Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 751


  2. dareklewandowski

    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      3 481


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 967


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 12.02.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Mistrzostwa Świata w narciarstwie wysokogórskim rozpoczynają się 18 lutego we włoskiej miejscowości Claut w Dolomitach Friulijskich. Polskę reprezentuje 12 skialpinistów. Do 25 lutego rozegranych zostanie pięć konkurencji w tej coraz bardziej popularnej odmianie narciarstwa, m.in. bardzo widowiskowe sprinty i rywalizacja sztafet. Polska reprezentacja w Claut to 12 zawodników, którzy będą mieli okazję zmierzyć się z najlepszymi skialpinistami z kilkunastu krajów. Udział w mistrzostwach potwierdziło ponad 200 zawodników z Europy, Azji, Kanady i USA. Faworytem zawodów jest Andrzej Bargiel, który po spektakularnym pobiciu rekordu Denisa Urubko we wrześniowym biegu na Elbrus, swoje przygotowania do sezonu skialpinistycznego podporządkował właśnie mistrzostwom w Claut. Udział w Mistrzostwach Świata to ważne doświadczenie i sprawdzian dla polskich zawodników szczególnie w perspektywie tegorocznych zawodów finału Pucharu Świata, które odbędą się 16 kwietnia 2011 roku w Zakopanem. Więcej informacji na www.claut2011.org oraz www.memorial.topr.pl ------------------------------------------------------------------------------------------- Ponieważ w narciarstwie nie mamy nikogo na tym poziomie... ...Trzymajmy Kciuki za Naszego Zawodnika
    2 punkty
  2. Zawsze i wszędzie? Tak samo? Wg mnie to po prostu błąd a może po prostu daremne wysiłki Ja wolę dostosować technikę, czy innymi słowy wybrać jedną z nich/jeden ze sposobów jazdy zależnie od warunków/stoku/nart/pogody/zaludnienia stoku itp. Mam ochotę lekko sprowokować bardzo cenię wszelkie ewolucje kątowe, wydają mi się niezbędne zarówno w nauczaniu jak i dla bardzo doświadczonego narciarza po wielu latach na nartach ...tylko jak tam utrzymać zawsze taki sam ślad i rozstaw nart?! ))
    2 punkty
  3. No to relacja z pierwszej ręki - też jestem w Radstadt. Dziś pogoda kijowa...wybrałem się do Zauchensee bo troszkę wyżej. U góry mgła, śnieg...na dole spory deszcz +3. Mokro, ciężko, trudna jazda. Ludzi umiarkowanie ale bez kolejek. Późnym popołudniem troszkę zaczęło się przejaśniać. Trasy fajne ale niektóre(np czarna 8) w tych warunkach to naprawdę wyzwanie. Jakieś nieliczne przetarcia były ale raczej bez problemu ze śniegiem. Trasa pucharu świata świetna ale niestety dzis bardzo wymagająca. Zobaczymy jak będzie jutro, ma nie padać, w nocy lekki mróz w dzień lekko na plusie. Pozdrawiam.
    2 punkty
  4. Noc w Sodzie może być też widowiskowa - Ortler w gwiazdach Na nartach wczoraj było tak:
    2 punkty
  5. 1 punkt
  6. http://kontakt24.tvn.pl/temat,wypadek-na-stoku-snowboardzista-nie-wyhamowal,71728.html ale dziewczyna oberwała. Oby nie skończyło się urazem psychicznym i rezygnacją z dalszej nauki
    1 punkt
  7. Według mnie to bardzo zły wybór, z tego co obczaiłem dzisiaj pogodę to w Tyrolu ma być najcieplej:rolleyes:. Szukając wysoko położonego ośrodka nie patrz tylko na wartość górną, ale głównie zwracaj uwagę na wartość dolną, czyli jak nisko schodzą trasy, to jest ważniejsze. Jeśli chodzi o ośrodki na taką wiosenną pogodę to: Obertauern, Katschberg, Turracherhohe, Grossglockner Resort, Schladming, Reiteralm, Haus, Hochwurzen - te cztery nie są co prawda wysoko położone ale panuje tam mikroklimat i zawsze jest coś chłodniej niż gdzie indziej, no i to w zasadzie masz najbliżej z Polski. Są oczywiście jeszcze lodowce, ale ja mym nie dramatyzował do tego stopnia:cool:
    1 punkt
  8. Pomysł bardzo dobry:)ale jeśli to ma być krótki wypad to pomyśl też o Eurosportregion.albo Karynti
    1 punkt
  9. a to ku przestrodze starej trasy kandahar bo jak wiemy trasa została przebudowana pod dzisiejsze zawody.
    1 punkt
  10. A tak przejechał dzisiejszą trasę zjazdu Kandahar w 2006 roku:rolleyes:
    1 punkt
  11. Powiesz że kolega się pomylił i jedno zero za dużo klepnoł, a tak w ogóle to czemu nasz komputer w kuchni, a jak masz w pokoju to znaczy że łańcuch za długi:p. A tak poważnie wracając do kasku. Jeśli chcesz kupić kask z takimi dziurami wentylacyjnymi to skazujesz się na posiadanie 2 kasków, bo jak będzie sypał śnieg, albo deszcz to w takim perforowanym się najnormalniej wściekniesz:cool:
    1 punkt
  12. A można wiedzieć w jaki sposób?:confused:Masz jakąś moc sprawczą?;)czy jak widzisz,że stok nie jest pusty i wyratrakowany,to pakujesz sprzęt i wracasz do domu?:eek: Narciarz powienien umieć korzystać z kilku technik narciarskich,nawet podczas jednego zjazdu-zależnie od zastanych warunków i sytuacji na stoku:rolleyes: Pozdr.
    1 punkt
  13. no film może się urwać.....
    1 punkt
  14. Przyszedł na mnie czas... wolności się pozbawić. :eek: Powiało pesymizmem... :eek:
    1 punkt
  15. SB zrobi żonie taki prezent że zmyje się na parę dni na narty:D i będzie miała święty spokój:D
    1 punkt
  16. A próbowaliście jazdy na bardzo twardym stoku lub oblodzonym i średnim nachyleniu w obciążeniu 50/50 ze stałym rozstawem nart????
    1 punkt
  17. Właśnie SB Ja żonie nic nie kupię :D:D Tak dla wesołości...nie mogłem napisać bo z odbieraniem żartów to różnie tu bywa
    1 punkt
  18. Coś ostatnio przygody nas (forumowiczów) nie opuszczają.:eek: Szybkiego powrotu do zdrowia córeczki. I w dodatku w środku zimy w Alpach takie temperatury i warunki śniegowe.
    1 punkt
  19. Za co? To Wy dajecie swiadectwo swego smaku , wiedzy, umiejętnosci. Nie widzę w tym nic złego, ze zadowala Was prymitywna jazda. Powiem tylko, ze nie mozna jezdzic dobrze na nartach dostrzegając w jezdzie MK jakies wartosci. Wszystko co pokazuje wg mnie zasługuje na okreslenie "wyglupu". Nie będe komentował jazdę MK ani elana. Zrobilem to w innym miejscu. To porównanie perfekcji, z prostotą. Aby to uzasadnić podam co róznicuje te dwa filmy. Stromosc stoku.Twardosc podłoża. Szybkosc jazdy. Ciągłosc jazdy (łączenie skrętów i czas). Sposób przechodzenia do kolejnego skretu. Stosowanie kompensacji. Porównanie ukladu dosrodkowego. Ilosc błedów wykonywanych podczas odcinków jazdy.Szybkosc ruchu ciałem. Wolna jazda (poza lezeniem na sniegu). Jak postawicie w odpowiedzi plusy i minusy to będzie w miarę obiektywna ocena.Proszę spróbujcie. Dodam,że nie jestem fanem , ale przeciwnikiem body - karwingu. Filmy ocenialem ze strony umiejętnosci jazdy na nartach . MK po prostu kiepsko jezdzi i jedyną rzeczą co mu wychodzi to robienie "jaj" z jazdy na nartach. Tak to jest jak nie umiemy a "błaznujemy", aby na siebie zwrócić uwagę. Pozdrawiam jezdzcych normalnie i tych co muszą w kuckach, albo podpierac się rękoma.
    1 punkt
  20. Tak można i bez kijków tylko jak mam balansować . Kijki są dla mnie jak ogon u kangurka . Zaczynałeś na fali filmów Koszałka Opałka i dlatego w Polsce nazwa carving kojarzy się z jazdą bez kijków. Co jest absolutnym nonsensem . Oczywiście jest to moja subiektywna ocena i nikogo nie zmuszam do zmiany swoich poglądów . Chcecie to może być bez kijków .
    1 punkt
  21. Proponuję progressor 8+, przyjemna narta, która sprawdza się w różnych warunkach i daje dużo frajdy. Powinna byc dla Ciebie na jakiś czas nartą rozwojową. Może jeszcze coś z Zenitów
    1 punkt
  22. Jest kolebką narciarstwa, mekką wspinaczy wysokogórskich i freeriderów. Pojechaliśmy sprawdzić, na czym polega magia tego modnego kurortu u stóp Mont Blanc. Już na lotnisku w Genewie wszędzie słychać tylko jedno słowo: Chamonix. Bus, który kursuje do miasteczka, za każdym razem wypełniony jest po brzegi niecierpliwymi turystami w kolorowych zimowych kurtkach i plecakami wyładowanymi sprzętem. ''Ski or board?'', dołączane do każdego powitania, potwierdza, że jedziemy do prawdziwego zimowego raju. W miarę oddalania się od Genewy, w oczach rosną kolejne skalne masywy. To znak, że zbliżamy do doliny Chamonix. Dzień dobry Mont Blanc Miasteczko wita nas spokojną, wieczorną atmosferą. W kilku pubach tętni wprawdzie życie, ale jak na piątkowy wieczór jest raczej sennie. Trafiamy do przytulnego hoteliku, tuż przy głównym placu, na którego środku stoi rzeźba Horacego de Saussure i Jacquesa Balmata. To on, wspólnie z Michelem Paccardem, w 1786 jako pierwszy zdobył Mont Blanc. Saussure, trzeci człowiek na szczycie, zmierzył wysokość góry. Posągowy palec Balmata wskazuje wierzchołek masywu. Zobaczyliśmy go dopiero rano, rozświetlony słońcem... wprost z naszych łóżek! Za sprawą silnego wiatru, zdmuchującego śnieg ze szczytów, potężne wierzchołki wypuszczały w niebo gęsty, biały dym. W ciągu pierwszych stu lat na najwyższy szczyt zachodniej Europy weszło ok. 800 osób. Teraz, co roku przyjeżdża tu kilkadziesiąt tysięcy wspinaczy, nie mówiąc już o tłumach narciarzy zwabionych legendą Cham (tak na miasteczko mówią jego mieszkańcy i stali bywalcy). Chamonix otoczone jest wyciągami narciarskimi - z jednej strony kolejka na Aiguille du Midi, z drugiej pasmo Brévent-Flégére. Z centrum narciarzy rozwożą też busy do stacji w pobliskich Argentiere, Le Tour i Les Houches. Dlatego od wczesnego rana do wieczora uliczkami miasta przechadzają się narciarze i snowboardziści ze sprzętem pod pachą (nawet po północy można jeszcze spotkać kogoś w butach narciarskich). Nierzadko w tłumie można wypatrzeć światowej sławy alpinistów. Le Brévent Dzień zaczynamy od kanapki i kawy w Moyo's przy placu Balmata - jednym z tutejszych kultowych barów. Obsługuje nas Kanadyjczyk. Jego również, podobnie jak wielu innych młodych ludzi z różnych stron świata, urok Cham ściągnął tu na dłużej. W tygodniu pracują w barach, restauracjach, hotelach, wożą turystów - w weekendy wyciągają narty lub sprzęt wspinaczkowy i ruszają w góry. Po śniadaniu kierujemy się w stronę masywu Brévent-Flégére. Najwyższa stacja kolejki, karkołomnie przyklejona do skały powstała niedawno. Ze szczytu Brévent, na wysokości 2525 m n.p.m., rozpościera się najpiękniejszy widok na Mont-Blanc. Dlatego utknęliśmy na górze na dobre pół godziny. Le Brévent to 57 kilometrów tras, które obsługuje 15 wyciągów. Jednak tak naprawdę dane z mapy nijak mają się do rzeczywistości. Podobnie jak w innych tutejszych ośrodkach, trasy są wyznaczone ''dla picu''. Większość z nich to wąskie nartostrady, które w zasadzie tylko przeszkadzają w jeździe po wielkich połaciach świeżego śniegu dookoła. W Chamonix poza trasami jeżdżą prawie wszyscy, bez względu na wiek i umiejętności. Gdy rozejrzymy się w kolejce do kas czy wyciągu, na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy w ręku trzymają zjazdówki. Zdecydowana większość wyjeżdża na górę z szerokimi ''łopatami'' do zabawy w puchu. To, między innymi, efekt podejścia Francuzów do jazdy poza trasą. Tu, w kolebce freeridingu i narciarstwa wysokogórskiego, nie ma mowy zabranianiu, karaniu czy odradzaniu. Przeciwnie, w niektórych miejscach zamocowane są liny, by móc wdrapać się jeszcze wyżej. Tam, gdzie kończą się przygotowane nartostrady, stoją jedynie znaki: ''Uwaga! Jazda na własną odpowiedzialność''. I faktycznie rozsądek jest tu wskazany, bo w niektórych miejscach połacie wymarzonego białego puchu kończą się lodową szczeliną czy kilkudziesięciometrową przepaścią. Chmury i deszcz Pogoda w Chamonix jest kapryśna. Nad ranem z ciężkich deszczowych chmur rozpadało się na dobre. Okoliczne szczyty zupełnie zginęły w gęstej mgle, a większość wyciągów w najwyższe partie gór została zamknięta. Wykorzystujemy ten moment, żeby przejść się wąskimi uliczkami i pozaglądać do sklepów. Główny pasaż, rue du Docteur Paccard , jest gęsto utkany salonami wszystkich najlepszych producentów górskiego wyposażenia i ubrań. Jak przystało na europejską stolicę freeridingu, wszędzie mnóstwo sprzętu do jazdy poza trasami. Znacznie lepszy przegląd najnowszych trendów sezonu można jednak zobaczyć na ulicach. Przy okazji rozglądamy się też za atrakcjami, jakie proponują tutejsze biura przyjeżdżającym we francuskie Alpy. Wybór jest spory. Od skituringu przez kite-boarding po wspinaczkę wysokogórską oraz heli-skiing (są również propozycje mniej wymagające - wycieczki na rakietach śnieżnych, przejazdy psim zaprzęgiem czy widokowe loty helikopterem). Niestety w wielu przypadkach, ceny są zaporowe. Hitem w Chamonix stał się niedawno speedriding, czyli połączenie narciarstwa i paralotniarstwa. Jego również można tu spróbować pod okiem instruktora. Wystarczy dobra umiejętność jazdy na nartach i stalowe nerwy. Podobno to jeden z najniebezpieczniejszych sportów na świecie. Les Grands Montets Na szczęście pogoda szybko się zmienia i następnego dnia wita nas słońce i bezchmurne niebo. Ruszamy więc na Les Grands Montets. To masyw górujący nad miejscowością Argentiere (8 km od Chamonix) - prawdziwy raj dla freeriderów na wysokości ponad 3000 m. Wprawdzie ośrodek to tylko 29 km tras, ale po raz koleiny przekonuje my się, że wąskie nartostrady, bardziej przeszkadzają, niż pomagają w jeździe. Szerokie stoki miękkiego puchu raz po raz przecina twarda serpentyna. Na sam szczyt wjeżdża gondolka. Miejscami mocno chwieje. Z górnej stacji (3275 m) krajobraz wygląda groźnie. Lodowe nawisy spływają po wyrastających ze śniegu, ostrych wierzchołkach skał. Wieje mroźny wiatr. Zapinamy sprzęt i ruszamy. Warunki okazują się wymarzone. Po krótkim odcinku zjeżdżamy z trasy. Mijamy głębokie pęknięcia pokrywy, skalne urwiska. W dole wije się malowniczy lodowiec Argentiere. Trochę poniżej, schowane między śnieżnymi nasypami murowano-kamienne schronisko w starofrancuskim stylu. Po kilku zjazdach wchodzimy się ogrzać. Trafiamy akurat na porę obiadu i cały budynek wypełnia przeraźliwy smród sera, który Francuzi ładują tu do niemal wszystkich potraw. Po całym dniu jazdy, wykończeni ale zadowoleni jak dzieci, wracamy do Chamonix. Prosto z busa kierujemy do Chambre Neuf, popularnego baru aprés-ski przy dworcu kolejowym. Stojak przed wejściem zawalony nartami, w środku impreza trwa już na całego. Na ścianie wisi wypchana głowa łosia i pojedyncze sztuki nart (pewnie pozostawione przez pijanych gości). Panuje nieprawdopodobny ścisk. Ludzie stoją nawet na parapecie. Po sali krążą dzbany po brzegi wypełnione piwem. Leją się sznapsy. Tuż po piątej, zaczyna głośno grać rockowa kapela. I tak codziennie. Aiguille du Midi i Vallée Blanche Wcześnie rano zrywamy się z łóżek i patrzymy przez okno w stronę Aiguille du Midi. Choć nie ma słońca, widać szczyt. Według prognoz chmury mają się rozejść jeszcze przed południem. Z umówionym wcześniej przewodnikiem spotykamy się przy dolnej stacji gondolki. Tam już spory tłum. Trwa organizowanie grup, ubieranie uprzęży i detektorów lawinowych. Wagoniki zabierają kolejnych narciarzy. Pośrednia stacja, Plan de l'Aiguille, znajduje się na 2317 m. Jedziemy dalej, na 3842 m. Górna stacja, pod charakterystyczną iglicą, wykuta jest karkołomnie w skale i lodzie. Aby dostać się z niej do miejsca, z którego można rozpocząć jazdę, trzeba przejść pod wierzchołkiem góry. Najpierw jeden tunel, potem nadwieszony most i kolejny tunel. Sceneria niczym z filmu science fiction. Wiążemy się liną asekuracyjną, spinamy sprzęt i, po pokonaniu ostatniego, tym razem już lodowego tunelu, wychodzimy na zewnątrz. Silny, mroźny wiatr zawiewa śniegiem w twarz. Pierwszy, stromy odcinek trzeba pokonać na nogach. Idziemy granią gęsiego kilkadziesiąt metrów. Na wypłaszczeniu zapinamy sprzęt i ruszamy w dół. Wszędzie gęsta jak mleko mgła. Wokół pełno świeżo nawianego śniegu. Przejeżdżamy pod kolejką gondolową, która łączy szczyt Aiguille du Midi z włoską stroną Alp. Po drodze mijamy pęknięcia w lodowcu. W niektórych miejscach to głębokie, ponad 50-metrowe przepaście. Większość jednak to niegroźne kilkumetrowe wyrwy, wypełnione miękkim śniegiem. Gilles - nasz przewodnik - zwraca uwagę, w których miejscach mogą się znajdować. Pokonujemy kolejne odcinki Vallée Blanche. Trasa jest łagodna i podobno piękna widokowo. Nam trafił się zjazd po omacku. Prognoza się nie sprawdziła. Nagle Gilles znika pod śniegiem. Gdy podjeżdżamy bliżej, widzimy, jak gramoli się z kilkumetrowego dołu. Widać, że nawet najbardziej doświadczonych, na pozornie łatwej trasie, może spotkać niemiła niespodzianka. Po bokach doliny ciągną się wysokie skalne ściany. Dawniej pokrywała je gruba warstwa lodu. Do 1999 roku można jeszcze było zjechać na sam dół doliny Chamonix. Teraz już się nie da. Od tego czasu lodowiec stopniał o około 80 metrów. Ostatnia część Vallée Blanche to Mer de Glace - Morze Lodu. Spod rozwianego śniegu wyłaniają się szerokie płaty niebiesko-zielonej lodowej pokrywy, która ma około 600 metrów grubości. Kilkadziesiąt metrów niżej, do Montenvers, na wysokość 1913 m., z centrum Chamonix, przez góry, dojeżdża pociąg. Niestety, z powodu złych warunków, kolejka nie kursuje. Pozostaje nam więc ok. 20-minutowa wspinaczka. Zapinamy sprzęt do plecaków i idziemy pod górę. W końcu docieramy do miejsca, z którego można zjechać wprost do miasteczka. To ostatni, leśny odcinek zjazdu. Tu już niestety czeka nas głównie mokry śnieg, spod którego wystaje ziemia i kamienie. Żegnamy się z Gillem i z Chamonix. Rozlane mleko nad Vallée Blanche rekompensuje nam na koniec przepiękny wschód słońca widziany z samolotu. Z pofałdowanego pasma chmur do złudzenia przypominającego góry, wyłania się jedna, trochę wyższa niż wszystkie. To Mont Blanc. Barbara Suchy Całość + zdjęcia: http://narty.sport.pl/narty/1,110149,9040924,Chamonix__trasy_sa_tylko_dla_picu.html
    1 punkt
  23. Pobyt w Soldzie zakończony. Wspaniały ośrodek dla szukających spokoju, wspaniale przygotowanych tras i świetnych warunków śniegowych. Piszę śniegowych ponieważ wyciągi wywożą narciarzy do wysokości 3250 m. Tras narciarskich nie jest tu zbyt wiele ok 40 km, ale ośrodek zasługuje na uwagę m.in. tym, że w nawet w sezonie na trasach jest pusto! Teraz jest w ... , a jutro w ... gdzie zdradzę później.
    1 punkt
  24. Koniecznie musi być HEAD ? Przykładowo Fischer Progressor 9+ może być tańszą alternatywą.
    1 punkt
  25. Pilsko 09.02.11r Wraz z większą grupą osób z pracy wybralismy sie na Pilsko. Niestety wybór chybiony,gdyz juz na samym starcie oznajmili nam ,że na samą górę nie ma się co wybierać:przetarcia,kamienie itp.. Chodziły tylko dwa pierwsze orczyki wzdłuz naśnieżonych tras,gdzie troche sniegu zgromadzili i można było jeździć.Trasy przygotowane wg mnie źle lub b.źle,zreszta nie będę marudził wstawię kilka fotek: rano stok zmrożony,nierówno wyratrakowany,mnóstwo bryłek lodu Najlepszy odcinek to ta szeroka polanka-tu mozna było względnie spokojnie pojeździć: Atak wyglądało to ok.14 -duże przetarcia,słońce z zmrożonego śniegu zrobiło kaszę i trzeba było być czujnym,żeby nie wpaść w zaspę: Na orczykach też nie było lekko: Ogólnie wyjazd był integracyjny ,więc niejako narty były dodatkiem do tego wyjazdu i tego wszyscy się trzymali ,bo normalnie to juz na początku trzebabyło sie zawinąć i dać spokój z extremalnym jeżdżeniem w Korbielowie. Dodam,że dwóch naszych kolegów wybrało się z buta na szczyt Pilska i ponoć narciarze byli tam widziani,ale musieli być bardzo zdeterminowani do jazdy ,bo z powrotem większość trasy schodzili,a nie zjeżdżali
    1 punkt
  26. Mam wrażenie, że sprawa koncentruje się na tym , co Durczok napisał o ekologach, a nie na temacie ochrony przyrody w połączeniu z rozsądnym rozwojem infrastruktury narciarskiej. O takie wnioski jemu raczej chodziło. No ale paru gości się obraziło i teraz będą płakać do usranej śmierci.
    1 punkt
  27. Była szansa na spotkanie na marcowych nartach. Niestety nie tym razem. Pozdrawiam.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...