Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Narciarz ze Śląska

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    3 165
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    45

Zawartość dodana przez Narciarz ze Śląska

  1. Bilety, vouchery, co już wiemy: 1) GRUPA PINGWINA POZA SKOLNITAMI Przedłużenie do końca marca z ważnością do 17. stycznia za 29 zł w systemie. Uwaga! Pilnujcie terminów na działanie (trzeba zapłacić) i na wykorzystanie! 2) SKOLNITY Automatyczne przedłużenie do końca stycznia 3) I teraz Czantoria 4) Inne stacje - w wielu przypadkach trwały indywidualne rozmowy, negocjacje, ale jeśli wiecie o innych rozwiązaniach systemowych, dajcie znać! Byli tu tacy, co radośnie twierdzili "NIC SIĘ NIE NALEŻY", jakoś tak nie do końca w tę stronę poszło. Ja od początku twierdzę, że sytuacja była nadzwyczajna i nienormalna (koniec grudnia, styczeń - deszcze, luty - temperatury średnio +10 st.) i prawie nie było w sezonie dobrych warunków, poza rodzynkami.
  2. Też tak mam, że wydawało mi się niedawno, a po analizie dat zdjęć wychodzi, że 20 lat temu...
  3. Wiem, że mój kolega dostał parę lat temu mandat.
  4. 20 lat temu zarówno z Gąsienicowej, jak i Goryczkowej, były ostre, ale szerokie zjazdy wprost. Teraz na Gąsienicowej (nie wiem, pewnie względy bezpieczeństwa) są dwa wąskie, a na Goryczkowej nie ma w ogóle, jest trawers.
  5. Jeszcze wracam na Kasprowy. Mały przewodnik po Gąsienicowej: MAR 13 Jak się jeździ z Kasprowego, to znaczy na Hali Gąsienicowej? Przyznam, że na Kasprowym nie byłem od dekady, a może i od kilkunastu lat. Góra, nie powiem, niczego sobie, ale zawsze przerażała mnie logistyka wyjazdów tam i to morze utrudnień, nawet absurdów. Większość tych absurdów udało się zlikwidować przez wykupienie oficjalnej wycieczki z operatorem, a o organizacji tejże pisałem w poprzednim poście. Dziś będzie o czym innym, czyli: — Jak się jeździ z Kasprowego, to znaczy na Hali Gąsienicowej? — Dlaczego tylko z Gąsienicowej? — Bo wyciąg na Goryczkowej był zamknięty z powodu wiatru (i moim zdaniem: starości), a zjazd do Kuźnic był na odcinku ponad 1 km bez śniegu. Byli tacy, co jechali, ale mnie trochę było szkoda nart i... nóg. Spacer w pełnym rynsztunku narciarskim po tych końskich łbach (nazywam to puzzlami) nie jest przyjemnością. Zjechałem więc koleją. — Jak się więc jeździ na Gąsienicowej? POCZĄTEK No, tak... początek jest trudny. Jeśli ktoś się pyta, dlaczego trasa na Gąsienicowej jest czarna, to właśnie dlatego. Zdjęcia nie oddają tej pochyłości, ale – wierzcie mi – jest znaczna. Najtrudniejszy jest wąski (ok. 10 m szerokości) zjazd na skróty. Możliwy też jest – widoczny na zdjęciach – objazd i zjazd nieco szerszą odnogą (ok. 20 m). Po skorzystaniu z tego objazdu jest szerzej, ale jednak też ostro. To ostro to może 100-200 m. Ale tych 100-200 m może nie pokonać narciarz słabszy. Stąd – stwierdzam to be żalu – czarny kolor trasy na Hali Gąsienicowej jest słuszny, choć to czarne oznaczenie w zasadzie dotyczy początku. Podobnie zresztą jest na Hali Goryczkowej. Na fotografii z soboty widać zarówno 1. odnogę (tuż za wstążką) jak i 2. odnogę (zjazd z tzw. załamania). Obie – trzeba to obiektywnie stwierdzić – są strome: I charakterystyczne, ale nie niespodziewane: pod koniec dnia na tych objazdach utworzyły się muldy, z którymi szereg narciarzy miał drobny problem: ŚRODEK Środek trasy najbardziej przypomina nam trasy w supermarketowych ośrodkach: równy, szeroki, wyratrakowany i nietracący tzw. pasków w niektórych miejscach do południa. Jest to dla wielu najpiękniejszy fragment trasy, zresztą (znów!) podobnie jest na Goryczkowej. Tyle, że tam tzw. prosta jest jeszcze dłuższa i jeszcze szersza. Co do Gąsienicowej, niech zresztą przemówią zdjęcia: W sobotę część tej supermarketowej trasy była wzięta przez zawodników: DÓŁ To z kolei dla mnie najciekawsza część trasy: kręta, wąska, wariantowa. Nie jest to odcinek ostry, raczej o średnim nachyleniu, ale typowo wysokogórski, między skałkami i typowo wysokogórskim krajobrazem. Znów niech przemówią zdjęcia: WYCIĄG Wyciąg to solidny niewyprzęgany (słow. fixna lanovka) doppelmayr. Rok budowy to 2000. Wyciąg jest już więc solidnie dorosły, mniej więcej teraz kończy studia. Jest to bardzo dobra na trudne warunki konstrukcja i oby Polskim Kolejom Linowym nie przyszło do głowy wymieniać go na coś wyprzęganego (słow. odpojitelna lanovka). Bo doświadczenia Szczyrku pokazują, że są to wyprzęgane wyciągi w trudnych warunkach pogodowych mniej odporne nie tylko na wiatr, ale przede wszystkim na oblodzenia. Solidna fixna lanovka wówczas działa, a odpojitelna – niekoniecznie. W praktyce cykl wjazd–zjazd z Gąsienicowej to między 15-20 minut. Lanovka jedzie ok. 10 minut, chyba, że coś ładują, albo chyba, że wieje. Wówczas może jechać dłużej. Założenie 5-10 min. na przygotowanie do zjazdu, zjazd oraz przejście przez dolne bramki i załadowanie na wyciąg jest chyba najbardziej zbliżone do rzeczywistości. Można więc w ciągu godziny realnie zjechać 3-4 razy. Ale czasem warto... 3, o czym napiszę niżej. BOKI Oficjalnie ta część tekstu jest nieautoryzowana, a jazda bokami – półlegalna lub nawet nielegalna, bo to park narodowy. Nie napiszę Wam więc, czy sam skorzystałem, ale zdjęcia porobiłem – niech będzie – z odległości. Taka jazda bokami zabiera dużo więcej czasu, ale czyż to właśnie nie jest prawdziwe narciarstwo: niemal skiturowe? Więcej (też zdjęcia), link: Jak się jeździ z Kasprowego, to znaczy na Hali Gąsienicowej? | Twój instruktor (twojinstruktor.blogspot.com)
  6. Nie ma. Byłem latem, w Korbielowie pustki.
  7. Z jednym zastrzeżeniem: kupując, wiedział jakie tam są problemy. A amatorki nie podejrzewam. Pozwolę sobie zauważyć, że TMR jak wchodził do Szczyrku dał radę (teraz już jest gorzej) - nie było problemów z wyciągami, trasami, naśnieżaniem, różne pracownie akurat... były na wakacjach, a pozwolenia hulały. Jak się (bardzo) chce, to można. Wystarczy trochę, hmmm... determinacji. Opcja z niepłaczącą ziemią jako inwestycją może jest do przyjęcia dla inwestora w sensie $, ale piarowo mocno straci, a dla narciarzy to dramat. Niemniej rozumiem, że Pilsko to trudny temat. Ale to było oczywiste, a na dziś nie tylko stacja, ale w ogóle miejscowość zdycha. Pies z kulawą nogą tam nie jeździ latem, a zimą może garstka zapaleńców.
  8. Twierdzą, że do końca marca jeżdżą na pewno, ale w razie negatywnej prognozy możliwe odwołania.
  9. Śnieg jest, ale z tego co słyszałem nieoficjalnie, nie najlepiej jest z wyciągiem. Ale nie wiem niczego na pewno.
  10. 15. Można było ok. 18-20, ale miałem 45 minut przerwę na śniadanie i skończyłem ok. 15:00: znów poszedłem do baru na sernik z kawą.
  11. Dlatego, jak pisałem, Kasprowy TYLKO Z ORGANIZOWANYM WYJAZDEM Z PKL-EM. Inaczej ekonomia, logistyka i absurdy (na część PKL nie ma wpływu) wpływają na to, że łatwiej, szybciej i taniej jechać na Rohacze, albo nawet do Obertauern (taki przykład).
  12. Jak wygląda organizacyjnie wyjazd z PKL-em z Katowic: Kasprowy tylko dla narciarza starego typu. Jak wyjazd to tylko z operatorem Nie wiem od czego zacząć, bo wątków mam kilka. No to może pojadę spontanicznie. Zacznę jednak od organizacji, gdyż kupiłem zorganizowany wyjazd z operatorem wyciągów. ORGANIZACJA PKL zaoferował wyjazd z Katowic za 349 zł. W praktyce wyszło 359 zł, bo tyle trzeba było zapłacić, a 10 zł powinno się otrzymać przy zwrocie karty. Tyle, że moja indywidualna karta na tyle mi się spodobała jako pamiątka z wyjazdu (dokładnie opisana), że postanowiłem jej nie oddawać maszynie. Więc maszyna nie wydała mi 10 zł. Zbiórka była przy stacji BP koło Trzech Stawów (to takie centrum handlowe przy autostradzie) w Katowicach 0 5:30, co wymagało (na spokojnie) wyjazdu z domu już ok. 5:00. Na miejscu zbieranie grupy i jej ładowanie zabrało ok. 15-20 min. Następnie autokar w połowie pełny (a w połowie pusty) jechał do Krakowa, gdzie niedaleko węzła na Zakopane pozbierał krakowian i już był pełen. Dojazd do Zakopanego był w miarę szybki, niemniej widać było tłum aut zmierzających do byłej stolicy [Co jest nią teraz? Białka? Szczyrk? Krynica? Zieleniec?] polskiego narciarstwa. Sprawnie przejechaliśmy przez tunel, ale drodze czekał nas jeszcze tradycyjny korek na światłach w Klikuszowej. Przejechaliśmy jeszcze przez byłą stolicę produkcji nart w Polsce [Szalfary] i sprawnie wjechaliśmy do Zakopanego. Autokar, w przeciwieństwie do absolutnej większości turystów, miał uprawnienia na wjazd do Kuźnic, nawet na teren niekończącej się budowy nowoczesnego centrum przesiadkowego (ot, zwykły przystanek), gdzie zameldował się ok. 8:40. Wzięliśmy narty, buty i kije, obeszliśmy kolejkę do kolejki (solidną) bokiem i o 9:10 zameldowaliśmy się w wagoniku. No i o 9:30 byliśmy na Kasprowym. Dostaliśmy jeszcze voucher na śniadanie o 11:00 i tu popełniłem błąd, postanawiając trochę pojeździć przed śniadaniem. Faktycznie pojeździłem (4 zjazdy), ale tuż przed 11-tą w małej restauracji już był tłum i był problem z miejscami. Jakieś miejsce znalazłem, ale musiałem zrezygnować z jajecznicy na (mama nadzieję: tłustym) boczku i wziąłem kiełbaski. Bo oczekiwanie na jajecznicę było dość długie. W pakiecie był jeszcze napój, czyli w moim przypadku kawa. No i można było jeździć, teoretycznie do 16:00, ale nasza przewodniczka prosiła, aby przed 16-tą szykować się do zjazdu. Teoretycznie mieliśmy bilety na 16:10, ale to była teoria. Tłum nie tylko narciarzy, ale turystów pieszych, skiturowców oraz tych co tylko wjechali aby zjechać był dramatyczny. W małym budynku górnej stacji było jak na sektorze stojącym w Dortmundzie i jakikolwiek manewr typu podejście pod bramki na konkretną godzinę był po prostu niemożliwy. Cóż, wzięliśmy udział w zapasach o dostanie się do zjazdu (naprawdę chyba niektórzy potraktowali to dosłownie), jakoś zjechaliśmy w komplecie i już ok. 17:00 autokar ruszył w powrotną drogę. Po drodze wyrzucenie poddanych Majchrowskiego tak, gdzie wsiedli i ok. 20:20 autokar zameldował się w Katowicach. Warto też wspomnieć, że (zgodnie z oczekiwaniami) narciarsko wyjazd był udany. Jazda na jednym wyciągu, ale różnymi odnogami tras na okrągło. Tego się spodziewałem (bo narciarze zjazdowi to nie jest kluczowy klient Kasprowego) i to otrzymałem. Nie była czynna Goryczkowa, ale zważywszy na jakość tamtejszego wyciągu, niemal to bez znaczenia. KOSZT ZASTĘPCZY Koszt alternatywny (nie jechać z operatorem, tylko samemu) składa się nie tylko z aspektów finansowych, ale też z innych. Koszty finansowe [Zakładam, że jechałbym sam, bo wszyscy kumple mi odmówili. Nie mam już kumpli] są następujące: - benzyna = 200 zł; - bramki = 60 zł; - parking u górala (nie było cienia miejsc przy ulicy) = 60 zł; - bilet typu skipass = 200 zł; - zakup czegoś do jedzenia na miejscu = 60 zł; całość = 580 zł. Dochodzą jeszcze inne koszty: - zmęczenie za kierownicą; - dojście pieszo z nartami na plecach ok. 2 km; - stanie w tłumie na wjazd ok. 2 godzin; i kluczowy: - i tak nie było już skipassów na sobotę. Więc rozważania są bez sensu. Sens ma tylko wyjazd z operatorem, bo inaczej jest drożej, jest gorzej, a tak naprawdę nie jest w ogóle. Oczywiście nie trzeba jechać na Kasprowy, być może taniej jest na lodowiec w Alpach, ale jednak każdy polski narciarz powinien znać tę górę! Też tak myślisz!? TYP NARCIARZA. CZY NARCIARZ NA KASPROWYM JEST INTRUZEM? Na Kasprowym znajdziesz narciarza starego typu: z moich młodych lat. Nie ma tam parkingu u stoku, nie ma knajpy na dole wyciągu, ta na górze jest mała. No i są jednak bardzo trudne trasy. Piękne, ale w górnej (i nie tylko) partii stoku po prostu bardzo trudne. Spad jest godny, śnieg był zmrożony, więc wynalazki bez kijków miały (?) lub raczej miałyby poważne problemy. Jest za to mnóstwo narciarzy na szerokich nartach (lubią jazdę poza przygotowanymi trasami), z plecakami, większość jednak na nartach typu zawodniczego. Ale co ja tam plotę! W ogóle narciarz zjazdowy jest tam tylko klientem dodatkowym. Zwracają uwagę dzikie tłumy wchodzących na Kasprowy: pieszo lub na skiturach. Na górze było w ciągu dnia może kilkaset narciarzy zjazdowych i na pewno ładnych kilka tysięcy turystów kolejkowych, pieszych, skiturowych. Kasprowy bardzo się zmienił przez dekadę, do ok. 10 lat temu byłem tam ostatni raz. Wówczas, jak się już wjechało, był luz. W międzyczasie jednak przybyło ludzi próbujących się dostać na górę na rozmaite sposoby także w zimie. Kiedyś to byli pojedynczy szaleńcy, dziś lato mamy na Kasprowym także zimą! Szczególnie zwracał uwagę dziki tłum idący na Świnicę! Jeszcze o godzinie 15:00 widać było... idących w kierunku szczytu. Do następnej relacji! Twój instruktor Maciek Link: Kasprowy tylko dla narciarza starego typu. Jak wyjazd to tylko z operatorem | Twój instruktor (twojinstruktor.blogspot.com)
  13. Kasprowy z PKL-em dzisiaj. Od groma ludzi (mnóstwo turystów, pieszych, skiturowców), ale jazda (Gąsienicowa tylko) na bieżąco:
  14. Sprawdzę to w sobotę, kupiłem wyjazd z Katowic. Napiszę, jak było.
  15. I dodam: Bilety były do wykorzystania w SEZONIE, ale czy przypadkiem nie mieliśmy do czynienia (znów powtórzę: w niektórych przypadkach) z dowolnym i nieprzypadkowym sterowaniem znaczenia słowa SEZON???
  16. Też mam takie wrażenie, że kiepskie warunki w niektórych (zaznaczam: niektórych) przypadkach tylko pomogły. Dużo większe znaczenie mogła mieć mała ilość narciarzy: ceny i warunki zrobiły swoje. Ale trzeba to rozpatrzyć indywidualnie, bo mieliśmy też stacje jeżdżące wybitnie na siłę, ale... tylko do końca ferii. Sezon jaki był (jest?), taki był, ale mam wrażenie, że nie wszyscy zachowali się fair. I tu z Kolegą pełna zgoda. Następne: jeśli naprawdę znacząca ilość narciarzy została z kartkami w ręku, to mamy problem systemowy, a nie "cwaniaka, który chciał kupić taniej" (to nie moje określenie).
  17. Każdemu się pięknie peroruje ze swojej pozycji. Kolega nie rozumie natomiast innych, już nie mówię o tych mieszkających kilkaset km od gór. Inni mieli konkretne zamiary, np. wyjazdy rodzinne, które muszą się "zgrać". Jeszcze inni nie chcieli narażać jakichś członków rodziny w trudnych (a takie były przez całą niemal zimę) warunkach pogodowych lub narciarskich. Nie dziwię się Koledze, bo ludzie zazwyczaj nie rozumieją problemów, których sami nie doświadczą.
  18. Tu się - jak już pisałem wcześniej - odrobinę nie zgadzamy. Sezon bowiem: 1) był bardzo średni i nie każdy w trudnych warunkach dałby radę; 2) jednak został zakończony niestandardowo wcześnie. Przypuszczam, że ludzi, którzy zostali z kartkami w ręku, jest cała masa.
  19. Nie wiem, czy kolega narzeka na to, że przedłużą, czy na to, że za kasę???
  20. Fajny przegląd, choć sytuacja wygląda... beznadziejnie. Nawet tam, gdzie jeżdżą...
  21. Padają ostatnie stacje: - Soszów - Klepki - Korbielów od dziś nieczynne... To koniec zimy (sezonu) poza stacjami wysokogórskimi (Alpy, wysoko w Tatrach: Kasprowy, Rohace, Łomnica, Pleso, Chopok). Ktoś tam inny coś jeszcze jeździ, ale to ostatki i to ostatki na siłę.
  22. Otóż to, że narciarzy z takim planem było mnóstwo. Popsuła to też pogoda, ale tu przykład, że nie tylko.
  23. Co sezon jest mnóstwo narciarzy dokładnie z takim nastawieniem. W normalnych warunkach (śnieg, mróz) mnie to o tyle dziwi, że zwykle w 1. tydzień po feriach kolejki są większe niż w ferie. Ale nie zmienia to faktu, że tak planuje tysiące narciarzy.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...