Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 902


  3. Chrumcia

    Chrumcia

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      800


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.06.2020 w Odpowiedzi

  1. Dziwna ta pogoda w ostatnich tygodniach Jazdy stosunkowo niewiele (żadnej trasy powyżej stówki), trzeba celować w godziny bez deszczu...a i tak nas zlało, z Paulą kilka razy (ooo jak ja nie lubię potem prać rowerów gdy całe w piachu brudne). Dzisiaj w Boże Ciało udało się wstrzelić w okno bez opadów Pięć dych zrobione! Co mnie bardzo cieszy? Zszedłem ponownie z wagą poniżej 80 kilogramów 😁 Po drugie odzyskałem formę i można rzec, że w tej chwili mam ją na życiowym poziomie. Intensywne jazdy wychodzą już ze średnią powyżej 31km/h, jazda w tlenie również z 3ką z przodu. Na interwałowych segmentach Stravy udaje się wykręcić niezłe wyniki grubo powyżej 40 km/h. Jest dobrze! Więcej regeneracji i noga zaraz lepiej podaje. Aaaa teraz kontrowersyjny temat... Ogoliłem nogi jak przystało "prawdziwemu" kolarzowi "Chabry z poligonu wiozę Ci do domu..." Co mi to dało (do tej pory sierści miałem dużo na sobie)? Przede wszystkim, w takie dni jak dzisiaj (bardzo duża wilgotność i ciepło), odczucie chłodu w czasie jazdy - to naprawdę świetne gdy pęd powietrza chłodzi pęciny. Po drugie taki stan, to większa higiena - nie czepiają się mnie już drobne owady, kurz i ogólnie brud. Po trzecie opalam się bardziej równo - ręce, nogi Po czwarte... jak patrzę na wyniki, to jestem wyraźnie bardziej aero i szybszy Żart. @Paula na szosie ma równie dobre wyniki jak ja... Mocna jest skubana i w okolicy wszystkie segmenty na Stravie należą do niej...a często jest w pierwszej trójce rywalizując nawet z wieloletnimi kolarzami - na przykład na segmencie gdzie przejechało ok 100 kolarzy ma 3 wynik i średnią na dystansie ok 4 kilometrów bliską 40 km/h (delikatne górki, dołki). No ale dojście jej do takiej formy, to nie tylko mądre treningi, to także bieganie, ćwiczenia obwodowe, dieta (mało mięsa). Czasami gdy wyjeżdżamy razem i mam gorszy dzień, to jest wyraźnie mocniejsza ode mnie... Pełen szacun!!! Dzisiaj w makach Kontynuując wątek pogodowy...to bieżący rok jest strasznie dziwny... Do tej pory było raczej chłodno, teraz deszcze... generalnie jest większy wiatr niż rok, dwa lata temu. Jazdy nie są łatwe i lekkie. Dotychczas, a mamy prawie połowę czerwca, wyjechaliśmy na krótko (spodenki, koszulki) dopiero trzy razy 😮 Oby było cieplej i bardziej stabilnie z warunkami... w planach na czerwiec pierwszy dla mnie, w sezonie, dystans 200 kilometrów...i pierwsza w życiu dla Pauli wyrypa na takim dystansie. Trzymajcie kciuki Z rowerowym pozdrowieniem! marboru i Paula PS. @mifilim teren, który pokazałeś widziałem wcześniej. Szacun dla chłopaków, że zrobili dla miłośników MTB taką miejscówkę. Cieszy Twoja forma!!! Do przodu Stary!!!
    7 punktów
  2. Wracam do Was z relacjami Marzyło mi się spędzić dzisiejszy dzień w Tatrach, w sumie pomysł powstał wczoraj i udało się o zrealizowac. Mikołaj ostatnie 2 tygodnie pracował praktycznie non stop codziennie więc też nie chciałam na niego naciskać, ale sam zaproponował wycieczkę rowerową. No i rano zapakowaliśmy rowery do auta i wio na Siwą Polanę. Studiowaliśmy wczoraj wieczorem mapę i trochę internetu i mieliśmy ambitny plan...Przejechać autem albo na Siwą Polanę albo do Zakopanego i stamtąd do Schroniska na Polanie Chochołowskiej i dalej pójść na piechotę na Grzesia. Nie byliśmy tam jeszcze, poza spacerem do Polany Huciska w tamtym roku. Jako, że pospaliśmy dzisiaj i wyjechaliśmy dopiero przed 8 i po drodze zrobilismy małe zakupy i szukaliśmy zapięć do rowerów(w domu nie moglismy znaleźć, ale udało się kupić w Czarnym Dunajcu) to z Siwej Polany ruszyliśmy rowerami dopiero o 10, przy kasie kolejka więc 10.15 można powiedzieć że wystartowaliśmy. Pogoda przepiękna, słoneczko, delikatny wiaterek, ale ciepły i jedziemy. Na początek droga asfaltowa, w miarę płasko, jechało się dobrze. Na polanie Huciska zrobilismy krótką i przerwę i jazda dalej. Niby to tylko 6,4 km - tak pisało w internecie co to jest....a no jednak trochę jest haha. Skończył się asfalt ale było jeszcze całkiem znośnie, dopiero jak zaczęły się "większe" kamienie i bardziej stromy podjazd to było ciężej, ale na spokojnie daliśmy radę, przez moment zdecydowałam się poprowadzić rowerem bo musiałam się napić wody a potem nie mogłam ruszyć 🤣 Temperatura była dosyć wysoka....ponad 20 stopni było, w samochodzie całą droge powrotna 29 stopni pokazywało.... Dojechaliśmy w końcu do schroniska, gdzie zjedliśmy obiadek i z Grzesia zrezygnowalismy bo umarły nam uda Pierwszy nasz wyjazd rowerowy w tym roku i od razu taki a no i była juz godzina 12 więc też nie chcieliśmy już się pchać na górę, bo na prawdę nie mielismy sił, więc po się męczyć i patrzeć która to juz godzina, ze zanim wrocimy to "będzie późno". Na pierwszą wycieczkę w tym roku wystarczy W dół zjeżdzało się baaaaardzo przyjemnie nie pamiętam tak szybkiego powrotu hahaha. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Zakopanego na spacer po krupówkach i wrocilismy do domu. Na zakopiance było dosyć pusto co nas pozytywnie zaskoczyło Dzień baaaardzo udany, jestem przeszczęśliwa Poniżej kilka fotek i za niedługo link do filmu P.S. Tak wiem, za każdym razem mam te same ciuchy 🤣🤣
    2 punkty
  3. Cześć. Spiesze wiec Mitku z wyjaśnieniem - lakonicznego stwierdzenia "życie" użyłem rozmyślnie, myślę ze koleje mojego życia niekoniecznie będą interesujące dla kogoś kto przegląda portal o nartach. Ale żeby nie było ze jakaś tajemnica (może nikt się pogniewa za spam w wątku). Urodziłem się - patrze chłopiec 😉.itd itd.....w uproszczeniu- kupę czasu mieszkałem pod palmami (zamiast smreków), do najbliższych stoków miałem bardzo daleko a najwyższa góra w promieniu 1000km to śmietnik/wysypisko dwie wioski dalej. I faktycznie inne pasje zajęły miejsce nart ale "pasje" zawsze szły u mnie wielotorowo a często sezonowo, czasem nawet stawały się sposobem na życie ( z rożnym skutkiem). Nawet po powrocie do kraju przez pewien czas jakoś mnie nie ciągło na narty, kumpel namawiał a ja mu odpowiadałem ze jaka to radocha jeździć po takich "wykastrowanych" z muld stokach - to tak jak pływanie na Jetski na morzu bez fal - 30 minut i potem nuda. A możne podświadomie się balem ze nie potrafię już nic. ....zacząłem niewinnie - wypożyczyłem narty pod jakimś stokiem w Bialce i stało się - wieczorem miałem już swój sprzęt (i pewnie obłęd w oczach) .. a potem codziennie, co drugi trzeci dzień na stoku - okazało się ze jeszcze sporo potrafię ....wytłumaczenie tego zjawiska jest dziecinnie proste - powiew młodości w rzadkich już włosach 😉 również pozdrawiam
