Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Jazda na nartach turystycznie


hucu

Rekomendowane odpowiedzi

Może ktoś wie jak osiągnąć stopień narciarskiego wtajemniczenia jak w tytule.

Ci którzy mnie znają wiedzą,że nie lubię,nie potrafię,nie chcę,nie cieszy mnie jazda na ''ręcznym''.Ale obawiam się,że tak jak było to już nie będzie(chociaż cuda,się zdarzają).Są na forum osoby,które wiedza o co chodzi(mam szczerą nadzieję,że żadnemu z nas nie będzie dane ograniczyć narty wyłącznie do Gubałówki).Ale może są tacy forumowicze,którzy z powodów niezależnych musieli trochę odpuścić(jarek?-wierzę,że jest tak jak dawniej i już zapomniałeś).Czy jest to w ogóle możliwe?Czy dalej można czerpać przyjemność z jazdy? Trochę może wybiegam do przodu(przynajmniej w swoim przypadku),ale na razie nie wiem jak ewentualnie nartować turystycznie.Na pewno jest to możliwe,tylko boję się,że nie będę się mógł do takiej jazdy zaadoptować.

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Temat ciekawy.

Ale jak tu u nas się przyznać, że jeździ się "turystycznie":rolleyes:

No więc ja się przyznaję - nie jeżdżę na pełnej p..., bo po prostu odpowiedzialność mi nie pozwala. Wiem, że muszę wrócić z nart cały, zadbać o rodzinę i interesy. I czerpię z tego wielką przyjemność. Czasami nawet z lekkim pobłażaniem (ale bez sprzeciwu) patrzę na starszych już jeźdżców, którzy czy to na tyczkach, czy to na podczas ostrych zjazdów przesadzają, nie mając do tego "uprawnień".

Tak, uważam, że takie "uprawnienia" do bardzo szybkiej jazdy lub jazdy na tyczkach (ostrej) mają tylko ludzie, którzy za młodu trenowali nawyki jazdy zawodniczej i taką jazdę mają 'we krwi". Inni nie powinni tak jeździć, bo prędzej, czy później źle się to kończy.

Ale oczywiście rozumiem, że każdy czyni, jak mu pasuje. Skoro wywołałeś temat, to przedstawiam swój pogląd.

Jeśli pytasz, jak osiągnąć poziom jazdy rekreacyjnej - ja zmniejszyłem prędkość. To trochę podobnie, jak z jazdą na motocyklu - można jeździć na granicy bezpieczeństwa, szybko, nie mając dużo czasu na reakcję. A można też spokojnie,delektować się jazdą.

Edytowane przez Bończa
  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Może ktoś wie jak osiągnąć stopień narciarskiego wtajemniczenia jak w tytule.

Ci którzy mnie znają wiedzą,że nie lubię,nie potrafię,nie chcę,nie cieszy mnie jazda na ''ręcznym''.Ale obawiam się,że tak jak było to już nie będzie(chociaż cuda,się zdarzają).Są na forum osoby,które wiedza o co chodzi(mam szczerą nadzieję,że żadnemu z nas nie będzie dane ograniczyć narty wyłącznie do Gubałówki).Ale może są tacy forumowicze,którzy z powodów niezależnych musieli trochę odpuścić(jarek?-wierzę,że jest tak jak dawniej i już zapomniałeś).Czy jest to w ogóle możliwe?Czy dalej można czerpać przyjemność z jazdy? Trochę może wybiegam do przodu(przynajmniej w swoim przypadku),ale na razie nie wiem jak ewentualnie nartować turystycznie.Na pewno jest to możliwe,tylko boję się,że nie będę się mógł do takiej jazdy zaadoptować.

