Narty - skionline.pl
Jump to content
fantom

Szkolenie maluchow

Recommended Posts

Ambro byłeś tam?:czy kupiłeś grudniowy SKImagazyn, bo jak to 2 to chyba nie dokładnie przeczytałeś bo strefa zakazu ruchu samochodów z tego co wiem(bo nie byłem tam) obowiązuje tylko w Serfaus i to metro to nie jeździ między miejscowościami tylko w samym Serfaus dowożąc narciarzy na stok.

Sorry za nieścisłość. Źle zmontowałem opis ;) ale właśnie dlatego na wszelki wypadek odsyłam do artykułu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nawiasem mówiąc autor a zarazem redaktor naczelny czaspoisma chwali się w artykule tak:

Napisał J. Trzemżalski

Polecam tagże niebieską trasę Zanboden z krzesła Plansegg-tu czeka nas ponad 3 kolometry łagodnego zjazdu.6 letnia Ania dała sobie radę po dwóch dniach zabawy w Murmli Park

No to ja się pochwalę ża moja 6 letnia Monika w Schladming nie dawała radę tylko dawała czadu:eek: po czerwonych trasach tak że mamusia to była wykończona:D

Monika na Reireralm:[YOUTUBE]Ke0cL6b_lKw[/YOUTUBE]

A tu jeszcze Łukasz 8 lat rok temu na Stubai:[YOUTUBE]inOcCF8n2fc[/YOUTUBE]

Share this post


Link to post
Share on other sites
młody już całkiem fajnie wymiata :) , na jakich nartach teraz jeździ? (jakie długie a jaki on jest wysoki?)

To co widzisz/cie to buło rok temu i jeszcze jeździł na RC4 Race 130 cm takie marne bez płyty, a teraz ma 145 cm wzrostu a śmiga na RC4 WC Junior 138 cm

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sławek pogratulować pociech, nie myslałes kiedyś zeby młodego gdzies do klubu zapisać?? bo naprawde śmiga bdb, za niedługo uczeń przerośnie mistrza zobaczysz:D

a córa też jak na dziewczynke bdb (mam porownanie do mojej chrześnicy,która jeździ.... 3 ruchy pupskiem i jazda na doł:D)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkolenie mojego rozbrykanego

Skończył 4 lata i czas by go pouczyć. Sam nie chcę bo dzieciak błędów się nauczy a nie jazdy na nartach.

Polećcie jakąś szkółkę na trzydniowy wyjazd w kraju, jak by jeszcze połączyć to z nauką dla starego w formie jakichś warsztatów dla grup to by było extra. Ale priorytetem jest brzdąc.

Jeśli chodzi o miejsce to najlepiej Krynica bo mamcia by miała jakąś odnowę w uzdrowisku to by było 3 w1 ale niekoniecznie. Jak macie jakieś inne sugestie to mile widziane.

Z góry dzięki i pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybyś chciał zorganizować coś takiego na Nosalu, to jest to możliwe. Mają tam Przedszkole Narciarskie dla dzieci od 4-8 lat, po pięć godzin dziennie, łącznie z obiadkiem. Terminy:

20.01 - 22.01.2009

27.01 - 29.01.2009

03.02 - 05.02.2009

17.02 - 19.02.2009

24.02 - 26.02.2009

Reszta informacji na stronie - formularz, cena.

Dla "starych" polecam jeden z kursów doskonalenia jazdy na nartach, w kilkuosobowej grupie, których jest wiele organizowanych w Zakopanem i okolicach, również na Nosalu.

Jeśli chodzi o rehabilitacje - to na przeciwko Nosala jest Szpital Rehabilitacyjny Uniwersytetu Jagiellońskiego, słynący z dobrych usług.

Poza tym wiele innych miejsc do rehabilitacji i rekreacji.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skończył 4 lata i czas by go pouczyć. Sam nie chcę bo dzieciak błędów się nauczy a nie jazdy na nartach.

Polećcie jakąś szkółkę na trzydniowy wyjazd w kraju, jak by jeszcze połączyć to z nauką dla starego w formie jakichś warsztatów dla grup to by było extra. Ale priorytetem jest brzdąc.

Jedz obojętnie gdzie, i raczej skorzystaj z indywidualnych lekcji jak to jest nauka od podstaw, na tym etapie moim zdaniem nie ma sensu osadzać dziecka w przedszkolu narciarskim. Po godzinie jazdy z instruktorem 4 letnie dziecko powinno samodzielnie na "płaściutkiej" trasie zjeżdżać w dół i również jeżeli jest wolny talerzyk do góry powinno też samo wyjechać.

