Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 042


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.06.2017 w Odpowiedzi

  1. Ponownie zawitałem na zawodach Uphill Race Śnieżka w Karkonoszach. Tym razem na tłustym rowerze. Pogoda nieco lepsza niż rok temu, ale pozornie. Wiatr w porywach osiągał 70 - 80 km/h! Podobno zmierzyli nawet 100 km/h! To była więc dodatkowa trudność. Niektórzy spadali z rowerów po takim "strzale"... Tym razem, mając już doświadczenie, ustawiłem się blisko czołówki, żeby nie tracić czasu na zwężkach. Moi koledzy teamowi to dostrzegli i szybko przerzucili rowery przez barierkę, żebyśmy byli razem. Najpierw runda honorowa po deptaku i ogień! Asfaltową część, jak przed rokiem, pojechałem spokojnie. Wolałem zachować siły na trudniejsze fragmenty. Jak przeczytałem wypowiedź zawodowca: "wyścigi wygrywa się na podjazdach, na zjazdach zawodowcy odpoczywają"... Tak więc "parę" osób mnie wyprzedziło. Do Wanga. Od tej pory to ja w większości wyprzedzałem. Tłuścioch spisywał się znakomicie! Napęd 1x11 rewelacja! Wspomnę jeszcze, że startowaliśmy we trzech z teamu. Najstarszego zostawiliśmy szybko... Ale niemal równie szybko zostawił mnie najmłodszy kolega. Pomyślałem więc, że trzeba skupić się na własnej jeździe i pilnować, żeby nie wyprzedził mnie jakiś kolejny tłuścioch. Przełożenie (to najniższe) okazało się dość twarde i to zmuszało do utrzymywania tempa, choć tego nie śledziłem. Koło Strzechy Akademickiej ktoś krzyknął: "trzeci Fat Bike! Do następnego masz blisko - dawaj!" Faktycznie! Tuż za Strzechą dostrzegam młodszego kolegę. Tutaj podjazd masakryczny i do tego pod bardzo mocny wiatr. Udaje mi się dogonić i wyprzedzić kolegę, ale trochę mnie to kosztowało. Chwilę później ostry zjazd z Równi pod Śnieżka i prędkość grubo ponad 50 km/h. Niestety nie udało mi się zgubić kolegi. Siadł na koło i starał się utrzymać. Miałem w końcówce jeszcze przyspieszyć, uprzedzając atak, ale już nie było z czego... Kolega bezlitośnie to wykorzystał i ostatecznie dojechałem jako trzeci Fat Bike ze stratą 2 sekund do teamowego lidera. Dodam, że zwycięzca dołożył nam blisko 20 min.! Ale to młodzik i zawodowiec. Mimo wszystko mój wynik przeszedł moje oczekiwania. Czas 1:27:06 - lepszy od zeszłorocznego o ponad 10 min.,choć jechałem na cięższym rowerze! Miejsce w Open 164 na 361 startujących mężczyzn. W swojej kategorii wiekowej M4 miejsce 22 na 78 startujących. No i najważniejsze - kategoria Fat Bike: 3 miejsce i podium! Pierwsze w życiu. Nie muszę mówić, że jest przyjemność wejść na podium, dostać medal i otrzymać oklaski. Był Szampan dzięki @marionen i świętowanie. Mam nadzieje pojechać za rok i urwać kolejne minuty! Tutaj jeszcze drugi... Końcówka nie należała do mnie... Trener z całych sił jeszcze próbuję wykrzesać ze mnie jeszcze trochę energii i dzięki niemu dojeżdżam do mety, oczywiście bez podparcia nogą! Dojeżdżam do końca na resztkach sił... Wskazówki od trenera Team w komplecie Potwierdzenie wyniku No i podium No i to tak w skrócie. Jak wrócę z "urlopu" będzie jeszcze filmik i może coś więcej. Teraz trzeba szybko się regenerować, bo już za 5 dni Bike Adventure - 4-dniówka. Również na tłusto! Pozdrowienia ze Szklarskiej Poręby! PS.Ale tu jest fajna stacja narciarska!
    9 punktów
  2. W niedzielę jak co tydzień udałem się na grupowe kręcenie. Chłopaki tym razem zaplanowali trasę na nieco więcej godzin, a mianowicie do Zakopanego i z powrotem z Bielska, koło 270 km! Ja nie miałem zamiaru odwiedzić Zakopanego, tzn. jechać aż tyle, i myślałem raczej, że dojadę do granicy w Korbielowie i wrócę z powrotem z paroma znajomymi. Tak przynajmniej sobie myślałem jak wyjeżdżaliśmy o 6:00 rano... Po drodze zaczęło mi jednak świtać, że jak się będę dobrze czuł to może pojadę nieco dalej... Spieszyć tego dnia się nie musiałem, bo żonka miała pójść z dziećmi na basen, załatwiłem dodatkowo pomoc, czyli babcię. Na granicy, na przełęczy Glinne postanowiłem jechać dalej i tak z grupką pokręciłem do Zubrohlawy, gdzie skręciłem już sam na Jabłonkę. Pogoda i widoczki na Tatry cud miód. Na Orawskich łąkach pełno bocianów, szok!Piknie mi się jechało, spokojnie, do tego zero ruchu samochodów. Dalej udałem się na podjazd na Krowiarki i do Zawoi, gdzie zrobiłem krótki postój na kawę i ciacho. Po przerwie energicznie,z nowymi siłami pokonałem podjazd na Przysłop i trochę dziurawy zjazd do Stryszawy i następnie obrałem kierunek na Żywiec. Tu, niestety zaczęło mi wiać prosto w mordkę i nie było łatwo. Jadąc tak zastanawiałem się jaki obrać wariant drogi na końcowe kilometry. Nie poszedłem na łatwiznę i postanowiłem, że przejadę jeszcze przez Przegibek. Niestety sił już trochę brakowało i na podjeździe trochę się męczył. Na szczycie cola mnie uratowała i jakoś się dokulałem do BB dokręcając jeszcze po mieście kilka kilometrów. Łącznie zrobiłem wczoraj 203 km, ponad 2000 w pionie ze średnią prędkością koło 27 km/h. Nie wiem, kiedy znów pokonam taki dystans, ale było warto. Pozdrawiam Maciek [emoji3] Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    5 punktów
  3. Długo czekaliśmy na okienko pogodowe i wolny cały weekend. Doczekaliśmy się...właśnie ten weekend przeminął - udało się zrealizować kolejny cel! Od dawna również nosiliśmy się z zamiarem zdobycia Starorobociańskiego Wierchu - najwyższego szczytu w Tatrach Zachodnich 2176 m npm (wg Wikipedii). Plan był prosty - ruszamy w podróż w piątek po pracy, w sobotę robimy ok 30 km po górach - zdobywamy "Starego", w niedzielę lekki trekking gdzieś w dolinie i powrót. Wszystko wyszło świetnie. Zapraszam do fotorelacji z dnia pierwszego. Początek przygody zaczynamy w Witowie - jesteśmy ambitni i idziemy od samej kwatery. Auto zostaje za nami a my pełni energii robimy pędzimy do Doliny Chochołowskiej. Jest wcześnie rano i na szlaku nie ma prawie nikogo. Tylko my i niesamowita przyroda. Chochołowski Potok: Nawet Król Gór nam sprzyja - podarował nam swoje serce W plecaku 5 litrów wody i jedzenie... dlatego odstaję od grupy Tym razem wybraliśmy się we troje - ja, Paula i nasz przyjaciel Jacek. Skręcamy na szlak czarny - na horyzoncie cel naszej podróży: Starorobociański Wierch. Wzdłuż Starorobociańskiego Potoku... towarzyszą nam jedynie kwiaty i motyle. Po drodze taki oto widok: Szukałem na mapach i nie wiem, czy to potok, czy wodospad? Ktoś może wie? Zbliżenie: Szlak jest dosyć łagodny na początku... ...a widoki niczym z Trylogii Tolkiena: Elfica jakaś, czy kie licho? Tylko hobbitów brak Idziemy w stronę Siwej Przełęczy. Uśmiech dla Kolegów z forum Starorobociański Wierch w pełnej krasie - w żlebach jeszcze śnieg. Pierwsze na co zwracamy uwagę po zdobyciu przełęczy - to Siwe Stawiki. Tutaj robimy masę zdjęć... ...jemy obfity posiłek - a w zasadzie obiad. Kasza, ser feta, pierś z indyka, cukinia, papryka, cebulka... wszystko w pudełeczku, doskonale przyprawione, do tego widelec, wygodne miejsce na kamieniu - czego chcieć więcej? Ostatnie foto zrobione przez uprzejmego turystę i ruszamy na najwyższy punk za naszymi plecami. Jest świetnie! Jak tu nie opóźniać marszu, skoro po drodze coś takiego? Sasanki. Za plecami Zadni Ornak 1867 m npm. Klimat Tatr Zachodnich kradnie nasze serca. Idziemy dalej, czy robimy foto? Idziemy nieśpiesznie robiąc foto Znów się ociągam - może to dlatego, że na szczyt już tylko pół godziny? Nie. To widoki... Jeszcze trochę potu i jest!!! Mamy to Jest radość, jest odpoczynek i są kolejne zdjęcia Uwaga teraz, ze szczytu będzie ich trochę Jarząbczy Wierch 2137 m npm. Tędy przed chwilą szliśmy... Tatry... ...Kochacie? My tak. Kolory? Proszę... Zdobywca Uwielbiam niebo z takimi chmurami... Para zdobywców I zabawy z ustawieniami aparatu... Pozdro ...i pora wracać, tam daleko - na dół Chmurki? Love! Zbliżenie na Raczkowe Stawy Cudowne są! Schodzimy dalej... "Stary" z drugiej strony: Docieramy na kończysty Wierch 2002 m npm. Zaliczamy Trzydniowiański Wierch i wracamy do Doliny Chochołowskiej. Ostatnie pocztówkowe zdjęcie... Kończymy pętlę, kończymy tę niesamowitą wycieczkę, po fantastycznych Tatrach Zachodnich. Tego dnia endomondo wskazało nam prawie 32 kilometry i przewyższenie ok 1400 m. Wyrypa udała się niesamowicie Gdzie teraz w wysokie Góry? Czas pokaże. Koniec części 1.
    4 punkty
  4. Johnny wielkie gratulacje! Fajnie, że miałeś takiego trenera. Za 5 dni wygrasz?
    3 punkty
  5. Maciek, ja bym się przejechał. Czy będziesz szybszy czy wolniejszy to i tak się opijesz. W końcu zaruski nie napisał o "różnicy" w którą stronę Pozdrawiam
    3 punkty
  6. Z Arturem zawsze skład międzynarodowy:
    3 punkty
  7. Jesteśmy w dwuosobowym komplecie:
    3 punkty
  8. Kolejne świeże info ze Skrzycznego! Na początku weekendu na parking dojechała dostawa świeżych kanap - dokładnie takich, jakie są na górnym odcinku. Świeża dostawa niczym bułeczki z piekarni (nawet kolor się trochę zgadza ) Dolna stacja błyszczy się od nowości. W odbiciu widać dolny budynek, w którym wiele się zmieni... Oj wiele! Na Jaworzynie czekają już elementy górnej stacji, która będzie składana już niedługo! Garaż na kanapy - nad nim powstanie górna stacja Fundamenty poprzednich 3 wyciągów / kolei zostały zrównane z ziemią (przynajmniej tutaj). Trzech, czyli kolei 1-osobowej, kolei 2-osobowej i wyciągu orczykowego Hondraski
    2 punkty
  9. @artix @Góral spod Skrzycznego Wypas Chłopaki!!! Rad bym ze spotkania z Wami. Paula za Wami tęskni
