-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem i Dworzec Tatrzański zapraszają na kolejny wieczór „Muzeum Tatrzańskie w Dworcu Tatrzańskim”. W czwartek 24 marca 2011 r. o godz. 18 odbędzie się kolejny wieczór „Muzeum Tatrzańskie w Dworcu Tatrzańskim”. Jego głównym tematem będą Polki na nartach. Przedstawione zostaną ciekawostki z życia pierwszych Polek uprawiających „białe szaleństwo”, a więc: jednej z pierwszych polskich zawodniczek Elżbiety Michalewskiej-Ziętkiewiczowej, zawodniczek z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku: Bronisławy Staszel-Polankówny, Heleny Marusarzówny i Zofii Stopki-Olesiak oraz kilku mniej znanych. Nie zabraknie życiorysów zawodniczek z okresu powojennego, jak Barbary Grocholskiej-Kurkowiak, Zofii Gluzińskiej, Marii Kowalskiej, Marii Szatkowskiej, biegaczek, biathlonistek, a także słynnego w sportowym świecie duetu sióstr Tlałek: Małgorzaty i Doroty oraz mistrzyni Europy Ewy Grabowskiej-Gaczorek. W ostatniej części prezentacji przedstawimy sukcesy sportowe Justyny Kowalczyk, a także innych Polek, które w konkurencjach narciarskich wystartowały w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver. Spotkanie poprowadzi Wojciech Szatkowski z Muzeum Tatrzańskiego. Serdecznie zapraszamy Wstęp wolny www.muzeumtatrzanskie.pl ---------------------------------------------------------------------------------------------------- Wklejam info - może ktoś skorzysta jak będzie w okolicy?
-
Narty po sezonie? Tylko na wiecznie pokrytych śniegiem alpejskich lodowcach. Oto 14 najlepszych takich miejsc w Europie: 1. Argentiere - Francja Jeździć u stóp najwyższej góry Europy Mt Blanc (4810 m nad poziomem morza), w słynnej dolinie Chamonix - to nie marzenie. Można to zrobić na jednym z najpiękniejszych lodowców na naszym kontynencie. Najdłuższy zjazd: z Les Grands Montets do Argentière (8,5 km długości oraz 2000 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Argentière (samo Chamonix jest snobistyczne i drogie) www.chamonix.com 2. Girose i Mont de Lans - Francja Oba lodowce znajdują się w Les Deux Alpes - jedna z bardziej znanych francuskich stacji narciarskich. Na Girose - z mniejszą liczbą tras, prawie wyłącznie łatwych - kolejka dociera aż na wysokość 3568 m nad poziomem morza! Na Mont de Lans tras jest osiem (od łatwych do bardzo trudnych) - to jeden z największych lodowców Europy, na którym mogą szaleć narciarze i snowboardziści. Zwłaszcza ci ostatni mają tu świetne warunki do jazdy, łącznie ze snowparkiem położonym na wysokości 3200 m nad poziomem morza. Uwaga - stacja raczej dla osób młodych i żądnych wrażeń także poza nartami, ze sporą liczbą dyskotek. Zjazdy: niezbyt długie, rzadko przekraczające kilometr www.les2alpes.com, www.les2alpes.pl (uboższa wersja w języku polskim) 3. Peclet - Francja Lodowiec leżący w Trzech Dolinach - największym ośrodku narciarskim świata. Na zboczach trzech połączonych ze sobą dolin - Courchevel, Méribel i Belleville - znajduje się osiem kurortów, 295 tras o łącznej długości 600 km oraz 180 wyciągów mogących w ciągu godziny przetransportować 260 tys. osób! To tu znajduje się Val Thorens, najwyżej położona stacja narciarska w Europie (2300 m nad poziomem morza). Zjazdy: trzy trasy po ok. 1,5 km www.les3vallees.com, www.ski-france.com (jest wersja w języku polskim) 4. Presena - Włochy Włochy słyną z pięknych widoków - lodowiec otoczony jest majestatycznymi górami. U podnóża Preseny położona jest bardzo znana wśród Polaków stacja narciarska Passo Tonale. Zjazdy: Presena (1,7 km długości i 153 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Passo Tonale www.passotonale.it 5. Hochjoch - Włochy Kolejne urokliwe miejsce we włoskim Tyrolu Południowym (stąd niemiecko brzmiąca nazwa lodowca), a więc już w Alpach. Leżąca u podnóża Hochjoch stacja narciarska Maso Corto (niemieckie Kurzras) jest również bardzo popularna wśród naszych rodaków - więcej jest tylko Włochów. To dlatego od kilku lat odbywają się tu latem Polskie Dni, na które zjeżdżają celebryci z naszego kraju. Najciekawszy zjazd: niezwykle stroma "Schmugglerrinne" - to nazwa nieprzypadkowa, bo kiedyś ta trasa służyła przemytnikom do ucieczki przed celnikami - biegnąca częściowo przez lodowiec (8 km długości i 1800 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Maso Corto www.valsenales.com 6. Marmolada - Włochy Jedno z najpopularniejszych miejsc narciarskich wypadów Polaków we Włoszech jest jednocześnie jedynym dużym lodowcem w urokliwych Dolomitach. A nawet w nich Marmolada uchodzi za królową ze względu na zapierające dech widoki i charakterystyczny wygląd samej góry. Atrakcją jest kolejka linowa z miejscowości Malga Ciapella na Punta Rocca - wagoniki wznoszą się nad doliną na wysokość kilkuset metrów. Najdłuższy zjazd: Pista Bellunese z Punta Rocca na Passo Fedaia (12 km i 1800 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać np. w Arabba www.marmolada.com, www.arabba.it 7. Theodul - Szwajcaria To lodowiec w słynnym Zermatt pod szczytem Matterhornu (4478 m nad poziomem morza) - najczęściej ponoć fotografowanej góry Europy. Właściwie są to dwie połączone ze sobą stacje narciarskie - Zermatt i włoska Cervinia (jeździ się na jednym karnecie). Zjazdy: jest kilka tras po 2-3 km długości Najlepiej mieszkać w: Zermatt www.zermatt.ch 8. Vorab - Szwajcaria Ośrodek Laax to mekka snowboardzistów z całego świata, z największym w Europie halfpipe'em. Na lodowcu wyznaczono tylko dwie trasy - niebieskiej i czerwonej. W Laax są jednak świetne warunki narciarskie, bo aż 70 proc. z 220 km tras znajduje się powyżej 2000 m nad poziomem morza. Zjazdy: dwie krótkie trasy Najlepiej mieszkać w: Laax www.laax.com 9. Stubai - Austria Uważany za jeden z najlepszych alpejskich ośrodków dla rodzin z dziećmi (na samym lodowcu czeka na maluchy Klub Narciarski Myszki Miki, te poniżej 10 lat jeżdżą tu za darmo) i jeden z najlepszych, jeśli chodzi o warunki śniegowe. Najdłuższy zjazd: Fernau Mauer (4 km długości i 700 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Neustift www.stubaier-gletscher.com (jest wersja w języku polskim) 10. Hintertux - Austria Jeśli chodzi o lodowce, prawdziwa mekka polskich narciarzy i snowboardzistów. Niezależnie od pory roku można tam zawsze spotkać sporo naszych rodaków. Lodowiec położony jest na końcu doliny Zillertal - jednego z najlepszych miejsc do zimowych szaleństw w całych Alpach (w dolinie ulokowało się kilka znanych ośrodków narciarskich, np. Mayrhofen). U podnóża lodowca znajduje się miejscowość Hintertux, z dolną stacją kolejki. Najdłuższy zjazd: "Gletscherrunde" z Gefrorene Wand do samej doliny (12 km długości i 1750 m różnicy poziomów; poza głównym sezonem duża jej część jest zamknięta) Najlepiej mieszkać w: Hintertux, by nie tracić czasu na dojazdy www.hintertuxergletscher.at (jest wersja w języku polskim) 11. Kaunertal - Austria Drugi co do wielkości lodowiec w Austrii, położony w Tyrolu Zachodnim. Na lodowcu jest sporo snowboardzistów, dla których wybudowano profesjonalny snowpark. I sporo naszych rodaków. Najdłuższy zjazd: z Nörderjoch do Ochsenalm (7 km długości i 950 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Feichten lub Fendels (to również osobne stacje narciarskie) www.kaunertaler-gletscher.at (jest wersja w języku polskim) 12. Mölltaler - Austria Jedyny lodowiec położony w austriackiej Karyntii. Jego popularność rozpoczęła się dziesięć lat temu po wybudowaniu podziemnej kolejki Mölltaler Express o długości 4,8 km! Wywozi ona narciarzy do podnóża lodowca. Po wyjechaniu na górę można się napawać piękną panoramą z najwyższym szczytem kraju Grossglocknerem (3798 m). Najdłuższy zjazd: połączone trasy nr 3 i 9 ze szczytu lodowca do dolnej stacji kolejki (7 km i 1000 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać we: Flattach www.gletscher.co.at 13. Kitzsteinhorn - Austria Jeden z najpopularniejszych lodowców odwiedzanych przez Polaków, położony najbliżej naszego kraju. To mekka młodych narciarzy - czasami mówi się o tej okolicy, że to austriacka Ibiza. Na Kitzsteinhorn znajduje się jeden z najbardziej znanych w Austrii snowparków dla snowboardzistów i miłośników freestyle'u, a także kilka tras freeride'owych. Najdłuższy zjazd: Alpincenterabfahrt (3,6 km i 500 m różnicy poziomów) Najlepiej mieszkać w: Kaprun www.kitzsteinhorn.at 14. Zugspitze - Niemcy W górnej części lodowca jest też snowpark z halfpipe'em dla snowboardzistów. Na szczycie Zugspitze jest platforma widokowa z niesamowitym widokiem na alpejskie szczyty. Najciekawszy zjazd: Super G (2,9 km długości i 500 m różnicy poziomów; rozgrywane są na nim zawody Pucharu Świata) Najlepiej mieszkać w: Garmisch-Partenkirchen www.zugspitze.de (jest polska wersja strony) Tekst: Roman Imielski Całość + Mapy Tras na: http://narty.sport.pl/narty/1,110154,9246255,Szalenstwa_na_lodowcu,,ga.html ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Z pewnością Autor nie uwzględnił kilku co najmniej miejsc... Pitztal, Solden w Austrii... ciekawe co jeszcze dopiszecie?
-
To ja na Dobranoc coś bardziej współczesnego :D Tymon & Transistors - wieś jak malownie To tak johnny apropos Wesela...no i muzyki filmowej też...
-
Nakarmić Kruki niestety nie widziałem - zobaczę A muza z tego filmu dosyć często na 3ce jest prezentowana... No to jeszcze jeden temacik z filmu, który jest ze mną codziennie w postaci dzwonka do telefonu...Requiem for a Dream - film wstrząsający. [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=OsQnDSxnrE4&feature=related[/YOUTUBE]
-
Jeśli temat, w ostatnim poście zszedł na tematykę muzyki filmowej... ...to zaprezentuję Absolutną Klasykę Klasyki. Rzecz doskonałą w Całości. Film Dobry, zły i brzydki z 1966 - muzyka Ennio Morricone. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] ...kto był chodź raz na koncercie pewnego zespołu na M...to doskonale wie, w jaki sposób można wykorzystać tą nutę :D
-
Dokładnie. Nim spadnie przyszło sezonowy Biały śnieg - to po drodze Biały Żagiel
-
...przychodzi ten czas Przychodzi ten czas, w którym większość Ludzi dookoła nas mówi: wiosna, ciepło, Słońce...nareszcie! Wtedy w głębi duszy Człowiek zadaje sobie pytanie: "Z czego Oni się cieszą?...z czego?"... ...wtedy na początku przychodzą kolejno uczucia i przekonania wewnętrzne: - mylą się! Jak przymrozi mrozek to utrze im nosa - potem przychodzi zniecierpliwienie...no kiedy?...no kiedy wróci Zima, Królowa Śniegu? - nie przychodzi...przychodzi smutek, Depresja Narciarza Uczucie odwrotnie proporcjonalne do tego, co czuliśmy kilka miesięcy temu - późną jesienią, w pierwszych dniach grudnia Świątecznego Miesiąca - dla Nas Narciarzy Świętego nie tylko z powodu Świąt Bożego Narodzenia. Nadzieja... ...czasami wraca. Wraca ale wiemy, że na krótko... Nadzieję zabija Okno i to co za nim Za Oknem ciepło, deszcz i przeklęte SZARO! Biały to dla Nas kolor życia, werwy, spontanu. Szary, szary, szary - kolor przejścia, kolor zmiany. Narty, pokrowiec, buty, kask, gogle...nawet szelki od spodni narciarskich - walczę by rozstanie było łagodne...może jest ciut szansy na planowany wypad w Alpy - jeszcze raz. Tli się...Ona, ta na N. Praca. Wszystko wali się na łeb, nagle sprzymierzając się z Szarym Kolorem. Wraca rzeczywistość, realny świat... Żegnaj Kolorze Biały - będę tęsknił...bardzo Szary Szary Szary Zielony jak masz przychodzić - przyjdź szybko! Zabij to na SZ! Zielony, wodo, Błękicie - Was też przywitam, ale spokojnie, bez entuzjazmu, powoli...wtedy, gdy minie... Depresja Narciarza.
