Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 273


  4. WojtekM

    WojtekM

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 421


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.07.2019 w Odpowiedzi

  1. The Quiraing A pod wieczór jeszcze lekki trekking fantastycznym okrężnym szlakiem Quiraing. W sumie 7,5 km. To miejsce, to dla mnie absolutny cud świata, a widoki są takie, że klękajcie narody 😀. Od parkingu najpierw idzie się ścieżką trawersując zbocze: Owieczki się pasą … Potem szlak biegnie dnem doliny, u stóp malowniczych formacji skalnych: No jak tu nie zapozować w takiej scenerii? Młodzież też pstryka fotki 😉 Następnie ścieżka wspina się do góry na grań I naszym oczom ukazują się takie widoki. Dech zapiera! 🤩 Idziemy teraz równolegle do dna doliny, ale górą. O dziwo – trawiaste kopuły są podmokłe i nieraz musimy przechodzić przez mokre błoto albo stojącą wśród traw wodę. Ale kto by tam się przejmował, mając wokół takie pejzaże! Darek na szlaku: I znów wszędobylskie owieczki w pięknych okolicznościach przyrody: Wieczorem objeżdżamy jeszcze autem półwysep Trotternish z drugiej strony i pełni wrażeń jedziemy na nocleg. Następnego dnia ciąg dalszy zwiedzania Skye. [cdn.]
    11 punktów
  2. Skye to - jak wiadomo - jedna z wysp archipelagu Hebrydów Wewnętrznych, na zachód od Szkocji „kontynentalnej”. Jedna z większych i bardziej znanych. Podobno jej nazwa po gaelicku (którym to językiem wciąż posługuje się około 1/3 mieszkańców) oznacza „Wyspa Mgieł”, ale celtyccy bogowie tym razem byli dla nas łaskawsi i mogliśmy podziwiać zachwycające i niesamowite pejzaże Skye przy przepięknej, słonecznej pogodzie 🤩. Dostać na Skye można się promem lub mostem, łączącym miejscowość Kyle of Lochalsh w Szkocji „kontynentalnej” z wioską Kyleakin na wyspie. Podróż autem z Glasgow trwa około 5 i pół godziny, ale przez bardzo piękne tereny. Znów mijaliśmy Loch Lomond, Glen Coe, a dalej na przykład niezwykle malowniczy zamek Eilean Donan: W ostatniej miejscowości przed mostem na Skye – Kyle of Lochalsh – mieliśmy zabukowany apartament. Pomimo, że całą logistykę ogarnialiśmy z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem, to noclegi na wyspie w weekend były już wtedy praktycznie w 100% wyprzedane, a te, które zostały, miały horrendalne ceny 😟. Nawet ten apartament był naszą najdroższą miejscówką na całym wyjeździe, ale chyba najfajniejszą – no i taki widok z okna 😀! W sobotę objechaliśmy wschodnie wybrzeże wyspy i półwysep Trotternish. Będzie dużo zdjęć – nie mogłam się zdecydować na selekcję. Widoczki po drodze – obłędne: Zatrzymaliśmy się przy pastwisku na sesję fotograficzną z Highland cattle, czyli krowami szkockiej rasy górskiej. Czyż nie są urocze ? Kolor włosów i fryzura jakby nieco podobna … A potem zajechaliśmy do Portree – największego miasteczka i centrum administracyjnego wyspy, z urokliwym portem. Trafiliśmy akurat na porę odpływu i obiadu – więc usiedliśmy sobie nieopodal, w niewielkim barze na „fish and chips”. Sielanka! A potem – na półwyspie Trotternish – było jeszcze piękniej: Powyżej widok na Loch Leathan i grupę skalną The Old Man of Storr – jeden z bardziej spektakularnych i bardzo popularny motyw fotograficzny na Skye. Prowadzi tam z głównej drogi również krótki i dość prosty szlak turystyczny. Wodospady Lealt: Ach, jak tu romantycznie … Wodospad Mealt Falls, a w oddali Kilt Rock, wow! 🤩🤩🤩 Widok na drugą stronę niewiele gorszy: Miejsce jest trochę komercyjne – na parkingu stoją busy z wycieczkami – Chińczycy w klapkach i Chinki w sukieneczkach i sandałkach. Jest więc i dyżurny dudziarz, a jakże! [cdn.]
