Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Zibi28

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    530
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Zibi28

  1. Zibi28

    Prognoza pogody na sezon 18/19

    Jest trochę sprawiedliwości na tym świecie:;)
  2. Zibi28

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    No cóż, w pierwszym punkcie muszę Ci przyznać rację i pewnie już tak zostanie. Ale będę gonił królika:;) Zahaczyć nie trzeba, chociażby może ktoś podciąć z boku i zniesie na podporę. Przy takim scenariuszu ta sekunda nie będzie Ci dana. Pierwsze przykłady z brzegu, opisana przez Ciebie historia z łamanymi nogami przy wsiadaniu na wyciąg a przecież była obsługa która trzyma rękę na wyłączniku. Ktoś niedawno zginął na jabłuszku a ktoś inny wypadł z krzesełka na wyciągu. Dla mnie to są nieprawdopodobne historie, które nigdy nie powinny się były zdarzyć. A jednak. Wkładanie kotwicy między nogi jest takim właśnie debilnym postępowaniem, które nie musi, ale może. I to w imię tylko trochę większej wygody?? To prawda, ale życie pisze swój scenariusz i po to są chociażby zaawansowane wiązania w nartach aby narty nie łamały nam kości. Taką samą rolę spełniają kaski, przecież wprowadzone stosunkowo nie tak całkiem dawno - jeszcze się do nich nie przekonałem, ale pewnie w końcu go kupię. Co do piorunów to chyba nie jest najlepsze porównanie, mógłbym opisać jak przelatywałem przez firany z piorunów ale na szczęście żaden z nich mnie nie trafił, ale sprzęt na tą okoliczność jest jednak zabezpieczony - tak jak wiele budynków. Można jeździć z orczykiem między nogami i mieć troszkę wygodniej i pewnie nic się nie stanie, tylko po co?
  3. Zibi28

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Czasami brak wyobraźni kosztuje życie......
  4. Zibi28

    Prognoza pogody na sezon 18/19

    Pytali anglika cy mieli lato, tak było w środę;;)
  5. Zibi28

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Niewielu zdaje sobie sprawę, jaką siłą dysponuje byle wyciąg na oślej łączce. Widziałem jak przy wyczepieniu talerzyk zaczepił o kurtkę, rwał ją bez najmniejszego wysiłku. Tak że z zabawami na orczyku to tak trochę z dużą uwagą. To jest mimo wszystko tylko urządzenie umożliwiające nam szybkie znalezienie się na szczycie góry. Za czasów GON na orczyku na Golgotę trasa pod orczykiem była tak parszywie zlodzona i do tego z tak dziwnymi bruzdami że wjazd na górę graniczył z cudem. Nie wiem czy o takie "atrakcje" chodzi. A wywalenie się na orczyku poza samym upadkiem oznaczała że trzeba będzie przedzierać się przez haszcze do trasy. Miałem tą wątpliwą przyjemność:;( A w Czechach pod orczyk wjechał specjalnie do tego wymyślony "ratrak" który właściwie przygotowywał trasę. Oczywiście orczyk to nie jest żadne zło. Warto dla złamania rutyny czasami pojeździć i na orczyku. Ale osobiście wolę wjeżdżać do góry na wygodnej kanapie a męczyć się zjeżdżając na dół. Burzy się we mnie, jak czytam o miszczach którzy którzy wyrażają się pogardliwie o tych co nie "umieją" jeździć na orczykach i nazywanie całkiem ostre odcinki trasy niebieskimi. Ludzie lubią jeździć kanapami, niekoniecznie dlatego że jest łatwiej. Według mojej oceny poziom trudności jazdy na orczyku jest taki sam jak zsuwanie się z górki czyli banalnie prosty, chyba że właściciele wyciągu źle podłoże pod nim przygotują.
  6. Zibi28

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Boję się myśleć co będzie, jak narty o coś zahaczą a orczyk między nogami
  7. Zibi28

    Prognoza pogody na sezon 18/19

    Wiem że lubisz się wkręcić w przewidywanie, więc patrząc na poszczególne modele. Czy jakikolwiek model dokładnie przewidział to co się teraz dzieje. Czy tylko można na nie patrzeć - na zasadzie - jakby nie było dobrej zabawy. Moją opinię znasz więc ni będę się powtarzał.
  8. Zibi28

