Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Postanowiłem założyć nowy wątek - dotyczący Skionlinowej Galerii zdjęć... ...po prostu myszkując po niej niekiedy trafiamy na fotkę, która z jakichś względów bardzo mocno przypada nam do gustu - i chcielibyśmy się tym podzielić z innymi Forumowiczami. W moim przypadku takich obrazów trafiłem kilka...oczywiście wstawiłem swoją ocenę przy pracy: dobrą, doskonałą itp Zaczynając nowy temat oczywiście dam przykład takiego znaleziska: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?&c=5&direction=DESC&i=1137 Dużo klimatu, śniegu, technicznie (według oceny kompletnego laika) - bardzo fajne JC w Twoim dorobku tych zdjęć jest masa. Gratuluję.
  2. Mitku jak tu nie wpadać w egzaltacje jeśli planowało się kwietniowy wypad w Alpy i właśnie się z niego zrezygnowało z przyczyn niezależnych, życiowych... ...no a mój post... ...prosto z Serca, pełen emocjonalnych, drobnych Narciarskich przeżyć ubrany w małą literacką formę
  3. Wzruszająca opowieść z realnego życia... ...niesamowicie czyta się o Ludziach, którzy śmiało realizują swoje marzenia - wytrwale dążą do celu. Taka historia utwierdza mnie we własnych zamiarach, poczynaniach - po prostu warto :)
  4. Fajnie poczytać o Sukcesach Kolegi z Forum Wielkie gratulacje i powodzenia na kolejnych Zawodach.
  5. Ciekawy artykuł o Panie Józefie z Netu: Pan Józef ma schronisko Pan Józef nie wygląda na siłacza. Szczupły, nieco siwy, oszczędny w słowach. Aż trudno uwierzyć, że sam wnosił na plecach na ponad 1000 metrów worki z cementem, kamienie, deski. – Ale chyba teraz jest Pan ogromnie dumny z siebie? – pytam go z entuzjazmem i rozglądam się z uznaniem po kamiennych, gotowych pomieszczeniach. – Eeee, okna trzeba wymurować, podłogi zrobić, drzwi, także pokoje na górze – wylicza powoli pan Józef. Nawet jeśli czuje satysfakcję, że udało mu się zrealizować dzieło życia, to nie daje tego po sobie poznać. Ożywia się, gdy opisuje, co widać z Wysokiego Kamienia. A miejsce jest przepiękne i przy dobrej pogodzie widoki zapierają dech w piersiach. Jak na dłoni są tu całe Karkonosze, Góry Kaczawskie, Kotlina Jeleniogórska, Góry Izerskie, a nawet Ślęża i Zgorzelec. Wystarczy obracać się dookoła. Wiedzieli o tym dobrze Niemcy i postawili tu w 1837 roku schronisko, a obok wieżę widokową. Dotarł tu nawet król pruski Wilhelm IV. Przed II wojną światową przychodzili tu turyści z Jakuszyc i ze Szklarskiej Poręby. Droga nie jest trudna, nawet mało wprawny turysta da sobie radę. Tyle że teraz jest ich dużo mniej niż przed laty. – Jakaś reklama większa by się przydała – mówi z zadumą pan Józef i od razu ma wątpliwości. Bo urok tego miejsca polega także na ciszy i spokoju, jaki panuje dookoła, więc może niech tak zostanie? Pan Józef szuka zatem innych pomysłów na urozmaicenie pobytu na Wysokim Kamieniu. Już wie, że konieczne są noclegi i wieża widokowa. Pierwsze już buduje na pięterku kamiennego schroniska. A na wieżę już ma projekt w głowie. Musi być kamienna i mieć 10 metrów wysokości, by przewyższać schronisko, ale nie zdominować szczytu. To plan na najbliższe dwa, trzy lata. To końcówka prac na Wysokim Kamieniu? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Pan Józef z pewnością coś jeszcze wymyśli. – Dałem sobie 20 lat na wybudowanie schroniska – opowiada. W 2012 roku minie ten termin. Budynek już stoi. Jest wkomponowany w przyrodę, cały z kamieni, wnętrze wykończone drewnem. Ozdobą jest zielony piec z wizerunkiem Ducha Gór. Gdy mu się dobrze przyjrzeć, widać, że ma twarz pana Józefa. Karkonosz jak się patrzy. Silny, ambitny, spokojny. Pan Józef traktuje ten swój wizerunek z humorem, ale gdy krząta się wokół schroniska i spogląda na zaśnieżone szczyty, widać od razu, że tu jest jego miejsce. Jest emerytowanym nauczycielem wychowania fizycznego. Wraz z uczniami ze szkoły w Szklarskiej Porębie przychodził na wycieczki na Wysoki Kamień. Szczyt był wówczas porośnięty krzakami i trawą. Tylko porozrzucane kamienie świadczyły o tym, że kiedyś była tu jakaś budowla. PTTK, do którego należały resztki schroniska i szczyt, nie zamierzało nic tu robić. Wystawiło w 1999 roku Wysoki Kamień na sprzedaż. – Kupiłem – pan Józef po latach nadal cieszy się, że nie zmarnował okazji. Ile zapłacił? – To żonie się nie przyznałem, a Pani mam powiedzieć? – śmieje się. Żonie przyznał się dopiero wtedy, gdy odkryła, że na koncie nie ma ani złotówki. Mogę sobie wyobrazić, co czuła pani Dorota, gdy dowiedziała się, że oszczędności rodzinne mąż wpakował w górski szczyt. Ale chyba przekonał ją do pomysłu, bo pomagała w odbudowie, a teraz serwuje na górze szarlotkę własnej roboty. – To nasz rodzinny interes – żartuje pan Józef. Pomagają mu także syn i córka. Patrząc w zimie na puste schronisko, wiem, że Gołbowie kokosów tu raczej nie zbiją. To ciągle będzie walka o przetrwanie. Zimą szczególnie trudna, bo na szczycie wiatr potrafi wiać ponad 130 km na godzinę, a gdy śnieg zasypie szlak, to nikt tu nie dotrze Pan Józef pracuje wtedy w środku, bo ziemia jest tak zamarznięta, że do maja na zewnątrz nie da się nic zrobić. Często wyciąga wtedy aparat fotograficzny i robi zdjęcia, z których powstają panoramy Karkonoszy czy Izerów. Ozdabia nimi ściany schroniska. Pasują wyjątkowo dobrze do grubych, kamiennych ścian. Mury schroniska mają 70 cm, dzięki temu w środku jest przytulnie i cicho. Każdy kamień pan Józef sam obrabiał, każdy miał w ręku. Sam wnosił w plecaku na górę wszystkie narzędzia i materiały budowlane. Ja zimą po oblodzonym szlaku ledwo tu doszłam. On sobie poradził z workami cementu na plecach i innymi ciężarami. Wyniósł kilkadziesiąt ton rocznie na wysokość 1058 m! Codziennie i z mozołem pokonywał w ciągu godziny trasę dzielącą dom w Szklarskiej Porębie od budowanego schroniska. Kilka lat temu kupił samochód terenowy i podwoził materiały do drogi leśnej. – Przydałby się skuter śnieżny – marzy teraz o kolejnym środku transportu. Wówczas budowa wieży widokowej poszłaby mu dużo szybciej. Sporo zostało jeszcze mu do zrobienia. Głównie chodzi o doprowadzenie wody. Bez prądu da się żyć, ale woda dla turystów musi być. – Prąd mógłby wytwarzać wiatrak – planuje pan Józef. Jedna turbina mogłaby stanąć na szczycie. Nie zepsuje krajobrazu. Wodę trzeba by doprowadzić od źródła, chyba że różdżkarz znajdzie coś bliżej schroniska. Przydałoby się także miejsce na ognisko. Na razie można spróbować herbaty, kawy, czekolady i szarlotki pani Doroty. – Nie spodziewałam się, że mogę zobaczyć coś tak fascynującego – opowiada o Wysokim Kamieniu Katarzyna Wójcik, turystka z Poznania. – Gospodarze są wyjątkowo mili – mówi turystka. Opowiadają o historii schroniska z wielkim sercem. Widać, że to jest ich całe życie. Można od nich dowiedzieć się, że w średniowieczu Wysoki Kamień odkryli Walonowie, a na szczycie pierwsza buda stanęła w roku 1837 i stała do 1882 roku. Potem były kolejne schroniska, ich stopniowa ruina do 1963 roku, aż nastali państwo Gołbowie. Ludzie z nizin nigdy nie dowiedzą się, ile trudu kosztowało ich wzniesienie kamiennej budowli na szczycie zbudowanym z hornfelsów, czyli skał wyjątkowo twardych i odpornych na wietrzenie. Powstały około 300 milionów lat temu, gdy granitowa magma podgrzała wokół temperaturę do 600 stopni. W Polsce występują one na Dolnym Śląsku w rejonie Strzegomia, Strzelina, w Górach Izerskich, Karkonoszach, Rudawach Janowickich, Górach Bardzkich. Najbardziej znanym miejscem występowania hornfelsu w Polsce jest Śnieżka. Wysoki Kamień nie jest tak znany, ale za to równie piękny. Góra ma bardzo dobrą lokalizację i można tu przyjść ze Szklarskiej Poręby czerwonym szlakiem przez Hutniczą Górkę (ok. 80-90 min) albo od Zakrętu Śmierci na drodze do Świeradowa-Zdroju szlakiem żółtym (ok. 1 godz.) Pan Józef myśli jeszcze o szlaku rowerowym, by Wysoki Kamień stał się modny dla cyklistów tak jak Chatka Górzystów w Izerach. Jest tu także miejsce dla biegaczy na nartach, którzy mogliby docierać z Jakuszyc. Na razie często na nartach docierają tu Czesi, którzy są zapalonymi turystami. Jak się ma schronisko na własność, to można sobie marzyć i snuć dalekie plany. Gołbowie udowadniają, że to, co się wydaje szalone, może nabierać realnych kształtów. Więc niech pan Józef z rodziną marzą jak najwięcej. Bo dzięki nim zamiast kupki gruzów jest na szczycie Wysokiego Kamienia kraina przyjazna dla ludzi, choć bardzo bajkowa. Autor: Alina Gierak Źródło: Polska The Times ------------------------------------------------------------------------------------------------------ To się nazywa Człowiek, który pokochał Góry.
