Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      3 290


  3. SPGöral

    SPGöral

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      106


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.05.2018 w Odpowiedzi

  1. Ja wybierając ekipę,kieruję się dyspozycyjnością i nie przeszkadza mi,że odłowiona z forum ekipa to para deskarzy freestylowych o połowę młodszych ode mnie.Oni skakali swoje,ja jeździłem swoje a lokum i komunikacja wspólne...Tak się dopasowaliśmy, że byliśmy już 3 razy...
    5 punktów
  2. 4 punkty
  3. Na dwa tygodnie w Alpy jeździ Dany de Vino (z SF), ponownie kupili Magic Pass (Szwajcaria). Nie przez przypadek napisałem, że ekipa to sprawa pierwszoplanowa i trzeba nad tym bez przerwy pracować. A gdy ma się określoną "metodę" i oczekiwania to robi się to niełatwe. Ja np off piste jeżdżę zawsze (no prawie zawsze). Tymczasem moja ekipa busowa tylko jak jest miękko i w dodatku to freeriderzy (czyli raczej nie łażą). I z jednej strony przekonałem ich aby wreszcie potworzyli sobie zestawy freetour, doposażyli się lawinowo a teraz będę cierpliwie szkolił z taktyki jazdy grupowej i stopniowo wyciągał na dłuższe dojścia. Nie jest to dla mnie nic nowego bo jak wchodziłem w tę ekipę to sztruks był debest. Po prostu cierpliwie pracuje nad ich rozwojem a gdy nie mam z kim to jeżdżę sam. Na szczęście mam jeszcze moją ekipę skiturową - tej nie trzeba nic tłumaczyć a już na pewno tego, że należy jeździć w każdych warunkach. Niestety chłopaki mają mniej czasu, dlatego mam też drugą rezerwową opcję turową. To nie jest trudne - wyjazd co dwa tygodnie na cztery dni i dodatkowo jakaś tura choćby w jedną sobotę czy niedzielę daje 10 dni/m-c. Sezon można zacząć nawet w październiku a skończyć w czerwcu. Czyli 7 x 10 dni plus dwie tury w maju i czerwcu (12 dni) -wychodzi nawet 82 bez mega spinki Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  4. Pewnie to wyszło w relacji, ale podkreślę to dodatkowo, naprawdę były bardzo fajne zjazdy. Teren jest dość stromy - w końcu górne rzędne to około 4000 m npm więc jest dobre 1000 m do zjazdu. Lodowce są dość połogie ale też da się z reguły jechać. Mnie najbardziej spodobała się część wokół Finsteraarhornhutte - co najmniej 4 bardzo fajne cele a pewnie jeszcze by się coś znalazło. W Holandiahutte obserwowaliśmy grupę co robiła zjazdy dokładnie na przeciwko schroniska (na drugim zboczu doliny). Jak wychodziliśmy o świcie to ich czołówki pięknie było widać. Na pierwszy rzut oka wyglądało to ekstremalnie ale później doszliśmy do wniosku z Robertem i Adamem, że dalibyśmy radę to zjechać ale problemem byłoby podejście. Pewnie z 800 vertical z buta - i to chyba ekipie, która to zrobiła najbardziej dało w kość (przynajmniej o tym mówili). Czyli oprócz podręcznikowych celów można znaleźć konkretne wyzwania. Można byłoby parę lat z rzędu tu przyjeżdżać i coś sobie dłubać. Co by nie powiedzieć to jest tu sporo drożej jak w Austrii czy Włoszech, szczególnie jak się jeszcze doliczy wodę. Trudno jednak mieć o to pretensje gdyż wszystko wozi się tu śmigłowcami. Mam wrażenie, że gdyby to była Polska to byłoby... jeszcze drożej. Robert zauważył też z głębokim westchnieniem, że poziom kulinarny obiadów o parę klas wyprzedza nasze schroniskowe żarcie co w tych warunkach naprawdę budzi podziw. Do tego czyściutko i wszystko w idealnym stanie. W każdym razie moje zdanie (nie najwyższe) o jakości usług w Szwajcarii zdecydowanie uległo modyfikacji. Jedyne co było słabe (we wszystkich schroniskach) to brak rzetelnej prognozy meteo. Podawali jakieś ogóle info typu będzie ładnie na podstawie... prognozy dla Szwajcarii z jakiejś pogodynki. A ponieważ nie było zasięgu to troszkę zdani byliśmy na obserwację nieba. Ale jak widzicie tygodniowe stopniowe przesuwanie wyjazdu okazało się dobrą taktyką. Przed wyjazdem wszystkie prognozy były dobre a Bergfex (kłamliwy Bergfex jak mawia marionen) trafił dosłownie 100% łącznie z tym gorszym czwartym dniem. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  5. Można by się z Rogiem kiedyś wybrać na Monte rosa. Tylko mi ten czerwiec nie pasuje. Może by namówić go kiedyś na maj i z odpowiednia aklimatyzacją.