    Prognoza pogody na sezon 18/19

    No i gdzie są ci malkontenci z listopada? Mamadu jak jest ze sprawdzalnością Twoich modeli - oczywiście o przewidywaniu zimy w listopadzie
  9. Żaden, obydwaj się dostrzegli i zwolnili skręcając pod górkę - próbując przepuścić drugiego dołem, pech chciał że zrobili to w tą samą stronę. Mitek jak myślisz? W lotnictwie rozwiązano ten problem w taki sposób, że zamontowano urządzenie ostrzegające o kolizji - TCAS. TCAS ze sobą "gadają" i jak samoloty są na kolizyjnym to ostrzegają ich o tym i dają komendy w którą stronę mają skręcać aby do kolizji nie doszło.. Dla nas raczej nikt takiego wynalazku nie wymyśli, ale kto to wie....
  10. Zibi28

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Genialne zdjęcie. Jak zrobione?
  11. Przy tak długim wyciągu, wystarczy że będzie trochę cieplejsza zima i na dole będzie kłopot ze śniegiem, to co wtedy?
  12. Alkohol niczym się nie różni od innych substancji psychoaktywnych. Różni się jedynie tym że jest społecznie akceptowana. Więc mimo prób(prohibicja) niestety jest przez społeczeństwo, mówiąc delikatnie, akceptowana. Problem jest w tym że nie ma różnicy między wypadkiem na drodze a na stoku. Rutynowo wezmą na badanie i jak coś znajdą, to konsekwencje będą identyczne jak te z drogi. W tym momencie wszystkie wykupione ubezpieczenia narciarskie można sobie w kieszeń wsadzić. Jedyna różnica jest taka że policja rzadziej każe dmuchać w balonik. Po piwku rośnie u nas tolerancja na zwiększone ryzyko a percepcja akurat w drugą stronę.
  13. Mitek już to wyjaśnił, ja tu jeszcze dopiszę aspekt od strony psychologicznej. Czym ktoś jeździ lepiej (zazwyczaj szybciej) tym ma lepszą podzielność uwagi i więcej widzi przed sobą. To Ty jadący szybciej jesteś ODPOWIEDZIALNY za bezpieczeństwo mijanych koleżanek i kolegów. To TY masz mieć taki bufor bezpieczeństwa(odległości) od tych "nieprzewidywalnych" słabszych narciarzy. Ten jadący niżej - jeżeli jedzie wolniej od Ciebie to zazwyczaj jest to ten słabiej jeżdżący, którego cała uwaga jest pochłonięta, aby się utrzymać "na powierzchni" więc nie oczekuj od niego, że będzie jechał jakoś tak przewidywalnie i myślał o tych wyżej. Przez to że jedzie dużo słabiej to u niego właśnie, występuje efekt "tunelowania" który to skutecznie ogranicza mu pole widzenia. Za to TY masz swobodę oceny sytuacji przed sobą i to TY świadomie(mam nadzieję) decydujesz o marginesie bezpieczeństwa. Oczywiście zawsze może się znaleźć "mistrz" który jedzie szybciej niż jest w stanie dobrze nad tym panować. Dla takiego "mistrza" wszyscy przed nim robią ruchy nieprzewidywalne i powinni się usuwać, bo sam ma z tym problem. U takiego szybko jadącego "mistrza" efekt tunelowy oczywiście się też pojawi i oczywiście głównie to ON będzie tym głównym zagrożeniem dla innych i oczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy. I dlatego to ON wyzywa innych - tych wolniejszych, że nie umieją jeździć. Przy tempie w jakim jedzie ten szybszy, to ci niżej bardzo często są prawie że stojącym punktem, stąd też moje porównanie do drzew. Różnica jest taka, że szybki narciarz omija odruchowo drzewa - bo jakoś tak "podświadomie":;) wie, czym by się to dla niego skończyło, za to "bliskie" spotkanie ze słabiej jeżdżącym takich odruchów nie wywołuje. Nie ma zupełnie świadomości że dla tego stojącego czy wolno jadącego to ON jest tym groźnym pociskiem który niszczy wszystko co spotka na swojej drodze. Moja żona do dzisiaj ma problem z naderwanym wiązadłem bocznym, bo "mistrz" jechał z góry i musiał nas stojących trafić. Oczywiście my byliśmy winni "bo nie umieliśmy jeździć". Efekt Dunninga-Krugera – zjawisko psychologiczne polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności[1]. Zjawisko to zostało opisane i udokumentowane przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Cornella[2]. Kruger i Dunning zwrócili uwagę na liczne wcześniejsze badania, które zdają się sugerować, że w przypadku zdolności tak różnorodnych jak obsługa pojazdów mechanicznych, gra w szachy czy tenisa, „ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza” (jak to ujął Charles Darwin). Postawili oni hipotezę, że w przypadku zdolności, którą każdy może posiąść w większym lub mniejszym stopniu, osoby niekompetentne: 1. nie dostrzegają swojego niskiego poziomu zdolności, 2. nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu zdolności u siebie, 3. nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu zdolności u innych, 4. rozpoznają i uznają swój niski poziom zdolności dopiero po odpowiednim treningu danej umiejętności Wpływ Efektu Dunninga-Krugera na samoocenę Dlaczego ludzie świetnie przygotowani – eksperci – uważają, że wcale nie dokonują czegoś spektakularnego? Z dwóch powodów. Po pierwsze – ponieważ uważają, że skoro dla nich coś było łatwe, to prawdopodobnie będzie łatwe również dla innych, więc nie dokonali niczego niesamowitego. Poza tym, jest jeszcze drugi element – jeżeli znamy się na jakiejś dziedzinie, to zdajemy sobie sprawę coraz mocniej z tego, jak wiele w danej dziedzinie jeszcze nie wiemy (to osobne zjawisko, które znamy pod nazwą Klątwy Wiedzy). A to drastycznie obniża poczucie pewności siebie. Co prowadzi do takiej a nie innej oceny, zaniżonej oceny, swoich umiejętności. Z kolei osoby, które się na czymś nie znają – nie dostają takiej informacji zwrotnej. W związku z tym tkwią w niewiedzy.
  14. Opisałem tylko, "skąd się bierze śnieg". Wyciągałeś wg mnie złe wioski więc to krótko opisałem. Co do reszty, to też się cieszę że Ściana będzie uruchomiona. Pamiętam ją sprzed bardzo wielu lat. Leżało wtedy na nie ze dwa metry śniegu i chyba ratraki po niej nie jeździły.
  15. Nic nie zwiewa. Już to opisywaliśmy na Prognozy.... Tak pokrótce, to jest robota halnego. Zazwyczaj wieje od południa, i to on zostawia swoją wilgoć w postaci śniegu. Od północy halny też się może zdarzyć, ale to tylko incydent. W tym roku mamy wyjątkowo sporo wilgoci z północy więc jest szansa że jeszcze trochę dosypie. Niestety Karkonosze są położone sporo bliżej Atlantyku, co się niestety przekłada na dużą wyższą temperaturę niż np w Białce. Więc zamiast śniegu pada deszcz. To tak w bardzo dużym uproszczeniu i skrócie. Do Szklarskiej mam wielki sentyment, tu się uczyłem jeździć i przez kilka lat byłem jej wierny. Cudownie się jeździło w Marcu przy wiosennym słońcu na Hali Szrenickiej. Hardkorowa Ściana, o której się mówiło, że to taka góra że jak stoisz pionowo, to opierasz się łokciem o jej zbocze. Długaaśna Lola..., ehh... Jak w zeszłym roku otworzyli Lolo Brygidę, to się do Szklarskiej wybrałem. Perełką jest szybki wyciąg Karkonosz Ekspress o długości 2400!! Jak się startuje z dołu to wiosna jest już w całej okazałości, a za 2400 jesteśmy w zupełnie innym świecie. To naprawdę jest warte grzechu! Ale poza tym, trafiłem do skansenu lat dziewięćdziesiątych. Pani kasująca za wejście do toalety, parking płatny 5zł/h. Dwuosobowa kolejka która nas zawiezie na szczyt za jakieś pół godziny. No i zalodzony zjazd z wyciągu - wiązadło boczne do naprawy. Niestrawialne jedzenie we wspaniałym kiedyś schronisku na Hali Szrenickiej. W dawnych wspaniałych czasach standardem były też półgodzinne kolejki, ale za to teraz - przed bramkami - luz blus. Ale czy miejsce jest warte grzechu? Widoki i sceneria jak w Szczyrku - bez kolejek, będę tam jeszcze nie jeden raz i zachęcam innych.
  16. Jeżeli ten z góry chce mijać to znaczy że jeździ lepiej(szybciej ), więcej widzi, dla niego ci niżej to są jak stojące drzewa. Do nich też masz pretensje? Ten z góry ma doskonałą perspektywę, a ten niżej przecież nie ma oczu z tyłu. Zasada jest prosta jak budowa cepa, jedziesz szybciej - to jesteś jadącą energią - która niszczy wszystko przed sobą. Więc jedź tak abyś nie stanowił dla innych zagrożenia. Dobra, ja wymiękam, idę na piwo....
  17. Dobrze że się oglądasz za siebie, "jak złodziej" - sorki, to bez kontekstu do Ciebie:;) Tak mi się skojarzyło:;) Jeszcze raz, dobrze że się oglądasz, dzięki temu jesteś, po jeszcze bardziej bezpiecznej stronie i to nie jest głupie. Ale jak byłby w dekalog wpisany przewidywalny tor jazdy, to konia z rzędem dla tego, kto by się przyznał do winy i to obojętnie po której stronie. A tak zasada jest prosta - jesteś wyżej i jedziesz szybciej - to stwórz wokół siebie na tyle dużą bańkę bezpieczeństwa, abyś sam nie stwarzał innym zagrożenia, szczególnie tych którzy zmieniają "z głupia frant" tor jazdy. A jak w kogoś trafisz, to jest jasne kto jest winowajcą. Jeżeli masz problem z oceną czy jest bezpiecznie, to zdejmij narty i idź na piwo:;) Pamiętaj że dopuszczenie do zabawy na śniegu, nie jest obwarowane żadnymi wymagalnymi egzaminami i pojęcie dekalogu jest dla większości narciarzy pustym słowem. Dobrze że drenujesz temat, bo wielu - również ja, mocniej się nad problemem pochyliliśmy.
  18. Bardzo dobrze świadczy o Twojej podzielności uwagi. Tutaj dotknąłeś bardzo istotnego aspektu. Ważne jest aby w głowie tliła się taka mała czerwona lampka - taki swoisty plan B. Ty go miałeś i świetnie z niego skorzystałeś.Brawo! Fajnie się zachowali Twoi koledzy od wspinaczki. Ładnie to nazwałeś że każdy ma swoją drogę. To prawda, a tego tak naprawdę to trzeba się nauczyć, a to trwa. Nie da się tego zrobić szybciej. Musi się pojawić pamięć mięśniowa a na to jest potrzebny czas. Oni to rozumieli. Nie wiem jak to wygląda we wspinaczce ale w lotnictwie jest tak, że nie można iść na skróty, tylko poszczególne elementy rzemiosła nabywa się po kolei. A przy okazji szczepi się kolejne elementy bezpieczeństwa. A na nartach "każdy sobie rzepkę skrobie". Zakłada narty i na stok, co dobrze opisałeś w ostatnim zdaniu.
  19. To tasujące się bez przerwy towarzystwo mogło jechać na zasadzie owczego pędu. Dwóch pierwszych pojechało - łamiąc wszystkie zasady zdrowego rozsądku a reszta ich naśladowała na zasadzie owczego pędu. A ta dziewczyna jechała na granicy swoich możliwości i dostała widzenia tunelowego. Gratuluję czujności. Nie miej do niej żalu, ona rzeczywiście Ciebie nie widziała. Aby nastąpiła tragedia to musi nastąpić cały ciąg zdarzeń. Pierwszym to był owczy pęd i świetna jazda, w drugim dziewczyna u której nastąpiło zaburzenie widzenia, a trzeciego nie było bo przerwałeś ciąg zdarzeń. Ta laska pewnie nawet Ciebie nie pamięta a my sobie o niej dyskutujemy:;) I niech tak zostanie.
  20. Nie odpowiadasz za bezpieczeństwo tego gościa który jest nad Tobą. To ON musi Ci zapewnić "bańkę bezpieczeństwa", a Ty temu przed sobą. Ci niżej mogą wszystko. Przecież są na wakacjach i się bawią:;) Czy jest dla Ciebie jakiś problem aby takiego "nieprzewidywalnego " narciarza minąć? Odpowiem za Ciebie - nie. Jeżeli będziesz omijał takich "feriowych" narciarzy z odpowiednim zapasem to do kolizji dochodzić nie będzie. Zawsze też możesz do takiego gościa podjechać i trochę porobić za instruktora, i udzielić parę dobrych rad. Jak zrobisz to z uśmiechem, to jeszcze Ci podziękuje i być może jeszcze z młodym adeptem lub adeptką sztuki narciarskiej wspólnie wypijecie dobrą kawę:;) Czego Ci z całego serca życzę:;)
  21. Przeczytaj jeszcze raz - ze zrozumieniem:;)
