Iceman Ötzi Peak 3251 m - start sezonu letniego gondoli i zejście w rakietach śnieżnych.
Dokładnie wczoraj był oficjalny start sezonu 2024/25. Oczywiście początek - lato. Nie mogło nas na nim zabraknąć. Przed zimą w Maso Corto prowadzonych jest szereg inwestycji, trwa przebudowa dolnej stacji głównego wyciągu. Mimo placu budowy na dole, ośrodek w pełni otworzył się dla turystów.
Ulepszone, o odkryte balkony widokowe, wagoniki ruszyły do pracy.
Na górnej stacji wszyscy, lokalni oficjele i drobny poczęstunek. Mała impreza z ubranymi w tradycyjne stroje południowymi tyrolczykami.
Szybka kawa i uciekamy stąd. Pierwszy cel, to krótkie podejście na szczyt Iceman Ötzi Peak 3251 m.
Wbrew pozorom nie było łatwo. W części gdzie są postawione schody, w zasadzie miejscami ich brak - całe zasypane warstwą mokrego śniegu.
Przy zachowaniu dużej ostrożności przedzieramy się na platformę szczytową.
Miało być słońce… niestety było go niewiele.
Widok z góry:
Lodowiec cały przykryty plandekami, które chronią go od topnienia.
Na wspomnianym evencie dowiadujemy się, że od kilku lat w Maso Corto przybywa warstwa lodu. To pozytywna informacja.
Schodzimy w dół żałując, że widokowo jest dzisiaj średni dzień. Chmur masa i słabe światło.
Instalacja artystyczna pod Grawantem… ładne to? Moim zdaniem - wcale.
Warstwa śniegu po drodze imponująca:
I widok na szczyt wraz z górną częścią lodowca od dołu.
Najfajniejszy do obserwacji tego dnia był strumyk lodowcowy (fajne ujęcia na opublikowanym wczoraj przeze mnie Tiktoku, kanał „nogi bolo”):
Schodzimy w dół na rakietach śnieżnych.
Śniegu masa, jest on niestety brudny, pokryty warstwą piachu, który przyleciał z Sahary.
Udajemy się nieco w górę, do schroniska na ciacho i kawkę.
Na szlakach bardzo mało turystów, jesteśmy praktycznie sami w górach.
Gdy znika śnieg zdecydowanie przyspieszamy idąc w dół bez rakiet.
Czas mija nam przyjemnie na wspólnych rozmowach i podglądaniu @JC kręcącego vloga z tej wycieczki.
W hotelu czeka na nas nagroda 🙂
Pyszne jedzonko:
Pozdrawiam
Mariusz, marboru