    1 punkt
  6. Takie zjazdy 2000m vertical to cudowna sprawa.
    1 punkt
  7. ELEKTRYCZNY ROWER GÓRSKI zdał egzamin na Jest idealny na wycieczki po górach w Szczyrku 🚵🚵 Zachęcamy wszystkich do korzystania z pięknej, słonecznej 🌞 pogody i wiosennych aktywności w Miasto Szczyrk. ➡️Wypożyczalnia rowerów czynna codziennie od 8:00 do 16:00. ➡️Kolej Beskid Sport Arena Szczyrk rusza już od 31 maja. Startujemy z Górą Atrakcji BSA, szczegóły niebawem. Do zobaczenia 😁
    1 punkt
  8. Hollandia hutte To kolejne schronisko wyniesione wysoko nad teren. Jest sporo mniejsze od poprzednich. Niewątpliwym plusem jest możliwość zjazdu na nartach od i pod drzwi. Śpimy tutaj na wysokości 3225 m npm czyli najwyżej podczas naszego wyjazdu. Jest też tutaj najdrożej - po doliczeniu Kurtaxy, tourentee (5 CHF/litr) i odliczeniu zniżki OeAV wychodzi coś koło 78 CHF. Nie ma też tutaj wody w kranach. Do mycia wieczorem stawiany jest baniak z kurkiem a do bieżącej higieny płyn z alkoholem do dezynfekcji. Mimo tego chyba najwyżej oceniliśmy to schronisko. Przede wszystkim kuchnia jest rewelacyjna i to nie tylko obiady (kucharzy tutaj jakiś Azjata) ale wreszcie normalne śniadania w niereglamentowanej ilości. Z mięsem, kiełbasami, dobrymi serami i pieczywem. Czyli można. Schronisko jest "przytulne", ma klimat. Pokoje - wieloosobowe piętrowe prycze. Dzień 6 - wypłata Zainwestowane 105 CHF (dzięki którym znaleźliśmy się na ca 3450 m n.p.m.) przez tydzień czekało na dyskonto czyli zjazd. Ale za nim to nastąpi to ostatnia wycieczka. Celem jest Abeni Flue. Piękna narciarska bałucha. Idziemy dłuższy czas połogim polem lodowcowym. Zmienna pogoda przegania chmury i "okoliczności" są naprawdę nietuzinkowe. Powoli zbliżamy się do Abeni Flue. Dochodzimy na przełęcz i po krótkiej dyskusji decydujemy się na zjazd. Pogoda jest niepewna - wiatr napędza w doliny niskie chmury - boimy się braku widoczności na przełamaniach lodowca przy zjeździe w dolinę. Gdyby do tego dołączył spadek temperatury, to niemała droga co nas czeka może się niespodziewanie wydłużyć. Próbujemy policzyć czas i zakładając rozsądną rezerwę powoli czas nam się kończy. Czyli definitywnie - wypłata! Zjazd jest w mgłach i przecierkach. Warun dość nietypowy - na beton (w miarę równy) spadło może 3-4 cm warstwy świeżego. Jest więc bardzo przyjemnie. Tymczasem na niebie szaleństwo - przetrze się to czy przeciwnie? Po drodze mam "nasze" schronisko, w nim dopakowujemy plecaki. Widok na naszą drogę wygląda zachęcająco. Zjazd od przełęczy jest zdecydowanie bardziej wymagający. Śnieg jest nierówny i słaby. Przy dynamicznej pracy (z ciężkim plecakiem) można jednak pozwolić sobie na ostrą jazdę. po drodze oglądamy (przy okazji odpoczywając) jeszcze różne ciekawe geologicznie formacje. Ten zjazd jest zresztą niesamowity - nad nami ciężkie chmury a w głębi doliny - sielanka Jedziemy i jedziemy a cel ciągle daleko Jeszcze wyrazista morena boczna i lodowiec się kończy. Pojawiają się drzewa, nachylenie spada ale do końca jak się okazuje są jeszcze kilometry. Jeszcze sentymentalny rzut oka w tył. Nijak nie widać, że tam na przełęczy to pewnie z sporo ponad kilometr wyżej jest. Lądujemy przy mostku, cywilizacja! Jeszcze kilkaset metrów po drugiej stronie i jest wiata przystanku (Fafleralp). Godzina 12:35 - w sam raz aby spokojnie dotrzeć do Interlaken, zwiedzić miasteczko, zjeść i pójść wcześniej spać. Szczegółami dalszej podróży nie będę Was męczył ale trudno uwierzyć, że podróż czterema środkami komunikacji zajmuje nam tylko trochę ponad dwie godziny. Na początku jest lokalny "prywatny" busik - za 10 CHF jesteśmy w Blatten. za kolejne 6 dostajemy się Postbusem do Visp. Bilet kolejowy z Visp z przesiadką w Spiez chyba około 40 CHF. Odcinek Spiez - Interlaken to kwintesencja kiczu. Jezioro nad którym jedziemy, łódki na wodzie, ośnieżone szczyty, wystrzyżone trawniki. Ładunek cukru trudny do wytrzymania. W Interlaken moi koledzy potrafią rozmawiać tylko o kiełbasie. Idziemy i kupujemy po wielkim pęcie dla każdego - na gorąco jest naszym ostatnim obiadem w Szwajcarii. Rano (jak zawsze przed 5:00) robię wielką jajecznicę - pora jechać. I jeszcze dzień w statystykach i mapach. Wejście na (pod) Abeni Flue Zjazd w dolinę. Najwyższy punkt 3851 m n.p.m. - koniec jazdy 1765 m n.p.m. Przewyższenie z góry (wypłata) - 2153 m! Odległość nie tak duża - około 20 km. Tradycyjnie pora na podsumowanie. No cóż - fajnie było! Dzięki ekipo. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  9. Przypominamy Państwu, że możecie korzystać z kolei w Szczyrku: ➡️Codziennie w godz. 9:00-17:30 czynna jest kolej linowa na #Skrzyczne COS OPO Szczyrk. ➡️Kolej gondolowa na Halę Skrzyczeńską w Szczyrkowski Ośrodek Narciarski w maju i czerwcu działa w soboty, niedziele i święta. ➡️Kolej linowa na #Beskid w Beskid Sport Arena Szczyrk uruchomiona zostanie od 31.05, tj. od Bożego Ciała. ... Zobacz więcej
    1 punkt
  10. Finsteraarhornhutte Ciekawi byliśmy czy drugie schronisko będzie równie dobre jak pierwsze. Czekało nas drobne "rozczarowanie" bo w zasadzie pod każdym względem okazało się lepsze od poprzedniego. Czasem symbolicznie a czasem znacząco. Największym plusem (dla mnie) okazały się sale. Zamiast długiej pryczy osobne koja, usytuowane równolegle do korytarza, do tego przepierzenia między poszczególnymi łóżkami a w nich boxy na rzeczy. Razem cztery półeczki na człowieka! Po prostu rozpusta. Dolne spania są na wysokości podłogi a górne 140-150 cm. Wygodnie się wchodziło i schodziło i było powietrze nad głową. Jeszcze po własnym wieszaku na rzeczy (plus haki przed sypialnią na plecaki). Drugą przewagą okazały się jeszcze lepsze obiady. Ekipa zgodnie ogłosiła tu zwycięstwo nowego miejsca. W śniadaniach był remis - czyli dalej beznadzieja. Ale marsztee (herbata na drogę) też na tutejszy plus. Troszkę lepiej było też w kwestiach sanitarnych - woda też ciurkała i nie trzeba było trzymać cały czas sprężyny. Czwarty plus to lokalizacja. Jakkolwiek Konkordia była mega położona i widoki były powalające to tutaj (dla mnie) było jeszcze lepiej. Powyżej lampimy się na nasz opisany już zjazd z Wyssnolen (najniższy z grupy). Z prawej był oszałamiający widok na zamkniętą ścianami Grunhorna kotlinkę Ale chyba największym plusem nowego lokum było to, że nie trzeba było dymać po absurdalnych schodach. Człowiek jak człowiek zjeżdżał (ewentualnie podchodził), zrzucał narty i wystarczyło pokonać jeden schodowy bieg. Czyli jak widać szło ku lepszemu. Z taką nadzieją (czy słuszną?) mieliśmy już niedługo wykonać przerzut do Holandiahutte. Ekipa - dzieci Roberta Naszym guru był Rober jeden z pierwszych (a może i pierwszy) skiturowców w Polsce. Myślę, że mogę zrobić mu tutaj reklamę - zajrzyjcie na stronkę i przeczytajcie króciutki życiorys. Jest się od kogo uczyć! Wszyscy byliśmy "wychowankami" Roberta - ja chyba najstarszym - zaczynaliśmy razem prawie 10 lat temu. Adam (też z Wro) oraz Ania (Kraków) trochę młodszymi. Zupełnym świeżaczkiem był Wojtek z Tczewa, który zaliczał dopiero drugi alpejski wyjazd. Na szczęście formuła wyjazdu była "przyjacielska" i wspólnie podejmowaliśmy decyzje. Zasadnicze emocje minęły (bo Finsteraarhorn zaliczony) ale ostrzyliśmy sobie jeszcze kły na ostatni (zjazdowy) dzień. Czyli będzie jeszcze całkiem fajny ciąg dalszy Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  11. Cudów nie ma, potrzebne są min.4 miesiące na postawienie wyciągu, trochę niepoważne było to obiecywanie otwarcia na grudzień 2017
    1 punkt
  12. Kilka zdjęć z otwarcia nowej kolei na Kopę (z FB ośrodka) Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...