-
Liczba zawartości
1 563 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
52
Zawartość dodana przez andy-w
-
Warunki do freeride w oznaczonych strefach w puchu raczej żadne bo wszystko rozjeżdżone, świeży większy opad był 7-10 dni wcześniej. W lasach jak ktoś lubi to puchu jest sporo.
-
Tatrzańska Łomnica - raczej rozczarowanieWczoraj po dwóch dniach na Chopoku nastąpił płodozmian i padło na Tatrzańską Łomnicę.Syn nie mógł się pogodzić z tym , że pojechaliśmy na ferie na Chopok, a jedziemy na narty gdzie indziej.Dojazd 73 km trwał niecałą godzinę. Na miejscu byliśmy 9.40 i parkingi były zajęte tak w 2/3.Skipassy z Chopoka obowiązują w Łomnicy, Smokovcu i w Plesie. Na początek 8 osobowa kanapa i niebieska trasa jeszcze w dobrym stanie.Potem 6 osobowa podgrzewana kanapa i druga niebieska trasa tak płaska, że bardziej chyba się nie da i ludzi masa jak w Białce. Następnie wyjazd na 2002 m n.p.m. ciekawą gondolą do której można wsiąść na stacji pośredniej na zakręcie, dosiadając się do jadących już pasażerów. Na stacji końcowej gondoli mgła bardzo gęsta, która towarzyszy nam przez cały odcinek czerwonej trasy nr 5, więc jazda po omacku.Następnie kilka wyjazdów 4 osobową kanapą i zjazd czerwoną trasą, która tylko w górnej części jest czerwona bo w dolnej to już całkowicie płaska jak niebieska.Niestety po słońcu nie zostało już ani śladu i zaczął sypać maksymalnie gęsty śnieg w którym jazda była niemalże niemożliwaPo posileniu się w nowoczesnej restauracji-pizzerii chcieliśmy kontynuować jazdę wywożąc się kanapą 4 osobową, ale z niewiadomej przyczyny została ona dla narciarzy zamknięta, chociaż normalnie działała.I tu nastąpiła błyskawiczna decyzja, że przenosimy się do Starego Smokovca. Po 15 min. i małym błądzeniu autem w śnieżycy docieramy do wyciągu, ale okazało się, że nie do tego właściwego ośrodka na Hrebionioku tylko następnego malutkiego. Skipasy z Chopoka działają, ale po trzech zjazdach ewakuujemy się. Trasa tylko dla uczących się nart.W drodze powrotnej zahaczamy o Strbskie Pleso, ale jest juz godz. 15.45 i powoli przymierzają się do zamykania wyciągów. Tak na oko to jest to taka perełeczka wśród ośrodków po słowackiej stronie Tatr i dobrze byłoby tu wrócićDzień narciarsko udany średnio. Wszyscy stwierdzamy, że Tatrzańska Łomnica ma się nijak do Chopoka, jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość i zróżnicowanie tras. Widoki owszem są piękne, niekiedy przerażające (powalony od huraganu las), ale to zdecydowanie za mało.Dzień zakończył się wizytą w stylowym lokalu Route66 w Mikulaszu. [ATTACH=CONFIG]9276[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]9277[/ATTACH]
-
Jeszcze kilka fotek z dzisiajtak wyglądamy po śnieżycy widoczki ze Strbskiego Plesa Route66 w Mikulaszu
-
Dzień 3 - Tatrzańska Łomnica - raczej rozczarowanieDzisiaj po dwóch dniach na Chopoku nastąpił płodozmian i padło na Tatrzańską Łomnicę.Syn nie mógł się pogodzić z tym , że pojechaliśmy na ferie na Chopok, a jedziemy na narty gdzie indziej.Dojazd 73 km trwał niecałą godzinę. Na miejscu byliśmy 9.40 i parkingi były zajęte tak w 2/3.Skipassy z Chopoka obowiązują w Łomnicy, Smokovcu i w Plesie. Na początek 8 osobowa kanapa i niebieska trasa jeszcze w dobrym stanie.Potem 6 osobowa podgrzewana kanapa