Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.03.2010 w Odpowiedzi
-
Od kilku lat spędzam wakacje letnie na nartach:rolleyes:I przyznam,że jedyne miejsce ,które spełnia warunki jest Hintertux.On jedynie mnie nie zawiódł :Chciałem się wybrać do Szwajcarii-Zermatt i Francji-a tu zong,akurat pogoda nie była sprzyjająca i lodowce były okresowo zamkniete:pA Tux jest czynny zawsze,inna kwestia ile tras:p,ale podczas deszczu i burzy też już korzystalem z tego miejsca.W Kaprun byłem raz -właśnie na "Dniach Polskich"-nie chcę wydawać opini,wszystko zależy czego człowiek oczekuje po takiej imprezie:p,jedno jest pewne-sam lodowiec w tym okresie to kicha:mad:Można się wybrać na konkurencyjne "Polskieb Dni"do Maso Corto-ale chyba troszkę wcześniej,czyli czerwiec.Byłem kiedyś w Soelden w lipcu=sam lód i zamkniety dla narciarzy:p,wycieczki po górach:rolleyes:-też super:) Drugą sprawą -oprócz kapryśnej pogody i warunków śniegowych,trzeba pamietać ,że jazda nie należy do prostych-dlatego Torrens zastnów się,czy warto już podejmować takie ryzyko:ppraca rąk z kijkami w tych warunkach niezbędne5 punktów
-
Ja sie z SB zgadzam, przełożenie cena jazdy na jej jakość jest bez sensu, karnet dzienny na Stubaiu w czerwcu kosztował ponad 30 E, przy letniej pogodzie to fajnie sie pojeździ max 2 godziny zakładającm,że w nocy było poniżej zera a tak może nie bywać wcale, ilośc dostępnych tras i wyciągów jest bardzo mała, jak dla mnie to trochę dla desperatów i maniaków czyli dla tutejszej społeczności hahaha. Ja w zeszłym roku pojechałem na przełomie maj/czerwiec tylko dlatego,że było naprawdę zimno, dużo śniegu po zimie i tak naprawde były warunki prawie zimowe, ale to był fart i wyjątek. I tak przy temperaturze +15 stopni na dole czyli bardzo zimno jak na lato to wszystkie dolne częsci tras były bardzo miękkie, jak 1.06 zmkneli częśc tras to w zasadzie chodziło tylko 1 krzesło i dwa orczyki - razem 4 trasy. Teraz jak sobie pomyślę, ze na dole jest lajtowe lato czyli +25 to w zasadzie wszystko płynie a jak upał to:eek: Tak więc te narty to może byc trochę kwiatek do korzucha, zwłaszcza,że sniegu po zimie jest nie za wiele i to jest bez porównania z zeszłym rokiem w Alpach.3 punkty
-
Książka Piotra Morawskiego „Zostają góry" 24 lutego pojawiła się na rynku książka Piotra Morawskiego „Zostają góry”. Piotr Morawski to himalaista młodego pokolenia, który zginął śmiercią tragiczną podczas swojej ostatniej himalajskiej wyprawy w kwietniu 2009. Piotr jako pierwszy człowiek w historii zdobył zimą (wraz z Włochem Simone Moro) ośmiotysięcznik Shisha Pangma. Wszedł na 6 ośmiotysięczników, był na wielu wyprawach w Himalajach i Karakorum. Jego wysokogórska kariera trwała tylko 7 lat. 10 miesięcy po śmierci Piotra pojawi się na rynku pierwsza książka jego autorstwa. Jest to zbiór tekstów Piotra, opisujących poszczególne wyprawy, felietony, które publikował na łamach magazynu „Góry”, a także dodatkowo 6 wspomnień przyjaciół i partnerów wspinaczkowych Piotra oraz jego żony Olgi. W skład publikacji wchodzą również doskonałe zdjęcia, które robił Piotr. Poza górską pasją i talentem pisarskim Piotr był także znakomitym fotografem. Docierał z aparatem w miejsca rzadko dostępne zwykłym ludziom. Zostają góry: Opowiadania — Felietony — Wspomnienia to książka, z której dochód zostanie przekazany rodzinie Piotra. Piotr osierocił dwóch małych synów. Książka pokazuje wiele talentów, jakie miał Piotr — świetny sportowiec, doskonały felietonista, bardzo zdolny fotograf. Publikacja ukazująca się po śmierci autora jest wspaniałym podsumowaniem jego dorobku. Książka będzie dostępna w salonach Empik, Planet Outdoor i w sklepie internetowym Empik.com. Książka przygotowana z myślą zarówno o tych, którzy dobrze znają wspinaczkowy, literacki i fotograficzny dorobek wybitnego himalaisty Piotra Morawskiego (1976–2009), jak i odbiorców nie mających wcześniej okazji bliższego zapoznania się z dokonaniami tego wyjątkowego człowieka. Zebrane w niej zostały autorskie relacje z najważniejszych jego wypraw w góry najwyższe (m. in. na ośmiotysięczniki: Shisha Pangmę, Annapurnę czy K2) oraz publikowane na łamach magazynu GÓRY, niezwykle osobiste felietony. Teksty Piotra urzekają egzotyką tematyki, świeżością spojrzenia oraz stylistyczną wirtuozerią, dzięki czemu stanowią doskonałą lekturę nie tylko dla miłośników gór i alpinizmu. Dodatkowym walorem publikacji są zamieszczone w niej fotografie dokumentujące wspinaczkową pasję autora i przybliżające nam jego sposób postrzegania gór, człowieka, otoczenia. Cennym uzupełnieniem są wspomnienia o Piotrze, przygotowane przez jego żonę Olgę, przyjaciół i partnerów ze wspinaczkowych wypraw. Całkowity dochód z książki zostanie przekazany dzieciom i żonie tragicznie zmarłego himalaisty. Premiera: 24 lutego 2010 r. Cena: 49,99 zł Wydawnictwo: Góry Books Kontakt: Olga Morawska [email protected] tel. 505 029 800 Anna Gawryś [email protected] tel. 664 445 166 Piotr Morawski wspinacz, podróżnik, fotograf Czołowa postać młodej generacji polskiego himalaizmu, wiceprezes Polskiego Związku Alpinizmu, z wykształcenia chemik, adiunkt na Politechnice Warszawskiej. Mąż i tata (synowie Ignacy 4,5 roku i Gustaw 2,5 roku). Od 2001 roku „wsiąkł” w góry wysokie. Miał na swoim koncie wyprawy zimowe na K2 i Shisha Pangmę oraz wyprawy w sezonie wiosennym i letnim w Himalajach i Karakorum. Zdobył 6 ośmiotysięczników. Miał w planach wiele nowych dróg w Himalajach… Zginął 8 kwietnia 2009 w wieku 32 lat podczas wyjścia aklimatyzacyjnego w trakcie wyprawy Dhaulagiri/Manaslu 2009. Rozstąpiła się pod Piotrem szczelina lodowcowa. Nie udało się go uratować. Wyprawy Piotra: * 2001 — Chan Tengri (6955 m) Tien-Szan — wejście na szczyt drogą normalną, * 2002 — Pobieda (7439 m) — próba wejścia na szczyt drogą normalną, * 2002/2003 — K2 (8611 ) — próba pierwszego zimowego wejścia (Drogą Japońską). Razem z Denisem Urubko Piotr ustanowił niepobity do dziś rekord wysokości zimą na K2 — około 7650 m, * 2003/2004 — Sisha Pangma (8027 m) — pierwsze zimowe przejście południowej ściany Drogą Hiszpańską, pierwsze powtórzenie tej drogi, * 2004/2005 — Shisha Pangma (8027 m) — pierwsze zimowe wejście na szczyt, w zespole z Simone Moro — 14 stycznia 2005 roku, * 2005 — Annapurna (8091 m) — próba wejścia południową ścianą Drogą Boningtona, * 2006 — Cho Oyu (8021 m) — wejście drogą normalną, * 2006 — Annapurna (8091 m) — próba wejścia siedmiokilometrową granią wschodnią zakończona na wierzchołku wschodnim na wysokości 8010 m, * 2006 — Broad Peak (8051 m) — wejście drogą normalną, * 2007 — Nanga Parbat (8126 m) — wejście ścianą Diamir Drogą Kinshofera, * 2007 — K2 (8611 m) — próba wejścia Drogą Cesena zakończona na wysokości 8000 m, * 2008 — Annapurna (8091 m) — pierwsze powtórzenie Drogi Gabarrou, bez wejścia na szczyt, * 2008 — Gasherbrum I (8080 m) — trawers szczytu, wejście Drogą Hiszpańską, zejście drogą normalną, w stylu alpejskim, * 2008 — Gasherbrum II (8035 m) — wejście drogą normalną, * 2009 — wyprawa Dhaulagiri/Manaslu — celem wyprawy miało być wytycznie nowej drogi na zachodniej ścianie Manaslu (8156 m), celem aklimatyzacyjnym było Dhaulagiri (8167 m). Prezentacja książki w formie *.pdf: http://pza.org.pl/download/324962.pdf za: www.pza.org.pl -------------------------------------------------------------------------- Polecam dla wszystkich Kochających Góry Wysokie i Alpinizm. Pozwoliłem sobie wkleić powyższe informacje i zareklamować wydawnictwo ponieważ całkowity dochód z Książki przeznaczony będzie dla Wdowy oraz Dzieci po zmarłym Piotrze.2 punkty
-
Johnny - ale dlaczego ty celujesz w Kaprun? :eek: Jest tyle lepszych miejsc. Powiem nawet inaczej, niewiele znam słabszych. Mój pierwszy wyjazd w Alpy to było oczywiście Kaprun i ZaS czyli klasyka polskiego debiutu w Alpach:D, od tej pory każde inne miejsce było fajniejsze w każdym aspekcie. A każdy inny lodowiec po jakim jeździłem w Austrii bije ten w Kaprun na głowę. Na lato celowałbym raczej w Stubaii tylko nie wiem jak to tam chodzi wtedy, w zeszłym roku jakoś w czerwcu zamykali - atuty pozanarciarskie to piękna dolina z mozliwością niebanalnej turystyki pieszej i rowerowej, "bliziutko" do Innsbrucku i okolicznych starych miasteczek (Hall, Schwatz itp), blisko na włoską stronę (cudowne Brixen i wycieczka w Dolomity to tylko godzina samochodem). No i oczywiście Tux czyli lepiej narciarsko i cudna dolina, przez wielu uważana za najpiękniejszą w Tyrolu. Molltaler ma niestety wystawę południową co w lecie chyba jest niekorzystne, dolina taka sobie ale blisko do Lienz, w Dolomity i pod Grossglocknera.2 punkty
