-
Liczba zawartości
3 592 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
71
Zawartość dodana przez mihumor
-
Żonie w zeszłym roku pierwszy raz narty dałem ręcznie robione i powiedziała, ze już z maszynowego to nie chce a w Pucharze Czegokolwiek nie jeździła, ja miałem podobnie.
-
W sumie przez Zielona to czsaowo tylko troche dokładasz, masz ze Szczecina nową ekspresówkę, dalej do Zielonej też w sumie nieźle się jedzie a później tylko hop i już jesteś na Niemieckiej autostradzie. A u nas to przebijaj się do granicy z Czechami, później przez Czechy też miodu nie ma a i droga jakoś prosto Ci nie wyjdzie i kilometrów za wiele nie oszczędzisz.
-
Szczecin-Monachium-Salzburg- autostrada w kierunku Villach - zjazd z autostrady w kierunku St.Michael,Murau i od zjazdu masz koło 50-60 km zwykłą, dobrą drogą, możesz jechać skrótem przejeżdżając przez St. Margarethen i dolinę Thomatal - to boczna droga ale podjazd na przełęcz jest minimalny a skraca się z 10 km z tej końcówki. Inny wariant ze Szczecina jest trudny do polecenia.
-
Dokładnie, przecież jak taki cieżki zawodnik zacznie jeździć w butach 120 i na twardych nartach to strach pomyśleć jakiego sprzętu będzie potrzebował jak już się czegoś nauczy. Wtedy proponuję mu tzw hiszpańskie buty, które wraz z robieniem postępu będzie mógł sobie za pomocą śruby coraz bardziej dociskać a do tego może jakieś dwuteowniki o odpowiedniej sztywności. Sama waga nie jeździ więc nie ma co przesadzać. Znam ludzi jeżdżących w skali forum na 7-8, dużych chłopów co w miękich butach zapodają a przesiednli się na nie ze 120tek-ponoć chodzi o wyczucie. Więc z tą twardością to bez przesady- tylko chłopak siłowo zacznie jeździć bo sprzęt pozwoli.
-
Dokładnie - moim córką wystarcza a mnie nie - no i jest większość 2:1:D
-
W Alpy przez Czechy czy Słowacja? Za i przeciw
mihumor odpowiedział gajowy01 → na temat → Samochodem na narty
Winieta w Austrii na stacji benzynowej (każdej) 8E, czeska 250 koron na stacji benzynowej 500 m za granicą (trzeba zjechać na rondzie w lewo). -
No i które w końcu wziąłeś?
-
Dobre, włoska marka butów. Jeśli pasuje i wszystko jest dobrze to śmiało można brać. Mierzyłem ich buty i muszę przyznać, ze wykonanie bez zarzutu, bardzo fajne buty. Mi trochę nie leżały ale to juz kwestia indywidualna.
-
Dziecko w nosile zawsze w kasku i zawsze dobrze ubrane - wtedy żadna pogoda niestraszna http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=4698&c=8 Ważne też są gogle no i koniecznie wesoła kompania, na drugim zdjęciu ta sama mała, która na Lattemarze sobie przysneła w nosidle mimo niekorzystnej pogody - nieco już podrośnieta sama zjeżdża ze szczytu Kronplatzu a towarzyszy jej młodsza siostra oczywiście w kasku i solidnie odziana więc pomimo około -10 stopni czuła się dobrze i tak spędziła dwa tygodnie. Jest też tu najstarsza, która też przeszła te katusze http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=4699&c=8
-
Jest takie powiedzonko : wszystko można, byle z wolna i z ostrożna. Sam trzy córki woziłem w nosidle, z każdą byłem wielokrotnie na nartach, nigdy nie dla zaspokojenia własnych potrzeb bo to moze napisać tylko ktoś, kto tak nigdy nie jeździł albo ma dziwne potrzeby narciarskie, nigdy dziecku nic sie nie stało i nie mówie o wypadku tylko o chociazby katarku czy kaszelku po jeździe. Ostrożność i rozsądek choć z dzieckiem 12 miesięcznym to nie jeździłem. Nie ma co popadać w zbytnie dramatyzowanie. Z zakazem tego typu spotkałem się raz - na Plose nie wpuszczają na krzesła z nosidłem. W wielu miejscach jeździłem i tylko tam spotkałem zakaz.
-
W Rossignolu jest bład, nawet na stronie głównej producenta też, te narty przy tej długości maja promien 15m ale ty powinieneś celować w wersję Ti z powodów tych samych jak dla Elanów, przy twojej wadze i umiejętnościach - to za niski model. Jeśli Elany to o 14-ce bym pomyślał. co do długości to w twoim wypadku 170 to minimum, może i obleci ale ja bym brał trochę dłuższe.
-
Z wymienionych to narty dla ciebie to najwyżej Rossignole albo Dynastary, reszta za słabe do wagi i umiejętności. Zenith 76 ti powinien być w miarę uniwersalny, Dynastar też ale krótkim skrętem to na obu będzie tak sobie - niemniej to godne narty. Lepszy na trasie w krótkim na pewno byłby Fischer Progressor 9+ ale poza trasą przegrywa z tamtymi, kompromis to może Salomon 24 hours, nieco słabszy od Fischera w krótkim skręcie ale lepszy poza ubitym - długość dla Ciebie to ok 175 cm, na krótszych w puchu będzie lipa. Za 1000 zł to żadnych z tych nart nowych chyba nie kupisz.
-
Może przy dizlu jest inaczej z tym "reduktorem", nigdy nie jeździłem żadnym Subaru z takim silnikiem więc nie wiem. Niemniej teraz mam dizla (inna marka) i nie bardzo bym widział zastosowanie. Ale co do ciągnięcia przyczepy to być może - nie przerabiałem takiego tematu. Jeszcze w jednej sytuacji mi sie przydawał w Legacy - w Alpach na podjazdach, reduktor zapinany na IV czy V biegu i nie trzeba skrzynią mieszać bo auto ładnie i równo ciąnie. Niemniej z prawdziwym reduktorem z auta terenowego ma to niewiele wspólnego.
-
Reduktor w Subaru to umówmy sie, ze to nie jest reduktor, ja to co najwyżej do zabawy używałem i spokojnie auto bez tego by się mogło obejść, zwłaszcza Legacy. W Foresterze to prze kilka lat co najwyżej kilka razy włączałem (jakieś jazdy w głębokim śniegu czy wyciąganie czyjegoś auta jak utknęło w błocie ale i beztego reduktora było by chyba podobnie). Co do zbyt wolnego Legacy to jeśli ma 2,0 benzynę to demon prędkości to nie jest, zwłaszcza z boxem, 5 osobami na pokładzie (o ile sie zmieszczą)i pełnym bagażnikiem (pojemność średnia) - rozpędza się wtedy mułowato niestety alejak sie rozpędzi na autostradzie to jest ok. Myślę, że twój kumpel Mondka ma na dizlu i pewnym czynnikiem jest również spalanie a z tymi prędkościami i szybkościami to zasłona dymna choć cos w temacie jest:D Le-gacek za to jest autem świetnie wyważonym, bardzo przyjemnym w zakrętach no i napęd w trudniejszych warunkach bardzo fajny, no i komforcik z Mondeo moim zdaniem bez porównania
-
kettenhund -Troszkę nie do końca się z tobą zgodzę, mi się osobiście nie udało na drodze publicznej wyczuć różnicy pomiędzy autem z Haldexem 3 generacji(nie wiem jakie teraz dają, na trojce moje doświadczenia się kończą) a autami ze stałym (Audi i Subaru), na pewno nie różnicę wynikającą z napędu. Dla mnie jest tam zupełnie inny problem, który mi uniemożliwia to sprawdzenia i tak naprawdę odczucie. Auta na haldexach jakimi jeździłem wszystkie były bardzo źle wyważone przez co jazda nimi w zakrętach tak by odczuć i wyczuć właściwości napędu była w zasadzie niemożliwa, dotyczy to zwłaszcza dizli. Haldexy na początku były dosyc toporne i działały ze sporym opóźnieniem, te współczesne są bardzo szybkie i naprawdę dają radę. Niestety takie systemy zakłada się w tzw wygodnych dupowozach, przeważnie bardzo ciezkich, kiepsko wyważonych z bardzo ciężkim przodem więc co tu porównywać. Zresztą źle wyważone i zbyt cięźkie auta z stałym napędem tez po zakrętach jadą do dupy, zwłaszcza te ze zwiększonym prześwitem lub dodatkowo dociążone półtonową hydrauliką. Jak wszędzie, zawsze coś za coś. Moim zdaniem haldex jest bardzo dobrym systemem do auta osobowego, całkowicie wystarczającym ale nie tak dobrym jak napęd stały.
