Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.11.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
6 punktów
-
Takie cudo: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=1605&id_modelu=1944 Długość 185. Kupiona używana, jednak stan BDB co może potwierdzić Juice. Początkowo trochę miałem kłopoty z wygięciem narty przy mniejszych prędkościach zwłaszcza w lewym skręcie bo prawa noga jednak troszkę słabsza jest a i odłamek piszczela troszkę podświadomie ogranicza siłę nacisku na but. Ostatniego dnia kiedy po pierwsze byłem już troszkę rozruszany a i jazda z Jarkiem ukierunkowała mnie we właściwą stronę - poezja. Bardzo pewna jazda na tej narcie zwłaszcza w skręcie do którego jest stworzona. Wspaniała amortyzacja nierówności. Może kosmicznych prędkości na niej nie rozwijałem bo głowa jeszcze nie przywykła jednak to co jeździłem dawało dużo pewności i radości. Na minus może to, że na większej stromiźnie w krótszym skręcie troszkę trudna do przerzucenia bo swoją wagę ma, ale to raczej moje braki techniczne temu winne. Jak ktoś ma okazję kupić takie coś w dobrym stanie za dobrą kasę to polecam zwłaszcza tym, którzy nie lubią przekładać nogami z częstotliwością stukania dzięcioła. Pozdrawiam.3 punkty
-
Taka bielizna może być całkiem tania, droga lub bardzo droga. Jedna koszulka jakieś parę dych, spoko, jakieś gatki do tego itp. ale mam jedno istotne pytanie Czy wszyscy mnożą te kwoty razy 6 czy 7? no bo jedziemy czasem na tydzień tu i tam, no i wypada wkładać na siebie raczej świeżą bieliznę codziennie? ...czy może nie? ...a może prać w apartamencie czy hotelu? Czy może wierzymy w magiczne moce srebrnych nitek, które rzekomo pojawiają się w jakiś droższych modelach? [bTW, sprawdzałem jedną koszulkę, raczej nic takiego nie ma ] Temat dosyć trywialny, dla mnie oczywisty ale jakoś tego aspektu się nie porusza przy ocenie wydatków na bieliznę Dodam, że jeździłem kiedyś w byle czym i żyję teraz coś mi się tam uzbierało w temacie bielizny, ale jakoś ciągle nie przepadam za sztucznymi tworzywami - więc jakaś bawełna z dodatkami (np. ze spandexem) jest ciągle bardzo OK Przy tym aktywność w narciarstwie zjazdowym wcale nie jest aż taka duża - na pewno mniejsza niż przy touringu, czy zwykłej turystyce, w końcu jest tak, że większość narciarskiego dnia spędza się jednak siedząc na krzesełku czy w gondoli Tak ogólnie to czuję (nomen omen ), że większość ludzi ubiera się zbyt ciepło - i głównie dlatego się mocno poci ...ale mogę się mylić oczywiście, ludzie mają w końcu różną fizjologię.3 punkty
-
jeszcze parę lat temu nikt nie słyszał o bieliźnie termoaktywnej, wszyscy jeździli na nartach i nikt z jej braku nie umierał, to i dzisiaj nie umrze, to po pierwsze, a po drugie to wyobraź sobie że kogoś może najzwyczajniej być nie stać na zakup takiej bielizny i co w związku z tym, Twoim zdaniem powinien dać sobie spokój z nartami?3 punkty
-
1 punkt
-
Tu w piątym poście - nie mogę jak dawniej otworzyć samego jednego postu http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/13809-Etyka-w-sieci?p=138589&viewfull=1#post138589 Może by parę tych dobrych rad przetłumaczyć na forumowe?1 punkt
-
Drogi zbig12, Zmień proszę ton. Jeżeli nie odpowiada Ci atmosfera na forum, to nie zaglądaj tutaj, nie pisz. Tak będzie najprościej.1 punkt
