Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Maria

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Maria

  1. Luceks, a może byłeś tam i możesz napisać coś o warunkach? Mam nieodpartą ochotę pojechać tam jutro na pół dnia...
  2. Maria

    Kurtka narciarska

    Dostałam właśnie:) kurtkę Active w pięknym pomarańczowym kolorze. Nie mam pojęcia, jaki to model i co z membraną, na razie byłam w niej raz na Rohaczach. Wygląda na to, że to najlepsza z moich kurtek! Doskonale chroniła przed naprawdę silnym, lodowatym wiatrem, ma dobrze skonstruowany kaptur, z małym jakby daszkiem po ściągnięciu, lekka, mięciutka i ciepła. Kieszeniasta tak, że wszystko się wygodnie upchnie. Naprawdę, nie widzę nie tylko jej wad, ale nawet co można by w niej poprawić!
  3. Nie byłam jeszcze teraz w Szczyrbskim, ale z doświadczenia z lat poprzednich wiem, że to miejsce ma tę miłą cechę, że warunki tam są prawie zawsze dobre, niezależnie od tego, co dzieje się z pogodą w innych miejscach. Myślę, że obraz z holidayinfo.sk jest miarodajny - utrzymuje się tam chłodek. Natomiast ciągle nie otwarli najwyżej położonej trasy na Solisku. Największą zaletą tej trasy są moim zdaniem walory widokowe, bo jest płaskawa i narciarsko nie najciekawsza. Najfajniejsza - Interski - fajnie nachylona, tyle, że krótka, jest czynna. I jest alternatywny zjazd Esiczkiem. Wydaje mi się, że na takie warunki, jakie mamy, to całkiem niezłe. Mam nadzieję wyskoczyć tam w poniedziałek i też się wyszaleć. Pozdrawiam Maria
  4. Maria

    Mosorny Groń - i co dalej?

    To smutne:(. Fajna górka była (w każdym razie przy solidnej zimie), może ktoś sensowny to przejmie, ale kiedy? Trudno być optymistą - moment b. niestosowny.
  5. Powoli, panie i panowie! Górale, czy ich pewne cechy, to jedno, a Tatry - co innego! Stanowczo życzę sobie porządnej zimy w Tatrach! A Nosal, gdzie można się wyjeździć do syta:confused:?! Serio, wolicie jakieś płaskie górki, gdzie, jeśli nie w Zakopanem, to i tak zimy nie będzie?! Mysiauku, proszę, odszczekaj, bo, jak zima zawiedzie, to pomyślę, że zapeszyłeś:eek: Górali nie musisz żałować, ale mnie pożałuj;) No, a co z naszym 13 grudnia? Robimy zlot? Jeśli tak, to jednak chyba w Szczyrbskim? Albo tydzień później?
  6. Właśnie na ten czas trafiłam - jak wyjaśniła zuberska gaździna, dostali kasę z Unii i robili tę drogę z małym, podobno, opóźnieniem. Jakoś potem się tamtędy nie wybierałam. Spróbuję przy pierwszej okazji. A z Rabki do Jabłonki jest tych rozgrzebanych odcinków wcale sporo. Jak pisałam, uciążliwe są głównie w egipskich ciemnościach panujących już po południu. Najgorsze są nie te wahadłowe - tam przynajmniej są światła i wiadomo, czego się spodziewać - tylko takie zwężonka ze skarpami, gdzie nie za bardo widać w jaki wertep się wjeżdża.
  7. Daleko mi do możliwości doradzania Ci nart, przyjmij tylko życzenia szybkiego i pełnego powrotu do sprawności! Pozdrawiam Maria
  8. A ja mam inne zdanie: Jazda autem powinna być treningiem do nart. Narciarz nie jeździ na kółkach, a na ślizgach i krawędziach. Ergo, drogi powinien pokonywać w miarę możliwości kontrolowanym poślizgiem. Zjazd - na krechę, ew. slalomem. Podjazd na przeciwstok - inercja. Wszystkie bajery, na czele z ABS-em i napędem na 4 kółka tylko to utrudniają. Zatem autko powinno tylko spełniać warunek minimum - zapewnić możliwość dotarcia na stok. Zaoszczędzoną forsę można przeznaczyć na sprzęt narciarski lub dodatkowe wyjazdy (ideał - siedzieć całą zimę w górach, zamiast w głupiej i niszczącej zdrowie robocie - czy w ten sposób nie wydamy tyle, co na najbardziej bajerne auto?). Reasumując, najlepszy wydaje mi się mały fiat. No, małe ustępstwo - łańcuchy. Tak wyposażeni i tak wszędzie dotrzemy.:D:D
  9. Racja! Warto spróbować. Droga faktycznie może być nawet krótsza, jeśli masz na myśli żeby przejść granicę w Chochołowie, stamtąd na Orawice i chyba już jest droga Orawice - Zuberec. Nacięłam się na to kiedyś, bo jej jeszcze nie było, ale już dawno powinna być. Bo jeśli wyjechać na Jabłonkę, to i kawał drogi, i te niefajne odcinki te trzeba zaliczyć Jechałeś już tą drogą?
  10. Długie, rozwiane włosy, jakże męskie gdy wysmykną się spod kasku . Albo równie rozwianą brodę, co oszroniona wygląda wprost nieodparcie:D
  11. Maria

