zaj
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
291 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Zawartość dodana przez zaj
-
Skąd jesteś, gdzie bywasz? Może uda się podpowiedzieć jakiś sklep choćby do "przymiarki"
-
Nie musi zalegać, można jej używać przez cały rok, wystarczy dodać/odjąć spodnią warstwę aby dostosować do aktualnej temperatury Jeszcze jeden link bo poprzedni się nie otwiera http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/14470-Pytanie-jaką-kurtkę-na-narty-i-nie-tylko
-
Popieram przedmówcę w całej rozciągłości, przy czym dobór marki należy uzależnić od tego czy da się kurtkę konkretnej firmy, a najlepiej model przymierzyć - rozmiarówki są różne i mają różne charakterystyki. Z własnych, dobrych doświadczeń mogę polecić także kurtki na gore-texie Berghaus i Millet, warto zwrócić uwagę na North Face (byle nie podróby z Allegro), Mammut (drogo, więc tylko w dobrych promocjach) Pierwszy gore-tex kupiłem w 1994, ś.p. marki Alpinus, potem miałem Berghaus i Millet, używałem w różnych warunkach i aktywnościach, z których narciarstwo można uznać za najbardziej lajtowe. Charakterystyka membrany była dobra przez długi okres. Produkowałem się już na temat ubioru membrana + warstwy ocieplające/temoaktywne pod spodem w innych wątkach na tym forum, do czego odsyłam: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19338-Kurtki-Colmar-w-dużej-przecenie. http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17509-Kurtka-na-narty-Shell-vs-Ocieplana?p=174136&highlight=#post174136 http://www.skionline.pl/forum/showth...ty-i-nie-tylko
-
Przeczytaj dokładnie treść swego postu i nie dziw się zdziwieniom.
-
Dlaczego Polacy nie mają wyników w narciarstwie alpejskim!?
zaj odpowiedział spi630 → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Może niektórym takie wyniki byłyby potrzebne do lepszego samopoczucia. Niektórzy w pieniądzach pompowanych w sport wyczynowy upatrują swoich szans na karierę/zarobek. Inni rozgrywają jakieś gierki wśród działaczy sportowych aby dopchać się do koryta. Ja myślę, że ważne jest aby możliwie dużo osób w Polsce miało szansę jeździć na nartach rekreacyjnie, dla zdrowia, dla przyjemności, dla higieny psychicznej, możliwości przebywania w górach, dla nauki szacunku do natury i ekologii (tak tak - nawet jak wybudujemy kilka stoków i wyciągów to dookoła SN za zwyczaj cały czas mamy kawał pięknych gór i lasów, to nie musi się gryźć). Musimy byś potęgą w narciarstwie alpejskim? mamy biegi narciarskie, skoki, siatkówkę i parę innych dyscyplin. -
No to kolejny powód abym na tego pana nie głosował w listopadzie
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zostaje jeszcze Kazastan z kandydaturą Ałma-Aty - która od początku wydawała mi się idealna: - kraj nieznany, prowincjonalny, potrzebuje się pokazać, wypromowac, także wzmóc dumę wśród własnych obywateli - kraj z nadmiarem gotówki do wydania pochodzącej ze sprzedaży gazu - kraj z silną autorytarną władzą, bez instytucji ani tradycji demokratycznych, które mogą utrudniać budowę infrastruktury - jakieś protesty, prawa własności itp. - Ałma-ata gościła już Azjatyckie zimowe igrzyska i w ogóle ma sporo infrastruktury dla sportów zimowych - Ałma-ata to milionowe miasto z górami jak tatry w takiej odległości jak Zakopane ma Giewont, a 20 km dalej ciągną się już pasma 4-tysięczników. Jak sobie porównałem do Krakowa.... szkoda gadać
-
Taki głupi wątek a ile ciekawych kwestii się pojawiło Bumer, jak piszesz w czym wchodził Hillary na Everest przypomina mi pieśń wojów Bolesława Krzywoustego: Naszym przodkom wystarczały ryby słone i cuchnące...[/I] Ale to nie było tak. Hillary na pewno żadnego waciaka na siebie nie zakładał, wiele z jego sprzętu robiona była specjalnie na te wyprawę i na miarę (buty, namiot, kurtka, gogle), pomagało mu w sumie 400 osób (z czego w akcji powyżej bazy pewnie kilkadziesiąt, miał wynoszone maski i butle z tlenem, z których korzystał). Słowem teza, że pierwsi zdobywcy Everertu zadowalali się skromnymi ubraniami i sprzętem jest chybiona. Nie mieli dzisiejszych technologii ale dobór sprzętu i ubrań był bardzo staranny Sam nie rozumiem po co kupować kurtkę Colmar czy innej drogiej marki i po 4 sezonach narciarskich zmieniać na inną... Jeśli się po tym czasie rozpadła to była niewarta swojej marki i pewnie ceny. Jeśli zmieniasz kurtkę dla szpanu - kto bogatemu zabroni. Co musiałaby mieć kurtka stricte narciarska abym ją kupił zamiast uniwersalnej? nie wiem - może cudowną ochronę przez złą pogodą i muldami na stoku... Pewnie się powtórze - skoro chcemy dobrą kurtkę z dobrą membraną - nie lepiej kupić od razu coś co będziemy zakładali częściej niż 10-14 dni w roku? Coś co nada się na różne okazje? Pierwszy gore-tex alpinusa kupiłem w 1994 r., służył mi 13 lat - na nartach, w mieście, na górskim szlaku, noszony pod plecakiem, wciskany do plecaka itp. itd. Drugi, Berghaus mam 7 lat i cały czas spełnia swoje zadanie przez cały rok. Dobry stosunek ceny do ilości używania. Obie kurtki to tzw hardshelle – sam materiał z membraną, bez żadnych ocieplin, za to skrojone tak aby zmieścić pod nie kilka warstw ubrania. Wychodząc rano z kwatery/hotelu mogę się spodziewać odczuwalnej temeratury na stoku + 10 (środek dnia, osłonięte od wiatru miejsce, pełne słońce odbijające się od śniegu) jak i -30 (cień, zimno, silny wiatr, duża wysokość). Moge wtedy pożonglować warstwami pod spodem (to też ważne co tam się nosi), założyć kaptur albo rozpiąć boczne wywietrzniki. Opierając się na ocieplanej kurtce narciarskiej takich możliwości jest mniej. Racja, że sam rodzaj membrany to jedno a drugie to trwałość materiałów, z których kurtka jest zrobiona oraz sposób uszycia – kaptur, garda, wywietrzniki, kieszenie. Co do marek tanich i drogich - zdziwilibyście się jak niskie są koszty wytworzenia t-shirta ze słabej bawełny czy innej tego typu rzeczy. Reszta to marketing, transport, koszt sklepu. Wszystkie sieci mają marże sięgające kilkuset czy kilku tysięcy procent.