-
http://www.powdermag.com/stories/jamie-pierre-1973-2011/ myślę że wystarczy tylko link...1 punkt
-
No to mamy już perwszy pozytyw z nowej ustawy: Stacja w Kasinie która nie spełnia dotychczas przy obecnej przepustowości krzesła ustawy - przygotowała wąską (ale jednak!) trasę pod wyciągiem. Stok pod wyciągiem został wyrównany i będzie udostępniony narciarzom - zawsze w jakimś stopniu odciąży to przetłoczoną podstawową trasę zjazdową1 punkt
-
Nauka Jasia cd Długo nic tu nie pisałem bo wyleciał nam cały sezon z powodu mojej kontuzji. Zabrałem Janka ze sobą teraz na Pitztal. Jeździliśmy od 9 do 12 (4dni). Opiszę każdy dzień bo może jakiemuś rodzicowi to się przyda a i może ktoś oceni czy przypadkiem jakiś błędów nie popełniam. Dzień 1 Wyjeżdżamy malutkim orczykiem na oślą łączkę i co - strach z zeszłego sezonu pozostał "tatusiu ta góra jest za duża" : Trzeba było zacząć od początku, żeby dziecko czuło się bezpiecznie - ojciec tyłem, trzyma za dzioby nart i jedziemy - po dwóch zjazdach - "tatusiu ja nie chcę jeździć":mad:: No to śnieżki i bałwany i przewalanki na śniegu, później na frytki i tak minęło pół dnia narciarsko bezproduktywnie. Po jedzeniu dał się namówić kilka razy zjechałem z nim trzymając za dzioby nart. Później jeździłem przed nim tyłem już bez trzymania nart tylko wyznaczałem mu ślad "wężykiem". Jak większa prędkość jazdy przestała być problemem pojawił się wielki banan na twarzy dziecka i nie schodził z niej do końca wyjazdu :smile: Dzień 2 Zaczynamy na małym orczyku. Śmiga aż miło - ale na krechę. Tu bardzo ważne spostrzeżenie. Dziecko nie będzie robiło rzeczy, które nie są mu potrzebne. Prędkość, którą osiągał uznał za bezpieczną więc po co ją wytracać poprzez skręcanie. Na hasło "Janek wężykiem" pada pytanie: tausiu po co? I co mam mu odpowiedzieć?. Po spotkaniu z rodziną Juice nastąpiła motywacja- idziemy na większą górkę bo Julka na niej jeździ. No i tu jak trzeba było wytracić prędkość to jechał za ojcem wężykiem od boku do boku, aż miło. I tak 20 razy trasą pod kanapą. Z tym, że tak po 10 zjeździe sam wyznaczał sobie tor jazdy gdyż ja jechałem za nim celem asekuracji. Wypracowaliśmy sobie pewien system: słowo "postawa" -czyli ciągłe przypominanie o pochyleniu sylwetki i to dosłownie ciągle trzeba nawijać postawa, postawa, postawa oraz "ostry zwrot" czyli moment zmiany kierunku jazdy. I oczywiście to co opisałem wcześniej, jak uznał, że zaczyna się niebawem wypłaszczenie i może się rozpędzić to krecha. Dziecko nie da się nawet na colę do baru wyciągnąć jak ojcu w gardle zaschło. Chyba można uznać, że pierwszy sukces osiągnąłem. Dzień 3 i 4 Jazda na górnym odcinku pod czerwoną gondolą, do stacji pośredniej - dużo bezpieczniej dla dziecka. Jeździliśmy z całą rodziną Juice. Małe "Soczki" pięknie demonstrowały jazdę Jasiowi -wielkie dzięki z mojej strony. Nabrał pewności. Jeździł z jednym kijkiem trzymanym z przodu w dwóch rękach jak kierownicę. Znacznie poprawia postawę. Przez te półtorej dnia próbowaliśmy go "odpłużyć", ale jak jeździł tylko z dziećmi to nie miał kto mu ciągle powtarzać, żeby wąsko trzymał narty. W sobotę ostatnie dwie godziny jeździł za mną. Ciągle mu powtarzałem za każdym skrętem dosłownie: postawa, zwrot i narty razem jak tatuś. Dziecko zaczęło prowadzić narty równolegle. Skręty jeszcze z lekkiego pługa, ale jazda na wprost i po skosie stoku z nartami równoległymi. Podsumowanie Takiej radości i tyle uśmiechu to ja jeszcze u mojego syna nie widziałem - mimo, że jest ogólnie dzieckiem bardzo radosnym. Nawet jak glebę zaliczył to tak się śmiał, że ludziska myśleli, że coś się stało. To był mój najlepszy wyjazd - pomimo tego, że sam może się nie najeździłem na max. Radość z postępów dziecka i czas, który razem spędziliśmy są bezcenne. Wnioski 1. Dziecko (moje) jak może to idzie na skróty. Nie robi rzeczy, które nie są potrzebne. Jak nie musi skręcać i hamować to tego nie robi. Jak moim śladem jazda jest dla niego za wolna lub nie może nadążyć to sobie robi skrót. 2. Ciągłe przypominanie i powtarzanie prawidłowych zachowań typu; postawa , narty równo, zwrot. Przynosi efekty po kilkunastu zajazdach. Dziecko sobie w końcu to "zakoduje". 3. Narty miał długie - równe jego wzrostowi. I to jest dobry kierunek. Pomimo tego, że na początku chude słabe nóżki trochę były szarpane to później na stromych odcinkach i przy większych prędkościach dziecko zachowuje się bardzo pewnie. 4. Zabrakło nam jednego dnia, żeby jeździł skrętem równoległym. Jeżeli ktoś z doświadczonych nauczycieli widzi jakieś błędy w moim postępowaniu to proszę o opinię i dalsze wskazówki. Pozdrawiam1 punkt
-
klikasz na "forum", zjeżdżasz na dół, klikasz "konkursy" i wychodzą Ci różne wątki, m.in. ten: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/13938-Typowanie-najszybszych-2011-12 Generalnie to się nie zmieniło, tylko szata graficzna jest nieco inna, ale wszystko można znaleźć tak jak wcześniej.1 punkt
-
Mysiauek,może to Cię zacikawi :wink: http://www.opony.com.pl/artykul/testy-opon-letnich-adac-2011-w-rozmiarze-195-65-r15/?id=11081 punkt
-
Hej, kiedy dokładnie będziesz na Molltku? Będę tam na 4 dni w terminie 18-21.11 (pt-pon)? Może jakoś się tam odnaleźć? Na lodowcach widać śnieg - tam szczęśliwie naśnieżanie raczej nikomu nie przeszkadza Jechać teraz na tydzień? Teraz bym nie pojechał, raczej na taki dłuższy weekend - 3-4 dni, na lodowiec. No chyba żeby zmiksować jakieś 2 lodowce, np. w Tyrolu - wtedy byłoby ciekawie przez parę dni. Na Stubaiu - sporo wyciągów, tras niby też ale jak się przyglądnąć obszarowo gdzie się jeździ to szału nie ma. W Sölden, jak w Sölden - chodzą oba obszary lodowcowe - czyli jakaś część ośrodka 1/3 - 1/4? Na Molltku chodzą wszystkie ważne wyciągi - 3 krzesła + gondola, otwartych tras przybywa. Na Tuxie podobnie, i pewnie trochę więcej niż na Pitztalu czy Kaunertalu. Kitzsteinhorn ...lepiej tymczasem przemilczeć Po tym weekendzie, jutro, pojutrze pojawi się pewnie parę relacji tu i tam - w związku z wolnym ostatnim piątkiem (11.11) sporo ludzi pojechało na ten weekend na różne lodowce więc doniosą co w śniegu piszczy A jeśli koniecznie na cały tydzień to lepiej poczekać do początku grudnia - pogoda jest jaka jest, ale te wyżej położone ośrodki zaczęły naśnieżanie - na początku grudnia wybór będzie większy, mam nadzieję (?)1 punkt
-
Co nartami? Nigdy w życiu, jeszcze by się zarysowały. No to Ci odpisałem, tak że aż się w 1 wiadomości nie zmieściło:biggrin:1 punkt







