Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2011 w Odpowiedzi
-
3 marca 2011 - Zieleniec ----------------------------------------------------5 punktów
-
zaczęły się promocje na stokach narazie słyszałem o dwóch: 1 Koziniec Czarna Góra karnet od 9-14 20pln od 14-18 10pln całodzienny 30pln 2 Lubomierz ski 3-dniowy karnet oraz dwa noclegi za jedyne 100 zł, info ze strony. jak ktość co jeszcze wie niech się podzieli informacjami.4 punkty
-
Nie wierze aby zmiana konta o 1st spowodowała nagłe trzymanie na lodzie przy wcześniejszym nie. Porządne naostrzenie oczywiście tak. Krótkie mam na 88, długie na 89 i zasadniczej różnicy nie czuję. Co więcej - na "wylodzeniach" trzymają obie. A na "żywym" lodzie żadna I tyle3 punkty
-
Czarny Groń - Pracica UWAGA UWAGA !!! Zapraszamy Panie na szusowanie dn.08.03.2011 r. wszytstkie karnety czasowe w cenie 1 zł ! PROMOCJA !!! Karnet 4h w cenie 25 zł w godz. 8.00-16.00. Promocja obowiązuje od dn. 28.02 do 04.03.2011 r.3 punkty
-
Właśnie przed chwilą Adaś oficjalnie oświadczył,że kończy karierę. Jakoś sobie nie wyobrażam skoków bez Naszego mistrza. :(2 punkty
-
Vail, USA Wszyscy u nas znają Aspen, ale to Vail jest uznawane za bardziej luksusowe. Warunki do jeżdżenia są tu znakomite - wraz z sąsiednim Beever Creek, gdzie co roku rozgrywane są zawody narciarskiego Pucharu Świata, tworzą jeden z największych kompleksów narciarskich w USA. No i Vail nie jest tak zatłoczone jak Aspen. A za intymność też się płaci. Kto bywa: Cameron Diaz, Jean-Claude van Damme. Cena skipassa: 76 dol. za dzień434 dol. za tydzień. Gdzie jeździć: np. na trasie Riva Ridge - dla średnio i dobrze zaawansowanych narciarzy, o długości 6,5 km. Gdzie spać: choćby w The Lodge & Spa at Cordillera z kawałkiem prywatnej góry. Cen nie podają w internecie (jak zadzwonisz, to ci powiedzą), ale za pierwszą faksowaną kartkę chcą 5 baksów, musi być drogo. Skandale, afery, anegdoty: tu latem 2003 r. gwiazdor NBA Kobe Bryant miał zgwałcić 19-letnią pracownicę hotelu Katelyn Faber. On zapewniał, że nie zgwałcił, ale odbył stosunek seksualny za zgodą Faber. Deer Valley, USA Kurort w stanie Utah, od czterech lat uznawany przez czytelników amerykańskiego "SKI Magazine" za najlepszy w Stanach Zjednoczonych. Również dzięki temu może ustalać najwyższe w USA - w świecie chyba też - stawki za skipassy. Domy za kilka milionów dolarów ma tu wiele gwiazd amerykańskiej telewizji, filmu, muzyki czy polityki, wiele innych przyjeżdża wypocząć albo na coroczny "Celebrity Skifest". Wielkim plusem kurortu jest położenie, zaledwie 20 mil od Salt Lake City, stolicy i największego miasta stanu Utah, oraz fantastyczne warunki śniegowe - jedne z najlepszych na całym globie. Cisza i spokój - bo Utah należy do najsłabiej zaludnionych stanów, w dodatku zamieszkany jest głównie przez konserwatywnych mormonów. Nic dziwnego, że w Deer Valley oazę na starość znalazł po latach kariery i ostrego picia Harry Reems, gwiazda kultowego "Głębokiego gardła"... Kto bywa: Gwen Stefani, James Caan, Courteney Cox, Virginia Madsen. Cena skipassa: 90 dol. za dzień567 dol. za tydzień. Gdzie jeździć: proponuję Orion, jedną z najdłuższych tras - dla średnio zaawansowanych (wyruszasz na wysokości 2917 m n.p.m., dojeżdżasz na 2519 m). Gdzie spać: jak luksus, to luksus, polecam więc Stein Eriksen Lodge - pięciogwiazdkowy hotel położony tuż przy jednej z tras. W sezonie zimowym co najmniej 700 dol. za dwuosobowy pokój, ale trzeba pamiętać, że w samym Deer Valley trudno znaleźć pokój za mniej niż 450 dol. Skandale, afery, anegdoty: nie był związany z celebrytami, tylko z organizacją zimowych igrzysk olimpijskich w Salt Lake City w 2002 r. - część zawodów odbywała się w Deer Valley. Otóż Amerykanie przekupili co najmniej sześciu członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, by dostać igrzyska. Afera, oczywiście, wyszła na jaw już po decyzji korzystnej dla Salt Lake City i Deer Valley, które dostały potężnego kopa finansowego i prestiżowego. Cortina d'Ampezzo, Włochy Włoski region narciarski najbardziej znany w świecie, ale i najdroższy, jeśli chodzi o ceny noclegów w samym miasteczku oraz ceny w sklepach. Cortina nazywana jest "Królową Dolomitów", ponieważ leży w samym sercu tych pięknych gór. Miejscowość słynie nie tylko z pięknych widoków, ale przede wszystkim z wszechobecnego zimą słońca - jest ponoć najbardziej nasłonecznionym kurortem we Włoszech. Kto bywa: Brad Pitt, Sylvester Stallone, Sting. Cena skipassa: 37 euro za dzień200 za tydzień. Gdzie jeździć: na zboczach Tofane, gdzie rozgrywane były m.in. konkurencje alpejskie podczas zimowych igrzysk w 1956 r. Gdzie spać: oczywiście w Cristallo - jedynym 5-gwiazdkowym hotelu w całych włoskich Dolomitach. Najtańszy pokój dwuosobowy to 700 euro za noc. Skandal: w 2005 r. wkurzony Sting skrócił swoje zimowe wakacje z żoną i szóstką dzieci, bo nie mógł wytrzymać inwigilacji ze strony innych bywalców Cortiny. "Ludzie fotografowali go komórkami nawet w saunie" - pisała włoska prasa. Piosenkarz przebywał w Cristallo, ale i w tym przybytku luksusu znani i sławni nie mogą liczyć na litość. St Moritz, Szwajcaria Jeden z najsłynniejszych kurortów w Europie znany jest nie tylko z nart, ale też rozgrywanych na zamarzniętym jeziorze meczów polo i wyścigów konnych dla wyższych sfer. Kiedyś, za dobrych dla siebie czasów, zanim wsadzili go do aresztu za przewały finansowe, sponsorem jednej z drużyn polo był nasz słynny lobbysta Marek Dochnal. Wystarczy wyjść na najdroższą ulicę St Moritz Via Suvretta, by przekonać się, dzięki cenom, że to nie jest miejsce dla normalnych ludzi. Kto bywa: Liz Hurley, Madonna, wielu