Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.11.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
6 punktów
-
W ostatnim NTN wyczytałem,ze na lodowcu Pitztal zastosowano izraelskie urządzenie umożliwiające wytworzenie sztucznego śniegu tzw.system SnowMaker.Działa to na zasadzie maszynki do produkcji lodu.Składa się z dwóch zbirników,w pierwszym woda zostaje poddana silnemu podciśnieniu-powstaje mieszanina wody i kryształków śniegu.W drugim zbiorniku Kryształki oddzielane są od wody.To pozwala produkować śnieg przy dodatniej temp. otoczenia,nawet do + 30 st.C!!! oraz wysokiej wilgotności.System mieści się w 15 m. budynku,wyprudukowany śnieg dociera na trasy specjalnymi pochylniami,a potem jest rozprowadzony przy pomocy ratraków. Ponoć w Zermatt również korzystają z tego systemu.4 punkty
-
Firmy zbudują tory lub wyciągi narciarskie na prywatnym terenie, nawet bez zgody właściciela gruntu. Rada Ministrów zajmie się jutro nowelizacją kodeksu cywilnego. Dokument został przygotowany przez resort sprawiedliwości. Ministerstwo chce zmienić prawo w taki sposób, by pozwalało kłaść tory na prywatnych działkach, bez konieczności ich wykupu. W uproszczeniu zadziała to tak, że jeśli właściciel terenu nie zgodzi się sprzedać ziemi pod inwestycję, to przedsiębiorca będzie mógł pójść do sądu. Ten natomiast ustanowi na działce tzw. służebność i budowa się rozpocznie. Właściciel dostanie wówczas rekompensatę. Nowelizacja nie precyzuje jednak, w jaki sposób wyliczyć jej wysokość. Zapewne pod uwagę weźmie się obniżenie wartości ziemi czy ewentualne straty, jakie prywaciarz poniesie. Zyskają narciarze i mieszkańcy miast Odświeżone przepisy pozwolą nie tylko na ustanawianie służebności pod tory kolejowe. Będzie to możliwe również w odniesieniu do torów tramwajowych, trakcji trolejbusowych czy urządzeń transportu linowego. Pod tym ostatnim pojęciem kryją się krzesełkowe czy kabinowe wyciągi narciarskie. Nowela pozwoli na służebność w odniesieniu do: Urządzeń służących do doprowadzania lub odprowadzania płynów, pary, gazów, energii elektrycznej, urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej, a także urządzeń przeznaczonych do prowadzenia ruchu kolejowego, urządzeń tras tramwajowych, transportu linowego, linii trolejbusowych oraz innych podobnych, które nie należą do części składowych nieruchomości, jeżeli wchodzą w skład przedsiębiorstwa (nowe brzmienie art. 49. § 1 kodeksu cywilnego). W projektowanym przepisie wymieniono urządzenia infrastruktury telekomunikacyjnej Chodzi tutaj w szczególności o linie, kanalizacje kablowe, słupy, wieże, maszty oraz różne przewody. Przez urządzenia do prowadzenia ruchu kolejowego należy natomiast rozumieć tory (szyny), sygnalizatory, sieć trakcyjną, zwrotnice, sygnałowe trasy kablowe, sieć światłowodów czy kabli teletechnicznych. Według ministerstwa zastosowanie art. 49 § 1 k.c. do urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej, urządzeń przeznaczonych do prowadzenia ruchu kolejowego, urządzeń transportu linowego i linii trolejbusowych jest konieczne, ponieważ z reguły są one postawione na terenach, które nie należą do przedsiębiorcy. Nowela rozstrzyga również, co stanie się z urządzeniami wymienionymi we wspomnianym przepisie, które będą istniały w dniu wejścia ustawy w życie. Jeśli przedsiębiorca zbudował je za własne pieniądze, to przejdą na jego własność. Gdy koszty poniosła inna osoba, to firma będzie mogła je odkupić. Przypominamy, że służebność nie jest niczym nowym w polskim prawie. Już od kilku lat ułatwia budowę gazociągów, wodociągów, rur kanalizacyjnych czy linii wysokiego napięcia. Dla firm jest to rozwiązanie tańsze niż wykup prywatnego gruntu. Nowelizacja kodeksu cywilnego, po przyjęciu przez Radę Ministrów, trafi pod obrady Sejmu. Zmiany mają wejść w życie po upływie 30 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw. za e-prawnik.pl2 punkty