-
Niestety, w tym sezonie nie będzie kolejnego polskiego zimowego wejścia na ośmiotysięcznik. Drugi atak szczytowy wyprawy na Broad Peak zakończył się niepowodzeniem. Wielka szczelina lodowa zatrzymała Roberta Szymczaka i Alego Sadparę na wysokości 7830 m w trakcie ataku na szczyt Broad Peak. Pogoda nie daje wspinaczom szans na kolejną próbę przed końcem kalendarzowej zimy. Czterech wspinaczy: R. Szymczak, K. Starek, Ali Sadpara i M. Kaczkan opuściło obóz III o pierwszej w nocy 16 marca i rozpoczęli podejście w kierunku szczytu. Widoczność była znikoma, temperatura -30 stopni, wiał słaby wiatr. O 4.30 Krzysztof Starek zawrócił z powodu zbyt wolnego tempa podejścia. Około 7 rano Robert Szymczak i Ali Sadpara zatrzymali się przy pierwszej szczelinie i seraku na wysokości 7600 m, gdzie byli zmuszeni do zamocowania lin poręczowych. W tym miejscu zespół przeprowadził też kalkulację sensu dalszej wspinaczki, utrudnianej przez brak widoczności i bardzo kiepską pogodę. Wyczerpany Marcin Kaczkan zawrócił i rozpoczął zejście do obozu III. Schodząc, zabezpieczał linami szczególnie niebezpieczne partie stoku, także dla późniejszego powrotu pozostałej dwójki wspinaczy, która postanowiła kontynuować podejście. Podczas drogi w kierunku szczytu pogoda nie uległa poprawie. Zza chmur pokrywających całe niebo od K2, aż po Broad Peak , nie wychodziło wyczekiwane słońce. Natomiast wiatr nie był zbyt mocny, i pozwolił Robertowi i Alemu podejść do wysokości 7830 m. Tam zatrzymała ich ogromna, szeroka i długa szczelina lodowa, przecinająca na długości kilkuset metrów cały stok poniżej przełęczy znajdującej sie na wys. 7950 m. Zdołali znaleźć czyjeś stare liny poręczowe, jednakże wisiały one luźno nad szczeliną i w żadnym wypadku nie mogły pomoc jej pokonać. Robert i Ali szukali innej możliwości przejścia, jednak ich zmęczenie, fatalna pogoda i bardzo wysoki stopień niebezpieczeństwa, które niosłaby ewentualna próba przekroczenia szczeliny wpłynęły na ostateczną decyzję o zaprzestaniu ataku. O godzinie 10.15 rano rozpoczęli zejście do obozu III, gdzie oczekuje na nich pozostała dwójka himalaistów. Jak poinformował kierownik wyprawy Artur Hajzer, kolejnego ataku szczytowego już nie będzie z powodu załamania pogody. Źródło: Newsweek. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Śledziłem tą wyprawę od początku, szczerze kibicując...szkoda, szkoda, że się nie udało
-
Triumfatorka zjazdu alpejskiego Pucharu Świata w Lenzerheide Amerykanka Julia Mancuso ofiarowała połowę zdobytej w środę premii, tj. 16,5 tys. franków szwajcarskich, stowarzyszeniom niosącym pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Japonii - Każdy mały gest się liczy - podkreśliła dwukrotna srebrna medalistka olimpijska z Vancouver. Zachęcała też innych narciarzy, by poszli jej śladem, albo by przekazali swoje numery startowe na aukcję, z której dochód trafiłby do Japonii. W ubiegłym roku podobną aukcję alpejczycy zorganizowali na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w Haiti. Zebrano wówczas 120 tys. euro. Źródło: PAP --------------------------------------------------------------------------------- Nie wiem czemu, ale nie słyszałem o zbyt wielu podobnych Gestach Cieszy mnie zatem, gest od strony "Topowych" Narciarzy Pochwalić.
-
Ewa... Jak do roboty jeżdżę i po drodze widzę jeden z świętokrzyskich stoków...który całkowicie bez śniegu jest - to mam na Niego ochotę Cóż - jest się tym Nartoholikiem
-
Marek, Ty to lepiej na Tsunami uważaj...by do tej 40stki lat później doczekać Pozdrawiam Mariusz
- 1 884 odpowiedzi
-
- kasprowy wierch
- stacje narciarskie
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wyrypa narciarska na Lodowa Przełęcz... Wiosna idzie - firn pokrywa Tatry i wtedy możemy ski-turowo nieźle poszaleć. Tylko gdzie? W Tatrach Słowackich polecam ski-turę na Lodową Przełęcz, albo jeszcze lepiej wyprawę w jeden dzień na Żółtą Ławkę i Lodową Przełęcz. Taka całodniowa wyprawa narciarska jest jedną z najpiękniejszych, bo Lodowa to, obok Krzyżnego, Zawratu, Koziego Wierchu – tatrzański „klasyk” i to najwyższej próby. W wycieczce wzięli udział: Madgalena Derezińska-Osiecka i Kuba Osiecki, Maciek Bielawski i niżej podpisany... Lodowa Przełęcz (2372 m) - tak jak Zawrat, Kozia, Krzyżne, czy Kozi Wierch – to tatrzański ski-turowy klasyk. I to, mam takie wrażenie, zresztą nie tylko ja, klasyk najwyższej próby i jakości. Przypomnijmy, że pierwsze, odnotowane przejście wykonali: latem J. H. Blasius z towarzyszami (1835), zimą – Karoly Jordan z przewodnikiem (1902). Zjazd narciarski z Lodowej to górska przygoda, o której marzy się nieraz latami i do przejścia którego każdy szanujący się