Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2012 w Odpowiedzi
-
COS SzczyrkDziś ponownie COS. Chyba od wczoraj się zaraziłem:) Parking jak wczoraj, free przy drodze, 8:11 już na krześle. Mróz większy, grzeje dłonie na krześle! Jadę na Skrzyczne i pomyślałem sobie,że na rozgrzewkę zjadę Ondraszkiem do Jaworzyny. Dobry początek, ale się nie rozgrzałem, dłonie dalej zamarznięte:) Dopiero przy drugim zjeździe dłonie mi odtajały:) Na Kaskadzie dziś sypały armaty, zwłaszcza na górnym odcinku więc tylko raz od samej góry się skusiłem, ale na FISie SUPER, tak ja wczoraj. Trochę też pojeździłem na Dolinach, szeroko i super. Niestety po paru zjazdach zamroziło mi palce w nogach. Nawet wojskowe skarpetki nie pomogły...Dziś dużo szkółek narciarskich, slalom specjalny ćwiczyli, nawet raz pozwolili mi przejechać, nawet nie wypadłem... Na Dolinach też szkółki, gdyby nie one to nie byłoby prawie nikogo. Ale i tak jazda bez kolejki, znów karnet 3 godzinki za 35 złoty. Się opłaca.Pozdrawiam Maciek5 punktów
-
2 punkty
-
Cześć Dzięki argument ekonomiczny choć na poczatku wydaje się snsowny to jest raczej chybiony. Dobrze prowadzony narciarz bedzie potzrebowa twardszego buta po 3-4 sezonach czyli dojdzie mu wydatek na te pierwsze buty. którego mógłby uniknąć. Argument o doborze moim zdaniem jest najbardziej trafiony. Osobiście nie znam narciarza z grupy osb poczatkujących do sredniozaawansowanych, który bez pomocy zaprzyjaźnionego specjalisty miaby dobrze dobrany but. Brak znajomości odczuć, nieumiejetne mierzenie itd. Argument o wygodzie równiez jest trafiony choc tu trzeba go stowarzyszyc z edukacją. Pamietac nalezy, że większośc butów miękkich pozwala bez problemu prostowac nogę co jest może i wygodne ale jest w totalnej sprzeczności z nauka poprawnej techniki. Tutaj upatruje zdecydowanego opóxnienia procesu nauczania. Mam doświadczenia z osobami, które nawet pierwsze kroki stwiały w sportowych butach i wszystkie (jezli były dobrze prowadzone - to podstawowy warunek) poprawna technike bardzo szybko i szybko równiez zaczynały odczuwac dobrodziejstwo sztywniejszego obuwia. Oczywiście bedzie tu tez występować korelacja dobre nauczanie szybsze postępy ale gdy spojrzymy na porównanie osób z miękkimi bucikami i twardymi w jednej grupie to tym pierwszym idzie zdecydowanie gorzej. Oczywiście są jeszcze inne psychologiczne, związane z chrakterem osoby a przez to doborem i podejściem do sportu i postepów wogóle aspekty sprawy. Pisanie jednak, że ktos proponując komus twardszy but do nauki (np 120) jest kretynem świdczy o bardzo powierzchwnej znajmości tematu delikatnie mówiąc. Pozdro serdeczne2 punkty
-
Wróciłem właśnie ze Słowacji. Byłem na Chopoku z południowej strony. Pogoda wysmienita, mimo 18 stopniowego mrozu rano, kiedy wzeszło słońce, temperatura oscylowała około -2 stopni. Trasy na Chopoku Juh fajne. Nie jest to ośrodek dla początkujących. Same czerwone i czarne trasy, dość wymagajace. Przygotowanie tras oceniam na 4 ( w skali ocen szkolnych). Infrastruktura? Spodziewałem się czegoś lepszego.Jedynie jedno krzesło i same orczyki. Żeby wjechać na samą górę no to trzeba się trochę namęczyć! Ceny też nie są niskie- karnet dzienny 25euro + 2 euro zastawu. Karnet nie upoważnia do przejazdu na północną stronę- podobno trzeba coś dopłacić aby to zrobić! "Lyżovalem" tam w poniedziałek więc ludzi nie było bardzo duzo ale i tak stało się w kolejkach do orczyków. W niedzielę natomiast jeżdziłem na 'Barborze" w miejscowości Vyżna Boca. Ośrodek zrobił na mnie wrażenie jakbym sie cofnął o 20 lat. Jedynie skipasy na kartę zbliżeniową były dzisiejsze. Dwa orczyki, trasa czarno czerwona, dość stroma. Przygotowana raczej dobrze- też oceniam na 4. Ale słuzby medyczne oceniam na 2!!! Na stoku upadł jakiś jegomość i.... leżał ze 45 minut na śniegu,zanim pojawił się gość z topoganem!!!! Skandal! Poza tym, była niedziela,ludzi sporo, kolejki czasami na 10 minut. Dolny tależyk to istne "rodeo". Jak szarpnał to wyskok murowany, a ci ze słabszym kręgosłupem ,to i nie mają tam czego szukać! Przy stacji jest hotel. Droga do wsi prowadzi przez tunel-łącznik pod ruchliwą drogą. Coś godnego zaobaczenia!!! Jakby kanalizacja, stan techniczny fatalny. Po prostu obskurna, czrna jama, częściowo z dechami pod nogami! Ogólnie wyjazd ocenim pozytywnie! Byłem tam przypadkiem ze znajomymi którzy mają tam przyjaciół. Poznałem tę część Słowacji gdzie nigdy mi nie "było po drodze". Może i zadupie, ale widoki i atmosfera wspaniałe. Do tego śniegu moc!1 punkt
-
Świetna muza, świetne ujęcia z pozycji nart :smile: [video=vimeo;35911611]1 punkt
-
Czy w narciarstwie alpejskim można oszukiwać? Po ostatniej serii zwycięstw młodego Austriaka Marcela Hirschnera w środowisku sportowym wybuchła dyskusja na temat błędów celowo popełnianych przez zawodników na trasie slalomu, dających im cenne ułamki sekundy. Czy są to tylko pojedyncze incydenty czy może stała praktyka niektórych narciarzy? Narciarska ekstrawagancja, coroczny nocny slalom w Schladming, przyciągnęła do tego małego austriackiego miasteczka ponad 40 tysięcy fanów narciarstwa. Przybyli, aby zobaczyć swojego rodaka zwyciężającego w zaliczanym do klasyfikacji Pucharu Świata slalomie w świetle reflektorów. Problem polega na tym, że zwycięzca stał się właśnie obiektem ostrej krytyki w ramach szerszej debaty w świecie narciarstwa. Marcel Hirscher, 22-letni Austriak, wygrał w nocnym slalomie z czasem 1.43,01 – od drugiego na mecie Włocha Stefano Grossa był lepszy o 22 setne sekundy. Kiedy padł na ziemię po przejechaniu linii mety, tłum wybuchł entuzjazmem. Ludzie klaskali, trąbili, wypuszczali świetlne race. To było pierwsze zwycięstwo Hirschera na ojczystej ziemi. – Już jako mały chłopiec marzyłem, żeby kiedyś tu wygrywać – mówił później. – A dziś mój sen się spełnił! Ale nie wszyscy świętowali zwycięstwo Hirschera. Młody zawodnik jest obecnie oskarżany o oszukiwanie i niesportowe zachowania. O co chodzi? O tak zwany straddling, czyli błąd na bramce – wykroczenie polegające na tym, że zawodnik na trasie slalomu nieprawidłowo atakuje bramkę, przejeżdżając przez nią tylko jedną nartą. Normalnie prowadzi to do dyskwalifikacji. Jeśli narciarz sądzi, że popełnił taki błąd, powinien zatrzymać się i zjechać z trasy slalomu. Jeśli tego nie zrobi, zostaje zdyskwalifikowany i płaci karę, równowartość około tysiąca dolarów, nałożoną przez organizacje sportowe. Problem polega na tym, że tego typu wykroczenie jest bardzo trudne do zauważenia gołym okiem, bo narciarze jadą przecież bardzo szybko, a widok na narty zasłania wzbijany przez nie śnieg. Straddling zwykle bywa wykrywany tylko na odstawie analizy nagrań wideo o wysokiej rozdzielczości, którą przeprowadza się, jeśli sędzia przy danej bramce sygnalizuje możliwość wykroczenia albo jeśli przedstawicieli któregoś z rywali zgłasza protest do Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Hirscher został zdyskwalifikowany i ukarany w dwóch ostatnich zawodach w Wangen (Szwajcaria) i w Kitzbuhel (Austria) właśnie za straddling. Przeciwnicy twierdzili, że ten sam błąd popełnił także w czasie dwóch innych startów, choć sędziowie ostatecznie oczyścili go z zarzutów. Niedawno Ivica Kostelic z Chorwacji otwarcie oskarżył Hirschera o celowe pokonanie bramki tylko jedną nartą i kontynuowanie wyścigu. Kostelic prowadzi obecnie w Pucharze Świata zarówno w slalomie, jak w klasyfikacji generalnej. Hirscher jest drugi. – Głęboko mnie to dotknęło – mówił Chorwat, który wygrał kombinację alpejską i zajął trzecie miejsce w slalomie w Kitzbuhel. – Byłem bardzo rozczarowany, poczułem, że muszę coś z tym zrobić. To tylko jeden wyścig, ale wstyd pozostaje na zawsze. Oświadczenie Kostelica wywołało wielkie poruszenie w całym narciarskim świecie. Choć obaj sportowcy publicznie przeprosili się w poniedziałkowy wieczór, organizatorzy wyścigu obawiali się że przed wtorkowym nocnym wyścigiem może dojść do aktów przemocy pomiędzy kibicami z Austrii i Chorwacji. Rozeszły się także plotki, że w drodze do Austrii są BadBlue Boys – grupa chorwackich chuliganów stadionowych, którzy podobno chcieli "przyjść z odsieczą" swojemu rodakowi. W odpowiedzi austriaccy kibice oznajmili, że w czasie zjazdu Kostelica będą rzucać w niego śnieżkami. Z całej Austrii ściągnięto do Schladming dodatkowe siły policyjne. Kiedy Kostelic stanął na starcie przed swoim drugim przejazdem, linia funkcjonariuszy ochraniała bramę oddzielającą sportowców od tłumu. Pod koniec zawodów okazało się jednak, że nie doszło do żadnych incydentów, co wcale nie oznacza, że cała dyskusja ucichła. Twierdzenia Kostelica skłoniły działaczy FIS do przeanalizowania ostatnich zwycięstw Hirschera w Adelboden w Szwajcarii i w Zagrzebiu. Hirscher zajął miejsce na podium w ośmiu z trzynastu wyścigów. Austriak zdecydowanie odrzucił oskarżenia o umyślne popełnienie wykroczenia, ale kilku zawodników i trenerów przyznało, że mógł to zrobić nieświadomie. – Dla mnie jest oczywiste, że Hirscher kontynuuje wyścig nawet kiedy dojdzie do straddlingu – mówi jednak Sasha Rearick, trener drużyny narciarskiej USA. – Kara w wysokości 999 franków szwajcarskich nie robi na nim większego wrażenia. Każdy narciarz wie, kiedy zrobi coś takiego. W 98 na 99 przypadków straddlingu zawodnik ma tego świadomość; może w dwóch przypadkach na sto ma jakieś wątpliwości. Każdy czuje, kiedy słupek bramki uderza w wewnętrzną stronę narty. – Kiedy ktoś mówi, że tego nie zauważył, bardzo trudno mi w to uwierzyć – potwierdza zawodnik z Kanady Brad Spence. – Jesteśmy zawodowcami, wiemy, co robimy. Kiedy przejeżdżasz bramkę jedną nartą, czujesz to. To przykre, kiedy zawodnicy jadą dalej i udają, że nic się nie stało. Wszystkim nam zależy, aby sport był uczciwy. Amerykanin Ted Ligety nie jest jednak aż tak przekonany. – Czasami się to czuje, czasami nie – mówi. – Bywa, że sprawa jest oczywista, ale czasami naprawdę trudno sobie to szybko uświadomić. Szef wyścigów z ramienia FIS, Gunther Huajara, próbował uspokoić sytuację pokazując szefom zespołów i dziennikarzom nagrane w wysokiej rozdzielczości wideo pokazujące przejazdy Hirschera w Adelboden i Zagrzebiu. Rzeczywiście, na filmie wygląda, że Austriak przejechał bramki prawidłowo. Hirscher w styczniu trzykrotnie wygrał wyścigi, ale w ostatnich dwóch slalomach został zdyskwalifikowany za straddling. Później znów zwyciężył, tym razem w świetle potężnych reflektorów. – To naprawdę wiele dla mnie znaczy, zwłaszcza po tym wszystkim – mówił odnosząc się do oskarżeń o oszustwa. – To był najtrudniejszy czas w całej mojej karierze. Kto wie, może popełniłem jakieś błędy. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Wygrana w Schladming to jak wygrana w domu: mieszkam pół godziny samochodem stąd! Dziękuję wszystkim moim rodakom. To fantastyczne uczucie! Kelley McMillan Źródło: New York Times1 punkt
-
Latem byłem w Grecji pływać na desce. W pierwszy dzień po nocnej podróży (samolot+prom) na miejscu pięknie wiało, było 6 boforta i nie mogłem sobie odmówić zejścia na wodę. Po dwóch godzinach pięknego ślizgania gdy już kończyłem przy tak zwanym wstawaniu z wody wyrwało mi żagiel, ten poszedł z wiatrem i niestety z dużym impetem poleciał we mnie, zasłoniłem się ręką i dostałem masztem w dłoń. bolało jak cholera ale po chwili przeszło, popływałem jeszcze z 15 minut ale miałem problemy z trzymaniem żagla co złożyłem na karb zmęczenia zapominając o tym uderzeniu. Wieczorem dłoń mnie zaczęła tak boleć, ze wyć się chciało, nie było mowy o wykonaniu nią żadnej czynności, nie byłem w stanie domknąć palców i na rano zaplanowałem wizytę u lokalnego chirurga. Przez kilka godzin moczyłem dłoń w roztworze czegoś przygotowanego przez żonę i wtarłem w nią tony maści, rano już było nieco lepiej, dałem spokój z chirurgiem skupiając się na maściach i moczeniu w tych cieczach, na wieczór już było całkiem dobrze a w kolejny dzień znów zszedłem na wodę co wydawało mi się dzień wcześniej rano niemożliwe. Dlatego wiecznie żywe "Ducha nie gaście" niech Ci Przemku również przyświeca w niedoli, coś tam wcieraj i dużo wiary, może jeszcze coś tam śmigniesz na tym wyjeździe lajtowo czego Ci życzę.1 punkt
-
1 punkt
-
Kurcze,współczuję!Tak na samym początku... :sorrow: Życzę szybkiego powrotu do zdrowia,jak i na Kronplatz w pełni formy! :smile: Ja tam wolę być w pełni zdrowy i śmigać na Pilsku niż kontuzjowany oglądać narciarzy przez okno hotelowe. :wink:1 punkt
-
Przykre ale cóż jesteśmy narażeni na kontuzje :sorrow:,szybiego powrotu do formy :smile:1 punkt
-
jak pech to , pech żeby chociaż ostatniego dnia , a nie zaraz na początku współczuję i życzę szybkiego powrotu do narciarskiej formy pozdrawiam Ps a to kolano to wynik jakiejś gleby , zderzenia... ? jak nie chcesz , to oczywiście nie musisz odpowiadać1 punkt
-
O....Qr Nie (chyba) ma nic gorszego. To w nawiasie to jakby się stało coś takiego przed wyjazdem. Lepiej być w Alpach z kontuzjowanym kolanem,niż tutaj bez.: Choć tak naprawdę to lepiej żeby to kolano było całe i tutaj ,i tam. Pij dużo piwa. Dużo sikaj po kolanie i ....NA STOKI. Szybkiego powrotu,...do zdrowia oczywiście.:crazy:1 punkt
-