rosyjskich oligarchów. Cena skipassa: 68 franków za dzień402 franki za tydzień. Gdzie jeździć: trzeba co najmniej raz w Corvatsch, na jednej z najdłuższych i naprawdę superoświetlonych tras zjazdowych w Europie (4,2 km). Zjazdy w każdy piątek, od 19 do 2 w nocy, płatne ekstra 25 franków. Gdzie spać: w słynnym hotelu Badrutts Palace, ale zimą zapłacimy 700 franków za noc w dwuosobowym pokoju. Skandale, afery, anegdoty: w 1948 r. na zimowe igrzyska przyjechały z USA dwie rywalizujące ze sobą drużyny hokeja na lodzie, sponsorowane przez różne stowarzyszenia hokejowe. Po długich targach turniej się odbył. Jedna amerykańska drużyna wzięła udział w ceremonii otwarcia olimpiady, druga grała - ale założono, że niezależnie od wyników zajmie ostatnie miejsce. Lake Louis, Kanada Kurort mniej u nas znany niż Whistler (tam odbywały się narciarskie zawody podczas ostatniej zimowej olimpiady w Vancouver), ale za to jeden z najbardziej snobistycznych w Ameryce Północnej. Położony w sercu Parku Narodowego Banff, niedaleko Calgary, uznawany jest za jedno z najpiękniejszych miejsc do jeżdżenia na nartach na całym świecie. I jedno z najlepszych jeśli chodzi o warunki śniegowe. Cena skipassa: 79,95 dol. kanadyjskich za każdy dzień (230 zł). Gdzie jeździć: trzeba wybrać którąś z tras dla zawodowców, czyli "podwójnie czarną". Kilka z nich jest na zboczach Mount Whitehorn, sięgającego prawie 2800 m n.p.m. Gdzie spać: jednym z najpiękniejszych hoteli jest Fairmont Chateau, położony nad samym jeziorem Louise. Cena zimą zaczyna się od 399 dol. kanadyjskich za najtańszy dwuosobowy pokój (1140 zł). Skandale, afery, anegdoty: tego lata grupa niemieckich turystów, łowiąca ryby w Banff, zobaczyła niedźwiedzicę z dwoma małymi. Turyści biegiem ruszyli ku zwierzakom z aparatami fotograficznymi, wymachując rękami i gwiżdżąc. Niedźwiedzie uciekły do lasu, ale wkurzona matka wkrótce wróciła - a wtedy przerażeni Niemcy natychmiast wezwali strażników parku narodowego. Nikomu nic się nie stało, ale za zaczepianie zwierząt jeden z Niemców dostał 750 dolców grzywny. Historia ku przestrodze - na nartach zimą też można zaliczyć spotkanie z grizli. Kto bywa: Robert Kennedy jr, Alec Baldwin, Meg Ryan, Robin Williams. Queenstown, Nowa Zelandia Wybrałem coś egzotycznego, bo jak się doliczy koszty lotu do Nowej Zelanddi, a potem dotarcia do Queenstown, to będzie to cholernie droga wyprawa. Zwłaszcza że ceny, np. skipassów, są też bardzo, bardzo wysokie. W pobliskich plenerach Wyspy Południowej Peter Jackson kręcił "Władcę pierścieni". Lindsay VonnCena skipassa: 95 dol. nowozelandzkich (ok. 230 zł) za dzień, 635 dol. nowozelandzkich za tydzień (ok. 1,7 tys. zł). Gdzie jeździć: do wyboru są trasy od bardzo trudnych po łatwe. Można postawić na te ostatnie - w kompleksie Coronet Peak jest np. M1-Big Easy o długości 2,5 km. Gdzie spać: w Blanket Bay, niewielkim (12 pokoi i apartamentów) luksusowym hotelu za 1,5 tys. dol. nowozelandzkich za dobę (ok. 3,5 tys. zł). Skandale, afery, anegdoty: nie wierzę, że Bode Miller jeździł tu na trzeźwo, skoro nawet w Pucharze Świata wiele razy startował na bani... Kto bywa: przede wszystkim najlepsi narciarze świata, trenujący tu przed rozpoczęciem sezonu Pucharu Świata (bo to antypody i zima jest tam podczas naszego lata) - na czele z piękną Amerykanką Lindsay Vonn, najlepszą zawodniczką naszego globu, oraz jej rodakiem Bode Millerem. Gstaad, Szwajcaria Tu się o celebrytach i bogaczach nie rozmawia, oni tu po prostu są. Kupują domy za 2-3 mln dol. - najlepiej z garażami na co najmniej dwa samochody. O głębokości portfela gości i rezydentów świadczy centrum miasteczka - z promenadą wypełnioną ekskluzywnymi sklepami. Nic dziwnego, że Gstaad uważane jest za najdroższy kurort w kraju Helwetów. Kiedyś przyjeżdżali tu regularnie Elizabeth Taylor (przyłapano ją np. podczas odwiedzin u Michaela Jacksona) czy księżna Diana z księciem Karolem. Zresztą koronowanych głów jest co roku sporo w Gstaad, który oprócz aury luksusowego, leżącego nieco na uboczu kurortu, ma po prostu świetne trasy narciarskie. Wielkim atutem jest pobliski lodowiec, gdzie trasy zaczynają się na 3000 m nad poziomem morza. Kto bywa: Naomi Campbell, Roman Polański, Roger Moore, król Hiszpanii Juan Carlos, George Soros i inni. Cena skipassa: 44,5 euro za dzień259,5 euro za tydzień. Gdzie jeździć: żeby się nie męczyć w tej mekce celebrytów, polecam dwie niebieskie trasy 85 i 87 - łączą się, to w sumie kilka kilometrów zjazdu z pięknymi widokami - z Les Gouilles (2005 m) do Rougemont (992 m). Gdzie spać: jak już chcesz pojeździć na nartach w Gstaad, nie możesz mieszkać w hotelu - po prostu musisz wynająć luksusowy chalet na osiem osób. Koszt, hmm... między 20 a 60 tys. franków szwajcarskich za tydzień. Czyli 59-120 tys. zł. Skandale, afery, anegdoty: oczywiście ten związany z przetrzymywaniem w areszcie domowym Romana Polańskiego. Dobrze, że chłop miał swój chalet w Gstaad (za 1,5 mln dolców) z profesjonalnym studiem filmowym, bo inaczej podli Szwajcarzy trzymaliby go do wyjaśnienia sprawy deportacji do USA w jakimś zwykłym areszcie. Klosters, Szwajcaria Położone blisko Davos - miejscowości, gdzie odbywa się coroczne Światowe Forum Ekonomiczne, na które zjeżdżają najważniejsi ekonomiści, biznesmeni i ważni politycy ze świata. Klosters jest jednak od Davos cichsze i spokojniejsze. Sam region zaliczany jest do najlepszych w Szwajcarii, a tamtejsze wyciągi mogą w godzinę przewieźć aż 60 tys. osób. Niestety, ceny mogą przyprawić o ból głowy - ice tea na stoku kosztuje ponad 20 zł, piwo jest jeszcze droższe. Cena skipassa: 68 franków za dzień346 franków za tydzień. Gdzie jeździć: w Parsenn ze szczytu Weissfluh do Küblis - to 12 km, jedna z najdłuższych tras narciarskich w świecie. Gdzie spać: może w czterogwiazdkowym hotelu Vereina, uznawanym za jeden z najlepszych hoteli-spa w Szwajcarii? Dwójka z pięknym widokiem na dolinę to minimum 400 euro. Skandale, afery, anegdoty: wkurzony na paparazzich brytyjski książę Karol podczas corocznych zimowych wakacji z synami Williamem i Harrym w Klosters w 2005 r. z uśmiechem na twarzy wyszeptał do Harry?ego i Williama, pozując przy tym do zdjęć: - Pieprzeni ludzie. Nienawidzę tego robić. Potem jego rzecznik prasowy przepraszał, tłumacząc, że następca tronu miał akurat tego dnia wyjątkowo zły humor. Kto bywa: książę William i jego narzeczona Kate Middleton, książę Karol, Aleksander Kwaśniewski, książę William z narzeczoną (wkrótce żoną). No i ważniacy z Forum Ekonomicznego, z Billem Gatesem i Billem Clintonem na czele. Zdjęcia i całość: http://narty.sport.pl/narty/1,110154,8990486,10_narciarskich_kurortow_dla_snoba,,ga.html2 punkty
-
Łapy precz od Kasprowego:D. Nowe krzesło na Goryczkową - ok- bardzo potrzebne ale żadnych zbiorników-koszmarow na wodę do nasnieżania, bez jaj, te góry są tak małej wielkości,że jak sie stoi na ktorejkolwiek to prawie całe je widać, oba ich końce i wszystkie okoliczne krainy (Spisz,Liptow,Orawa, Podhale), to urokliwy zakątek i tylko po to by zrobić tam parę (wariant optymistyczny) średniej jakości tras spieprzyć to - cena stanowczo za wysoka. Te argumenty wszystkie są mocno bełkotliwe -nawet jak to naśnieżą i zrobią 10 tras to i tak tam nie pojadę bo to bedzie zwykła strata czasu, zawsze wybiorę Alpy bo dadzą narciarsko lepszą jakość a i zapewne cenowo będą bardzo konkurencyjne. A na mój narciarski standard potrzeb wystarczy to co jest z szybszymi i nowymi krzesłami. Tylko aby sie tam dojechać dało, zaparkowac i by nie kosztowało to fortunę. Bo wszyscy gadają jeno o wyciągach, parku i ekologach a tam się nie da dojechać po ludzku. Czyli znowu wszystko od d... strony:(2 punkty
-
Panowie z ekologii macie .... 1 ,kiedyś była dwója:DMaturę zdawałem z biologii pisemną - temat ekologii/moda/.Krzesło na goryczkową nie ma znaczenia z ekologią,że wiatr -to natura.Tatry w Polsce to namiastka gór o chrakterze wysokogórkim:p,dlatego powstało tyle ośrodkow w okolicy Zakopanego z sztucznym naśnieżaniem:),ze naprawdę nie ma co narzekać:DMacie termy ,aqaparki:p,w Białce od lipca kolejny:D.Zniszczycie Kasprowy sztucznym śniegiem,mnie już teraz wk.. te ratraki,które co prawda rzadko wjeźdzają:eek:Można przeprowadzić modernizację infrastruktury,ale sama 'góra' niech zostanie sobą2 punkty
-
2 punkty
-
Za średnią polską pensję spędzisz w nich najwyżej dwie noce, i to bez jedzenia i picia, nie mówiąc już o jeżdżeniu na nartach. Ale jeśli zarabiasz duuużo powyżej przeciętnej i chciałbyś dzielić orczyk pod pupą z piękną aktorką albo jakąś królową, te miejsca są dla ciebie. Courchevel, Francja Francuski kurort leżący w słynnych Trzech Dolinach (największy obszar narciarski na świecie) to od lat przede wszystkim mekka rosyjskich bogaczy, ale jeszcze przed ich pojawieniem się tam był powszechnie uważany za najbardziej ekskluzywny w Europie. Swoje sklepy mają tu m.in. Gucci, Armani, Chanel czy Dior. Oligarchowie nie tylko nie lubią w byle czym chodzić, ale także jeździć - np. narty z limitowanych serii za 3 tys. euro to w Courchevel wcale nie rarytas. Piwa, w przeliczeniu, poniżej 25 zł nigdzie tu raczej nie znajdziesz. Kto bywa: Victoria Beckham, rosyjscy bogacze (Jewgienij Spirienkow, Konstantin Romanow), George Clooney. Cena skipassa (tylko na trasy w Courchevel): 39,5 euro za dzień. Gdzie jeździć: polecam Chanrossę, jedną z czarnych tras. Gdzie spać: w Le Palace de Neiges (wcześniej Byblos, od 700 euro za noc za dwójkę). Skandale, afery, anegdoty: w 2007 r. policja wdarła się do hotelu Byblos i zatrzymała jednego z najbogatszych Rosjan Michaiła Prochorowa z trzema młodymi kobietami. Policja zarzuciła mu prowadzenie siatki luksusowych prostytutek oraz pranie brudnych pieniędzy. Kitzbühel, Austria W Polsce jest mniej znany niż choćby Zell am See czy Zillertal, ale na Zachodzie uznawany - i słusznie - za najbardziej snobistyczny i jeden z najdroższych zimowych kurortów. Plus to brak nowych Ruskich, czyli naszych przebogatych braci ze Wschodu. Minus to stosunkowo niskie położenie nad poziomem morza (800 m, czyli tyle, ile Zakopane), co powoduje, że przy globalnym ociepleniu często wiele tras jest po prostu zamkniętych. Cena skipassa: 42,5 euro za dzień202 euro za tydzień. Gdzie jeździć: jeśli jesteś w Kitz, to tylko z Koguciej Góry (Hahnekahmm), najlepiej trasą Die Streif (21), na której rozgrywany jest jeden z najbardziej szalonych biegów zjazdowych w Pucharze Świata. Dla amatorów otwarta jest tylko część trasy, ale i tak można się rozpędzić do 150 kmh! Gdzie spać: popularne miejsce dla bogatych to hotel Tennerhof, pierwszy z pięcioma gwiazdkami w Kitz. Najtańsza dwójka to 430 euro za noc, choć zimą można też natrafić na okazje za 280 euro. Skandale, afery, anegdoty: w 2007 r., gdy media doniosły o tajnym porozumieniu hotelarzy w Kitz, którzy ustalili, że Rosjanie nie mogą stanowić wśród ich gości więcej niż 10 proc. Rosjanie właśnie wtedy zaczęli oblegać austriacki kurort i szybko stali się dominującą grupą. Dziś już tak wielu ich tam nie przyjeżdża. Kto bywa: Michael i Ralf Schumacherowie, Arnold Schwarzenegger, Flavio Briatore, Niki Lauda i Bernie Ecclestone.2 punkty
-
Kasina Śnieżnica Kasina - Śnieżnica - wszystkie karnety w tygodniu po 40 zł, tyle dzis płaciłem za całodniowy 9-162 punkty
-
