Napiszę jak to było u nas :smile: może coś skorzystasz.
Syn zaczął naukę na nartach jak miał 3,5 roku (tak akurat wypadł mu sezon zimowy), pierwszy sezon był na zasadzie zapoznania się z nartami, itp., aczkolwiek bardzo dobrze mu szło.
1. Kombinezon miał od początku narciarski, ale używany też na co dzień, więc wykorzystany w 100% - nie miał drugiej kurtki zimowej czy spodni ocieplanych. Dla takiego dziecka kombinezon sprawdza się w każdych warunkach. Udawało się kupować jakoś tak, że służyły po 2 sezony.
2. Buty i narty - przez pierwszy sezon wypożyczane, najpierw woleliśmy rozeznać czy bąbel załapie bakcyla :smile:
3. Kije na początku niepotrzebne, w razie konieczności wypożyczone (komplet sprzętu wychodzi taniej).
4. Kask - na samym początku wypożyczony, a potem kupiony, ale właśnie taki ze sporą regulację, więc posłużył na dłużej. Dopiero wymieniony na inny 2 lata temu (teraz syn ma 8,5l).
Na drugi sezon kiedy wiedzieliśmy, że bakcyl zaszczepiony kupiliśmy buty, nowe, ale w miejscu gdzie kiedy wyrasta zostawiamy jego buty w komis, ciut dopłacamy i mamy nowe buty.
Narty też miał kupione, ale używane na początek.
Dzieciakom tym mniejszym jednak często trzeba wymieniać sprzęt, u nas maksymalnie służył po 2 lata.
Tak to wyglądało u nas :biggrin: