Inne ciekawe sprawy dzieją sie na Podhalu.
Przed tygodniem sąd rejonowy w Zakopanem nakazał rozbiórkę pięciu domów, wzniesionych na Bachledzkim Wierchu. Powstały one na terenie parku kulturowego, gdzie obowiązuje zakaz zabudowy. Samowole budowlane postawił Józef G.-M. (na co dzień posługuje się skróconą formą nazwiska - Józef M.). Według inwestora miały to być poidła dla koni.
Wyrok nie uprawomocnił się, bo inwestor postanowił złożyć odwołanie. Tak samo postąpił w sprawie sąsiedniego pensjonatu, który także jest samowolką, a koszty jego zburzenia urzędnicy oszacowali na ponad 2 mln zł.
Józef M. unikał kontaktów z wymiarem sprawiedliwości. Na pierwsze dwa wezwania sądu o rozpoczęciu procesu w ogóle nie zareagował, ignorując terminy rozpraw. Na trzecie wezwanie, w połowie marca 2025 r., za pośrednictwem wynajętego adwokata odpowiedział zwolnieniem lekarskim. I przekazał, że nie czuje się winny, więc nie zamierza rozbierać budynków.
– Martwi nas brak wyznaczonego terminu rozbiórki, bo spodziewamy się apelacji. To orzeczenie ma charakter precedensowy, bo w Zakopanem nie rozebrano domów od lat 60. – komentuje sprawę Małgorzata Staszel, koordynator zespołu ds. parku kulturowego Kotliny Zakopiańskiej w Urzędzie Miasta Zakopane. – Natomiast jesteśmy zadowoleni z tego, że wyrok w pełni odpowiada naszemu wnioskowi o przywrócenie stanu poprzedniego - zaznacza.
– Nie budzi wątpliwości, że zabudowa powstała w terenie rolnym i chronionym. Plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje tu możliwości zabudowy – przekazał w wyroku sędzia Janusz Knapczyk. Zdaniem sądu działanie miało charakter umyślny, ponieważ wobec obwinionego toczyło się już wcześniej postępowanie w podobnej sprawie.
Na foto poidła dla koni.
Wyborcza.pl