Dzisiaj mój kolejny dzień na stoku ( nie mylić z "na nartach" :frown: i po raz pierwszy w tym sezonie na Telegraf zagnałem syna. Warunki o dziwo super: 3 st. słońce nie parzy, śniegu full i stok ładnie zrobiony + oczywiście ludzi mało. nawet te 40 PLN za 3 godziny jakoś przebolałem. :sorrow:
Oczywiście spotkałem Kmarcina z synem, który dzielnie wykonywał pierwsze w życiu szusy na tym strasznym stoku :stupid: Zobaczymy czy stok przetrwa nadchodzącą odwilż :sorrow: