Zabawna jest troska o morale bliźnich,podróżujących tam,gdzie boimy się jechać sami.Oczywiście można wysnuć wniosek,że turystyka w Karpatach ukraińskich to wspieranie Putina,nie tak skomplikowane osobowości w życiu spotkałem.
1.Ukraina to 2 światy,pierwszy żyje całkowicie normalnie,np bawi się i przyjmuje turystów,choć uczestniczy co jakiś czas w pogrzebach krewnych czy znajomych,drugi to walka,śmierci i inne tragedie.Wyraźna granica przebiega daleko na wschód od Karpat wschodnich.Poznałem te realia,gdy w pierwszym okresie wojny woziłem tam humanitarkę swoim busem .W pierwszym świecie organizują dla siebie,a także gości imprezy sportowe,turystyczne i inne formy rozrywki dokładnie jak przed wojną.Np czasówkę rowerową w Żółkwi w pierwszy weekend września o memoriał Stefana Bandery,gdyby ktoś był chętny,10,5 km.
2.Tylko obraz pierwszej wojny ,którą zobaczymy,nas zaskakuje,potem już wiemy,jak to działa.Akurat moja pierwsza to była napaść Rosji na Gruzję w 2008,na którą poleciałem przypadkowo i całą tam widziałem z bliska.