    8 punktów
  3. Część III - Rezerwat, do którego nie dotarliśmy... Kamieniołom. No tak... Oznaczenie miejsc turystycznych niestety nie zawsze jest porządne. Mimo, że długo patrzyłem na mapę, korzystałem z GPS, to w sedno i niewielki punkt, Rezerwat Skały - nie dotarliśmy. Choć patrząc na ślad z Endomondo, to w nim byliśmy 😮 ale, czy możliwe by było, że w Rezerwacie prowadzi się czynnie wydobycie kamienia? Wąwóz jak, to wąwóz...ma rzeczkę I kolejny raz dzicz, cisza i ściana zieleni. Choć szliśmy cicho, to nim strzeliłem aparatem...bocian czarny i czapla siwa uciekły Nawet przy dwóch żeremiach spotkaliśmy bobra...dał tylko nura i tyle go widzieliśmy 😮 Rybki za to choć małe, tuż przy tamach były dobrze widoczne. To pewnie dla nich były tu te dwa piękne i duże ptaki? Docieramy przez chaszcze do kamieniołomu... Kosmiczny klimat. Dolomit, kamienna rafa koralowa...tego oczekiwaliśmy i na taki opis natrafiliśmy w sieci. A tu, co? Wyrobisko przemysłowe Jak się potem okazało - właściwe miejsce, trzeba było iść dalej z biegiem rzeki, dalej na powyższym zdjęciu w dolinę. Najbardziej bogate w skamieniałe ślimaczki i inne żyjątka w świętokrzyskim miejsce. Szkoda, że się nie udało - może następnym razem? Kamieniołom robi na nas również wrażenie. Po rozmowie z pracownikiem - twierdzi, że w tej ścianie również jest rafa... @Mitek, co Ty na to? Zbliżenie: Widoczek z drugiej strony: Mimo, że trzeciego celu nie udało się w pełni zaliczyć - wracamy do domy z przekonaniem, że wrócimy w to miejsce. Docieramy do domu przed 22... ...kolejny raz, leniwą niedzielę udaje się nam przerodzić w przygodę Jakie miejscówki kolejnym razem odkryjemy w Górach Świętokrzyskich? Zobaczymy. Pozdrawiam marboru
    5 punktów
  4. Część I - Jaskinia Zbója Madeja?... Kurczą nam się Góry Świętokrzyskie. Ponieważ mamy w nie blisko, to eksplorujemy je, któryś już raz weekendowo. Tym razem na spokojnie, po niedzielnym obiedzie. Cel? W zasadzie trzy: Jaskinia Zbójecka, kolejny szczyt z Korony Gór Świętokrzyskich, Kamieniołom. Na początek jedziemy do Łagowa gdzie znajduje się jaskinia, w której podobno pomieszkiwał znany z legend i bajań Zbój Madej Podejście do jaskini: Tablica informacyjna (jaskinia jest otwarta dla zwiedzających cały czas): Lubimy jaskinie i czujemy dreszczyk emocji podchodząc do kolejnej dzikiej (zero ludzi) "dziury w ziemi". Wejście wygląda imponująco 😮 Nim jednak wchodzimy do środka - zwiedzamy okolicę. Wchodzimy na górę, na skały, a tam mnogość roślin, kwiatków i przepiękne widoki! Masa dzikich poziomek - powietrze jest nimi przesycone. Widok w stronę Świętego Krzyża: Bardzo słodkie... ...no i nas owoce trochę odciągnęły od zwiedzania Trzeba uważać, bo idąc za czerwonym rarytasem można wpaść w taką rozpadlinę Krajobrazy? Wspaniałe! Na poniższym zdjęciu: po lewej stronie Święty Krzyż, po prawej Pasmo Jeleniowskie, które całe przeszliśmy swego czasu Relacja znajduje się gdzieś w moim miejscu na forum. Jeszcze jedno ujęcie sanktuarium... Świętokrzyskie klimaty... Paula Dość tego rekonesansu - idziemy do jaskini. Oczywiście czołówki są na miejscu... Choć otwarta dla wszystkich jest w Jaskini Zbójnickiej w miarę czysto. Co prawda nie spotkaliśmy żadnego z nietoperzy ale ściany robią wrażenie Nie było "batmanów" ale za to były unikalne pająki 😮 Nawet nieźle pozowały @Mitek to coś wychodzące ze skały - rozumiem, że złoto? Eksploratorka Duża komora robi wrażenie - można w niej spokojnie stać. Zakamarków, załamań, pęknięć i dziur mnogość. Oglądamy je wszystkie. Jesteśmy zachwyceni! Było złoto...jest i srebro... Wszystko się mieni w światłach naszych latarek. Romantycznie w środku ziemi Pięknie! Ciemności rozświetlają nasze malutkie, punktowe światełka. Ciekawski... Bardzo, ale to bardzo lubimy takie miejsca. Jesteśmy zachwyceni, że udało nam się najpierw wyszukać na necie, potem trafić i dokładnie, w samotności obejrzeć to miejsce. Świętokrzyskie jest magiczne! Wracamy na chwilę do niesamowitych roślin, po czym wracamy do auta, by odwiedzić nasz kolejny cel. CDN
