Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 151


  2. Michalkos75

    Michalkos75

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      5


  3. mysiauek

    mysiauek

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      6 098


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.08.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Witam, Witam wszystkich użytkowników skionline.pl :-). Trafiłem tutaj dzięki wyszukiwarce, niekoniecznie poszukując wiadomości na temat jazdy na nartach. Spodobało mi się tutaj na tyle, że postanowiłem się zarejestrować, a tym samym przywitać się z Wami. ______________________________________________________________________ Moja krótka historia zerwania z nałogiem http://www.rzucanie-palenia.pl/
    1 punkt
  2. Maciek, dawaj info gdzie planujesz wyprawy. W tym przypadku dałbym Ci parę podpowiedzi. Po drodze jest sporo ciekawostek, np ta kopalnia piasku, która jak rozumiem minąłeś.
    1 punkt
  3. Bardzo fajne zdjęcia, choć po tytule wątku spodziewałem się tu co najmniej Sahary. Jak mawia klasyk: "Jaki kraj, taka pustynia", hehe. Nie mniej jednak - takie wyprawy inspirują do tego by ruszyć tyłek sprzed telewizora i zobaczyć, kawałek naszego kraju. Dziękuję za ten wpis. Pozdrawiam, Michał ________________________________________________________________________ Moja krótka historia zerwania z nałogiem http://www.rzucanie-palenia.pl
    1 punkt
  4. Gotowy ruszam przez las,bo tak prowadzi trasa i nawet na początku piasku nie widzę... Ten pojawia się nieco później. Jest go ca raz więcej,aż w końcu wpadam na otwartą przestrzeń. Tak,tu zaczyna się pustynia. Czas sprawdzić co potrafią szerokie opony! Na początek kieruję się mniej więcej na sam środek,żeby poczuć klimat prawdziwej pustyni. Żar leje się z nieba i daje się mocno odczuć, ale na szczęście sporo pomaga dość silny wiatr, który nie jest krępowany przez las czy inne obiekty. Ale i tak co najmniej 30 st. w cieniu daje się odczuć. Jazda też nie należy do łatwych - szerokie opony dają radę,ale w bardziej grząskim terenie trzeba zredukować bieg i włożyć sporo siły. Zabawa przyjemna,ale mam też świadomość,że trochę siły trzeba zachować na drogę powrotną. Na środku pustyni jest taki taras widokowy - tak bym rzekł - na którym jest krótki opis samej pustyni,o wydmach itp. Zastanawiałem się gdzie dalej uderzyć. Wypatrzyłem w oddali jakieś zabudowania,więc tam się skierowałem. Wydawały się być niedaleko,ale to chyba Fatamorgana... Widać upał dawał się powoli we znaki. Na szczęście na pustyni można trafić na Oazę i schronić się choć w cieniu. Niestety,jaka pustynia, taka Oaza... Po blisko godzinnej jeździe,zacząłem opadać z sił. Upał zaczynał mnie wykańczać,a picie się kończyło. Nie było wyjścia i trzeba było uciekać. Resztkami sił i w dość dramatycznym stylu odnalazłem drogę do lasu i wodopoju. Ale ciężko było... Najważniejsze,że nie trafiłem na węże, skorpiony czy ruchome piaski. Na szczęście cały i zdrowy opuściłem to miejsce. A jak ono w praktyce wygląda? Oto zdjęcie z tarasu widokowego - to ta łatka... :tongue: Dość mocno zmęczony po szaleństwach w piachu,ruszyłem w drogę powrotną. Dokładnie tą samą trasą,którą tu przyjechałem. Po drodze postraszyły mnie jeszcze chmury burzowe,ale na szczęście udało mi się przed nimi uciec. Miałem przy tym sporo szczęścia,bo później się tam mocno rozpadało. Deszcz na pustyni? Takie rzeczy tylko w Polsce... :wink: Po drodze jeszcze taki widok: Ten dom stoi po niewłaściwej stronie wałów,nad samą Wisłą! Jak on przetrwał rok 1997 i 2010,kiedy woda przelewała się przez wały? Co ciekawsze, tam nadal mieszkają ludzie! No i to by było na tyle. Była niezapomniana przygoda. Sił starczyło na powrót i łącznie tego dnia przejechałem nieco ponad 200 km. Tłuścioch wyciska z człowieka więcej kalorii niż normalny rower,ale dałem rady. Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  5. Jak 200? Przecież piszą, że mają podwoić dochody. No to i cena X2 :wink: :eek: Pozdrawiam. PS: Roobs, wszystko OK, ale i tak powinno trafić do "humor" :wink:
    1 punkt
  6. Na przodzie ktoś wypatrzył chatkę. Niestety zamkniętą. Za to widoki cudowne! Gdy zebraliśmy siły przed atakiem szczytowym, ruszyliśmy do góry. Prawa, lewa, prawa, lewa, KAMIEŃ, prawa, STRUMYK, lewa... Po drodze mijamy bajecznie położone jeziorka. Pot, zmęczenie, chęć zdobycia celu, pragnienie, niebiańskie górskie uczucie mieszały się ze sobą, dając spodziewany efekt - jezioro Seekarsee (2232m n.p.m.) zdobyte! Powyżej śnieg i majestatyczne góry. Wydawało się, że plamy Białego są na wyciągnięcie ręki... Jeeeest! W sam raz na ochłodę. Jak się okazało, śnieg (albo lód) będzie nam towarzyszyć przez cały pobyt w Austrii. Miodzio! Jeszcze tylko napić się świeżej wody i możemy schodzić. Niestety tą samą drogą Chociaż dzięki temu jeszcze raz zatrzymaliśmy się przy chatce. Potem szybko w dół. Przy schronisku skręciliśmy w górę do górnej części wodospadów. Tłum jak przy Morskim Oku, a dorożki zastąpiły taksówki. Podczas podchodzenia zaczął padać w deszcz. Cali przemoczeni doszliśmy do początku wodospadu. Z powrotem też zrobiłem kilka fotek. Pod koniec podeszliśmy pod wodospad. Jak na pierwszy dzień starczy - przeszliśmy 17km, 1300m w górę i tyle samo w dół. Z powrotem jeszcze raz minęliśmy ośrodki narciarskie i alpejską przyrodę, których zdjęcia dodam... no właśnie nie wiem kiedy. Może jutro, może pojutrze albo dopiero za ponad tydzień. Podobnie z resztą relacji - co prawda mam już prawie całą napisaną, ale zdjęć jeszcze nie obrobiłem. Przez najbliższe półtora tygodnia będę (starał się) pokonywać różne trudności i niedogodności (z małą przerwą na Beskid Extreme Festiwal). Ale z tego relacji nie będzie :wink: Między innymi dlatego reszta relacji dopiero po powrocie (czyli 14-15.08). No nic, 300km samo się nie przejdzie. Pozdrawiam
    1 punkt
  7. StromÄ i wÄskÄ drogÄ zaczÄliĹmy zjeĹźdĹźaÄ w dóŠdo autostrady. Busem dojechaliĹmy do Fusch, mijajÄc po drodze znane Zell am See, a wczeĹniej skoczniÄ w Bischofshofen. PĂłnym popoĹudniem wybraliĹmy siÄ jeszcze do okolicznych wodospadĂłw. Fusch to maĹe miasteczko oddalone od Kaprun ok.13km. ZimÄ kursuje stÄd darmowy skibus dowoĹźÄcy narciarzy pod zbocza Kitzsteinhornu. Owe zbocza znajdujÄ siÄ tuĹź za pasmem gĂłrskim, na ktĂłrego zboczu mieszkamy. MaĹy hotelik prowadzony przez PolakĂłw (w ktĂłrym nocowaliĹmy) znajduje siÄ obok koĹcioĹa, w ktĂłrym na oĹtarzu jest rysunek Rumcajsa, a na ambonie szopka betlejemska. Dolina piÄkna - Ĺźywa intensywna zieleĹ i monumentalne gĂłry z zagubionymi biaĹymi nimfami na samej gĂłrze. ZauwaĹźyĹem, Ĺźe austriacy majÄ piÄkny zwyczaj (przynajmniej w gĂłrach) intensywnie okwiecaÄ kaĹźdy kÄt. Pierwszy dzieĹ zakoĹczony. Ciekawe, co przyniesie jutro? PS W pierwszym poĹcie czÄĹÄ zdjÄÄ mi uciÄĹo. SprĂłbujÄ jutro to poprawiÄ.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...