-
Białka Tatrzańska.No i się zaczęło!Ale zacznijmy od początku.Wstaliśmy o 6.00 i "szybkie" gramolenie... niestety trochę trwało,ale chwilę po siódmej ruszamy! Kierujemy się na Żywiec i dalej na Suchą Beskidzką. Już na pierwszym skrócie zapowiedź czekających nas atrakcji. Gołoledź! Miejscami jest tak ślisko, że nie mogę rozpędzić auta, koła wciąż buksują! O hamowaniu nie wspomnę.Trudno,będzie korekta planu,a właściwie czasu... Kierujemy się na Suchą i tu też nie lepiej,a chwilę później wywrócona ciężarówka na drodze,która zablokowała przejazd. Nooo to prędko nie dojedziemy! Obieramy bezpieczniejszy wariant i kierujemy się na "Krakowską". Nie jest tak ślisko,ale korki... : Kiedy zbliżamy się do Zakopianki, dostajemy cynk od Mysiałka, że stoją w korku i lepiej obrać inny kierunek. Tak też robimy i mimo mniejszych zatorów, trochę to trwa. Cała droga z B-B do Białki zajmuje nam aż 4,5 godz.!!! Jak się później dowiadujemy, nie tylko my tak "szybko przemknęliśmy"...Podjeżdżamy pod stok i zajmujemy miejsce parkingowe, jak się okazuję,na przeciw auta Mysiałka! Czas zapomnieć o trudach podróży i udać się na stok i od tego momentu wszystko już jest ok. Nawet bardzo ok! Posiadałem dwa stare karnety, a jak wiadomo, jest tam nowy system. Miałem nadzieję, że stare karty będą współpracować, ale... Nie współpracowały i dlatego przyjęto je od nas i zwrócono kaucję!!! Wyobrażacie sobie coś takiego w Szczyrku??? Dodam jeszcze, że gdyby tam były jeszcze jakieś punkty, też by mi zwrócono za nie pieniążki!!! Jestem pod wrażeniem!!! Dodam, że te karty są chyba sprzed 4 lat...Ruszamy! Trasa zawężona, ale dobrze wygląda: Oczywiście zaczynamy szukać państwa Mysiałków i dość szybko się... wypatrujemy.Jak to zwykle bywa my czekamy na dole, oni na górze i odwrotnie. :biggrin: Ale w końcu jesteśmy!Pozostaje delektować się jazdą, a ta jest czystą przyjemnością. Trasa trochę miękka, ale bez muld, a tym bardziej minerałów!Poza narciarzami, na stoku pojawiają się przedstawiciele mediów, jedni, chyba z TVN, robią wywiad z Mysiałkiem!Inni (kamerzyści) ryzykują. Jedni polują na ciekawy wywiad: Inni filmują narciarzy, którzy czasem są chyba w skowronkach i się wyginają jak w balecie :tongue: : Pojawiają się też nam bardziej znane media :wink: : Przy okazji oczywiście krótka pogawędka.Pośmigaliśmy, więc czas na posiłek. Mieliśmy zjeść w Termach, ale niestety z powodów technicznych (rezerwacja online groupon) nie wyszło.Jedzonko w jednej z karczm, wyśmienite! Do tego oczywiście grzaniec.Przemieszczając się tu i tam jeszcze ze 3 razy mijamy JC, ale nie przeszkadzamy w pracy. :wink:Na koniec czas na Termy. Szkoda, że nie mam aparatu wodoodpornego, ale obiecuję się poprawić. :wink: Pierwsze co mnie zaciekawiło, to podział na strefy: głośna i cicha oraz saunarium. My wzięliśmy cichą (w skład karnetu wchodzi również głośna). Dźwiękowy podział jakiś dziwny jest, bo wszędzie głośno! :tongue: Ale za to wszędzie woda cieplutka i duuuużo atrakcji "bąbelkowych". Do tego sztuczna fala, zjeżdżalnie, czy rwąca rzeka. Zabawa i relaks gwarantowane! Jedynie czego brakuję to basenu do pływania, ale można przeżyć.Największy "czad" to sobie wypłynąć na zewnątrz, kiedy temperatura powietrza nie wyższa niż 0 st., jest ciemno i patrzyć na oświetlony stok narciarski... : Jedno co uderza, że jak na polskie warunki (zarobki) nie jest tanio, ale na Termach dosłownie niemal przeludnienie! Chyba ten kryzys jakiś namalowany...Podsumowując - wypad pierwsza klasa!!!Ale przede wszystkim chcę baaaardzo podziękować Mysiałkowi i jego niezwykle uśmiechniętej Żonce za miłe towarzystwo!!! Jak zwykle było miło, wesoło i full zabawa!!! :Pozdrowionka!!!PS. Droga powrotna zajęła niecałe 2 godz...PS2. Za tydzień chyba znów zawitam w te rejony.2 punkty
