Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. gregre0

    gregre0

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      714


  2. zzocha

    zzocha

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      393


  3. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 290


  4. Maria

    Maria

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.04.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Już drugi sezon usiłowałem się wybrać do poleconego przez Berrego Innerkrems. W końcu się udało, ale......... Wynajęliśmy pokój w niedużym hoteliku w Rennweg (20 min samochodem on Innerkrems i 10 minut od Katschberg). Pierwszego dnia oczywiście jedziemy do Innerkrems. Pochmurno, wieje, decydujemy się na początek na jazdę po łatwiejszej stronie, ale dającej lepszą osłonę przed wiatrem. Wsiadamy na krzesełko B, (po drodze oglądamy takie zapewnienie dostaw śniegu) zjeżdżamy 9 na dół i...... powtarzamy tak do końca dnia. Trasa nie zachwyca (większość trasy z przechyłem na lewo). Widoczność kiepska cały dzień. Na wjazd wyżej orczykiem się nie decydujemy (zdjęcie zrobione przy świetnej widoczności jak na ten dzień). Dzień drugi – pogoda nie lepsza – jedziemy do Katshberghohe i wciągamy się krzesełkiem na Aineck’a. Na górze kompletne mleko. Na szczęście udaje się nam znaleźć tablicę z drogowskazami. Niemal na macanego jedziemy w dół autostradą A1. Dopiero po południu (w drodze powrotnej odkrywamy, że przejechaliśmy tuż obok ciekawej, (przezroczystej) niebieskiej górnej stacji gondoli nawet jej nie podejrzewając w tej mgle. Po pokonaniu 6 km docieramy na dół ( po drugiej stronie góry) i tu na trasie 21 pozostajemy do popołudnia. Początkowo nawet tak nisko jest kiepsko z widocznością, ale potem się nieco poprawia i spędzamy kilka naprawdę fajnych godzin, (choć stale na jednej trasie nr 21). Dopiero pod koniec dnia wciągamy się na górę i poznajemy powrotny zjazd 11 do Katshberghohe (11a wygląda na nieprzygotowany). Dzień trzeci – piękne słoneczko – jedziemy poznać drugą stronę ośrodka Katshberghohe. Wciągamy się krzesełkiem na Tschaneck i zwiedzamy kolejno wszystkie trasy w kierunku na Rennweg. Ponieważ ostatnie trasy są obsługiwane przez orczyki, wracamy na początek i spędzamy resztę dnia na 3 , 4 i 6. Świetne, szerokie trasy – ludzi nie za wiele – wyszaleliśmy się, aż nogi zaczęły wysiadać. Czwartego dnia zrobiliśmy wypad do Turracher Hohe (poszukać Mihumor’a). Na początek (przy kiepskawej widoczności) przetestowaliśmy trasy zjazdowe z Kornock’a oraz Panoramę, ale nie zachwyciły mnie – brakowało im charakteru. Potem przenieśliśmy się na drugą stronę doliny. Po dotarciu w pięknym słońcu do krzesła Turrachbachn wiedzieliśmy, że na ten dzień już nic więcej szukać nie potrzebujemy – no może z wyjątkiem jakiejś knajpy. W tej okolicy jedyna knajpka jest przy dolnej stacji krzesła, ale serwuje głównie płyny. Po paru godzinach spędzonych na 34 i 21 (z przerwą na wypad na małą przekąskę) stwierdziliśmy, że TH nam się bardzo podoba. Mihumor’a nie spotkałem, (choć jak się potem okazało przez jakieś 2 godziny jeździliśmy tym samym krzesłem). Kolejny dzień to powrót na Aineck’a. Tym razem w pięknym słońcu na początek 11 i 11a (tym razem przygotowana) a potem zwiedzenie A1 (nareszcie wiem jak wygląda). 6 km wycinania łuków nawet na takiej niebieskiej trasie to można poczuć w nogach. W sumie tego słońca zaczyna się robić za wiele – fajne jest, ale stok rozmięka i po południu to już robi się ciężka jazda. Dzień ostatni w Karyntii - pogoda znów piękna – wracamy do Innerkrems. My jednak mamy pecha do tego miejsca. Tym razem jego przyczyną są jakieś międzynarodowe zawody w SG. Najlepsza trasa 1 – cała zamknięta. Wjeżdżamy na górę, wyciągam aparat i ...... wyświetlacz zgnieciony. Musiałem go ścisnąć nachylając się żeby dopiąć buty. Więcej zdjęć nie będzie. Obracamy parę razy po 2 ale bez zachwytów, potem przenosimy się na 8 (w dolnej części ma całkiem ładne nachylenie i jest jeszcze dobrze twarda). Zawody się kończą koło 13 i wtedy otwierają stok. Obracamy ze 3 razy na 1 i..... niestety musimy kończyć jazdy w Karyntii (do 19 musimy odebrać klucze do kwatery w dolinie Fassy). Szkoda, ale postanawiamy – my jeszcze tu wrócimy. Na połączeniu 1 i 8 to mogę więcej jak jeden dzień spędzić.
    4 punkty
  2. Pozwolę sobie przytoczyć tekst z 1934 roku dotyczący slalomu i biegu zjazdowego - ówczesnego, ale z nawiązaniem do jeszcze wcześniejszych czasów. Tekst pochodzi z książki Artura Kasprzyka i Bronisława Czecha (który, jak zapewne wielu z Was wie, był też wykwalifikowanym trenerem sportowym, absolwentem CIWF w Warszawie) Narciarska zaprawa biegowa i skokowa. Jest tu mnóstwo informacji na interesujący nas temat. Cytuję (wiernie, z pozostawieniem ówczesnej interpunkcji i skrótów):Biegi zjazdowe nie są właściwie żadną nowością. Nie są tą nowością zwłaszcza u nas w Polsce, gdyż przed przyjęciem wzorów norweskich i klasycznego programu odbywaliśmy nasze zawody jedynie w konkurencjach zjazdowych (lata 1922/23).Nasze t. zw. główne biegi szły przed laty po stromych stokach nawet wyznaczane były bramki, które zawodnik musiał przejeżdżać (podobnie jak to jest obecnie) mieliśmy nawet swoje slalomy rozgrywane wcale często. Były to tak samo biegi sztucznej jazdy, choć wymagania były wówczas inne. W dawnych slalomach urządzanych w Polsce obowiązywało wykonanie ewolucji, które były modne jak telemark i kristjania i t. p. O zwycięstwie decydował czas oraz klasyfikacje sędziów, którzy oceniali poprawne wykonanie każdej ewolucji. Dzisiejszy slalom jest oczywiście odmienny, nie wykonuje się ewolucji nakazanych, ale są ewolucje wymuszane przez teren i przez wyznaczenie trasy. Slalom odbywa się w dwu kolejkach, przyczem w odwróconym porządku startują zawodnicy w drugiej kolejce.Rozróżnienie biegu zjazdowego od slalomu wymaga zasadniczego wyjaśnienia. W pierwszym chodzi głównie o umiejętność oceny terenu i śniegu, a najważniejszą rolę gra wysoka sprawność w zjeździe strzałą bez pomocy kijków, w drugim mamy wyczerpującą próbę sprawności w zakresie ewolucji.Bieg kombinowany typu t. zw. alpejskiego, który rozgrywamy o mistrzostwo Polski, składa się z biegu zjazdowego oraz slalomu ocenianych w sumie.[...] Ćwiczenia slalomowe wymagać będą następujących znajomości zasad. Wiadomą rzeczą jest, że w slalomie nie wolno odrywać nart od śniegu (skok terenowy, obskok, jakobsen wszystko to zabronione), a jeździ się przeważnie kristjanią nożycową i z oporu, które trzeba do perfekcji opanować. Cały bieg trwa bardzo krótko, decyduje oczywiście czas (każdy ułamek sekundy), dlatego też powinien się odbyć w pełnym pędzie (w pełnym gazie), a jedynie bramki należy brać spokojnie, pewnie i wolno dlatego, że nie wolno ani bramki ominąć, ani uderzyć chorągiewki dziobem narty. [...][...]Tor dla slalomu podczas treningu powinien być również sumiennie przygotowany, tak jak do zawodów t. zn. silnie ubity, wyrównany i bez dziur. Sam tor należy zmieniać przez przestawianie bramek w różnych terenach dla urozmaicenia i obycia się z różnorodnością terenu.Poniżej zdjęcia schematu toru slalomowego i jego poszczególnych elementów. Książka zawiera też opis techniki ich pokonywania.
    2 punkty
  3. Na wstępie;wielkie dzięki za miłe towarzystwo! Muszę przyznać,że Mysiałek jest dziś wyjątkowo szybki ;był dziś przede mną na miejscu(ale nie dość szybki,żeby wyprzedzić mojego imiennika,tutaj Ravicka),wyprzedził mnie w drodze po schabowego,szybciej zjadł,szybciej skończył jazdę,szybciej dojechał do domu i szybciej napisał relację.Raz chciałem zatrzymać się i zaczekać na niego... ależ byłem w błędzie - Mysiek już czekał na Nas na dole! Kto wie,czy przypadkiem teraz mnie nie wyprzedził z browarem po-nartowym... :eek: W zasadzie to Mysiek wszystko napisał.Dorzucę tyle,że to przygotowanie trasy miejscami baaaardzo kiepsko.Tu i ówdzie bywał taki pas miękkiego i grząskiego śniegu,do tego ja trafiłem na niespodziewankę;jakąś górkę,na której niemal się wyłożyłem. Nie