Coś ten Kronplatz nie za szczęśliwy, co roku ktoś z Forum tam łapie kontuzję, ja sobie tam kiedyś w pierwszy dzień żebro załatwiłem - znaczy pękło mi. Trzymaj się i głowa do góry - trzeba tam wrócić kiedyś w formie1 punkt
-
1 punkt
-
Witam Byłem tam w tym roku (za ok. 3 tyg. jadę znowu). I tak Jak ja bym chciał aby gdziekolwiek w Polsce był taki ośrodek, a powiem więcej nie ma go ani w Czechach ani na Słowacji Dojechać się da bez urywania czegokolwiek - jeden warunek tylko drogi główne (żadne krajówki) - do samego Bukovela z Lvowa prowadzi np. H09 Ceny - niższe lub takie same niż np. na Jaworzynie, Białce, Jurgowie itp. - a w ofercie ponad 60 km świetnie przygotowanych tras (a ciągle powstają nowe) - czym my możemy się pochwalić ? Obsługa wie doskonale do czego służą ratraki - sztruks jest taki że można monety puszczać z góry na dół i na pewno nie utkną w żadnej dziurze czy mijaku. I podstawowa zaleta szczególnie dla tych po wschodniej stronie Wisły - odległość - ja osobiście mam tam 320 km. - a do Austrii najbidniej 1200 więc nawet jak mam jechać do do Zakopca czy na Jaworzynę wybieram Bukovel. Nie ma róży bez kolców - granica Po pierwsze paszport - gdyby nie Bukovel to właściwie nie było powodu aby go wyrabiać Po drugie - o ile wjazd to właściwie nie ma problema 10 - 15 min i pojechali - to powrót cóż jak się ma pecha to można i kilka godzin postać. Mity o policjantach, rabunkach, gwałtach itp - to tylko mity Ja nic takiego nie doświadczyłem (byliśmy zawsze prywatnym autem) - wiadomo przepisów trzeba przestrzegać (jak Polak w Austrii jeździe to wiemy grzecznie zgodnie z przepisami bo mandaty wysokie) jak jest ok. to policja się nie czepia. I jeszcze jedno moje przemyślenie - chyba wiem czemu tak w sumie mało tam widuję Polaków bo chyba najlepiej określił to mój znajomy który jak powiedziałem że byłem na nartach na Ukrainie to nie zapytał jak tam było tylko ile flaszek przywiozłem. I to jest odpowiedź - co to za szpan być na Ukrainie - Austria to jakoś brzmi a Ukraina nie to zupełnie nie pasuje do naszego ego. POzdrawiam wszystkich który chcą się najeździć w Polskich cenach ale w warunkach nierzadko lepszych niż w niejednym ośrodku z Austrii, Francji czy Włoszech Triad1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Niewiele Ci to da, jak Ci marzną palce to będą marzły i nie ma na to złotych środków natury technicznej, jedyna rada to jazda na GAZ(tylko bez niepotrzebnych sarkazmów, nie chodzi o wchłanianie płynów z podwyższoną zawartością oktanów), chodzi o intensywną jazdę, to pobudza krążenie i palce nie marzną. Jednak przyznam szczerze że najbliższe miejsce gdzie by można tak pośmigać jest jakieś troszkę ponad 600 km stąd :stupid:.1 punkt
-
1 punkt
-
Przepraszam bardzo Mitek, ale mocno nadinterpretujesz. Nigdzie nie napisałam, że owi Włosi byli kretynami, natomiast podtrzymuję opinię, że wypowiedź dla telewizji, w której podają jako ZASADĘ to, że buty o flexie 120 są odpowiednie dla początkujących, nie jest przykładem dobrego doradztwa. Oczywiście, zawsze można zewrzeć pośladki i nie zważając na dyskomfort i totalny brak umiejętności zacząć z wysokiego "C". Chyba podobna dyskusja była już w temacie twardych nart dla osoby początkującej... Ja naprawdę rozumiem i wiem z autopsji co jest "krew, pot i łzy", bo przez kilka lat trenowałam zawodniczo bardzo wymagający sport jakim jest jazda konna. Przy okazji, robiąc dygresję, ciekawa jestem ile osób, chciałoby kontynuować naukę jazdy konnej gdyby na pierwszej lekcji zostały posadzone w zawodniczym siodle skokowym- bardzo twardym, płytkim i niewybaczającym błędów jeźdźca. Natomiast nie znaczy to, że teraz chcę do każdego sportu podchodzić w ten sam sposób. Reportaż, do którego się odniosłam, mówił o nauce sportu w wymiarze rekreacyjnym, nauce osoby, która nigdy nie stała na nartach, nie ma więc nawet podstaw techniki narciarskiej. W moim odczuciu jest to skazywanie takiej osoby na walkę z materią, spowodowaną niespodziewanie silnym ograniczeniem ruchu kolan i stawów skokowych, którego początkujący i tak nie wykorzysta w celu precyzyjnego przekazywania sił na wiązania i narty. Być może będzie to odebrane jako truizm, ale wierzę, że nauka powinna być również przyjemnością:smile:1 punkt
-
Odwołany super-g z Kitzbuhel odbędzie 24.2.2012 w Crans Montana, a odwołany super-g z Ga-Pa w Kvitfjell 2.3.2012.1 punkt
-
dużą barierą może być dla początkującego odpowiedni dobór twardego buta, przypuszczam, ze zawsze będzie za duży i nie bardzo skorzysta się z jego walorów a kasa wydana znaczna, druga rzecz to celowość jazdy w twardych butach dla początkującego, który rozwija prędkości małe, wywraca się, podchodzi, dużo czasu spędza w miejscu - znów sens ekonomiczny ale i wygoda także, trzecia rzecz to co technicznie taki but a osobie uczącej się - jasne jeździć można tylko po co, pomijam opinie, ze jazda na tym etapie w twardych butach może prowadzić do powstawania złych nawyków w postaci jazdy siłowej -potraktuję to jako opinię bo nie znam nikogo, kto się w takich butach uczył. Prawo jazdy można spokojnie zrobić na Subaru Imprezie STI tylko po co i ile to będzie kosztowało1 punkt
-
Mitek ja myślę że jedynym racjonalnym argumentem jest wygoda i ewentualnie koszt twardszego buta w porównaniu do miękkiego zazwyczaj znacznie wyższy co pewnie wiąże się z "extra" technologią.1 punkt
-
Witam. Wszystko fajnie, ale..... Taki tekst to chyba jednak lekkie nadużycie. Na 50-60 bramek, jedna jest niepewna, więc co tu mówić o celowym błędzie, aby zyskać cenne ułamki sekund. Tym bardziej, że często taki błąd podbija nogę i wytrąca z rytmu powodując wręcz stratę czasu. Już wcześniej w innym wątku była dyskusja w tym temacie. Oglądałem SL w Kitz i go nagrywałem. Moim skromnym zdaniem błędu w I przejeździe praktycznie nie było. W II był ewidentny i Hirscher został prawidłowo zdyskwalifikowany. W Zagrzebiu niestety nie oglądałem, więc się nie wypowiadam. Inną, rzeczą jest czy zawodnik wie czy błąd popełnił i czy świadomie nie przerwał przejazdu. Gdybym ja był na miejscu Hirschera pewnie też bym jechał dalej. Od tego są sędziowie, którzy mogą sprawdzić to na video, aby to rozstrzygnąć. Pewnie dla zawodnika jeszcze większym stresem by było jakby się okazało, że przejechał dobrze a przejazd przerwał. Ale to już są moje dywagacje:biggrin:: Styl Hirschera jest po prostu bardzo ryzykowny i stwarza duże zagrożenie wzięcia tyczki między nogi. A przy tym facet ma fenomenalny refleks, co pozwala mu na uniesienie nogi w podbramkowej sytuacji. Cała ta dyskusja przypomina mi sprawę ze skoków narciarskich i stylem V, który notabene opracował polski skoczek. Pamiętam jakie były dyskusje nad tym, gdy skakał Boklov ze Szwecji (był prekursorem tego stylu w PŚ). Zawsze coś nowego budzi sprzeciw. Pozdrawiam1 punkt