i druga niebieska trasa tak płaska, że bardziej chyba się nie da i ludzi masa jak w Białce. Następnie wyjazd na 2002 m n.p.m. ciekawą gondolą do której można wsiąść na stacji pośredniej na zakręcie, dosiadając się do jadących już pasażerów. Na stacji końcowej gondoli mgła bardzo gęsta, która towarzyszy nam przez cały odcinek czerwonej trasy nr 5, więc jazda po omacku.Następnie kilka wyjazdów 4 osobową kanapą i zjazd czerwoną trasą, która tylko w górnej części jest czerwona bo w dolnej to już całkowicie płaska jak niebieska.Niestety po słońcu nie zostało już ani śladu i zaczął sypać maksymalnie gęsty śnieg w którym jazda była niemalże niemożliwaPo posileniu się w nowoczesnej restauracji-pizzerii chcieliśmy kontynuować jazdę wywożąc się kanapą 4 osobową, ale z niewiadomej przyczyny została ona dla narciarzy zamknięta, chociaż normalnie działała.I tu nastąpiła błyskawiczna decyzja, ze przenosimy się do Starego Smokovca. Po 15 min. i małym błądzeniu autem w śnieżycy docieramy do wyciągu, ale okazało się, że nie do tego właściwego ośrodka tylko następnego malutkiego. Skipasy z Chopoka działają, ale po trzech zjazdach ewakuujemy się.W drodze powrotnej zahaczamy o Strbskie Pleso, ale jest juz godz. 15.45 i powoli przymierzają się do zamykania wyciągów. Tak na oko to jest to taka perełeczka wśród ośrodków po słowackiej stronie Tatr i dobrze byłoby tu wrócićDzień narciarsko udany średnio. Wszyscy stwierdzamy, że Tatrzańska Łomnica ma się nijak do Chopoka, jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość i zróżnicowanie tras. Widoki owszem są piękne, niekiedy przerażające (powalony od huraganu las), ale to zdecydowanie za mało.Dzisiejszy dzień zakończył się wizytą w stylowym lokalu Route66 w Mikulaszu.
-
-
Chopok - dzień 2Dzisiaj wyjazd od razu autem. Godz, 9.30 na parkingu P4, na inny nawet nie chcieliśmy bo ski-autobusy jeżdżą co kilka minut.Już na parkingu przebijało słońce, które towarzyszyło nam do godz 14. Dzisiaj jeden wyjazd na szczyt gdzie widoki były niemalże takie jak wczoraj, ale już lekko powiewało i śnieg snuł się po powierzchni tras powyżej lasu. Jeden raz także zaliczyliśmy jazdę ostatnim starym wyciągiem po stronie północnej czyli kanapą dwójką, która kończy się blisko szczytu ale na niej to już lekko piź...ło.Zaliczyliśmy także z czystej ciekawości kolejkę górską jeżdżącą po konstrukcji mostowej. Fajny wynalazek, ale z racji przepustowości raz nam wystarczyło. Do końca dnia jeździliśmy trzema a czerwonymi, niebieską i czarną trasą do Zahradek wywożąc się kanapami szóstakami z bąblami.Na Zahradkach do kanap oczywiście do godz 15 były spore kolejki, ale przepustowość kanap szóstek w ciągu 5-10 minut je rozładowywała.Trasy przygotowane bardzo dobrze, śnieg szybszy niż wczoraj i ciut chłodniej. Oczywiście niektóre odcinki ulegały szybkiej degradacji. Ciekawe , że mniej nachylona niebieska bardziej na koniec dnia była zamuldzona niż ostrzejsze czerwone trasy.Zjazd o godz 16.10 po sam parking nr 4.Równo o 16 zaczął sypać śnieg. Dzień bardzo udany.Jutro w planach Tatrzańska Łomnica, a dzisiaj wieczorem knajpka w Mikulaszu.Nie żeby w hotelowej myśliwskiej kolibie źle dawali zjeść, ale mamy zajawkę na wyjazd poza miejsce zakwaterowania.Do Dembusa: ceny za karnety są już po zniżce.
