-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Warunki narciarskie w lubelskim Wstałem dzisiaj rano, patrzę przez okno, a na ulicy kałuże pokrył lód. Szybka decyzja, śniadanko, deski do auta i w drogę. Ponieważ w centralnej Polsce otwarta jest jedna króciutka górka - to właśnie na nią jadę, zresztą kolejny raz - po wypadzie wieczornym w Sylwestra. Temperatura po drodze +5 i obawiam się, czy będzie po czym jeździć. Na kamerce wyglądało ok, choć wieczorem kropił delikatny deszcz i w sumie nigdy nie wiadomo. Rąblów jest czynny od 10siątej i po minięciu Wisły, orientuję się, że mam dobry czas. Postanawiam więc po drodze odwiedzić ośrodek, który znajduje się tuż za Puławami: Parchatkę. Na stronie internetowej: http://www.parchatka.pl/ wielki napis, wkrótce otwieramy, a na stoku wiosna: Zielona łąka dominuje nie tylko powyższy, bardziej stromy stok, ale również całe to miejsce. Zimy ani widu, ani słychu... Widok bardzo smutny. Jest 9:45, więc jadę dalej, do miejsca przeznaczenia. Z daleka stok wygląda na tyciutki...bo w rzeczywistości taki jest. Nie wiem jak to, tutaj zrobili, że jest śnieg i się utrzymuje tak długo? Aura od tygodni wiadomo jaka. Przymrozki pojawiają się jedynie na godzinę, dwie nad ranem. Gdybym nie widział na własne oczy, nie jeździł, to bym w to nie uwierzył. Jestem drugim narciarzem na parkingu. Boję się, czy w ogóle ktoś otworzy wyciąg? Właściciel się krząta w obejściu i uspokaja - za sekundę włączy mi talerzyk. Przebieram się szybciutko i rozgrzewam. Kupuję karnet na 3 godziny i jestem gotowy do jazdy. Parę minut po 10siątej puściutko: O dziwo! Po założeniu nart stwierdzam, że jest twardo a powierzchnia jest zmrożona. Fajnie. Nim poznany starszy Pan z nartami się zebrał...to jeździłem sam na całej górce ponad 20 minut. Zero obsługi, jedynie narty i ja... ...poczułem się przez jak na swoim osobistym, prywatnym stoku. Wycinam pierwsze ślady na sztruksie: Zapowiada się intensywny trening - góra, dół, góra, dół. Noga i kolano trzymają się w miarę ok. Po kilku zjazdach, pozwalam sobie na bardziej dynamiczne skręty. Przybywa narciarzy, a ja robię kilka fotek dłuższego zjazdu znajdującego się po lewej stronie Rąblowa. Armaty wystawione, śladowe ilości śniegu również widoczne - właściciele walczyli dzielnie o uruchomienie całości tras ale niestety się nie udało. Góra wygląda tak: Część najbardziej zewnętrzna, przy zbiorniku z wodą do naśnieżania zupełnie bez śniegu: Obok działającego talerzyka, piękna zielona trawa: Jeżdżąc sobie sam, sporo myślałem dlaczego mimo totalnej wiosny w centralnej Polsce tutaj jest ten kawałek górki z przyzwoitymi warunkami śnieżnymi? Dlaczego to się utrzymuje? Na dodatek jak na moje oko jeszcze długo się utrzyma. Rozwiązaniem zagadki jest chyba położenie względem stron Świata. Słońce zagląda tu rzadko, bo znajduje się idealnie za lasem: I nawet jak przebije się przez chmury, to całe miejsce jest zacienione. Przed moim wyjazdem pojawiło się kilkunastu narciarzy i deskarzy, zrobiło się miękko...choć jedynie na samej powierzchni. Ok 20cm śniegu jest mocno zbita i twarda pod spodem. Pakuję się i ruszam w drogę powrotną. Wyjeżdżam z Rąblowa i postanawiam odwiedzić trzeci, mój ulubiony z lubelskich stoków: Stację Kazimierz znajdującą się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą: http://stacjakazimierz.pl/ Wygląda to tak: Podjęta została próba naśnieżania, a śnieg został jedynie na samym dole. Obydwie trasy - z zieloną trawką, podobnie jak w Parchatce. Podsumowując: fajny poranny trening w Rąblowie. Ośrodek powinien dotrwać do mrozów i z pewnością będzie czynny - czyli będzie gdzie zaspokoić narciarski głód. Inne miejsca narciarskie w województwie lubelskim - nie zapowiada się by zostały otwarte w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Niestety. pozdrawiam marboru
-
Irene Curtoni przed startem :happy: [video=youtube;te2NK5k8p2g]https://www.youtube.com/watch?v=te2NK5k8p2g
-
Ja miałem skibus bezpłatny, mieszkałem w Sansicario.
