atakujący nasze mózgi - wioska indiańska... Gdy już myśleliśmy, że nic nas nie ocali......zaczęliśmy odczuwać zbawienną utratę wysokości. Jeszcze kilkaset metrów w dół spowodowało, że poczuliśmy się całkiem nieźle... ...i tak było!Po zejściu do punktu 0 wyprawy - choroba wysokościowa ustąpiła. Wszystko wróciło do normy a my w efekcie uratowaliśmy życie.Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się, czy to na pewno była ta choroba?...Istnieje przypuszczenie, że to opętał nas demon bądź klątwa nieszczęśliwego "Wszawobrodego" herszta tutejszych zielonych i nietoperzy chronionych.Skąd takie wnioski?Wszystko wyjawiło ostatnie zdjęcie zielonej ściętej trawy na dole... Wiem.Poniosło mnie.Skrzyczne zdobyte......a ten, opisywany przeze mnie dzień, jeszcze się nie skończył - ale o tym opowiem może jutro.Pozdrawiam wszystkich Himalaskrzycznistów i innych, którzy przebrnęli przez niniejszą relację.marboru
    5 punktów
  3. W drugi dzień naszego weekendowego pobytu u Johnnego zaatakowaliśmy najwyższą Górę Beskidu Śląskiego - Skrzyczne 1257 m npm.Na szlak wyszliśmy w odróżnieniu do sobotniej wyprawy na Babią w okrojonym składzie: Marionen, Anniaa, Johnny z Żoną, Góral spod Skrzycznego i ja razem z Paulą - 7 osób.Od rana zapowiadało się, że dzień będzie piękny i upalny - tak było.Tym razem jesteśmy punktualnie w Szczyrku o godzinie 8 rano.Zaczynamy się wspinać po szybkim przywitaniu z Darkiem - to On dzisiaj będzie cały dzień naszym lokalnym Przewodnikiem.Szybka fotka i zbliżenie celu naszej podróży, pełna szybujących wesoło ptaków......jaskółki?Skrzyczne 1257 m npm. Na początku idziemy w iście alpejskim klimacie. Piękne, drewniane okoliczne budynki przypominają nam Austrię. Kierujemy się w górę do Baru u Józka. W Hiltonie robimy pierwszy popas......temperatura spada do +4 stopni :wink: a Mario mówi, że czeka na śnieg. Ruszamy w górę. Darek postanowił, że będziemy się wspinać na szczyt góry trasą narciarską FIS. Jej końcówka jest dosyć łagodna. Nieco dalej jest nieco ostrzej. Szeroko z pięknym widokiem......czego chcieć więcej? Oczywiście śniegu. Robi się bardzo ciepło.Dobry sprzęt turystyczny, chwila i długie spodnie zamieniają się na krótkie. Pniemy się coraz wyżej a naszym oczom ukazuje się koloryt Beskidu Śląskiego. Humory dopisują - Paula popełnia na mnie i na Góralu fotkę ze Szczyrkiem w tle. Cóż?Kochamy Góry! Strome podejście pod "grzebień" i krótki postój w urokliwym miejscu.Ojj.... pojeździłby Fisem na nartach, pojeździł!!! CDN
    4 punkty
  4. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.3Jest!!!!!Po karkołomnej wyprawie, pięknej i niebezpiecznej przygodzie docieramy do celu. Niestety dosyć długie przebywanie na szczycie, powyżej wysokości 1200 m npm poskutkowało atakiem choroby wysokościowej.Członkowie wyprawy zaczęli nagle bardzo dziwnie się zachowywać :eek: Kierownik wyprawy nagle poczuł się małpą......a jego partnerka ku oburzeniu pozostałej części grupy wspinaczkowej stwierdziła, że takie zachowanie jest ok i wszystko jest dobrze. Ostatkiem sił członkowie wyprawy zrobili kilka zdjęć z topu Skrzycznego... Akcja ewakuacyjna bohaterów spod Skrzycznego powiodła się wspaniale!W szpitalu podano odpowiednie leki... ...a sam w