-
Na początek wypada podać źródło powyższego tekstu, czyli Onet: http://sport.onet.pl/zimowe/narciarstwo-alpejskie/alpejscy-oszusci,1,5012024,wiadomosc.html Tu oryginał: http://www.nytimes.com/2012/01/25/sports/skiing/austrias-hirscher-wins-slalom-amid-allegations-of-cheating.html *** Ciekawa sprawa, tym bardziej, że nawet Austriacy przyznają że jest coś na rzeczy, a konkretnie: http://www.universalsports.com/news-blogs/article/newsid=576225.html W skrócie - tłumaczenie zgrubne: Szef zespołu austriackiego Mathias Berthold potwierdził, że lider PŚ Marcel Hirschel ominął bramkę (w 1. przejeździe) w slalomie w Zagrzebiu, który ostatecznie wygrał. Stwierdził, że drugi na mecie Felix Neureuther też ominął. Takie sprawy są trudne do oceny bo rzeczy dzieją się szybko, być może będą konieczne jakieś inne środki techniczne. Zbadanie tego może zająć godziny a przepisy nie są jasne - jeden przepis mówi, że jest 15 minut od zakończenia na wniesienie protestu, inny, że 30 dni w wypadku niezbitych dowodów. Zaczęło się od jakiegoś anonimowego telefonu do gazety, potem oglądali 5 ujęć slow motion. Hirscher powiedział, że nic o tym nie wie, że to trudne zauważyć że się ominęło, ale chciałby sprawę wyjaśnić, żeby zwycięstwa były niepodważalne. Chorwaci rozważają protest dot. wyników w Zagrzebiu (Kostelić był 3.) **** Z tego co widzę zamieszanie trwa od tygodnia, tu inny tekst: http://www.fisalpine.com/news/straddle-gate-controversy-bears-weight,1686.html W wieeeelkim skrócie: Hujara nie żyje w epoce kamienia łupanego i oglądał (~li) wiele razy video w różnych prędkościach, powiększeniach itd. - Hirscher nic nie ominął. Kostelic jest rozczarowany Hirscherem - podejrzenie dotyczy slalomów w Zagrzebiu i Adelboden.1 punkt
-
Szybkie info z Andalo, śniegu w miasteczku mało, na trasach ok, najlepiej u góry, na Cima Paganella, czym niżej tym mniej śniegu i od południa coraz bardziej rozjeżdżony ale ogólnie jest ok. pozdr1 punkt
-
Jeżeli Cie urazilem - to przepraszam. Nie rozumiem dlaczego piszesz abym uzupelnił moją wypowiedż i podał model godny uwagi . Juz to zrobilem w poprzednim wpisie, ale przypominam raz jeszcze to co napisalem: "Moim zdaniem bielizna Brubeck Thermo, ktorą uzywam lepiej odprowadz wilgoć na zewnątrz od UA COLD GEAR". Pozdrawiam! Marcin1 punkt
-
Teraz już czas pojeździć na Telegrafie, ale w sumie 01.01.2012r. wybrałem się tam z żoną i synkiem zobaczyć jak wygląda stok po modernizacji i zobaczyć przede wszystkim nowe krzesło. No nie powiem, całość zrobiła na mnie wrażenie. Mała relacja i trochę zdjęć jest na blogu (co prawda w 90% o innej niż narciarska tematyce), ale i zdjęcia prywatne też od czasu do czasu tam wrzucam http://www.marcinkowalczyk.com/blog/?p=77501 punkt
-
14 stycznia - 27 stycznia 2013 r. kujawsko-pomorskie 14 stycznia - 27 stycznia 2013 r. lubuskie 14 stycznia - 27 stycznia 2013 r. małopolskie 14 stycznia - 27 stycznia 2013 r. świętokrzyskie 14 stycznia - 27 stycznia 2013 r. wielkopolskie 21 stycznia - 3 lutego 2013 r. podlaskie 21 stycznia - 3 lutego 2013 r. warmińsko-mazurskie 28 stycznia - 10 lutego 2013 r. dolnośląskie 28 stycznia - 10 lutego 2013 r. mazowieckie 28 stycznia - 10 lutego 2013 r. opolskie 28 stycznia - 10 lutego 2013 r. zachodniopomorskie 11 lutego - 24 lutego 2013 r. lubelskie 11 lutego - 24 lutego 2013 r. łódzkie 11 lutego - 24 lutego 2013 r. podkarpackie 11 lutego - 24 lutego 2013 r. pomorskie 11 lutego - 24 lutego 2013 r. śląskie1 punkt