-
Jako podręczny możesz wziąć buty narciarskie. Miałem taką samą wagę i szczerze to ciężko się zmieścić w limicie.
-
Moja podróż samolotem do regionu, o który pytasz: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17008-Forza-Vialattea?highlight=forza+vialatella ...ale to pewnie prześledziłeś skoro piszesz o zgubionych nartach - pewnie jest Ci znana :happy: Co do Regionu Vialattea - jak najbardziej mogę się wyrażać pozytywnie, a nawet polecić. Mój lot był do Werony ok 400km od hotelu - porażka. Jeśli zdecydujesz się na Sestiere to szukaj lotu do Turynu...no i pilnuj nart :wink:
-
Właśnie tak sobie patrzę po necie...i różnicy nie widzę. Może różnica polega na tym, że ja mam z kolekcji kasków Uvexa model 2012/13 a Ty z najnowszej? Wizualnie wyglądają tak samo, poza jednym nieistotnym szczegółem (może na fotce, którą wstawiłeś źle widzę?): w moim śrubki mocujące szybkę są srebrne a nie czarne.
-
Na czym polega kurs na PI cz. metodyczna?
marboru odpowiedział kolorowa → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Jak to nie wiesz? Przyszła Instruktorka narciarstwa pyta o to, co na kursie będzie i jest niezadowolona, że slalom :biggrin: -
Nie wiem jak było w zeszłym roku - w Nowy Rok byłem w Tyliczu pierwszy raz w życiu. Nie zauważyłem na trasie numer 1 (o tą Ci chyba chodzi?) zjawiska wypłaszczenia na tyle uciążliwego, by używać kijów. Stok widać było był niedawno poprawiany, były ślady prac ziemnych.
-
Hahaha przepraszam, że Mikołaja pomyliłem ze zjawiskiem astronomicznym… :wink: Pozdrowienia dla przesympatycznej Żony, którą miałem przyjemność poznać :happy: Biały, czy czarny? :wink: Pozdrowionka Maćku :happy: Tego niestety nie wiem :frown:: Myślę że, by się tego dowiedzieć, należałoby napisać w tej sprawie do producenta, bądź dystrybutora Uvexa w Polsce. Chłopaki specjalnie dla Was dzisiaj zrobiłem test. Ponieważ nie noszę okularów – założyłem na nos okulary słoneczne i sprawdziłem, czy szybka w moim modelu kasku dotyka do nich, stanowi jakikolwiek dyskomfort. Nie ma żadnego problemu i kontaktu między jednym a drugim. Test wykonany w warunkach domowych, w ruchu… Skakałem na skakance (to tak w ramach treningu) :biggrin: Tego niestety nie miałem możliwości przetestować jeszcze. Ale nawet jak test nie wyjdzie pomyślnie – to przecież szybkę można odkręcić i założyć tradycyjne google :smile: Podczas noworocznego Tour De Tylicz kask zachowywał się doskonale. W czasie chwili ze słońcem spisał się świetnie, w czasie gdy pogorszyła się widoczność – jeździłem z podniesioną szybką. Wolę polegać w takich warunkach na własnym wzroku – mam to szczęście, że nie łzawią mi oczy i nie jest to dla mnie problemem. Mam nadzieję, że zima niebawem przyjdzie i sprzęt będę mógł przetestować w mróz, w czasie opadu atmosferycznego. Wyniki oczywiście opiszę w niniejszym wątku.
-
Bode Miller freestyle
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Gregor_g4, to raczej, tak jak Wróżka napisała był skok "wyluz", świadczący o poczuciu humoru Bodego niż "poważny" freestyle :happy: -
Byłem pod tym ośrodkiem. Link do mapy z trasami: http://www.master-ski.pl/oferta/trasy-narciarskie.html Z dołu wyglądało, że warunki są fajne - nie było żadnych przetarć. Trasa wyglądała przyzwoicie. Pojechałem do Krynicy, bo na Master Ski było sporo ludzi, tylko z tego powodu.
-
hej Mitku, śmiało po takich przeżyciach możesz powiedzieć - że zostało Ci darowane drugie życie. To, tak jakbyś wygrał w Lotto - kupa szczęścia! Też myślę, że w kasku narciarskim z dzisiejszych czasów nie miałbyś szans.
-
Wiem, wiem... Przyznaję się bez bicia, że to jak robię wynika z przyzwyczajenia. No i podobno wgrywając zdjęcia na Skionline - trzeba czekać na ich zaakceptowanie długo : Ale może to tylko plotki?
-
:biggrin: Dobry jest! :wink: [video=youtube;2gsJ52Tqygs]http://www.youtube.com/watch?v=2gsJ52Tqygs
-
Jeszcze jedna ciekawostka dotycząca Tylicza: ich strona internetowa http://www.tylicz-ski.pl/ , jeśli się na nią wejdzie i kliknie sprawdź aktualne warunki na stoku - odsyła, tu: http://www.skionline.pl/pogoda/polska-beskid-sadecki-tylicz-stacja-narciarska-tylicz-ski,osrodek,24.html , czyli do strony portalu: Skionline :happy:
-
Jako uzupełnienie wczorajszej relacji, a dokładnie sytuacji na Słotwinach w Krynicy, wynalazłem jeszcze jedną fotkę otwartej trasy narciarskiej:
-
Dopiero 20stego? Tam przecież szykują się na Race Festiwal 10-12 stycznia :biggrin: :biggrin: :biggrin: Słówko o tym: Z wielką przyjemnością zawiadamiamy, że w dniach 10-12 stycznia w Szczyrku odbędzie się Race Festival. To impreza firmowana przez Marcina Szafrańskiego – przed laty wybitnego polskiego zawodnika, dziś szkoleniowca (Ski Camp) i komentatora Eurosportu. W ciągu tego wyścigowego weekendu będzie się można wyżyć na bramkach do woli. Wszystko rozpocznie się w piątek. O 10.00 rano rozpocznie się oficjalny trening supergiganta. Wieczorem zaś (godz. 18.00) zaplanowane zostało szkolenie na tyczkach slalomowych. W sobotę od rana szykują się wielkie emocje, bo na godz. 10.00 wyznaczono początek zawodów o Puchar Ski Camp właśnie w SG. Bodaj po raz pierwszy zorganizowane zostaną profesjonalne zawody w tej konkurencji dla amatorów. Popołudniową porą, od 17.00 ma się odbyć slalom równoległy, który będzie wspaniałym preludium przed wieczorną imprezą towarzyską „Szczyrk Race Festival”. W niedzielę również pojawi się pretekst do ścigania się z najlepszymi. O godz. 10.00 zacznie się gigant, a o godz. 14.00 z kolei IT Ski Cup, czyli zawody dla branży informatycznej. Zapraszamy na stronę internetową wydarzenia. Tam znajdziecie wszystkie szczegóły odnośnie harmonogramu Race Festivalu a także nt. możliwości zapisania się: www.racefestival.pl źródło: ntn.pl
-
Nowe fakty ws. wypadku Michaela Schumachera. Niemiec nie jechał za szybko Francuskie i niemieckie media podały do wiadomości nowe fakty dotyczące wypadku Michaela Schumachera. Były kierowca F1 na nartach wcale nie jechał za szybko, a przed incydentem zatrzymał się, by pomóc córce przyjaciela, która się przewróciła. Niemieckie i francuskie media ujawniły natomiast nowe fakty, dotyczące wypadku. W niedzielny poranek Schumacher i jego syn spotkali się z przyjaciółmi. Wszyscy trzymali się wyznaczonej trasy, ale to zmieniło się, gdy córka przyjaciela "Schumiego" przewróciła się i zniknęła pod śniegiem. Niemiec od razu ruszył jej na ratunek. Niedługo potem sam stracił kontrolę nad biegiem wypadków. - To był łańcuch skrajnie niefortunnych zdarzeń i wielki, ogromny pech. Przyczyną wypadku nie była za duża prędkość. Michael wykonywał normalne manewry. Niestety wjechał na głaz, który przeoczył, i upadł - powiedziała rzeczniczka prasowa Schumachera, Sabine Kehm. Obraz zdarzeń z pechowego wypadku dopełnia relacja ratownika. - Przybyliśmy do rannego dwie minuty po całym zajściu. Po pierwszym uderzeniu Schumacher stracił kontrolę. Później trafił na trzy inne skały. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, jego kask był w kawałkach. Było widać dużo krwi - powiedział. Źródło: Onet.pl Co za pech!!!! Szok.
