Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. matis991

    matis991

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      131


  2. marczello

    marczello

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      913


  3. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 110


  4. asiek

    asiek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      815


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.02.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. W dniach 26.01-01.02.2013 byliśmy na nartach w dolinie Alta Badia.Mieszkalismy w miejscowości La Val. Bardzo dobra ,tańsza alternatywa do mieszkania blisko wyciągów w tamtym regionie.Odwiedziliśmy Kronplatz , 5 Torri w Cortinie z Laquazoi , Sella Ronde i wszystkie trasy w regionie Alta Badia.Pogoda dopisała , 5 dni słonca i jeden dzień z zachmurzeniem i lekkim opadem śniegu.Najwięcej ludzi na Kronplatzu.Nie wiem jak tam można wytrzymać cały tydzień?Trasy świetne , ale nie na cały tydzień.Dlatego warto mieszkać gdzieś pośrodku między Alta Badia ,a właśnie Kronplatzem.Objazd Sella Ronda podczas świetnej pogody z super warunkami śniegowymi.Do końca dnia trasy w bardzo dobrym stanie.Bez tłoku na trasach.W sumie w każdy dzień ,trasy do końca dnia były w bardzo stanie.
    9 punktów
  2. Będę wrzucał po nartowaniu a kręcę z kamerą w ręku bo statyw w domu został ;/ net trochę powolny i filmiki się trochę wrzucają. Do rzeczy. Wróciłem z porannego nartowania z Cieńkowa (karnet od 8.00 do 10.00) Jeździłem w zasadzie tylko trasą 5 ale do 10.00 bez kolejek lecz zaraz po 10.00 kanapa zaczęła jeździć już pełna ale na bieżąco na wyciągu Stok cały wyratrakowany. Na trasie 1 u góry było widać trochę lodu. Na trasie numer 5 sporo minerałów na bardziej stromych odcinkach, ale do ominięcia. Jak się filmiki wrzucą to je tu wrzucę. Sory że każdy osobno ale nie mam programu do łącznia na netbooku Wieczorem wybieramy się na klepki (18.00-20.00). [video=youtube_share;pW7yz-2nJyE] [video=youtube_share;tEATgJgJGwI] [video=youtube_share;TwdGExvqsuc]
    9 punktów
  3. Niestachów k/Kielc Po wczorajszym wypadzie do Tumlina dzisiaj miało nie być nart, ale szwagier uczy się jeździć i prosił żebym z nim pojechał. A skoro uczy się, to w Kielcach i okolicy zdecydowanie najlepszy do tego jest położony ok 15 km od Kielc ośrodek w Niestachowie http://www.niestachow.pl/. Tak, że kilkanaście minut po 10 zameldowaliśmy się na miejscu. Na dzień dobry kilkanaście samochodów na parkingu, ale na stoku w sumie pusto. W przedszkolu narciarskim również póki co zero małych adeptów narciarstwa. Ja miałem swój sprzęt, ale szwagier niestety musiał skorzystać z wypożyczalni. Piszę "niestety", bo stan przygotowania nart tam dostępnych woła o pomstę do nieba. Nie chodzi o to, że są zniszczone, czy na max. wyeksploatowane, bo tak nie jest, ale tam chyba nikt nie dba chociażby o podstawowy serwis. Jakiekolwiek smarowanie było może na początku sezonu, a ostrzenie krawędzi już sam Bóg wie kiedy. One nawet nie były tępe, one po prostu były zaokrąglone :eek: Chciałem zobaczyć kilka kompletów, a obsługa wypożyczalni mówi, że mogą pokazać, ale wszystkie są w takim stanie. Najlepsze było stwierdzenie, że "do nauki to akurat taki są idealne, bo ostre wcale nie są potrzebne"... :laughing: Szkoda słów dosłownie. No dobra, jesteśmy na stoku. Warunki super, na początku trochę pochmurno, ale często wychodzi słońce, temp. ok -1c, na początku sztruksik choć w sumie śnieg był dziś dosyć miękki i bardzo wolny, co w połączeniu z łagodnym nachyleniem było świetne do nauki, ale do fajniejszej jazdy już na pewno nie. Z każdym zjazdem na stoku przybywa narciarzy, a kolejka do wyciągu przeważnie wyglądała tak jak na zdjęciu: Ale generalnie miejsca na stoku i tak przez cały czas było bardzo dużo: Kupiliśmy karnety 3-godzinne za 25zł. Mnie niestety wzywały inne obowiązki i pojeździłem tylko 2 godziny, ale dobre i tyle, choć powiem szczerze, że do Niestachowa wcale mnie nie ciągnie i pojechałem jedynie ze względu na szwagra. A i jest jeszcze jeden minus. Na wyciągu nie można jechać razem z dzieckiem na zasadzie, że jedzie ono z przodu oparte o nogę, tak że o jakiejkolwiek nauce dziecka stawiającego pierwsze lub dalsze kroki na nartach, a nie umiejącego samodzielnie jechać na wyciągu nie ma mowy.