    2 punkty
  4. Tak przy okazji. https://fakty.interia.pl/swiat/news-francja-media-oskarzaja-policje-o-rasizm,nId,4548697 ''Przed wtorkową manifestacją przeciw "rasizmowi i brutalności policyjnej", minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner zapowiedział, że manifestacje, zakazane z powodu stanu pogotowia sanitarnego, będą jednak tolerowane. "Światowe wzruszenie góruje nad zasadami prawa" - powiedział minister" :).Jeszcze chwila to zabronią narciarstwa. Jako wybitnie rasistowski sport:).
    1 punkt
  5. Często na wiosenne skitury. Też robiłem podobnie. Rowerem( z wypożyczalni) do schroniska. Potem "przepinka" i dalej na nartach:)
    1 punkt
  6. ..no jasne 😄....... nawet Orwell by nie uwierzył ze zostanie wieszczem..
    1 punkt
  7. 1 punkt
  8. Łukasz zamyka: https://oko.press/kajdanki-za-plakaty-o-szumowskim/
    1 punkt
  9. ..czasami tak- właśnie te czasy nadeszły ... ..jestem z odzysku, kupę lat nie jeździłem (życie) - powrót do "nałogu" to była pierwsza pozycja na mojej "bucket list" . ..teraz oglądam Wasze relacje i zdjęcia i układam w duchu chytre plany...wyposzczony jestem mocno 🙂
    1 punkt
  10. Tylko ważne,żeby na Stelvio nie trafić w terminie,gdy stoi się 1,5 h do wyciagu...Ja nie byłem,ale koledzy opowiadali...
    1 punkt
  11. Janek,łobuzie byłem tylko z córką A wracając do wątku dokładnie rok temu w drodze na Passo Stelvio,notabene jedyny teren narciarski Alp czynny tylko w sezonie letnim tj.przełom maja-czerwca (wszystko zależy jak szybko zdażą się odkopać po zimie .Rok temu dojazd był tylko przez Szwajcarię bo makaroniarze nie zdążyli się przebić ,tyle było bialego.) do października.Potem wszystko zamykają na cztery spusty (droga dojazdowa,restauracje,hotele) do następnego sezonu letniego...
    1 punkt
  12. W zeszły weekend miałem okazję uczestniczyć w szkoleniu zorganizowanym w nowo otwartym, a w zasadzie mocno stuningowanym, skill parku Wołowe Trasy pod Kielcami. I tak nosiłem się z zamiarem przypomnienia o tej miejscówie, więc teraz 2 w 1. Wspomniane miejsce to 2 trasy zjazdowe ze szczytu góry Biesak i 1 podjazdówka (mapka TU) a na dole skill park. Wszystko zrobione za sprawą miejscowych zapaleńców Jacka i Patryka z pomocą innych zapaleńców - za własną kasę i własnymi ręcyma. Jest to obecnie jedyna taka miejscówa w okolicach Kielc, znana doskonale rodzimym i nie tylko raiderom małym i dużym. Świetne miejsce zarówno dla początkujących jak i bardziej zaawansowanych szczególnie teraz po rozbudowie. Można powjeżdżać, pozjeżdżać, poćwiczyć bandy, stoliki, dropy, hopki, muldy itd. Oczywiście skala ciut mniejsza niż w prawdziwych górach, ale i tak sztos. Samo szkolenie świetna sprawa - chłopaki wiedzą o czym mówią i wiedzą jak to przekazać. Dzień super udany. Zatem parę fotek z soboty Wołek pokazuje jak to się robi Tydzień wcześniej było oficjalne otwarcie. Parę fotek tych, co trochę bardziej Foto: Daniel Kordos No i najmłodszy adept w akcji @kmarcin to już wiesz co masz robić? Nie. i jeszcze clip by Szymon331
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...