-
Po moim wczorajszym wyjeździe jestem innego zdania. Tylicz, Krynica - odległość w linii prostej pewnie jakieś 5km, warunki więc takie same, bądź bardzo zbliżone. Na stokach Krynicy, w porówaniu do Tylicza - mocna bieda, stąd moja tak negatywna ocena.
-
Aksel Svindal freeriderem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Wiem, że to nie nowość - nie wszyscy jednak o tym wiedzą - tak samo jak nie wszyscy widzieli jak o tym opowiada :happy: -
"Bumer" W Tyliczu jeśli chodzi o śnieg - to całkiem podobna sytuacja, a mam wrażenie, że stoki lepiej przygotowane - zdecydowanie. W Krynicy, czy płasko, czy stromo - kamienie na stoku (obydwa ośrodki), lód i muldy nawet na wypłaszczeniach - tak jakby w ogóle ratrak nie chodził. Masz rację, że czynne praktycznie były dwie trasy a Azoty mają ich nieco więcej - stąd może poczucie nudy...ale to nie to. Tam zwyczajnie dla mnie nie ma klimatu. Ludzi pełno, muzyka na całą parę...widoki, takie sobie... Lasu kawałek (szkoda, że tak jak piszesz nie była czynna trasa z widokiem na Jaworzynę) - może nieco łagodniej potraktowałbym w opisie to miejsce, jakoś tak depresyjnie tam. Co do wspólnego karnetu, połączenia tras...nie twierdzę, że kiedyś było inaczej... Jak dla mnie to od zawsze w takim bądź razie, ktoś nie myślał i stworzył dwa konkurencyjne miejsca - zamiast zrobić zwyczajnie większy i normalny Ośrodek. Cóż - nie zmienię zdania. Dla mnie to głupota w funkcjonowaniu takiego podwójnego tworu. Co do parkingów. Te bliżej stoków - na bardzo małą ilość aut. Wszystkie miejsca zajęte. Ten przy cmentarzu, o którym piszesz: kosztuje tyle samo co przy ulicy, czyli 8zł. Jest bliżej jakieś 30 metrów, ale zostawianie auta i przebieranie się w kałużach błota - sorry, to nie dla mnie. Szczerze, to współczuję Ci, że tam jedziesz. Z mojego punktu widzenia - to miejsce, to narciarski koszmar.
-
Filmik Red Bulla, z Akslem, trochę w innej roli :smile: [video=youtube;cty1l9kWAOc]
-
Tour De Tylicz, cz. 1 Sylwestra popołudniu jak wiecie zacząłem tak: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=183452&viewfull=1#post183452 …ale to była pierwsza część odsłony pod tytułem profanujemy święto fajerwerków. Po wieczornym napisaniu relacji i testu kasku zwyczajnie poszedłem spać. Nie obudziły mnie za bardzo wystrzały itp. Widocznie dwa kieliszki czegoś mocniejszego po wysiłku fizycznym zrobiły swoje. Pobudka o godzinie 4tej…pewnie niektórzy z Was jeszcze imprezowali… Auto było spakowane, więc po szybkim śniadaniu. Kierunek południe. Cel: Tylicz. Dlaczego? Dobrze wyglądał na kamerkach, Ośrodek polecił Piotrek, a Bumer tylko podsycił obranie tego kierunku. Droga mija bardzo szybko. Temperatura po drodze cały czas dodatnia. Między godziną 6:30 a 8:30 chwila z mrozem, max do -3. Na miejscu jesteśmy na otwarcie, kilka minut po 9tej. Całość Ośrodka wygląda tak: Parking bezpłatny, idziemy na górę a tu prawie nikogo nie ma: Karnety kupujemy 4godzinne. Ceny kształtują się następująco: Toaleta bezpłatnie. Przy wyciągu praktycznie nie ma nikogo. Wszyscy widocznie jeszcze śpią. Z samego rana jeszcze przez chwile przedzierało się