-
No akurat w tym drugim jest kilka ładnych fotek. A czytać nie trzeba
-
Panna chyba europejskie doświadczenia zdobywała w Białce... Kiedy ja ostatnio w Alpach spotkałem się z agresywnym zachowaniem w kolejce.... Jak ktoś jeździ na narty się opalać to jego sprawa. Codzienne picie i tańce w butach narciarskich też nie są chyba obowiązkowe... Mega słabe te relacje
-
Czy ideologia "gender" dotarła do skionline ;)
zaj odpowiedział Piotr_67 → na temat → Tematy dot. skionline.pl
Kiedyś w spożywczym na Chomiczowce (tej z piosenki Sidneya Polaka - nigdy nie występował na eurowizji btw) były dwie kasjerki z wąsami, no z wasikiem. Nikt nie robił wrzawy. Fakt, ze nie śpiewały. Cleo, donatan i spółka: Fakt, dziewczyny ładne, ale teledysk taki w stylu rubasznej erotyki z pro sieben czy 3 Sat po 23. Czyli mamy wymieszanie tradycji słowiańskiej z germańska. Czyli jest europejsko. -
St.Moritz - Kwiecień 2014
zaj odpowiedział piter100 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dzięki za świetną relację i zdjęcia. Stoki wyglądają bardzo zachęcająco, natomiast wygląda na to, że wiele z nich dostępnych jest po wjeździe tradycyjną kolejką linową a nie gondolą lub krzesłem/kanapą. Możesz napisac jak to wygląda? -
Bardzo ciepła kurtka + spodnie narciarska dla kobiety
zaj odpowiedział cynamoon → na temat → Sprzęt narciarski
Jodek - jestem przekonany, że poleciłeś tę kurtkę w dobrej wierze i na podstawie rzetelnych informacji. Ja chciałem tylko zwrócić uwagę, że w kategorii "ciepło za cenę" można znaleźć o wiele bardziej atrakcyjne produkty, zwłaszcze przy okazji wiosennych przecen. Co innegio jeśli oceniać będziemy w kategoriach "wygoda za cenę", "prestiż" czy "fason", nie mówiąc już o subiektywnych wrażeniach z użytkowania. Zwróć uwagę, iż autor wątku poszukuje "Kurtki ekstremalnie ciepłej" - jak rozumiem "ciepłota" jest tu kryterium najważniejszym , przed "wygodą" czy "wyglądem"- dlatego wskazałem Yeti Torre II jako pewne ekstremum w zakresie tego co możnaby polecić na narty. Tak czy inaczej najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie kilku ciepłych warstw, którymi można żonglować - zawsze może się zdarzyć, że w super grubej kurtce nagle zrobi się za ciepło. W moim przypadku sprawdza się pierwsza warstwa z merynosa - w linkach coś Devolda http://www.wolfgang.pl/?p=shop&product_id=549 http://www.wolfgang.pl/?p=shop&product_id=513 http://www.wolfgang.pl/?p=shop&product_id=150 mogą być także np. cieplejsze wynalazki polartecu - np power strech z kurtek jeszcze może: http://www.skalnik.pl/odziez/odziez-damska/kurtki-ocieplane/kurtka-mountain-down-ws_233,s10516.html i jeszcze coś takiego znalezłem - aczkolwiek firmy nie znam, za to parametry wydają się ciekawe - 290 g puchu 750+ cui (wg normy europejskiej http://www.outdoorzy.pl/15749-klattermusen-damska-kurtka-puchowa-atle-jacket.html -
Bardzo ciepła kurtka + spodnie narciarska dla kobiety
zaj odpowiedział cynamoon → na temat → Sprzęt narciarski
Zgadzam się z przedmówcą - jeśli chodzi o stosunek wagi do ciepłoty puch naturalny wygrywa ze wszystkim innym. Z tym, że kurtki puchowej z cui (określa stopień rozprężenia puchu, czym wyższy tym lepszy, tzn puch jest bardziej puchaty i zapewnia większe ciepło przy tej samej masie) wynoszącym 500 w ogóle nie brałbym pod uwagę. Na rynku można znaleźć wiele kurtek puchowych z cui 650, 700 a nawet 800 czy 850. Jeśli to ma być rzeczywiście dla zmarźlucha, to można sprawdzić co jest dostępne z puchem bliżej 800 cui. Polecam także rozejrzeć się wśród kurtek producentów sprzętu i odzieży górskiej/outdoorowej/wspinaczkowej - spory wybór puchówek, a ceny niższe niż wśród marek typowo narciarskich - wspomniana kurtka rossignol to po obniżce ciągle koło 2000PLN http://rossignol-shop.com/index.php/women.html do tego sporo producentów specjalizujących się w odzieży puchowej pochodzi z polski. Generalnie zwracałbym uwagę na fakt czy puchówka od zewnątrz ma w miarę mocną dobrą membranę (bo może padać deszcz - np. na dole, bo na nartach nietrudno o upadki, obtarcia itp) czy też cienki materiał, który przede wszystkim ma być lekki, a dopiero potem nieprzemakalny czy superodporny. Ta druga opcja nie musi być zła - sam ją stosuje w duże mrozy, jednak może wymagać założenia na to dodatkowej