3 marca 2011 od godz. 17 : PŚ Skicross : Eurosport 2 Eurosport 2 marca 2011 od godz. 17 : trawa transmisja PŚ Skicrossie :2 punkty
-
http://video.mpora.com/watch/8s6QrPLXg/ tutaj jeszcze mozna zobaczyc co do wypadku - gosc mial cholernie duzo szczescia, przede wszystkim dlatego ze mu sie narty nie wypiely, w innym wypadku moglo by sie to duzo gorzej skonczyc. a tak wyszedl z tego podobno bez zadrapania.2 punkty
-
Wkurzają mnie błędy ortograficzne w postach. Nie ma na myśli tutaj przypadków, gdy ktoś "zjadł" literę lub nie postawił gdzieś przecinka. Chodzi mi głównie o takie ewidentne przypadki jak "chuśtawka" czy "żeczywiście". Po prostu biją mnie po oczach i mam ochotę jakiś zgryźliwy komentarz napisać, ale zawsze gryzę się w palec. To chyba jakieś zboczenie. Też tak macie?1 punkt
-
1 punkt
-
Ale Darku, gdzie TY się doczytałeś, że ja chcę kogoś karać:eek: Na pewno nie wrócą1 punkt
-
Jest tendencja ze idzie ocieplenie;) A ja mówie smiało ze idzie oziebienie. W XV wieku zamarzł Bałtyk, poprzedziły go zimy i lata jakie mamy obecnie. Zima ciagłe odwilze, lato burze i nagłe zmiany pogody. Poczym nastał czas totalnych mrozów. Tak bedzie i u nas..niebawem Polska będzie znajdować się pomiędzy młotem , a kowadłem, czyli pomiędzy niżem znad Atlantyku; a wyżem rosyjskim i to nam da w kość. Wtedy nam nie potrzebne bede armatki na Kasprowym bo, sniegu bedzie po pachy.1 punkt
-
Nie mogę:rolleyes:jeśli osoba nie chce ujawnić na innym portalu swoich dokonań,nie mam prawa bez zgody zainteresowanego Wam ich przedstawić A tego się trzymam:rolleyes:,nie chodzi o jazdę,ale widoki cudne:D-tyle mogę zdradzić Jeśli JK sam będzie chciał pokazac coś więcej,to pokaże:p,ale niech trochę opisze te fascynujące wyprawy:rolleyes:1 punkt
-
Dzisiejszy dzień odmienił moje postrzeganie Skrzycznego. Oczywiście nie chodzi o mega wolne krzesło i niewiele szybszy orczyk - to jest niezmienne. Trasy natomiast od 0845-1000 puste, dobrze przygotowane, rewelacyjna jazda. Potem zaczęło pojawiać się trochę lodu, więc o 1115 ewakuacja na dół. Nie da się zjechać na nartach na sam dół, więc trza zapłacić kolejne 6zł za zjazd krzesełkiem.. taboretem kurde.. zasnąć można. Na dole śniegu praktycznie brak. Warto było dla odmiany się tam wybrać, niektórzy twierdzą że takich warunków nie było tam od kilku sezonów. Generalnie FIS i Kaskada - polecam!1 punkt
-
Ale jazda:D no teraz to nikt nie będzie chciał napisać o swoich doznaniach na nowych deskach:eek: testy opisywane przez Forumowiczów są bardziej rzetelne niż jeden test WST lub inny :Wiadomo,ze narciarz zmieniający "dechę' początkowo odczuwa satysfakcję i podziw,a później zaczyna myśleć-tak jak przy każdym zakupem.Na dzień dzisiejszy/też nieźle -chodzi o gramatykę/ sprzęt jest tak dobry,że naprawdę można wyczuć różnice w określonej marce/firmie/ :Niko napisał rozsądnie:rolleyes:,natomiast JK ma jakieś problemy z nartą z 80 mm pod butem;).Ale w Europie narciarstwo pozatrasowe/ba lepsze niż w USA i Kanadzie/wchodzi dopiero na rynek;):pTo,że w Polsce ludzie wybierają nartę o promieniu skrętu 12-14/m nie jest przypadkowe,takie realia wymuszają wybór takiego sprzętu.Dziś można polecieć bez wizy do Gór Skalistych czy Monterose:rolleyes:,o Francji nie wspominam:p Dlatego jest pobyt nart z większą talią pod butem,ale jeszcze powyżej 100 mm to ekstremiści.Dlatego taki test dla Europejczyka jest zupełnie inny niż dla Obywatela "Za Oceanem";)1 punkt
-
W Austrii w okolicach Kaprun są dobre warunki powyżej 2000m. W sobote wróciłem z Saalbach Hinterglemm, spędziłem też jeden dzień w Kaprun. W Hinterglemm na 1000m śniegu poza trasami nie ma, śnieg padał od 6 tygodni raz i większość śniegu płynie bo codziennie jest pełne słońce od niemal 3-4 tygodni. Trasy poniżej 2000m są oczywiście dobrze przygotowane, ale zjazdy na 1000m po godzinie 11 to już słaba przyjemność. Jest kasza po armatkach i muldy ciężkiego śniegu. Dosyć sporo lodu się pojawia po południu. W Kaprun z drugiej strony warunki są super, tylko było - 20C przez zeszły tydzień i nie każdy lubi taki mróz. Spadło w zeszłym tygodniu ok 50cm śniegu i naprawde można pośmigać. Zależy co lubisz i jak jeździsz. Jak szukasz świeżego sniegu to raczej szukaj miejscowości powyżej 2000m, a jeśli wolisz cieplejsze klimaty i potrafisz radzić sobie w trudniejszych warunkach to niższe góry też będą ok.1 punkt
-
Dobry pomysł, ja bym Ci poddał pod rozważenie pobliskie Turracher Hoeche - byłem tam w podobnym terminie w zeszłym roku i warunki zarówno śniegowe jak i ludzko-ilosciowe były cudowne. Zresztą można pojeździć w obu tych ośrodkach bo są bardzo blisko położone i ja bym celował w takie rozwiązanie - zwłaszcza,że masz je na jednym karnecie. Od granicy dojedziesz w 6-7 godzin bez problemu, ja z Wiednia do TH w zeszłym roku dojechałem w 2 godz 15 minTu masz kilka zdjęc z połowy marca zeszłego roku z TH: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3812&catid=member&imageuser=68641 punkt
-
W innym temacie napisałem... Rozwijając wypowiedź, moja znajoma jeżdżąca średnio (158cm wzrostu, 53kg wagi) ma wielką przyjemność z jazdy na Cloudach 9, a moja połowica, która jeździ naprawdę dobrze wycisnęła z tych nart naprawdę sporo. Warto więc żebyś poważnie pomyślała o tym modelu Atomica.1 punkt
-
Jagna Marczułajtis-Walczak: prawdopodobnie oddam sprawę do sądu Do prawdziwego skandalu doszło podczas snowboardowych mistrzostw Polski rozgrywanych w Jurgowie. Jagna Marczułajtis-Walczak, czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Salt Lake City, twierdzi, że została zwyzywana przez trenera reprezentacji, trasa była niezabezpieczona, a wyniki próbowano sfałszować. Najgłośniej mówi się o pierwszej z wymienionych spraw. Marczułajtis zapewnia, że po jej upadku na jednym ze zjazdów, trener reprezentacji Polski, Paweł Dawidek, omal jej nie staranował, a następnie zwyzywał. - Mój spór z trenerem Dawidkiem zaczął się, kiedy powiedziałam wprost, że jest niekompetentny. Później długo nie widzieliśmy się, nie słyszeliśmy. Przyjechałam na mistrzostwa Polski po dłuższej przerwie w treningach. Po pierwszym przejeździe prowadziłam przed Olą Król. Widać było, że władze związku są zmieszane tym faktem. Kiedy wreszcie się wywróciłam, Dawidek był tak szczęśliwy, że nie wytrzymał tych emocji i powiedział "Stara piz..., do domu!". Następnie zwrócił się do mojego męża słowami "ćwoku, do domu dzieci pilnować". Oboje czujemy się bardzo obrażeni. Jeśli nie umie panować nad swoimi emocjami, to nie powinien być trenerem - powiedziała w rozmowie z Onet.pl Jagna Marczułajtis-Walczak. - Pan Dawidek wypiera się tego w żywe oczy, wraz z prezesem Markiem Królem mówią, że takiej sytuacji nie było, że również mają na to świadków. Ja się mam za osobę poważną, pełnię też funkcję radnej, więc nie mogę takiej rzeczy przepuścić. Nie można tak się do ludzi odzywać, a tym bardziej do zawodników w trakcie zawodów. To jest nieetyczne, niesportowe. Zdecydowałam się, że zbiorę podpisy od osób, które poświadczą, że mówię prawdę. Ze względu na to, że pan Dawidek się wypiera, mówi, że takiej sytuacji nie było, nie planuje też przeprosić publicznie ani wypowiedzieć słowa skruchy, podejrzewam, że będę zmuszona do zakończenia tej sprawy w sądzie - dodaje polska snowboardzistka. Próbowaliśmy skontaktować się zarówno z prezesem Markiem Królem, jak i trenerem Pawłem Dawidkiem. Żaden z nich nie odebrał telefonu. - Osoba, która nie ma nic do ukrycia, bez problemu odbiera telefon i rozmawia - zaznacza Marczułajtis, która nie kryje, że w Polskim Związku Snowboardu od dawna dzieje się źle. - W PZSnow panuje jedna wielka anarchia. Ten związek nie jest duży, liczy znacznie mniej członków, niż inne związki. To, co tutaj się dzieje, jest niesamowite. Prezes Król wraz z trenerem Dawidkiem i członkami zarządu stanowią jedną wielką rodzinę. Najlepszym dowodem na to są nazwiska pracowników, wszystko kręci się wokół tych samych osób. Nawet nie chcą rozmawiać z mediami. Pół roku temu weszła w życie ustawa, że PZSnow powinien podlegać pod PZN. W tej sprawie nic się nie dzieje. Mam nadzieję, że ktoś z ministerstwa sportu, które dostało moje oświadczenie, spojrzy na tę sprawę krytycznym okiem i coś się zmieni - zauważa. Jagna Marczułajtis-Walczak twierdzi, że zachowanie trenera wobec niej nie było jedyną nagannym wydarzeniem podczas mistrzostw Polski. Organizatorzy nie zadbali o obecność karetki, a siatki zabezpieczające były ustawione nieprawidłowo. W efekcie tego jedna z zawodniczek, Karolina Jasion-Janczak wypadła z trasy i zerwała więzadła krzyżowe. - Ponad to zawody były sędziowane przez trójkę dzieci Rajmunda Boma, członka zarządu związku. Nie mieli oni uprawnień - denerwuje się nasza zawodniczka. Na zawodach miało też dojść do próby sfałszowania wyników. Oficjalne czasy mówiły o awansie do finału Jagny Marczułajtis-Walczak, ale organizatorzy próbowali "wepchnąć" do niego inną zawodniczkę. Po interwencji poszkodowanej i jej męża, wyniki zmieniono na prawidłowe. Sama Marczułajtis powiedziała nam, że próbowała rozpocząć karierę trenerki, ale związek jej to uniemożliwił. - Jakiś czas temu zdecydowałam się wystartować w konkursie na stanowisko trenera. Stwierdzono, że jako zawodnik nie mam doświadczenia trenerskiego i odsunęli mnie od konkursu, mówiąc że nie spełniam warunków - zdradza czwarta zawodniczka igrzysk w 2002 roku. Źródła: Video z wywiadem - http://sport.onet.pl/zimowe/snowboard/jagna-marczulajtis-walczak-prawdopodobnie-oddam-sp,1,4200283,wiadomosc.html1 punkt
-
Tak jest 7+ ma jako rdzeń kompozyt (miękkie) 8+ rdzeń drewniany (twarda) 9+ rdzeń drewniany+podwójna 0,5 milimetrowa powłoka z titanalu nie wiem co to ale sprawia że narta staję się bardzo twarda po za tym 9+ ma płytę flowflex a 8 i 7 powerrail. wszystkie natomiast mają system dualradius link do stronki z tymi modelami http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=3106&id_modelu=42841 punkt
-
Rusiński Może nie każdy wie, ale na tym stoku dzieci do lat 6 jeżdżą za darmo mnie osobiście to tak zaskoczyło, że zaniemówiłem przy kasie Pozdrawiam1 punkt
-
Witam Próbowałem znaleźć te K2 Sugar Luv i przy okazji trafiłem na Twoje posty z przed roku - tutaj i na innym forum. Wtedy pisałaś, że na tych nartach jest ciężko i trudno - coś się tutaj zmieniło? Pytam, bo może nie ma sensu myśleć nad wyższymi modelami - może wystarczy Attraxion I czy Cloud 8. Jesteś leciutka a jazdy też niewiele za Tobą. Pozdrawiam Mirek1 punkt
-
Tak pewnie Michalb-owi o to chodziło . Wydaje mi się że Carbony nie są warte dopłaty .1 punkt
-
Ważne szczegóły: 1. bądź o 8.30 - wyciąg zaczyna jechać 8.45. Poza tym będziesz mógł stanąć blisko śniegu na parkingu, który w dzień rozmaka i jest błoto -dojedź do samej kasy. (opis dotyczy dojazdu od Zdiaru). 2. Ludzi rano mało, potem o 11 więcej, o 12 mała kolejka do krzesła. Potem znowu bez. 3. Dwa bary w stylu słowackim - typu bufet - napitki są, żarcie paść. Są leżaki i widoki. U dołu, przy parkingu jest hotel z restauranem - nie jadłem, dużo ludzi, typ garkuchni. 4. Kaucja za skipas 2 euro - można płacić kartą. Więcej grzechów nie pamiętam.1 punkt
-
Wygląd wyglądem,ale jak ta narta jeździ...:) Swoją drogą dzięki Janie Kowalu za polecenie tej narty - jest genialna na każde warunki -moje RC4 poszły do lamusa1 punkt
-
1 punkt
-
