Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      3 572


  2. ewangelizator

    ewangelizator

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      383


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 888


  4. Dzarkos

    Dzarkos

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      193


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2018 w Odpowiedzi

  1. zaczne tak, wolałbym spedzic majówkę prawidłowo na lodowcu,czasami jednak trzeba pójść na kompromis z rodziną, to już nie te czasy kiedy robie co chce (ale licze ze powrócą ) w sumie ten sezon nie był zły, od czasu narodzin potomka matematycznie najlepszy bo ponad 20 narciarskich dni, co najciekawsze z tylko jednymi Alpami, duzo pojeździłem w różnych miejscach a Dubai okazał sie okazja do zakończenia sezonu SKI DUBAI Relacje z tego miejsca już byly, naprawde da sie tu pojeździć. Ja skupię sie na tym jak to działa. to wejscie, idziemy kilometrami przez centrum handlowe przypominajace Arkadie czy Jurajska tylko z 10 razy wieksze tak to wyglada zza szyby i dla narciarza nie jest zbyt zachecajace: ale w srodku bedzie juz duzo lepiej przede wszystkim wchodze w szortach i koszulce z temperatury na zewnatrz 39, w centrum handlowym ok 20, do -2 stopmi na terenie stoku tak wyglada wypożyczalnia: dostaniemy tu narty i buty (bardzo miekkie, buty sa zapinane tak jak łyżwy) do tego strój narciarski (kurtka, spodnie, skarpety. jedorazowe. Czapkę i rekawice powinniśmy mieć swoje, Rekomenduje zabranie własnych rekawic, nkrycia głowy, skarpet oraz czegos pod kurtkę, poniewaz jest chłodno. szatnia: Ogólnie samo pozyskanie sprzetu odbywa sie w sposób dobrze zorganizowany, pamietac tylko należy, że kijki dobieramy tuż przy wejsciu na stok: na stok wchodzimy przez drzwi atomatyczne: jutro CDN jutro opisze wrażenia ze stoku, wybaczcie
    7 punktów
  2. 1 maja świętowałem z kolegą Przemkiem na Rysach. Udało się trafić w warunek idealnie. Nawet Rysa odpuściła w słońcu po 14, co w sumie było kluczowe. Zjeżdżaliśmy w dół około 16 i całość góry była już miękka, warunki rewelacyjne. Krótka relacja zdjęciowa. Tatry widziane rano z Gliczarowa, generalnie wiosna. 1 maja, przed 8 rano 80% parkingu już zajęte. Na asfalcie do Moka było tłoczno. Tak idziemy kiedy nie ma śniegu Widok ze schroniska. Po lewej kocioł, nasz cel. Śnieg do zjazdu zaczynał się od Czarnego Stawu. Śnieg pod wodą w Czarnym Stawie. Przepinka z trekingów na buty skiturowe Stok nad Czarnym Stawem z bliska Towarzyszyła nam 30-osobowa wycieczka z Serbii/Czarnogóry, musieliśmy ich wyprzedzić :-) Żleb Rysa Podejście na Niżne Rysy, szczyt główny z lewej. Bula pod Rysami Najtrudniejszy zjazd Zachód Grońskiego, bardzo dobrze widoczny z kotła. W żlebie Rysa Przełączka na końcu żlebu, tutaj już bardzo wąsko, szerokość 2-3m. Początek podejścia na szczyt z łańcuchami Widok ze szczytu Zdobywca na szczycie Zjazd w kotle i widok na dolny żleb Resztki lodu z Czarnym Stawie Weszliśmy na sam szczyt bez nart, ale zjazd jest dopiero ze żlebu Rysa. Musieliśmy