-
Tanio to nie było. To ile ten grzaniec? pewnie z 9zł. Na razie nie mam porównania jak na stokach w innych miejscach. Nam bardziej pasują termy w Bukowinie, bywaliśmy tam już kilka razy, m.in. po wędrówkach w górach. Naprawdę jest tam sporo przestrzeni i ludzie rozmieszczeni na kilku basenach sprawiają, że nie ma aż takiego tłoku. Nie dostaję napadu klaustrofobii :wink: Przez to można też trochę popływać, a nie machnąć dwa razy rękoma. Basenów zewnętrznych też jest więcej (umieszczone piętrowo) z czego jeden (z tego co pamiętam, bo może więcej) zadaszony. Białka nowocześniejsza i elegancko zrobiona, ale jakoś Bukowina nam bardziej spasowała :smile: Polecam. Cen niestety nie pamiętam.1 punkt
-
1 punkt
-
Garażowanie krzeseł to z powodzeniem stosowane rozwiązanie w wielu nowych wyciągach. Dzięki JC za super fotki z nowego wyciągu Pierwszy raz widzę napęd bezprzekładniowy Te zdjęcia które pokazują nową trasę nieco przekłamują, czy ta trasa jest strasznie płaska (ale za to szeroka)? Kotelnica zamierza się połączyć kolejkami z Rusin-ski dlatego czeka nas sporo inwestycji w Białce. http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/?topo_ha=20111144232152845 ostatni wyciąg na dole mapki to wyciąg na Rusińskim.1 punkt
-
Troszkę inaczej to wygląda według mnie: 1 gajowy 26 2 ojciecpramatki 25 3 kefas 24 hanian 24 5 kris 23 szymonidus 23 szparaa 23 peki 23 aldok 23 10 ziom 22 Znaczy, że różnice prawie żadne i wszystko zdecyduje się za tydzień, bo jeszcze 3 osoby mają 21 pkt, a pięć osób po 20:0 Pozdrawiam1 punkt
-
Dlaczego na SKIONLINE nie ma kamer z ośrodków/stacji/wyciągów w Górach Świętokrzyskich? Jest tam 6 ośrodków/stacji, a licząc Bałtów, to i 7.1 punkt
-
"Lindsey Vonn, husband divorcing" źródło:http://espn.go.com/olympics/skiing/story/_/id/7289456/skier-lindsey-vonn-divorcing-husband-four-years hmmm... :wink:?1 punkt
-
Johnny Wędkarzu wybacz:wink: Dowcip ma swoją finezję Pewnego dnia pijany wędkarz złowił piękną syrenkę. Następnego dnia okazało się że był to sum... i do kaca doszedł wstyd... :biggrin:1 punkt
-
Brawa dla kolejnego małego amatora narciarstwa :smile: i podziwiam tatusia za chęć oraz udane nauczanie :wink: My postanowiliśmy oddać szkraba w ręce fachowców i w naszym przypadku był to strzał w 10. Syn bardziej się przykładał i słuchał instruktora, zrobił kolosalne postępy w ciągu dwóch lekcji (każda po godzinie). Potwierdzam to co pewnie wszyscy wiemy: dziecko inaczej odczuwa prędkość oraz postrzega nachylenie stoku. Bywały sytuacje kiedy ledwo mąż doganiał naszego syna, bo ten stwierdził, że górka już łagodna, więc po co skręcać dla wyhamowania :wink: Zeszły sezon jeździł na szkółkę narciarską co go zmotywowało jeszcze bardziej, chciał dorównać szybciej starszym i lepiej jeżdżącym. Teraz chce na większe stoki i orczyki to dla niego w zasadzie pestka. Poza tym zrobił się bardzo samodzielny w zwykłych czynnościach jak podchodzenie do wyciągu, zakładanie/zdejmowanie nart czy butów, noszenie sprzętu, itd. Od połowy zeszłego sezonu ma już od instruktora zielone światło na jazdę z kijkami co go niezmiernie cieszy, bo już ma jak ci starsi. W tym roku też poza wyjazdami z nami kroi się szkółka narciarska i już nie może się doczekać. Podsumowując, jeśli któryś rodzic nie czuje się dobrym pedagogiem, dziecku ciężko jest przełożyć otrzymaną wiedzę na praktyczne postępy to naprawdę bardzo polecam oddanie pociechy w rękę fachowców. Oszczędzi to rodzicom nerwów, a dziecku niepotrzebnego stresu i presji :smile: Zwiększamy też szansę, że pokocha narciarstwo zamiast się zniechęcić.1 punkt