No o każdy portal ma potencjalnie rację. Kitz ma to do siebie, że w ciągu dnia spotkalem jużśnieg, niebieskie niebo, deszcze z temperaturami od -5 do +10 ... takie szybko ocieplenie sobie przyszło ... ztery dni później znowu byla zima !1 punkt
-
1 punkt
-
S(z)oszów 02.03.2011 Byłem dziś 8:10-12:00 na S(z)oszowie. Z racji atrakcyjnej ceny (40zł od8:00 do 12:00) narciarzy jak na środek tygodnia poza feriami było stosunkowo sporo, choć po uruchomieniu wszystkich orczyków/talerzyków po 9:00 jakoś ludzie się rozłożyli, że praktycznie dłużej niż 1min. nie czekałem, z tym że od 10:30 jeździłem na talerzyku z zakrętem na samej górze. Nie wiem ile w tym czasie na kanapę się czekało, ale ludzie stale dochodzili, więc kanapa pewnie na bieżąco nie była. Warunki praktycznie bardzo dobre, z samego rana bardzo twardo, potem stoki coraz bardziej miękkie, przy ostatnich zjazdach pojawiły się gdzieniegdzie pojedyncze płaty lodowe, no ale cóż, trzeba się cieszyć, że w ogóle jest po czym jeździć. W samej Wiśle oraz Ustroniu czarno i ani grama śniegu... W tygodniu polecam wypad na Soszów, w weekend raczej nie, chyba, że ktoś lubi tłum ludzi i kolejki, jakich trzeba się spodziewać w weekend. Na sob./niedz. chyba wybrabym coś mniej uczęszczanego. Dawno nie byłem na Soszowie i nie powiem, pozytywnie się zaskoczyłem...1 punkt
-
Te Progressory +7 nie będą za twarde. Buty z flex 80 wystarczą. Świat i ludzie, nie musisz się katować twardszymi. Długość 165. Jeśli dobrze czułeś się na 160 to spokojnie też może być. Że co?1 punkt
-
Dziękuję za życzenia. Dla sprostowania tylko dodam,że ja nie liczę na zrobienie z Kasprowego wielkiej stacji narciarskiej na wzór alpejski,jedynie chciałbym żeby właściwie zagospodarować to co jest,czyli: -modernizację kolei na Goryczkowej -sensownego połączenia kotłów -sztuczne naśnieżanie Na więcej nie liczę,choć jeszcze pewnie przynajmniej jakąś jedną może dwie trasy można by wytyczyć.1 punkt
-
No no kolega łatwy nie jest Najpierw kino, kolacja i spacer Zazdroszczę, zazdroszczę i dużo przyjemności życzę. Bawcie się dobrze chłopaki i testujcie cało i zdrowo1 punkt
-
Każda ma swoje plusy i minusy, jadąc przez Świecko najgorszy odcinek to od Nowego Tomyśla do granicy, jego przejechanie zajmuje około 1,5 godziny bo droga jest w fatalnym stanie i jeżdżą po niej same ciężarówki, ale poza tym "niuansem" jedziesz samymi autostradami prościutką drogą na Berlin, a dalej Monachium (pod Monachium faktycznie często są korki ale jeżeli nie będziesz jechał w godzinach dojazdu lub powrotu z pracy w aglomeracji to szybko przejedziesz). Ja zawsze wybieram tę trasę i jestem bardzo zadowolony. Do Zillertal z Poznania najkrócej jechałem 9 godzin, ale czasami i 12, średnio trzeba liczyć 10,5 godziny. Droga przez Wrocław i Zgorzelec jak dla mnie jest mniej korzystna bo duża część odbywa się w Polsce, dwa razy jechałem tą trasą i zawsze wychodziła mi dość długo, z tym że jechałem z Poznania, a skoro dla Ciebie z Warszawy tak jest nawet krócej no to możesz spróbować, bo moim zdaniem najszybsza trasa to taka, w której jak najszybciej wyjeżdża się z Polski. Jest jeszcze trzecia opcja, którą możesz rozważyć, a mianowicie trasa przez Chociebuż...1 punkt
-
Osl2o11 Przychodzi Marit do lekarza, a lekarz do niej: Mam dla pani złą wiadomość Bjoergen na to: Co, wyzdrowiałam? A lekarz: Gorzej! Kowalczyk też zachorowała.1 punkt
-
Z wymienionych to Fischer Motive albo któreś z Rossi Zenith-ów, tylko długosć weź 170cm, na początku będzie Ci nieco trudniej ale skończą się akcje typu myszkowanie nart czy różne ich nerwowe zachowania przy drobnych błędach podczas szybszej jazdy. Na Motive 74 nie jeździłem ale mam te narty w wersji 80 i są naprawde świetne, bardzo reaktywne i przyjemne w prowadzeniu, to naprawde udane narty, na Zenithach 3 jeździłem, też fajne narty, bardzo przyjemne deski.1 punkt
-
No i zarejestrowałem się. Ukłony dla forumowiczów. Narciarz ze mnie żaden. W zeszłym roku, przymuszony przez własne dzieci zażyłem lekcji u genialnego instruktora Jędrka. Geniusz jego polega nie tylko na umiejętności przekazywania wiedzy, ale również budowaniu, że tak powiem, morale. Dzięki niemu przełamałem wewnętrzne opory i nauczyłem się w miarę bezpiecznie dla siebie, a przede wszystkim dla innych transportować z góry na dół. Prawdę powiedziawszy, najważniejszym powodem, dla którego zdecydowałem się przypiąć narty, była konieczność podsadzania mojej najmłodszej latorośli na krzesło wyciągu. Jednak owa potrzeba chwili sprawiła, że oto niespodziewanie okazało się, iż jazda (słowa tego użyłem nieco na wyrost:)) na nartach sprawia mi sporą przyjemność. Debiut na stoku był trudny. Po trzech dniach spędzonych na ćwiczeniach na oślej łączce, kiedy już wydawało mi się, że dam sobie radę na tej większej górce, okazało się, że rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Po serii widowiskowych upadków (tata, żyjesz? odezwij się) sponiewierany zlazłem na dół na piechotę z nartami w garści. Po tym upokorzeniu urągającemu godności człowieka i obywatela chciałem już cisnąć narty w kąt, mówiąc sobie w duchu: coś dla ciebie koziołeczku ta zabawa nie jest zdrowa. Jednak mój najmłodszy synal (podówczas siedmiolatek) ponownie zaczął się domagać podsadzania go na to przeklęte krzesło. Chcąc nie chcąc musiałem więc wrócić na stok. Wreszcie udało mi się jakoś zjechać bez wywinięcia orła, co prawda zatrzymując się co i raz, by złapać oddech oraz roztropnie rozeznać się w sytuacji. Potem było już jednak coraz lepiej. Zacząłem zjeżdżać z jednym jeno przystankiem (przed ostatnim stromym odcinkiem, celem uspokojenia skołatanych nerwów i upewnienia się, że na drodze nie napotkam leżących pokotem dzieci), aż wreszcie któregoś razu zjechałem ciurkiem. No i jakoś poszło. Jeździłem coraz pewniej i szybciej. Coś tam nawet zacząłem próbować wycinać. I kiedy już wydawało mi się, że za chwilę zacznę jeździć jak jakiś Klaus Mair bez mała , całkiem znienacka skończyły się ferie... Ale, rok minął jak z bicza strzelił i za chwilę znów jadę z trójką małoletnich narciarzy w góry. Tym razem cieszę się na ten wyjazd, bo po raz pierwszy wybieram się tam z zamiarem jeżdżenia, nie zaś sterczenia na dole jak gwizdek i czekania, aż się małolaty zmęczą. Trochę przydługa wyszła mi ta epistoła. Może ją przeczyta taki sam lamus jak ja, który zastanawia się, czy w pewnym wieku warto w ogóle zaczynać zabawę z nartami. Opowiadam zatem: warto. Odwagi! Avanti!1 punkt
