Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.04.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
Kontynując posezonowe wspomnienia narciartskie, chciałem dzisiaj, Forumowiczom Skionline, przypomnieć sylwetkę Jana Gąsienicy-Ciaptaka, wielokrotnego Mistrza Polski w narciarstwie alpejskim, olimpijczyka z St.Moritz (1948), Oslo (1952) i Cortiny d' Ampezzo (1956). "- Uwaga: Ciaptak jedzie! Ten okrzyk, podawany z ust do ust na trasie popularnej „dwójki” wyprzedzał jak błyskawica znakomitego alpejczyka, Jana Gąsienicę-Ciaptaka, który z prędkością 90 km/h mknął na złamanie karku do mety. Aż 28. razy zwyciężał w Mistrzostwach Polski, był znakomitym alpejczykiem, ale i niezłym skoczkiem. Startował w tej dyscyplinie na olimpijskim konkursie w 1948. Potem porzucił ponad dwumetrowe skokówki dla nart zjazdowych. Rok 1954. Narciarskie mistrzostwa świata w konkurencjach alpejskich w Are w Szwecji. Startują w nich polscy alpejczycy: Andrzej Gąsienica-Roj, Józef Marusarz i Jan Gąsienica-Ciaptak. Po podsumowaniu wyników okazuje się, że Polak, Jan Gąsienica-Ciaptak z łączną notą 20.85 punktu zajmuje ósme miejsce w trójkombinacji alpejskiej, obok najlepszych w tym czasie narciarzy świata: Steina Eriksena, Christiana Pravdy, Stiga Sollandera, Jamesa Coutteta i innych. Pierwszy raz Polak wchodzi do dziesiątki najlepszych alpejczyków świata, nawiązując do pięknych przedwojennych tradycji zjazdowych Bronisława Czecha, Jana Lipowskiego, Stanisława Marusarza i innych zawodników. Warto dodać, że w „dwudziestce” było jeszcze dwóch Polaków: 10. Andrzej Gąsienica-Roj z notą 22.86 punktu, a 12. Józef Marusarz 26.81 pkt. Piękne to były czasy dla polskiego narciarstwa. Jan Gąsienica-Ciaptak jeździł niezwykle brawurowo i znakomicie pod względem technicznym, był samoukiem, ale przez długi okres znajdował się w pierwszej piętnastce narciarzy alpejskich świata. Jak pisze dr Tuszyński w tym właśnie fakcie, że nigdy nie hamował i jechał na całego, tkwił sekret jego zwycięstw, popularności i najważniejsze, że ten alpejczyk był ozdobą krajowych i międzynarodowych zawodów. Szeroki uśmiech a la Robert Redford dodawał mu uroku. Ciaptak, oprócz tego, że świetnie prezentował się w konkurencjach alpejskich, był niezłym skoczkiem i z sukcesami startował np. w słynnych „czwórmeczach”. Jan Gąsienica Ciaptak urodził się 17 grudnia 1922 roku w Zakopanem. Przed wybuchem II wojny światowej był już dobrze zapowiadającym się juniorem. Jego pierwszym klubem była SN PTT, po 1950 r. startował w barwach CWKS-u . Do klubu SN PTT zapisał się w wieku 12 lat, a pierwsze starty pokazały, że jest znakomitym technikiem. Oto garść wspomnień z przeszło 20. lat narciarskich startów. Zaczął jeździć jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Startował najpierw, jak większość młodych chłopców, w zawodach z przeszkodami dla dzieci na Lipkach. Uprawiał wszystkie konkurencje: zjeżdżał, skakał i biegał na nartach, zaliczając zjazdy przez słynne „wyćwiki”. Czym były owe słynne „wyćwiki”? Były to karkołomne wprost zjazdy po reglach, które uprawiali chłopcy z Krzeptówek. Na wprost, stromym terenem, przez las, na złamanie karku... Wyrabiały w młodych adeptach narciarstwa refleks, szybkość i odwagę. – Było wtedy kilka grup chłopców, którzy uprawiali sport narciarski: pierwsza na Małym