-
Wariant 1 najszybszy pod warunkiemnie trafienia na korek między Salsburgiem a Innsbruckiem, w marcu korki mniej prawdopodobne. Wariant 2 jak dla mnie kiepski, autostrada do Gratzu jest kręta i ma masę ograniczeń do 100, tam się bardzo szybko nie da pojechać wiec trudno nadrobić dodatkowe kilometry, lepszy już wariant 3 i tu się zgadzam z SB, Wiedniem z racji otwartej już autostrady nie ma co się przejmować, mija sie go w 15 minut. Jest jeszcze wariant - powiedzmy 4- najkrótszy nie omawiamy czyli przez Znojmo ( Figo - sorki:D) i Salzburg a za Salzburgiem skęcamy na Bad Raihenhall,Lofer, ST.Johan, Kitzbuhle, Mittersil,Martraii. Lienz, Silan,Brunico. To najbardziej widokowy wariant na Kronplatz, polecam przy dobrej pogodzie, krócej o jakieś 50 km niż autostradą. Wszystkie warianty poza 1 mają na dziś istotną wadę, na drodze zaraz za Lienz ponad 2 tygodnie temu oberwała sie jakaś skała i zattamowała rzekę, ta rozlała sie i główna droga jeszcze w sobotę była nieprzejezdna (czyli grubsza sprawa bo ponad 10 dni nie dali temu rady) - jest objazd jakimś bocznymi wąskimi drogami po górach i należy doliczyć 30 min do 1 godziny bo jest tam jedna mijanka. Jeśli wyjazd na juz to radzę sie dowiedziec co z tym lub po prostu wybrać oklepany Wariant 1.2 punkty
-
Byhłem w tym: http://web.kaprun.at/christophorus/english/default.htm Polecam. Miło, spokojnie, przyjemne pogawędki z gospodynią, bdb śniadania (szczególnie robione przez gospodynię dżemy/powidła:)). Nic dodać nic ująć. Natomiast samo wyposażenie to wczesne lata 90te. Ale nie żeby coś się rozpadało - po prostu widać, że nie nówka, ale bez jakichkolwiek uwag co do stanu. Za cholerę nie mogę znaleźć ich własnej strony - a mają takową.2 punkty
-
Przecież w następnym poście wkleiłem :p:p Nie chciałem się powtarzać,ale muszę. Bezczelnie proponuję przez Bratysławę bo chcę mieć luźną drogę przez Znojmo. Którą to uznaję za lepszą i "jedynie słuszną"2 punkty
-
CYTAT DNIA Biathlonistka Małgorzata Ruchała: "Na pewno po ślubie nie będę nosiła podwójnego nazwiska, bo mój narzeczony nazywa się Piotr Bosko" .2 punkty
-
Narciarstwo pozatrasowe to coraz popularniejszy sport. W Tatrach na nartach jeździć można tylko po znakowanych trasach, w innych miejscach amatorów freeridu wyłapuje straż TPN i wlepia mandaty. Kilka tygodni temu grupa freeridowców pojechała szukać śnieżnych wrażeń do Rumunii. W Tatrach nie ma dla nich miejsca. Młodzi amatorzy narciarstwa pozatrasowego – freeridu – emocji muszą szukać poza Polską. Wybrali się do kraju rzadko kojarzonego z narciarstwem – Rumunii. Wrócili oczarowani, i to nie tylko dzięki transylwańskiemu Draculi. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&strona=1&kat=&id=&typ=&id=78651 punkt
-
Jak lubisz wiosenno-letni snieg,czyli breję;)to Ok.W tym okresie nie ma co liczyć na firn:praczej poruszasz się w ciężkich warunkach zaleznych od pogody:pJazda zależnie od warunków-do 15.00 czasmi nawet do 16.00,ale normalnie to góra 14.00.na nartach race jazda góra do 11.00.później popisy na allmountain lub free;).I w tym okresie niestety czuć dużą róznicę temperatur-kiedyś na dole mialem +32st.C,a na górze +6st.C.nie sprzyja to dobremu samopoczuciu;):pAle to są niedoskonałości jazdy na nartach w sezonie letnim,kto kocha narty -nic to nie znaczy;)1 punkt
-
Spędzenie urlopu letniego w Alpach nawet bez możliwosci nartowania jest zawsze superowe:rolleyes:odpoczynek na pełen full:DMożna pobiegać po górach,grzać kości w basenach lub łoić piwo na lawce z widokiem na szczyty ogromnych gór;)Wszędzie panuje ogromny spokój:p,którego niestety brak w polskich realiach:eek:1 punkt
-
Johnny - nic prostszego, zmieniasz motto wyjazdu z "narty przedewszystkim" na "narty przy okazji' i ruszasz, będzie fajnie na pewno bo: - gdzie nie pojedziesz jest piękna okolica i ogolnie "to je pekne mesto" -wjedziecie sobie na lodowiec, bardzo wysoko, cudny widok, piękna słoneczna pogoda, mlaśniecie troche nartami po śniegu, letnia jazda ma swoj urok, słoneczko na twarz (krem z dużym blokiem koniecznie:D) -pozwiedzacie pamiątki przeszłości a jest co -jakaś wycieczka piesza po alpejskich łąkach czy w strone ogromnego wodospadu i wiele innych atrakcji, wszystko jest kwestią nastawienia1 punkt
-
W Prezentacji Książki zamieszczona jest informacja, że można ją nabyć również w sieci: http://www.planetoutdoor.pl/mapa-sklepow_16.html1 punkt
-
Może ja coś wyjaśnię?! Narty w lipcu ... umówmy się ... gdziekolwiek! Kaprun w lipcu ... miodzio ... w pobliżu: Grossglockner z najpiękniejszą drogą w Alpach, Zell am See z ciepłym jeziorem, kultowe Kizbuehel, tysiące km tras rowerowych, trekkingowych ... Polskie Dni - zabawa, koncerty, warsztaty, sport, wypoczynek ... więc???1 punkt
-
Kupię tą książkę. Idea pomocy przez wydanie książki jest bardzo fajna. Szkoda chłopa tak jak wielu innych ludzi, ktorzy zostali na zawsze w górach.1 punkt
-
Jakieś 10-15km do Sillian w dwie strony droga była nieprzejezdna bo niestety wszystko poszło na drogę ale wracając w sobotę z nart , drogówka zrobiła już sztuczny most i da się przejechać. Auta puszczane są wahadłowo1 punkt
-
1. Wiednia nie ominiesz 2. Zapomnij o włoskim internecie - lepiej kupić w hotelu lub kawiarence1 punkt
-
Mnie wystarczy,że wybrałem powrót przez Mikulov a nie jak człowiek przez Znojmo. Do dzisiaj mam dreszcze,brrrrrrr. co bysie mi to robiło jakbym jeszcze się wybrał przez Słowację?:eek: ============================================================= A teraz w temacie. Trasa nr 1 pewnie najlepszą jest. Ale z powodu ryzyka korków w rejonie Kufstein jechałbym "dołem" tzn. A2 i S61 punkt
-
tylko dwójka byłem 7 razy pod rząd na Kronplatzu i wolę drugą trasę bardzo fajna pusta droga , brak korków. A pierwsza trasa to korki i korki1 punkt
-
Zillertal http://www.zillertalinfo.pl To link do stronki zillertal, dowiesz się wszystkiego. Oni są na bieżąco i nawet na miejscu w dolinie, pytaj o Dominika to pomoże znależć niezłe noclegi i wszystko wytłumaczy. My płacimy po 1560 zł ze skipasem na całą dolinę. Fungen jest O.K., pełnia życia. Wybieram sie tam w sobotę całą grupą, jak zwykle, pensjonat mamy w Stumm. Wrócę to wszystko opiszę. W kwietniu spokojnie pojeździsz. Jeśli możesz zaczekać na moje sprawozdanie to dobrze.1 punkt
-
To mam dla Ciebie super temat i miejsce! Polskie Dni w Kaprun 3 -10 lipca Za jednym zamachem narty, koncerty i wspaniała zabawa1 punkt
-
A ja do Nassfeld jechałem ostatnio tak: Cieszyn-Brno-Znojmo-Wiedeń, za Wiedniem na S6 w kierunku Leoben-St. Michael.... I jak bym jechał 2 raz to pojechał bym tą samą drogą i nie jechał bym przez Graz, chyba że by była ekstremalna zima. Ty jedziesz kawałek dalej więc rozważ taką trasę. Ps: Figo się wkur... że posyłam ludzi przez Brno-Znojmo:D1 punkt
-
Tylko wariant 1. - najszybszy i wygodniejszy Wariant 3. najkrótszy ale i najbardziej widokowy - wolny1 punkt
-
1 punkt
-
to prawda nowa jest dużo droższa. z tego co pamiętam to w zeszłym sezonie oferowali mi ją za 2kPLN, a wiem, że można było taniej kupić. obecnie na rynku, a przynajmniej w Krakowie pojawiło się dużo używek w okolicach 500-600PLN. większość co prawda w stanie niezbyt zachęcającym, ale coś tam można znaleźć jak się człowiek nachodzi i powybrzydza. dlatego pisze o laser sl, a nie laser SL FIS. naprawdę spróbuj - Wojtuś81 jest na wyciągniecie ręki, a jego narta mnie urzekła. ona potrafi namalować uśmiech na twarzy, a to czysty fun1 punkt
-
1 punkt
-
Johnny wybieram się w czwartek z samego rana, będę do niedzieli :D:D Przed sekundą potwierdziłem nocleg w samych Kuźnicach: www.jaworzynka.com Oczywiście jak wrócę będzie obszerna relacja.1 punkt
-
1 punkt
-
cóż .... te rosołki 8S WC są miekkie.... miałem je na nogach (155 cm) w ostatnią sobotę i powiem że świetnie się karwuje na miekkim śniegu, jak przyjdzie twardziej to jest gorzej, nawet przy mojej niskiej wadze. Na co dzień używam zamiennie z małżonką SL 11 (zeszłoroczne 156cm) i RC4 race SC 155 (3 sezony w tył). Porównanie wypada tak: SL 11 twarde, RC4 w sam raz, 8S miekkie. Nazwa Worldcup na tych Rossi to raczej nieporozumienie. Na nich pięknie i łatwo wywija sie karwing, można sie pokusić o fun, ale tylko na miekkim śniegu, na twardym nie trzymają tak dobrze jak wyzej wymienione. 8S pięknie zacieśnia skret i mozna wyciąć naprawde mniejszy promień niż na SL 11 czy tych RC4, mimo że wszystkjie podaja promien 11 m ale taliowanie mają zupełnie inne. Polecam te narty osobom lekkim, lubiącym karwing ale bez zaciecia sportowego. Do ostrej jazdy na twardym, zmrożonym sztruksie dużo lepiej nadaja się inne pojazdy.1 punkt
-
1 punkt
-
Przy dotychczasowej aktywności kiepsko to widzę. Należy wzmóc działania promocyjne. Rozsyłamy PM-y z linkiem do postu Lovissy. Biorę na siebie userów od 123 do Bynon. Kto następny ? pzdr misal _________________1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A Ty chcesz tam jechać na narty, czy w sprawach technicznych? Ja zmartwienia jakoś nie odczuwałem, tym bardziej, że krzesło na którym spędziłem najwięcej czasu jest wyprzęgane na 100% PS Gwarantuję Ci, że wszystkie gondole są wyprzęgane1 punkt
-
258 do kiedy trzeba głosować? głosował będę,do kiedy tam trzeba ale już nie będę tutaj potwierdzał takiego faktu. bo to są nic nie wnoszące posty,takie puste kalorie1 punkt
-
Systematycznie, systematycznie...i 257 głos - 9 głos oddany :) ....minutę szybciej niż Figo hehe Ciekawe, czy pamiętasz jakiej muzy słuchałaś podczas robienia zdjęć?1 punkt
-
- Po z zdobyciu pierwszego tytułu mistrza świata piłem trzy dni bez przerwy, miałem w tym czasie 200 kobiet - mówi z uśmiechem na ustach dla "Przeglądu Sportowego" legenda narciarstwa Alberto Tomba. PRZEGLĄD SPORTOWY: „Czy wiesz, dlaczego moje serce bije tak mocno? Widziałem dziś Alberto Tombę!" - tak śpiewało 20 tysięcy kibiców na pana widok. A pan na mecie całował śnieg i dziewczyny, częstował wszystkich szampanem...Takiego showmana jak Alberto Tomba nie ma już dziś na alpejskich stokach. O pana wyczynach poza stokiem też krążą legendy ALBERTO TOMBA: Legendy to właściwe słowo. Czy ktoś rozsądny uwierzy, że można szaleć całą noc, a potem wstać o szóstej rano, potrenować na trasie, wystartować w dwóch slalomowych przejazdach i zwyciężyć? W te opowieści wierzyli tylko ci, którzy nigdy nie uprawiali sportu wyczynowego. Wiadomo, że na takim poziomie czasem nawet brak jednej godziny snu wybija organizm z rytmu i może negatywnie wpłynąć na wynik. Więc radzę, abyście nie do końca wierzyli we wszystko, co piszą w mediach... PS: Kiedy upadł pan do stóp Kateriny Witt i wyznał jej miłość, to był tylko show dla mediów? Cały wywiad dla PS http://www.sports.pl/Sporty-zimowe/O-wyczynach-Alberto-Tomby-kraza-legandy,artykul,70300,1,301.html1 punkt
-
Tak jak napisał JC - tuż, za granicą (za budynkami dawnego przejścia od strony czeskiej - około 200m). To zdaje się, że jest stacja Shell, o której pisałem, tylko z informacją, o krótszej drodze dojazdu.1 punkt
-
1 punkt
-
Żar.Zacznę od pogody,bo ta odegrała kluczową rolę... Wczoraj śledziłem pogodę na wszystkich kanałach TV i wszędzie podawali:"zachmurzeni duże,deszcz i wiatr".Pomyślałem,że nie ma po co jutro jechać na nartki.Ostatnią nadzieją była szczegółowa prognoza na skionline.pl.Gdzieś Boss wspomniał o sporych kosztach tegoż przedsięwzięcia,więc była nadzieja.Zaglądam,a tu w nocy deszcz,ale rano ma być już pogodnie.Olałem prognozy TV i zawierzyłem skionline i... się nie pomyliłem! Sprawdziła się znakomicie!Było dość ładnie,chwilami słonecznie.Prawdopodobnie niska frekwencja na stoku częściowo była spowodowana właśnie zapowiedziami deszczu... :pNa niewielu Beskidzkich stokach zachował się jeszcze śnieg w odpowiedniej ilości,do tego silny wiatr,a więc krzesełka mogą nie chodzić,pozostał mój pewniak - góra Żar. :)Rano warunki bardzo fajne;w większości równiutko i zaskakująco twardo.Ale później szybko odsłoniły się różne pułapki jak minerały,gdzieniegdzie lód.Miejscami były ślady po niedbałym ratrakowaniu.Szybko też zaczęło się robić grząsko,ale to właściwie mi nie przeszkadzało.Pod koniec jazdy stok miejscami wyglądał jak po bombardowaniu meteorytami. :eek: To zaskoczyło mnie najbardziej,bo takie rzeczy to tylko w GAT...,tutaj nawet na wiosnę tego wcześnie nie widywałem,ale cóż. :oJeszcze parking - rano nikt do mnie nie podszedł,czyżby dziś jakiś fart?Nie nie,nie chciało mu się wstawać,przybył kiedy wiedział,że zaczną się zwijać. :pParking obecnie 6 zł i to pozytyw,bo rok temu płaciłem 8zł! :eek:Dzień udany - stok do przyjęcia,puściutko i fajna pogoda,nawet kolejka jeździła wystarczająco często.Jeszcze parę fotek:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wieczorne narty w Alpbachtal Pierwszy z filmików: Wieczorne narty w Alpbachtal [YOUTUBE]k2EbJcBecsA[/YOUTUBE]1 punkt
-
Relacja z Alpbachtal Na stronie zmieściłem naszą relację z Alpbachtal: http://www.skionline.pl/stacje/?co=przeczytaj&id_txt=3571&strona=0 Zachęcam do lektury Chętnie odpowiem na Wasze pytania dot. tego regionu1 punkt
-
W każdym razie jak już się tam dostaniesz to dokładnie słuchaj co do Ciebie mówią: Że np. jak Ci mówią że Elan jest git, to nie protestuj tylko pisz w ankietach że Elan najlepszy, bo jak napiszesz inaczej to się okaże że jednak umiejętnościami zawiodłeś W końcu NTN za darmo rozdają i skądś te pieniądze trzeba na wydanie wziąć1 punkt
-
Finlandia Renifery stoją w korku. Leniwie patrzą na stojących przed nimi kierowców, którzy tylko czasem, zniecierpliwieni, zatrąbią. Takie są uroki północnej Finlandii. Renifery, których na północy Finlandii nie brakuje, zapewne nie mogą zrozumieć, że można odwiedzać tę krainę zimą, gdy mech dawno zasypany, a wszystko wydaje się pogrążone w letargu... Narciarstwo zjazdowe i snowboard Niemal we wszystkich miastach, w których jest nawet niewielkie wzgórze, zbudowano wyciągi. W większości ośrodków wytyczono trasy zjazdowe i trasę dla miłośników snowboardu. W Finlandii działa ponad 120 takich ośrodków. Zbocza są dość łagodne, odpowiednie dla osób początkujących i rodzin. Najlepsze ośrodki można znaleźć w Laponii, gdzie różnica poziomów wynosi 250 m na odcinku 3 km. W środkowej i południowej Finlandii trasy są znacznie krótsze, przeciętnie o długości około kilometra. Bardziej stromych i dłuższych tras należy szukać w sąsiedniej Szwecji i Norwegii. Sezon w Finlandii trwa od końca listopada do maja, w Laponii i na północy trochę dłużej (od października do święta sobótki). W czasie urlopowym (II–IV) w ośrodkach może być tłoczno, zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy, kiedy ceny za noclegi rosną. W ośrodkach można nocować w drogich luksusowych domkach, hotelach i apartamentach, a także w tańszych schroniskach młodzieżowych czy skromnych chatach (w sezonie płatność za tydzień lub za weekend). Ceny znacznie wzrastają w wakacje – wtedy warto dokonać rezerwacji. Latem te ośrodki są wyludnione, a noclegi w miejscach, które są otwarte, należą do bardzo tanich. W większych ośrodkach działają wypożyczalnie sprzętu narciarskiego i do snowboardu. Do najlepszych ośrodków należą: Ylläs, Levi, Pyhä-Luosto i Ruka, a także Pallas, Saariselkä, Iso-Syöte, Koli i Ounasvaara. Oto największe ośrodki od południowej do północnej części kraju (w nawiasie nazwa najbliżej położonego miasta): Iso-Syöte (Pudasjärvi) 21 tras zjazdowych, 11 wyciągów. Różnica poziomów 192 m, najdłuższa trasa 1200 m. Koli (Lieksa/Joensuu) 11 tras zjazdowych, 9 wyciągów. Różnica poziomów 240 m, najdłuższa trasa 1500 m. Levi (Kittilä) 45 tras zjazdowych, 19 wyciągów. Różnica poziomów 325 m, najdłuższa trasa 2500 m. Pallas (Muonio) 9 tras zjazdowych, 2 wyciągi. Różnica poziomów 340 m, najdłuższa trasa 2400 m. Szlaki przełajowe o długości 160 km. Pyhä-Luosto (Sodankylä) 17 tras zjazdowych, 11 wyciągów. Różnica poziomów 280 m, najdłuższa trasa 1800 m. Ruka (Kuusamo) 28 tras zjazdowych, 18 wyciągów. Różnica poziomów 201 m, najdłuższa trasa 1300 m. Ylläs (Kolari) 37 tras zjazdowych, 17 wyciągów. Różnica poziomów 463 m, najdłuższa trasa 3 km. http://www.skiworld.ltd.uk/ski/holiday/Finland/1096 http://www.finlandia.pl/przewodnik/osrodki-narciarskie.html ^^^ strony tłumaczone. Druga ze stron (tłumaczenie fatalne) posiada cenne linki do Ośrodków narciarskich w Finlandii. http://www.snoweye.com/?page=fi Strona z kamerami z tamtejszych stoków. Opis wyprawy: http://www.skimag.pl/archiwum.php?art=6751 punkt
-
A co to znaczy fajnie idzie ? - fajnie się robi ? Sprawdź czy dobrze - zrób nartę na cacy, pomaluj krawędź flamastrem, potem wykańczający diament na kątownik oprzyj o nartę, zamknij oczy i przeciągnij tak do 5 razy max - im mniej tym lepiej. Jak nie zostanie śladu flamastra to jest OK, jak gdzieś zostanie to znaczy, że gdzieś Ci po drodze diament podnosi / podnosiło przy ostrzeniu. Dlaczego zamknąć oczy ? by nie korygować docisku widząc jak się zachowuje ślad flamastra Przy "normalnej" pracy nie widzisz pomalowanej krawędzi - maluje się do kontroli. Taki test da Ci wiedzę ( i każdemu, kto go dla własnych potrzeb wykona), czy równo zbierasz przy pomocy swoich narzędzi, czy operacje są powtarzalne a co za tym idzie czy oszczędzasz krawędź, czy też za każdym ostrzeniem poprawiasz niepotrzebnie niedokładności popełnione wcześniej. Ma to podwójne znaczenie - po pierwsze oszczędność nart, po drugie oszczędność narzędzi, czasu i pracy.1 punkt
