Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Maria

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Maria

  1. Dzięki, to bardzo pocieszające - ten tydzień do dwóch!
  2. Spuchnąć mogło jeszcze nie zdążyć - tylko odrobinę od środka kolana. Mogę swobodnie stanąć, mało boli. GOPR-owcy powiedzieli, że wygląda po prostu na ponaciąganie ścięgien, ale nie na zerwanie czy coś strasznego. Tyle, że w kierunku na bok noga nie działa i wyprostować nie mogę. Dlatego mam nadzieję, że jeszcze nie koniec sezonu dla mnie!
  3. Maria

    Moda narciarska - Jilt

    W sumie kolekcje robi się po to, żeby wywołać wrażenie - więc niektóre modele mogą być nieco, powiedzmy, mocno wystylizowane. Ale możliwe, że w sprzedaży pojawią się też ubranka, które nie będą wymagały wielkiej odwagi, by je po prostu założyć na stok - więcej takich jak, moim zdanie, biała kurteczka. W sumie to fajnie, że ktoś wymyśla coś oryginalnego.
  4. Wróciłam właśnie z Polczakówki, warunki całkiem niezłe. Tylko trochę mokrego śniegu, ale mimo tego jazda dobra. Niestety, wróciłam po tym, jak mnie GOPR-owcy zbierali ze stoku. Z bandażem na kolanie. To moja własna wina, nie warunków! Marnie się czułam, a jeździłam na siłę. W ostatnim przejeździe mnie poniosło, pojechałam stanowczo zbyt ofensywnie - i mocno mnie sponiewierało. Drugi raz popełniłam ten sam błąd - jazda wbrew złemu samopoczuciu. Raz nadwyrężyłam kręgosłup, drugi raz gnat. Mogę chodzić, dyslokacji nie widać, ale przy niektórych ruchach kopyto odmawia posłuszeństwa. Jak długo się ta cholera będzie regenerować?! Sezon trwa, ..... ... (w tłumaczeniu na cenzuralne - do licha), jeszcze pojeżdżę, choćby w maju i stabilizatorze!
  5. Maria

    Moda narciarska - Jilt

    Bardzo mi się podoba! Po namyśle chętnie bym w takich ciuchach pojeździła:).
  6. Jak najbardziej! Dopiero się rozjeździsz! I możesz sobie wydłużyć sezon:).
  7. Maria

    Moda narciarska - Jilt

    Ładne, naprawdę i zgrabne jak rzadko. Dla mnie chyba trochę zbyt "kobiece" - żeby nie wyglądać na uciekinierkę z wybiegu, trzeba by chyba naprawdę dobrze jeździć . Tylko czemu ta dziewczyna taka smutna? Ciekawe, gdzie można to kupić - ta ostatnia kurteczka b. mi się podoba, choć biała. Chyba w innych kolorach też wyglądałaby równie ładnie.
  8. A czy macie jakieś doświadczenia ostatnio z Zawoją? To znaczy, z niedzielą na Mosornem? Chętnie bym się tam wybrała, tyle że stok południowy, więc wiadomo, ze nie wiadomo jak będzie. No, i czy tłumy? Teraz na kamerach pustki, pisze, że firn, ale widać że śnieg obok trasy znika... Na razie wsiadam w autko i zasuwam do Rabki, dam znać, jakie warunki.
  9. No proszę, to jednak prawda, że praca wyprowadza człowieka na właściwą drogę. Sorry za głupi żarcik, nie mogłam się powstrzymać. Wiele radości z nart i miłego uczestnictwa w forum!
  10. Maria

    Kask

    Żadne poświęcenie, i tak miałam je wstawić do garażu na noc:D. Kask wyglądać, wygląda wypisz-wymaluj, ale mój jest Briko, nie Uvex, i stąd pewnie różnica w cenie. Tyle, że widać, że nie zwracam przesadnie uwagi na firmy. Jest, w każdym razie, bestia, całkiem solidny - kiedyś wyżyłam się na nim na próbę, i wszystko zniósł bez śladu... Ale, fakt, lepiej przymierzyć - też mierzyłam różne, i tylko ten mi jakoś pasował.
  11. Maria

    Kask

    Zaraz pójdę do auta i sprawdzę, ale wygląda jak mój, też ma wyjmowaną wyściółkę i regulację wentylacji. Tylko, że kupiłam go o połowę taniej (co prawda, później po sezonie).
  12. Bandyta wpada do tramwaju i krzyczy: - Nie ruszać się, to jest napad! Jakiś pasażer z ulgą: - Ku**a, aleś mnie pan wystraszył, już myślałem, że to kanary... ____________________________ Lekarz bada kobietę. - Potrzeba pani więcej rozrywki. Powinna pani robić to, na co ma pani największą ochotę. - Niestety - wzdycha kobieta - mam bardzo zazdrosnego męża... ______________________________ Żona mówi do męża: - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam, mój rozmiar! Mąż: No... Poszczęściło ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem: - Szczęściara z Ciebie. A ja, popatrz, nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam i cholera, nie mój rozmiar!!
  13. Maria