Żywczańskiem, druga na Krzeptówkach i trzecia w Kościelisku. Pierwsze narty zrobił mi ojciec, to były dobre narty, bo ojciec był znanym cieślą – wspomina Jan Gąsienica-Ciaptak. W 1937 r. wygrał slalom juniorów w Suchym Żlebie na Kalatówkach. Zainteresował się nim ówczesny trener polskich zjazdowców Franz Zingerle. W czasie wojny Ciaptak podpatrzył kiedyś zawodników niemieckich, ich płynna jazda techniką „równoległą” zrobiła na nim duże wrażenie. Po wojnie wrócił do sportu. Zaczęła się kariera piękna, ale usłana także upadkami i kontuzjami. Startował trzykrotnie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich: 1948 – St. Moritz, 1952 – Oslo i 1956 Cortina d' Ampezzo. Ponadto zajął 8. miejsce w trójkombinacji alpejskiej i 15 w slalomie w MŚ FIS w Are w Szwecji (1954). Warto dodać, że na najtrudniejszych trasach alpejskich: w Wengen, Kitzbühel, Ga-Pa, Chamonix, Radstadt, Soelden wielokrotnie znalazł się w „piętnastce” najlepszych. Lubił zjazd, ale szczególnie dobrze czuł się w slalomie gigancie. Był też mistrzem slalomu. Czasami na zawody w Alpy jechał bez ani jednego treningu biegu zjazdowego! Dzisiaj to się nie mieści w głowie, ale kiedyś w latach 50. tak właśnie było. Braki treningowe i sprzętowe (nasi zawodnicy przeważnie mieli gorszy jakościowo sprzęt od ich zachodnich kolegów) nadrabiał, jak i jego koledzy: Roj, Dziedzic, Marusarz, Zarycki i inni, góralską brawurą i ogromną odwagą. Ciaptak słynął z wyśmienitej techniki, a swoją klasę pokazywał też wielokrotnie w Zakopanem podczas Memoriału Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Jego nazwisko wzbudzało podziw u kibiców, którzy tysiącami obstawiali słynną trasę „FIS 2” z Kasprowego Wierchu. Mówiono: - Ciaptak jedzie! Na te zawody przyjeżdżała wówczas czołówka świata: Austriacy, Francuzi, Włosi, słynni alpejczycy Schranz, Schuster, Zimmerman, Bozon, Allais i wielu innych. Słynne były pojedynki w slalomie zakopiańskiego alpejczyka z mistrzem „Kandaharu” Schranzem (w 1957 r.), czy znakomitym austriackim alpejczykiem Schusterem (na Memoriale w 1955 r.). Obydwa skończyły się remisem. Apogeum umiejętności Ciaptaka przypadło na połowę lat 50. Zdarzały się Mistrzostwa Polski z których Ciaptak przywoził na rodzinne Krzeptówki komplet złotych medali. Pamięta też Stanisława Marusarza, którego chyba właśnie on pierwszy raz nazwał „Dziadkiem”. Stało się to podczas zawodów w Bańskiej Bystrzycy. Nasi reprezentanci wracali pociągiem z Czechosłowacji do kraju i na jednej ze stacji Marusarz zdobył dla wygłodniałych młodych sportowców kilka bochenków chleba, ale Ciaptak wtedy spał i chleba nie dostał. Gdy obudził się powiedział z lekkim wyrzutem: - A o mnie zeście „dziadku” zabocyli? Określenie „Dziadek”, symbolizujące wielki szacunek do Marusarza, charakterystyczny dla pokolenia powojennego, ogólnie się przyjęło i już pozostało. Ciaptak słusznie w latach 50. i 60. był nazywany był niezwyciężonym królem polskich tras zjazdowych, zdobył na nich aż 28. złotych medali Mistrzostw Polski. Karierę zakończył w roku 1966, zdobywając na koniec srebro w kombinacji alpejskiej, brąz w biegu zjazdowym, a miał wówczas 44 lata. Rywalem, którego szczególnie się obawiał był „Simek” Zarycki, także jak on mieszkaniec Krzeptówek. – Simek często wypadał z trasy, bo jechał na złamanie karku, ale jak