-
Ale się dyskusja zrobiła Wydawało mi się, że już raz starałem się wyjaśnić dlaczego "na mokro". Kolego PS - jak nie masz argumentów do używania diamentów na mokro to może postaraj się je znaleźć, jak nie znajdziesz to zapytaj dlaczego ktoś robi na mokro. To proste. No dobra - raz jeszcze wytłumaczę jak ja to rozumiem. Musimy wyobrazić sobie jak jest zrobiony diamentowy pilnik. Mniej więcej wygląda to tak - drobiny diamentu są umieszczone w masie - przeważnie mosiądzo-podobnej. Nie jest to proszek diamentowy przyklejony do podkładu ( choć są i takie próby produkcji, które zaliczyłbym do "chińskich imitacji" - tanie i do niczego ... na jednokrotne ostrzenie ) Te drobiny diamentu są na prawdę bardzo ostre w swoim mikroskopijnym wymiarze. Przesuwając pilnikiem po krawędzi zostaje "wytarty" mosiądz i wystają diamentowe fragmenty, które zbierają krawędź. Niestety wymiana ciepła pomiędzy diamentem a mosiądzem nie jest najlepsza. Nie chodzi więc w pracy na mokro o chłodzenie całego pilnika a diamentów. Jeżeli tego nie zrobimy - ponieważ mosiądz i diament mają zupełnie inne właściwości mechaniczne - nastąpi rozpychanie się bardzo gorącego diamentu w chłodnym mosiądzu. Jak się wszystko ostudzi zrobi się luz i diamenty mogą wypaść... i wtedy skrobiemy mosiądz do następnego pkt podparcia diamentem. Praca na mokro ma zapobiec powstawaniu tarcia suchego. Chłodziwo przejmuje część energii z diamentów. Jak jest z tymi siłami tarcia i z wydzielającym się ciepłem ( a nie temperaturą !!! kolego PS ) - tu chyba kolega PS ma spore braki i dlatego zapewne staje się irytujący Tarcie występuje głównie pomiędzy drobinami diamentów a stalową krawędzią - to na diamentach ma się podpierać pilnik postawiony na krawędzi. Problem w tym, że powierzchnia styku pilnika podpartego na diamentach jest bardzo mała, więc siła jaką naciskamy rozkłada się na małą powierzchnię diamentów a nie na sporą powierzchnię pilnika. Wydziela się z tego ( proporcjonalnie w tej mikroskali) ) miejscowo ogromna ilość ciepła. Dlatego studzenie na mokro to nie sama woda - to za mało skuteczne - woda ze spirytusem chłodzi lepiej... chociaż czasami nieźle rozgrzewa Jeżeli nie mamy "mikstury" powinniśmy się starać ograniczyć wydzielanie ciepła w krótkim czasie - pracujemy wolniej i słabiej dociskamy, ale "na wodę". Gdyby chodziło o samo czyszczenie krawędzi ze smarów zalecano by odtłuszczenie "przed" i byłoby po sprawie. Gdyby chodziło tylko o czyszczenie z drobin stali można by było polecać przemycie co jakiś czas. Nie zmienia to faktu, że mikstura przy okazji wykonuje powyższe funkcje. Teraz - tak przy okazji - coś o producentach. Jedyne dobre diamenty ( pilniki do nart) jakie spotkałem robi SORMA http://www.sorma.net/ - to włoska firma. ONA JE ROBI ... i nie mieszajcie tego z tym, kto je sprzedaje i pod jaką nazwą. Może ktoś robi diamenty o podobnych właściwościach - NIE WIEM - te co widziałem miały zawsze coś nie tak . Dla mnie diamenty na niesprężystym podkładzie to historia - tak kiedyś robiono. Krawędź jest w łuku i obróbka prostym/ sztywnym kawałkiem pilnika nie jest najlepsza, ale jak pisałem często - nie jest niewykonalna , tylko na cholerę się męczyć ------------------------------------------------------------------ PS do Bode - jak Ci wychodzi na szczypcach to OK - nie ma sprawy. Jak to sprawdziłeś ? Jakimi pilnikami robisz ? Edit Jacek - nie doczytałeś na stronie DMT - DMT zaleca używanie wody . Ale ...oni pokazują, że mają jedną powłokę diamentową - nie wiem czy to do końca prawda bo ta jak Chińczycy http://www.dmtsharp.com/general/whydiamond.htm1 punkt
-
