Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

leitner

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    4 151
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    165

Zawartość dodana przez leitner

  1. leitner

    Polska - nowe inwestycje

    Porównanie trochę nie na miejscu. Za przejazd bryczką z Palenicy do Włosienicy płaci się 90 zł, więc busem jest taniej. Nie ma powodu, dla którego cena za przejazd busem miała by być znacznie niższa, skoro głównym założeniem jest, by jak najwięcej osób szła pieszo.
  2. Kasprowy Wierch 13.04 Tym razem wybierając się na jednodniowe narty wybrałem opcję mniej budżetową, ale za to pozwalającą się na wyspanie się. Po sobocie wiosennej (sadzenie drzewa, sianie warzyw i inne prace ogródkowe) wsiadłem w pociągi i autobus by o 22:40 dojechać do Zakopanego. Nocleg w Kolejarzu mieszczącym się przy dworcu kosztował mnie trochę ponad 170 zł. W cenie dorzucili świetne śniadanie. Niestety zaczyna się ono o 8:00 więc pierwsze odbicie w Kuźnicach miałem dopiero 9:45. A w zasadzie mieliśmy, bo jeździłem dziś z bratem, który zakotwiczył się w Zakopanem na weekend. Karnet 4h dość drogi, opłaca się kupić przez Internet, jednak obawa o to czy się zdąży na konkretną godzinę zwyciężyła. Zaczęliśmy jazdę o 10, więc na górze pojawiły się już spore muldy. Cały czas mokry śnieg dość utrudniał przyjemną jazdę. Ale cóż poradzić. Mamy przecież wiosnę. Do 11-12 kręciło się też całkiem sporo osób. Rok temu byłem tu również w Niedzielę Palmową i chętnych do jazdy było znacznie mniej. Dojazd do krzesła dość trudny - wystające korzenie z ziemią, rynna, mokry śnieg i czasem sporo osób. Aby urozmaicić jazdę wyskoczyliśmy dwa razy na freeride nieco dalej od trasy. Śnieg niestety mocno hamował a jego niewielkie ilości zniechęcały do jazdy w dalsze miejsca. Od początku dnia mocno wiało, jednak zdawało się nam, że wiatr zaczął słabnąć. Skoczyliśmy więc na herbatę i gdy z niej wracaliśmy usłyszeliśmy komunikat o zamknięciu krzesła z powodu wiatru. Skrócili nam tym samym jazdę o godzinę. Cudem usłyszeliśmy jednak, że dojazd do Kuźnic jako tako się trzyma, więc ruszyliśmy na Goryczkową. Warunki jak zwykle na niej - cudowne. Za kotłem już niestety mało śniegu, trzeba było kombinować z jazdą po trawie. Cały czas przychodzi mi tu na myśli zdarzenie sprzed 3 lat, kiedy straciłem tu więzadła. Całe szczęście tym razem zjechałem o własnych siłach. Ostatnie 600-700m trzeba było przejść, ale i tak było super A na koniec wiosenny spacer na Kalatówki, gdzie oprócz widoków na piękne góry są również krokusy. Zeby je zibaczyc nie trzeba jednak stać 2h w kolejce jak w Dolinie Chochołowskiej. Tym samym prawdopodobnie zakończyłem sezon na śniegu (może jeszcze jakaś Górka Szczęśliwicka się trafi?). 27 dni na stoku to dla mnie ogromny sukces, patrząc szczególnie na to, że na początku listopada chodziłem o kulach. Byłem wtedy niemal przekonany, że z nart nic już nie będzie w tym sezonie. A okazało się, że regularna jazda na nartach pozwoliła poprawić stan kolana 😊
  3. To i ja dorzucę coś od siebie. Wyjazd dość intensywny. Planowy odjazd z Warszawy Centralnej o 23:48 ostatecznie przesunął się o ponad 40 min. W końcu jednak udało się usiąść, a w zasadzie położyć - szarpnąłem się bowiem na miejsce w wagonie sypialnym. Ciężko było spać, ale przynajmniej wygodnie. Dojazd już w miarę punktualny - 6:45 w Zakopanem. Tam szybki rzut oka na zaśniożną krainę. Zaraz. Coś jest nie tak. W piątek 20 stopni na plusie, krótka bluzka, rower. A tutaj -4 stopnie, masa śniegu i sypie dalej. Do autobusu prawie godzina, więc był czas na napicie się herbaty i podziwianie zimowej krainy. Oraz zastanawianie się, jak dojadę do Białki? Jeden bus nie przyjechał bo ponoć zakopał się w śniegu. Całe szczęście 7:40 nadjechał jakiś wehikuł i spokojnie udało się dojechać na miejsce. Tam wypożyczenie sprzętu, zakup karnetu na cały dzień i spotkanie z ekipą forum. @marekbtl @Lexi @ravick97 dzięki za fantastyczne towarzystwo i rozmowy. Dobrze, że spadło tyle puchu, dzięki czemu jakkolwiek byłem w stanie za Wami nadążyć 😜 A warunki fantastyczne. Sporo zabawy w puchu i to takim, w jakim nie jeździłem od marca zeszłego roku. Szkoda, że nie otworzyli czegoś więcej, ale i tak było pięknie. Potem udało nam się dobrze rozjeździć stok, dzięki czemu dało się już normalnie skręcać. Z drugiej strony miewałem już problemy z dogonieniem ekipy. Słońce wyskakiwało tylko chwilami. Generalnie trzymał mróz, wiał mocny zimny wiatr i sypał śnieg. Pogoda jak w styczniu najlepszych zim. Pośmigane prawie 5,5h. Potem hop w autobus do Zakopanego. Do pociągu miałem chwilę, więc mogłem jeszcze trochę podziwiać piękną kwietniową zimę. Podróż pociągiem była ciekawa, dzięki spotkanym osobom w Warsie. Od razu milej płynie czas. W Warszawie byłem z powrotem o 20:20. Czyli mniej więcej 20h wyprawa, żeby 5,5h pośmigać na 2,5 trasy w Białce. Czy warto? Jak najbardziej 😊
  4. W piątek - w ostatni dzień chcieliśmy przejechać się każdą trasą narciarską w ośrodku, żeby godnie pożegnać to miejsce. Ostatecznie na kilku przejechaliśmy 2 razy a niektórych odcinków nie udało się zaliczyć. Przez cały czas było stosunkowo pochmurno, przez co dość chłodno. Krótkie wyskoczenie poza trasę rozgrzało lepiej niż herbata, więc udało się w spokojnych warunkach pojeździć do końca. Trasy na dół do Ponte di Legno były już niestety w dość słabym stanie, wychodziło sporo kamieni w kilku miejscach. Poza tym cały czas trzymało w dobrej kondycji. W nocy z piątku na sobotę oraz w sobotę sypał mokry śnieg, dzięki czemu krajobrazy ponownie się zabieliły, choć ominęło już to doliny położone niżej. Tym samym pożegnaliśmy Passo Tonale, by w drodze powrotnej pilnie przeglądać stronę openskimag.org i myśleć nad tym, gdzie by pojechać za rok Nie wiem czy dożyją tego moje narty, małe kamyczki powodują już zdarcie ślizgu do rdzenia.
  5. O 16:00 poszliśmy do igloo ktore mieści się na Passo Paradiso na wysokości niemal 2600 m npm. W czwartek odbywał się tam bowiem koncert włoskiego zespołu (w sumie to mieszanego, bo dwóch muzyków to Polacy). Instrumenty w większości wykonane są z lodu. Przez cały sezon w czwartki i soboty w igloo organizowane są koncerty muzyki włoskiej, amerykańskiej, polskiej. Sama muzyka jest dość różnorodna - od starszej do nowszej, rock, disco, pop, reggae i inne. My akurat trafiliśmy bardziej w rockowe klimaty. Koszt wstępu to 30 euro. W sumie było ok. 150 widzów. Koncert trwa godzinę Wieczorem z kolei znów skoczyliśmy na wieczorną jazdę do 23:00. Dzień pełen niesamowitych wrażeń 😀
  6. Słabszy zasięg w ostatnich dniach sprawił, że relacje z czwartku i piątku wstawiam już z drogi powrotnej. W czwartek słoneczna pogoda towarzyszyła nam przez cały dzień. Wyżej śnieg się dobrze trzymał, a bliżej przełęczy już mocno puszczało. Jeździliśmy praktycznie tylko na Passo Tonale. Oprócz zwykłej jazdy wyskoczyłem na niwielki snowpark oraz na przytrasowy freeride. Niestety mokry i przymarznięty śnieg sprawił, że jazda nie była tak przyjemna, żeby pojeździć trochę więcej i dalej. Na sam koniec wyskoczyłem na jeden zjazd z Preseny na sam dół. Nawet o 15:30 warunki były bardziej dobre. Tym razem już o 15:45 zakończyłem jazdę. Dlaczego tak wcześnie? O tym w kolejnym poście Nie wiem dlaczego odwraca mi ciągle to zdjęcie, ale zostawiam, bo i tak jest ładne 😉
  7. Dziś do południa znów na Presenie. Przyjemne warunki, na czarnej Paradiso wręcz idealnie. Nogi mocno pracowały. Na górze utrzymywał się również mróz. Później znów pojechaliśmy do Ponte di Legno i Temu. Nawet po 14 dało się tam znaleźć fragmenty tras niemal nieruszone od samego rana. Mimo wysokiej temperatury i mokrego śniegu można było porządnie pośmigać dzięki minimalnej frekwencji. Niestety na kolejnych odcinkach tras zaczęły się pojawiać przetarcia. No i znów wyszło ponad 8,5h jazdy.
  8. Dziś pierwszy raz spróbowałem alpejskiej jazdy wieczornej. Na Passo Tonale funkcjonuje ona od 20:30 do 23:00 na jednej trasie w wybrane dni tygodnia. Dla posiadaczy karnetów 3-dniowych lub dłuższych jest bezpłatna. Na stoku jeździło maksymalnie ok 30 osób. W porównaniu do frekwencji w ciągu dnia to całkiem sporo. Warunki fantastyczne, dość twardo. Świetna atrakcja, polecam.
  9. Dziś nieci więcej chmur, ale za to bez momentów, w których widać było na 2-3 krzesełka do przodu. Ludzi mało, trasy trzymały do 12-13. Później im wyżej tym lepiej. My natomiast skierowaliśmy się niżej do Ponte di Legno. Tamtejsze trasy co prawda są położone niżej, ale prawie nikt tam nie jeździ, dlatego nawet o 15 warunki są niezłe. Typowa wiosna na nartach, jest tu pięknie Na kolejnych fragmentach zaczęły pojawiać się przetarcia. Ciekawe jak to bedzie postępować do piątku.
  10. W nocy symbolicznie przyprószyło śniegiem. Od rana piękna słoneczna pogoda zachęciła do rozpoczęcia jazdy na lodowcu Presena. Trasa jest podzielona na trzy odcinki. Pierwszy z samej góry opiera się na stromej czarnej ściance. Drugi odcinek to dwie trasy (takie bardziej nartostrady) na wypłaszczeniu polodowcowym. Natomiast trzecia część to stroma czarna trasa Paradiso, którą z poprzedniego roku zapamiętaliśmy jako niesamowicie trudną. Niewątpliwie wtedy przy oblodzeniu i widoczność od 10 do 100m warunki były trudne. Dziś przy słońcu warunki były idealne. Po stronie Ponte di Legno pojeździliśmy symbolicznie. Robiło się miękko, natomiast dzięki minimalnej frekwencji nie było muld. Na Passo Tonale wyżej warunki bardzo dobre, a na niżej położonych odcinkach trudniejszych tras sporo muld. Na plaskich odcinkach mokry śnieg znacznie hamował. Na godzinę nadciągnęła chmura ze śniegiem. Warunki potrafią się tu szybko zmienić.
  11. Po wielu problemach udało się dotrzeć do Włoch na tydzień alpejskiej jazdy na nartach. W końcu to ponoć w marcu są najlepsze warunki. Dziś na Passo Tonale z rana przywitała nas niespodzianka w postaci słońca i kilkunastu cm świeżego mokrego śniegu. Słońce szybko zniknęło, ale śnieg pozostał. Na trasach Passo Tonale świeży śnieg przejechały z rana ratraki, z kolei po stronie Ponte di Legno śnieg pozostał nietknięty. Pozostało się w nim zanurzyć.
  12. Ja bym raczej powiedział, że ich ceny są zbliżone do cen w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Sporo, na pewno częściej bym tam nie jeździł tylko na Słotwinach lub Jaworzynie (a najlepiej w Tyliczu). Co do długości - nie mierzyłem, może faktycznie jest krócej. Dla mnie teraz największym plusem było 5 min dojścia pieszego z pensjonatu 😛
  13. Jaworzyna Krynicka Dziś ostatni dzień 3 dniowego "nowosądeckiego Ski Safari". Na koniec (jako piąty ośrodek) padło na królową okolicy czyli Jaworzynę. Byłem tu narciarsko tylko raz kilka lat temu. Wówczas otwarta była tylko główna trasa. Dziś otwarte wszystko poza czarną 5 i pucharową 2A. Szkoda że na stronie www nie informowali wcześniej, że puchorowa nie będzie czynna również w tym tygodniu. Rano przyjemnie twardo, potem zaczęło puszczać. Im niżej tym bardziej mokry śnieg i duże muldy. W cieniu trasy trzymały nawet do 15. Na 4 pojawiły się przetarcia i pojedyncze kamienie. Na 6 również kilka przebarwień. Bardzo przyjemne są długie wyciągi talerzykowe, świetnie się nimi wjeżdża. Niestety przy trasie 2 trafiłem na kolejkę. Raz stałem prawie 10 min. Po 14 było tu jednak już pusto. Poza tym brak kolejek.
  14. Jeździłem tam w sumie trzeci raz i ani razu nie stałem w żadnej kolejce nawet w okresie świąteczno-noworocznym. Całkiem przyjemne miejsce. Zjazd ma w sumie ok. 1800m (z objazdem ścianki 2km) co jest dobrym wynikiem jak na polskie warunki
  15. Wieczorny Henryk Ski W ciągu dnia lekki plus, a po 16 zaczął łapać mróz. Wraz z brakiem ratrakowania stoku spowodowało to dość nieprzyjemne warunki w górnej części stoku. Rozjeżdżony za dnia śnieg zaczął zamarzać. Poza jednym odcinkiem jeździło się bardzo przyjemnie. Kolejek oczywiście brak. Cena spora jak na okolicę, bo 100 zł za jazdę wieczorną (w Tyliczu 50-55, Jaworzyna 68, Słotwiny Arena droższe).
  16. Słotwiny Arena za dnia: W nocy w Krynicy spadło kilka cm śniegu. Klimat zmienił się z wiosennego na zimowy i od razu lepiej się jeździło. Na trasach dość twardo, choć mokry zmrożony śnieg spowodował sporo grud na trasie. Krawędzie dawały radę, kolana nie zawsze, ale jazda była dość przyjemna. Na spokojnie każda trasa przejechana po kilka razy. Na głównej kanapie kolejki max 2-3 minuty, do Słotwinki na bieżąco. Na niebieskich trasach dało się spokojnie odpocząć. Na Słotwinach jeździłem dziś za darmo (choć zależy jak liczyć) - w styczniu w jednym z centrów handlowych można było dostać 2 vouchery na 4h jazdę w Grupie Pingwina za wydane 400 zł w sklepach.
  17. Po 15 pojechaliśmy na Tylicz Ski. Zmieniliśmy ośrodek i jednocześnie porę roku, bowiem zaczął prószyć śnieg. Wzdłuż 3-osobowego krzesełka trasy zjeżdżone mocno, świeżo naostrzone krawędzie miały co robić. Na stoku przy krześle 4 osobowym było bardziej równo. Na deser przejazd trasą nieoświetloną 😉 Kolejek brak. Cena fantastyczna - 50 zł od 16 do 20 choć zwinęliśmy się znacznie wcześniej.
  18. Master Ski w Tyliczu: Miękko i dość tępo wzdłuż 6 osobowej kanapy. Pierwszy raz tu byłem przy otwartych wszystkich trasach i wariantach przejazdów. W 3h nie dało rady zjechać wszystkiego. Kolejki w porywach na ok. 5-6 min. Do talerzyków pusto. Ogólnie jazda bardzo przyjemna, choć niektóre fragmenty mogą nie dotrwać kolejnego weekendu.
  19. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Z TMR do COS bez problemu, śnieg jest. W drugą stronę ze Skrzycznego trzeba kawałek przejść - na odcinku 200-300m nie ma śniegu. Natomiast jeśli traficie na słoneczną pogodę, to stamtąd są tak piękne widoki na okoliczne góry, że może zachęcisz tym towarzystwo do spacerku
  20. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Potwierdzam, że na Ondraszku pojawiły się w poniedziałek kamienie w liczbie pojedynczych sztuk na wysokości przecięcia z krzesełkiem. Na FIS kamieni nie stwierdzono Warunki fantastyczne, aż żal, że wczoraj trzeba już było iść do pracy.
  21. W SON panował już większy jarmark, choć w kolejkach stałem max kulka minut (odpuściłem kanapę na Kopę). Warunki świetne, choć na czerwonej 1 zaczynało się robić lodowo a miebieska 3 na koniec dnia była już nieco rozjeżdżona.
  22. Wczoraj z kolei śmigałem na SON i COS. Wizytę zacząłem jednak od Infocentrum - po ponad 9 latach karta Gopass odmówiła mi posłuszeństwa. Szybka podmiana na nową i hop na górę. Od razu przejechałem na stronę Skrzycznego. Cały dzień praktycznie wszędzie było twardo i dość równo. Warunki i widoki fantastyczne. Na COS w kilku miejscach pojawiły się niestety luźne kamienie. FIS otwarty do Hiltona, drugą część Dolin śnieżyli. No i w końcu przejechałem się nowym orczykiem na Jaworzynie. Do nowej kanapy brak kolejek, do żółtej czasem 2 minuty. Do orczyka pusto. Talerzyk na Dolinach raz pusty a za kolejnym zjazdem stałem 10 minut.
  23. Relacja z niedzieli, ale może komuś się przyda: W niedzielny wieczór wpadłem na Beskid Sport Arena. Skusiła mnie otwarta czarna trasa oraz stosunkowo krótka odległość z buta do noclegu (ledwie 1,5 km, z gondoli niestety dalej). Warunki były fantastyczne, szczególnie na niebieskiej i czerwonej (dolny odcinek). Pięknie zmrożony śnieg nawet przy ostatnim zjeździe. Kolejek brak - jedynie czasem załapałem się nie na pierwszą tylko na trzecią kanapę będąc za bramkami. Do tego fantysatyczna czekolada w restauracji! Trwało naśnieżanie górnego odcinka czerwonej, do tego pracowały dwie armatki sypiąc zapasy śniegu. Ostrzeżenie na początku czarnej trasy. Choć ze strachu może komuś się zdarzy?
  24. Tam nie ma jakiegoś sensownego połączenia? Nie jeżdżą lokalne busiki? Zastanawiałem się kiedyś, czy tam nie wpaść też na taki jednodniowy wypad.
  25. Widzę że się minęliśmy. Śmigałem dziś od 10:40 do 15:15 😉 Tym razem wypróbowałem opcję jednodniowego wypadu z Warszawy. 5:22 odjazd pociagiem, potem przesiadka w Katowicach i o 10:26 (2 min opóźnienia) na stacji Ustroń Polana. A ta mieści się tuż przy parkingu, wystarczy przejść przez ulicę (a właściwie pod nią). Po niecałych 20 minutach od przyjazdu stałem już przy bramkach. Jedyne 6h z hakiem od pobudki! Mimo nie najwcześniej godziny większość trasy utrzymana w dobrym stanie. Śnieg sypki, przyjemnie się jeździło szybciej na krawędziach i wolniej na ślizgach. Z biegiem dnia mokry śnieg "wchodził" coraz wyżej. Niestety w dwóch miejscach zaczęły wychodzić kamienie (jedno odgrodzono). Kolejka max 2-3min gdy zebrało się więcej pieszych turystów. Poza tym pusto.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...