odpuścić górną wąską część ze względu na dużą ilość pieszych. Tam i tak nic poza zsuwem nie da się zrobić. Zjazd zaczęliśmy trochę niżej po rozszerzeniu się żlebu. Było emocjonująco chwilami i było pięknie. Warto raz się pomęczyć 5h z nartami i butami skiturowymi na plecach. Całość tury zajęła nam 12h z długimi postojami i kontemplowaniem gór. Pojechałem w Tatry tylko na jedną dobę na jeden zjazd, trochę dłuższy niż BSA Piękny kocioł i piękny górny żleb. Dla porównania warunków można spojrzeć na letnią relację Marboru
    5 punktów
  3. Finsteraarhorn – najwyższy szczyt Alp Berneńskich (4274 m n.p.m.) oraz trzeci pod względem wybitności szczyt w Alpach. Leży w Szwajcarii, na granicy kantonów Berno i Valais. Jest najwyższym szczytem kantonu Berno i zarazem najwyższym szczytem Alp leżącym poza głównym łańcuchem. W 2001 r. cały masyw Finsteraarhornu wraz z okolicznymi lodowcami został wpisany na listę światowego dziedzictwa. Wierzchołek można zdobyć ze schroniska Finsteraarhornhütte (3048 m). Szczyt otaczają lodowce Fieschergletscher na zachodzie, Unteraargletscher i Oberaargletscher na wschodzie oraz Unterer Grindelwaldgletscher na północy. Północno-wschodni filar góry ma wysokość 1000 metrów. Plan jest następujący - punkt startu to Jungfraujoch (wjeżdża się kolejką za jedyne 107 CHF). Dalej Konkordiahutte (1) tam dwa dni, póżniej Finsteraahornhutte (2) tam też dwa dni w tym jeden wejście na Finsteraarhorn. Dalej Holandiahutte (4) nocleg i zjazd do Blaten. Są też jakieś podwarianty. Do odjazdu zostało 13 godzin! pozdro Wiesiek
    5 punktów
  4. Tatry Zachodnie dobra alternatywa 3 maja, bez tłumów korków i kolejek. MAPA Rohacka Dolina podjazd asfaltem na rowerze- 600m w górę na 12km , dałem radę na moim trekingu, nagroda termy Orawice
    5 punktów
  5. Do żlebu Rysy jest spokojnie, do 35 st, szeroki stok. Nawet dolny żleb (ten bliżej Czarnego Stawu) jest dość szeroki, na pewno nie poraża, jeśli tylko ma się objeżdżone podobne stoki. Stromo robi się dopiero w żlebie Rysa. Myślę że tak do połowy żlebu jest 40st, mierzyłem to raz gdzieś w dolnej części. Około w połowie żlebu nachylenie wzrasta i wg Życzkowskiego/Wala max jest 44st i rzeczywiście to czuć (trudność 3+). I tam robi się poważnie. Nie licząc bardzo wąskich ostatnich 200m, to poza tym szerokość jest wystarczająca do skręcania. Blokadę natomiast mogą powodować piesi, którzy idą brzegiem żlebu (aby przy jakimś błędzie nie wylądować na człowieku). Najtrudniejsze dla mnie było kilka pierwszych skrętów, wyczucie śniegu czy trzyma. Trochę się zsunąłem przy 2-3 skrętach, później już poszło. Czyli naprawdę trudna jest górna połowa żlebu Rysa. Całość od góry do Czarnego Stawu jest w zagrożeniu lawinowym, dlatego ja wybrałem wiosnę z jedynką lawinową na zjazd. Górsko jest tam cudownie, wszystko robi o wiele większe wrażenie, niż widok np. z Moka. Dodam jeszcze dwa zdjęcia z sieci. Tutaj prawie cała trasa zaznaczona bez dolnego piargu nad Czarnym Stawem Żleb Rysa i szczyt
    5 punktów