  6. Dla zainteresowanych odpowiedź w sprawie oficjalnych wyników Konkursu: Witam ponownie Panie Mariuszu, niestety odrobinę się pospieszyłem - jury wciąż jeszcze nie zdecydowało które zdjęcie dostanie nagrodę specjalną. Chcemy opublikować wyniki pełne, dlatego czekamy jeszcze na decyzję jury. Bardzo proszę o cierpliwość. Pozdrawiam serdecznie, Wojciech Wieman, Newsweek.pl Wcześniejsza informacja: Witam serdecznie, dzisiaj ogłosimy oficjalną listę zwycięzców. Pozdrawiam ciepło, Wojciech Wieman, Newsweek.pl W dniu 11-03-20 00:45, marboru pisze: > Kiedy można spodziewać się oficjalnych wyników? > Od wtorku minęło trochę czasu. > Pozdrawiam > marboru
  7. Na zaprzyjaźnionym ze Skionline (chyba tak mogę napisać) Ski2Die ukazał się dzisiaj ciekawy wywiad z Karoliną Klimek zwyciężczynią imprezy. Oto on: Red Bull Zjazd na Krechę, Akademickie Mistrzostwa Polski i Polish Freeride Open - co łączy te wszystkie bardzo różne od siebie imprezy? Łączy je Karolina Klimek, której udało się stanąc na najwyższym podium na każdej z nich. Najlepsza narciarka na Polish Freeride Open odpowiada na kilka naszych pytań. Ski2die: Wygląda na to, że postanowiłaś wygrać w tym roku wszystkie imprezy narciarskie jakie są organizowane. Polish Freeride Open, Zjazd na krechę kilka imprez w konkurencjach alpejskich... zdaje się, że nie przeszkadza Ci to czy chodzi o pokonywanie kolejnych bramek, zjazd stromym żlebem czy wreszcie zjazd na wprost w tłumie innych zawodników? Karolina Klimek: W tym sezonie głównie nastawiałam sie na konkurencje alpejskie, a na pozostałe imprezy czesto trafiałam przypadkowo. Nie ukrywam, że ściganie na czas zaczyna mnie już troszkę nudzić dlatego szukam jakiejś alternatywy. W zawodach typu „krecha” czy „freeride” znalazłam to czego mi brakowało: nutke adrenalinki i dobrą zabawe. Zwycięstwa te były miłym zaskoczeniem. S2D: Ostatnio odniosłaś sukces w Heiligenblut. Czy mozemy spodziewać się więcej Twoich startów w imprezach freerideowych? KK: Nigdy nie wiązałam feeridu z zawodami, ale po PFO zmieniam zdanie. To super okazja zeby się spotkaś z ludzmi których łaczy wspólna pasja. Czułm sie bezpiecznie majac w pobliżu kogoś z wiekszym doswiadczeniem i chetnie się nim dzielącym, a tak właśnie było w heiligenblut. Sporo sie tam nauczyłm. Jeśli wszystkie zawody wygładaja tak jak te, to ja jestem chętna. S2D: Czy w ogóle zamierzasz spędzać więcej czasu poza trasami, czy raczej po prostu wykorzystwać okazje jeżeli się pojawią? KK: Staram sie wykorzystywać kazdą okazję. Moje szerokie dechy zabieram na karzdy wyjazd narciarski i jeśli tylko spadnie troszke puszku zamieniam sprzet i smigam poza trase. Nie są to jakieś wielkie wyczyny ale sprawiaja mi sporo radości. S2D: Co najbardziej zapamiętasz z pobytu w Karyntii? KK: Chyba 40 minutowy „spacerek” do miejsca startu w babskim gronie i piękny widok ze szczytu, który wynagrodził nam ten trud. Magiczne miejsce i super atmosfera. Start nie miał nic wspólnego z rywalizacją na stokach. Wspólnie analizowałyśmy trase i nawzajem się wspierałysmy jak ktos miał słabsze momenty. No i afterek w 2na2 , myśle że tamtejsi tubylcy jeszcze długo beda o nas pamietać.... S2D: Wracasz za rok żeby bronić tytułu? KK: Wracam.... żeby sie dobrze bawić... i jak sie uda to chciła bym tam zostać troszkę dłużej niż 3 dni ale to dopiero za rok wiec zobaczymy... S2D: Z pewnością wiele osób chciałoby wiedzieć czy zobaczymy Cię kiedyś w snowparku? KK: Tylko w roli kibica J bardzo lubie ogladać wyczyny freestylowe ale ja się do tego