... no bardzo fajny temat wywolales :cool: moge napisac jak ja to widze ale mysle ze kazdy jest z innej gliny i musi isc swoja droga. Ja mialem dosyc powazny wypadek na nartach w poprzednim sezonie: szpital, operacja, sruby, rehabilitacja, itd :o. Wiele razy zadawalem sobie pytanie co teraz, odpuscic? ale z drugiej strony jakis glos podpowiada, jak to poddajesz sie? dodatkowo troche pozostaje trauma psychiczna (ktora nie do konca jestes w stanie kontrolowac), mam gdzies to zakodowane ze nie chce wrocic do szpitala, to troche tak jak czasem w filmach kryminalisci mowia "juz tam nie wroce" i cos w tym jest. Mysle ze wrocilem do dawnej formy ale na pewno zwiekszam margines bezpieczenstwa. Nadal jezdze na tyczkach, nawet mialem w tym sezonie dosyc grozny upadek na szczescie bez trwalych konsekwencji. Ryzyka niestety nie da sie wyeliminowac w tym sporcie. Na poczatku ostatniego sezonu mielismy ustawiony gigant obok naszych paraolimpijczykow, ci gosci maja prawdziwy power :cool:

Jazda turystyczna jak to okreslasz nie wyeliminuje ryzyka rowniez, znam przypadki niestety z mojego bezposredniego otoczenia: bardzo przykre upadki statyczne, zerwane wiezadla, polamane kosci, wielomiesieczna rehabilitacja (znacznie dluzsza niz moja!)

Nie mam jasnej odpowiedzi, ciagle sam mam watpliwosci w tym wszystkim. Wczoraj wreszcie obejrzalem film "Truth In Motion" nie znalazlem tam odpowiedzi raczej pojawilo sie wiecej pytan. Julka ktora prawie poplakala sie po na szczescie niegroznym upadku na treningu, jak mowila ma przed oczami wczesniejsza powazna kontuzje. Film zreszta zaczyna sie upadkiem Scotta Macartneya w Kitzbuehel. To oczywiscie sa zawodowcy, inny swiat ale jakies przelozenie jest.

Edytowane przez jarek
  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie zabrać głos, choć zawodnikiem narciarskim nigdy nie byłem. To nie znaczy jednak, że nie mam podobnych doświadczeń.

Na nartach jeżdżę raczej rzadko bardzo szybko czy ostro. Lubie przycisnąć ale to jest rekreacja, czasem na przyzwoitym poziomie. Zreszta zawsze mam z tyłu głowy to co mówi Bończa, rodzina, obowiązki itp. Ale tez i strach.

Inaczej jest na rowerze. Kiedyś jeździłem dużo, bardzo dużo i ostro. Wiele lat. Trenowałem i nieco się ścigałem. Ale jakieś 10 lat temu miałem wypadek i spędziłem w gipsowym obranku trochę czasu. Rok rehabilitacji. Potem dzieci, jazda po parku.

A teraz od dwóch lat zaczałem na nowo jeździć w górach, często ostro ale już nie tak jak kiedyś. Czasem mi żal, czasem kiedy prześcigają mnie szczeniaki, myślę że już kurde stary jestem. Ale jednej rzeczy to nie zmienia. Jak wyjadę w góry, jak się zmęczę, jak walne 100 km po Beskidach, i jestem tam w górze, to szczerze mówiąc i tak jest czad, i tak adrenalina, endorfiny buzują. I myślę sobie, że pewnych rzeczy już nie będzie ale to co jest nadal potrafi cieszyć.

Uważam, że w tym co Hucu poruszył, może być tak samo. Na pewno chcę w to wierzyć.

Na koniec powiem tak: rzeczywistość nie jest taka jaka jest w ogóle ale taka jaką ją postrzegamy. I to wydaje się być najważniejsze.