    8 punktów
  4. Zgodnie z planem dziś były narty :biggrin: padło na Zagroń z ważnego dla nas obecnie powodu: dużej restauracji gdzie można spokojnie wyjechać wózkiem kiedy dziecku już za zimno na dworze W jeździe dziś towarzyszył mi starszy syn. Do około 11 kolejek praktycznie nie było, jeździło się na bieżąco. Trasy dobrze przygotowane, mało rozjeżdżonego śniegu i zero przetarć. Około południa narciarzy zaczęło przybywać i stało się kilka minut do kolejki. Po tej godzinie spod śniegu wyłonił się lód w kilku miejscach na bardziej stromym fragmencie trasy nr 2, ale i tak dziś to ona głównie była przez nas "używana". Było trochę szkółek, ale jakoś nam nie przeszkadzały, bo głównie były to małe dzieci i korzystały z talerzyków. Zwinęliśmy się po 13 kiedy nogi już zaczęły boleć, a stanie w kolejkach znacznie się wydłużyło.
    8 punktów
  5. Po wczorajszym nartowaniu w Szczyrku SON, gdzie ludu jak to w weekend było sporo, pozostał mały niedosyt. Dziś niestety z samego rana wybrać się nie mogłem i o godz. 11:00 po przejrzeniu kilku kamerek (pierwszą opcją był ponownie SON lecz ludzi sporo jak na poniedziałek) szukając innej opcji przypomniałem sobie i relacji Johnniego i wybór padł na Brenna Świnorka (Dolina Leśnicy)Dojazd z Bielska bardzo łatwy, 25 min i jestem na miejscu. Ludzi troszkę jest ale kolejek brak, karnet 2 godz. 32 zł i na górę. Stok o tej godzinie wyglądał naprawdę dobrze. Temperatura w okolicach -4 st. Zaliczyłem wszystkie trasy.Niebieska 7 bardzo fajna trasa do szlifowania techniki, a dziś właśnie na to się nastawiłem. Dość szeroko, brak jakichkolwiek minerałów czy lodu, jedyny minus to dość krótka O tej godzinie wiadomo o sztruksie można już zapomnieć ale trasa przygotowana dobrze. Podobnie zjazd 5 czy to 6 bez lodu i minerałów. Jedynie w górnej części trasy nr.2 już trochę lodu powychodziło ale tragedii nie ma.W sumie w 2 godz. zaliczyłem pewnie ponad 20 zjazdów bez stania w kolejce, jazda non stop. Na stoku czasem pojawiały się szkółki z dzieciakami więc trochę trzeba było uważać. Na pewno odwiedzę ten stok w tygodniu lecz na otwarcie kiedy będzie świeżo wyratrakowany.
    8 punktów
  6. Zapraszam wszystkich do obejrzenia mojego filmu z Turcji . Po problemach z opublikowaniem wkońcu się udało !!! Jezdzimy w Palandoken , Xanadu i Sarikamis .