cienkiej kurtki z membraną. Mi taki układ bardzo pasuje. W ogóle teraz jest ostatni moment na kupowanie puchówki - wiosenne przeceny, można kupić dobrą kurtkę 30% taniej. Sprawdż np angielską markę montane - w Polsce sprzedaje ją sklep podróżnika http://www.gooutdoors.co.uk/montane-north-star-jacket-womens-down-insulated-jacket-p282858 - to jest przykład takiej lekkiej kurtki nie zawracaj uwagi na róż - sa także inne kolory dosyć ciekawa jest ta kurtka - puch hydrofobowy plus membrana w nieźle obniżonej cenie, no i Berghaus, marka, którą bardzo cenię za ergonomię, jakość i wytrzymałość https://www.polarsport.pl/kurtka-berghaus-magma-down.html inna dobra marka - Mammut i niezła przecena, chociaż sama kurtka może nie taka piękna co ten rossignol. Za to puch 800 cui i to aż 300g https://www.polarsport.pl/kurtka-mammut-ambler-hooded.html Marmot, b. dobra firma, tu przykład kurtki z porządną membraną https://www.polarsport.pl/kurtka-marmot-sling-shot-women-s.html Jeszcze coś z lżejszych http://www.alpenski.pl/product/kurtka-berghaus-wramche-down-jacket-7627/ http://www.alpenski.pl/product/kurtka-berghaus-wpopena-hooded-down-jacket-6045/ wśród producentów wymieniłbym jeszcze Millet, Dynafit, Rab i jeszcze wiele innych trudniej w Polsce dostępnych Wśród polskich firm to np. Yeti, Pajak, Małachowski, Robert's Dla na prawde dużych zmarźluchów, albo dla wszystkich na na prawdę tęgi mrozy b fajna jest kurtka Yeti Torre II - warto się potargować bo tania nie jest MOże zajrzyj też do wątków http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=14470 http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17509-Kurtka-na-narty-Shell-vs-Ocieplana tam sie naprodukowałem ja i inni Dodatkowo - na ciepłotę bardzo wpływa ochrona przed zimnem głowy - nawet jeśli jeździ w kasku to zawsze gdzieś tam może zimno dostawać się w okolicach szyi - dlatego warto pod kask zakładać kominiarkę, dla zmarźlucha koniecznie ciepłą - albo gruby polar albo, wg. mnie o wiele lepiej, wełna merynosa (Icebreaker, Devold, Smartwool). Do tego warstwy pod spodem powinny mieć jak najwyższe golfy, najlepnie zapinane na suwak, warto także zakładać na szyję komin-opaskę -
1. Według strony internetowej GOPASS całosezonowy kosztuje 390 EUR - https://www.gopass.sk/PL/produkty 2. Gratuluję 35 dni w sezonie na nartach. Ale żeby 35 dni spędzać co roku w tych kilku małych ośrodkach???? (Ja wiem, że Chopok, ale on jest duży tylko w porównaniu z ośrodkami Słowackimi lub Polskimi). Mam wielki sentyment do Słowacji, w Szczyrbskim i Smokovcu uczyłem się jeździć ale tego pojąć nie potrafię. 3. Albo zużywasz cały urlop w roku (ustawowy, ale może masz inaczej) albo jeździsz w weekendy, ale wtedy te ośrodki są zazwyczaj tłoczne. A ile dni w sezonie taki Chopok ma warunki i jednocześnie otwarte wszystkie trasy.....? 4. Nawet uwzględniając te 390 EUR i dzieląc na 35 (35 dni na 120km tras porozrzycanych w 7 czy iluś miejscach!!!!!!!) dni w sezonie to należy pamiętać o kosztach dojazdów, kosztach noclegów i wyżywienia itp. podobnych do cen alpejskich -to mnie to nie przekonuje. 390 EUR to taka cena że się na pewno wie, że nie
-
Raczej bałamutne zestawienie. Prawdą jest jak napisał jeden przedmówca, że w trakcie jednego wyjazdu 300-400 km to jest jakaś górna granica. Pewnie można więcej, ale nie zawsze o to chodzi. Będąc w trzech Dolinach nie byłem w stanie objechać wszystkich tras, czego się spodziewałem, ale problemem było to, że było mi trudno znaleźć takie, po których miałbym ochotę zjeżdżać wielokrotnie - albo za dużo ludzi, albo kolejki do wyciągów, ale muldy, bo trasy nieratrakowane od iluś dni... Liczy się całokształt warunków za daną cenę: - ilość tras - w sensie możliwości wyboru i różnorodności - ale nie tylko twarde liczby, które z resztą są bardzo często naciągane - jakość tras - ich przygotowanie, wysokość nad poziomem morza - ilość wyciągów ale także ich jakość, nowoczesność, wygoda, przepustowość - ilość ludzi na wyciągach i trasach - jak byłem na Chopoku to w sumie nowoczesne wyciagi dawały świetnie radę i kolejek prawie nie było ale już na tras tłok straszny - pozostała infrastruktura, drogi, kwatery, knajpy itp Tak w dodatku to zestawienie podaje, że w Soelden jest 300km tras, podczas gdy na prawdę jest ich 150km.
-
Jak się bardzo sprężysz to pewnie dasz rade w jeden dzień, ale po co? Pamiętaj że Gurgle są dosyć rozciągnięte "wzdłuż", więc przemieszczanie się z jednego końca na drugi zajmuje sporo czasu. Dodatkowo w środku jest jeszcze ta pozioma gondolka, która "zabiera" czas na wjazd, jednak nie "dodaje" zjazdu - w efekcie trzeba przejechać nią "na pusto" dwa razy - najpierw tam potem z powrotem. Jeśli Twoją ambicją jest zaliczyć wszystkie albo prawie wszystkie stoki i kropka to ok ale może warto pokatować kilka tamtejszych stoków - są świetnie położone, z fajnymi widokami, na dobrej wysokości, dobrze utrzymane i PUSTE! Na początku lutego w Soelden będzie na pewno dosyć tłoczno. Może się też trafić pochmurny dzień, wtedy z tym zwiedzaniem będzie znacznie gorzej i ani nie będziesz miał radości z jazdy ani nie zaliczysz stoków. Jeśli chodzi o karnet, to kupując karnet na Soelden (chyba musi być na minimum 6albo 5 dni) dopłacasz 10EUR i jeden dzień z tych dni możesz jeździć w gurglach - to jest oczywiście korzystne w przypadku gdy zdecydujesz się na jeden dzień w gurglach
-
Cervinia-Zermatt-Valtournenche styczen 2013
zaj odpowiedział zaj → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
W telegraficznym skrócie: 1. Dziękuję bardzo za wszelkie podziękowania i pozytywny odzew 2. Tłoku nie było, po włoskiej stronie było mało ludzi, w Valtournenche momentami zupełnie pusto. W Szwajcarii trochę więcej. Generalnie było tyle ludzi co widać na zdjęciach. Po włoskiej, sądząc po cenach hoteli w Cervinii sezon zaczyna się pod koniec lutego i trwa cały marzec. Styczeń jest stanowczo niskim sezonem, a jeśli w dodatku na stokach temperatura oscyluje wokół -20 to miejscowi nie garneli się zbytnio... w tym czasie w nocy -5 było nawet w Mediolanie W Alpe d'Huez nie byłem, nie mogę porównać. 3. Wiatr - silne wiatry są znane w tym ośrodku. Podczas mojego pobytu na 8 dni na nartach były dwa dni z silnymi wiatrami, ale jeżdżąc w Valtournenche nie odczuwaliśmy tego - tam stoki otoczone są o północy i wschodu wysokimi graniami a chyba z któregoś z tych kierunków wiał wiatr. Dopiero kiedy jechaliśmy orczykiem do Cervinii poczuliśmy ten wiatr i to znacznie. Na górze orczyka zobaczyliśmy, że nic w Cervinii nie chodzi (a przynajmniej w wyższych partiach i wracaliśmy na puste chodź zimne stoki V. Trudno powiedzieć czy któreś stoki są bardziej bezpieczne - na pewno te położone niżej ale wszystko zależy od kierunku wiatru. Nam się udało jeździć te dwa dni w cichej przystani Valtournenche. Do Cervinii dwa razy zjechaliśmy - raz jak zamknęli nam wyciąg Z bo bylo późno, drugi raz nawet nie próbowaliśmy. Dojście od trasy 7 do autobusu, długie, niewygodne, można się zgubić. Za to z drugiej strony zjeżdża się do Cervinii wprost w uliczki centrum, do przystanku blisko, sklepy, knajpy, ludzie. W porównaniu miejscowość Valtournenche to była pustelnia. Z rejonu lodowca oraz Schwarzsee dosyć łatwo i szybko można przejechać na włoską stronę, więc wystarczy obserwować pogodę. Na dalsze wycieczki i tak polecam wybrać na prawdę ładny dzień (widoki!!) Nocleg w Zermatt na pewno bardzo drogi, może coś niżej w dolinie dałoby radę. powrót do Cervinii drogami - masakra. Kilka godzin po bardzo górskich drogach, na pewno ileś przesiadek o ile w ogóle coś tam kursuje... Absolutnie nie polecam... 4. Przygotowanie tras. Podczas mojego pobytu ilość śniegu i opady po obu stronach były podobne. W Szwajcarii sporo było miejsc gdzie trasy zwężały się i robiły strome, co przy większym ruchu powodowało szybkie muldzenie. Po włoskiej stronie takich miejsc prawie nie było. W ogóle do "geometrii" tras w Szwajcarii mam sporo zastrzeżeń. Trasy pod krzesłem V były także intensywnie uczęszczane i mimo braku zwężeń szybko się muldziły. Miałem wrażenie, że nie wszędzie przykładali się do ratrakowania. -
Cervinia-Zermatt-Valtournenche styczen 2013
zaj odpowiedział zaj → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Ale kto mi powie dlaczego zdjęcia widoczne są w samym wątku tylko jako miniaturki? To zmniejsza siłę wyrazu przecież... np w wątku o St Anton są większę. -
Cervinia-Zermatt-Valtournenche styczen 2013
