Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 795


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.05.2017 w Odpowiedzi

  1. Zapomniałem napisać relacji ze styczniowych zawodów w biegówkach, które zorganizowałem. Raz zapominałem, raz nie było czasu i w końcu zrobiła się końcówka maja, a relacja dotyczy stycznia. W grudniu, gdy w spadł śnieg w Warszawie, wpadłem na pomysł, żeby zorganizować u siebie w szkole zawody w biegach narciarskich. Jako, że narciarstwa zjazdowego nie będę promował u siebie w szkole, to zostały biegówki. Pomysł trochę od czapy, bo szkoła jest niemal w centrum Warszawy, więc śniegu jest tam najmniej. Miejsca też nie ma zbyt dużo - trzy boiska w tym dwa ogrodzone siatkami. Innymi problemami były pieniądze na wypożyczenie nart i chęć dyrekcji, bo przecież ktoś musi wziąć odpowiedzialność za to czy komuś coś się stanie. Kiedy tak planowaliśmy z kolegami, jaką trasę wytyczyć, stopniał śnieg. Jako, ze był dopiero grudzień, to prawdopodobieństwo, że śnieg jeszcze spadnie, było wysokie. Powoli zaczęliśmy ustalać trasę, pieniądze, nagrody itp. Na początku stycznia spadł śnieg. Chętni się pojawili (ok. 20 osób), więc to już coś. Narty pożyczyło nam Towarzystwo Narciarskie Biegówki, które pomogło także przygotować trasę i vouchery na szkolenie biegówkowe w ramach nagród. Oprócz voucherów nagrodami za 3 pierwsze miejsca w kategorii M i K były czapki zimowe. Z ustaleniem trasy było sporo problemów - wychodziły nam dość ostre zakręty (jeden 180 stopni i jeden ok. 60-70). Do tego wąskie gardło. Na dwóch najtrudniejszych zakrętach nie wytyczaliśmy toru, tylko zostawiliśmy wolny przejazd - i tak co chwila ktoś się tam wywalał Na pozostałej trasie ślady założyliśmy trackseterem. Długość wyniosła ostatecznie ok. 330 metrów. Mało? Dużo? Zależy, jak patrzeć. Na kilka dni przed zawodami przyszła odwilż i sporo toru zniknęło (część biegła nad rurami z ciepłą wodą). Potem przyszedł mróz i tor zrobił się trochę lodowy. Na poprawki było za późno, więc zdążyliśmy tylko załatać wybrakowane miejsca. Przed Mistrzostwami Czackiego w Biegach Narciarskich (oficjalna nazwa zawodów) TN Biegówki Wesoła zorganizowało rozgrzewkę. Do tego profesjonalnie zabezpieczyli trasę - start, metę oraz zakręty. Ostatecznie w Mistrzostwach wzięło udział 19 osób. Najlepszy czas u chłopaków to 1:36 a u dziewczyn 1:37. Może wolno, ale na tak krótkiej trasie było aż 9 zakrętów! Jak widać, nawet w centrum miasta można pobiegać na nartach. Za rok planuję tego typu zawody a dużo większą skalę i z większą pompą. Kilka zdjęć na koniec Filmik z Mistrzostw:
    3 punkty
  2. No więc aklim - ja miałem pewne niespełnione marzenie z dzieciństwa - kolarka. W tym roku z racji zbliżających się 40-tych urodzin i z powodu postanowienia zrzucenia paru kilogramów (już jest nieźle), postanowiłem sobie takową przyjemność sprawić. Podobnie jak ty musiałem popytać tu i tam. Podobnie jak ty założyłem budżet - w moim przypadku ciut wyższy 6 tysięcy, ale w rzeczywistości wykorzystałem właśnie 5.000 zł. Zdecydowałem się na rower nowy. Polecono mi niemiecką firmę Canyon, która sprzedaje rowery tylko bezpośrednio tzn. nie masz możliwości go dotknąć, pomacać (chyba, że pojedziesz do nich do Koblencji) - to mnie trochę niepokoiło, ale tak naprawdę chodzi tylko o dobór rozmiaru. To też nie problem, bo jak nie będzie Ci odpowiadał, to go odsyłasz. Rozmiar dobierasz wg. kalkulatora wzrostu albo poczytaj sobie na forach (ja coś o swoim znalazłem tutaj m.in. http://szosa.org/topic/21165-canyon-endurace-al-60/?hl=endurace ). Plusem takiego modelu sprzedaży jest cena - Canyon z tego co się zdążyłem zorientować niejako słynie ze stosunku jakości do ceny. Rowery regularnie wygrywają różne testy, a skoro dwie zawodowe grupy kolarskie takie używają - Movistar i Katyusha Alpecin - to też jest to jakaś rekomendacja, że rowery graja w najwyższej lidze. Ja zastanawiałem się przez chwilę nad hybrydą, ale ostatecznie koledzy przekonali mnie do kolarki i raz, że dzięki temu to swoje marzenie spełniłem, a dwa dzisiaj absolutnie nie żałuję podjętej decyzji. Tylko kolarka. Hybryda to jakiś półśrodek, a te rzadko wychodzą dobrze. Zdecydowałem się na model Canyon Endurace AL 6.0 - cała seria Endurace to takie kolarki trochę mniej agresywne, więc idealne na pierwszy taki rower. W tym modelu - cena katalogowa coś ok. 5.200 PLN - mnie udało się kupić na jakiejś promocji o 500 PLN taniej, ale takie przeceny mieli przed sezonem i to krótko. Do tego dochodzi wysyłka ok. 150 PLN z kartonem, więc w sumie wyszło mi to niecałe 5.000 PLN, dziś to bliżej 5.350 PLN. Rama aluminiowa, ale widelec karbonowy i to jest dobre rozwiązanie, jeżeli 5 tys. to jest Twój budżet i chcesz nowy rower. Cały osprzęt - chyba oprócz - łańcucha to Shimano 105 - bardzo sobie chwalę. Wiele firm trochę kantuje i niekoniecznie pisząc, że rower jest z osprzętem 105, okazuje się potem, że całość to jest osprzęt 105. Tutaj oprócz tego łańcucha wszystko to Shimano 105. Canyon nie idzie tu na skróty. To samo z widelcem - często firmy piszą, że widelec jest karbonowy, a potem się okazuje, że niekoniecznie cały widelec jest karbo - Canyon znów tu nie kantuje. https://www.canyon.com/pl/road/endurace/ - tutaj link do strony canyon i całej rodziny endurace Tutaj filmik, który utwierdził mnie w tym, że warto na ten rowerek postawić - jak to mówi prezenter i w pełni się z nim zgadzam "Put simply - it's fantastic": A tutaj zdjęcie mojego Endurace:
    3 punkty
  3. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
    3 punkty
  4. Widzę,że marzenia mężczyzn chodzą tymi samymi torami.Ja kupiłem na 60te urodziny Audi S3,którym przez 4 lata ścigałem się okazjonalnie w KJSach a na 63 szosę,by spróbować się tym pościgać .Jeździłem dotąd po świecie wyprawowo na trekkingowym i składaku. Uznałem,że to trochę późno na karierę kolarską na poważnie,więc kupiłem w budżecie 1800 zł używaną Kogę z aluminium na osprzęcie pełna Ultegra. Oczywiście musiałem spróbować,jak wszystko i ten z ramą 61 cali na około 2 m wzrostu najbardziej mi po długich próbach pasował,mimo,że mam tylko 185 cm. I teraz widzę,że była to rozsądna inwestycja,bo nawet jedno zero więcej w budżecie nie poprawiłoby moich wyników. W tej dyscyplinie wszystko zależy od Was a nie sprzętu...
    2 punkty
  5. Jestem na miejscu Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
    2 punkty
  6. Panowie , zgadzam się z Wami jeżeli chodzi o sprzęt , jego dobór , cenę itp . Można kupić np. kilkuletnie używki w bardzo dobrym stanie i na przyzwoitym osprzęcie za ,powiedzmy, 1,5-2 tyś. zł . Można też wydać bez problemu 20 tyś. zł albo i więcej , jak ktoś ma kasę i fantazję . Wszystkie Wasze uwagi , sugestie są dla mnie cenne i z pewnością jakieś wnioski z nich wyciągnę .Na razie chłonę wiedzę , przeglądam internet i myślę , że coś w końcu upoluję
    1 punkt
  7. Tak i nie... Jak leje deszcz i zjeżdżasz stromym asfaltem, to tarcza daje większe poczucie bezpieczeństwa. Kilka gramów więcej może być tego warte. Ale według mnie to kwestia indywidualna, co dla nas jest ważniejsze: - bezpieczeństwo czy waga? - przerzutki czy pewność hamowania... itd... Kto trochę rowerów przetestował, powie to samo! Różnice są olbrzymie! Na prawdę nie warto oszczędzać, kiedy ma się możliwość wydać nieco więcej. Wiem po sobie i nie tylko... Taka prawda, choć nie chcę Cię dołować... Bierz Karbon, osprzęt później możesz zmodernizować. Różnice bywają spore,a rozumieją je ci, którzy poczuli to na własnej skórze... Wszystko zależy czego oczekujesz pod sprzętu. Ale ta półka zazwyczaj już niewiele odstaję od tej najwyższej - tak dla pocieszenia.