    6 punktów
  7. W związku że jestem na tygodniowym wypadzie w Wiśle będę zdawał relacje wczoraj nartowania nie było z powodu dużej ilości ludzi nawet wieczorem. Dodaję 2 filmiki jeden spod Cieńkowa a drugi spod Klepkek. Obydwa filmiki kręcone około 17.00 [video=youtube;-8S4UoBbKmE] [video=youtube_share;X6xuQsE9riI]
    6 punktów
  8. Wreszcie!Wreszcie wybrałem się na Dębowiec.Co prawda nie z własnej woli ale ojciec prosił czy bym się z nim nie wybrał.Parking bezpłatny,więc mój wymóg spełniony.:happy:Jakoś dziwnie startują w poniedziałek od 10:00 szkoda,że nie jest nieczynne jak np. muzea.No ale dość marudzenia.Parking pełniutki ,jest 11:00,zająłem jedno z ostatnich miejsc.Sytuacja na stoku i przed czytnikami jest całkiem dobra,kolejki brak,to mój drugi wymóg.Ruszamy do kasy i tu na przywitanie zonk senior jest starej daty ma 77 lat stoi więc karnie szybki sik pani kasjerki i po 4 minutach otwarte :tongue:kupujemy po 10 zjazdów.Stok wygląda nieźle stojąc przy czytniku dostrzegam znajomą mi postać Marcina SzafrańskiegoPozdrawiam Go z daleka i robię fotkę Ruszamy na górę i tu się zaczynają jajaChyba będą musieli reklamować ten wyciąg u Słowaków.Tam chyba coś jest zepsute!!!:eek:Jeeeeeeeeeeeeedzie,stoooooooooooi,rusza,....jedzie, zwalnia,jeeeeeeeeedzie, stoi ,rusza, stoi.Jakaś masakra.:frown::Mierzyłem czasy kilku wyjazdów 6'20"-7'48"-7'16" prędkość jest porównywalna z prędkością krzesła na Skrzyczne.Dziwne jest to odgrodzenie połowy szerokości stoku,na górze ogromne przestrzenie pozbawione pokrywy sztucznego śniegu i postawione bezsennsowne znaki Stok przyzwoicie utrzymany choć jest sporo drobnych kamyków nie wiadomo skąd.Ogólnie wróciłem bardziej zadowolony niż z sobotniego wypadu do Istebnej,Koniakowa i Zwardonia.
    3 punkty
  9. Dzis przed poludniem postanowilem wybrac sie do Male Ciche. Podczas szukani stacji zakrecilem sie troche i wyladowalem gdzies w gorach na wysokosci 1140m :stupid:Moje nowe opony 18-245 dawaly jednak rade w kazdych warunkach : Po dotarciu nad Male Ciche nie stety pozostalo tylko pakowac narty do auta i wracac do Zakopanego. Kolejka jak za meblami na wysoki polysk w 83 roku :biggrin:Szkoda, bo stacja wyglada na przyjemna. Aby dzien uratowac, wyruszylem od razu na Harende gdzie zawsze mozna pojezdzic bez kolejki, i tak tez sie stalo. Wieczorna jazda odbyla sie jak zwykle na muldach... sorry na Szymoszkowej, ale daje mi to nawet duzo satysfakcji, taki krosowy slalom z przymusu :tongue:
    2 punkty
  10. Filmik ze Stacji Narciarskiej Kazimierz w jakości HD [video=youtube;f95UT5p4zWs]
    2 punkty
  11. Właściwie nie wiem, jak to się stało, że wybrałem się na narty w Pireneje, faktem jest, że jak bilety lotnicze do Barcelony były kupione, nie było już odwrotu. W odległości 150-300km od Barcelony, zarówno po stronie hiszpańskiej jak i francuskiej ośrodków narciarskich jest co najmniej kilkanaście, więc narty akurat w Andorze nie były oczywistością. Ostatecznie na wybór Andory miała wpływ możliwość dojazdu autokarem, ponieważ znajomi nie chcieli wypożyczać samochodu, a i opłaty dodatkowe (foteliki dla dzieci, łańcuchy, ubezpieczenie samochodu przy wyjeździe z Hiszpanii) stanowiły ponad połowę kosztów wypożyczenia auta. Do Andory kursuje kilka prywatnych linii autobusowych i można bez problemu, choć koszty przejazdu też nie są niskie, wykupić przejazd nawet pod samą kwaterę. W Andorze funkcjonują dwa duże ośrodki narciarskie: Grandvallira oraz Vallnord. Jako, że wyjazd był z małymi dziećmi (2 x 3,5 roku), więc nartowanie od dzwona do dzwona nie było w planie, czyli całej Grandvalliry byśmy nie zjeździli, zdecydowaliśmy się w końcu na Vallnord. Udało mi się znaleźć kwaterę w super lokalizacji – ok. 100m od dolnej stacji gondolki w La Massana. Przed wyjazdem dowiedziałem się, że ośrodek nie dysponuje żadnym systemem pozwalającym na identyfikację użytkownika karnetu narciarskiego, kupiliśmy więc 2 karnety na 4 dorosłych z zamiarem wymiennego korzystania z nich (nie jest to powód do dumy, ale żeby relacja była pełna musiałem o tym wspomnieć). Znajomi zdecydowali się opiekować naszymi dziećmi podczas naszego nartowania, więc 4 ski-passy nie byłyby w pełni wykorzystane. Trochę strachu napędziły nam wydrukowane zdjęcie użytkownika na karnecie, ale to chyba tylko straszak na takich kombinatorów jak my. Ośrodek Vallnord składa się z 3 części, przy czym 2 z nich Pal oraz Arinsal są połączone gondolką, a do trzeciego – Arcalis, z najbardziej wysokogórskim krajobrazem, trzeba dostać się autobusem (z La Massana ok. 0,5h.). Niestety, w tym ostatnim nie dane nam było pojeździć, raz byliśmy tam z dziećmi bez karnetów, przy drugim podejściu ośrodek praktycznie był zamknięty (tylko 2 wyciągi tuż przy dolnej stacji były czynne) z powodu silnego wiatru. Podczas naszego pobytu śnieg w Pirenejach leżał dopiero od około 1100-1200 m.n.p.m, ale za to całkiem sporo – w ośrodkach Pal oraz Arinsal śniegu było od 1 do 1,8m, w Arcalis od 2 do 2,7m. Po opadach w ostatnich dniach śniegu jest tam jeszcze znacznie więcej. Jednak należy podkreślić, że taka ilość śniegu na stokach to w Pirenejach raczej anomalia niż standard, choć opady w tym rejonie z racji jego położenia między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym są raczej obfite. Natomiast wysokie temperatury i duża ilość słonecznych dni powodują, że śnieg stosunkowo szybko znika. Z 6 dni spędzonych na stoku 4 dni to lampa z wysokimi plusowymi temperaturami, 1 dzień lampa z niskimi ujemnymi temperaturami oraz 1 dzień bez lampy z temperaturami lekko poniżej zera. Zadziwiające dla mnie było, że przy lampie oraz temperaturach rzędu kilkunastu stopni na plusie na stokach nie tworzyły się muldy, nawet przy ostatnich szusach późnym popołudniem trasy były w bardzo dobrym stanie. Ośrodek jest otwarty od godziny 9:00, wyciągi zamykane są w zależności od odległości od górnej stacji gondolki około godz. 16:40. Podczas dnia przerwy odwiedziliśmy stolicę Andory-Andorra La Vella, oraz pobliskie katalońskie miasto po stronie hiszpańskiej z okazałą katedrą La Seu d’Urgell. Ciekawostka – na stoku ani razu nie słyszałem niemieckiego – na oko 75% narciarzy to Hiszpanie/Katalończycy, 10% Francuzi, 10% Rosjanie, 5% inne nacje. Polaków poza naszą ekipą nie spotkaliśmy. Mapa wyciągów: http://www.bluebookski.com/bluebook9/Andorra_Vallnord_Map.htm