nim pobyt jeszcze mocniej zjednoczył i scalił grupę. Po dosyć długim okresie rekonwalescencji himalaskrzyczniści postanowili zejść do bazy.Ostatnim objawem choroby wysokościowej był widok pasącego się jednorożca... ...oraz kołującego kondora. Szybka zdrowaśka... ...i pośpieszne sprint na sam dół. Nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że coś jest nie tak. Zamknęliśmy oczy i nie bacząc na trudności techniczne szlaku kontynuowaliśmy swój marsz......a one nadal tam były - całe stada niebezpiecznych stworów. Najgroźniejszy odcinek pokonaliśmy korzystając ze śrub lodowych i raków. CDN
    4 punkty
  5. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.2Uzupełniamy płyny, chwilkę czekamy na Anię i ruszamy do ataku szczytowego... Ostatnie metry na stromszej części podejścia... ...po lewej ukazuje się naszym oczom "tradycyjny" szlak na Skrzyczne... ...oraz tutejsze, największe ptaki - a w zasadzie latające skrzydła. Ostatni fragment jest płaski.Kilkaset metrów i jesteśmy prawie u celu. Foto dla Leintnera, naszego forumowego Marcina... ...i cóż za zaskoczenie?Do startu z platformy startowej szykuje się jakiś narciarz! :eek: Czyżby jakieś letnie grant prix?Wchodzimy na górę a tam świetny widok w stronę Jeziora Żywieckiego. Zawody narciarskie nadal trwały!!! :stupid: Kolejny racer właśnie szykował się do startu - kibice jak widać nie zawiedli :applause: Nie brakowało również pięknych ski fanek pragnących uwiecznić się z gwiazdami światowego narciarstwa :tongue: Robić trzeba było swoje, więc po kilku minutach relaksu skierowaliśmy się w stronę szczytu.Po drodze widoczek w stronę schroniska. Atak szczytowy był niezwykle spokojny. Nikt nie odpadł od ściany - każdy ze wspinaczy szedł z uwagą stawiając każdy krok. Liny asekuracyjne i ich walory bezpieczeństwa nie były poddane próbie swojej niezawodności. CDN
    4 punkty
  6. Tym czasem po drugiej stronie globu atak zimy. Fotki z dzisiaj i aż miło popatrzeć... Las Lenas, Argentina Penitentes, Argentina La Parva, Chile Portillo, Chile Valle Nevado, Chile Tylko pozazdrościć... ...większość ośrodków rusza lada dzień.
    3 punkty
  7. Fantastyczne Beskidy. Moja krótka fotorelacja ze wspaniałych Zachodnich Beskidów.Wzf-Babia góra,Skrzyczne,Czupel. Widoczki. Perć Akademików,eksponowane miejsce,diabelski szlak na Babią Górę-Diablak-Teufelspitze. Czarny dziób i 6 klamer.Iza w Akcji. Johnny pod Babią w geście szczęścia. Babia G. oferuje widoczki.Jezioro Orawskie. Orawska Półgóra Szybko czas mija w Beskidach,szast prast Góral spod Skrzycznego rychło skierował nas na inny szlak.Przejście obok domu w tle,kończy się spotkaniem z psim stróżem.Podobno jest groźny i nie lubi obcych.: Fis'owską trasą narciarską pniemy się na Skrzyczne. Johnny i Iza prowadzą, Góral Darek nie poddaje się jest tuż za Nimi. Mariusz i Paula pewnie trzaskali foty są lekko w tyle.Ja leniwym tempem ubezpieczam tyły. "Góral Marionen spod Ślęży" kieruje wzrok na Czupel. Skrzyczne w tle, humory dopisują.Jedziemy pod Czupel. Idziemy(jak dla mnie) w upale... nie ukrywam było mi ciężko-i jeszcze wizja powrotu do domu powoduje kryzys. Nie ma lekko- idziemy dzielnie.Omijamy schronisko na Magurce Wilkowickiej, (ale w nagrodę spotykamy się w Rogatej.) W drodze powrotnej z Czupla pokazują się widoczki. Jezioro Międzybrodzkie na pierwszym planie. Lokalne miejscowości i kawałek jeziora Czanieckiego. Było Super.Ania Pozdrawia