nie nadaje. Jedyne co potafie , to ladnie „zdusić” skok.... Zresztą , moje oba kolanka są już po operacjach wiec muszę je troszkę oszczędzać. S2D: Jest miejsce związane z narciarstwem, które bardzo chciałabyś odwiedzić? KK: Ostatnio moi znajomi wysłali mi fotke z La Grave z Francji z podpisem „szykuj się...” Mam nadzieje że w przyszłym roku uda mi sie odwiedzić to miejce... S2D: Czy sukcesy skłaniają Cię do myślenia o narciarstwie jako sposobie na całe życie? KK: To już jest mój sposób na zycie. Od 4 lat pracuje z dzieciakami w zakopiańskim klubie „FRAJDA”, a od 2 lat jestem również trenerem AZS Zakopane. Rano prowadze treningi dla studentów a po południu szkole dzieciaki...W ten sposób pasja stała się moim źródłem utrzymania. Na szczęście moi szefowie sa bardzo wyrozumiali i tolerancyjni J z przymrużeniem oka traktuja moje czeste wyjazdy i cieszą sie jak uda mi sie uzyskać niezły wynik. S2D: Jakie masz dalsze plany na sezon? KK: Miałam w planie wystartować w Mistrzostwach Polski Seniorów które miały sie odbyć w krynicy, niestety chyba warunki jakie panują na stokach uniemożliwia przeprowadzenie tych zawodów. Niektórzy górale twierdzą ze snieg jeszcze spadnie w tym roku , więc bedę go wypatrywać i może uda sie zaliczyś jeszcze jakieś źlebiki w okolicy Pięciu Stawów. Pod koniec kwietnia planujemy wyjazd z dzieciakami na lodowiec ale to już chyba zaliczymy do nowego sezony.... i majówka na Pitztal... a pózniej zamieniam narty na kita... i tak do września... Autor: Piotrek Źródło: www.Ski2Die.pl
  8. marboru

    Kasprowy Wierch

    No to jeszcze jeden artykuł z moimi ulubionymi Ekologami ze Stowarzyszenia Na Rzecz Wszystkich Istot... Ekolodzy ostrzegają kupca kolejki na Kasprowy Sytuacja prawna kolei linowej na Kasprowy Wierch nie jest uregulowana z powodu sądowego sporu o jej modernizację - napisali ekolodzy do firmy, która przygotowuje sprzedaż zakopiańskiej spółki. Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot skierowało pismo do firmy PKF Grupa Konsultingowa, która na zlecenie Polskich Kolei Państwowych przygotowuje prywatyzację Polskich Kolei Linowych. - W piśmie zwracamy uwagę na fakty istotne dla dokonania właściwej analizy sytuacji prawnej tej spółki, dotyczące rozbudowy i funkcjonowania kolei linowej Kuźnice-Kasprowy. Potencjalny nabywca kolei linowej skazany jest na odziedziczenie nieuregulowanej sytuacji prawnej, stawiającej pod znakiem zapytania legalność jej funkcjonowania - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni. - Wciąż trwają postępowania administracyjne i sądowe w sprawie nieprawidłowości. Uważamy, że ma to duże znaczenie dla dokonania odpowiedniej oceny sytuacji prawnej PKL i powinno mieć odzwierciedlenie w analizie ryzyka, która w niedalekiej przyszłości trafi do inwestorów zainteresowanych nabyciem udziałów w spółce PKL - dodaje. Chodzi o przebieg modernizacji kolejki w 2007 r., która zdaniem ekologów została przeprowadzona bez uzgodnień środowiskowych. Ciągle toczą się postępowania sądowe w tej sprawie. Na sprzedaż prywatnemu inwestorowi Polskich Kolei Linowych, których wagoniki kursują na Kasprowy Wierch, zgodziło się Ministerstwo Skarbu. To precedensowa decyzja, bo od 75 lat maszyneria wywożąca turystów w Tatry była własnością publiczną (podczas okupacji zarządzali nią Niemcy). Rząd zdecydował się na sprzedaż, by pomóc wykaraskać się z kłopotów finansowych Polskim Kolejom Państwowym, w skład których wchodzą PKL. Wartość firmy szacowana jest na kilkaset milionów złotych. - Zakładamy, że