Wyciągi oprócz głównie kanapy; nieliczne, w większości nieczynne talerzyki. ^Sektor Arcalis ^Pal - Widok na Pic Del Cubil z eleganckimi czerwonymi trasami ^Pal - Traska Transversal, króciutka, ale z nachyleniem super do jazdy na krawędziach. Oznaczenie tras inne niż w Alpach, trasy identyfikowane są nazwą, natomiast numery pod nazwą trasy zmniejszają się do „1” z góry w dół. ^Pal - W górę wyciągiem Seturia ^Pal - Jedna z tras łącznikowych. Podział trudności tras w ośrodku był 4 stopniowy – od zielonych, przez niebieskie, czerwone do czarnych. W ośrodku głównie trasy, które w Polsce oznaczone byłyby jako czerwone. ^Arinsal - Widok w kierunku Hiszpanii z górnej stacji gondolki łączącej Pal z Arinsal. ^Arinsal - Na talerzyku Tub Del Coll. Był szybszy niż dłuższa kanapa, a z góry prowadziły 2 czerone trasy o idealnym nachyleniu, więc często z niego korzystaliśmy. ^Pal - Po opadach śniegu. Po prawej stronie część dla dzieci. Niestety niemiłe zaskoczenie – dostęp do taśmy dla najmłodszych oraz placu zabaw jest jedynie po wykupieniu lekcji u instruktora. To nam trochę pokrzyżowało szyki. ^Pal - Na wyciągu La Serra. Jak widać nieźle wiało tego dnia, dlatego część ośrodka była zamknięta, co przy niedzieli prowadziło do 10-15' kolejek przy niektórych wyciągach. ^Pal - tego samego dnia na wyciągu El Besurt. Dla zainteresowanych całkowity koszt wyjazdu na rodzinę: Przelot/przejazd do Andory – ok. 1600zł Kwatera 90m2, 2 sypialnie, 8 noclegów – nasz udział ok. 1600zł Ski-pass – nasz udział ok. 850zł Jedzenie gotowane na miejscu – nasz udział ok. 300zł Wydatki na miejscu – ok. 1000zł Mamy zasadę, że nie wracamy do tych samych ośrodków, po wizycie w Vallnord chyba ją złamiemy... :laughing: Taką samą relację publikuję na skiforum.pl, którego jestem również użytkownikiem.
    2 punkty
  12. Z całym szacunkiem ale absolutnie nie mogę się z Tobą zgodzić. Czy należysz do tych kibiców, którzy po przegranym meczu polskiej reprezentacji (mniejsza o dyscyplinę) śpiewają "nic się nie stało"? Bo ja NIE!!! : W Polsce od dawna i z uporem maniaka lansowana jest teza, że liczy się już sam udział. Ale to bzdura. To jest sport profesjonalny i liczy się tylko wynik. Ja zawsze kibicuję każdemu polskiemu sportowcowi bez względu na dyscyplinę sportu ale musi być spełniony jeden warunek - sportowiec ten MUSI dać z siebie WSZYSTKO! Wszystko co może w danej chwili. Przegrałeś? Trudno. Ale dałeś z siebie wszystko. A jeżeli tak nie jest to taki sportowiec nie zasługuje na miano profesjonalisty i na szacunek kibiców. Jeden z największych i najsławniejszych sportowców jaki kiedykolwiek chodził po Ziemi, gwiazda profesjonalnej koszykówki - Michael Jordan, przed KAŻDYM ligowym meczem (a łącznie z play offami było ich ponad 100 w sezonie!!!) wychodził na parkiet już na 3 godziny przed rozpoczęciem spotkania. Po to żeby się dobrze rozgrzać i przygotować do meczu. W momencie rozpoczęcia gry Jordan był już mokry od wylanego potu. I był też najlepszy! Ale ON był PROFESJONALISTĄ!!! Przed każdą wielką imprezą sportową (MŚ, IO) jest jakiś cykl przygotowań. Sportowcy wraz z trenerami zakładają sobie jakiś plan, ustalają