zaj odpowiedział zaj → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Część IIIStrona szwajcarska. Ze względu na rozległość terenu, mieszkając w Valtournenche albo w Cervinii, po stronie Szwajcarii swobodnie można korzystać z terenu na lodowcu Theodulgletscher poniżej Klein Matterhorn oraz niżej w okolicach Schwarzsee. Żeby pojeździć dalej - na Gornergrat i Rothorn - to już wymaga spędzenia sporo czasu na "transferach", mniej na swobodnej jeździe. Wjazd na Klein Matterhorn tradycyjną kolejką linową, na górze trzeba jeszcze przejść około 100m skalnym tunelem. Prawie 3900m - chyba wyżej w Alpach się nie da. Widoki rewelacyjne. Widok z Klein Matterhorn na Plateau Rosa. W oddali Mont Blanc Zjazd z samego Kleina rozczarowuje - jedna wąska trasa, "nartostrada", reszta terenu nieprzygotowana i odgrodzona. Ale jak pisałem stanowi dopiero początek wspaniałych długich tras w dolinyt Już poniżej Plateau Rosa trasa jest szersza, za to bardzo się wypłaszcza. W dodatku aby korzystać ze stoku, albo trzeba wjeżdżać kolejką na KM, albo bardzo powolnymi orczykami. Orczyki na Theodulgletscher, w oddali pasmo Mischabel ze szczytem Dom (4505 m) Głównym punktem terenu miała być sześcioosobowa kanapa "V", wzdłuż której biegną dwie czerwone trasy. Niestety - do krzesła zawsze była kolejka, przynajmniej 10 minut (jedyne takie miejsce na całym terenie w tym czasie), a stoki były słabo przygotowane, bardzo szybko się muldziły, a w drugiej części były dosyć płaskie. Fajne i w miarę puste stoki były poniżej, w kierunku Schwarzsee, obsługiwane krzesłem i gondolą.Rewelacyjna widokowo jest długa trasa 69 w typie nartostrady, biegnąca najbliżej Matterhornu, z dala o pozostałych tras. Po podjechaniu kawałka gondolą można kontynuować objazd M od północy trasą 52 z dala od całej reszty ośrodka, pusto, dziko, szkoda tylko że czerwona trasa wypłaszcza się, a nawet biegnie pod górę, trzeba się było namachać. Takie narciarstwo krajoznawcze.Zdjęcie - trasa 52 przebiega pod północną ścianą Matterhornu. potem pod górkę miła oku architektura po Szwajcarskiej stronie Masyw Gornergrat - fajne trasy biegną wzdłuż 6-os. krzesła "M", pozostałe to głównie czerwone trasy, często wąskie, kręte i strome, poprzedzielane długimi wypłaszczeniami. Z góry Hohtalli (wjazd kolejką linową) świetne widoki na masyw Monte Rosy, sąsiednie czterotysięczniki, lodowce, Matterhorn.Monte Rosa Na prawo Matterhorn (Cervinio), na lewo Klein Matterhorn (Piccolo Cervinio) a środkiem Theodulgletscher płynie... a poniżej Gornergrat Kolejne czterotysięczniki - Lyskamm, Castor, Pollux i Breithorn Widok na zachód Trasa 44 najpierw wąska, kręta i stroma, potem taaaaka płaska Trasa 39 z widoczną trasą kolejki na Gornergrat Najbardziej na północ wysuniętej części terenu - Rothorn - nie zwiedziliśmy. Jest to jak najbardziej możliwe z Valtournenche w jeden dzień, wymaga jednak pewnej sprawności i koncentracji na obranym celu (np. nie powtarzamy po drodze nawet tych najfajniejszych stoków, rozpędzamy się na stromym, żeby potem szybko przemierzyć płaskie, itp.).Podsumowując Szwajcarię/Zermatt - teren bardzo rozległy, wspaniały widokowo, świetny dla wszystkich, którzy lubią na nartach "zwiedzać", naprawdę jest co. Sporo tras wąskich i krętych, z dużą ilością wypłaszczeń. Wrażenie gorszego przygotowania tras niż po włoskiej stronie, w środku dnia spore muldy na co bardziej stromych odcinkach. Mnie brakowało takich tras, po których miałbym ochotę zjeżdżać wiele razy. Sporo tradycyjnych kolejek linowych, które mimo że całkiem szybkie, to jednak o wiele mniej komfortowe niż gondole lub kanapy. Tak samo jak we Włoszech dużo Rosjan, z którymi jesteśmy myleni, Polaków prawie w ogóle.Knajpy - średnio dwa razy droższe niż we Włoszech, za to z jedną ogromnie ważną zaletą - puszczają tam muzykę, której słucham z przyjemnością. Żadnego italo disco!Absolutnym przebojem było Igloodorf na stokach Gornegratu - śniegowe miasteczko-knajpa z barem, jedzeniem i leżakami.Zdjęcie - Igloodorf, w oddali kanapa na lodowcu Theodul, widać też "tramwaj" na Gornergrat. Kupując karnet we Włoszech, można ograniczyć go do strony włoskiej, kupić na cały obszar (sporo drożej) lub dokupować rozszerzenie na konkretny dzień za 30EUR. Mieliśmy karnety na cały obszar na cały czas - rozwiązanie dosyć kosztowne i nie daliśmy rady odpowiednio go wykorzystać - częściowo przez rozległość terenu, częściowo przez kaprysy pogody - dwa dni z bardzo silnym wiatrem, potem intensywne opady śniegu, przez cały czas masakrycznie zimno. -