prywatyzacja Polskich Kolei Linowych zostanie przeprowadzona do końca 2011 roku. Prace nad prywatyzacją zakopiańskiej spółki już trwają - podaje Łukasz Kurpiewski, rzecznik Grupy PKP. Ani PKP, ani PKL nie chcą komentować stanowiska ekologów. - To jest sprawa pomiędzy zarządem PKP i chętnymi na kupno. Nas na razie nie informowano o szczegółach planowanej transakcji - mówi Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL. Sprzedaży kolejki sprzeciwiają się dyrekcja i rada naukowa Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Choć rozpoczął się już proces sprzedaży kolejki na Kasprowy, to nikt wcześniej nie pytał nas o opinię w tej sprawie, a przecież my będziemy musieli współdziałać z właścicielem - zauważa prof. Stefan Skiba, przewodniczący Rady Naukowej TPN. Rada zamierza wydać oficjalne stanowisko wyrażające zaniepokojenie planami sprzedaży kolejki prywatnemu inwestorowi i zwrócić się z prośbą o interwencję do Państwowej Rady Ochrony Przyrody działającej przy ministrze środowiska. - Niedobrze, że idzie się w kierunku rozwiązania, które na kolei linowej działającej w parku narodowym będzie wywierało większy nacisk dotyczący wypracowywania zysków. Przecież jeśli prywatny podmiot kupi tę spółkę, to nie po to, żeby działać misyjnie. A Tatry to narodowe dobro. I trzeba o nie dbać jak o Wawel - uważa Paweł Skawiński, dyrektor TPN. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  9. No i ten Avatar... ...ja tam nic do Kotów nie mam ale na Avatarze mógłby być np. łaciaty Dog
  10. Tomku wszystkiego najCarvingowniejszego z okazji 39 urodzin... ...ostatnia 3ka z przodu...ehhh za kilka lat również mnie to czeka... Zdrówka! Spełnienia marzeń! Wielu pięknych narciarskich Przygód. pozdrawiam Mariusz
  11. Rosi, mi się bardzo podoba ...no i najważniejsze Fun chyba miałeś z tych zawijasów? Podoba mi się, tym bardziej, że sam jestem na etapie nauki Funu i na trzy podobne skręty w moim wypadku conajmniej raz kończę wykładając się na śniegu... ...w taki sposób w tym Sezonie nabawiłem się lekkiej kontuzji barku Dzięks za filmik
  12. marboru

    Kasprowy Wierch

    A oto co znalazłem na stronie Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot na temat 75lecia Kolejki na Kasprowy Wierch... PKL – 75 lecie w cieniu nieprawidłowości Polskie Koleje Linowe hucznie świętują obchody rocznicy 75 lat od pierwszej jazdy wagonika na Kasprowy Wierch. Tak jak wtedy, tak i teraz, budowa i eksploatacja kolei wzbudza szereg kontrowersji. Warto pamiętać o historii powstania kolei oraz o wciąż trwających procesach administracyjno-sądowych dotyczących jej rozbudowy i funkcjonowania. Przed 75 latami, w 1934 r. Ministerstwo Komunikacji z inicjatywy Aleksandra Bobkowskiego zleciło wykonanie prac studyjnych nad budową kolei linowej w Tatrach. Dzięki koneksji Bobkowskiego, który był zięciem ówczesnego Prezydenta RP, Ignacego Mościckiego, udało się przeforsować plan budowy kolei linowej na Kasprowy Wierch. Decyzję o budowie podjęto w lipcu 1935 r., prace zakończono 15 marca 1936 r. Na 20 miesięcy przed udzieleniem koncesji na budowę wyrąbano przecinki na trasie kolei oraz wykonano drogę z Kuźnic na Myślenickie Turnie, a potem na szczyt Kasprowego Wierchu. Pozyskiwano żwir i wycinano drzewa, fundamenty podpór budowano w wykopach wydrążonych przy użyciu materiałów wybuchowych, zaś dla potrzeb budowy kolei pod szczytem założono kamieniołom –skala zniszczeń przy samej budowie była ogromna. Pomimo tego, że obszar Tatr nie był objęty wtedy żadną formą ochrony, protest