-
CzantoriaPostanowiłem dzisiaj zerknąć na Czantorię.Pogoda ok,słońce,mrozik.Na dole temperatura -13 a na górze zdecydowanie cieplej -7Miłą niespodziankę po przyjeżdzie mamy na głównym parkinguokazuje się że płacimy CAŁE 6zł za cały dzień :applause:Na parkingu może z 25 aut.Udajemy się do kasy-kupujemy karnet czasowy 3 godz.za 65zł.Trasa przygotowana ok,aczkolwiekpo zjeżdzie z pierwszej ścianki napotykamy na duże ilości bryłek loduwielkości kurzych jaj,czyżby został zatrudniony nowy operator :redface: no ale nie ma co miałczeć,jest dobrze :smile:1 punkt
-
Jeśli się chce jeździć dużo i z dużą intensywnością, powiedzmy przejeździć dziennie 60-80 km, do tego jeździć trasy długie bez wielokrotnego zatrzymywania to dla amatora, nawet ze świetną kondycją - taka jazda wymusza wyższą pozycję, jeśli się tak jeździ długo to po prostu przyjmuje się taką wyższą pozycję za naturalną. Kiedyś jeździłem niżej a teraz wyżej - właśnie z tego powodu, nie walczę z czasem i walą mnie kwestie estetyki czy mody, liczy się skuteczność i to by "noga podawała w miarę świeżo" też w szóstej godzinie jazdy non stop. Popatrzmy na zawodników, jak jeżdżą na treningu to jeżdżą race-owo, nisko i agresywnie, ale jak się zwożą ze stoku nie trenując to jak jadą? Jada wysoko, szybko i nie dokręcają skrętów do końca bardzo często, do tego jeżdżąc sportowo i trenując robią to w bardzo małych dawkach, parę zjazdów i przerwa. Niech ktoś przez 6-7 godzin pojeździ intensywnie i zrobi taki wydatek jazdy jeżdżąc nisko i trzymając nieustanie krawędź dokręcając każdy skręt na maxa, i to w ośrodku z szybkimi wyciągami i długimi trasami gdzie intensywność jazdy w stosunku do czasu wypoczynku jest taka jak być powinna. No i na następny dzień też się jeździ i też chce się jeździć dużo i dobrze i na minimalnym zmęczeniu.1 punkt
-
Właśnie nie myli mi się jazda rekreacyjna z ekstremalną stąd moja ironia. Jeżdżąc rekreacyjnie każdy ma jakieś przyruchy i przyzwyczajenia. Większość wynika z tego, że albo uczono się na początku bez "mistrza" albo ktoś komuś sprzedawał "patenty" na wypychanie biodra, trzymanie rąk itd. Obowiązująca "szkoła" jazdy zmienia się co kilka lat i sporo ma to wspólnego z ruchem w interesie jakim jest narciarstwo. Bez nowości, jak w proszkach do prania, dziedzina byłaby martwa po kilku latach. Stąd przciwskrety, pozycje frontalne, funcurving itd bo ludzie chcą się bawić. Większość narciarzy rekreacyjnych jeździ "za wysoko" bo maja nogi za słabe żeby wypychać non stop kolana w niskiej pozycji, ręce trzymają za nisko bo bolą ich ramiona od trzymania kijków w prawidłowej pozycji i "szurają" tyłami bo duża prędkość na zatłoczonych trasach ich przeraża. Oczywiście nie znaczy to, że nie można dyskutować o poprawianiu tego czy owego ale jak napisałem, mniej się napinać. Z 35 letniego doświadczenia na nartach wiem, że nie ma "patentów" dla każdego. Każdy ma inna budowę, stosunek wagi do wzrostu czy siły i jeździmy na różnym sprzęcie. Generalnie fajnie podyskutować na ten temat ale na miłość boską bez tej powagi.1 punkt







