Dowcip olimpijski
Przez przypadek w PKOL na liste olimpijczyków wpisano Jasia zapaśnika.Chciał,nie chciał Jasiu na olimpiade pojechał.Pierwsza walka turnieju- rywal Jaśka zachorował więc Jaśko do drugiej rundy awansował.W drugiej rundzie wychadząc na mate rywal Jasia skrecił noge i odpuscił,więc Jasiu juz w trzeciej rundzie.Przed kolejna walka przeciwnik dostał sraczki itd...
Tym sposobem Jasiu dotarł do finału gdzie czekał na niego ruski,który wszystkich wcześniejszych rywali łapał w pół i zwijał w trąbke.Zaczeła sie walka i zgodnie z przewidywaniami ruski Jasia w trąbke zwinął,trener(Jasia) recznik na głowe zarzucił,żeby nie widzieć tego co sie zaraz wydarzy.Nagle wszyscy do Naszego trenera podbiegaja z gratulacjami,Jasia na rękach noszą-szok!!!Juz po werdykcie w drodze do szatni trener pyta Jasia
-Jak to sie stało?Widziałem jak Iwan cie w trąbke zwinął,zasłoniłem oczy,żeby nie widzieć co sie bedzie dalej działo...Nic nie rozumiem
-To było tak.Jak mnie ruski już w tą trabke zwinął,oddechu brakowało,ale pomyslałem,że chociaz ostatni raz na ten świat spojrze.Otworzyłem oczy,patrze a tu przede mna jaka.No to pomyślałem ugryze najmocniej jak tylko moge.A trener nie ma pojęcia jakiego "powera" człowiek dostaje jak sie we własne jajka ugryzie.