przeciw budowie wśród ogółu społeczeństwa był ogromny – tylko w pierwszej połowie 1934 r. ok. 100 towarzystw, instytucji i organizacji społecznych stanowczo zaprotestowało przeciwko budowie kolei. W 90 pismach ukazało się kilkaset artykułów przeciwko kolei. Na znak protestu cała Państwowa Rada Ochrony Przyrody, z prof. Władysławem Szaferem na czele, podała się do dymisji. Taki był początek kolei – nie licząc się z protestami i oczekiwaniami społecznymi, zniszczono bezcenną przyrodę Tatr. 70 lat później ruszyły zaawansowane prace nad rozbudową kolei. Władze Zakopanego podjęły wówczas decyzję o nieprzeprowadzaniu konsultacji społecznych, wbrew opinii m.in. Państwowej Rady Ochrony Przyrody, Polskiej Akademii Nauk, Rady Naukowej TPN oraz apelom setki profesorów. Nie czekając na uzyskanie odpowiednich decyzji administracyjnych, rozpoczęto eksploatację rozbudowanej kolei linowej na Kasprowy Wierch. Do dziś działa w nieuregulowanej sytuacji prawnej. Nadal trwają procesy administracyjno-sądowe dotyczące następujących zagadnień: * brak zezwolenia Ministra Środowiska na realizację inwestycji w Tatrzańskim Parku Narodowym; * brak pozwolenia na użytkowanie; * nie są przestrzegane zapisy umowy pomiędzy PKL a Tatrzańskim Parkiem Narodowym, które miały gwarantować jak najmniejsze oddziaływanie inwestycji na środowisko Ponadto: * dla inwestycji nigdy nie przeprowadzono oceny oddziaływania na środowisko w rozumieniu unijnej dyrektywy 85/337/EWG; * uchylona została decyzja o warunkach zabudowy, która otworzyła ścieżkę do rozbudowy kolei. Nie możemy zapominać o tym, w jaki sposób powstała i funkcjonuje kolej linowa na Kasprowy Wierch. Historia tej inwestycji jest historią łamania prawa i ignorowania tatrzańskiej przyrody. Nie dajmy się łatwo uwieść lukrowanej opowieści o heroicznej budowie kolei – bowiem ogromnemu wysiłkowi ludzi towarzyszyły ogromne straty przyrodnicze, a sama budowa wznieciła ogromny sprzeciw znacznej części społeczeństwa. mówi Radosław Ślusarczyk, Prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot Pracownia na rzecz Wszystkich Istot konsekwentnie broni przyrody przed dewastacją – między innymi na Kasprowym Wierchu. Tak jak dotychczas, tak i nadal będziemy podejmowali działania na rzecz jej ochrony. W grudniu 1935 r. Jan Gwalbert Pawlikowski, wybitny działacz społeczny i architekt polskiego systemu ochrony przyrody, w następujący sposób skomentował sprawę budowy kolei linowej na Kasprowy Wierch: „Tak się złożyło, że sprawa kolejki na Kasprowy, będąc sprawą obrony Tatr, jest zarazem sprawą obrony pewnych podstawowych zasad etyki społecznej. I jest ona obroną dóbr idealnych przeciw kupczącym w świątyniach (...) Walka o Kasprowy Wierch to fragment walki o prymat ducha”. ---------------------------------------------------------------------------------------------- I co Wy na to?
  13. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Nie masz się czym martwić o moje dowartościowanie, i poczucie humoru - bo rozbawiasz mnie do łez swoim pisaniem i udowadnianiem racji :D Co do tego drugiego - niezbyt obchodzi mnie to kim Tu jesteś... ...niestety z pewnością nie Przykładnym, Wzorowym (takim jest dla mnie Rafał - Bończa) i Odpowiedzialnym Moderatorem...a to, że ktoś powierzył Ci tę funkcję - niestety popełnił błąd (w moim mniemaniu)... ...a szkoda, bo na jakość Forum wpływają niestety Moderatorzy....według definicji zresztą.) PS. Slash0r - sorry za offa...nie zamierzam już więcej dyskutować z SB. No i dzięks za mądre słowa.