  6. Pozdrowienia dla Was drodzy forumowicze 😜🎿😎 z Majówki na BSA
    4 punkty
  7. dzisiaj napisze tylko ze jeździłem tu : jutro relacja, jak sie pozbieram po emirackich korkach i 40 stopniach w cieniu
    3 punkty
  8. Kolarz widmo... Rzecz działa się między godziną 2 a 3 nad ranem. Totalnie puste drogi, lekko oświetlone przez księżyc. Kiedy na drodze było trochę łatek bądź innych nierówności, dość często oglądałem się za siebie, żeby przy moich manewrach wymijających, kogoś nie wypchnąć z drogi. Nie słyszałem jak mnie doganiał, bo rower szosowy należy do wyjątkowo cichych, a do tego wiatr skutecznie zagłuszał nawet samochody. Czułem się dobrze, spanie mnie nie brało. Pewnie zmierzałem do PK-5, czyli piątego Punktu Kontrolnego. Gdzieś w połowie trasy między PK-4 a PK-5, dogoniła mnie para kolarzy, a właściwie kolarz i "kolarka". Chwila dyskusji i zaczęli mi powoli odjeżdżać. Po następnych 20 minutach zniknęli za horyzontem. Ale niedługo po tym dogoniłem ich w jakiejś miejscowości, bo ów kolarz miał jakiś problem techniczny, czy coś w tym rodzaju. Zapytałem asekuracyjnie czy wszystko ok i po twierdzącej odpowiedzi ruszyłem dalej. Byłem pewien, że szybko mnie dogonią i znowu uciekną... Minęło jakieś pół godziny, jak dostrzegłem za sobą lampkę rowerową. Na dość długim zjeździe. Takowe najczęściej pokonywałem całkiem na luzie i nie forsowałem tępa. Aby było powyżej 30 km/h. Po pierwsze - dobrze wykorzystać każdą fałdkę terenu do odpoczynku, po drugie - nawet przy mocnej lampie widoczność jest ograniczona,a uszkodzić cienką oponę kolarki nietrudno. Byłem pewien, że zaraz zostanę wyprzedzony, ale nic takiego się nie dzieję. Kiedy spodziewany czas wyprzedzania znacząco został przekroczony, ponownie oglądam się za siebie i... pusto! Ciemno i nikogo nie widać. Może mi się coś przywidziało? A może jednak byłem szybszy z górki? Po kilku minutach ponownie oglądam się za siebie i tym razem jestem pewien, że będę lada chwila "machnięty". Czekam, jadę blisko krawędzi jezdni, ale nic... Znowu patrze za siebie, a tam ciemno i nikogo dostrzec nie mogę. Może to samochód w oddali. albo jakaś przydrożna lampa spowodowała takie wrażenie? Mija kolejne kilka minut i znowu widzę kogoś za sobą, tym razem dokładnie się przyjrzałem. Tak, teraz będę wyprzedzany! Znowu mija dłuższa chwila i... znowu nikogo za mną nie widzę! Tym razem miałem 100 % pewności. Czyżby jakieś halucynacje, choć nie czuję jeszcze zmęczenia??? Trochę się zaniepokoiłem i przestałem się oglądać za siebie. Wtedy, tuż przed PK-5, słyszę głosy i dogoniła mnie owa para. Razem odnajdujemy ów punkt kontrolny. Podbijamy karty, idziemy jeść, pić i nieco odpocząć... Ciągle jednak mnie intrygowało, czy ktoś za mną jechał, czy miałem jakieś zwidy. Chwilę później słyszę, jak ów Pan z dziewczyną, co dojechali ze mną na punkt rozmawiają o lampce... Nie wytrzymałem i się spytałem: - To Wy mnie co chwila doganialiście i znikaliście? - Ciągle lampa mi się wyłącza... nie wiem co z nią... - usłyszałem. Wszystko jasne, więc już byłem spokojny o mój stan umysłowy...
