Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Rumcayz

Użytkownik forum
  • Zawartość

    39
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

94 Excellent

O Rumcayz

  • Ranga
    Początkujący

Informacje osobiste

  • Imię
    Damian
  • Miejscowość
    Warszawa

Sprzęt narciarski

  • Narty marka
    Majesty Thunderbolt 180
  • Buty marka
    Atomic Hawx Ultra 130
  • Gogle
    Majesty One11

Umiejętności

  • Styl jazdy
    szybki, długi skręt
  • Poziom umiejętności
    6

Ostatnio na profilu byli

426 wyświetleń profilu
  1. Rumcayz

    Wypadek na nartach

    Nie mogę się nie zgodzić - całe zdarzenie było absolutnie z mojej winy i zapewne była spowodowana właśnie niedostatecznymi umiejętnościami (które swoją drogą na każdym wypadzie na narty staram się doskonalić, choćby dlatego, że zwyczajnie mi to sprawia frajdę), przyprawionymi chwilowymi warunkami na stoku, do których powinienem był się dostosować i je przewidzieć. Jeszcze powtórzę (tudzież doprecyzuję): to nie było zderzenie "na misia" (tak brzmi sformułowanie "zderzenie", a - stosując terminologię drogową - jest różnica pomiędzy stłuczką a zderzeniem; byłem w stanie na tyle zmienić kierunek jazdy, żeby nie wpaść bezpośrednio na drugą osobę)! Delikatnie tylko trąciłem krawędź cudzej narty - wystarczyło mi to do stracenia równowagi (tutaj zapewne kwestia umiejętności) - natomiast widząc, że i druga osoba traci równowagę, zdążyłem ją lekko odepchnąć w stronę "do stoku". I śmiem twierdzić, że zachowałem się w porządku, bo z tego co widziałem, osoba ta tylko klapnęła, wręcz usiadła na stoku. To co się działo ze mną jest najmniej istotne, bo podstawa to nie zrobić krzywdy innym. Jeśli chodzi sytuację "co by było, gdyby były same dzieci", to mam na taki scenariusz jedną zasadę: generalnie staram się jeździć w jak największej odległości od młodych narciarzy, ewentualnie czekać, aż przejadą. Bezpieczniej zarówno dla mnie, jak i dla nich. Dziś bym się w tej sytuacji zachował inaczej, ale z każdej lekcji wyciąga się jakąś naukę, byle jej cena nie była zbyt wysoka. Pozdrawiam!
  2. Rumcayz

    Wypadek na nartach

    Pozwolę sobie dodać od siebie dwa słowa. W zeszłym roku udało mi się "zaliczyć" dwie spektakularne gleby. Jedną na Łomnicy (zderzenie z narciarzem), drugą na Red Devil w Mayrhofen (uniknięcie zderzenia). Jeśli chodzi o incydent z Łomnicy, to jeśli miałbym oceniać, to była to jednoznacznie moja wina (byłem tym, który był nieco z tyłu), natomiast absolutnie nie mam pojęcia co mógłbym zrobić w celu uniknięcia zderzenia. Zdarzenie miało miejsce bodaj w dolnej części trasy nr. 6, na ściance w dolnej części. Z jednej strony jechałem wolno (acz nieco szybciej niż narciarz poniżej) i nie zmieniałem gwałtownie toru jazdy, z drugiej strony warunki było mocno ciężkie, bo stok był cały oblodzony. Przede mną z jednej strony dziecko, z drugiej grupka narciarzy. W pewnym momencie kompletnie straciłem krawędź (może na żyletkach ostrzonych 10 minut wcześniej byłoby inaczej), a pech chciał że w tym samym momencie i dziecko i grupka narciarzy jechali w tę samą stroną, tj. do środka stoku. Z dwojga złego wybrałem kolizję z dorosłym, która swoją drogą musiała wyglądać komicznie: zahaczyłem go nieznacznie krawędzią narty i gdy zobaczyłem że traci równowagę, to popchnąłem go w kierunku stoku (żeby jeśli już to upadł w mniej niebezpieczną stronę). W tym momencie moje nogi zrobiły coś dziwnego bo wyleciałem w powietrze i wylądowałem dobre 20 metrów dalej. Pozbierałem się i po krótkiej rozmowie okazało się że ze współkolizjantem wszystko w porządku, mam tylko nadzieję, że nie ma mi tego za złe, bo wyrzuty sumienia mam do dzisiaj. Natomiast ja się poturbowałem solidnie. Morał z tego taki: noście kaski i ostrzcie narty jak najczęściej. Z kolei w Mayrhofen nieco podobna sytuacja: końcówka dnia, dużo muld i odsypów w dolnej części trasy. Zjeżdżam sobie spokojnie przy krawędzi stoku, tyle że drugi narciarz (jak na złość jedyny oprócz mnie na stoku -.-) non stop podjeżdżał coraz bliżej krawędzi stoku, która była moim torem jazdy. No i jak podjechał za blisko, to przy próbie uniku (niefortunnie, bo na wysokim odsypie) znowu mnie katapultowało. Próbowałem ustać, ale co przydzwoniłem w śnieg to moje. Morał? Noście kaski tym bardziej. Jestem przekonany, że bez kasku wylądowałbym w szpitalu. W najlepszym wypadku.
  3. Pewno i się da, ale z kilkoma zastrzeżeniami: 1) Jeśli gondola miałaby służyć rozładowaniu Szczyrku, to powinna być też niezawodna (wiatr) - ergo winna być to kolej typu Funitel. 2) Tak jak nikdob i poprzednicy zauważyli, trzeba by wykonać dokładne symulacje nasłonecznienia stoków wschodniego i południowego, ze szczególnym uwzględnieniem zakresów wysokości na jakich warunki do jazdy utrzymują się dłużej. 3) Może się okazać, że ciągnięcie tras (może poza jedną, wspólną dojazdową) na sam dół nie ma sensu i wtedy trzeba zrobić przesiadkę. Jedyne(?) miejsca na "węzeł przesiadkowy" to "równia" (c.a. 920 m n.p.m.) i taras poniżej (c.a. 840 m n.p.m.). Jest to trochę niżej niż Hala Skrzyczeńska, więc tym bardziej potrzeba symulacji, żeby stwierdzić czy to nie jest zbyt nisko (tak, żeby góra mogła jeździć dostatecznie długo).
  4. Z ratrakami potwierdzam, w zeszłym roku w Mayrhofen i mi się zdarzyło, że w ciągu dnia ratrak zrobi rundkę dół-góra przy otwartej trasie.
  5. Rumcayz

    Jaworzyna Krynicka zapomniana na forum

    Tak, trzeba, przy czym to jest ta karta, którą się dostaje w kasie/biletomatach przy zakupie karnetu (przynajmniej w Zakopanem takie wydają; kiedyś kupując karnet na Kasprowy dostałem po sztuce niebieskiej i białej karty z napisem PKL Pass). Przy rejestracji karty wpisuje się jej numer seryjny i można kupować konkretne wejściówki na konkretny dzień.
  6. Tyle że tutaj nikt (?prawie nikt) nie narzeka na to, że Szczyrk nie chodzi pełną parą, tylko że otwierane są same niebieskie trasy. A to już jest wynik tego, o czym pisałem wyżej. Swoją drogą, odnosząc się do argumentu "niskich, zewnętrznych gór", to wyobraź sobie moją minę, gdy 8 grudnia w Chamonix pocałowałem klamkę (i musiałem się przenieść do Courmayeur, gdzie też szału nie było), mając świadomość że w Białce można już całkiem poszaleć 😉 Z kolei niedobór wody, to jest zupełnie inna kwestia. Abstrahując od Szczyrku i od tego, że mieliśmy suche lato i jesień, to jako kraj cierpimy na niedobór zbiorników retencyjnych, co bezpośrednio prowadzi do okresowych podtopień i powodzi w sezonie wiosennym. Chyba nie trzeba nikomu specjalnie tłumaczyć, że takie zbiorniki zlokalizowane na obszarach górskich byłyby dla ośrodków narciarskich znakomitym źródłem wody do naśnieżania. A już odnosząc się do samego Szczyrku - Jezioro Żywieckie nie jest nie wiadomo jak daleko, żeby w sytuacji kryzysowej nie dało się stamtąd wody podebrać. Wszystko jednak sprowadza się do współpracy na poziomie lokalnym i regionalnym (opłaty, przesył), ale szczerze mówiąc nie wiem jak to w tym wypadku wygląda i bardziej dywagować nie chcę.
  7. Na wstępie zastrzegam, że mnie jeszcze w nowym Szczyrkowskim nie było, planuję zjawić się jakoś zaraz po Nowym Roku, zaś to co piszę to są tylko luźne dywagacje. No właśnie problem w tym, że większość narciarzy uzna obecny stan rzeczy za satysfakcjonujący. Ile mamy w Polsce ośrodków narciarskich? Dwa-trzy? Góra cztery, jeśli do Białki, Szczyrku i Zieleńca doliczymy Czarną Górę i Jaworzynę Krynicką. Cztery ośrodki - z czego dwie ośle łączki (co prawda z momentami, osobiście np. bardzo lubię trasy 1, 2 i 6 na Kotelnicy), dwie niezbyt duża (acz z potencjałem na rozwój) i całkiem zróżnicowane stacje (Czarna Góra i Jaworzyna Krynicka) i jeden jedyny prawdziwie górski rodzynek (Szczyrk) na 40 mln państwo. Trochę biednie i właśnie dlatego do tych stacji zawsze ktoś (czyli głównie narciarze rekreacyjni i rodziny z dziećmi) przyjedzie - bo nie wieje epoką słusznie minioną (gastronomia, łazienki, baza noclegowa) i są całkiem fajne trasy (i kij że głównie niebieskie, rekreacyjnych to nie interesuje, a maniacy przełkną i Pilsko i Kasprowy. Albo pojadą w Alpy :P). I dopóki nie powstanie w sztuk przynajmniej jeden lub dwie podobna, albo i większa w skali, konkurencja dla Szczyrku (a nawet pomijając Kasprowy, to górki z potencjałem są - pierwsza myśl: Szrenica-Łabski Szczyt, Pilsko, Mosorny Groń-Cyl Hali Śmietanowej (Polica?), Lubań, Jaworzyna Krynicka-Dwie Doliny) to będziemy się tak wozić przez pół sezonu (póki nie napada) po niebieskich trasach. Po prostu biznes is biznes, Szczyrk nie musi się bić o wymagających narciarzy, bo więcej zarobi na weekendowych i rekreacyjnych (których nie zabraknie, przypominam, że mówimy o 40 mln rynku); jednocześnie ludzie w SMR są świadomi, że zanim (jeśli w ogóle) ten typ klienta zacznie wymagać trudniejszych tras, to trochę czasu minie, więc tym bardziej póki co skupiają się na czymś innym. A jak już pisałem, ściąganie wymagającego narciarza jest na ten moment nieekonomiczne, bo na jednego takiego mają (liczba z dudy) 5 rekreacyjnych. Dopiero odpływ niebieskotrasowej klienteli sprawi, że konkurowanie na trudniejsze trasy będzie miało sens. Czyli wracamy do źródła: w Polsce mamy nadpodaż (i to znaczną) narciarzy (i potencjalnych narciarzy) w stosunku do ilości ośrodków narciarskich (trzymających cywilizowany standard, sorry, ludzie są wygodniccy). Dopóki podaż dużych ośrodków oferujących mnogość tras (w tym spory udział łatwych) nie wzrośnie, póty Szczyrki, Białki i Zieleńce mają swoisty oligopol. Swoją drogą, mam również wrażenie, że to nie jest do końca tak, że klient Białki przyjedzie do Szczyrku, stwierdzi że tu za trudno, i znowu wróci (tym razem na stałe) do Białki. Część pewnie tak zrobi, ale część po powrocie do Białki uzna, że faktycznie jest to przerośnięta ośla łączka i że trochę mu ona już nie starcza. Więc tym bardziej Szczyrk robi się klasą samą w sobie, czy się to komuś podoba, czy nie.
  8. Rumcayz

    Korbielów 2018/19

    Proponuję nie drążyć tego tematu, bo zaraz dojdziemy do generalnego pierdolnika urbanistycznego panującego na większości obszaru kraju (pierdyliony wiosek typu ulicówka, domki "pod miastem", generalna suburbanizacja), czyli tematu z którego te same wnioski (finansowanie pewnych grup) można wyciągnąć. Różnica jest taka, że przy planowaniu wd. wzorów zrównoważonego rozwoju taki Korbielów mógłby w rachunku całkowitym przynajmniej wyjść na zero (bez totalnej dewastacji okolicznego środowiska).
  9. Rumcayz

    Korbielów 2018/19

    Prawdę mówiąc nie zwracałem na to jakoś szczególnie uwagi, ale zdaje się że wisiały. Zresztą na pełnym powiększeniu zdjęcia 5.1 (przynajmniej oryginału u mnie na dysku) nawet chyba je widać
  10. Rumcayz

    Korbielów 2018/19

    No dobra, na szybko reportaż ze wczoraj. Jeździłem 8-15 (z krótką przerwą na śniadanie przed 10), niestety w gruncie rzeczy non stop trzeba było katować 5kę (choć to i tak kupa zabawy). Jeździło się świetnie, ludzi mało, w szczycie "kolejka" do orczyka na Szczawinach była na... 45 sekund? Do końca dnia jakiejś znacznej degradacji stoku (muldy/odsypy) nie stwierdzono, poza faktem, że na odcinku Miziowa-Szczawiny powyłaziło trochę kamulców. Na tyle dużo, że będę musiał chyba w jednym miejscu ślizg zregenerować. Wniosek? Śniegu mogłoby być o jakieś 15 cm więcej. Czy da się zjechać ze Szczawin na dół już nie sprawdzałem; jako, że na Solisku była awaria wyciągu, to też się tam nie zapuszczałem. Odcinek Pilsko-Miziowa trzymał się IMHO bardzo dobrze przez cały dzień, faktycznie miejscami powyłaziło trochę zielonego, ale za to nie było kamieni. Na koniec dnia klasyka, czyli kac moralny - ta góra ma gigantyczny potencjał na topowy ośrodek w kraju, z którym z różnych względów jednak nikt nic nie robi. Parę fotek widoczkowo-poglądowych poniżej, kolejność chronologiczna. Jak widać wraz z upływem dnia pogoda dopieszczała coraz mocniej. 1. Hala Miziowa, sam początek dnia. 2. Górny odcinek 5ki, ratraka nie stwierdzono. 3. Hala Miziowa chwilę przed południem, Diablak w końcu wyjrzał zza chmur. 4. Kopiec, rzutów parę. 5. Końcówka dnia, morze chmur spod górnej stacji orczyka na Pilsko.
  11. Rumcayz

    Korbielów 2018/19

    Ja coś pecha przynoszę. W zeszłym tygodniu byłem w Chamonix - śniegu niet. Dziś przyjechałem do Korbielowa (specjalnie z Warszawy tylko po to, żeby jutro trochę pojeździć) i chciałem się się wieczorem rozgrzać, a tu o, awaria kanapy. Mam nadzieje, że wybaczycie Rzuci ktoś informacją jak było dziś na górze i dokąd dało się zjechać?
  12. Pozwolę się podpiąć: 08.12.18 będę w Chamonix, jakby jakiś forumiś był w okolicy i chciał poszusować, to niech śmiało pisze na PM.
  13. Rumcayz

    Majesty - narty "made in Poland"

    Hmm, jakie "miękko" masz na myśli? Kasza, czy po prostu miękki, ale jednak zwarty śnieg? Bo o ile w kaszy faktycznie prowadzą się nieco inaczej, to nie powiedziałbym, że było gorzej/lepiej. Było inaczej, to już było nie tyle uczucie jazdy na motocyklu, co raczej pływania w śniegu Choć mocniej trzeba było deptać narty, żeby fajnie w skręcie się zachowywały, to fakt. W takiej wiosennej wacie jeszcze na nich nie jeździłem, zawsze było albo twardo (lub wręcz lodowo), albo kaszowato, albo kopnie. PS: No tak, autokorekta w poprzednim poście -.- * na Pilsku i *gwoli podsumowania
  14. Rumcayz

    Majesty - narty "made in Poland"

    Z czysto freeride'owych historii tylko jeden dzień w zeszłym sezonie na jakichś czarno-zielonych Dynastarach, niestety modelu nie pomnę. Nie chcę się jednak o nich wypowiadać, bo trafiłem na świeżutki puch na Polsku, a na Thunderboltach w tak wzorcowych warunkach nie miałem okazji jeszcze jeździć. Zresztą freerider ze mnie żaden, dopiero uczę się o co w tym chodzi i poza zasięg widoczności krzesła się raczej nie zapuszczam. Podoba mi się sama idea jazdy poza trasą, więc wybrałem nieco szersze pod butem deski, coby nie topić się poza trasą. W każdym ośrodku staram się zrobić jakiś "skok w bok", ale zanim bardziej zacznę się w to bawić, to raz, że chcę zaliczyć jakiś poważniejszy kurs jazdy na tyczkach, a dwa znaleźć jakiegoś mentora, co mi tajniki freeridu zgłębić pomoże. Tak więc, gwoli podejmowania, pozatrasowe właściwości nart miały być dodatkiem do agresywnego, stokowego charakteru. Póki co nie narzekam.
  15. Rumcayz

    Kasprowy Wierch

    Słowo klucz: naszyzm. Jako naród nie umiemy w poważny biznes (najwyższy budynek w Polsce stawia właśnie słowacki HB Reavis), zagrożenia widzimy wszędzie, tylko nie tam gdzie one faktycznie są, a koniec końców zamiast skupiać się na tym, żeby cała społeczność (czy to w skali mikro, czy makro) miała lepiej, to każdy sobie rzepkę skrobie. Nie jest to oczywiście reguła, ale jak już myślałem że jest jakiś progres, to od kilku lat dzień w dzień dostaję kubłem lodowatej wody.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2018
×