    1 punkt
  8. Niekoniecznie Z tym to podobnie jak z nartami - jak popatrzysz w katalogowe ceny, to często jest kosmos, a wystarczy poszperać i można kupić za pół ceny np. model z poprzedniego sezonu, powystawowy itp. No, tylko że musisz wiedzieć czego chcesz. I dlatego nie jestem pewien, czy powinieneś od razu się szarpać na jak najbardziej wypasiony rower. Masz pewność, że to Ci się na tyle spodoba, że te wydane kilka tysięcy więcej będzie uzasadnione? A może na początek jednak coś tańszego, wręcz podstawowego? Zapewniam Cię, że różnica w jeździe/osiągach pomiędzy "góralem", a tanią szosą będzie kolosalna, zaś różnica pomiędzy tańszą szosą, a droższą szosą będzie niewielka. Zaoszczędzisz też na kosztach eksploatacji, bo wbrew pozorom na rowerze za darmo się nie jeździ - części się zużywają i trzeba je wymieniać (chyba, że mało się jeździ, ale to po co wtedy super rower ;)), im wyższa grupa osprzętu, tym bardziej boli. Pojeździsz 2-3 sezony, wkręcisz się na całego i wtedy bez wahania (i bez potencjalnych wpadek, np. rozmiarowych) dasz nie 5tys, ale 7-8 za nowy rower. Ja tak zrobiłem i uważam, że to był dobry pomysł. Z 5, czy 6 lat temu kupiłem po prostu najtańszą szosę - aluminium, najniższa grupa sprzętowa, dobrze ponad 11kg wagi, katalogowo ok 2k PLN. Pod koniec zeszłego sezonu nabyłem nowe cacko - karbon, pełna ultegra, poniżej 8kg (a jeszcze koła by można ulepszyć), katalogowo 12k PLN... Owszem, na nowym się jeździ fajniej (pod warunkiem, że nie na zjazdach albo na bocznym wietrze, gdzie stary kloc się lepiej zachowuje :)), bardziej skłania do depnięcia, ale różnica w osiągach jest mniejsza niż by się mogło wydawać. To będzie miało znaczenie może w kilku procentach. A cała reszta, to moc silnika
    1 punkt
  9. Witam wszystkich to mój pierwszy post choć czytelnikiem jestem od dawna To nie jest tak do końca w tej dyscyplinie jak i w narciarstwie można kupić narty i nartki ale jaka to przyjemność, popieram post Cosworth240 Rower ma tuzin części które decydują czy będziemy chcieli uprawiać ten sport czy postanowili poleżeć na wyrku a wszystkiemu winne pieniądze. pozdrawiam
    1 punkt
  10. Jest to rzeczywiście pewien nowy trend, ale szczerze mówiąc ja tego nie do końca rozumiem, po co na szosę tarcze. Przemawia przeciw temu waga i cena. W MTB gdzieś w brudzie i błocie rozumiem, że ma to znaczenie, ale na szosę, uważam że lepiej te pieniążki zainwestować w lepszy osprzęt albo ramę albo cokolwiek innego.
    1 punkt
  11. Jak najbardziej! Warto brać! PS. Widzę, że hamulce tarczowe coraz bardziej wdzierają się do szosy...
    1 punkt
  12. a coś takiego na Shimano Tiagra za 4999,00 zł jest warte zastanowienia ?
    1 punkt
  13. Andrzej, tu coś dla Ciebie: http://www.erowery.pl/rower-scott-cr1-30-szosa-triathlon-model-2016/rowery-producent-scott/m/90035 Ale jeszcze dorzuć 500+...
    1 punkt
  14. Jeśli szosa to: - polecam karbon, jeśli budżet puści, będzie wygodniej mimo braku amortyzacji - osprzęt to raczej sprawa drugorzędna - na poczatek nawet 2x8 wystarczy. Później zawsze możesz zmienić tył na "11". Choć najlepiej zacząć choć od Shimano 105 - jeśli chcesz pojeździć też po za asfaltami, to może przełaj? Może być też kross czy trekking. - na tym jeździłem , więc może to: - przy twoim wzroście to bardziej już XL, ale w przypadku szosy to myślę 58 cm (podaje się długość rury pod siodłowej). Tu musiałbyś sprawdzić samemu - najczęściej mierzy się wewnętrzną długość nogi. Przy 5 kołach to raczej używka, ale czasami zdarzają się wyprzedaże z zeszłych sezonów. Ostatnio w B-B w sklepie Koral mieli karbon za 4700! Warto dobrze przewertować internet. Ja jeden rower kupiłem w Częstochowie, drugi we... Wrocławiu!