Pozdrawiam

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajnie to Panowie ujęliście.Tyle,że tak jak napisał jarek,każdy jest trochę z innej gliny.Mój problem nie zaczął się nagle,tylko gdzieś przez lata się nawarstwiał.Od lat zdawałem sobie sprawę,że kiedyś przyjdzie moment,w którym kręgosłup powie dość.Choć szczerze zawsze łudziłem się,że może jakoś się go oszuka.I przez lata chciałem brać na maxa tyle ile się da tłumacząc sobie i innym,że to może ostatni sezon.Czy to egoistyczne podejście trudno mi powiedzieć.Może ktoś powie,że to mało odpowiedzialne.Ma do tego prawo,ale ja tak tego nie postrzegam.To nie narty są bezpośrednią przyczyna tego,że jest tak jak jest,choć oczywiście maja swój wkład w ten stan rzeczy.Ale z drugiej strony to właśnie narty dawały i mam nadzieję,że dalej będą dawać mi kopa,do zmagań z dniem powszednim. Nic innego mnie tak nie nakręcało jak ostra jazda.Podobnie jak Wy,też mam rodzinę,pracę i zdaje sobie sprawę,że można zrobić sobie i innym duże kuku na nartach.Wydaje mi się,że z reguły(nie mogę powiedzieć zawsze) nie zdarzyło mi się przekroczyć granicy zdrowego rozsądku.Czasem pampersa trzeba było zmienić;):D:eek:. Ale kto tego nie doświadczył niech pierwszy rzuci kamieniem.

Ale wracając do tematu,to zawsze myślałem,że jak już nie dam rady bawić się na nartach tak jak lubię to nie będę się chciał bawić w ogóle.Ale to zawsze było kiedyś tam.Ale rzeczywistość jest inna i to kiedyś tam to już jest teraz( wciąż to dla mnie brzmi trochę dziwnie bo jeszcze na początku kwietnia planowałem zakończenie sezonu w majowy weekend).

I wiecie co.Nie wyobrażam sobie,że to mógłby być koniec.Na pewno początki będą trudne(tak jak u Lupusa) i przykro będzie patrzeć na tych którzy śmigną bokiem.Ale mam nadzieje,że przywyknę.Przecież góry i śnieg będą takie same.Czyli prawie nic się nie zmienia.Właśnie...prawie....co za idiotyczna reklama ..... mać;):D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja myślę, że jest to bardzo proste i z racji problemu jaki mam ze stawami kolanowymi od lat wdrażam sukcesywnie u siebie rozsądek i hamulec w jeździe na nartach od wielu sezonów.

Zmieniam często narty w poszukiwaniu tych najbardziej odpowiadających mojej osobie.

Kryterium przy wyborze nart jest bardzo proste.

Narty nie mogą mnie męczyć ale muszą spełniać odpowiednie parametry komfortu.

Na nartach staram się jeździć do momentu kiedy organizm mój mówi mi, że na dzisiaj ma już dość.

Jutro też jest dzień i nie mam takiego problemu, że zjadę jeszcze tylko jeden raz i do domu.

Jak skończy się wyjazd na narty to jutro czy za dwa tygodnie też możesz pojechać znowu na narty i bawić się na stoku. Dla tego prawie zawsze pod koniec dnia jak pozwalają na to oczywiście warunki na stoku zjeżdżam kolejką na dół bo szkoda mi moich nóg zjeżdżając po rozjeżdżonym stoku.

Często robię przerwy na kawę tak by moje nogi mogły odpocząć.

A jak mnie fantazja poniesie to od czasu do czasu pojadę ostro na szerokim prawie pustym i dobrze przygotowanym stoku.

No i na koniec najważniejsze jest dla mnie to, że jeżdżę oczywiście od pięciu lat w kasku i mam protektor na plecach.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale wracając do tematu,to zawsze myślałem,że jak już nie dam rady bawić się na nartach tak jak lubię to nie będę się chciał bawić w ogóle. Ale to zawsze było kiedyś tam.

Takie podejscie mozna nazwac "win-lose", tez taki kiedys bylem, troche hazardzista troche ryzykant ale z wiekiem jednak troche moadrosci przychodzi :P i mysle bardziej w kaytegoriach "win-win" ktore wymagaja kompromisow.

Ale rzeczywistość jest inna i to kiedyś tam to już jest teraz( wciąż to dla mnie brzmi trochę dziwnie bo jeszcze na początku kwietnia planowałem zakończenie sezonu w majowy weekend).

I wiecie co.Nie wyobrażam sobie,że to mógłby być koniec.Na pewno początki będą trudne(tak jak u Lupusa) i przykro będzie patrzeć na tych którzy śmigną bokiem.Ale mam nadzieje,że przywyknę.Przecież góry i śnieg będą takie same.Czyli prawie nic się nie zmienia.Właśnie...prawie....co za idiotyczna reklama ..... mać;):D

... zobacz tu na fotce picture.php?albumid=97&pictureid=909 koniec kwietnia 2009 a w lutym mialem operacje, dziarsko stoje ale tak na prawde zjechalem tylko 2 razy i to glownie zeslizgiem (no dobra zsuwalem sie) ale widokami moglem cieszyc sie jak dawniej, nic sie nie zmienilo :D i uwierz mi, wcale nie bylo mi przykro patrzec na tych co smigali obok, bo ja wiedzialem "skąd przyszedlem" i dla mnie to ze stanalem na sniegu bylo prawdziwym cudem, to byl jeden z piekniejszych dni jakie specdzilem na nartach ever!

Edytowane przez jarek
spelling :)
  • Like 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

na razie nie wiem jak ewentualnie nartować turystycznie.Na pewno jest to możliwe,tylko boję się,że nie będę się mógł do takiej jazdy zaadoptować.

przecież to tylko kwestia psychologiczna, jeśli przed Twoim wypadkiem nie byłeś zawodnikiem na poziomie mistrzostw polski, europy czy świata albo też trenerem czy instruktorem to to też jeździłeś turystycznie a że wydawało Ci się że szybko:D to nic nie zmienia, dalej będziesz jeździł turystycznie

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Temat bardzo fajny ale tytuł mylący lub wogóle błędny. Tak jak napisali koledzy powyżej - turystycznie jeździmy wszyscy - w tym popularnym rozumieniu jazdy turystycznej.

Problem, ktory stawiasz tez ywdaje mi sie nieco sztuczny. Piszesz o jeździe na maxa. i zmianie pampersów ale przecież zawsze granice wyzanczasz sobie sam i jeżeli do zmiany pampersa przychodzi to znaczy, że były one źle postawione lub ryzyko nadmierne. Pamietajcie, że tu nie chodzi o jazdę sportową - to inny rodzaj jazdy, której trzeba się po prostu nauczyć i wcele nie trzeba szaleć żeby jeździć na tyczkach dobrze i skutecznie - to głównie kwestia techniki i umiejetności jazdy sportowej a nie szaleństwa.

Wiadomo, że głowa stygnie wraz z wiekiem i doświadczeniem i jest to proces naturalny. Można go oczywiście powstrzymać ale nie przekraczajć granice bezpieczeństwa ale szlifując technikę i dbając o kondycję. Tez nie będę juz nigdy skakał jak kiedyś ale pierwszy raz 100km/h na nartach przekroczyłem po 40 i było to absolutnie bezpeiczne bo do tego po prostu dorosłem a nie przeginałem pałę.

Myślę, że problem jest raczej indywidualny - są ludzie, którzy maja podwyższony próg adrenaliny i muszą działać na granicy ale to jednostki.

Pozdro

  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale wracając do tematu,to zawsze myślałem,że jak już nie dam rady bawić się na nartach tak jak lubię to nie będę się chciał bawić w ogóle.Ale to zawsze było kiedyś tam.Ale rzeczywistość jest inna i to kiedyś tam to już jest teraz (wciąż to dla mnie brzmi trochę dziwnie bo jeszcze na początku kwietnia planowałem zakończenie sezonu w majowy weekend).

I wiecie co.Nie wyobrażam sobie,że to mógłby być koniec.Na pewno początki będą trudne(tak jak u Lupusa) i przykro będzie patrzeć na tych którzy śmigną bokiem.Ale mam nadzieje,że przywyknę.Przecież góry i śnieg będą takie same.Czyli prawie nic się nie zmienia.Właśnie...prawie....co za idiotyczna reklama ..... mać;):D

Hucu wszystko zakodowane jest w głowie...

...ktoś, kto ma silny... chmm jak to nazwać :confused: "temperament sportowca" to, czy będzie miał 40, czy 75 lat, czy jest sportowcem, czy tylko jeździ turystycznie ze sportową nutką, to zawsze będzie jeździł na krawędzi swoich możliwości z adrenaliną we krwi.

Może znam Cię krótko, ale na tyle długo...

...moja wyobraźnia może jest zbyt ograniczona...ale Ciebie "na boku" wyobrazić sobie nie potrafi nijak :D

...no może conajwyżej jak gnasz, próbujesz dogonić na stoku już Dorosłego Syna - a z Jego dogonieniem z pewnością kiedyś będziesz miał problem :)

...na razie na szczęście to Ci niegrozi, więc trzeba się z tego cieszyć :rolleyes:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Temat bardzo fajny ale tytuł mylący lub wogóle błędny. Tak jak napisali koledzy powyżej - turystycznie jeździmy wszyscy - w tym popularnym rozumieniu jazdy turystycznej.

Problem, ktory stawiasz tez ywdaje mi sie nieco sztuczny. Piszesz o jeździe na maxa. i zmianie pampersów ale przecież zawsze granice wyzanczasz sobie sam i jeżeli do zmiany pampersa przychodzi to znaczy, że były one źle postawione lub ryzyko nadmierne.

No cóż widocznie nie jestem takim perfekcjonistą jak Ty i zdarza mi się popełniać błędy zarówno na nartach i jak i w innych dziedzinach życia.Mam jednak na tyle odwagi,żeby się do tego przyznać.Przede wszystkim nie lubię hipokryzji,a niestety trochę mi nią trąci z Twojego posta.Oczywiście mogę i chciałbym się mylić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wątek przyniósł wiele ciekawych opinii - każdy z piszących napisał o swoim punkcie widzenia (poza tymi, którzy nie zrozumieli w czym dzieło). Dla mnie było fajnie przeczytać o podejściu do jazdy innych kolegów.

Jak na poza zimowy czas, wątek ma dużą "czytalność", za co hucowi dzięki.

Kontynuujmy w tonie merytorycznym, bo dobrze się czyta.

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Może wątek powinien miec tytuł "Jazda na nartach rekreacyjnie".

Wtedy np Johnny mogłby coś dodać, może też ja :)

Turystycznie nie jeździmy ale bardzo rekreacyjnie: TAK :)

... jak zwał tak zwał, i to przeciez tez nie chodzi po prostu o jazde rekreacyjna, trzeba przeczytac co napisal Hucu w pierwszym poscie i mozna sie domyslic o co chodzi jakos wiekszosc zalapala bez problemu ... jezli nie to wyloze kawe na lawe :D

Dotyczy to tych ktorych nie zadawala "zwykla jazda" tych ktorzy szukaja w tym sporcie czegos wiecej na wyzszym poziomie niz przecietna i nagle przychodzi choroba, wieksza kontuzja i okazuje sie ze trudno jest wrocic do dawnej formy i fizycznie i psychicznie, jakies uszczerbek na zdrowiu pozostaje, trzeba jak to Hucu napisal jezdzic na "recznym" i pytanie czy to jeszcze moze cieszyc. Teraz to juz tak wywalilem kawe na lawe ze chyba nie bedzie watpliwosci osochosi ;)

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ze chyba nie bedzie watpliwosci osochosi ;)

Ale o so chozi :) ? :)

A teraz pora do opisu. Po małym wypadku narciarskim przy okazji znaleziono wadę kręgosłupa.

Od tej pory spokojnie powolutku bujam się na nartach tylko czasem ciut bardziej dając w palnik :)

Ogólnie: można odnleźć dużą radość w jeździe rekreacyjnej, bujaniu się od lasu do lasu, piciu piwka, obżeraniu się ,robieniu grilla na stoku itp itd

W zeszłym roku spotkałem paru kolegów ze skionline w Witowie i na Rusinie. Prękość ich jazdy, walenie w dół, była dla mnie już całkowicie nieakceptowalna :) chociaż jak walili kupą to wyglądało to 1 klasa. Ja w tym czasie spokojnie bujałem się krecać spokojne długie łuki. I z tego czerpię radość.

