Litwa, po raz czwarty w tym sezonie sesja treningowa na lodzie.Każdy kolejny pobyt uświadamia mi,że to najbardziej egzotyczny z naszych sąsiadów w sferze zarządzania rzeczywistością.Prawdopodobnie główną przyczyną są inne kryteria wyboru rządzących i inne oczekiwania społeczeństwa od nich.Ten prosty lud nie wymaga,by rządzący chodzili w nocy po dachu parlamentu,nurkowali z rekinami,mówiąc do nich po francusku ,urządzali egotripy jachtem pod pretekstem wiezienia pomocy humanitarnej czy jeździli w zimie kabrioletem do Brukseli.Dlatego wydają się zajmować rzeczami przyziemnymi. SnowArena w Druskiennikach wybudowali w roku 2011 za 30 mln euro i jest dłuższa o 60 m od słynnej hali w Dubaju,o której opowieściami globtrotterów żyje nasze społeczeństwo,dokarmiane opowieściami samorządowców z Muszyny,że też by taką chcieli,ale u nas się nie da.Umieścili ją na głuchej prowincji 4 milionowego kraju,daleko od lotnisk i autostrad, i pukano się w głowę,kto tam przyjedzie.A w tym miesiącu trenują m.in. teamy z alpejskiego Bormio,Kirgistanu,Taiwanu,USA i Worldcup ladies z Chorwacji. Inne dziedziny życia są pełne podobnych absurdów. Sklepy są otwarte we wszystkie niedziele,i rządzący nie muszą się zajmować utrudnianiem życia przedsiębiorcom i konsumentom,na zmianę zamykając je w niektóre niedziele,by potem debatować latami o zmniejszeniu lub zwiększeniu liczby niedziel,w które mają być otwarte. Kwestie spożycia rozstrzygnięto centralnie,alkohol można kupić wszędzie w dni powszednie tylko od 10 do 20tej,w święta od 10 do 15tej.i tyle.Gdyby Litwini wiedzieli,że nasz największy mąż stanu poległ na kwestii godzin otwarcia sklepów monopolowych w niektórych dzielnicach stolicy,i udało się pilotażowo tylko w 2,pewnie doznaliby dysonansu poznawczego.Takiego jak my,gdy widzimy,że tam stacje benzynowe handlują paliwem,a nie alkoholem. Jednym słowem ten zacofany kraj prymitywnych prostaków może się jeszcze od nas wiele nauczyć...