ski-alpinista tatrzański powinien dążyć ze wszystkich swoich sił. Myślę, że nie zawiedziecie się, gdy po prawie 4 – 5 godzinnym podejściu z Hrebienioka znajdziecie się na tej przełęczy, a zobaczycie, że widok aż zapiera dech w piersiach. Uważamy, że chociaż raz w „karierze” ski-turowej trzeba koniecznie wejść na nartach na tę przełęcz. Powodów jest przynajmniej kilka: takim zjazdem warto się pochwalić w tzw. środowisku, po drugie atrakcją jest przepiękny i rozległy widok, zwłaszcza w kierunku zachodnim, ale nie tylko, o którym było już powyżej mowa, a także, wiosną przeważnie doskonały śnieg (firn). Z Lodowej prowadzi ładny i długi zjazd na południową stronę (do Smokowca) o długości ponad 8 km. Niedogodność w tym przypadku jest tylko jedna. Jaka? Niestety przepisy TANAP nie zezwalają obecnie na najpiękniejszy naszym zdaniem zjazd z Lodowej Przełęczy, prowadzący przez kolejne piętra Doliny Jaworowej aż do Jaworzyny Tatrzańskiej o długości ok. 14 km. Mogę powiedzieć, że pod względem widoków, różnorodności terenu (bule, żleby, wąskie żlebiki, rozległe pola śnieżne, ściany, przejazdy obok stawu) zjazd narciarski z Lodowej Przełęczy na tę stronę jest najpiękniejszym w całych Tatrach. Ta droga jest dla narciarzy wysokogórskich zamknięta (póki co), ale liczymy, że to się kiedyś jednak zmieni. Autor tekstu zjeżdżał trzykrotnie z Lodowej do Doliny Jaworowej jeszcze w czasach, kiedy ski-alpinizm „raczkował” w naszych najwyższych górach i na Słowacji, i nie zamykano jeszcze tego terenu dla narciarzy wysokogórskich. Teraz boleję nad tym i to bardzo, że ta droga nie jest udostępniona. Nasuwa się w związku z tym pytanie. Czy faktycznie ski-alpiniści aż tak szkodzą tatrzańskiej przyrodzie w tym rejonie Tatr i w ogóle? Mam co do tego duże wątpliwości, tym bardziej gdy oglądam w Dolinie Jaworowej całe połacie wycinanych, „w zgodzie z prawem”, przez służby TANAP, drzew. Jeżeli to nie przeszkadza tzw. „ochroniarzom”, to jak potraktować te kilkadziesiąt osób, które na nartach zjeżdżają rokrocznie z Lodowej? Jakież oni powodują zniszczenia? Ci „przestępcy” zostawiają tylko ślady nart na śniegu, nic nie niszcząc, ale im zabrania się zjazdu w te strony, gdzie króluje piła mechaniczna, traktor, huk i wycinanie tysięcy drzew. Widzę w tym jakąś potworną obłudę i ta sytuacja budzi mój głęboki sprzeciw, ale póki co musimy szanować przepisy u naszych południowych sąsiadów. Reasumując: z Lodowej Przełęczy na stronę Doliny Jaworowej nie zjeżdżamy (chyba, że na własną odpowiedzialność i z ryzykiem otrzymania mandatu). My zaryzykowaliśmy... Podejście. Najlepszą porą do przejścia tej drogi jest wiosna. Z Teryho chaty (2013 m), która jest idealną bazą na wypady wiosenne w tym rejonie Tatr Wysokich, idziemy z początku tak jak za szlakiem letniej ścieżki, potem skręcamy łukiem w lewo i trawersujemy cały czas na nartach południowy grzbiet Pfinnovej Kopy. Wstęp do Dolinki Lodowej jest zagrożony zejściem dużych lawin, dlatego na tym odcinku należy zachować szczególną ostrożność. Wariant drugi to fantazyjny zjazd bardzo stromym, niezbyt długim żlebem spod Teryho chaty w stronę Żółtej Ściany (szerokość 5 m, nachylenie 40-45º), dojeżdżamy do jego podnóża, tutaj zakładamy foki, z kotlinki skręcamy w prawo i obok wielkich granitowych want na nartach podchodzimy w stronę dobrze stąd widocznej przełęczy. Idziemy przez kolejne piętra Dolinki Lodowej, mijając szlak zimowy prowadzący stąd w lewo na Czerwoną Ławkę, a także stromą Żółtą Ławkę. Podchodzimy teraz długimi zakosami do ostatniej muldy pod dobrze stąd widoczną Lodową Przełęczą. Przy dobrych śniegach (firnach) możemy aż na samą przełęcz wejść na fokach (bardzo trudno), co wymaga wysiłku ze względu na stromiznę, albo ściągamy narty, zakładamy je na plecak i na przełęcz wchodzimy w rakach (jeśli jest twardo) lub „z buta”. Widok na stronę zachodnią, Jaworowy Mur i odległe, ale dobrze stąd widoczne Polskie Tatry wyjątkowo piękny. Po odpoczynku szykujemy się do zjazdu. Z Przełęczy Lodowej wprost w dół stromym stokiem (nachylenie między 35º- 40º) w dół i przez kolejne piętra Dolinki Jaworowej do Żabiego stawu Jaworowego. Teren lawiniasty-uwaga! Cała wycieczka jeśli rozpoczniemy ją w Smokowcu zajmie 8-9 godzin. Autor: Wojciech Szatkowski, Watra
-
Maciek - fajna wyprawa Wiesz, że w Góry Świętokrzyskie zaproszenie ode mnie masz - przyjdzie wiosna, ciepło, zielono...pomyśl byłoby mi bardzo miło, gdybyś któregoś weekendu zaplanował sobie Szlaki "Baby Jagi" ...no a przy okazji to może na rybki też by się skoczyło
-
...zjechałby, zjachał dwa tygodnie bez nart - a człowieka już nałóg telepie Ewo relacja bardzo fajna
-
Witaj wśród Naszej społeczności...no i pisz, pisz dużo.