-
Na filmie jest nowy Outback, ja troche jeździłem pprzednikiem a ogólnie Subarakami wszystkimi od rocznika 04 do 08 miałem okazje pojeździć mniej lub wiecej, też na różnych szkoleniach czy zlotach( jak z nartami - przesiadka do cudzego i można sie karnąć i sprawdzić furkę). Ten kolo na filmie jeździ po świerzo napadanym śniegu i w takich warunkach to ja Foresterem przejeżdżałem zaspy nawiane o głębokości powyżej maski - super jazda w puchu:D. Ale już w śniegu mokrym to mi się tego samego Forestera udało unieruchomić w polach w dużo mniej imponującej warstwie - zawisł na bebechach bo mu zabrakło prześwitu (19 cm). Co do miejsca w Subaru to wynik nie jest imponujący, tak jak Marcin mówił - 4 osoby ok, 5 już nie. Jak mi sie trzecia córka urodziła to sie musiałem Subaraka z żalem pozybyć bo zapinanie trzech folelików z tyłu ocierało się o masochizm:D. Troche ciasnawo też jest kierowcy przy wsiadaniu i wysiadaniu, w swojej klasie to średnie stany dolne wielkości. Niemniej to super samochód i chętnie bym do niego jeszcze wrócił bo to fajna marka i ma to coś. Taki Outback dla narciarza to propozycja trudna do pobicia
-
Najbardziej przereklamowane ośrodki narciarskie
mihumor odpowiedział marboru → na temat → Tematy narciarskie
Mamy tu do czynienia z uogulnieniami i subiektywnym odbiorem. Moja lista osobista w tym aspekcie: 1/ Ośrodki Topowe - Val Gardena - tłok, rozjechane trasy, duzo jazdy po kiepskich łacznikach i podróżnictwa, najlepsze trasy schodzą w najbardziej zatłoczone miejsca sporo starych i wolnych wyciagów do tego połączonych historycznie a nie pragmatycznie. 2/ Ośrodki II liga - Kaprun - wiadomo; ale juz wspomniane Zeel am See jest ok i nie było źle bo cudów tam nie oczekiwałem 3/ III liga - Chopok - tłok, przy wietrze zamykaja wyższe wyciagi i nie ma po czym jeździć a tłok i kolejki robią sie tragiczne, cena do jakości bardzo wysoka, 4/ IV liga - Rokitnica Czechy - strata czasu i pieniędzy, kiepskie trasy, dużo ludzi, zabytkowe wyciągi, mało knajp i ich słaby poziom, można wpaść w depresję z powodu przesytu holenderskim. O krajowych nie piszę bo nie ma o czym ale moi ulubieńcy to z zabytków co pręzą klatę to Pilsko a z nuworyszy Jaworzyna Krynicka - nagroda specjalna za parkingi i dla Straży Miejskiej:D A Zakopane - przecież to nie jest ośrodek narciarski więc o co chodzi? -