-
-
Chopok - pozczątkiDzisiaj pierwszy raz w życiu byłem na Chopoku. Jest na 7 osobowa grupa samych facetów w tym nasze dzieciaki.Śpimy w przyzwoitym hoteliku 7 km poniżej ośrodka. Koledzy postanowili wzorem wypadów austriackich, że udamy się na narty skibusem. Niestety ten skiautobus co nadjechał o godz. 9.40 zamigał tylko światłami i wcale nawet się nie zatrzymał. Nie zastanawiając się długo daliśmy we dwóch z buta narciarskiego do hotelu (150m) i wróciliśmy po chwili samochodami po resztę ekipy. Po kilku minutach byliśmy na parkingu nr 4 (licząc od góry), jakieś 2 km poniżej wyciągów. Wyżej juz nie puszczali. Jka sie okazało nie był to żaden problem bo ski-autobusy jeżdżące między parkingiem a wyciągami jeżdżą co 10-15 minut i spokojnie w miarę wygodnie można podjechać.W kasie staliśmy jakieś 15 minut. Zakupiliśmy 6 dniowe skipasy z 30% zniżką przyznawaną za noclegi. Aby otrzymać zniżkę na skipasy i inne usługi ważną do końca października trzeba kupić tzw. Liptov Card za 3 Euro za szt. Skipasy kosztowały za dorosłego 139, za juniora 111, za dziecko 97 Euro.Na początku nieco nas przeraziła kolejka do 8 osobowej gondoli, ale jak się okazało staliśmy nie więcej jak 10 min. Jechalismy nia 2 razy Zapoznając się z trasami, śniegiem, atmosferą i wypytując rodaków co i jak na Chopoku. Oceniam, że naszych obywateli jest w ośrodku ok 50% z wszystkich narciarzy. Reszta to Słowacy, Czesi, Rosjanie, Ukraińcy, Węgrzy, Rumuni, Hiszpanie, Duńczycy, Litwini, Łotysze i Estończycy itd. Taka Mekka narciarska wschodniej i środkowej Europy.Dobra teraz kilka słów o nartach. Temp. na dole na lekkim minusie i pochmurno. Im wyżej to pojawiała się zimna, surowa mgła która błyskawicznie jakieś 300-400 m przed szczytem gwałtownie ustępowała błękitnemu niebu i tak było do końca dnia. U góry było po prostu bajecznie. Zero wiatru, ale za to masa ludzi.Trasy przygotowane dobrze z minimalną i ilością lodu (gdzieniegdzie). Niestety niektóre trasy z racji ilości ludzi szybko się pokrywały muldami.Dzisiaj cały dzień jeździliśmy po południowej stronie w pełnym słońcu w górnych partiach, potem we mgle w środkowych, a na dole bez słońca, ale w bardzo dobrej widoczności. Do wyciągów stało się max do 5 min lub dużo krócej. Ludzi po południowej stronie znacznie mniej (może dlatego, że trudniejsze nieco trasy) i dlatego tutaj stoki do końca dnia były w przyzwoitym stanie.Na końcu blisko zachodu słońca delektowaliśmy się widokami ze szczytu i kilkukilometrowy zjazd prosto na parking nr 4.Wieczorem pyszny pstrąg w Liptovskiej Izbie na rynku w Mikulaszu.Dzień bardzo udany.Czy Wam też się wydaje, że Zlaty Bażant lany ma więcej goryczki niż ten z butelki :biggrin: ?Drogi na Słowacji to jakaś masakra to już u nas jest mnie dziur.Na przystanku
-
Kaeres nie rozumiem czy chciałeś powiedzieć, że stoki są o wiele gorzej czy niewiele gorzej przygotowane co w PL ? Dlaczego -40e w plecy czy na zakup łańcuchów czy na mandat ?
-
I po felietonie. Bardzo współczuję dzieciaczkowi i rodzicom. Mam nadzieję, że ten nieszczęśliwy wypadek nie zniechęci inwestora i nie zablokuje na dobre zmian w ośrodku.
-
Ostatnio wracając z Johnnym i Matim z Pilska rozmawialiśmy o tym ośrodku patrząc na stok będący w oddali, że trzeba przypomnieć sobie stare czasy sprzed 5-6 lat i odwiedzić to miejsce ponownie. Czy były otwarte boczne warianty trasy z lewej i prawej strony ?