    4 punkty
  5. Część II - Góra Chełmowa 351 m npm Kilka kilometrów autem i wysiadamy przy czarnym szlaku, przy miejscowości Pokrzywianka Górna. Wita nas gąszcz zieleni: Po przedarciu się przez dość wysoką roślinność, wąską ścieżką docieramy do malowniczego wąwozu: Wejście do Świętokrzyskiego Parku Narodowego: Spotkanych na szlaku ludzi? Zero... ...jak to dobrze, że są jeszcze takie dziewicze i mało uczęszczane miejsca. Mrówek masa. Duże mrowiska, małe, w pniakach drzew a nawet w żywych. Ta część ŚPN objęta jest całkowitą ochroną od roku 1920. Inicjatywa powstania tego miejsca wyszła od Mariana Raciborskiego, który chciał chronić niesamowite w tym miejscu modrzewie. Najstarszy teraz ma podobno 336 lat 😮 Czy to ten olbrzym? Najwyższe mają podobno 40 metrów. Mija pół godzinki lekkiego spacerku i jesteśmy na szczycie! Kolejna górka, która jest zaliczana do Korony Gór Świętokrzyskich zaliczona Tych szczytów w tej Koronie jest 28...za nami jest już prawie połowa. Pamiątkowy pomnik dla Mariana Raciborskiego, krąg ławek, głusza i brak ludzi...cisza... tworzą w tym miejscu niepowtarzalny klimat. Kapliczka z bliska: Pomnik ma już swoje lata. Zatarty napis można jednak spokojnie przeczytać: Czy to tutaj szukano kolejnego legendarnego "cudu", kwiatu paproci? Modrzewie i ich korony, robią wrażenie Kończymy ten etap naszej wycieczki w najwyższym punkcie Pokrzywianki Górnej, z której jest cudny widok na Święty Krzyż i początek Pasma Łagowskiego Gór Świętokrzyskich. Jedziemy szukać kolejnego miejsca: Rezerwatu Skały i pobliskiego kamieniołomu. CDN
    4 punkty
  6. Cześć Fajne sobie tam robicie wycieczki ale czemu nie na rowerku - aż się prosi czy już po prostu tylko szosa? Mariusz... kamieniołom jak kamieniołom. Większość dzisiejszych rezerwatów geologicznych a GŚ to dawne kamieniołomy wyrżnięte przez eksploatację. Często jest tak, że prowadzi się eksploatację jakiejś ściany a przeciwległa to już rezerwat. Fauna w osadach dewonu świętokrzyskiego jest powszechna bo to w dużej części osady płytkiego morza, dużo raf ale nie tylko. W Grzegorzowicach jest takie miejsce (taka dziura) gdzie w ciągu pół godziny można wygrzebać z iłu dziesiątki skamieniałych ramienionogów, głównie Spiriferów - są naprawdę bardzo ładne. to właśnie stamtąd. W GŚ to właściwie w każdym momencie jest coś ciekawego, podobnie jak w Sudetach. Pozdrowienia
    3 punkty
  7. Letni urlop w Toskanii to cudowne wrażenia architektoniczne i kulinarne. Jednak tydzień 35 stopniowych upałów dał nam tak w kość, że poszukaliśmy ochłody w górach. Na pierwszy ogień poszło Abetone, 58 km serpentyn, przy których szwajcarskie "passy" są wygodną autostradą dało mi w kość, ale było warto. Wjazd gondolą na prawie 1900 i cudowne widoki. Wreszcie najlepsza miejscówka na nartowanie w tym ośrodku. Totalna pustka latem, ale pizze udało się zjeść. Włosi chyba nie lubią chodzenia po górach bo mimo wjazdu gondolą spotkaliśmy dosłownie kilka osób. W planie jeszcze ale to już osobny post i 96 kilometrów serpentyn. Nie wiem, czy ślubna wytrzyma.
    1 punkt
  8. 1 punkt
  9. Nie ma. Wszystkie rowery jeżdżące w World Tour są na jednakowym poziomie - najwyższym. O tym, czy się wygrywa, decyduje aktualna forma zawodnika, jego drużyna, szczęście - a już nie bardzo, czy jedzie na La Pierre, czy Argonie. Mikaela Shiffrin, czy Marcel Hirscher w formie z ostatnich lat wygrywaliby na nartach Atomic, Head, czy Fischer. Eliud Kipchoge biłby rekordy niezależnie, czy biegałby dla Adidas, czy Nike.
    1 punkt
  10. Piękna wycieczka - kwiatuszki, poziomki i prastare lasy, a pod spodem tajemnicze jaskinie z pająkami-gigantami strzegącymi złotych skarbów. Ale czad! 😀 A może to i dobrze, że coś Wam zostanie nieodkrytego na następny raz? Zazdroszczę pięknej pogody - u nas niestety zimno, wiatr i siąpiący deszczyk zweryfikował weekendowe plany i skrócił spływ kajakowy z dwóch do jednego dnia.
    1 punkt
  11. Dzięki za wyjaśnienie. Geologia zawsze mnie fascynowała Tak... teraz tylko szosa - i już planujemy, zresztą od zeszłego roku - wyjazd tam na kilka dni z takimi rowerami. Będzie co robić Ten Kamieniołom i Wąwóz, który odwiedziliśmy jest właśnie blisko Grzegorzewic. Być może byliśmy o krok od tej dziury, o której piszesz. Fascynujące miejsce. Nie odpowiedziałeś na dwa pytania: co to, za "złoty" i "srebrny" skrystalizowany minerał może być? Może warto tam wrócić - żart oczywiście! Do głowy by mi nie przyszło tego niszczyć.
    1 punkt
  12. Piękne zdjęcia @tanova Epickie widoki! Dzięki.
    1 punkt
  13. Cześć Wspaniała wycieczka. Zazdroszczę. Jak ciekawostkę mogę dodać, że jak N Szkocja zbudowana jest w większości z bardzo starych różnych skał prekambryjskich - ponad 600 mln lat mających tak wyspa Skye skalda się w większości z młodych skał paleogeńskich mających nie więcej niż 60 mln lat, którym późniejsza erozja (głównie lodowcowa i rzeczna) nadała te niesamowite formy. Dzięki Tobie tam już byłem. Pozdrowienia serdeczne