Johnny - co do wniosku zgoda tylko wydaje mi sie, że budujesz go na bardzo mocno wątpliwych fundamentach i dochodzisz bardzo zdradliwą ścieszką do właściwej konkluzji. Trochę to przerysuje by jasno to było widać. Zakładasz, że autem z elektroniką jeżdżą ludzie niedbale, byle jak, nie mają pojecia o jeździe i nie czują po czym i jak jadą, natomiast bez niej to świetni kierowcy z wyczuciem i wielkimi umiejętnościami co to zawsze hamulec puszczą w odpowiednim miejscu i może jeszcze nawet uzywają kierunkowskazów tak by inni wiedzieli co za chwilę uczynią a co w Polsce jest niesłychanie rzadkim przymiotem:D. Nie wiem co kietrowca robił w Q7, może gazetę czytał, moze gadał przez komórkę, pił kawę albo kochankę za kolano trzymał - do mnie ten przykład jako jakaś wykładnia czy coś typowego nie przemawia a sam bym mógł przedstawic setki odwrotnych o zachowaniu aut na sliskiej nawierzchni gdzie kluczowa będzie nie elektronika ale sprawa napędu, gdzie autem jednoosiowo napędzanym nawet z miejsca nie ruszysz bez ogromnych kłopotów bez względu na umiejętności (z całym szacunkiem:cool:) Co do wyjątków w działaniu - owszem, na pewno są, troche przypomina mi to jednak dywagacje młodzieńców co to przytaczają przykłady jak brak zapiętych pasów komuś tam życie uratował. Moje doświadczenie z dwóch wypadków jest takie, ze gdyby nie pasy to bym nie brał udziału w tej dyskusji. Co do ABSu to juz pisałem i nic więcej nie dodam, umiem hamować bez niego ale auta bez ABSu bym na dziś nie kupił - o ile wogóle takie sprzedają (może Tata Nano?) Przy szkoleniach na torze warunki nigdy idealne nie są, są one dużo gorsze i mniej przewidywalne niż na drodze, a to ze względu na specyficzny asfalt, a to ze wzgledu na nawiezione błoto na tor przez licznych delikwentów odwiedzających niespodziewanuie trawniki nie mówiąc już o jeździe zimą gdzie mamy normalne zimowe warunki jak na kiepskiej drodze. Nie wiem tez na czym budujesz opinię, ze bez elektroniki to wiesz po czym jedziesz a z elektronioką tylko "coś ci mruga" i nie wiesz, tego nie rozumiem. Jeżdżę na codzien autem "z i bez" i tego nie pojmuję. Jonny - nie wierzę też, że nigdy nie wjechałeś w wielką kałuże z predkością 100km/h, u nas w Pl jak nie znasz drogi a jedziesz podczas deszczu 100 to po prostu nie jest to możliwe. Sytuacje na kursach doskonalenia jazdy są kreowane - to oczywiste - ale uczą zachowań i odruchów i jasno pokazują jak bardzo ogromna większość kierowców ich nie posiada - i to nawet tych bardzo dobrych z wieloletnim doświadczeniem bo w zasadzie tylko z takiowymi sie tam spotykałem. To uczy pokory, trochę jak mocno zalodzona i wymuldzona traswa stroma, na które odkrywam, że jeszce duzo godzin musze spędzić na nartach by dać sobie 7:cool:
-
170 i 175 będzie ok, jeśli szukasz szybkości i jazdy dłuższym skrętem to 175, tez bardziej ta długośc pasuje do twojej wagi. Ja mam 182 cm i dla mnie długość 175 jest całkiem dobra. Mówiłeś, ze lubisz szybko to jeśli nie chcesz twardszej narty jak 9+ gdyż może mecząca być w jeździe całodniowej to 175 i już.