  14. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Mowa jest o ostatnio 100 rozpoczętych Postach, sam o nich wspominasz - więc nie przeinaczaj całej dyskusji, że kiedyś to było tak, a teraz inaczej...szczerze, to mam to gdzieś jak było kiedyś - ważne jest tu i teraz. Więc co, może przeliczysz jak tak dobry jesteś z matematyki? ...cóż, pewnie tego nie zrobisz, bo Demagogię masz opanowaną do perfekcji - jak zawsze zresztą...a fakty i rzeczywistość są zgoła inne...nie pierwszy to i ostatni raz zresztą. Dyskutować z Tobą nie ma sensu. Jak Ci moje pisanie przeszkadza to jest taka opcja "ignoruj"...będzie po kłopocie...a ja też będę bardziej zadowolony jak w "moich" wątkach nie będę Cię widział. pozdrawiam Mariusz
  15. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Skoro robisz takie podsumowania, to zrób proszę jeszcze podsumowanie w podziękowaniach za te posty i liczbie wyświetleń. Wówczas Obraz jakości pisania mojego i Twojego będzie trochę bardziej wiarygodny Mądralo.
  16. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Mi wszystkie wątki mieszczą się na ekranie Widzisz i tu się znowu nie zgadzamy, mamy odmienne zdanie i spojrzenie na forum. Bo widzisz, ja wolę wkleić treść artykułu w całości bo twierdzę, że wklejenie samego linku z poprzedzającym go jednym, dwoma zdaniami nie stanowi dla większości zachęty do czytania - i to właśnie jest pójście na łatwiznę. Nieskromnie rzecz ujmując myślę, że moje pojmowanie tego "problemu" jest bardziej właściwe, ponieważ w większości tych, w ogóle mało czasochłonnych czynności kopiuj-wklej...wywołuje dyskusję na forum Forumowiczów, powoduje to, że jest zdecydowanie więcej odsłon takich Tematów... ...i ogólnie, w efekcie na Skionline można znaleźć praktycznie wszystko - a to podnosi niewątpliwie jakość Forum.
  17. Pisanie na kilku forach jest niezmiernie trudną sprawą - chodzi tu o czas. Sam jestem zarejestrowany i pisuję w chwili obecnej na kilku: forum leśnym, dogowym, sporadycznie na giełdowym i jednym z forów gier przeglądarkowych. Jeśli chodzi o narciarstwo na początku było Skiforum...wielu z Nas to przeszło...-uciekłem, bo był tam, jak dla mnie, zbyt duży tłok...a ja zarówno na nartach jak i na forum zbyt dużego tłoku nie lubię W chwili obecnej zaglądam od czasu do czasu do Marcina Skimaniaka - bardzo fajna inicjatywa forum - bardzo przyjemnie jest obserwować coś nowego, kameralnego, coś co właśnie powstaje, kształtuje się. Brawo Marcin...również za Twoje zaangażowanie. A co najbardziej mnie cieszy to to, że wielu Skionlinowców tam się spotyka, a co najważniejsze również tych, którzy z różnych powodów opuściło Skionline...niestety moim zdaniem ze szkodą dla Tutejszego Forum. Niedawno zaproszono mnie również do innego konkurencyjnego forum Dzięki Pawle, za zaproszenie i bardzo pozytywnego maila na temat mojego pisania na Skionline. Z pewnością jak znajdę trochę więcej czasu - wpadnę do Was Szczerze mówiąc cieszę się, że powstają nowe Miejsca dla Nas - Narciarzy w sieci. Tym bardziej, że na każdym konkurencyjnym Rynku musi być Wybór. Wybór zaczyna być bardzo ważny w chwili gdy coś zaczyna nam się nie podobać... W chwili obecnej po ilości moich postów mój Wybór, to Skionline...mimo tego, że oprócz masy zalet tego mojego ulubionego miejsca, ze wspaniałymi Ludźmi...ma również JEDNĄ olbrzymią wadę...wadę na tyle istotną, że większość z Was czytających tego posta - wie co mam na myśli. Cóż nic nie jest idealne... Pozdrawiam i życzę Każdemu wspaniałych "Szusów" w sieci.
  18. marboru

    Konkurs! - Wygraj wyjazd do Trentino

    Wow Ewo!!! Wielkie Gratulacje Strasznie się cieszę, że to właśnie Ty
  19. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Nic się nie chwaliłaś Ewo, że konkurs jakiś wygrałaś ? Co to za konkurs? Ja czekam cały czas na oficjalne wyniki Newsweeka...i coś się doczekać nie mogę
  20. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Odpowiem może ja Ewo, bo w sumie też jestem Mario, Mariusz Mi od jakiegoś czasu marzą się okolice Chamonix, więc może Argentiere? Z tym, żeby dotrzeć tam z Polski to najlepiej samolot...a z tego co się orientowałem nie tylko samolot ale również wynajem auta najlepiej. Koszty i czas...tego u mnie olbrzymi deficyt ostatnio
  21. marboru

    14 Miejsc na Wiosenną jazdę

    Sławku nie obraź się ale wolę "puste" artykuły z innych serwisów niż czytanie Twoich zaczepnych postów.