  22. Bo nikt nie podzielił się wiedzą w tym zakresie. Chciałbym się mylić..... No cóż, życie:;) Rok temu jechałem kanapą na Suchym i byłem świadkiem zderzenia. Zwróciłem uwagę na dziewczę które ślicznie jechała, takim fajnym długim skrętem carvingowym. Z odnogi trasy jechał chłopak identycznie, ale w kierunku przeciwnym. I tak się na sobie zatrzymali, dokładnie pod kątem prostym do stoku i z prędkościami przeciwnymi. Z obserwacji wynikało że dziewczyna po tej kolizji miała złamany palec. Na to co było widać to i tak się lajtowo skończyło. Obydwoje świetnie jeździli, po prostu nie patrzyli tam gdzie trzeba. Czasami i tak bywa.
  23. Mitek wymiękł:;) Prawdę mówiąc, wcale mu się nie dziwię:;) Ciężko jest prowadzić dyskusję po "prawniczemu", z ludźmi którzy próbują rozdzielić włos na czworo. Przedstawię to w trochę innym świetle ale na końcu i tak wyjdzie na to co Mitek napisał:;) Każdy jadący ma uważać na tych przed sobą - i tyle w temacie. Czarny widzi tych dwóch kolorowych - musi ich przepuścić, zielony widzi czerwonego przed sobą więc musi zwolnić i go przepuścić a czerwony widzi zielonego więc powinien odpowiednio wcześnie zakręcić w lewo, tylko tyle i aż tyle. Dalszego ciągu nie ma i dalszy los narysowanych kresek jest bez sensu, oczywiście papier przyjmie wszystko. W lotnictwie też nie ma znaków drogowych i w przepisach lotniczych, które niestety są pisane ludzką krwią, główna myśl jest taka, że bez względu na to, kto ma pierwszeństwo, to pilot ma obowiązek uniknięcia kolizji. Jak latam w zawodach szybowcowych, to nieraz się zdarza, że w jednym kominie termicznym jest nas kilkudziesięciu. Są oczywiście szczegółowe zasady, jak to należy robić(nie to miejsce aby to dokładnie opisywał). Ale jest jedna naczelna zasada - w takim akwarium trzeba tak latać, aby moje zachowanie było przewidywalne, a za moje bezpieczeństwo odpowiada kolega który schowany jest za moimi plecami, którego z oczywistych względów nie mam szans zobaczyć. I podobnie jest na stoku, ten co jest wyżej i mnie widzi.... Od zdrowego rozsądku nikt nikogo nie zwolni. Jadący z góry "dobry" narciarz nie jest przecież przygłupem, tylko myślącym człowiekiem. Widzi kogo ma przed sobą i to on POWINIEN ocenić z jakim zapasem(stworzyć wokół siebie taką wirtualną bańkę bezpieczeństwa) ma kogoś minąć aby nie doprowadzić do kolizji. Zbliżając się do narciarza przed nami wiemy jaki poziom wyszkolenia reprezentuje i na ile jedzie przewidywalnie i do tego dobrać margines bezpieczeństwa. We wcześniejszym poście podałem nazwiska panów którzy odkryli od strony psychologicznej jak się zachowują osoby(MEiL - dotyczące poziomu wyszkolenia pilotów) w zależności od ich poziomu wyszkolenia i właśnie oni odnieśli się do zachowań w kontekście bezpieczeństwa. Oczywiście żadnemu z dyskutantów nie chciało się do tego dogrzebać! A najciekawsze że odkryte zjawisko, dotyczy przede wszystkim tych "mistrzów" którzy jadą z góry.
  24. Wielkość firmy robi wrażenie. Przy tej skali działalności inwestycja w Szczyrk nie jest niczym przesadzonym. Chyba w swoich ośrodkach dochodzą już do kresu możliwości inwestycyjnych. W tym kontekście Szczyrk ma jeszcze duży potencjał inwestycyjny. A ON czym większy tym większym staje się magnesem. T że Słowacy powinni nas jeszcze nie raz pozytywnie zaskoczyć. A konkurencja za bardzo nie ma wyjścia i nam znowu coś fajnego dobudują.
  25. Wielu zapomina że narciarze inaczej niż samochody nie mają strefy zgniotu. Typową strefą zgniotu narciarza jest jego własne kolano lub kolano tego w kogo trafi:;) Jadąc Golfem można stracić życie przy prędkości 50 km/h. Nie jest problem rozpędzić się na nartach do podobnej prędkości i trafić w dziecko które prawie stoi na stoku - bez strefy zgniotu.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...