    3 punkty
  9. Dodam kilka fotek. Lodowiec, który pęka i czasami coś odlatuje na dół. Słychać było trzaski. Odłamane bryły lodu na śniegu, zaraz obok naszego przejścia Ostatni płaski kawałek dojścia do szczytu Ważne zdjęcie z Matternhornem w tle, który w końcu zobaczyłem. Ze szczytu Alpubela widać całą dolinę Zermatt i Monte Rose
    2 punkty
  10. Finsteraarhorn od strony Lodowca Fiescher ciekawy projekt, będę Wam kibicował Finsteraarhorn atakowałem latem 2005 roku, niestety załamanie pogody uniemożliwiło wejście na szczyt. Auto zostawiliśmy na Przełęczy Grimselpass 2165m i podchodzili Lodowcem Oberaargletscher na Oberaarjoh 3223m i dalej Lodowcem Studergletscher przez przełęcz Gemslicke 3335m i Lodowiec Fieschergletscher do schroniska Finsteraarhornhutte 3048m. Następnego dnia doszliśmy lodowcem na Hugisattel ok 4000m. i zabrakło jedynie 250m skalnej grani. Oberaargletscher i przełęcz Oberaarjoch Oberaarjoch Finsteraarhorn widziany z Lodowca Studergletscher trawersowanie Lodowca Studergletscher, z tyłu Oberaarhorn widok z przełęczy Gemslicke na Lodowiec Fiescher - w środku Grünhornlicke (przejście na Konkordiaplatz) z prawej Gross Grünhorn, z lewej Gross Wannenhorn zejście z przełęczy Gemslicke Gemslücke widziana z Lodowca Fiescher Finsteraarhorn widziany z Lodowca Fiescher czyste i wygodne schronisko Finsteraarhornhütte POWODZENIA
    2 punkty
  11. Trzeba zamknąć wreszcie ten Saastal! W ostatni dzień pogody (czyli dzień po Fluchthornie) czekał na nas Alphubel - 4206 m. Skład wycieczki był tym razem skromniejszy - Kamil (kskuski), MarioJ, Jacek i ja. Punktem startu jest krzesło nad Langfluh - chyba 2900 m npm. . Z dołu Alphubel wygląda dość niepokojąco - zastanawiamy się gdzie jest wejście. Ale ponieważ przed nami ciągną dosłownie tabuny narciarzy to problemu nie ma. I w rzeczywistości też go nie ma. Niektórzy nawet nie wchodzą na górę i zjeżdżają szybciej Po drodze jeszcze takie urokliwe widoki na Allalinhorna Po łagodnym podejściu pod samą kopułę szczytową zaczyna się zdecydowanie stromiej. To był ten moment, którego obawiałem się patrząc z dołu. Jednak nie trzeba zdejmować nart a w dodatku jest komfortowy szlak wydeptany przez poprzedników - wystarczają więc same harszle. Końcówka to płaskie spokojne podejście Widoczność na górze jest trochę ograniczona ale nie jest źle. Chwilę podziwiamy i zaczyna się zjazd A teraz wizualizacja z traku. Miałem nadzieję, że wrócimy wariantem oznaczonym czerwonymi kropkami ale szreń była masakryczna. zjechaliśmy trasą. W statystykach wyglądało to tak 1306 m podejścia , 2451 m zjazdu, razem 16 km drogi. około 6 godzin (z przerwami) a po ich odliczeniu 4 godz. I jeszcze na zakończenie chcę Wam pokazać teren który ujeżdżaliśmy przez kolejne dwa dni - gdy opad śniegu odciął nam możliwości wycieczek. Teren jest naprawdę niezwykły. popatrzcie. Dociekliwi znajdą tutaj liczne ślady działalności lodowca - strome moreny boczne, głęboko wcięte koryta rzeczne. A ponieważ w tym roku spadło dużo śniegu to jazda była dosłownie wszędzie. Narysowałem parę (fioletowych) naszych linii. teren dosłownie nie do zajeżdżenia i piekielnie urozmaicony ze bardzo stromymi kawałkami. Jeszcze gwoli kronikarskiej dokładności należałoby powiedzieć, że w jednym z tych ostatnich dni MarioJ i Jacek zafundowali sobie wycieczkę z Saas Almagell do zapory (i dalej do Saas Fee). Niżej podpisany uznał, że są granice masochizmu i wybrał jazdę po morenach. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  12. Jak wspomniał @leitner, też dziś byłem. Piękna pogoda, na stoku śniegu jeszcze dość, choć trudno było rozwinąć jakąś przyzwoitą prędkość. Trzeba było zabrać "komórki", to przynajmniej szybciej by było. Warunki b.dobre, tłumów brak. Kolejny dzień w krótkich gaciach... Tyle dobrego. Ogromny minus to cennik... Nie rozumiem tego. Nie ma żadnej czasówki, można kupić jedynie wyjazdy. Efekt? Za godzinne nartowanie na płaskich 200 metrach zapłaciłem 75 zł! 50 to 20 wyjazdów i do tego 25 zł za wyjazd i zjazd koleją linową. Gdybym za te pieniądze dostał karnet całodzienny, zaakceptowałbym tą cenę, ale za godzinę to już przesada! Nie tylko ja narzekałem... Ale może inaczej by się to nie opłacało i temu tak to wygląda? Chyba czas skończyć sezon.
    2 punkty
  13. Też dzisiaj pośmigałem. Spotkałem też Dzarkosa z bratem i Johnnego. Trochę tępo, ale w końcu było ponad 20 stopni. Majowe narty zaliczone Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  14. @Wujot - trzymam kciuki za powodzenie!
    1 punkt
  15. Zupełnie bez sprzętu to chyba nie, ale były raczki i drewniane czekany, były też 2-3 upadki i helikopter, ale podobno nic poważnego, skręcenie albo złamanie nogi, miękki śnieg po jakimś czasie hamował spadających. Wolę się jednak skupiać na pozytywach. Przykładowo dziewczyna (ona prowadziła) wchodziła z ojcem, weszli i zeszli bezpiecznie, lekki czekan, raki, kask. 90-98% ludzi wchodzi dobrze przygotowanych.
    1 punkt
  16. Kolejna wizyta u rehabilitanta i zmiana jego nastawienia Okazało się, że w obwodzie - najszersze miejsce na udzie - utrata masy mięśniowej 4 cm obwodu... przy kolanie 1 centymetr i wygląda to źle. Kazał jeździć na rowerze stacjonarnym, chodzić na basen - ćwiczyć więcej, używać jednej kuli. Na chwilę obecną stosuję jedynie więcej ćwiczeń, dlaczego? Lekarz prowadzący powiedział, że do końca 6 tygodnia zero roweru, zero mocniejszych obciążeń nogi a jeśli chodzi o chodzenie o kulach, to albo wcale, albo o dwóch - absolutnie nie o jednej. Do 10 maja (kolejna wizyta u lekarza) mam zamiar stosować się to zaleceń tej osoby z tych dwóch. Do rehabilitanta tracę zaufanie i chyba po 10 maja nastąpi zmiana. Ponieważ piękna pogoda, z ćwiczeniami przeniosłem się na trawnik Po przeczytaniu mnóstwa materiałów, filmów na YT postanowiłem wprowadzić sobie mocniejszą wersję rehabilitacji mięśni chorej nogi. Treningów mam teraz kilka: 4 razy po 45 minut w ciągu dnia ćwiczenia z piłką, naprzemiennie (co drugi dzień) spacery o kulach minimum 1 kilometr i ćwiczenia w wodzie minimum 25 minut. Po kilku dniach zmiany cyklu ćwiczeń czuję, że są spore, pozytywne zmiany. Zakwasy bolą Relaksuję się cały czas głównie w W3: Sprzęt do dalszej części rehabilitacji jest. Czekam na pozwolenie... ...choć gdy się przymierzałem, to na chwilę obecną zgięcie w kolanie (ok 100 stopni) nie pozwala mi na kręcenie bez odczuwania bólu Wczoraj pierwsza krótka wizyta u znajomych Jeden wyjazd i wyrwanie się w inne otoczenie i tyle radości! Ciągnie wilka do lasu i do piłki... ...najczęściej uprawiana dyscyplina "sportowa" teraz, to skrable Kalorii do organizmu dostarczam cały czas i... ...niestety chudnę - inaczej tracę masę. Myślę, zmiana wagi o 5 kilogramów, to głównie straty w nodze Pozdrawiam serdecznie marboru
    1 punkt
  17. Czyżbyśmy wczoraj razem pływali a raczej bąbelkowali w Oravicy w godz. 16-20.30?
    1 punkt
  18. było dużu grzybów i czarnych jagód
    1 punkt
  19. Jeszcze apropo Rysów. Trzeba mieć też trochę szczęścia w tym wszystkim (warunki, pogoda). W relacji wygląda że wszystko zagrało na 100%. Ale przed były różne ryzyka, np. że słońce nie zaświeci w Rysie, bo będą chmury i będzie twardo. Dzień wcześniej w Zakopcu padał deszcz, wchodzenie w deszczu po asfalcie - słabo. Chętnych na przejście 4-5h z butami i nartami na plecach w maju też nie ma zbyt wielu. Generalnie różnych ryzyk trochę jest. Znaczący wkład w planowanie włożył też Przemek, który był tam w piątek (nie przeszedł całości) i znał warunki z pierwszej ręki. Wtedy było bardziej twardo. A jak to wszystko zagra w konkretnym dniu, to jest kwestia czy wszystkie prognozy się spełnią i czy wszystko uwzględniliśmy.