  22. To coś od Majtka niżej jest? :D Zaraz tam Kompa, Kompa...zakazu nie ma to Kompa, Kompa...
  23. Kontroli mam po dziurki w nosie...dwa tygodnie walki z Audytem uuuffff
  24. Marek, czy Ty w porcie w Amsterdamie stoisz? Soczku Ty, na narty kurkumy do kieszeni zawsze bierz
  25. Znalazłem ciekawostkę...Dietę dla Narciarza w zimowy czas :D oto ona: Zimą nasz organizm potrzebuje nieco odmiennych składników niż o innej porze roku. Poniżej prezentujemy przykładową dietę na zimowy dzień dla osoby aktywnej. ŚNIADANIE – kanapki z twarożkiem na słodko i herbata z cytryną i miodem * 2 kromki pełnoziarnistego pieczywa * Pół kostki białego sera * 2 łyżki jogurtu * 1 łyżeczka siemienia lnianego * 2 łyżeczki miodu * Jeden banan * Herbata z cytryną Ser ugniatamy z jogurtem, aby wyszedł nam twarożek i mieszamy z siemieniem lnianym. Nakładamy na kanapkę. Układamy na wierzchu plasterki pokrojonego banana i polewamy łyżeczką miodu. Zaparzoną herbatę z cytryną słodzimy drugą łyżeczką miodu, kiedy lekko ostygnie. Jeśli nie przepadamy za śniadaniem na słodko to do twarożku zamiast banana możemy dodać posiekanego szczypiorku i lekko doprawić pieprzem i szczyptą soli, a banana lub inny owoc zjeść na deser. II ŚNIADANIE – Sałatka owocowa z bakaliami i serkiem wiejskim * 1 kiwi * 1 pomarańcza * 2 łyżki ananasa z puszki * ½ jabłka * Cząstki z jednej mandarynki * ½ banana * 1 łyżka pestek z dyni * 1 łyżka orzechów laskowych bądź włoskich * 1 łyżka rodzynek * Mały serek wiejski * Cynamon * Herbata zielona Owoce kroimy w mniejsze cząstki lub plasterki, mieszamy z bakaliami i serkiem wiejskim, na koniec posypujemy cynamonem OBIAD – grillowana pierś z kurczaka z ryżem brązowym i warzywami * 1 filet drobiowy * Przyprawy: zioła prowansalskie, sól, pieprz do smaku * Torebka ugotowanego ryżu brązowego * Mieszanka mrożonych warzyw * 1 łyżka oliwy z oliwek * Szczypta kurkumy Filet drobiowy posypujemy przyprawami i smarujemy lekko oliwą (najlepiej zrobić to wcześniej i odstawić do lodówki na pół godziny, żeby się przegryzł) i grillujemy np. na patelni grillowej. Ugotowany ryż mieszamy z kurkumą, aby uzyskał ładny, żółty kolor. Mrożone warzywa gotujemy na parze, bądź dusimy na patelni w odrobinie wody. Całość wykładamy na talerz i polewamy łyżką oliwy. PODWIECZOREK - jogurt naturalny z bakaliami i otrębami owsianymi * Jedno duże opakowanie jogurtu naturalnego * 1 łyżka otrębów * 3 łyżki mieszanki studenckiej * 1 łyżeczka siemienia lnianego * sok marchwiowy świeżo wyciskany bądź jednodniowy Do jogurtu dosypujemy bakalie, otręby oraz siemię lniane. KOLACJA – Sałatka z kaszą gryczaną i łososiem wędzonym * 50 gramów łososia wędzonego * 2/3 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej * Rukola i świeże liście szpinaku * 1 łyżka pestek słonecznika * 2 łyżki posiekanych suszonych pomidorów * Kiełki z rzodkiewki * Sok z cytryny * 1 łyżka oleju lnianego Sałatę i rukolę delikatnie mieszamy z suszonymi pomidorami, kiełkami rzodkiewek i kaszą gryczaną. Na wierzchu układamy plasterki łososia i posypujemy pestkami słonecznika. Całość skrapiamy sokiem z cytryny i polewamy olejem laninym. DODATKOWE ZALECENIA: W ciągu dnia wypijamy co najmniej 1,5 litra wody mineralnej. Jeśli jesteśmy na stoku to nie zapominajmy o gorącej herbacie z sokiem malinowym, bądź miodem i cytryną. Warto też uzupełnić dietę o witaminy i minerały, aby wspomóc układ odpornościowy i regenerację. Pamiętajmy o tym, że odpowiedni sposób odżywiania jest kluczem do zdrowia i dobrej formy o każdej porze roku. Autor: Jagoda Podkowska, dietetyk sportowy Źródło: http://www.mojakontuzja.pl
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...