dojechał do mety, to nie było na niego siły. Jego obawiałem się najbardziej – wspomina. Ciaptak też nieźle skakał. W zakopiańskich Memoriałach w końcu lat 40. zawsze znajdował się w czołówce w konkursach na Wielkiej Krokwi. Ciekawostka, Wspomnienie: Pamiętna nagroda… Wspomnienia z alpejskich tras ma różne: przyjemne i przykre. Uważa jednak, ze swoje przysłowiowe „5 minut” wykorzystał. Jedno ze wspomnień szczególnie mocno tkwi w jego pamięci: „Było to na jakichś zawodach w Austrii, chyba w Kitzbühel. Zająłem w jednej konkurencji 10-te miejsce. System nagradzania zawodników wyglądał w ten sposób, że wszystkie nagrody leżały na ogromnym stole. Zawodnicy byli wywoływani do stołu według kolejności zajętych miejsc i każdy wybierał co chciał. Na stole stało kilka par przepięknych wyczynowych butów zjazdowych, o jakich marzyłem od paru lat, ale niestety byliśmy wtedy zbyt biedni, aby można sobie było pozwolić na kupno takich cudów. Pamiętam, że jedne z nich leżały na stole jeszcze wtedy, gdy wywołano do stołu zjazdowca, który zajął miejsce tuż przede mną. Byłem bardzo zdenerwowany i tylko wzdychałem, aby ten nie wybrał butów. Niestety wybrał właśnie te buty mimo, że na stole było jeszcze wiele innych atrakcyjnych nagród. Myślałem, że mnie wtedy rozerwie ze złości. -------------------------------------------------------------------------- Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://www.archiwum.watra.pl/narty/ciaptak/index.html ...w tym opisy poszczególnych zawodów (Olimpiady), w których brał udział Jan Gąsienica-Ciaptak z Krzeptówek. Znajdziecie tam również bardzo ciekawe zdjęcia... ...na koniec należało by dodać, że wspomniany Narciarz cieszył się olbrzymią popularnością wśród kobiet ze względu na swoją urodę - ciekawe jak to ocenią Forumowiczki?5 punktów
-
Może warto stworzyć jedno miejsce na forum w którym informowalibyśmy się o różnych ciekawych książkach, publikacjach lub filmach o narciarstwie. Teraz te informacje są porozrzucane w wielu wątkach i przez to niektóre z nich mogą przemknąć nie zauważone. Jeśli się przyjmie to polecam książkę Andrzeja Bachledy "Taki szary śnieg". Autor z humorem i dużą dozą samokrytyki pisze o całej swojej karierze alpejczyka.4 punkty
-
To w temacie klasyka:) Skleiłem pierwsze wypociny:D Przepraszam za jakość ale youtub zmasakrował już i tak nieciekawe video. Ten film był kręcony kamerą 8mm w roku 1982 (nie pytajcie jak robiłem konwersje do mpg:cool:) Pierwszy przejazd to ja ale miałem 15 lat:eek: Prowadzę też węża:D W wężu zdaje się że jedziemy to nieprzeniknione KpK.(niestety słabo to wyszło) Na koniec ciekawostka - wyciąg wyrwirączka Pozdrowienia4 punkty
-
Cześć Na TVP kultutra tez leci dośc regularnie - przynajmniej trzy razy go tam złapałem. Cześć Byc może niedobrze przekazałem intencje. Kiedys narciarz po prostu brał narty i jechał. Teraz ma tysiące wymówek i musi spełnić tysiąće warunków aby zjechać. Dobór nart, ubioru, butów, pleacka kijków itd powoduje, że zawsze jakiś element wyposażenia może nie zagrac i ze zjazdu nici. Zobacz jak częste sa twierdzenie że na takich nartach to sie nie da a na owakich to da itd. Czasami prowadzi to do takich przegięć, że człowiek chcący nauczyć sie jeździć na nartach pyta jak to zrobić i dostaje odpowiedź, że musi zainwestować w specjalną bielizne, odzież z membranami, kask, gogle, rekawice i buty a narty to niech najpierw sobie przetestuje :). Przeciez to jest chore - nie uważasz. Pozdrawiam3 punkty
-
Johnny zaczął...w Poście: Zakopane 1939... http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=104147#post104147 ...a ja pomyślałem by sprawę wyciągnąć do Nowego wątku. Polski Stary i Czarno-Biały Film. Rozgrywająca się w środowisku narciarzy - wyczynowców historia utalentowanego, ale niesubordynowanego sportowca walczącego o prawo powrotu do reprezentacji. Świetny, ale niezdyscyplinowany narciarz, Gazda, udowadnia, że nieprzejezdna do tej pory Ściana Czarownic nadaje się jako przyszła międzynarodowa trasa zjazdowa. Miłość do piosenkarki z zakopiańskiego lokalu nocnego komplikuje wprawdzie jego życie sportowe, lecz w finale stać go będzie na honorowy gest w stosunku do swego największego konkurenta. Kasprowy...klimaciki... Poniższy link - do filmu. http://chomikuj.pl/ShowVideo.aspx?id=670750612 punkty
-
Warunki dobre ! Właśnie wróciłam z małej wyrypki. W każdym razie, że rano uczciwie wlazłam taszcząc sprzęt od samego dołu, a musiałam się spieszyć, wracałam podszedłszy do dolnej stacji Gąsienicowej, by dostać się do kolejki, i wjeżdżając krzesełkiem widziałam, że tam warunki jeszcze o 2 po południu wyglądały OK! Oczywiście trochę muld, ale nawet stanowczo mniejszych niż by się można spodziewać (tylko na zjeździe do Kotła i ostatnich przewężeniach, mniejsze niż pamiętałam. Śnieg przyzwoity, nie żadna breja. Liliowe i okolice wyglądają zachęcająco. Do dolnej stacji kolejki Gąsienicowej śniegu właściwie brak. Oczywiście Skupniów Upłaz i Karczmisko gołe. Ja, oczywiście, wybrałam trasę która okazała się uciążliwa (czemu zawsze tak robię, sama chciałabym wiedzieć ), i pchałam się przez Dubrawiska, które polecić można tylko dla cierpliwych - na przemian śnieg i kamole, ile razy zakładałam i zdejmowałam narty, nie policzę. Nie szło mi to zbyt szybko. A że do Kuźnic dostałam się po 6 (cholerne parkingi - na Karłowicza wielki napis "Parking całodobowy", zamknięte na 4 spusty, i żywego ducha, musiałam wracać do Ronda), to na Krzyżne już nie było sensu - przed samym zejściem do Pańszczycy wlazłam sobie na górkę i pojeździłam trochę po cudownych polach śnieżnych. Trochę żałuję, że wcześniej nie zboczyłam na samą Żółtą Turnię - podobnym, a może nawet mniejszym wysiłkiem zaliczyłabym porządną górę, widać było jak na dłoni dobre podejście i czyjś ładny ślad. PS. Kiedy usłyszałam cenę 26 zł za sam zjazd wagonikiem (w dodatku do 8 za krzesło) lekka cholera mnie wzięła, i coś tam nagadałam panu w okienku, ale nie sądzę, żebym zrobiła jakieś wrażenie .2 punkty
-
Cześc Maćku co Ty piszesz? Jaki freeride? Po prostu człowiek normalnie zjechał i koniec. To My stoworzylismy setki okresleń, wymyslilismy specjalny sprzęt i całą filozofie żeby móc dorównac naszym dziadkom, którzy robili to samo na nartach ręcznie wystruganych z drewna. Działalnośc górska, która kiedyś dla narciarza była normą - podejście i zjazd - teraz owiana jest madialna legendą niedostepności abysmy my - cieniasy - mogli sobie wytumaczyć jacy jesteśmy kiepscy. Sami podsycamy tą legendę, dyskutujemy o szerokościach i taliowaniu aby pokryc naszą nieudolność. Tak jest prawda. Pozdrawiam2 punkty
-