-
Nie wiem na jak długo jedziesz, ale uważam, że na dzień dzisiejszy to co jest otwarte w Soelden na 3-4 dni wystarczy. Można się ujeździć do oporu. Po Goggijoch już ratraki śmigają, także do czwartku powinni otworzyć. Pozdrawiam.1 punkt
-
...odebrałem to tak samo jak mihumor Wręcz dodam, iż temat może osiągnąć szkodliwy skutek dla tej marki:/1 punkt
-
Jako zwykły użytkownik muszę jednak przyznać, że te wpisy na forum mocno zapachniały reklamą, nagle trzech gości wyskakuje z tymi samymi nartami, co więcej z tymi samymi butami, wszyscy super zadowoleni, chwalą sprzęt i piszą o nim w samych superlatywach. Generalnie to ja w zbiegi okoliczności nie wierzę za bardzo i dla mnie wygląda to jak wygląda - zwłaszcza, że piszecie Panowie z jednego wyjazdu, nie lepiej napisać, że ja niżej podpisany zachwalam wam te narty i buty a moją opinię potwierdzają inni znakomici narciarze co je teraz w Solden używali i też pieją z zachwytu - prosto, łatwo i na temat. Może i fajne narty, może i dobre odczucia ale forma waszego opisu zbiorowego jest taka, że sama się podważa i zalatuje kryptoreklamą na kilometr. Niekoniecznie nią jest ale niestety tak wygląda. Jeśli to tak wyszło niechcący to cóż zrobić trzeba relację napisać z wyjazdu albo porządny test nart- taki obiektywny napisać by ludzie sobie poczytali i wyrobili opinie,że to narta dobra a nie tylko dobrze zachwalana : Niemniej zaczyn do dyskusji nad przeszłością i przyszłością Blizzarda ciekawy i może się rozwinie jak dym bitewny opadnie1 punkt
-
Widzę, że ciśnienie na wygraną z sezonu na sezon wzrasta :tongue:. Myślę, że po Moskwie będzie już spokojniej, bo pewnie większość typujących z powodu wyjazdów w alpy pewnie jakieś typowanie opuści, no chyba, że znajdą się tacy co dla typowania odpuszczą wyjazd na narty :eek: :biggrin:. Więcej luzu Panowie i Panie, w końcu to zabawa, choć z nagrodami :wink::smile:.1 punkt
-
Tu materiał z TVN: http://www.tvn24.pl/28377,1725879,0,1,zjazd,wiadomosc.html Ponieważ Mysiauek chyba nie jest małą dziewczynką, ani większą ani całkiem dużą to zgaduję, że jest na samym końcu - 2-3 sek.? *** Gdzieś coś czytałem o ociepleniu w przyszłym tygodniu - trzeba się śpieszyć *** A swoją drogą to ciągle się dziwię że się ludziom ludziom chce jeździć taki kawal drogi na te podhalańskie patologie Rozumiem głód nart, śniegu itp. ale nie ma czegoś sensownego bliżej? Tzn. jakiegoś miejsca w górach w Polsce czy na Słowacji?1 punkt
-
Trasy, bo są dwie, są gotowa. Trwają ostatnie prace przy najnowocześniejszym w Polsce, w pełni automatycznym systemem naśnieżania, na który składa się 20 armatek. System nośny krzesła działa. W górnej stacji jest ciekawe rozwiązanie. Krzesła będą chowane na noc... pod peronem. Prace nad "zjazdem" krzeseł jeszcze trwają. Pokazuje to to zdjęcie poniżej (konstrukcja z tyłu) Dodałem jeszcze kilka zdjęć z Białki1 punkt
-
1 punkt
-