    Kask

    Nie jestem znawcą, ale mam bardzo podobny i jest OK. Nawiasem mówiąc, długo nie mogłam się przekonać do jazdy w kasku, ale musiałam ostatnio świecić przykładem młodzieży, i w końcu się przyzwyczaiłam;).
  14. Tak, Polczakówkę. Ostatni raz byłam przedwczoraj, wczoraj już nie, ale za 1 dzień nie mogło drastycznie się zmienić. Może uda mi się dziś po południu wyskoczyć, napiszę o warunkach. A w ogóle, cała nadzieja, że do niedzielnego ochłodzenia śnieg wytrzyma.
  15. Ostatnich parę dni - parę krótkich wypadów do Rabki. Ferie się skończyły, zaczyna się jazda;). Pusto, jeżdżą już tylko zapaleńcy - za to jak szatany, jest na co popatrzyć. Warunki doskonałe, rano sztruksik, wieczorem jeszcze niezajeżdżone - całkiem gładko. Jeśli od 7 marca ochłodzenie, to jest nadzieja, że to świetne miejsce jeszcze wytrzyma i nie trzeba się będzie wlec dalej.
  16. To ja się też przyłączę do życzeń dobrej zabawy... Jak się w ten weekend gdzieś wyrwę, to tylko na pobliski basen:)
  17. Sorry, przez zwykłe niechlujstwo wprowadziłam was w błąd. Miałam na myśli banalną Przełęcz pod Kopą Kondracką. Ani taka dobra nie jestem, ani nie mam nawet możliwości mając tylko krótkie momenty wolne - krótkie samotne improwizowane w ostatniej chwili wyjazdy - żeby robić prawdziwe wyrypy... Ale dobre i to, co jest. A nawet po rozmiękłej kaszy, jechało się tam wyśmienicie:)
  18. W Krakowie ohydne roztopy, szczęściem wczoraj umknęłam potężnej lawinie (z dachu). Ale to się nie przenosi bezpośrednio na góry. W końcu udało mi się wyrwać na króciutką jazdę w Rabce (Polczakówka). Po całym dniu śnieg był tylko trochę rozmiękły, ale naprawdę nic strasznego, dalej warunki były bardzo dobre. W środę Kluszkowce, warunki doskonałe. Co do wiosny, to po bryji jeździłam w połowie maja w zeszłym sezonie (Przełęcz pod Kopą), a to dlatego, że mi się rano wstać nie chciało wystarczająco wcześnie, a dojście zajmuje chwilkę . W połowie kwietnia to moim zdaniem sam najsłodszy miodzik . A zauważmy, że w tym roku śniegu nawaliło jak trzeba. Ja tam mam nadzieję do czerwca;)
  19. Właśnie takie kupiłam i jestem w trakcie testowania. Nie mam wielkiego porównania, bo na zwykłych drewnianych bez łuski próbowałam bardzo dawno (i na pewno nie na wysokim poziomie). Na razie mam wrażenie, że są bardzo OK. Nie są przesadnie szybkie, choć pobiec można. Ma to i swoje plusy - zjazd na krechę z pochyłości (bo na razie tylko tak można nazwać te wzniesienia, które zaliczyłam) - nie jest szokiem, a podchodzenie jest o wiele lżejsze. Wydaje się jednak, że do wędrowania po dziewiczych - bądź półdziewiczych - terenach, grzbietach w Beskidach itp. będą bardzo odpowiednie. Daje mi się trochę we znaki brak kantów (poślizgi na boki na obłej wydeptanej ścieżce), ale są i śladówki z kantami, na trudniejszy teren (takie są chyba klasycznie nazywane śladówkami). Chyba takie jak mam zupełnie mi wystarczą. Jednak doświadczeni ludzie twierdzą, że łuska powoduje generalnie znacznie większy wysiłek. Za to, prócz wymienionych zalet, nie ma tylu problemów ze smarowaniem - co cała sztuka (smarować zależnie od temperatury, na podejście, na zjazd). Ale też pewnie warto to umieć. Pamiętam, jak raz zjeżdżałam na drewnianych deskach stokówką z Tobołowa, a śnieg się kleił... Co jakiś czas zdzierałam tony białego z nart, próbowałam dosmarowywać, i tak w kółko. Myślałam, że nigdy nie dojadę na dół... Tak więc, musisz rozważyć dokładnie, do czego narty mają ci służyć. Jeśli nie chcesz być uzależniony od przygotowanych tras (jak jest z tym w twojej okolicy?), to raczej jednak radziłabym narty trochę szersze niż typowe biegówki - z łuską czy bez, to sam zdecydujesz.
  20. A ja sobie dziś ponartowałam całkiem bez tłumów - po południu na śladówkach w Puszczy Niepołomickiej. Też można się całkiem przyjemnie zmęczyć, z wyliczenia wg mapy wychodzi mi prawie 20 km, w co jakoś trudno mi uwierzyć...
  21. Nie przesadzajcie, "mama dziecka" też pewnie chciała mieć swoje, a niekoniecznie męża na co dzień. I obydwoje się cieszą córeczką - cóż, zdarzają się gorsze sytuacje. Jedna przyjaciółka mojej mamy mawiała, że idealna sytuacja dla kobiety, to mieć dochodzącego męża i stałą służącą...
  22. Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają: - Co tu robicie? - Łowię pstrągi. - Przecież nie macie wędki - Pstrągi łowi się na lusterko. - W jaki sposób? - To moja tajemnica. Ale jak dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę. Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy: - Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój. - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście? - Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...