    3 punkty
  8. Ostatnia Góra, którą zaliczyliśmy w miniony weekend był Czupel, który jest najwyższym szczytem Beskidu Małego - 933 m npm.Zaraz po zdobyciu Skrzycznego - trzy auta wraz z naszym lokalnym przewodnikiem Darkiem skierowały się w stronę kolejnego celu.Szybkie zakupy, "porzucenie" jednego z samochodów pod sklepem i po kilku minutach startujemy.Początek szlaku zaczyna się przy tablicach informacyjnych dla turystów.Logistyka - szlak na Magurkę a potem granią na Czupel. Dopiero co wybudowany zbiornik retencyjny, niemalże pusty. Mimo dużej ilości burz, nawet w Górach jest susza.Potoki, strumyki raczej nie mają zbyt wiele wody. Na początku szlaku wita nas tutejszy grajek. Idziemy drogą asfaltową i tylko od czasu do czasu wchodzimy w las.Tutaj w przyszły weekend Johnny będzie walczył o czołowe pozycje w wyścigu rowerowym. Jest dosyć stromo.Upał, zmęczenie po zdobyciu najwyższego szczytu Beskidu Żywieckiego i Śląskiego daje o sobie znać.Odpoczywamy w cieniu. Na prowadzeniu Mario... i Mario... Dochodzimy pod Magurkę.Tu wiodący piechur udaje się samotnie zdobyć pieczątki do książeczek KGP, a reszta grupy przestraszona zbliżającą się burzą, postanawia nie zwlekając skierować się bezpośrednio w stronę celu.Po drodze mijamy piękny dom......co takiego w górach z super panoramą widokiem? Marzenie. Tu między drzewami odsłania się widok na Skrzyczne. Przy skrzyżowaniu szlaków szukamy Jaskini Smoczej......niestety ani mi, ani Góralowi to się, nie udaje. Szkoda, bo wszystko przygotowane - my na czołganie na wejściu, czołówki by świecić, sprzęt elektroniczny by robić fotki.Może następnym razem? Ciśniemy granią w stronę Czupla, a za nami wędrują ciemne chmury - uparły się na nas? CDN
    3 punkty
  9. Magurka cz.2 i pewnie ostatnia ;)Trening wykonany.Przynajmniej już wiem,że jestem w stanie wyjechać na tą górę bez przystanku. Wstydu raczej nie będzie. Robię zdjęcia i kieruję się na Straconkę żółtym szlakiem - dość przyjemny zjazd. Po drodze docieram do tego słynnego domu,co to na przełęczy postawiony został i pewien Celebryta wśród zielonych w temacie - pseudo ekolog - nie protestował,kiedy go stawiano... Może nie przeszkadza nadmiernie turystom,ale jednak razi "macka cywilizacji" w dziewiczym,górskim terenie. Co ciekawe,do tego miejsca podciągnięta jest szeroka,asfaltowa droga! Jest jeden plus tegoż - jest ciekawy,treściwy i asfaltowy podjazd dla kolarzy górskich. Tylko te rynienki odprowadzające wodę... Na pewno nie na szosę. Nie wiedziałem w sumie gdzie zjeżdżam,ale droga od pewnego momentu była fajna,więc czemu nie? To jest żółty szlak,a dalej to chyba gdzieś w okolice kamieniołomu dochodzi. oto miejsce,gdzie można wjechać na ten podjazd: Skręcamy w pierwszą w prawo i ciśniemy pod górę. :wink: Jest ciekawie. Ja jednak już zmęczony wracałem na dół.Zmęczyłem jeszcze parę ścieżek w B-B,wpadłem na właściwy szlak,zaliczyłem mini MTB w okolicach Bestwiny i do domciu. Mimo dziś mocno prześladującego pecha,udało się zaliczyć co chciałem. Piękny dzionek! :)Pozdrawiam.
