-
Liczba zawartości
4 151 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
164
Zawartość dodana przez leitner
-
Po stronie Ponte di Legno oczywiście cieplej i mniej ludzi. Oprócz wyciągu talerzykowego, nigdzie nie było żadnej kolejki (a do wyciągu i tak tylko kilka osób). Jazdę zaczęliśmy właśnie od wyciągu Angelo, którym można dostać się najwyżej po tej stronie ośrodka Przejechaliśmy praktycznie wszystkie trasy w Ponte di Legno i Temu. Generalnie warunki dobre, mało ludzi, dzięki czemu brak muld. Na tych czerwonych i czarnych trasach można jednak się łatwo zmęczyć. Widok na Temu: A tu Ponte di Legno: I na koniec kilka zjazdów na Passo Tonale, gdzie już zmroziło mokry śnieg. Widać, że w ciagu dnia ruch był tu spory.
- 15 odpowiedzi
-
- 16
-
-
-
- passo tonale
- ponte di legno
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Po raz 3. z rzędu przyjechałem z rodziną na Passo Tonale na tydzień. Tym razem wybraliśmy się w lutym, niestety w środku sezonu. Wiemy jednak, że w tym ośrodku można jeździć bez kolejek nawet teraz. Przyjechaliśmy z biurem podróży Sportvita (specjalnie piszę, gdyby ktoś kiedyś chciał się spytać o szczegóły). Jednego dnia planujemy wyskoczyć do Marillevy/Folgaridy. Dziś jednak zaczęliśmy od Passo Tonale. Od rana jeździło się trochę narciarzy, do krzeseł zdarzały się kolejki po kilka minut stania. Plusem jest to, że poruszają się one dość szybko (pewnie dlatego, że krzesła są szybkie, do tego na 4 osobowe częściej wsiadają 4 osoby niż 6 na 6 osobowe). Od rana trzymał lekki mrozek. Warunki bardzo dobre jak na to, że generalnie niestety jeździmy po sztucznym śniegu. Naturalnego trochę spadło, ale trochu mało. Krzesło Bleis a po lewej Monte Serodine Z góry widoki są niesamowite 😊 Początek dłuuuugiej trasy czerwonej (wg ośrodka ponad 4km) Na górze trwały ćwiczenia lawinowe z helikopterem Trasa Bleis z pięknymi Alpami 😀 Czyżby psy lawinowe? Jedna trasa narciarska, a widoki są takie, że ciężko skupić się na jeździe. A to już Passo Tonale widoczne od strony ośrodka Ponte di Legno. Skierowaliśmy się tu, żeby odpocząć od tych długich kilkuminutowych kolejek.
- 15 odpowiedzi
-
- 17
-
-
-
- passo tonale
- ponte di legno
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Rok temu pierwszy raz byłem na Nowej Osadzie w sobotę w śląskie ferie. Kolejka max na kilka minut. Pamiętając relacje z poprzednich lat, byłem trochę w szoku. Cóż, dla jednego atrakcyjne jest piwo w knajpie za 10 zł, dla innego trasa 10 km, dla innego trasa o 70% nachyleniu, a dla innego nietypowy widok z trasy narciarskiej.
-
Dzięki za sprostowanie! Jakoś zapamiętałem tylko te norweskie. Niesamowity masz tam widok 😊
-
Sopot Łysa Góra - nad morzem też można śmigać 😊 Dziś odwiedziłem Łysą Górę w Sopocie. Jest to dość nietypowe miejsce na narty, więc długość stoku zeszła na dalszy plan. Zjazd nie jest za długi, ale za to jeździ się wyłącznie po naturalnym śniegu. Warunki trudne, z rana bardzo ślisko i twardo. Od początku sezonu ani razu nie wyjechał tu ratrak - z powodu małej ilości śniegu oraz awarii samego ratraka. Tak więc trudno tu o jakieś bardziej odważne skręty. Wyciąg to klasyczny Polsport szarpiący na samym dole. Tak szarpie, że snowboardziści są niemile widziani. W pewnym sensie to najbardziej narciarski wyciąg narciarski 😉 Koszt - 60 zł za wypożyczenie kompletu narty+buty+kije na 2h, a kolejne 60 zł kosztuje karnet 20 wyjazdowy. Natomiast największą atrakcją jest to, że z góry widać morze. Prawdopodobnie jest to jedyny tego typu czynny stok narciarski w Europie (norweskie, z których widać fiordy chyba już są nieczynne). Ta mała plamka w tle to właśnie Bałtyk: I jeszcze mały bonus nienarciarski. Plaża w Gdańsku oraz zamarznięta Motława. Pierwszy raz chodziłem po rzece Takie atrakcje tylko w Polsce! Aż chce się zaśpiewać Szantę Narciarską Artura Andrusa 😃
-
Kazimierz Dolny Po Parchatce skoczyliśmy z kolegą do Kazimierza. Byliśmy tu rok temu, kiedy była czynna tylko jedna trasa. Teraz czynne jest wszystko. Na kilku trasach śmigałem po raz pierwszy. Miło zobaczyć, jak rozwinęło się to miejsce przez ostatnie 10 lat. Sporo wariantów zjazdu, dzięki czemu można było naprawdę mocniej docisnąć narty i dzięki temu się ogrzać (temperatura wynosiła ok. -10). Wyciąg długi prawy śmigał najszybciej, również nie pozwalając na zmarznięcie nóg. Miło było znów śmignąć przez wąwóz 🙂 Czas szybko leciał, a jeszcze szybciej wychładzały się palce, więc po niecałych 2h zjechaliśmy już na parking. Warunki wyśmienite. Twardo, ale nawet moje lekko stępione krawędzie trzymały się stoku. Kolejki? Max 5 osób przede mną do wyciągu (na Parchatce jeszcze mniej). Czy ludzi wymroziło i zostali w domu?
-
Parchatka Nie byłem tutaj kilka dobrych lat. W sumie to dopiero mój drugi wypad na ten lubelski stok. Dwie trasy, częściowo z lepszym nachyleniem. Niestety oba wyciągi jeździły wooolno. W tym mrozie ciężko o rozgrzanie się przy takiej jeździe. Widzę, że w Bodzentynie Mariusz miał podobnie 😉 Warunki dobre, twardo. W nocy naśnieżali, ale nie wszędzie przejechał potem ratrak. Ok. 15 w kilku miejscach zaczęło wystawać coś ciemnego, oczywiście bez problemu można było to ominąć. Piękne słońce, ale niestety wiatr potęgował mróz (ostatnie zdjęcie aż obróciło 😛) Koszt 2h 70 zł, 3h 80 zł.
-
Jechałem miejskim nie raz. Zawsze jest miejsce na nogi i na bagaż, jest przestronniej. Na przystanku na tablicy w czasie rzeczywistym pokazuje, za ile minut przyjedzie autobus. Pamiętaj, że miejskie odjeżdżają spod supermarketu a nie z dworca autobusowego.
-
Po obiedzie w Versciaco wsiadłem w autobus lokalny, by dojechać na nocną jazdę do San Candido. Na przystanek autobusowy i peron kolejowy prowadzi kładka nad jezdnią, parkingiem i potokiem. Podłoga wyłożona jest gumą, by łatwo było chodzić w butach narciarskich. Na końcu są schody i winda, którą możemy zjechać na peron kolejowy. Ja jednak pojechałem niżej, by skorzystać z autobusu. Koszt przejazdu 2 euro, choć w niektórych hotelach dają kartę, która uprawnia do bezpłatnych przejazdów. Przystanek autobusowy jest tuż przy trasie narciarskiej. Można więc od razu wskoczyć na stok. Jazda wieczorna organizowana jest we wtorki i piątki. Dla posiadaczy karnetów 3dniowych i dłuższych jest ona bezpłatna. Można skorzystać także z sanek. Jeździ się z czołówkami, gdyż trasa nie jest oświetlona. Ponoć tu można jeździć w butach narciarskich. Jazda wieczorna trwa od 19 do 22. Otwarta jest trasa czerwona i czarna ścianka (choć moim zdaniem to taki bordowy kolor). Do 20 kolejka była dość długa. Później się przeluźniło, zapewne kosztem wypełnienia restauracji. Na pierwszych zjazdach pusto, warun igła. I ten widok na oświetlone miasteczko... W piątek śmigałem (z przerwami) od 9:30 do 22. Dobry to był dzień. Zmęczenie na koniec dnia dawało się we znaki (zresztą w ciągu dnia też), ale daje ono pewną satysfakcję 🙂
- 11 odpowiedzi
-
- 13
-
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W piątek pogoda jak igła. Pełne słońce, na początku pięknie zmrożony trasy, choć w kilku miejscach niewyratrakowane po nocnym naśnieżaniu. Po południu południowe stoki zaczęły puszczać i zaczęły tworzyć się muldy. Jako największy świr narciarski na wyjeździe porzuciłem zorganizowany powrót, by śmigać do końca. Ostatnie wejście do gondoli 16:28, więc na dół miałem stok prawie na wyłączność. Poranny widok po prostu idealny 😊 Zatrzymać się na zdjęcie, czy śmigać na pełnej? To był trudny dylemat Widoki po prostu niesamowite Trasa 41 do Signaue degradowała się najszybciej. Warto tam wpaść jak najszybciej. Co ja pisałem o widokach? Nie ukrywam, że dodatkowo krajobraz jest dla mnie piękniejszy dzięki mnogości kolei Leitnera 😉 Choć i Doppelmayr się trafił. Czerwona 10 po stronie Rotwand Croda Rosa zaskoczyła pozytywnie. Wzdłuż trasy 10a są różne figurki reniferów. A po jej lewej stronie trasa saneczkowa. Niestety nie można korzystać z sanek w butach narciarskich. Co ciekawe w dalszej części (6b) trasa saneczkowa prowadzi razem z narciarską. Jest wąsko, więc trzeba bardzo uważać na sanki. Trasa 5 przy kanapie Porzen bardzo szybka i świetna. I powrót na sam koniec Porzucenie powrotu zorganizowanego wymusiło konieczność zjedzenia czegoś na stoku. Pizza z tuńczykiem bardzo dobra, gorący likier śliwkowy jeszcze lepszy 😉
- 11 odpowiedzi
-
- 8
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kolega coś widział, ale ja nie. Jutro postaram się znaleźć Dziś jadę tam na jazdę wieczorną. W ciągu dnia jest z tym problem przez zorganizowany powrót do hotelu. Nie wyobrażam sobie jazdy nią po lodzie. Szacun! Dziś ją odpuściłem. Jutro pojadę drugi raz, ale pewnie po tej "łagodniejszej" stronie. Nieco przeraża mnie ta najstromsza ściana
- 11 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dziś pośmigane już znacznie więcej. W niektórych rejonach chmury wchodziły na szczyty, ale na trasach bardzo przyjemnie. Poza trasami na południowych stokach śniegu brak, ale gondola piękna. Widoczki piękne. Na trasach cały czas twardo. Poza niektórymi południowymi ściankami w południe. To ponoć najstromsza ratrakowana trasa we Włoszech. Stromo, ale udało się zjechać z przyjemnością. Dolomity mają w sobie to coś.Wielka rodzina bałwanów 😉Chwila na zdjęcia i lecimy w dół.W niektórych miejscach trochę więcej ludzi, ale generalnie pusto.Lodowy potok:Jaki 😊 Przy wyciągu talerzykowym twardo i pustoNie widzę świata poza nartami!
- 11 odpowiedzi
-
- 12
-
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pierwszy raz jeździłem z takim widokiem na Dolomity. Na trasach twardo, przede wszystkim jeździ się na sztucznym śniegu. Trochę zabawne, że naturalnego śniegu jest mniej niż na warszawskim podwórku. Dziś za wiele zjazdów nie zrobiłem, trzymałem się głównie znajomych początkujących i pomagałem wstawać, zapinać narty itp. Również z tego powodu powrót częściowo dzięki lokalnemu autobusowi. Koszt przejazd 2,50 euro (jechaliśmy pół godziny). Aż trudno napisać sensowną relację. Brak kamieni, muld, przetarć. Same nudy Tylko te widoki... Ciężko od nich oderwać wzrok
- 11 odpowiedzi
-
- 12
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dziś przyjeżdżam wraz z 10 osobową ekipą z biurem Snow Show do 3 Zinnen. Będziemy śmigać 4 dni po tutejszych stokach. Wiem, że znajduje się tu najstromsza ratrakowana włoska trasa. Macie może jakieś godne polecenia innych tras i knajp? W piątek wybierzemy się na pewno na wieczorną jazdę. Odwdzięczę się zdjęciami Dolomitów
- 11 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- 3 zinnen
- drei zinnen
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wziąłem co dali. Zresztą nawet ucieszyłem się, że dostałem slalomki, bo w tym sezonie zastanawiam się, czy kupować kolejne all mountainy, czy jednak slalomki i czy się w nich nie zakopię w śniegu. Inna sprawa, że ta cena jest de facto za pół godziny jazdy.
-
W Zakopanem nocą i w ciągu dnia cały czas sypało. Z rana wybrałem się więc na stok w centrum Zakopanego - wyciąg narciarski Antałówka nad koleją. Jest to wyciąg położony tuż przy stacji kolejowej. 10 zjazdów na karnecie za 50 zł, wypożyczenie sprzętu 30 zł. Stok krótki i łagodny, ale w takim puchu każdy metr jest jak poruszanie się w krainie miodem płynącej. POW POW POW 😀 Nawet krótki czas na nartach jest zawsze na plus 😉 Później już spacerowo wybrałem się na Kalatówki i Halę Kondratową. Na Kalatówkach wyciąg niestety dziś był wyłączony. Tak duże opady dają nadzieję, że na Gąsienicowej faktycznie zakryta zostanie kosodrzewina i sezon ruszy w środę.
-
Kasprowy Wierch Na Gąsienicowej przejechał ratrak. Niestety widać wystającą kosodrzewinę. Śniegu ewidentnie za mało
-
Wczoraj znów wyskoczyłem na biegówki. Tym razem do warszawskiego Lasu Kabackiego. Do wypożyczalni kolejka na nieco ponad godzinę stania, ale udało się. Koszt 40 zł za 2h jazdy. W lesie śniegu sporo, choć nieco mniej niż w północnej części miasta. Wzdłuż głównych alejek biegacze wyślizgali tory. Co ciekawe, miejska wypożyczalnia biegówek w parku w Powsinie była wczoraj zamknięta z powodu święta. Z logiką ma to tyle wspólnego co remontowanie wyciągów na Górce Szczęśliwickiej zimą, ale jakoś to nie dziwi.
-
W Warszawie spadło 23 cm śniegu - ostatnio tyle było 12 lat temu. Przy pierwszej możliwej okazji trzeba było więc wyskoczyć na biegówki. Tam, gdzie można rezerwować sprzęt online - wszystko zarezerwowane. Pojechaliśmy więc z kolegą w ciemno do wypożyczalni na Choszczówce. Do wypożyczalni uzbierała się całkiem spora kolejka. Koszt na 2h (choć to cena bez limitu czasowego) 100 zł. Sporo, gdyby zimy były bardziej regularne, już dawno bym kupił sprzęt. W każdym razie po niemal godzinnej próbie zapięcia butów, udało się wyruszyć w las. Śniegu wyraźnie mniej niż wczoraj na podwórku mazowieckiej działki, ale i tak nie było problemu. Sporo miejsc wyślizganych, ale i po świeżym można było pobiegać. Bardzo udana narciarska niedziela.
-
Zaśnieżone pola Mazowsza skłoniły mnie do powrotu po kilku latach do nart podwórkowych. Najpierw trzeba było lekko odśnieżyć część trasy, całe szczęście przejazd przez drogę był zaśnieżony, bo pług rzadko jeździ po wiosce. Zjazd kilkudziesięciometrowy, warunki dobre Jutro może się uda wyskoczyć na biegówki, choć warszawskie wypożyczalnie pękają w szwach od zainteresowania.
-
Zgadza się. Kilka lat stok był zamknięty. Nowi zaczynają kręcić po swojemu. W ogóle wszyscy pracownicy bardzo uprzejmi, aż miło się jeździ (od wyciągowych, przez kasjera i pana z wypożyczalni, po panią z knajpy).
-
Nowy Rok rozpoczęty w Bodzentynie na stoku Baba Jaga. Jednocześnie po raz pierwszy śmigałem na stoku Gór Świętokrzyskich. Początek ładnie nachylony, ale niestety potem trochę płasko. Dużym plusem jest przyzwoita długość trasy - ponad 600m. Śnieg przyjemny, choć zdarzyły się 2 nierówności na stoku. Szczęśliwego narciarskiego 2026 roku!
-
Mimo innych planów dziś pośmigałem jeszcze 4h po białczańskich stokach. Warunki oczywiście najlepsze na Kaniówce, Hornikowie i 2a. Z tym że w środku dnia wszędzie trzeba było odstać te 2-3 min. Do Remiaszowa więcej (udało się w 7-8 min, ale gdyby być z kimś, to pewnie z 15), do Pasieki i Kotelnicy Express jeszcze więcej ale do tych dwóch nie próbowałem. Pogoda bardzo zmienna - od słońca po opady śniegu. Kilka stopni mrozu i trochę wiatru. Warunki generalnie dobre. Od jutra Jankulakowski w całości będzie dostępny
-
Chyba mam za słabe kolano na taką zabawę 😜
-
Na koniec 4 dniowego karnetu ponownie wieczorna Białka. Warunki dobre, od jutra pełna szerokość Remiaszowa, najlepsze warunki na Kaniówce, Hornikowie i 2a/2b. Na czerwonej po lewej stronie Kotelnicy i na Jankulakowskim (ostatni raz zjeżdżałem już o 21:53 jako ostatni narciarz) kusi przerobić nieco słowa klasyka i powiedzieć "wyruszyłem na śnieżny przestwór oceanu". Muldy takie, że jazda przypomina bardziej żeglowanie po wzburzonym morzu. Jest w tym jakaś frajda, ale niezwiązana z typową jazdą na nartach. W kolejce stałem raz 7 min na Pasiece. Może dlatego, że przed 21 nie zaglądałem na Kotelnicę Express. Teraz cały czas huczą armaty, intensywnie śnieżą Jankulakowski, FIS 1, 2c i 7. Do tego pozostałe stoki również naśnieżane