Hucu może umówimy sie kiedyś na takim Rusinie z Johnnym jeszce i może taki uprawniany przez nas rodzaj "zabawy na stoku" też będzie ok :)

Polecam sprawdzić :) i zapraszam do spotkania :)

P.S. Z drugiej strony: nie wyobrażam sobie Sławka i Rejsa na takim wypadzie - zawsze dają na całość. A ja z Johnnym hie hie hie :)

Edytowane przez mysiauek
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hucu może umówimy sie kiedyś na takim Rusinie z Johnnym jeszce i może taki uprawniany przez nas rodzaj "zabawy na stoku" też będzie ok :)

Polecam sprawdzić :) i zapraszam do spotkania :)

Hucu Marku myślę, że to bardzo dobry pomysł mysiaueka :)

Wsiądziemy w auto i wyskoczymy na weekend do Bukowiny na małe WZF, myślę że będzie ciekawie :D

Potem zaprosimy Kolegów na Telegraf - i wtedy to będzie prawdziwa Jazda Turystyczna :D:D:D

Edytowane przez marboru
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Temat ciekawy.

Ale jak tu u nas się przyznać, że jeździ się "turystycznie":rolleyes:

No więc ja się przyznaję - nie jeżdżę na pełnej p..., bo po prostu odpowiedzialność mi nie pozwala. Wiem, że muszę wrócić z nart cały, zadbać o rodzinę i interesy. I czerpię z tego wielką przyjemność. Czasami nawet z lekkim pobłażaniem (ale bez sprzeciwu) patrzę na starszych już jeźdżców, którzy czy to na tyczkach, czy to na podczas ostrych zjazdów przesadzają, nie mając do tego "uprawnień".

Tak, uważam, że takie "uprawnienia" do bardzo szybkiej jazdy lub jazdy na tyczkach (ostrej) mają tylko ludzie, którzy za młodu trenowali nawyki jazdy zawodniczej i taką jazdę mają 'we krwi". Inni nie powinni tak jeździć, bo prędzej, czy później źle się to kończy.

Ale oczywiście rozumiem, że każdy czyni, jak mu pasuje. Skoro wywołałeś temat, to przedstawiam swój pogląd.

Jeśli pytasz, jak osiągnąć poziom jazdy rekreacyjnej - ja zmniejszyłem prędkość. To trochę podobnie, jak z jazdą na motocyklu - można jeździć na granicy bezpieczeństwa, szybko, nie mając dużo czasu na reakcję. A można też spokojnie,delektować się jazdą.

W stu procentach się zgadzam i "mam podobnie".

Nie będę się więc powtarzał.

Natomiast wg zasady "powoli nie znaczy bezpiecznie" zaliczyłem w tym roku "słuszne przyziemienie".

I o ile zgadza się,że czasu na reakcję jest więcej jeśli jedzie się wolniej,to jednak wcale nie oznacza,że ustrzeżemy się kontuzji.

Której ani sobie ani Wam nie życzę.

Myślę,że jeżdżąc turystycznie można również nacieszyć się nartowaniem,bez grzechu i do syta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

... albo nie kumasz albo dowcip kiepski :cool:

Jarku:)może nie kumam:eek:ale dlaczego to traktujesz jako dowcip?:confused:

Dopiero po kolejnym Twoim poście zrozumialem -o co tu chodzi.Ale jak dla mnie i innych to sformułownie>narciarstwo turystyczne.-to jest sposobem spędzania wolnego czasu dla przyjemności. A przyjemność ta powstaje z ruchu na świeżym powietrzu, z krajoznawstwa, przyrodoznawstwa, z wykorzystania nart jako środka lokomocji do poruszania się w terenie.Turystka -zjwisko przestrzennej ruchliwosci ludzi,które związane jest z dowolną zmianą miejsca pobytu,srodowiskiem i rytmu zycia.Dlatego uznalem narty jako srodek lokomocyjny-a to kojarzę z narciarstwm ski-tourowym;).Po twoim poście wiem,że chodzi o sprawę rezygnacji z pewnych"możliwości w narciarstwie"-ale jakich?Szybka jazda,sportowa w dalszym ciągu jest jazdą rekreacyjną!Ok-chodzi o jazdę na nartach po przypdakach losowych-Sam odpowiedzialeś na pytanie,i bardzo słusznie,bo jeżeli chodzi o problem,którego Sam doświadzczyłeś masz prawo się wypowiedzieć.Ja nie widzę w tym wątku szansy wyjazdu w kierunku osobistym-moim czy Mitka,My tak zrozumiliśmy ten temat.A obecnie uważam,że temat jest nie na miejscu-kiedy czekamy na zupełne wyzdrowienie i powrót do pełnej sprawności Naszego Usera Marcina/Race/. Pochwalam Twoje podejście do narciarstwa,gdzie potrafisz czerpać radość z bycia na nartach i formy "ześlizgu"-i myślę,że jakby temat wątku byłby dobrze sformułowny/nic do Huca:p/ byłoby łatwiej i wypowiadaliby się osoby ,które są doświadzczone przez los.To,że uprawiamy narciarstwo rekreacyjne z pewnymi hamulcami wpływa wiele czyników-np.wiek,kierowca,opiekun niepełnoletniego na wyjazdach zagranicznych.Jak dla mnie nie ma znaczenia czy ktoś szybciej jeżdzi/nazywając to jazdą"bez hamulca"/czy wolniej w przerwach pomiędzy pobytami w barach gastronomicznych.Można zrozumieć to pytanie,jak to jest jeździć turystycznie?jak jeźdzę zawodowo-i mam za sobą całe zaplecze logistyczne,od stypendium-po sprzęt/niektórzy się przekonali/,a teraz muszę sam zagospodorować gotówkę na wszystko/wyjazd,sprzęt,serwis/.Ok wiem,że chodzi w wątku/po wyjaśnieniu Jarka/o sytuację psychiczną po ciężkich urazach itp-sprawa jest bardzo indywidualna, i zależna od wczesnego wdrożenia leczenia psychologicznego.W tym temacie się zupelnie nie znam,ale mam doświadczenie-że pilot myśliwca odnalazł się jako instruktor pilotażu szybowcow,motycyklista prowadzi warsztat tuningowy dla motocykli,a skoczek na główkę z porażeniem czerokończynowym,po rehabilitacji jest w kadrze siatkówki na kółkach,Narciarsko-to Rafał Wilk.wg/mnie jeśli ktoś tak uparcie kocha swoje hobby,że nawet namistka sprawi mu przyjemność-to jest odpowiedź:rolleyes:.Ale My raczej myślmy o potrzymaniu formy do tych 70=80 lat,a nie piszmy wątki-jak to jest po tragicznych przypadkach losowych.Ja zrozumiałem w ten sposób ten wątek,jeśli jest inaczej to piszcie,ale nie wybiegajcie z ....;)Narciarstwo jest jedno-ale metody jego uprawiania różne!

Pozdr/Lewy:)

Edytowane przez dareklewandowski
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Skoro zwracasz sie do mnie to odpowiem chociaz nie do konca wiem jak, bo nawaliles tu tyle ze teraz ja nie potrafie sie w tym polapac dla tego odnose sie tylko do jednej kwestii.

Ok wiem,że chodzi w wątku/po wyjaśnieniu Jarka/o sytuację psychiczną po ciężkich urazach itp-sprawa jest bardzo indywidualna, i zależna od wczesnego wdrożenia leczenia psychologicznego.

... dziekuje za skierownie na leczenie psychologiczne ;) widze jednak ze nie czytales dokladnie co napisalem w poprzednim poscie (mimo ze na prawde staralem sie lopatologidcznie) chodzi nie tylko o psyche ale rowniez o fizyczny uszczerbek na zdrowiu, z tym pierwszym poradzic sobie jest znacznie latwiej niz z tym drugim.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W zeszłym roku spotkałem paru kolegów ze skionline w Witowie i na Rusinie. Prękość ich jazdy, walenie w dół, była dla mnie już całkowicie nieakceptowalna :) chociaż jak walili kupą to wyglądało to 1 klasa.

No normalnie to se jest naganne:D, możesz wskazać palcem tych wariatów?:D

P.S. Z drugiej strony: nie wyobrażam sobie Sławka i Rejsa na takim wypadzie - zawsze dają na całość. A ja z Johnnym hie hie hie :)

eeee no, zdarza się również jeździć asekuracyjnie, jak mgła np:D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...