    1 punkt
  14. Cudne widoki. Tylko czy jesteś pewna, że to owieczki a nie jakieś futrzaste kameleony?
    1 punkt
  15. Dziękuję za komentarz. Faktycznie - czytałam, że w Nevis Range Mountain Resort (ośrodek na Aonach Mor, wcale nie na Ben Nevisie) - sezon trwa najdłużej. Nasz drugi już krótki pobyt w Szkocji dał nam zaledwie ogólne wrażenie i przedsmak tego, co kryją te wyjątkowo piękne góry. Na pewno wrócimy. Zresztą w Walii też mi się podobało, choć do Snowdonii nie dotarliśmy. A co do Szkocji kulinarnie - ja za podrobami nie przepadam, więc jakoś nie wpadłam na pomysł, aby sobie takiego "klasyka" zafundować na talerzu, ale za to próbowałam burgera z wołowiny rasy Aberdeen angus - palce lizać! 😋
    1 punkt
  16. Wczoraj w TdF wygrało takie Bianchi ... Dobrze, że zwycięzca nie wiedział, że nie ma hamulców
    1 punkt
  17. Kolejnego dnia mieliśmy uroczystość rodzinną w Glasgow, do którego dojechaliśmy przez bardzo malowniczą dolinę Glen Coe i brzegiem jeziora Loch Lomond. W Glen Coe krajobraz jest bardziej zielony, a góry jakby bardziej masywne niż w Cairngorms. Tutaj również poprowadzono wiele szlaków pieszych, choć okolica jest prawie niezamieszkała. W oddali ośrodek narciarski Glencoe – ok. 1 km od głównej drogi Loch Lomond: A wieczorem, po uroczystości zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę po Glasgow rowerami miejskimi, które - podobnie jak szczecińskie - są w systemie nextbike, więc można korzystać z tego samego konta. Wycieczka wiodła bulwarami wzdłuż rzeki Clyde, następnie zielonymi terenami wdłuż jej dopływu - niewielkiej rzeczki Kelvin, kanału Forth and Clyde, a potem kawałeczek przez centrum miasta. W sumie 22 km. Most na rzece Clyde: Pub nad Kelvin Dojechaliśmy do dzielnicy Kelvindale, gdzie znajduje się ciekawe skrzyżowanie - dołem płynie sobie rzeczka Kelvin, a górą poprowadzono kanał Forth and Clyde Canal, przecinający w poprzek centralną Szkocję. Ogólnie to bardzo mało jest typowych dróg dla rowerów, raczej jeździ się jezdnią, albo alejkami pieszo-rowerowymi, ale kierowcy raczej respektują rowerzystów. Szlaki są wytyczone, oznaczone, ale nie wydzielone jako infrastruktura. Odległości oczywiście w milach 😉 Taka panorama to kwintesencja Glasgow - przemysłowe, duże miasto z kilkoma zabytkami i ładnymi miejscami: Lofty nad kanałem: Okolice katedry Św. Munga: People's Palace i zabytkowa szklarnia w parku Glasgow Green - tak zabytkowa, że aż zamknięta, bo szyby ze starości lecą ludziom na głowę ;-). A nazajutrz znów w drogę na północ – tym razem na wyspę Skye . [cdn.]
    1 punkt
  18. Ben Nevis Rano – leje i zimno, +11 stopni. Główna ulica w Fort William wyglądała tak – legendarne szkockie lato : Rzut oka na prognozę – cóż, po 11.00 opady mają przechodzić w nieciągłe, istnieje możliwość przejaśnień, a późniejszym popołudniem deszcz ma zaniknąć 🤔. Jest więc jakaś nadzieja. Generalnie w tamtych górach pogoda klaruje się na ogół w ciągu dnia – inaczej niż np. w Tatrach. A że w czerwcu jest jasno do ok. 23.30, to z wychodzeniem na trekking nie trzeba się tak bardzo śpieszyć. No to idziemy najpierw na śniadanie do pubu: Po śniadaniu niebo wygląda tak jak powyżej, tak więc decyzja zapada – idziemy na Ben Nevis, najwyższy szczyt w Wielkiej Brytanii – 1352 m.n.p.m . Najpopularniejszy szlak – Mountain Path – prowadzi z doliny Glen Nevis, a startuje się praktycznie z poziomu morza, bo ok. 60 m., z parkingu w pobliżu centrum informacji turystycznej Ben Nevis Visitor Centre i mostka na potoku Nevis. Zlało nas zaraz za mostkiem, na szczęście był jeszcze jakiś zagajnik, w