    3 punkty
  10. Czupel - Beskid Mały. Cz.3Charakterystyczne suchy pień w okolicach szczytu... Miejsce wypoczynku, które również byłoby idealne na biwak. Trawa, równo, miejsce na ognisko, ławeczki - czego chcieć więcej? Schodzimy.Jest późno, a my głodni - pora na jakiś obiadek.Po drodze jeszcze widoczki... Jezioro Międzybrodzkie? Wchodzimy w las i robi się magicznie. I byłoby idealnie, pięknie gdyby nie dobiegający z oddali głos motorów krosowych.Przecież w tym miejscu jest zabroniony ten sport...a może się mylę?W każdym bądź razie w lesie mnóstwo zniszczonej ściółki leśnej a ścieżki dla pieszych porozjeżdżane - hałas w okolicy niesamowicie uciążliwy.Ślady: Wychodzimy na małą polankę - kolejny krótki odpoczynek. Ponownie zagłębiamy się w las.Dookoła zielono a przed nami szlak, który jakby się wrzynał w górę tworząc wąski i głęboki rów. "Trzech Wspaniałych"... ...jaskółka. CDN
    3 punkty
  11. Czupel - Beskid Mały. Cz.2Po drodze odsłaniają się widoki również z kierunku przeciwnego do Beskidu Śląskiego. Po kilku kilometrach marszu po równym odsłania się nam "kopuła szczytowa" Czupla.Jeszcze kilka minut i będziemy na miejscu. Część z tutejszej roślinności chora? Zaatakowana przez jakieś szkodniki? Tuż przed szczytem "bramka" z małych, kolorowych flag. Jeszcze kilka kroków i będzie sukces! Zaliczamy z Paulą 15 Górę Korony Gór Polskich oraz jednocześnie domykamy Koronę Beskidów. Wieje mocny wiatr i zaczyna pokrapywać deszcz.Przez chwilę nie wiemy co robić. Pędzić dalej w dół, czy jednak chwilę odsapnąć?Niektórzy ubierają coś na siebie a inni postanawiają coś zjeść, uzupełnić płyny.Zdobywcy: Oczywiście nie mogło się obyć bez okolicznościowych fotek :smile: Paula: Chłopaki... ...i cała grupa. CDN
    3 punkty
  12. Czupel - Beskid Mały. Cz.4 - OstatniaZagłębienie terenu z bliska (Mario - miałeś rację. Fota mega spłaszcza teren). Dochodzimy do "Skały Czarownic"......Góralu jaka to była legenda z tym miejscem związana? "Głaz" z bliska: Powoli wychodzimy z lasu......i ponownie widok w stronę Skrzycznego. Wychodzimy z lasu i rozpoczynamy ostatni etap naszej przygody po całkowicie płaskim terenie.Widoki?Spójrzcie. I widoczek pożegnalny na Czupel - z tej perspektywy wygląda świetnie. Zdobywcy na jego tle. Beskidy nas żegnają magią kształtów i kolorów......czyż nie są piękne? Kończymy szlak - GPSy tego dnia pokazują nam, że mamy w nogach ok 25 km po górskim terenie.Żegnamy się z Darkiem - Góralu raz jeszcze dziękujemy bardzo za towarzystwo i przewodzenie "skionlinowemu stadku" :applause:Zasłużyliśmy na porządne i smaczne jedzenie.Zwieńczeniem weekendowej przygody w Beskidach mogła być tylko jedna knajpa......kultowa i znana z WZFów - Rogata! Nawet na ścianie mają tam "niedobrą Borutę" :eek: ...a oprócz tego - doskonałe jedzenie!Rogatą polecam każdemu - jesteś w BB i jesteś głodny? To tylko do "diabelskiej" karczmy... Ufff skończyłem.Trzy Góry, trzy długie relacje.W kamerze, w aparacie ponad 1300 zdjęć - to chyba jakaś choroba?KoniecPS. W tym miejscu chciałem jeszcze raz publicznie podziękować wszystkim Forumowiczom za spotkanie. Jesteście super Ludziska!Podziękowania szczególne dla Izy i Maćka za to, że nas tak wspaniale ugościli i dbali o to, by niczego nam nie zabrakło......zwłaszcza dobrego humoru i ciepłej, rodzinnej atmosfery.Ten weekend jeszcze długo będziemy pamiętać i wspominać.Dziękujemy razem z Paulą.pozdrawiammarboru
    2 punkty
  13. Dobre pytanie Piotrze, kiedy na Pilsko.: Mam nadzieję,że niebawem.:smile: Nie ukrywam,że wzf-y w Beskidach spodobały nam się.:smile: Pozdrawiam.
    2 punkty
  14. 15 osób zebrało się na kolejnym WZFie. Tym razem na Babiej. Na razie podchodzimy
    1 punkt
  15. Obyś miał rację - bo z takim rowerem, do szosówek terenowych, nie miałbyś startu. Zobaczymy jak to będzie w sobotę? Z drugiej strony... ...tyle km masz w nogach, to i szosy prześcigniesz Maciek :cheerful:
    1 punkt
  16. Rzeka Biała - brutalna :wink: Tak się zastanawiam... ...czy w tym wyścigu pod Magurkę będzie jakiś teren? Po tym asfalcie najlepszy rower, to byłaby chyba szosa jeśli nie będzie nic poza równym i twardym podłożem. W każdym bądź razie będziemy trzymać kciuki. Powodzenia Maciek!!!