-
Ile czasu spędzacie w ciagu dnia na stoku?
andy-w odpowiedział Roobs → na temat → Tematy narciarskie
W poprzednich latach w weekendy wystarczyło mi ok. 3 godz. od godz. 8 rano. Odpuszczałem jak zaczęły tworzyć się kolejki do wyciągów, ale czułem lekki niedosyt. Najczęściej odwiedzałem Szczyrk. Zmęczenia nie czułem. W tym sezonie jeżdżę dłużej bo ok. 4 do 6 godz., i najczęściej poza Szczyrkiem. W tym czasie wystarczy mi jedna półgodzinna przerwa na ogrzanie się i lekki posiłek. Przyjemne zmęczenie dopiero czuję w domu. W tym sezonie jeżdżąc dłużej w weekendy wcale nie mam ochoty na wieczorne narty w tygodniu przy sztucznym świetle, ale podejrzewam, że im bliżej wiosny i końca sezonu popołudniowe jazdy do zamknięcia wyciągów będą się już zdarzały. Zachody słońca w górach są piękne. -
Ja także bardzo lubię białe drogi i trochę ślizgania i driftowania w ramach rozsądku nie szkodzi, ale czy bez łańcuchów w aucie przednionapędowym (jak np. stanę pod górę za jakimś autem) ruszę pod górę. Pytam o białą drogę dlatego, że jak mam hotel 7 km niżej to mógłbym łańcuchów nie ściągać codziennie. Góry, strome podjazdy i zjazdy obce mi nie są, w Bielsku i okolicach to codzienność, ale tam nie byłem więc dlatego tak szczegółowo pytam.
-
Co do odnalezionej kamerki to łza się w oku kręci (na serio), że są jeszcze na tym swiecie uczciwe osoby (chodzi mi o znalazcę). Gregor czekamy na następne filmy z naszej Super Góry.
-
Dzięki za info. Jadę tam na tydzień w drugim tygodniu ferii moimi z dzieciakami i cieszę się z dobrych wieści. Mam tylko małe pytanie czy ostatnie dojazdowe 7-8 km w dolinie Demianowskiej jest utrzymywane na biało i czy konieczne są łańcuchy na koła na podjazdach ?
-
Matis masz bardzo dobrą rękę do filmowania albo statyw albo jedno i drugie. Zwykle jakiekolwiek nasze filmiki z nart to jedna wielka trzęsawka nawet robione na stojąco nie w czasie jazdy. Miałeś rację, że odpuściłeś nartowanie. Jazda w takim mrowiu ludzi na pewno nie jest bezpieczna ani przyjemna. Jak masz jakieś inne filmiki nart to pokaż nam.
-
Normalnie rzeź niewiniątek :biggrin:Ja miałem dzisiaj pierwszy raz w użyciu swoją kamerkę i jeszcze jeżeli chodzi o montaż filmu to jestem w powijakach, ale kilka kadrów pokażę.Spadający Mati z krzesła ratujący nartę Owieczki przed rzezią Gregor: powiadam wam nie bójcie się Marek - upadek czyli lot Gregor: chyba nic ci nie jest :biggrin: ?
-
Gregor dzięki za super dzień. Było na praaawdę extremalnie. Przygodami dzisiejszego dnia na Pilsku można obdzielić kilka wyjazdów. Chłopaki (kolejność alfabetyczna) Aklim, Bugi, Johnny, Mati, Nurek (chyba nikogo nie pominąłem) dzięki za miłe towarzystwo. Resztę dopisze Johnny lub inni koledzy. Czekajcie na relację bo warto.
-
Wysłałem do Grzegorza na PW namiary na nas.
-
Ja dzisiaj byłem służbowo w Krakowie i droga z Bielska do Krakowa zajęła mi 4,5 godz. Masakra. Ale cieszę się, że żyję i cało wróciłem bo tyle stłuczek, wypadków i aut w rowach dawno nie widziałem. Znajomy na wylocie z Bielska rano o mało życia nie stracił w wypadku. Na prawdę zima jest piękna, ale w górach przede wszystkim.
-
Fajnie, że mamy w osobie gregor_g4 lokalnego zapalonego sprawozdawcę na którego zawsze można liczyć. W sobotę wybieramy się do Korbielowa mocną 4 osobową skionlinową grupą (Johnny, Mati i ja ze starszym juniorem) to może spotkamy gregora i może pokaże nam jakąś jedną lajtową pozatrasową traskę, którą będziemy w stanie pokonać bez strat.
-
Cześć. Dzisiaj w TVN o godz. 19.50 w programie Uwaga będzie coś o wyciągu w Parku Narodowym i chyba widziałem w zapowiedzi pana Ślusarczyka. Trzeba to obejrzeć. Potem podyskutujemy.