którym można się było trochę schować. Szlak nie jest oznaczony – spotkaliśmy tylko dwa takie drogowskazy na rozwidleniu, ale czytelny w terenie, zwłaszcza w dolnym odcinku. I nawet w tak nieciekawą pogodę wędruje nim sporo ludzi. Na dole zielono, malowniczo i pasą się owce – jak wszędzie w Szkocji. Schronisk na szlaku nie ma, tylko na początku szlaku jest jakaś gospoda z gastronomią, widoczna na pierwszym zdjęciu poniżej: Wkrótce szlak skręca w lewo i trawersem skalistej dolinki bocznej dochodzimy na przełęcz, z której widać malownicze jeziorko Loch Meall an t-Suidhe: Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi na szczyt, spowity w ciężkich, gęstniejących chmurach. Niedaleko jeziorka jest nieoznaczone rozwidlenie szlaków – ścieżka na północ prowadzi do osady Torlundy. Szlak dość łagodnie pnie się po kamiennym cielsku Ben Nevisa – widoki super, póki jeszcze są 😏. Wyżej idzie się kamiennym rumowiskiem - niestety znów zaczyna padać i nic nie widać. 🙄 Widoczność szlaku trochę poprawiają stojące co jakiś czas kamienne kopczyki Jest i śnieg na ziemi … … i sypie się z nieba … Jest lodowato – temperatura odczuwalna bliska zeru, a ja żałuję, że nie mam bielizny termicznej i rękawic. Na szczycie ruiny obserwatorium astronomicznego z XIX wieku nie dają niestety żadnej osłony przed siekącym deszczem ze śniegiem. Pstrykamy fotki i spadamy. Schodzi się tą samą drogą, można wybrać też szlak do Torlundy granią Carn Mor Dearg Arete – ale nie w taką pogodę! Jest zimno, strasznie zimno i mokro 🥶🥶🥶. Po czterech godzinach marszu poddają się nawet nowe buty trekkingowe z membraną i przemakają 😢. A na dodatek musiałam sobie chyba przemrozić w mokrych spodniach staw kolanowy, bo przy zejściu w pewnym momencie dostałam strzałę – kolano zesztywniało i zaczęło boleć. Do tego stopnia, że nie byłam pewna, czy dam radę do końca zejść o własnych siłach. Ale jakoś je rozchodziłam, a niżej temperatura też była nieznacznie wyższa, na tyle, że ból trochę odpuścił. Pod sam koniec na dole nawet przestało padać, ale już mi się nie chciało robić zdjęć. Noż taka g**niana górka jak nie przymierzając Szrenica albo Turbacz, a tak nam dała przez tę pogodę w kość 😬! Oj, dawno tak w tyłek na żadnym trekkingu nie dostaliśmy, jak na tym Ben Nevisie. Nie wiem, może czymś rozgniewaliśmy jakichś celtyckich bogów, że tak nam dali popalić 😏. Ale przy lepszej aurze – pewnie jest inaczej, bardziej malowniczo, ale pewnie i bardziej tłoczno. Szczegółowy opis tego szlaku wraz z mapkami można znaleźć tu: Jest to, nawiasem mówiąc, bardzo fajnie zrobiona stronka do turystyki pieszej w Szkocji. Czas wędrówki jednak mocno zawyżony – w tak paskudną pogodę, z przerwami na przeczekanie deszczu, na jedzenie, robienie zdjęć i z lekką kontuzją zajęło nam to niecałe 5 i ½ godziny w nieśpiesznym, turystycznym tempie. Spokojnie można zrobić ten szlak w ok. 4 ½ - 5 godzin przy przeciętnej kondycji.
    1 punkt
  19. Trochę wstyd, że na forum narciarskim wymiana 60 letniego wyciągu budzi tyle szydercy. Jasne, że można 30 letniego zardzewiałego poloneza wymienić na 15 letniego golfa 3, mniej zardzewiałego. Tylko czy nie fajniej by było wymienić go na nówkę prosto ze sklepu? Tym bardziej, że kasa jest, a inwestycja się zwróci? Zastanówcie się czy montowanie bombla i podgrzewanej kanapy ma więcej sensu na 2k m nad poziomem morza, gdzie często jest poniżej -20 stopni. Czy może w Białce albo Kasinie gdzie jest sporo cieplej.
    1 punkt
  20. A dwie nogi masz? Jezeli tak, to masz infrastrukturę.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...