    1 punkt
  17. 1 punkt
  18. Kurcze, ja na lipiec mam zaplanowany grupowy wypad na pozostałą część Orlej, od Koziego Wierchu po Krzyżne. Tam mam obiecany zjazd z przewodnikiem - MajorSki na nartach (z Koziego). Ale jakoś to Pilsko trzeba wcisnąć.
    1 punkt
  19. 1 punkt
  20. Drugiego dnia mieliśmy zdobyć dwa niższe szczyty,ale również należące do Korony Gór Polskich.Na pierwszy ogień Skrzyczne - moja ulubiona góra do szybkiego wspinu. Trasa niezbyt długa,za to ze sporym przewyższeniem i miejscami dość stromym podejściem.Wystartowaliśmy spod kolejki linowej i skierowaliśmy się w stronę trasy FIS. To moja ulubiona trasa.Zawsze wybieram do wejścia tą trudniejszą,a do zejścia łatwiejszą.Nie inaczej było tym razem.Tyle wstępu. Godzina punkt ósma spotykamy się pod kolejką na Skrzyczne,tym razem w okrojonym składzie 7 osób. Jest Góral spod Skrzycznego (jak mogłoby go nie być pod Skrzycznem?),Marionen i Annaa,którzy spontanicznie postanowili zdobyć kolejne góry z nami,marboru Team i ja z Żonką. Ekipa zaakceptowała mój pomysł,więc kierunek Doliny.Po krótkim czasie docieramy do Hiltona.Niestety wszystko pozamykane i możemy jedynie odpocząć. Jest ciepło i słonecznie,więc nie bardzo chcę się ruszać... Ale cóż,my tu nie dla przyjemności! Ruszamy do góry.Początkowo trasa jest łatwa,zwykła sielanka,ale w końcu zaczyna się wspinaczka.Ja żałowałem,że nie wziąłem kijów,bo tu zawsze się z nimi wspinam,ale jakoś nie pomyślałem. Marionen wystrzelił do przodu a ja za nim. Niestety widać było,że dla części ekipy było ciężko. Zwolniłem,żeby poczekać i przy okazji porobić fotki.Zazwyczaj staram się stosować do zasady,że tempo dostosowujemy do najsłabszego członka ekipy,choć nogi niosły... Moja Żonka też momentami imponowała kondycją... Niektórzy czasem woleli całkiem się zatrzymać i złapać tą ulotną chwilę.Co się dziwić? Ze Skrzycznego są piękne widoki i najlepiej jakby czas się zatrzymał w miejscu. Dosyć szybko osiągamy cel,choć dla mnie to raczej jedno z najwolniejszych wejść.Ale przecież nie o to chodzi,do tego przed nami jeszcze jedna wspinaczka. Za to Mariuszowi zamarzył się start.Start z bramki dla narciarzy. Cóż począć,kiedy instynkty działają?
    1 punkt
  21. W tygodniu dla mnie ciężko,ale odnotuje datę,bo może z przymusu będę siedział w domu ( tj. jeździł na rowerze :wink: ) - przestój w pracy...
    1 punkt
  22. Proponuje lipiec. Ja,a tym bardziej Iza,nie mamy szans już w czerwcu,bo zbyt dużo jest już zaplanowane. Wszystko wskazuje na to,ze do Karpacza przyjdziemy gdzieś 20 czerwca i będziemy do 26,czyli dnia zawodów. Po za tym Iza czeka na grafik na lipiec - niestety ma tylko 2 weekendy wolne w miesiącu.