-
Oj , bardzo spóźniona relacja. Niestety zaraz po powrocie zaczęła się szkoła – małe urwanie głowy. A teraz siedzę w domu od tygodnia , niestety grypa złapała krążą pogłoski o AH1N1 no niestety. Ale to nie o tym miałem zamiar pisać. Od sierpnia zeszłego roku , zamówiony już był po raz kolejny pokoik w hoteliku w Stefansdorfie (1km od dolnej stacji Reischach). W czasie przygotowań do wyjazdu , zakupiłem także nowe narty : ) Progressory 9 , które bardzo sobie chwalę. Termin wyjazdu to 22-29.01. Wyjazd około 3 w nocy. Droga bardzo przyjemna , Czechy (na szczęście) udało się szybko przejechać : D . Standardowo przynajmniej dla mnie droga w kierunku na Mikulov , Wiedeń , Graz , Klagenfurt , Lienz , Sillian no i Kronplatz. Śniadanio-obiad planowaliśmy zjeść na „Packu” 30km za Grazem. Było to spowodowane tym , że we Włoszech panuje popołudniu „Siesta” a coś ciepłego warto przed kolacją zjeść : ). Droga szybko mijała , aż tu w Sillian złapaliśmy mandat. O 11km/h przekroczona prędkość – 25 ojro. Dotarliśmy na miejsce po 14 , mając jeszcze 5 godzin wolnego do obiadokolacji kupiliśmy karnet 6-dniowy Dolomiti Superski. Nasz plan miał wyglądać tak 1 Dzień – Kronplatz 2 Dzień – Sellaronda 3 Dzień – Alta Badia 4 Dzień – Kronplatz 5 Dzień – Alta Badia 6 Dzień – Kronplatz Pogoda zapowiadała się ładna i taka też była 6 dni Słoneczka , raz tylko albo dwa rano było pochmurnie. Cały tydzień trzymał mrozik w pierwszych dniach nawet większy bo ok. -10!!!. Przy dużej wilgotności palce zaczęły niemiłosiernie boleć , wiec powoli zastanawiam się nad nowymi rękawicami, ale trzeba zacząć zbierać fundusze. W ciągu tych 6 dni przy rodzinnej jeździe zrobiliśmy ok. 290-300km. Myślę , że gdyby nie czas na dojazd do Corvary czy La Villi , spokojnie można byłoby tą ilość poprawić. Ale ja jeżdżę dla przyjemności , nie na rekordy : ) Więc pierwszy dzień to Kronplatz. Trzeba było odwiedzić stare śmieci : ) m.in. dwie czarne w kierunku na Bruneck. Oczywiście z rana , po południe dosłownie bałbym się tam jeździć w tych tłumach . Trasy bardzo dobrze przygotowane , było twardo i często musiałem docisnąć nartę. Ale nie sprawiało to żadnego problemu przy tak pięknej pogodzie. Później zdecydowaliśmy , że wybierzemy się w kierunku San Vigil. Wjazd Piz De Plaies. Kilka zjazdów i zdecydowaliśmy , że wrócimy na „pączek” tam już do popołudnia męczyliśmy śnieg na mojej ulubionej trasie „Sonne” z nr. 10. Dzień minął bardzo szybko i aż szkoda było wracać. Nie mogłem się także doczekać kolejnego dnia. Wyjechaliśmy ok. 8:40 w kierunku Corvary. Auto tak jak chcieliśmy zaparkowaliśmy przy wyciągu Sodlissa. Bardzo polecam ten parking , bardzo mało używany. Ubieramy narty i zjeżdżamy prosto pod krzesełka. Gdy wracamy z nart , jedziemy wyra traktowaną ścieżką wzdłuż kilku drzewek i jesteśmy przy naszym aucie. Ruszyliśmy w Sellarondę , która bardzo lubię z racji tego , że nie często mogę widzieć tyle widoków. Udało mi się zaliczyć Saslonga , na którego tak bardzo czekałem. Po przejechaniu całej , zostały nam dwie godzinki. Więc zaczęliśmy męczy trasy w Colfosco. Bardzo przypadła mi do gustu czerwona z krzesełek. Kompletny brak ludzi na wyciągu jak i na trasie. A trasa sama w sobie piękna i świetnie przygotowana jakby dopiero był ranek a nie godzina 15. Wymęczeni , ruszyliśmy w kierunku domu. Na 3 dzień była zaplanowana Alta Badia , więc tam też się wybraliśmy. Auto zostawione w Pedraces. Ruszyliśmy pod krzesełka , wjazd , zjazd , wjazd , zjazd. I już jesteśmy pod Piz La Ila , gdzie pokazała się kolejka , nie duża bo maksymalnie 5-7minut stania , ale dla mnie to był szok bo nigdy nie widziałem tam kolejki , a byłem w różnych terminach. Po zjechaniu treningowej trasy puchary świata Bamby (16b) zdecydowaliśmy się na Gran Risę. Oczekiwałem czegoś więcej od tej trasy. Była owszem strona , ciekawa i wymagała umiejętności. Ale całą przyjemność z jazdy zabrała mi ogromna ilość ludzi na tej trasie , gdzie niestety większość była początkująca. Bardzo lubię Alta Badię chyba nawet bardziej niż Kronplatz : ) z racji ogromnej ilości tras połączonych ze sobą , pięknych widoków i co najważniejsze bardzo małej ilości gondolek ( w tym dniu zaliczyłem tylko dwie) , co bardzo mnie cieszy bo nie lubię często ściągać nart. Pod koniec dnia , zjechaliśmy widokową trasą do La Villi przy dolnej stacji wyciągu Bamby. Potem tylko wjechać na przeciwległy szczyt i zjechać pod parking no i do domu. Czwarty dzień to spokojna jazda na Kronplatzu zwiedziliśmy Olang gdzie nie jeździłem już bardzo dawno. Dłuższą część dnia spędziliśmy też na Trasach z nr. 2/3 . Niestety bardzo mocno wiało w ten dzień i wymarzliśmy , ale coś za coś. Świeciło bardzo piękne słońce i kolejny dzień mogliśmy zaliczyć do udanych. Piąty dzień , już niestety ostatni to było rzucenie się w kierunku na Arabbę. Auto tak jak ostatnio zostawione w Pedraces. Początek taki sam. Już na stokach udaliśmy się w kierunku na Pralongię 2 , z której zjechaliśmy wzdłuż talerzyka do wyciągu , który kiedyś nazywał się Masarei teraz chyba tak samo , gdzie spędziliśmy praktycznie cały dzień. Nowa 6-osobowa kanapa , wywiozła nas na górkę nieco wyżej niż Pralongia 2 i mieliśmy okazję zjeżdżać bardzo długo i słoneczną trasą „Sole” zaliczyliśmy tam chyba 6-7 zjazdów. W tym chyba 2 bez przystanku. Trasa długa bo ponad 2,5km , a jednak kondycja dała radę chociaż rodzina nie ma zbyt wiele czasu na sport poza nartami. Przy okazji trenowało na tej trasie wojsko : ) z panem instruktorem. Później wjazd na Vizza , Cherz , tam kilka zjazdów no i czas nieubłaganie mijał a przed nami jeszcze troszkę km zostało by dotrzeć na parking. Więc zaczęliśmy wracać. Okazało się , że zjechaliśmy do Pedraces , w momencie gdy już tamten wyciąg był wyłączony (uff pomyślałem : D) . Z wypiekami na twarzy po raz kolejny udaliśmy się w kierunku domu. Ostatni dzień to spokojna już jazda Pojechaliśmy trasami pod wyciąg Alpen , który był zaniedbywany przez dłuższy okres. Potem kilka zjazdów Marchnerem , koniec dnia na Sonne. Nikt nie chciał się połamać na koniec : ) W sobotę wczesnym rankiem wyjechaliśmy. Było dosyć ciemno , po przekroczeniu granicy już w Sillian zaczęło się rozjaśniać. Znowu lekkie śniadanko na Packu : ) tym razem bardzo dobra jajecznica za bodajże 5 euro. I duża! Co najważniejsze. Przyjemnie się jechało , do momentu dojeżdżania pod Wiedeń. Gdzie jak się okazało zrobił się korek przez wypadek. Czarny myśli już miałem w głowie. Radio austriackie podało , że nie wiadomo kiedy służbom uda się usunąć samochód. Jak się okazało staliśmy 20min tylko. Jakaś skoda wjechała w barierkę. Dla mnie to było nieco dziwne bo jak auto , które było na poboczu mogło zakorkować 3 pasy na autobahnie ?! Po minięciu Wiednia , stanęliśmy przy Mcdonaldzie już na drodze prowadzącej do Mikulova. 60-70% samochodów to byli właśnie Polacy : ) . Okazało się , że darmowe wifi nie działa , przynajmniej McChicken smakował jak zawsze . Największą niespodzianką okazało się to , że pierwszy raz w życiu gdy jadę na narty udało nam się minąć Czechy gdy na dworze było jeszcze jasno. Zawsze słońce zachodziło już w Mikulovie a tym razem jak się okazało później było to dopiero 10km przed Cieszynem.Niestety za Brnem pokazały się bardzo mocne mgły i była to jazda w okropnym mleku. Później już spokojna droga do Bytomia. Po raz kolejny mogę polecić Kronplatz wszystkim rodzinom z dziećmi , chociaż wrażeń dla nie-rodzin też tu nie brakuje . Warto wybrać się oczywiście w pobliską Alta Badię lub Val Gardenę. A już za niecałe 13 dni znowu wybieram się w ten region. Tym razem już 9 raz. // zdjęcia utknęły w galerii jak już będą dostępne podam linki1 punkt
-
Dziękuję za dobre słowa Wszystkim dziękuję za miłe przyjęcie. Jankowi dziękuję ponadto za krzepiący przykład udanego późnego debiutu. Istotnie na nartach można jeździć długie lata. Pamiętam, jak w zeszłym roku podziwiałem z perspektywy krzesła pewnego narciarza. Mknął jak szatan pięknymi krótkimi, ciętymi skrętami. Sądzę, że nie wyglądałby źle nawet przy moich/naszych internetowych idolach - Haraldzie Harbie czy Klausie Mairze. Żałowałem, że nie mam przy sobie żadnego sprzętu, którym mógłbym go sfilmować. Traf chciał, że chwilę później jechaliśmy w górę na tej samej kanapie. Poznałem owego dżentelmena po wdzianku, kasku i nartach. Najbardziej zaskakujący był jego wiek - ogorzałe lico i zadzierżysty szpakowaty wąs rotmistrza wskazywały na oko +- 60. Wzruszony załkałem zatem, wygłaszając coś w rodzaju egzaltowanej laudacji na jego cześć. On zaś uśmiechnął się pod rotmistrzowskim wąsem i odparł skromnie, że owszem jakoś jeździ, ale jego brat, który na krakowskim AWF napisał doktorat o narciarstwie, to dopiero zasuwa! - Nauczyć się prawidłowo jeździć, a potem to już kiedy się da i gdzie się da, a najlepiej w Dolomitach - poradził mistrz, a chwilę później pomknął jak strzała. Westchnąłem rozmarzony, widząc już siebie pod lazurowym niebem zjeżdżającego z jakiejś Marmolady, ścigającego się z alpejskim wiatrem. Kto wie, może na 40 urodziny (raptem za dwa lata), które akurat wypadają w marcu, zrobię sobie mały prezent i przebiegle zmyliwszy pogonie, wyruszę w kierunku wskazanym przez mojego mentora. Pozdrawiam.1 punkt
-
Dzień Drugi – Pomarańczowa Sella Ronda Dobrze rozgrzany, postanowiłem następnego dnia zrobić Pomarańczową Trasę „Wielkiej Pętli”. Ponieważ o Niej na forum było już sporo, Jacek zamieścił na portalu Skionline trzy duże Galerie zdjęć – ograniczę się w tej części do minimalnych opisów i fotek. Odsłoneczny widok na Stacje w Arabbie: Czerwony Zjazd z Arabby – trasa: Autor relacji na powyższym Stoku: Widoczek stoków z Costoratty: Skrzyżowanie Orange z Green: Krajobraz: …z krzesełkiem w tle: Widok w stronę „drogi” na Marmoladę: Zjazd z Alta Badii: Sassolungo w Val Gardenie „Gra Światła i cienia”1 punkt
-
Dzień Piąty – PŚ w Gardenie część II Postawa: Start: „Poszły konie po betonie”: Wejście w zakręt: Za bramką: Po… Ku mecie… Perspektywa początku trasy – z dołu: Autor: Jeszcze jeden rzut…1 punkt
-
Autoturn - technologia skryta w nowej serii Rossignola Autoturn - technologia skryta w nowej serii Rossignola W najnowszych deskach Rossignola z serii Alias zastosowano innowacyjne rozwiązanie, dzięki któremu narty szybciej i lepiej przystosowują się do aktualnie panujących warunków śniegowych, a tym samym doskonale radzą sobie niemal w każdym terenie. http://www.skionline.pl/sprzet/?co=newsy&id_txt=35441 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Po lewej wygląda jakby nowa: A z dzisiejszego slalomu udało mi się tylko takie coś ustrzelić:1 punkt