W kwestii : na mokro czy sucho. Też byłem, kilka lat temu na szkoleniu Holmenkola ( dyplomik, a jakże ) i widzę, że z uporem propagują swój "patent". Dziwna sprawa, że tak jak pisali i Heli i Raceman większość producentów diamentów stanowczo zaleca wstępne i sukcesywne przemywanie ( ja stosuję po prostu starą szczoteczkę do zębów ) krawędzi nart i pilników. Moje doświadczenie stawia na pierwszym miejscu, pod względem trwałości ( wynika to pewnie z wprawy ) i efektywności , pilniki na płytce elastycznej Moonflex. Dlaczego Holmenkol tak robi ?... Może żeby więcej komplecików sprzedać ? Szybsze zużycie-większy obrót-lepszy zysk. Szanuję tę firmę za jakość smarów i pilników ale zupełnie nie mogę pojąć dlaczego wciskają taką ciemnotę. Gdybym się stosował do tej zasady to musiałbym , chyba w sezonie po dwa ( może trzy ) komplety pilników kupować. A tak służą mi po 2-3 sezony. Jedną z kluczowych spraw przy pracy diamentami na płytkach elastycznych jest sposób zamocowania. Mam własny patencik który pozwala, utwierdzając kąt obróbki w środku pilnika na swobodne, elastyczne układanie się powierzchni pilnika na krzywiźnie krawędzi. Dzięki temu pracuje całą swoją długością a nie , wyłącznie początkiem i końcem. Oprócz tego, co kilka posunięć, minimalnie przesuwam lub przekrzywiam pilnik do nieco innego położenia. Pozwala mi na to szybkościsk z siodełek rowerowych. Zmiana strefy pracy pozwala na bardziej równomierne zużywanie. To może być istotna przyczyna, oprócz nadmiernej siły zbyt szybkiego zużycia pilników Co do kątów. Radzę spróbować jazdy na nartach zaostrzonych 88 / 0,5/1(0,75) . Jak dla mnie jest to optymalna relacja dla jazdy rekreacyjnej stylem race.1 punkt
-
Aklim - Kamień to "jakiś tam" materiał ścierny - szlifujący ( piszę jakiś tam, bo zapewne różny skład posiadają różne kamienie ). Z założenia ma być bardziej twardy od materiału obrabianego - to oczywiste. Teoretycznie im bardziej twardy tym lepiej, bo się mniej zużywa - prawda ? Najtwardszy jest diament - to też wiadomo. Pilnik to narzędzie skrawające - też ma swoja twardość a tym samym zdolność do utrzymania ostrości. Pilniki też robione są różnymi technologiami od "zwykłych" hartowanych, poprzez te z dodatkami chromu, wanadu po pilniki spiekowe zwane również frezami (widia). Nie widzę sensu używania miękkich kamieni mając twarde diamenty - po co ? Diamenty maja też inna zaletę - dobrze zrobiony diament jest elastyczny co pozwala mu pracować na całej długości. Zwykłe pilniki niestety są tylko "odrobinę" twardsze od krawędzi. Jeżeli krawędź dostanie uderzenie np kamieniem następuje jej utwardzenie czyli zgniot. Niestety w takim miejscu krawędź bywa twardsza od pilnika i to ona obrabia pilnik. Nawet pilniki z domieszkami tego nie wytrzymują. Wytrzymuje to widia, ale i ona nie jest wieczna - szybko się na zużywa w takich wypadkach, a przy niewprawnej ręce serwisanta potrafi się wykruszyć. Dlatego lepiej/bezpieczniej/oszczędniej jest przelecieć diamentem krawędzie przed ostrzeniem zasadniczym. Jakim diamentem ? teoretycznie jak najgrubszym - 100. Ile razy "przelecieć" ? - nie wiem - bo nie wiadomo jak głęboki jest zgniot. Trzeba to usunąć i tyle . Jeżeli robisz samymi diamentami, zgniotami się po prostu nie przejmujesz - zgnioty są groźne dla pilników i ostrzałek z modułami. Dlatego ostrzałek by być uczciwym polecać nie mogę. Układ kamień i pilnik w rzędzie nic nie dają - jednorazowe przejechanie kamieniem nic nie daje, a zaraz po tym leci pilnik. Nawet jeżeli jako drugi moduł jest widia...Widia zbierze raz i drugi, ale nie jest wieczna. Z lenistwa czasami jak poczuję zgniot przelecę widią, ale to nie jest dobre dla niej. Jeżeli przed ostrzałką użyjesz diamentu , to powinien on siedzieć w kątowniku... to po co wyrzucać kasę na ostrzałkę jak masz już kątownik ? Co do wykończenia - wg mnie nie ma (jak na wstępie) dyskusji kamień czy diament. Jest pytanie jaka granulacja. Im drobniej tym lepiej. Nie ze względu na jakość poślizgu, bo tu będą niewyczuwalne różnice i nieistotne dla amatora, ale ze względu na trwałość krawędzi. Im gładsze tym się mniej wyrywa ( dłużej trzyma ostrość ). Im szybciej jeździsz tym bardzie warto popracować na wykończeniem. PS Diamenty - jeżeli umie się ich używać zużywają się bardzo wolno - od 5 sezonów używam jednego kpl i nie widzę by ich "ubywało". Przez te lata to setki ostrzeń lub "podostrzeń". Ale widziałem identyczne diamenty załatwione w ciągu tygodnia na jednym wyjeździe.1 punkt