byłoby tak źle,gdyby choć pogoda dopisywała,niestety ciągle padał taki śnieg z deszczem i to intensywnie! Opad ten powodował,że prawie nic nie widziałem przez swoje gogle,a do tego później zaczęło łapać narty.Ale nie będę tylko narzekał,bo rano dało się fajnie pojechać. Obudziłem Dżonkę(miała jeździć),która spała sobie w aucie i udaliśmy się na jedzonko,porcję obfite,ale ten schabowy to chyba ze szczura był... Pojedzeni państwo Mysiałkowie decydują się wracać do domu,mają dość tych "nawilżonych" ciuchów. Ja z Ravickiem decydujemy się jeszcze trochę pojeździć,w końcu to chyba ostatni raz w tym roku.Niestety marznąca w aucie Dżonka,ale też pogarszające się warunki i przemoczone ciuchy przekonują mnie,żeby dać sobie spokój.Pożegnanie z Ravickiem i idę do auta,a tam taka skulona bidulka siedzi... Jeszcze taka mała ironia. Mówiłem z Ravickiem o tym,żeby jeszcze w drodze powrotnej na rybki się udać,bo mam nawet robaki w aucie... no właśnie,sądziłem,że siedzą sobie w pudełeczku,a one zwiedzały sobie cały bagażnik,do tego część już prawie by się przebiła do części pasażerskiej. :eek: Trzeba było pojechać na stację na odkurzacz... Jutro oddaję auto do serwisu,a oni tam po robocie myją również wnętrze - chciałbym widzieć ich miny... Jeszcze raz dziękuję Kasi,Michałowi i Maćkowi za mile spędzony dzień!Nie ważna jest pogoda i warunki,ważne jest towarzystwo!
    1 punkt
  4. 1-szy raz w Białce A4 pusta, zakopianka pusta =2h drogi Sosnowiec-Białka. Na parkingu może z 5 samochodów i.... nie widzę Johnnego. Znaczy się... nie jesteśmy ostatni !! Ale pierwsi - jak się później okaże- też nie Pozdrowienia dla Ravicka Szukamy kasy... zamknięte ale... dzisiaj za darmoszkę Niestety pada deszcz, deszcze ze śniegiem a na górze śnieg. Trasy: tam gdzie przejechane ratrakiem twarde ale... 1) pomiędzy śladami ratraka miejscami niewyratrakowane pasy... czyli normalny miękki śnieg... 2) na najfajniejszej (z góry trasie) - bodajże czerwonej... dziury i nierówności jak za najlepszych czasów na Pilsku ... 3) pomiędzy śladami ratraków góry i doliny. Śniegu jeszcze dużo, ale też i pare większych przetarć. IMHO gdyby się uparli to jeszcze długo by tam człek pojeździł. Ośrodek: bez tłumów 1 klasa. Wyciągi ok a nawet bardziej. Trasy dość urozmaicone. Dużo wypożyczalni i jadłodajni Spory parking, ubity ale jednak pozostawia błotniste ślady. Podsumowując: niestety ja się zawiodłem na przygotowaniu dzisiaj stoków. Może to i kwiecień i ostatni dzień, ale widać po prostu, że się nie postarali.
    1 punkt
  5. zerknij tutaj: http://www.ferienhaus-alpenrose.at/ fajny apartament, położony w centrum Hippach. jedyny "mankament" to preferowana niemieckojęzyczność, ale można sobie poradzić. cena w tym terminie powinna oscylować w okolicy 15EUR albo i mniej.
    1 punkt
  6. jak na hippach to bardzo dobra cena
    1 punkt
  7. Re Więcej info.tel.0694427773
    1 punkt
  8. Re Mam bardzo dobry nocleg w Hippach-Schwendberg,18 euro ze sniadaniem, Schwendberg 339a,Bertoni,tel+4352822196,fax +4352824953,tylko jest kawałek podjazdu od głownej drogi...
    1 punkt
  9. Pogrzeb tutaj http://www.zillertalinfo.pl/
    1 punkt
  10. Taniej może być w Hippach , Ramsau , Mayrhofen może być już trochę droższe z tamtąd to ok 20km . Myślę że na Penkenie jeszcze spokojnie możecie spróbować pojeżdzić.Jak kupicie karnet powyżej 3,5 dnia to i tak macie na cały region
    1 punkt
  11. Myślę, że możecie jechać całkowicie w ciemno, a na pewno znajdziecie lokum ze wszystkimi bajerami w dobrej cenie. Proponuję, aby zanim zaczniecie pytać o apartamenty, zajrzeć na informację elektroniczną. Są one praktycznie w każdej miejscowości, można znaleźć telefony, a nawet zadzwonić z bezpłatnego. Jeśli zamierzacie jeździć tylko na Hintertuksie, to proponuję zacząć szukanie od tej właśnie miejscowości i ewentualnie zjeżdżać w dół. Byłem tam w styczniu. Było super (jeździłem w całej dolinie, codziennie gdzie indziej).
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...