    kupilam nowe narty

    Napuścić je na siebie nawzajem! Problem się sam rozwiąże:D A co do użytku z nart, to też problem powinien się wkrótce sam rozwiązać - w końcu mamy początek zimy, i śnieg wkrótce BĘDZIE, BO MUSI BYĆ! Na razie, na Słowacje nie tak daleko:)
  12. Prawie wszędzie na odcinku Rabka (Zabornia) - Chyżne:rolleyes:. Co kawałek zwężenia, światełka puszczające w jednym kierunku, wertepy... Za dnia pół biedy, choć mocno spowalnia poruszanie się. Po zmroku - koszmar! Nieoczekiwane zjazdy ze "skarp", piesi się plączą jak duchy, wariaci walą w ciemno, brrr... J.t. "modernizacja drogi krajowej nr 7.
  13. Zaraz, zaraz, a dlaczego zakładacie, że żadna z nas nie spróbuje tego żarciku ze swoim panem?
  14. Czołem, Wróciłam z Rohaczy. Miła niespodzianka - prawie zupełnie pusto. Większość czasu stok tylko dla siebie. Warunki totalnie zimowe - że temperatura w pobliżu zera jest tutaj zupełnie niewystarczającą informacją. Na górze wieje porządny, zimny wiatr, miecie krupkami śniegu, wierzcie mi, po śnieżku w mieście to jest coś. Stok zmrożony, twardy cały dzień. Jak się zaczęło ściemniać, wyjechał ratrak, ale nie mam pojęcia, co chciał równać - bo do końca było jak stół, tyle, że przykryty szkłem - no nie, to przesada. Po prostu twardo, i tyle. Niesie po tym, tak, że ten nudnawy stok zrobił się całkiem, całkiem. W sumie - jazda super, choć niekoniecznie dla miłośników samego relaksu:). Za to dojazd przez roboty drogowe na Orawie, niech to powiem otwarcie, ch__owy:(:( Sorry, adminie, inaczej uczciwie tego nazwać nie można! Czy jutro będzie podobnie, nie wiem. Jak odjeżdżałam, było jakby odrobinkę cieplej. Za to przed chwilką zajrzałam na kamery z SP - tam tłumy! PS. Orczyk na górze nie chodził, trza było krzesłem. Trasa, oczywiście lepsza, ale strasznie się wlecze. Nie pomyślałam, żeby zapytać, czy jutro będzie orczyk.
  15. Uchacha! I śnieżą wściekle, a to byczo! Widziałam armatki od rana śnieżące w Strbskim Plesie, i myślałam, że aż tam trza się będzie tyrpać, a tu piszesz, że w Zakopanem. Dechy już gotowe:D
  16. Gość na rybach ma branie. Wyciąga, a tam taka niewielka złota rybka. Przyjrzał sie jej i stwierdził, że taka malizną to on sobie głowy nie będzie zawracał i już chce ja wrzucić do wody, gdy nagle rybka sie odzywa: - Czekaj! Ja jestem złota rybka i spełnię każde Twoje życzenie. - Wiesz co, ale ja już mam wszystko o czym można tylko marzyć, więc dzięki, wrzucę Cię do wody. - Nie, tak nie może być, tradycji musi stać sie zadość. Słuchaj, postawię ci taka chatę, że ludzie w promieniu 100 km będą Ci zazdrościć. - Kiedy ja już mam taką chatę! - No to dam Ci brykę jakiej nikt w Polsce nie ma. - Też już mam taką! - A jak z Twoim życiem seksualnym, tzn. jak często to robisz? - Ze dwa razy w tygodniu. - To ja Ci załatwię, że będziesz miał dwa razy dziennie! - Eee tam, księdzu nie wypada. ___________________________ Według najnowszych badań przeprowadzonych przez międzynarodowych psychologów są dwie główne przyczyny, dla których mężczyźni spędzają wieczory w knajpie: 1) Nie mają kobiety 2) Mają kobietę ________________________________ Władzia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Władzia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Władzi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza, to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Władzia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost: - Pani Władziu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę. - Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy! PS. No, w każdym razie jest coś o zimie...
  17. Maria

    Gdzie jedziesz na narty?

    A ja nie wiem, będę cały sezon improwizować, jak zwykle;). Na pewno dużo małych wypadów, bo tydzień - dwa nawet w najwspanialszych miejscach to przecież jeszcze nie SEZON - ten ma trwać od (miejmy nadzieję, jeszcze) listopada do (co najmniej) maja! Gdzie te czasy, kiedy, jak byłam dzieckiem, przypinaliśmy narty pod domem i na tzw. Skałki Twardowskiego w Krakowie? Teraz po drodze są dwie duże dwupasmowe arterie, teren całkiem przyjemnego spaceru w połowie diabli wzięli, na same skałki wdzierają się deweloperzy z apartamentami (kto dziś kupuje zwykłe mieszkanie?) a biegówki trzeba planować... No, i pamiętam jeszcze wyciąg na Woli Justowskiej - teraz samą polanę już zasłonięto zamczyskami, a kiedyś była tam - tego już nie pamiętam - nawet skocznia, zbudowana przez samego St. Marusarza... No, i śnieg był, ech. Przeniósłby się człek gdzieś w góry, a tu rzeczywistość skrzeczy...
  18. Witajcie po długiej przerwie! No, i chciałam coś napisać o wazelinie, niekoniecznie technicznej, ale Bugajson mnie uprzedził.... Zwykła też działa , ale to nie znaczy, że bardziej wyrafinowane środki nie.
  19. Nie mów tak,żeby nie zapeszyć. Zresztą w styczniu i lutym zawsze śnieg się gdzieś znajdzie:).
  20. Idzie zima!!! Uchachacha!!! Pogodynka podaje dla Zakopanego na 3 listopada INTENSYWNE OPADY ŚNIEGU!!! Aż przyjemnie poczytać, a nuż... :D:D
  21. Może wtrącam swoje trzy grosze niezupełnie na temat, ale ponieważ z powodu niewielkiego wzrostu mam ograniczony wybór nart, przez jakiś czas jeździłam na Fisherkach juniorskich, co prawda slalomkach, WC SL , i nie były tym, czego się spodziewałam - szybko okazały się za miękkie. No, ale ważę te 10 kilosów więcej niż Malwinka.
  22. A mnie, na dobitkę, przypomniał się taki chyba przedwojenny wierszyk: Tak się zakochał w pannie Walerii, że aż jej kupił los na loterii. Panna wygrała pięćset tysięcy i już jej później nie ujrzał więcej. PS. Może i nie był interesowny, ale, one też nie - wysilały się jak mogły, bidulki, dla niego. A tu klapa - szacował je jak towar. Łobuz i drań, choć kryteria przyjął pozaekonomiczne.
  23. Żeby było coś górskiego, to o bacy: Wywiad z bacą 1: - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję... - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy. Wywiad z bacą 2: - Baco,co robicie jak macie czas? - Jak mom cas? Siedze se i myśle. - A jak nie macie czasu? - To ino siedze. Może przejdzie mała kontynuacja: Kobieta miała męża, który strasznie pił. Zapytała przyjaciółek, co z tym zrobić, a one jej poradziły, żeby nalała pełną wannę wódki a na dnie położyła martwego kota. To powinno przerazić męża. No to kobiecina zrobiła tak, jak jej przyjaciółki podpowiedziały i czeka na męża. Mąż wraca, wchodzi do łazienki - jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień mija - kobieta zaniepokojona, otwiera drzwi, a tam mąż wykręca kota nad kieliszkiem: - No kiciuś, jeszcze piećdziesiąteczkę... O żonie: Po 44 latach małżeństwa przyjrzałem się mojej żonie: - Kochanie, 44 lata temu mieliśmy tanie mieszkanie, tani samochód, spaliśmy na sofie i oglądaliśmy TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze, ale za to, co noc spałem z cudowną 25-letnią dziewczyną. Teraz mam dom za 500.000 dolarów, samochód za 45.000 dolarów, duże łóżko i telewizor plazmowy, ale sypiam z 65-letnią kobietą. Wydaje mi się więc, że nie wywiązujesz się z naszej umowy... Na to moja żona, która nigdy nie traci zimnej krwi: - Kochanie! Znajdź sobie cudowną 25-letnią dziewczynę, a ja sprawię, że znowu będziesz mieszkał w tanim mieszkaniu, jeździł tanim samochodem, spał na sofie i oglądał TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze! I jeszcze jeden kawałek, choć nie na temat: Adwokat wygrał dla biznesmena bardzo trudny proces. Wysyła mu SMSa: - Prawda zwyciężyła. Biznesmen natychmiast odpowiedział: - Proszę wnieść apelację!
  24. To właściwie bardzo fajnie! Tras biegowych w ogóle jak na lekarstwo, mało ludzi biega, a to podobno bardzo przyjemne i na pewno pożyteczne - trudno być wszechstronnym narciarzem jeżdżąc tylko po różnych stokach. Chętnie wyciągnęłabym stare, drewniane biegówki, które wciąż trzymam w piwnicy. Pewnie jazda trudniejsza, jeśli nie po zupełnie łatwych, równych terenach, ale czy to raz w życiu człowiek się wygłupił? (Raz widziałam, jak gościu zjeżdżał na Rohaczach na biegówkach, smyk, i zniknął na dole, to dopiero było coś). No, i nic się nie płaci panom od wyciągów:D.
  25. Nie jest źle, chłodno sie robi (tylko na forum cosik gorąco czasami, jakby). W górkach białawo. No, i fajnie, że temat nie zginął. Żeby nie zapeszyć, może się uda nasz zlot! A w ogóle, też mam nadzieję coś dopiąć w listopadzie, i nie myślę o pasku .
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...