    1 punkt
  15. Tak na szybko, to najlepiej rama carbonowa, tylko w tym budżecie do 5000 tyś. zł można znaleźć raczej jakąś używkę. Shimano 105 lub coś z wyższej półki np. Shimano ultegra. Co do marki to trudno mi powiedzieć, rozmiar ramy minimum 56. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  16. Christian Scott subtelny i na pewno wart posłuchania. Co do hard/heavy/trash/speed/breakcore/itd bo tak to mniej więcej szło to też to przeszedłem - jak jest dostatecznie głośno to zawsze robi wrażenie. Ale ogólnie to mam to na razie za sobą. Ale chciałbym skręcić w inną stronę, poznając różnych mało znanych a świetnych wykonawców z Polski (których nikt nie zna) można zadać sobie pytanie czy tylko my tak mamy. Dlatego co jakiś czas "próbkuję" jakiś region np. RPA, Kenię albo Bali, Peru/cokolwiek (ale szczególnie Afrykę) przesłuchując komplet artystów uznanych tam za najciekawszych. Można szoku dostać ile jest interesujących wykonawców, często z doskonałą świadomością tego co gra świat w tym i awangarda akademicka. Jakiś czas temu zainteresowałem się sceną bejrucką i cóż tu mówić naprawdę jest co słuchać. Oprócz tej tanecznej muzy w katalogu wytwórni która to wydała jest bardzo dużo doskonałej muzyki improwizowanej i tym też warto się zainteresować. Tutaj kawałek płyty, który zdecydowanie przypomina charakterem improwizowane kawałki z twórczości Kammerflimmer Kolektief (Niemcy), jednej z najbardziej nieszablonowych formacji około jazzowych. Ale to jest dla koneserów. A teraz Kinszasa (Kongo) równie energetyczna i równie "współczesna" kapela. No i jak ci ludzie się ruszają! Jak się spodobało to następny kawałek Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  17. @Leitner powinien Ci teraz odpisać, cytując Twoje słowa - nie wiem, co bierzesz, ale weź połowę!
    1 punkt
  18. Niech ten wątek będzie dla extremalnej jazdy. Bargiel właśnie siedzi w Chamonix i szaleje po stromych żlebach. Więc znalazłem serwis, gdzie 27-letni Walijczyk pokazuje swoje zjazdy w rejonie Mont Blanc, same strome linie. Jakby kogoś interesowało, to fajne inspiracje https://joelevanschamonix.com/ski-lines/
    1 punkt
  19. Andrzej, przede wszystkim bardzo dziękuję za zaproszenie. Raczej to niemożliwe ze względu na inne plany. Niedziela 25.06.2017 startuję w Śnieżka Uphill Race, a kilka dni później - 1-4 lipca - w 4-dniówce w Szklarskiej Porębie i to raczej będzie mój ostatni start w tym roku. Za to w kolejny weekend planuję być u Mariusza (8-9 lipiec), to może gdzieś się spotkamy na małe pifko? Istnieje jeszcze możliwość, jak kasy i czasu starczy, żebym wystartował w Bike Maratonie w Kielcach podczas Bike Expo. Ale to tylko na razie myśl...
    1 punkt
  20. Co do takiego szufladkowania "Atom'ów" to sam nie wiem dlaczego tak jest chociaż pamiętam ich początki na "Bielskiej Zadymce Jazzowej" w 2009 gdzie wygrali konkurs na młody talent czy coś w tym stylu. Dali wtedy krótki koncert w teatrze w Bielsku i były owacje na stojąco. Miałem okazję w tym uczestniczyć i naprawdę mnie urzekli. Wtedy gwiazdą "Zadymki" był Nigel Kennedy ale dla mnie odkryciem był (chyba) nikomu nieznany u nas Christan Scott czyli młody chłopak z trąbką ze swoim zarombistym zespołem (grał min wcześniej z Prince'm). Pamiętam jak po koncercie krzątał się po bielskiej "Sferze" a ja jako jedyny poprosiłem go o autograf na jego płycie i naprawdę był zaskoczony
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...