    1 punkt
  23. Skrzyczne zaliczone czas na CzupelKrótkie posiedzenie i ruszamy na dół. Trzeba się spieszyć bo czas leci... Na dole byliśmy o godz. 12 - dobry czas! Spokojnie można było udać się na Czupel. Choc to niby inne pasmo górskie,to znajduję się on niedaleko od Skrzycznego.Można powiedzieć rzut beretem. Darek szybko wymyślił plan i udaliśmy się pod asfaltową drogę na Magurkę Wilkowicką. To najłatwiejsza droga na górę i chyba najszybsza.Dla mnie dobra okazja,żeby przypomnieć sobie trasę,którą już w najbliższą sobotę,wraz z Matti1981,będę się wspinał na rowerze w zawodach Uphill Magurka. No chyba,ze pogoda siądzie... A więc startujemy! Już na wstępie zaskoczenie,bo wybudowali tu małą zaporę. Dalej asfaltem do góry i mała analiza trasy gdzie by tu można szybciej,gdzie trzeba oszczędzać siły.Niestety w drodze do góry słyszymy grzmoty.Widać też ciemne chmury.Sprawdzam na mapce burz i widać,że w okolicach Bielska-Białej jest spora burza! Przyspieszamy kroku i od razu ruszamy na Czupel,pomijając schronisko na Magurce. Trzeba zdążyć zaliczyć ten niepozorny szczyt i mamy wolne! [ATTACH=CONFIG]33340[/ATTACH] Poszło ekspresowo.Pogoda skutecznie pospieszała.Nie pozostało nic innego jak porobić fotki,czym zajął się Marboru i ruszyć na dół w stronę Łodygowic.Po drodze jeszcze trochę widoków i odpoczynek na fajnej polance. No i to tyle w skrócie.Piękny weekend,choć bardzo męczący,ale chyba wszyscy będą to wspominać jeszcze długo.Z tego co widzę po postach na Forum i nie tylko,chętnych do wypraw jest więcej niż na WZF na Kasprowym... :wink: Skoro tak,to już spieszę z informacją,że w najbliższą sobotę spotykamy się na Magurce Wilkowickiej.Ja i Matti1981 będziemy brać udział w zawodach Uphill Magurka,natomiast Andy-w i może ktoś jeszcze będzie/będą nam kibicować.Kolejne spotkanie 25 - 26 czerwca w Karpaczu. Ja będę zdobywać Śnieżkę na rowerze,a reszta z buta,przy okazji mi kibicując. Dalej planujemy wyprawę na Pilsko (i piwsko) oraz na Rysy,ale raczej od strony słowackiej (chyba,że ekipa jednak się zdecyduję na polską opcję). Tyle jeśli chodzi o najbliższe plany...
    1 punkt
  24. Babia Góra cz.3Przy schodzeniu są jeszcze po drodze różne tarasy widokowe i miejsca gdzie można odpocząć.Z jednego z nich widać jeszcze czapkę śniegu! Od razu rozgorzała dyskusja,jak to mogliśmy ominąć??? Cóż,wrócić się nie bardzo dało,a tym bardziej chciało... Na koniec udaliśmy się do Karczmy tuż obok słynnego Mosornego Gronia.To znaczy obok tejże stacji.Trzeba było się schłodzić i coś przekąsić... Dalej to już nie wiem czemu,ale jak zwykle impreza przeniosła się do mnie (nie wiem czemu :wink: ),choć w nieco okrojonym składzie.Trza było godnie zakończyć ten wspaniały dzień.
    1 punkt
  25. Babia Góra cz.2Ekipa się rozpierzchła i wszyscy na swój sposób zmierzali na szczyt.Ale teraz to już rozluźnieni i z uśmiechem na twarzy. W końcu szczyt osiągnięty! Ekipa powoli zbiera się do kupy i odpoczywa.Oczywiście są fotki. Niestety nad szczytem wisi chmura,ale nie pada.Trochę obawiałem się burzy,ale zupełnie niepotrzebnie.Szkoda tylko,że nie było widać Tatr. Dalej czas ruszać z powrotem.Tym razem po szczytach.Mimo nie najlepszej pogody,widoki były przyjemne.Trasa bardzo łatwa.
    1 punkt
  26. O tak, znacznie poprawia humor i rozwiązuje języki.
    1 punkt
  27. Planowałem dwa krótkie pobyty w schroniskach na Skrzycznem i na Magurce z obiadem. Z uwagi na niebezpieczeństwo wystąpienia burzy przy podchodzeniu pod Magurkę, para Mariusz i Paula w obawie nie zdobycia Czupla pozostałą część drogi pokonała prawie biegiem a my musieliśmy dotrzymać im kroku. Z tym, że ja miałem w plecaku tylko jedno jabłko i małą wodę a oni cały zapas batonów, które jeszcze im się mnożyły.
    1 punkt
  28. Fis-em w górę to pomysł Johny-ego, ja proponowałem zgodnie z kierunkiem jazdy w dół. No ale dobra, co było dalej?
    1 punkt
  29. To kiedy to Pilsko? Ja z żonką chętnie :smile: Piwsko zresztą również :biggrin: Pozdrawiam
    1 punkt
  30. Darek, widzę że odkryty na Babiej Górze bezalkoholowy Żywiec zasmakował )))))), bo i na Skrzycznym się pojawił
    1 punkt
  31. WZF Babia Góra 06.2016 Babia zdobyta
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...