Cervinia-Zermatt-Valtournenche styczen 2013
zaj odpowiedział zaj → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Aby wydostać się z Valtournenche, należy wjechać orczykiem na Colle Superiore Cime Bianche - stamtąd albo zjeżdżamy do dolnej stacji bardzo nowoczesnej i szybkiej (12m/s) kolejki na Plateau Rosa, albo zjeżdżamy do Cervinii trasą "7" wybierając jeden z jej wariantów - jest to bardzo długa, ciekawa czerwona trasa z wieloma ściankami ale i wypłaszczeniami. W górnej jej części chodzi wolne 3-osobowe krzesło narażone na silne wiatry - aż prosi się, aby zastąpić je szybkim wyprzęganym z osłonkami o dłuższej trasie - stoków jest tam dookoła sporo. Aby dostać się do głównej części SN Cervinia, musimy albo zjechać do samej miejscowości albo przez Pleateau Rosa zjechać po Szwajcarskiej stronie na Theodulpass.Widok na tereny narciarskie w "głównej" części Cervinii i unoszący się nad nimi Matterhorn: Zjazd długą trasą nr 7: Widok na Plateau Rosa i biegnącą stamtąd trasę 7 Kolejka na Plateau Rosa Wagonik zjazd z plateau rosa trasa 7 w kierunku Cervinii W "głównej" części Cervinii najczęściej jazda na dwóch krzesłach - E i C najbliżej Matterhornu - w sumie pokonują 1000m przewyższenia i dają wiele wariantów zjazdów. Trzy krzesła "N", "O" "P" z Plan Maison na Theodulpass są dosyć krótkie i kłopotliwe w użyciu.Widok na tereny narciarskie Plateau Rosa od północy z górnej stacji kanapy C - widać budynki na Plan Maison Początek tras 26 i 24 Podsumowując włoską stronę SN: dużo fajnych krajobrazowo, bardzo długich tras niebieskich i czerwonych, czarnych prawie nie ma, duże różnice poziomów. Nawet jednak czerwone trasy nie mają równomiernego spadku - większość pomiędzy stromymi fragmentami ma spore wypłaszczenia. Dosyć często zdarzają się na trasach takie "muldki" wynikające z ukształtowania terenu, które nie zostały splantowane. Krzesła w większości wyprzęgane i z osłonami. Jedzenie smaczne (Włochy...), pizza kosztuje 10 EUR, grzane wino 4 EUR, ale same knajpy są różne - większość nie była przystosowana do panujących w styczniu temperatur rzędu -20 i w środku było po prostu zimno, większość klientów nie zdejmowała w ogóle kurtek. Łazienki często pozostawiały wiele do życzenia - np. trzeba było wyjść na zewnątrz, aby się do nich dostać, i nie miały żadnego ogrzewania. Widać, że w budynki od dawna nie inwestowano. Muzyka w knajpach czerpała z bogatej tradycji italo disco czasem robiąc przerwę na gangnam style. Co kto lubi.Wiele knajp miało na stanie psa -
Część IW styczniu 2013 wybraliśmy się na narty do Doliny Aosty - celem była stacja czy raczej teren narciarski Cervinia (Włochy)/Zermatt (Szwajcaria). Mapa terenu znajduje się pod tym linkiem: http://www.cervinia.it/pages/SKIRAMA_i_en/443 Aby mieć dobre wrażenie jak rozległy jest to teren, najlepiej ściągnąć PDF ze skimapą i oglądać na pełnym monitorze. Jeśli chodzi o statystyki, to oficjalnie cały teren narciarski ma 360 km tras, z czego 160 na terenie Włoch. Z własnej obserwacji mogę powiedzieć, że nie są to liczby szczególnie naciągane, zwłaszcza mając za porównanie inne ośrodki alpejskie.Matterhorn widziany z Klein Matterhorn Dojazd: samolotem do Mediolanu, potem wypożyczonym autem do Valtournenche - czyli miejscowości, w której znajdowała się nasza kwatera. Jako że wypożyczalnie samochodów we Włoszech nie oferują zimowych opon, mieliśmy trochę emocji, na szczęście w newralgicznych momentach drogi w całej dolinie były bez pokrywy (w trakcie wyjazdu różnie bywało...). Wybór Valtournenche jako kwatery był dosyć prosty - miejscowość sporo tańsza od Cervinii, nie mówiąc już o Zermatt, jednakże dzięki gondolce i dalszym wyciągom podłączona do całego terenu narciarskiego, stanowiąca jego część. Nasza kwatera mieściła się w tradycyjnym domu pochodzącym z XVIII czy nawet XVII wieku, wyremontowanym przez obecnych właścicieli. Choć same "apartamenty" były może nieco surowe, to nie da się odmówić klimatu zarówno całemu domowi jak i okolicy - na zdjęciu w głębi widać naszą kwaterę, dłuższe samochody miały spore problemy aby "złamać" się na podjeździe. Na zdjęciu w głębi B&B Pankeo, potem – natrętny kot gospodyni próbował dostać się do naszego mieszkania. Dużą zaletą miejsca była odległość do dolnej stacji gondoli - 5 minut na piechotę, wliczając w to zejście po "schodkach" dostarczające nieco emocji oraz stanowiące rozgrzewkę przed zjazdami. Na szczęście w budynku stacji był depozyt, więc po schodkach poruszaliśmy się bez ciężaru nart i kijków, a niektórzy nawet w zwykłych butach. Po zjazdach wrzucaliśmy narty do szafki i już pozostawało wejście na lekko po "schodkach", jako rozgrzewka przed kolacją. Jak widać na mapce - cały teren narciarski jest bardzo rozległy. Całość składa się z wielu obszarów oddzielonych od siebie grzbietami lub dolinami - nawet w ramach tego co umownie wchodzi w skład "Zermatt" czy "Cervinii". Ma się wrażenie jazdy w wielu połączonych ze sobą mniejszych ośrodkach. Główną zaletą terenu jest możliwość takiego jeżdżenia "turystycznego", zwiedzania - ilość odrębnych obszarów, jakie możemy odwiedzić i ich zróżnicowanie są ogromne, a widoki lepsze niż w jakimkolwiek innym ośrodku alpejskim (moja subiektywna ocena). Nad stokami unosi się majestatyczna, smukła piramida Matternhornu, który można objechać na nartach z trzech stron, oglądać go od dołu z bliska i z oddali - z każdej będzie wyglądał inaczej. A to nie wszystko - możemy podziwiać znajdujący się na wyciągnięcie ręki masyw Monte Rosa, drugi co do wysokości w Alpach, sąsiadujące z nim czterotysięczniki Bretihorn, Pollux, Castro i Lyskamm. Na północ od Zermatt znajduje się masyw Mischabel ze szczytem Dom (ponad 4.500), jest Dent D'Herens, na zachodzie w oddali widać Mont Blanc. Do tego dochodzi ogromna liczba innych szczytów, lodowców, grani i dolin. Drugą charakterystyczną cechą są duże wysokości oraz przewyższenia - na Klein Matterhorn wjeżdżamy kolejką na wysokość niespełna 3900m - stąd zjazd do Cervinii daje nam 1900m przewyższenia! Zjazd do Zermatt - prawie 2300m przewyższenia. Zjazd do Valtournenche (z jednym podjazdem krzesłem około 40 sekundowym) - prawie 2400 m przewyższenia! Możemy tak planować zjazdy, aby regularnie "za jednym zamachem" pokonywać po 1000-1500 m przewyższenia, i to na całym terenie. Pierwszego dnia, tak samo jak każdego kolejnego, zaczynamy od stoków w Valtournenche - mamy je najbliżej, tędy biegnie trasa do pozostałych stoków. Jest to teren trochę oddzielony od reszty ośrodka, ale przedostanie się do Cervinii czy Szwajcarii nie jest problematyczne - polega na wyjechaniu na samą górę wyciągami w V, potem kawałek w dół i podjazd orczykiem (na zdjęciu). W Valtournenche warte uwagi są dwa "wyciągi": (i) gondolka z samej miejscowości Valtournenche na halę Salette - wzdłuż niej biegnie w dół bardzo fajna czerwona trasa "1" o sporym, dosyć równomiernym spadku - najpierw przez hale, potem w lesie, na końcu przez samo Valtournenche - koło domów, pod wiaduktem, w tunelu pod drogą; ta trasa na pewno zasługuje na częstsze korzystanie niż tylko ostatni popołudniowy zjazd do domu; zdjecie - górna stacja gondoli na Salette (ii) sześcioosobowa wyprzęgana kanapa z osłonkami "f" - kanapa pokonuje prawie 500 m przewyższenia i wzdłuż niej poprowadzono 3 bardzo fajne czerwone trasy (fragment oznaczony na czarno) + dodatkowy wariant na jednej z nich. Z uwagi na bardzo małą ilość ludzi, jakość tras oraz bardzo przytulną knajpę na dole wyciągu było to chyba ulubione, a na pewno najbardziej wykorzystywane przez nas miejsce do jeżdżenia; przez dwa dni było to też jedyne miejsce do jeżdżenia - ze względu na wiatr cała Cervinia i przynajmniej część Zermatt były zamknięte, zaś na stokach w Valtournenche osłoniętych od północy i wschodu wysoką granią prawie nie było wiatru. To miało także złe strony - w styczniu, kiedy byliśmy, słońce pojawiało się gdzieś dopiero o 11. Było bardzo zimno.Zdjęcia: krzesło i stoki w porannym cieniu i koło południa. Zdjęcia: te same stoki z góry Pozostałe dwa krzesła w V rozpoczynające się na Salette wykorzystywaliśmy rzadko - były bardzo wolne, było na nich zimno, a stoki wzdłuż nich, choć liczne, nie były szczególnie ciekawe.Zdjęcie – na powolnym krześle „e” ponad niezbyt stromą niebieską trasą 4 Zaletą Valtournenche były absolutne pustki na stokach. Zdarzało się, że oprócz naszej czwórki na trasie jeździło jeszcze kilka osób albo w ogóle nikt.Sama miejscowość Valtournenche całkiem spora, choć także bardzo "górska" - wszędzie prawie stromo. Było też bardzo pusto, wieczorem czynnych kilka zaledwie knajp i jeśli kogoś w nich spotykaliśmy to raczej byli to miejscowi niż turyści.