-
Z helikoptera zeskakuje narciarz, który rzuca się w dół zdradliwego stoku, lawirując pomiędzy skałami i muldami. I nagle nie zauważa zbliżającego się urwiska i zjeżdża prosto w przepaść. I właśnie dlatego nie jeżdżę na nartach - pomyślałem, odwracając głowę od telewizora z filmem o zimowych sportach ekstremalnych, i popijając mojito w przytulnym barze L’Équipe w Courchevel. Czyli w narciarskim miasteczku położonym wysoko w Alpach Francuskich. W tym zdominowanym przez drewnianą architekturę miejscu znajdują się galerie, w których można podziwiać obrazy Miró i Modiglianiego, a także jedne z najlepszych restauracji w kraju. Komu by się jeszcze chciało wychodzić na stok? Wielu osobom Alpy Francuskie nierozerwalnie kojarzą się ze sportami zimowymi. Chamonix i Mont Blanc to legendy. W Grenoble odbyła się zimowa olimpiada w 1968 roku, a w Albertville – w 1992 roku. Annecy zabiega o organizację igrzysk w 2018 roku. Jednak Alpy kryją w sobie wiele atrakcji także dla tych, którzy nie znajdują przyjemności w bliskim kontakcie ze śniegiem i lodem. W tych samych miastach i wioskach zimą czekają na przybyszów barwne literackie historie, światowej klasy kolekcje sztuki, wyrafinowana kuchnia i jedne z najbardziej dekadenckich nocnych imprez w Europie. Po blisko czterogodzinnej podróży z Paryża znalazłem się w Annecy, które wygląda jak żywcem wyjęte z kart średniowiecznej książki z bajkami: wąskie uliczki, kamienne kościoły i domy, niektóre utrzymane w szarych barwach i gotyckim stylu, inne w kolorze sorbetowym. To zwane Alpejską Wenecją miasteczko przecina szereg strumieni i kanałów. Uroku Annecy dodaje położona na wzgórzu w centrum miejscowości forteca Château-Musée. Podziwiając okolicę mijam listonosza na żółtym rowerze na bruku najsłynniejszej i należącej do najpiękniejszych ulic, rue Jean-Jacques Rousseau. Ten urodzony w Genewie pisarz i filozof dorastał w Annecy, gdzie znalazł materiał (w postaci romansów, seksualnych przygód i skandali) do sławnych "Wyznań". W 1728 roku 16-letni Rousseau zamieszkał przy noszącej obecnie jego imię ulicy, pod kuratelą starszej o 12 lat arystokratki, madame de Warens. On nazywał ją maman. Ona wynajdowała mu różne zajęcia w Annecy, wspomagała muzyczną edukację i została jego kochanką. Związek trwał kilka lat, do momentu, kiedy zazdrosny o jej romans z innym mężczyzną Rousseau wyjechał do Paryża, by tam kontynuować karierę literacką. De Warens popadła w biedę i zmarła bez grosza przy duszy. Imponujący dom, w którym młody Rousseau pobierał lekcje muzyki, wciąż stoi przy rue Jean-Jacques Rousseau nr 13, naprzeciwko katedry St.-Pierre, gdzie grał na flecie. Przy Rue Ste.-Claire ludzie gromadzą się na targu, który znajdował się tu już w XII wieku. Na jednym ze straganów można zakupić alzacką potrawę z ziemniaków i różnych mięsiw choucroute garnie. Kolejny stragan oferuje mięso z chyba wszystkich zwierząt, jakie znajdowały się na Arce Noego: byka, dzika, kaczki, jelenia, a nawet strusia. Na następnym straganie piętrzą się przepyszne regionalne sery, od słynnych białych serów St.-Marcellin po całą gamę żółtych serów z Sabaudii. Następnego dnia pojechałem pociągiem do 160-tysięcznego Grenoble, otoczonego majestatycznymi szczytami, z których ochoczo korzystają narciarze. Popijając poranną café creme w podobno drugiej najstarszej istniejącej kawiarni we Francji, Café de la Table Ronde, odniosłem wrażenie, że urocze Grenoble jest po prostu powiększoną wersją Annecy. Przez szybę lokalu mogłem przyglądać się XIII-wiecznemu kościołowi St.-André oraz utrzymanym w stylach gotyku i renesansu budynkom byłego parlamentu. Grenoble stanowiło bastion francuskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej. We francuskiej literaturze zaistniało dzięki pochodzącemu z tego miasta Henriemu Beyle, bardziej znanemu pod nazwiskiem Stendhal (jego nowe muzeum zostanie otwarte w Grenoble pod koniec 2011 roku). Dziś Grenoble jest dużym ośrodkiem uniwersyteckim i naukowym. – To bardzo nowoczesne, patrzące w przyszłość miasto – powiedziała mi Hélene Vincent, główna kuratorka w Musée de Grenoble, siedząc na kanapie Le Corbusiera. – Musée de Grenoble było pierwszym muzeum sztuki nowoczesnej we Francji. Jako pierwsze gromadziło dzieła artystów z początku XX wieku. Dawno temu Picasso podarował muzeum "Femme Lisant". Później Matisse podrzucił "Intérieur aux aubergines". Po nich przyszli Raoul Dufy, René Magritte i wielu innych. Dziś przestrzeń wokół mnie wypełniają prace takich gigantów, jak Matisse, Picasso, Braque, Léger, Magritte, Klee, Signac, Bonnard czy Chagall (ten ostatni będzie gwiazdą wielkiej wystawy trwającej tu od marca do połowy czerwca). Choć trafiłem do Grenoble w środku tygodnia, w styczniu, wieczorna oferta i tak była przebogata, od "Festiwalu filmów przeklętych", poprzez "społeczno-pornograficzną operę" na jednego aktora w alternatywnym klubie 102, po koncert w hołdzie Natowi i Cannonballowi Adderleyom w klubie jazzowym La Soupe aux Choux. Kolejnym pociągiem wyruszyłem w niemal dwugodzinną podróż do Moutiers-Salins-Brides-les-Bains, skąd autokar zabrał mnie w wysokie Alpy, prosto do Courchevel, gdzie zamiast typowej dla Grenoble bohemy spotkałem ludzi z dużymi pieniędzmi. Żadna górska miejscowość we Francji nie jest tak dobrze przygotowana na spełnianie wszelkich zachcianek bogatych turystów jak właśnie Courchevel. Za sprawą zaśnieżonych uliczek i odeskowanych domów Courchevel przypomina miasteczko z piernika w powiększonej skali. Bardzo luksusowe miasteczko. Znajduje się tu na przykład ekskluzywny sklep narciarski La Croix, gdzie można kupić narty wysadzane diamentami. Albo hotele i spa prowadzone przez tak elitarne marki jak Carita, Nuxe czy Givenchy. – To zimowa wersja St.-Tropez, bardzo luksusowa i zdominowana przez młodzież z całego świata – powiedział mi Cyrille Ricklin, właściciel Le Paddock, jednego z nielicznych dwugwiazdkowych hoteli w mieście zdominowanym przez urządzone z przepychem pięciogwiazdkowe noclegownie. Obowiązkowym punktem była wycieczka gondolą do położonej w najwyższym punkcie kurortu La Saulire, aby zwiedzić Galeries Bartoux (jeden z jej oddziałów znajduje się w Nowym Jorku), w której podziwiałem dzieła takich mistrzów jak Dalí, Foujita, Picasso czy Robert Indiana. Wieczorem wybrałem się do hotelu Cheval Blanc, by wypić filiżankę gorącej czekolady (10 euro), posłuchać brazylijskiego jazzu i obejrzeć eksperymentalny film wideo, nakręcony przez Harukiego Murakamiego i Kanyego Westa. Wieczorem Courchevel zamienia się w gastronomiczny raj. Choć mieszka tu 2 tys. osób, restauracje mają więcej gwiazdek Michelin niż druga francuska metropolia, Marsylia. Ale łowcy zniżek powinni zapamiętać tylko dwa słowa: Il Vino. Ta francusko-włoska restauracja zyskała pierwszą gwiazdkę Michelin w zeszłym roku. Jej właściciel, Enrico Bernardo, otrzymał nagrodę dla najlepszego sommeliera na świecie (w 2004 roku). Karta win liczy 15 stron. Jednak obiad z dwóch posiłków kosztuje 39 euro. To mniej niż cena przystawki w większości tutejszych restauracji z gwiazdkami Michelin. Ale w sobotnie noce najbardziej obleganą restauracją i barem w mieście jest zdecydowanie La Mangeoire, o której mówi się, że jest także najgorętszą imprezownią w całych Alpach (zamawiajcie stolik znacznie wcześniej i przygotujcie się na niemałe wydatki). Przy stolikach słychać rozmowy po francusku, angielsku, arabsku, włosku i rosyjsku. – Musisz tu przyjść w środku tygodnia – poradził mi Bernard Mauruc, lekarz z Tuluzy. – Kiedy byłem w czwartek, dziewczyny tańczyły na stołach. – Większość ludzi, którzy zjeżdżają do Courchevel zimą, nie jeździ na nartach – powiedziała mi napotkana tu Emma, której w ogóle nie zdziwiło moje wyznanie, że nie jestem miłośnikiem stoków. – Ludzie walą tu, by imprezować! Wiesz, jest tu tak samo jak w St. Tropez, tyle że na śniegu. Autor: Seth Sherwood Źródła: New York Times
-
Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję. - Mam nieprzepartą ochotę włożyć przyrodzenie w obieraczkę ziemniaków, zwierza się żonie. - Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta. Po kilku dniach facet wraca do domu blady: - To było silniejsze ode mnie, zrobiłem to. - Włożyłeś go w obieraczkę ziemniaków? I co? - Zwolnili mnie z pracy. - A co z obieraczką? - Ją też zwolnili.