Myślę sobie, że aby oddać obecny stan rzeczy w narciarstwie, idealnie pasuje skądinąd idiotycznie użyte powiedzenie w kontekście polskich pilotów. Dobry narciarz pojedzie na przysłowiowych "drzwiach od stodoły". Na poparcie tej tezy zaobserwowałem ostatnio na Kasprowym taki przykład, kiedy pod koniec dnia wszyscy uprawiali walkę o byt w szyjce na Gąsienicowej (muldy), podczas kiedy jeden starszy narciarz na tzw. ołówkach o sporej długości przelatywał pięknie nad trudnościami terenu. Patrzyło się na to jak na Ciaptaka, czy Grocholską z tego filmu.1 punkt
-
Kolego Shuger dlaczego kolega zachowuje się jak by spadł z choinki? Widział kolega jakąkolwiek inwestycje w Polsce (wyciąg narciarski, kolej linowa itd) nieoprotestowaną przez środowisko stowarzyszeń eko? Wszyscy inwestorzy robią przekręty? A były kiedykolwiek słyszalne gdzieś w mediach protesty tychże środowisk, przeciwko budowie stacji benzynowych, lub centrów handlowo-kinowo-hiper-cośtam? A gdzie są te "wspaniałe" stowarzyszenia eko np. do problemu ustawy wrakowej i stransgranicznego przemieszczenia odpadów (czyt. samochodów bezprawnie sprowadzanych z zagranicy i rozbieranych na części bez jakichkolwiek opłat) Dlaczego w tworzeniu tej ustawy nie uczestniczyły te stowarzyszenia i nie pojawiły się na wielu organizowanych sympozjach dyskusyjnych wspomagających powstanie w/w ustawy? Dlaczego te stowarzyszenia nie wskazują "szarej strefy" odpowiedzialnej za niesamowite zanieczyszczenie gleby, wód gruntowych, sprowadzanie milionów ton niebezpiecznych odpadów,śmieci,oleji? Przecież im ponoć zależy na środowisku naturalnym o które walczą jak lew przy budowie inwestycji narciarskich. O skali problemu może uzmysłowi link http://fors.pl/pliki/raport_fors_20100407.pdf.1 punkt
-
Dobrze to ujales, byc moze nie do wszystkich trafia. Dobrze, ze jest jeszcze drugi obieg : jezdza a na forum? nieobecni.1 punkt
-
tutaj link do tego filmu na samym dole a program do ściągania polecam FRD pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Johnny dobrze pamiętasz tytuł "Ściana Czarownic" była emitowana kilka razy w TVP Kultura - w przeciągu ok roku nie pamiętam dokładnie ...być może będzie ponowna emisja? Film spokojnie powinieneś znaleźć gdzieś w necie (oczywiście nie zachęcam do piractwa). http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121829 http://www.filmweb.pl/f12074/%C5%9Aciana+czarownic,1966 ^^^ krótkie informacje o Nim. ...w marcu na Allegro przemknęła mi oferta sprzedaży oryginalnego Plakatu zapowiadającego film...więc i z kupnem samego filmu pewnie nie powinno być kłopotu...trzeba tylko poszperać :D:D PS. Znalazłem ponownie tą aukcję: http://www.allegro.pl/item1018354156_plakat_z_filmu_sciana_czarownic_z_1967_roku.html ...plakat fajny. PS2. Tu można film obejrzeć za darmo: http://chomikuj.pl/Starykinomaniak/-+KLASYKA+FILMU+POLSKIEGO/Filmy+powojenne/*c5*9aciana+czarownic1 punkt
-
panie Ślusarczyk odpie......... się pan od Gminy Andrychów , której, w przeciwieństwie do pana , jestem mieszkańcem:cool: .Poradzimy sobie bez twojej pomocy. Zajmij się pan lepiej nielegalnymi wysypiskami śmieci , nieszczelnymi szambami , sprzątaniem lasów i koryt rzek ,paleniem w domowych piecach CO różnych świństw, edukacją ekologiczną młodzieży itd , itp - no , ale z tego zdaje się nie można żadnej większej kasy wyciągnąć1 punkt