Najlepsze to jest to ,że każdy ma rację w swoich ocenach ,po prostu ideałem byłoby mieć z 3 pary nart GS na Włochy,uniwersalne all..na Polskę i Austrię ,slalomki na bramki lub Austrię w godzinach dopołudniowych.Szczęśliwi ci co mają sprecyzowane preferencje bo im wystarczy 1 para nart ukierunkowanych Uniwersalne porównałbym do opon uniwersalnych ,nadają się na lato i zimę ale w żadnych warunkach nie są idealne nawet nowe narty Volkl Code z rocersem na bramki się nie nadają ale do dowolnej jazdy jak najbardziej.Więc trzeba się określić i wyrobić sobie preferencje i nie ma na to recepty ,jeszcze takich nart nie wymyślono chociaż bardzo producenci dążą do tego ,może kiedyś ?1 punkt
-
Dziś miałeś narty allmountrain tylko twarde jak na tą grupę i do tego z małym promieniem skrętu - wrażenie zbyt dużego promienia wynika właśnie z jej sztywności, nie doginasz jej, za mało dynamiki i za mało umiejętności-dłuższa adaptacja by się przydała bo niektóre narty wymagają "wjeżdżenia się" w nie- te na pewno wymagają. Do tego takie narty trudno dobrze dogiąć na płaskiej trasie bo nie są zbyt szybkie a jazda wydaje się nudna, gdyż mają wielką stabilność i wydaje sie, że na krechę można jeździć albo ciągnąć szybko naprawdę długim skrętem, szybo i bezproblemowo, że aż nudno, gdy się je dognie na płaskiej trasie łatwo tracą dynamikę. Fajnie sie jeździ na takich za gośćmi na slalomkach - wtedy utrzymanie toru bywa wyzwaniem i jest to przednia zabawa. Ja lubie długie allmountain do jazdy po stromych i trudniejszych trasach gdzie można wykorzystać ich stabilność i pewność prowadzenia oraz elastyczność, wtedy jeździ sie naprawdę szybko i pewnie - po prostu brak dynamiki nadrabia się stromszym stokiem, nic nie daje takiego kopa jak stroma górka :biggrin: Progressory to nie allmountain, to crossy są właśnie i powinny być dosyć podobne do Sx-ów, jeśli 8 (800) to będą miększe i bardziej w stronę narty allmountain właśnie, 9-ki sa podobne w charakterze jak dla mnie do nart RC. Jeśli ktoś natomiast lubi najbardziej mało i średnio strome trasy i jazdę czystą krawędzią swobodnym skrętem kreśląc różne krzywe to nie ma lepszych nart od SC (czy Sl jak ktoś cięższy i lepiej jeździ).1 punkt
-
Darek powiedział "chcesz wyzwania -spróbuj Titan Head" no to dziś spróbowałem dostępna była długość 163. Wyzwanie to nie było ale muszę przyznać że fajnie jeździły tylko krótkim i ciętym skrętem po przygotowanym średnio nachylonym stoku. Na stromych to ja chyba jestem za cienki, a na płaskim nie wiadomo co z nartą zrobić. Narta faktycznie wymaga dobrego docisku inaczej skacze jak piłeczka. Wydaje się wolniejsza niż moje crossy, ale za to fajnie oddaje włożoną siłę przy wyjściu ze skrętu. Muszę jednak przyznać niektórym rację to narta na 3-4 godziny na typowy "slalomowy" przygotowany stok - jazda po wszystkich trasach ośrodka to raczej mała frajda. Jak dla mnie jest za szeroka i jednak ma za mały promień skrętu. Dosłownie przed pół godziny zdjąłem je z nóg i z tęsknotą popatrzyłem na moje atomic SX B5. Jutro mają na mnie czekać Fishery RC4 Superrace SC 160cm. A pojutrze spróbuję może jakichś allmountain - progresory polecacie???1 punkt
-
Reyka< A brałaś pod uwagę zakup kurtki na miejscu? Zeszłoroczne modele mogą być w niezłych cenach, a w miejscu Twojej pracy, możesz mieć naprawdę niezły wybór, bo wiątpię by wszystko sprzedali.1 punkt
-
Nauka Jasia cd Długo nic tu nie pisałem bo wyleciał nam cały sezon z powodu mojej kontuzji. Zabrałem Janka ze sobą teraz na Pitztal. Jeździliśmy od 9 do 12 (4dni). Opiszę każdy dzień bo może jakiemuś rodzicowi to się przyda a i może ktoś oceni czy przypadkiem jakiś błędów nie popełniam. Dzień 1 Wyjeżdżamy malutkim orczykiem na oślą łączkę i co - strach z zeszłego sezonu pozostał "tatusiu ta góra jest za duża" : Trzeba było zacząć od początku, żeby dziecko czuło się bezpiecznie - ojciec tyłem, trzyma za dzioby nart i jedziemy - po dwóch zjazdach - "tatusiu ja nie chcę jeździć":mad:: No to śnieżki i bałwany i przewalanki na śniegu, później na frytki i tak minęło pół dnia narciarsko bezproduktywnie. Po jedzeniu dał się namówić kilka razy zjechałem z nim trzymając za dzioby nart. Później jeździłem przed nim tyłem już bez trzymania nart tylko wyznaczałem mu ślad "wężykiem". Jak większa prędkość jazdy przestała być problemem pojawił się wielki banan na twarzy dziecka i nie schodził z niej do końca wyjazdu :smile: Dzień 2 Zaczynamy na małym orczyku. Śmiga aż miło - ale na krechę. Tu bardzo ważne spostrzeżenie. Dziecko nie będzie robiło rzeczy, które nie są mu potrzebne. Prędkość, którą osiągał uznał za bezpieczną więc po co ją wytracać poprzez skręcanie. Na hasło "Janek wężykiem" pada pytanie: tausiu po co? I co mam mu odpowiedzieć?. Po spotkaniu z rodziną Juice nastąpiła motywacja- idziemy na większą górkę bo Julka na niej jeździ. No i tu jak trzeba było wytracić prędkość to jechał za ojcem wężykiem od boku do boku, aż miło. I tak 20 razy trasą pod kanapą. Z tym, że tak po 10 zjeździe sam wyznaczał sobie tor jazdy gdyż ja jechałem za nim celem asekuracji. Wypracowaliśmy sobie pewien system: słowo "postawa" -czyli ciągłe przypominanie o pochyleniu sylwetki i to dosłownie ciągle trzeba nawijać postawa, postawa, postawa oraz "ostry zwrot" czyli moment zmiany kierunku jazdy. I oczywiście to co opisałem wcześniej, jak uznał, że zaczyna się niebawem wypłaszczenie i może się rozpędzić to krecha. Dziecko nie da się nawet na colę do baru wyciągnąć jak ojcu w gardle zaschło. Chyba można uznać, że pierwszy sukces osiągnąłem. Dzień 3 i 4 Jazda na górnym odcinku pod czerwoną gondolą, do stacji pośredniej - dużo bezpieczniej dla dziecka. Jeździliśmy z całą rodziną Juice. Małe "Soczki" pięknie demonstrowały jazdę Jasiowi -wielkie dzięki z mojej strony. Nabrał pewności. Jeździł z jednym kijkiem trzymanym z przodu w dwóch rękach jak kierownicę. Znacznie poprawia postawę. Przez te półtorej dnia próbowaliśmy go "odpłużyć", ale jak jeździł tylko z dziećmi to nie miał kto mu ciągle powtarzać, żeby wąsko trzymał narty. W sobotę ostatnie dwie godziny jeździł za mną. Ciągle mu powtarzałem za każdym skrętem dosłownie: postawa, zwrot i narty razem jak tatuś. Dziecko zaczęło prowadzić narty równolegle. Skręty jeszcze z lekkiego pługa, ale jazda na wprost i po skosie stoku z nartami równoległymi. Podsumowanie Takiej radości i tyle uśmiechu to ja jeszcze u mojego syna nie widziałem - mimo, że jest ogólnie dzieckiem bardzo radosnym. Nawet jak glebę zaliczył to tak się śmiał, że ludziska myśleli, że coś się stało. To był mój najlepszy wyjazd - pomimo tego, że sam może się nie najeździłem na max. Radość z postępów dziecka i czas, który razem spędziliśmy są bezcenne. Wnioski 1. Dziecko (moje) jak może to idzie na skróty. Nie robi rzeczy, które nie są potrzebne. Jak nie musi skręcać i hamować to tego nie robi. Jak moim śladem jazda jest dla niego za wolna lub nie może nadążyć to sobie robi skrót. 2. Ciągłe przypominanie i powtarzanie prawidłowych zachowań typu; postawa , narty równo, zwrot. Przynosi efekty po kilkunastu zajazdach. Dziecko sobie w końcu to "zakoduje". 3. Narty miał długie - równe jego wzrostowi. I to jest dobry kierunek. Pomimo tego, że na początku chude słabe nóżki trochę były szarpane to później na stromych odcinkach i przy większych prędkościach dziecko zachowuje się bardzo pewnie. 4. Zabrakło nam jednego dnia, żeby jeździł skrętem równoległym. Jeżeli ktoś z doświadczonych nauczycieli widzi jakieś błędy w moim postępowaniu to proszę o opinię i dalsze wskazówki. Pozdrawiam1 punkt