-
Sam używam Dynafit Seraks - są całkiem dopasowane, elastyczne. Producent wskazuje, że są to spodnie do skituringu ale do zjazdów nadają się tak samo dobrze, mogą wymagać czasem cieplejszej bielizny. W ogóle Dynafit produkuje kilka modeli takich dopasowanych spodni, w Polsce kilka sklepów je sprzedaje np polarsport - trzeba popytać. Szukałem tego typu spodni od momentu kiedy trzeba było wywalić moje piankowe spodnie po 17-letniej "posłudze" i wiedziałem że chcę właśnie dopasowane a nie skejtersko-snowbordziarskie. Sam mam do opchnięcia MARMOT PRO TOUR rozm M - takie średnio dopasowane
-
Gogle bardzo ładne, cena rozumiem wynika z dodatkowych szybek. Muszę przyznać że jednak bardzo wysoka. Ja mogę polecić carrery z fotochromatyczną szybką - obejmuje 90% warunków pogodowych, kosztuje 1/3 tych gogli Oakley
-
Racja - pytający zadał kwestię w sposób ogólny, to dopiero inni forumowicze (wliczając mnie), w dobrej wierze mogę przypuszczać, zaczeli rzucać modelami. Na szczęście na tym wątku nikt chyba nic własnego z allegro upychac nie próbował. Pisząc o zaletach opcji shell+oceplinia nie można jednak zapomnieć, że to jaki model kurtki wybierzemy będzie miało wpływ na komfort jazdy na nartach, trwałość, praktyczność itp. W końcu będzie miało też wpływ na najważniejszą zaletę zestawu - uniwersalność. Tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia - poza spodniami ubrania "narciarskiego" używam podczas wielu innych wyjazdów, aktywności czy po mieście. Każda firma ma wiele modeli o wielu krojach, przeznaczeniach i charakterystykach więc abstrahowac od tego się nie da. Wielu swoich rzeczy używam przez lata, więc kupno kurtki solidnej firmy pozwala zaoszczędzić w przyszłości pieniądze na kolejny zakup i czas na wybór i peregrynacje w tym celu po sklepach czy forach. Wybór membrany też jest tu ważny - nie wszystkie są tak samo wytrzymałe i zachowują swoje parametry, zwłaszcza pod upływem czasu. "Temperatura -20 nie jest niczym dziwnym na nartach (kiedyś były buty polskiej konstrukcji o nazwie Fabos i ich pierwsza seria miała w instrukcji info. żeby nie uzywac w temoperaturze poniżej -20 ) i jeździ się tak samo jak w innej temperaturze - choć parametry sniegu się oczywiście zmieniają i to jest odczuwalne." - na pewno -20 nie jest niczym dziwnym tak samo jak niczym dziwnym nie jest + 10. Ale trzeba się do każdej takiej temperatury przystosować odpowiednio ubierając i tu leży duża zaleta shell+ocieplina - możemy po prostu "żonglować" warstwami. Natomiast wcale tak samo się nie jeździ - po pierwsze śnieg jest inny, inaczej łatwiej/trudniej się muldzi, do tego na dużym mrozie często jest mniej ludzi (w styczniu na pewno). "Moda na kaptury nie jest nowa ale mam wrażenie, że kaptur pwooduje odizolowanie od czynników zewnetrznych, których percepcja jest niezbędna w jeździe (nie mówiąc o przyjemności) a juz dwa kaptury to chyba jak sie zanurzasz w ciełym azocie." No więc nie wiem ile dokladnie było zeszłej zimy w styczniu, jeździliśmy generalnie między 2500 a 3500 i jak do bardzo niskich temperatur (może i zimniej niż -20) dochodził brak słońca, silny wiatr z zadymką, czasem opad śniegu, to uwierz mi było straaasznie zimno, jak trzeba było do tego wysiedzieć na powolnym krześle albo podjechać orczykiem to daleko do ciekłego azotu nie było. Mi podczas jazdy w percepcji szczególnie kaptur, nawet podwójny nie przeszkadzał, za to nie marzłem. "Co do avataru to często proponowałem zabawę w zgadywanie kto na nim jest. Wbrew pozorom to proste. Z wiekiem trafiłeś idealnie." stawiam na ratorośl. Wygrałem?