I godzinka dziennie na tym etapie w zupełności wystarczy, reszta to już jazda w Twoim towarzystwie. Generalnie w pierwszym, a nawet 2 roku jazdy nie licz na to że dziecko będzie jeździć na krawędziach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja sie podepne do tematu moze nie mam malucha do szkolenia ale...

na sylwestra jedzie ze mna klocek mięcha warzący 95 kilo mający 187 cm wzrostu:) i mozecie mi podsunąc pomysł jak go postawić na nartach bo narty widzial tylko przez szybe bądz u mnie w pokoju:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja sie podepne do tematu moze nie mam malucha do szkolenia ale...

na sylwestra jedzie ze mna klocek mięcha warzący 95 kilo mający 187 cm wzrostu:) i mozecie mi podsunąc pomysł jak go postawić na nartach bo narty widzial tylko przez szybe bądz u mnie w pokoju:D

Dźwigiem, kolego dźwigiem.:D

Ja w zeszłym roku miałem dwóch adeptów. W Hofgastein wsiedliśmy do Schlossalmbahn i dawaj na górę. Instruktaż 2 min, my z moim kolesiem byliśmy tak głodni nart, ze pojechaliśmy na dół a oni zostali. Ze trzy godziny im zeszło, żeby dostać się na dół. Teraz jak z nami byli to już narty prowadzą równolegle i mają frajdę z jazdy. A podsumowali tamtejszą lekcję, że to był najszybszy instruktaż jazdy na nartach jaki można sobie wyobrazić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiedzcie czy dla takiego 3 latka warto kupować nowy sprzęt do nauki czy też lepiej wypożyczyć?!

Mamy takie dwie agentki 3 i 4 letnią i to ma być ich pierwszy sezon, przypuszczam że my pewnie przy nich nie pojedzimy ale uczyć ich nie będziemy. Tylko że pół dnia z instruktorem nie pojeżdżą bo zbankrutujemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

na pierwszy raz pożyczyć a potem kupić coś używanego :), za rok można narty starszej dać młodszej a narty młodszej wymienić na większe dla starszej:), ja tak robie co roku :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już dwójkę mam za sobą:-) nauka była miksowana, 80% ja(trochę żona) 20% instruktor. Sprzet dla takich maluchów to głównie uzywki z gieldy - cenowo spokojnie, do tego oczywiście dziedziczenie nart i butów, teraz trzecia adeptka ma kupę gratów w piwnicy. Moja pierwsz córka zaczynala od instruktora ale po przełamaniu pierwszych lodow dalej śmigała juz ze mną, dużo ją nauczyłem a teraz znowu pójdzie do instruktora na trochę. Druga panna już nie łamała lodow tylko poszła za pierwszą - sam ja też uczyłem ale to maluch jszcze (5 lat teraz) więc trzeba ją będzie dać do obróbki - tyle,że jako 4 lataka sama z Campinoi w Val Gardena zjechała i to wielokrotnie więc power ma i potencjał. Z dziećmi trzeba się nacharować ale jaka satysfakcja:eek:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsze kroki mojego partyzanta.

Imię: Jaś

Wiek: 4 lata

Gdzie: Unisław stok ok 300/40m, łorcyk.

Kiedy: 1-2/01/2009

Pierwsza godzina dzieciak nie może ustać na nartach wyjeżdżają spod niego. Jazda między nogami, kompletny brak koordynacji, ale podoba mu się. Po godzinie stoi pewnie na nartach, potrafi je z niewielką pomocą założyć sam.

Po dwóch godzinach na płaskim potrafi się poruszać na nartach.

Pod koniec pierwszego dnia puszczam go na końcu górki samego, jedzie.

Podchodzimy do góry kawałek i dalej na dół, jedzie. Trzyma postawę pochylona do przodu. Żeby dziecko o tym pamiętało to jazda z rączkami na kolanach i nie ma problemu. Wytrzymał pierwszego dnia ponad trzy godziny do puki mu ręce nie zmarzły. A teraz najlepsze: po kilku próbach pod koniec górki dziecko prawie z płaczem: Tatuusiuuu ale ja chcę sam z dużej góry!!!!!!!!:eek:

Dzień drugi. Łorcyk nie działa, ale jak 70 km przyjechałem to se myślę szkoda drogi. Ja swój sprzęt w aucie zostawiłem dzieciakowi narty na nogi i dawaj z samego szczytu na dół. Śmiga na krechę, ale w pozycji. W porywach to górę (300m) brał na 3 wywrotki. I dawaj pod górę: tatusiu, ale na barana. I tak osiem razy z małą przerwą na frytki i colę. Dzieciak, aż sie pali jak wypłaszczenie to podskakuje i przebiera łapkami, żeby szybciej. Będą z niego ludzie. Nie boi się i ma chęci - tylko nie może sanek widzieć w pobliżu:D

Problemy w nauczaniu: niestety jazda pługiem na razie nie da się go do tego zmusić pomimo pokazywania jak inne dzieci jeżdżą i tu jest największy problem. jeszcze za mały by dokładnie wykonywać polecenia. Myślę, że ze dwa razy jeszcze to może złapie. Łorcyka mieliśmy popróbować, żeby samodzielnie jechał 2 dnia, ale nie było dane.

A na koniec najlepsze. Jaś śmiga na krechę, ja biegnę za nim i się drę Uwaga dzidzia jedzie coby mu się podchodzący pod górę usuwali z drogi. Po wywrotce rozgląda się i pyta: Tatusiu gdzie ta dzidzia?:confused:

Podsumowując jestem bardzo zadowolony z pociechy. Jak tak dalej pójdzie to za dwa lata mamci nie będziemy się pytać czy możemy w Alpy jechać.:D

Film miałem wstawić, ale kabla zapomniałem, jutro będzie.

Pozdrawia - dumny tatuś

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest berry
Imię: Jaś

Wiek: 4 lata

Gdzie: Unisław stok ok 300/40m, łorcyk.

Kiedy: 1-2/01/2009

Pierwsza godzina dzieciak nie może ustać na nartach wyjeżdżają spod niego. Jazda między nogami, kompletny brak koordynacji, ale podoba mu się. Po godzinie stoi pewnie na nartach, potrafi je z niewielką pomocą założyć sam.

Po dwóch godzinach na płaskim potrafi się poruszać na nartach.

Pod koniec pierwszego dnia puszczam go na końcu górki samego, jedzie.

Podchodzimy do góry kawałek i dalej na dół, jedzie. Trzyma postawę pochylona do przodu. Żeby dziecko o tym pamiętało to jazda z rączkami na kolanach i nie ma problemu. Wytrzymał pierwszego dnia ponad trzy godziny do puki mu ręce nie zmarzły. A teraz najlepsze: po kilku próbach pod koniec górki dziecko prawie z płaczem: Tatuusiuuu ale ja chcę sam z dużej góry!!!!!!!!:eek:

Dzień drugi. Łorcyk nie działa, ale jak 70 km przyjechałem to se myślę szkoda drogi. Ja swój sprzęt w aucie zostawiłem dzieciakowi narty na nogi i dawaj z samego szczytu na dół. Śmiga na krechę, ale w pozycji. W porywach to górę (300m) brał na 3 wywrotki. I dawaj pod górę: tatusiu, ale na barana. I tak osiem razy z małą przerwą na frytki i colę. Dzieciak, aż sie pali jak wypłaszczenie to podskakuje i przebiera łapkami, żeby szybciej. Będą z niego ludzie. Nie boi się i ma chęci - tylko nie może sanek widzieć w pobliżu:D

Problemy w nauczaniu: niestety jazda pługiem na razie nie da się go do tego zmusić pomimo pokazywania jak inne dzieci jeżdżą i tu jest największy problem. jeszcze za mały by dokładnie wykonywać polecenia. Myślę, że ze dwa razy jeszcze to może złapie. Łorcyka mieliśmy popróbować, żeby samodzielnie jechał 2 dnia, ale nie było dane.

A na koniec najlepsze. Jaś śmiga na krechę, ja biegnę za nim i się drę Uwaga dzidzia jedzie coby mu się podchodzący pod górę usuwali z drogi. Po wywrotce rozgląda się i pyta: Tatusiu gdzie ta dzidzia?:confused:

Podsumowując jestem bardzo zadowolony z pociechy. Jak tak dalej pójdzie to za dwa lata mamci nie będziemy się pytać czy możemy w Alpy jechać.:D

Film miałem wstawić, ale kabla zapomniałem, jutro będzie.

Pozdrawia - dumny tatuś

gratuluję :D

a co do tego pługu:

są dzieciaki w podobnym wielku do Twojego (dziecka rzecz jasna :-)), którym można powiedzieć i one to bezbłędnie wykonają, są takie, którym trzeba pokazać, a wszelkie tłumaczenia psu na budę, a są takie, które same wpadają na rozwiązanie (i piszę o tym niepejoratywnie)... Można rzec: odruchowo... Np. rzadko spotykam dziecko, które samo z siebie nie potrafi zahamować pługiempodczas jazdy tyłem, zupełnie tego nie uczone...