-
Nielegalny taśmociąg dla narciarzy? Bada to policja. Art. z dzisiejszego wydania GW: " Żywiecka policja wszczęła dochodzenie w sprawie budowy taśmociągu dla narciarzy w ośrodku Pilsko w Korbielowie. Ekolodzy alarmują, że powstał on nielegalnie. Ośrodek Pilsko w Korbielowie to jedna z najpopularniejszych stacji narciarskich w Polsce. Latem, po kilku nieudanych próbach, zmienił właściciela: od Gliwickiej Agencji Turystycznej kupiła go firma CTE, która ma popularny ośrodek Zagroń w Istebnej. Nowy właściciel zapowiedział zmiany korzystne dla narciarzy. Powstał np. taśmociąg pomiędzy doliną potoku Szczyrbok a polaną Strugi. Obiekt o długości około 200 metrów zastąpił schody, którymi narciarze musieli podchodzić do pierwszych wyciągów. Zamieszanie wokół ośrodka zaczęło się jeszcze w zeszłym roku. Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zaalarmowało, że rozbudowa stacji rozpoczęła się niezgodnie z prawem, bez wymaganych pozwoleń. Do żywieckiej prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Inwestor momentalnie ogłosił, że wszystkie prace wykonane zostały zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zmobilizowali się także mieszkańcy, powołali Ruch Społeczny Odbudowy Pilska. Tłumaczą, że dla nich istnienia tego ośrodka to sprawa życia i śmierci, bo Korbielów to przede wszystkim narty. Zdesperowani zaczęli urządzać pikiety przez siedzibą ekologów uważając, że jeśli inwestycja zostanie wstrzymana, to będzie tylko i wyłącznie ich wina. Okazuje się, że sprawą zajęła się już Komenda Powiatowa Policji w Żywcu. Wszczęła dochodzenie w sprawie budowy taśmociągu bez uzyskania pozwolenia na budowę. Ekolodzy tłumaczą, że taśmociąg stanął na gruntach skarbu państwa w zarządzie Nadleśnictwa Jeleśnia. Według ich informacji inwestor zawarł z nadleśnictwem umowę dzierżawy, która zobowiązywała go do wykonania prac bez wycinki drzew. Taśmociąg miał zostać położony na płytach betonowych niezwiązanych trwale z gruntem. W grudniu pracownicy stowarzyszenia przeprowadzili tam wizję lokalną stwierdzając, że nie wszystko odbyło się zgodnie z tymi ustaleniami. Na miejscu pojawili się także zaalarmowani przez ekologów przedstawiciele Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Żywcu. Inspektorat prowadzi postępowanie administracyjne. Ekolodzy przy każdej okazji zapewniają, że nie są przeciwko narciarzom. Chodzi im tylko o to, by po prostu przestrzegano obowiązującego prawa. Mówią, że Pilsko to kolejny przypadek, gdy próbuje się działać pod hasłem "najpierw budować, a potem legalizować". - Nie można tolerować bezprawia w polskich górach. Mamy nadzieję, że prowadzone przez policję dochodzenie w sprawie taśmociągu zakończy się wyciągnięciem konsekwencji wobec osób, które dopuściły się złamania prawa - tłumaczy prezes stowarzyszenia, Radosław Ślusarczyk. " http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,13343559,Nielegalny_tasmociag_dla_narciarzy__Bada_to_policja.html
-
Zgadzam się. Ja dojrzewanie do trochę dłuższych nart mam za sobą, a może jestem w trakcie jeszcze tego dojrzewania. Miałem 10 lat temu slalomki Fischer WC SL na 15o cm, potem kilka par nart na 155, a teraz mam na 160. Jestem lekki więc takie moje wybory. Mam drugą parę nart K2 Rictor na 167 cm i w zasadzie te narty stały się moją pierwsza parą bo 2/3 wyjazdów objeżdżam na nich. Kto wie czy następne narty nie będą ponad 170 cm. Pomijam fakt, ze kiedyś za dziecka jeździłem na metalkach mojego taty o nazwie RYSY dł. 200 cm .
-
Kamery Sportowe - nagrywamy na stoku - co, czym, jak i dlaczego!
andy-w odpowiedział mała_mi → na temat → Sprzęt narciarski
Kolego Drwal piszesz w taki sposób jakbyś był sprzedawcą tych kamer bullet. Coś mi tu pachnie reklamą.