-
Znudziło Ci się korzystanie z wyciągów, na mozolną wspinaczkę z nartami nie masz siły ani ochoty? Może w takim razie wybierzesz opcję heliski? Jeśli interesują Cię helikopterowe wyprawy dla narciarzy przygotuj się na wydatki. Duże wydatki. Heliskiing to rozwiązanie dla amatorów jazdy poza trasami, którzy zamiast wspinaczki wybierają bardziej wygodne, ale i zdecydowanie droższe rozwiązanie, jakim jest ''podwózka'' na wybrany szczyt helikopterem. Dalej wszystko pozostaje bez zmian - w dół narciarze szusują już na nartach lub snowboardzie. Ta forma śnieżnej rozrywki wywodzi się z lat 60. i 70. XX wieku. Rozpropagował ją Hans Gmoser. Austriak urządzał helikopterowe wyprawy w rejonie Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie. Popularność heliski rosła, wkrótce z tego typu usługi można było skorzystać w większości narciarskich regionów świata od Alp aż po Australię. Obecnie nie wszędzie można jednak udać się na narty śmigłowcem. Przepisy zabraniają tego np. we Francji. Tego problemu nie ma za to w Austrii, Szwajcarii, czy Hiszpanii. Wyprawy tanie jednak nie są - dwa dni latania w rejonie Zermatt kosztuje ponad 6 tysięcy euro. Zwolennicy bardziej egzotycznych opcji heliski (a często też tańszych) mogą się wybrać w okolice Elbrusa, do Turcji a przede wszystkim w Himalaje. Ceny tygodniowych wypraw w najwyższych górach świata wahają się w okolicach 7 tysięcy euro. Za Oceanem mekką narciarstwa ze śmigłowca pozostaje Brytyjska Kolumbia. Tutaj najtańszy dwudniowy wypad helikopterem w góry kosztuje ok. 5 tys. zł. Na tą formę rozrywki można też liczyć w Australii i Nowej Zelandii. Dwa dni latania śmigłowcem i jeżdżenia na nartach kosztuje tutaj ok. 1500 euro. Heliski to efektowne i z pewnością bardzo wygodna forma narciarskiej rozrywki. Do tanich z pewnością jednak nie należy. Z drugiej strony rośnie liczba przeciwników helinarciarstwa wg. których to prosta droga do zanieczyszczenia i zniszczenia gór. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Źródło: http://narty.sport.pl/narty
-
Drogie Dziewczyny, Forumowe Perełki - wszystkiego Dobrego, Pięknego w Wasze Święto. Spełnienia oraz tego, co Najważniejsze. marboru
-
[YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Rzeka - Radomka A Piesek to na forum ma swój wątek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=11076 ...jest Tu z Narciarzami od szczeniaczka -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Wielka sprawa to będzie wtedy gdy sprawię sobie szerokie "łopaty" do jazdy poza trasą... ...i, i zastanawiam się bardzo nad tym - by po powrocie z Gór...popróbować na nizinnych Klimatach w okolicach działki, którą kupiłem... ...popróbować na Biegówkach... ...razem ze swoim Pieskiem :D -
Narciarstwo od kuchni - wyciągi, naśnieżanie, infrastruktura
marboru odpowiedział Slash0r → na temat → Tematy narciarskie
Sporo informacji na temat sprzętu, naśnieżania itd znajdziecie na stronce: http://www.resortnarciarski.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=2 -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Taką pracę to ja rozumiem Dzięki Ewo. -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dzisiaj chyba również doskonała pogoda na Kasprowym...oj, kilka szusów by jeszcze człowiek zrobił. Nie wiem czemu (mam tak pierwszy raz) ale mam zakwasy w okolicach żeber po tym sobotnim wypadzie