-
Od rosyjskiego przysłowia - "bjez wodki nie rozbierjosz" co oznacza, ze jak sie nie napije to nie jestem w stanie zrozumieć o co chodzi (w cziom djeło?). Niko nie skumał o co Ci idzie i do czego zmierzasz. A w temacie zdecydowanie ten pierwszy Pan, jedzie szybko, zdecydowanie, miło popatrzeć. Może też bym tak spróbował tylko gdzie znaleść taki pusty stok i tak pięknie przygotowany. No i oczywiscie musiałbym sie najpierw napić tej przysłowiowej "wodki" zeby sie nie bać a bez żartów to bym nawet do tego poziomu nigdy się nie zbliżył wcześniej a co dopiero teraz na stare lata:D
-
Głowy nie dam, że się nie da ale może tak niestety być. Z drugiej strony może to i dobrze bo trochę lekkomyślne są takie zabawy 2 tonowym autem o długości zbliżonej do 5m. A w zwykłej jeździe jakoś to wcale nie przeszkadza, dobrze dostrojone są te ogłupiacze więc włączają się tylko w trudnych przypadkach, no i zapalanie się zółtej lampki informującej,że jest ślisko jest bezcenne. W poprzednim aucie (czterołap Subaru) nie miałem tego, auto wykazywalo sie zdumiewającą przyczepnością na sliskim, zaparkowałem sobie pod sklepem nieświadom,że jest szklanka, wysiadłem i na pierwszym kroku zaliczyłem taką glebę, ze aż mi się komórka na części rozsypała a sakramentalne o k.... to dopiero wyksztusiłem jak już leżałem na glebie. I to był niski wymiar kary:D
-
Leskowiec juz był wymieniany w tym wątku i to trudna górka, moim zdaniem zdecydowanie stromsza od Golgoty.Oba stoki niestety muzealne ale w zupełnie innym sensie.
-
Gratulacje - piękne dechy:)
-
Mam takie ustrojstwo w swoim aucie, nie da się cholerstwa wyłączyć, jak chcę sobie nim na parkingu czy placu (pustym) pokręcić tzw bączki to auto po wykonaniu pierwszego półobrotu po prostu kompletnie traci moc i zmula, staje i jest po zabawie. Dlatego do tego celu biorę auto żony, ono nie ma żadnej elektroniki i można nim fajnie się pokręcić, polatać bokiem itp. Super miejscem do tego są puste parkingi pod ośrodkami narciarskimi w Alpach, zjeżdżam ostatni z trasy, parking pusty i ogromny, fajnie zaśnieżony, można się pobawić. Niemniej do wożenia rodziny zdecydowanie wolę swojego sprzęta skażonego elektroniką bo jest po prostu dużo bezpieczniejszy i mniej uciązliwy, w jeździe codziennej nawet w trudnych warunkach nie zmusza mnie bym udawał jakiegoś Solberga bo to męczące i przeważnie kiepsko wychodzi zwłaszcza na drodze publicznej; a co do opinii, że lepsze są bez elektroniki itp to niestety to mi przypomina trochę filozofię Indian, że ich dymne sygnały lepiej dzialają niż telefon czy telegraf. To niestety nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości i w zwykłej cywilnej jeździe, którą często kierowca prowadzi rutynowo. A juz kuriozalna jest opinia porównująca działanie hamulców z ABSem i bez. Mialem kilka szkoleń na torze, byłem fascynatem jazdy i różnych tego typu zajęć, wynajmowaliśmy tor, instruktorów itp , różne rzeczy przerabialiśmy, było porównanie dzialania auta z ABSem i bez i wynik jest miażdżący. Dodam jeszcze, że przy takich testach z instruktorem oraz nauki hamowania awaryjnego wychodzi, że ponad połowa kierowców w ogóle nie umie tej prostej czynności wykonać za pierwszym razem w sytuacji gdy jest do tego przygotowana. Przy hamowaniu z omijaniem przeszkody na suchym większośc ludzi w aucie bez ABSu ładowała się w tą przeszkodę, na mokrym w zasadzie wszyscy. Dopiero po kilku próbach to wychodzi a to są sytuacje spodziewane, gdy człowiek wie co będzie robił, zero zaskoczenia. W aucie z ABSem większość ludzi hamuje i mija przeszkodę przy pierwszej próbie. Auto bez elektroniki jest fajne do zabawy, daje dużo przyjemnosci ale tak naprawdę w wielu sytuacjach wymaga bardzo dużych umiejętności.
-
W Makro jest komplecik 200g smaru Briko żółty+czerwony oraz cyklina 5mm - 36zł - dobra cena