błękitne niebo przez chmury. Trasa wygląda rano na bardzo fajnie przygotowaną: Oprócz krzesła, jednego talerzyka w Tyliczu jest również kącik dla dzieci z oddzielnym wyciągiem, wyrwirączką: Widoczek z krzesełka, piękny: Pani, która zmieniła barwy z brązowych, na kolorowe czuła dzisiaj zew nart i postanowiła, że będzie pierwsza ode mnie na stoku… Z Góry główna trasa numer 1 wygląda bardzo ładnie. W połowie 1nki połączenie z trasą niebieską numer 7. Między trasami dwa gospodarstwa rolne + bar…ale do tego jeszcze wrócę w niniejszej relacji. Na jabłoni…mimo, że nie ma liści, są jeszcze czerwone owoce:
-
Tour De Tylicz, cz. 2 Na drzewach znamiona niedawnego zaśnieżania: Czerwona część „jedynki” wygląda fajnie, szeroko i w miarę równo: Krótka rozgrzewka, ostatnia fotka już po opuszczeniu wyciągu i pora na jazdę. Dwie godziny stok trzyma, jest twardo i równo. W trakcie dnia niestety sytuacja zmienia się do dramatycznej miejscami. Wychodzi trawka i ziemia. Robią się muldy i bardzo mocne przetarcia… …ale na początku było tak: Wczorajszy trening na małym stoku w Rąblowie dla mojej nogi był zbawienny. Dzisiaj jeździ mi się bardzo dobrze, czuję się na deskach bardzo pewny. Kilka zjazdów naprawdę bardzo fajnie udało mi się pojechać. Po szerokiej czerwonej części trasy, jedynka przechodzi po zwężeniu w łagodną niebieską trasę. Z dołu wygląda to tak: Jest klimatycznie. Las, góry. Pierwsze zjazdy i muszę przyznać, że polubiłem to miejsce. Końcówka: Po solidnym rozgrzaniu, pora było wyeksplorować dalszą, czynną część ośrodka. Początek 7emki ok. godziny 11 wygląda już tak: Po dramatycznym początku, dalej jest fajnie: Uwielbiam takie leśne trasy:
-
Tour De Tylicz, cz. 3 Końcówka 7demki. Po wyjściu trasy z lasu – minerały. Powrót na górę trzyosobowym krzesełkiem i powtórka trasy z modyfikacją i skrętem na 2kę, pod wyciąg talerzykowy. Tutaj jest szeroko i łagodnie, czyli jak na moje wejście w sezon, po kontuzji – super fajnie. Ludzi do wyciągu w pierwszej fazie nartowania, tak jak o poranku, przy głównej trasie: Jest tutaj, na dole bardzo fajna karczma: Snow Park, trasa numer 3, wyciąg 3 – są nieczynne. Widoczek na okolicę: Mija kolejna godzina i śnieg zaczyna się topić podobnie jak to jest na wiosnę. Ziemia odpuszcza i zaczyna pojawiać się błoto. Po kilkunastu kolejnych zjazdach z wyciągu talerzykowego można zaobserwować co się dzieje: Jeździmy, raz tu, raz tam i niestety wszędzie warunki zaczynają się robić bardzo trudne. Jak nie przymrozi, to po przyszłym weekendzie pewnie zamkną stację. Nim wyjechaliśmy wpadłem na świetny pomysł, by sobie zrobić fotkę na nartach razem z kurami…ale niestety uciekły… Nim zrobiłem ostatni szus…uchwyciłem w obiektywie następującą egzotykę tego miejsca: wychodek hahaha Podsumowując: bardzo mi się tu spodobało, i chętnie tu kiedyś wrócę gdy będą bardzo dobre warunki śniegowe i otwarte wszystkie trasy (właściciele na folderze reklamują, że 5km tras…z tego co zaobserwowałem – nie ma ich więcej niż 3,5km). Bardzo ciekawie wyglądała z krzesła zamknięta 5tka. Jest klimat, trasy są fajne. Zadowolenie mimo trudnych warunków było.