    2 punkty
  10. Gratulacje Johnny!!! Dobra robota! PS. @marionen taki kibic, to Skarb Sprawiłeś się Chłopaku Wielkie Brawa!!!
    2 punkty
  11. @johnny_narciarz Maciek ja w Ciebie wierzę i jakbyś się zdecydował, to sponsoruję to piwo. A wygraną jakby co wypijemy razem
    1 punkt
  12. Dokładnie jest jak piszesz. Na fejsie dałem to info, tutaj nie byłem precyzyjny. Najwyższy szczyt Tatr Zachodnich, to Bystra 2248 m npm, która leży po słowackiej stronie. Jak ktoś się przyjrzy mojemu zdjęciu z Sasanką, to ją zobaczy - to tak uszczegóławiając @artix dokładnie! Te buty nie są w Góry ale dla mnie są mega wygodne nawet tam Po prostu je uwielbiam. PS. Trekingowe Merele zarówno krótkie jak i długie stoją w szafie prawie nowe
    1 punkt
  13. A wyjeżdżałeś kiedyś tą trasą? Bo jeśli patrzysz tylko na przewyższenie i długość, to niewiele się dowiesz. Mistrzem nie jestem, z zawodowymi kolarzami nawet nie będę się porównywał, bo to inna bajka, ale patrząc na post @Cosworth240 to raczej słabo też nie jest. Jak na amatora, po pracy i na zamęczonych wcześniej nogach. Zasruski, zapraszam na Skrzyczne. Znajomość terenu też się liczy... Albo proponuję zapisać się na Uphill Race Śnieżka (postaram się być tam ponownie) i tam stoczymy bój. Później pójdziemy na piwo i zobaczymy jak to się skończy... zdecydują minuty... Chyba to w końcu wgram, bo zawsze to będzie jakaś informacja. Powinienem dodać, że krótkie dystanse raczej słabiej mi wychodzą. Im dłuższy, tym lepiej. Na mapce jest start spod Dębowca, ja startowałem z Wapienicy. To jest z parkingu, gdzie wcześniej był końcowy przystanek autobusowy. Dalej Trakt Konny do Dębowca i dalej "standard". Dlatego myślę nad dłuższym dystansem... Jacek spoko, nie powinno być źle.
    1 punkt
  14. Johnny jak chcesz jakieś porównania, to Strava jest pewnie jakąś wytyczną. Nie wiem dokładnie, którędy ty jeździsz, ale wydaje mi się, że ten segment to pewnie to jest mniej więcej to co ty wykonujesz. Ty jechałeś 9,5 km; ten segment ma 7,1 km, więc pewnie 1:1 nie porównasz. Zakładam jednak, że byłbyś w okolicach pierwszej 30-tki na 141 osób, które są odnotowane na Stravie. Tutaj screeny:
    1 punkt
  15. Johnny odpuść... nie ma sensu
    1 punkt
  16. 1 punkt
  17. Jak się poznają na moim talencie i zaczną walić do mnie drzwiami i oknami , to będę musiał zaznaczyć w kontrakcie , że rower jest tylko uzupełnieniem treningu narciarskiego , a nie na odwrót
    1 punkt
  18. Dziś ostatni test przed Śnieżką i jazda na czas na Klimczok na tłusto. Start z Wapienicy z parkingu, Trakt Konny, Dębowiec, Szyndzielnia i Klimczok. Dystans 9,5 km. Czas 1:07:20 - chyba nie najgorzej, choć w zachwyt nie popadam. Najgorszy to ten podjazd pod samym orczykiem na Szyndzielni - tam bez mocnego bólu w nogach się nie obejdzie, zwłaszcza jak mocniejszego biegu brakuje... Start z Międzyrzecza Dolnego przez Międzyrzecze Górne Tatry widziane na tłusto... Skrzyczne z tłustej perspektywy... Klimczok W oddali ciekawe szczyty - czyżby było widać Pieniny? Tatry Niżne? Coś jak Równia pod Śnieżką Widok z Dębowca Takie tam na Dębowcu... Stojałowskiego w Bielsku-Białej... Kiedyś krążył taki dowcip, że w Marklowicach mają najdłuższe mosty, bo stawiają je wzdłuż rzeki... B-B ma takowy i właśnie jest burzony! Niestety tylko remoncik... Widok z Szyndzielni na koniec Dziś łącznie skromne 70 km i 1000 m przewyższenia.
    1 punkt
  19. Zapraszam na relację z największego lasu łęgowego Europy. To jest a'propos tematu "co w tym fajnego" http://polandtravel.info/natura2000-dla-koneserow/ Pozdro Wiesiek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...