    1 punkt
  20. W minioną sobotę sprawdzałem warunki między Szrenicą, a Białym Jarem. Znalazłem 4 miejsca gdzie dałoby się coś zjechać. Trzy w Śnieżnych Kotłach i jedno w Kotle Małego Stawu. Byłem jednak bez nart, ale weekend się nie skończył i może się jeszcze wiele wydarzyć... Nie wiem tylko czy śnieg jeszcze leży, bo od soboty trochę minęło czasu jednak.
    1 punkt
  21. Nie czuję się To tylko kolejny narciarz zjechał z Rysów. Jeden z dwunastu w tym dniu. Marionen, kiedyś musimy się wybrać w nasze żleby sudeckie
    1 punkt
  22. "Tegoroczny kwiecień był najcieplejszy w historii polskiej meteorologii. Pobity został dotychczasowy rekord odnotowany w granicach dzisiejszej Polski od... 1800 roku. W tym roku padł kwietniowy absolutny rekord liczby dni z maksymalną temperaturą 20 stopni. W Tarnowie odnotowano 23 takie dni, we Wrocławiu było ich 20."
    1 punkt
  23. Dzisiejszy dzień był 3 dniem Majówki na nartach 🎿 w Beskid Sport Arenie w Szczyrku. W dniu dzisiejszym miłe spotkanie z @leitner i @johnny_narciarz. My dziś byliśmy od 10:00 do 12. Fajne majowe ślizgi i dużo słońca. Cena karnetów no mogło to być inaczej ale takimi prawami rządzi się biznes. @leitner tak tylko w celu sprostowania bo nikt na forum nie byl do tej pory wtajemniczony kim jest Tadek więc nie dziwi się że tak napisałeś myśląc że Tadek to mój brat- Tadek to mój facet jesteśmy parą. Kolejne Majowe nartowanie w czwartek. Wstawiam linki do dzisiejszych relacji z BSA: https://www.facebook.com/100000026451669/videos/1995997033744492/ https://www.facebook.com/100000026451669/videos/1996018017075727/
    1 punkt
  24. Źródłem jest link podany przez @fredek321
    1 punkt
  25. Proszę bardzo Myśleli, że powstanie kurort jak w Alpach. Teraz mają żal i chcą sprzedaży ośrodka narciarskiego Ośrodek narciarski Pilsko Jontek jest na sprzedaż. - Czekamy z nadzieją na nowego inwestora - mówią mieszkańcy Korbielowa. Latami turystów ściągał do Korbielowa przede wszystkim ośrodek narciarski, słynący z pięknych tras i z tego, że śnieg utrzymuje się tutaj wyjątkowo długo, bo nawet do maja. Przez długi czas zarządzała nim Gliwicka Agencja Turystyczna. Kilka lat temu po nieudanych próbach ośrodek zmienił właściciela – od GAT kupiła go firma CTE, prowadząca też popularny ośrodek Zagroń w Istebnej. Wszyscy się cieszyliśmy, wierzyliśmy w lepszą przyszłość. Właściciele gruntów na Pilsku poszli inwestorowi na rękę, podpisali umowy dzierżawy na 20 lat – mówi Tadeusz Sołek, prezes Stowarzyszenia Rozwoju Turystyki, Sportu i Rekreacji Korbielów-Pilsko. Marzenia o świetności Inwestor zapowiedział, że zrobi na Pilsku nowoczesny ośrodek na miarę alpejskich stacji, obiecywał inwestycje, postawił wyciąg z czteroosobową kanapą. Szybko jednak okazało się, że to wcale nie jest takie proste. Pilsko to chroniony obszar Natura 2000. Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot zaczęli alarmować, że w czasie rozbudowy ośrodka doszło do rażącego naruszenia przepisów dotyczących ochrony przyrody, a inwestor rozpoczął niektóre prace bez wymaganych dokumentów. Część mieszkańców stanęła wtedy w obronie inwestora, urządzili nawet pikietę protestacyjną pod siedzibą pracowni. Teraz przyznają, że się zawiedli. Myśleli, że złapali pana Boga za nogi, a spotkało ich bolesne rozczarowanie. Minęła kolejna zima, a Pilsko, zamiast stawać się ośrodkiem na miarę alpejskich stacji, zaczyna przypominać narciarski skansen. – Narciarze zaczynają nas omijać. Wybierają Szczyrk, Wisłę, a nawet małe miejscowości, bo niemal wszędzie w Beskidach zmieniło się na lepsze – mówi Sołek. Potrzebne są zmiany Kilka dni temu w Korbielowie z inicjatywy mieszkańców odbyło się spotkanie z udziałem m.in. władz gminy oraz przedstawicieli właściciela ośrodka. Leszek Kłeczek ze spółki CTE przyznał na nim, że trwają poszukiwania nowego inwestora. Cały kompleks został wyceniony na mniej więcej 30 mln zł. W grę wchodzi sprzedaż całości albo spółka. Ośrodek potrzebuje gruntownych zmian i jego obecny właściciel ma tego świadomość. – Wielu narciarzy przyjeżdża na Pilsko tylko z sentymentu – przyznał Kłeczek. Wyliczał też przeszkody stojące na drodze do rozwoju ośrodka. Jego zdaniem to m.in. zbyt wysokie stawki za dzierżawę gruntów. Mieszkańcy chcą się zaangażować w poszukiwania nowego właściciela stacji. Mówią, że gmina buduje ścieżki rowerowe, na turystów czekają piękne szlaki, ale to nie wystarczy. Minionej zimy pełne kiedyś obiekty noclegowe świeciły pustkami. To sytuacja dramatyczna, bo niektóre rodziny żyją głównie z turystyki. – Potrzebujemy koła zamachowego. Takim może być tylko prężnie działający, nowoczesny ośrodek narciarski – przekonuje Sołek.
    1 punkt
  26. Moja niedzielna trasa Mało znany most na Wiśle Góra Pałac Myśliwski, Promnice Plaża Tychy Paprocany Zapora Goczałkowice
    1 punkt
  27. Dla @Góral spod Skrzycznego są i foty z tel. Z kamerki z filmikami wieczorem teraz plażing i smażing nad Sołą 😁😎🏖️☀️🌡️⛱️
    1 punkt
  28. Co tam @Jeebjeszcze ciekawego widziałeś w Saastal we wrześniu ?
    1 punkt
  29. Niestety nasze sezonówki nie działają latem , a szkoda...chętnie wybrał bym się tam na narty + rower we wrześniu.
    1 punkt
  30. Tu jest jednak błąd, drogi Wujocie. Na zdjęciu jest przełęcz Allalinpass, a z prawej zbocze Allalina. Przez tą przełęcz można zjechać do Taschhutte a dalej do miejscowości Tasch, która leży przed Zermatt. Do panoramy Kamila dodałem opisy. Przy analizie okazało się że panorama ma 360st. Wow ! :-) Zwracam uwagę Kamilowi (@kskuski) szczególnie na położenie Monte Rosy. Rozpoznałem ją na podstawie wielu zdjęć z tutaj https://www.summitpost.org/monte-rosa-the-e-wall/360413 Następnie na fotce jest Strahlhorn, piękny 4-tysięcznik, niestety nie udało się wejść, zabrakło pogody. Bez dobrej widoczności jest tam naprawdę groźnie. Z ciekawostek po prawej stronie jest Monte Moro Pass, czyli przełęcz oddzielająca Szwajcarię od Włoch. Jest tam figurka Maryii, przy której czasami odbywają się uroczystości religijne. Pielgrzymują wierni z obu stron granicy. Za przełęczą po stronie włoskiej jest niewielki ośrodek narciarski Macugnaga Monte Rosa. Wybieraliśmy się na tą przełęcz, ale znów zabrakło pogody. Monte Moro z widokiem na Saastal.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...