Ja, kiedy uczę takiego malucha, staram się ażeby było między nami jak najmniej kontaktu fizycznego, chyba, że wymaga tego ćwiczenie (albo przytulenie lub pogłaskanie:D).... Jedyny, częsty kontakt (a i to nie zawsze), to kontakt z dziobami nart, ale bez nadmiernego przytrzymywania, raczej jedynie "kontrola trakcji" :D na początku...

Staram się, żeby od początku dzieciak liczył sam na siebie, jeśli chodzi o równowagę i "samodzielne łapanie" informacji o zachowaniu nart.... W tych warunkach bardzo często pług powstaje samoistnie...

Jeszcze raz gratuluję :):)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za wsparcie. A tu proszę filmik już się załadował:

Dodam tylko, że to nie był najdłuższy fragment jaki Jaś potrafił przejechać, był tu już troszkę zmęczony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest berry
Dzięki za wsparcie. A tu proszę filmik już się załadował:

Dodam tylko, że to nie był najdłuższy fragment jaki Jaś potrafił przejechać, był tu już troszkę zmęczony.

świetnie :D:D... a jeździł już Twoim lub czyimś śladem ? Bo jeśli nie, to dalsza część nauki to właśnie jazda czyimś śladem, a im bardziej ten ślad będzie w jego zasięgu, tym bardziej niech będzie skomplikowany...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zainspirowany twoim opsiem wrzucę swój:

Marysia lat 4:

Druga córka zaczęła w zeszłym roku jak miała niecałe 4 lata, ta się nie boi nic tyle, że leniwa jest. Postawiona na górce w Nowym Targu w pierwszy dzień cały stok na krechę od strzału na Małysza (kolega ją łapał na dole ). Po takim dniu wyjazd w Alpy - na początku na lejcach ją woziłem, wiem, to zła metoda nauki może ale nie miałem wyjścia bo miałem ją na głowie i starszą ( 7 lat )więć kompromis był niezbędny. Na lejcach zaraz załapała skręt jak jeździła za starszą - robiliśmy tak po 15- 20 km dziennie zjazdów i ta mała dawała radę. Jak po kilku dniach ją odpiąłem to sama waliła na krechę, że się przeaziłem. Ale po godzinie obróbki już jeździła dobrze skrętem pod warunkiem, że za mną - nie rozumiała po co skręcać:D. Po Alpach już sama zjeżdrzała cały stok na Rohaczach ale też pod warunkiem, że za kimś.

Na moim przykładzie też widać ten kolejny etap - jazdę za kimś po śladzie. Im starsza córka sie bardzi3ej oddalała tym młodsza jechjała bardziej na azymut za nią a nie skrętem - czyli na krechę. Jak była blisko śmigała pięknym skrętem. Jak za mną to tylko skrętem bo pilnowałem by nie odjechać - ważne by tego nie zapominać z tak małym dzieckiem

Edited by mihumor

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy "prawie 3 lata", jak na początek nauki, to nie za wcześnie?

Mój "bąbel" skończy w sierpniu 3 lata. Zabieramy go żonką ze sobą na wyjazd marcowy w Alpy (bo jak go nie ma z nami to nam jakoś pusto i smutno).

I tak mnie korci, żeby spróbowac z nim jakichś figli na śniegu orzy użyciu nart.

Nawet specjalnie z tego powodu wybraliśmy Fiss, aby infrastruktura dziecięca była "pod ręką", ale sam nie wiem. Z drugiej strony jak miałbym mu krzywdę wyrządzić to by było do D:mad:Poradzicie???:confused:

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 latka na narty - po co? jeśli nawet zacznie sie ślizgać to bedzie to słabe a nauka takiego maluch to kupa męki i wzajemne umartwianie się. Pewnie zdarzają sie wyjątki, widziałem takie 3 latki co niby jadą ale mi sie nie podobało. Komu to ma przynieść satysfakcje? Do tego to czego sie teraz bedzie uczył 5 dni za rok się nauczy w 3 godziny a za 2 lata w pół; pomijam, że za rok prawie nic z tej nauki nie pozostanie. Tak jak Marcin polecam sanki, samemu mozna przy okazji z malcem przyjemnie pozjeżdrzać:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...