gdzie i kiedy i w jakich konkurencjach będą startować. A Pan Maciej wychodzi rano na ganek i mówi: eeeee dzisiaj nie startuję bo są chmury. I cały dotychczasowy wysiłek idzie na marne (swoją drogą chyba i tak niewielki). Podstawowe pytanie jest takie: czemu tylko dla niego jednego warunki były złe, a dla WSZYSTKICH INNYCH dobre? : : : Wcześniej było założenie, że miał wystartować? To czemu nie startował? Bo się rozmyślił?! I jeszcze jedna ważna rzecz. Każdy sportowiec, który wychodzi na arenę sportową musi chcieć walczyć o ZWYCIĘSTWO. I Maciej Bydliński nie jest tu żadnym wyjątkiem!!! On też musi stanąć w bramce startowej po to żeby walczyć o zwycięstwo! Jeżeli tak nie jest to niech się zajmie uprawą rzodkiewki i da sobie spokój z profesjonalnym uprawianiem sportu. Jeśli brak mu motywacji to niech sobie obejrzy w telewizji relację z Igrzysk Paraolimpijskich z Londynu! Paraolimpijczycy są dla mnie prawdziwymi Bohaterami bo pokonują własne słabości i ułomności. Docierają do granic swoich możliwości. Myślicie, że taki paraolimpijczyk po latach przygotowań do startu wyszedłby na arenę i powiedział: eeee dziś nie startuję bo są chmury?! [video=youtube;Q9cedbzpPHI] Tak jak już napisałem niedawno na tym forum polskie narciarstwo alpejskie na tzw "profesjonalnym" poziomie w obecnych czasach to folklor. Taka trochę fajna zabawa i nic więcej. Za czyjeś pieniądze. Ale oczywiście będę kibicował. Taka już pokręcona natura kibica.
    2 punkty
  13. 09.02.2013W minioną sobotę wybrałem się na Chopok. Wyjazd z BB 0615, podróż przez moją ulubioną drogę przez Zuberec, na miejscu 0845, z czego ostatnie 10min już w dość ruchliwej Demianowskiej Dolinie. Aut sporo, kolejka do kasy na jakieś 8minut i wio do góry. Po krótce, trasy przygotowane, jednak opady śniegu były na tyle intensywne że to przygotowanie było dalekie od ideału. Jakość śniegu wyśmienita, zero lodu, zero minerałów.. jedyne do czego się można przyczepić to nierównośći.Ludzi sporo, w węższych miejscach na trasach trzeba było mocno uważać, ale generalnie do przeżycia. Kolejki max 5-10minut, raz po południowej stronie trzeba było odstać 20min żeby dostać się z powrotem na górę.Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu że to najlepsze miejsce w promieniu 200km od Bielska. Wiadomo cena jak w alpach, ale i ośrodek prawie alpejski, małe alpy można powiedzieć, tym bardziej w nowymi inwestycjami. Pogoda początkowo dopisywała, później trochę się zachmurzyło i kolejna dostawa śniegu.Reasumując, dzień bardzo udany, świetna jazda. Chciałoby się mniejszej ilości ludzików i równiejszych tras, więc kolejny wypad w tygodniu.
    2 punkty
  14. ... jeszcze parę minut i startuje superkombinacja. Oby Maciek dał radę. Tu będzie można zobaczyć relację na żywo: http://www.drhtv.com.pl/meczenazywo.html
    2 punkty
  15. Przyjemnością ma być jazda na nartach.:smile: Jeden grzaniec,czy jedno piwo nie powinno być dla nikogo zbyt dużą dawką alkoholu. Ale wszystko ponad to jest przesadą. Takie jest moje zdanie.
    2 punkty
  16. Dzionek na Ochodzitej Dziś z rana całą ekipą zawitaliśmy na Ochodzitej.Droga bez przygód i utrudnień,więc ok 9 jesteśmy na miejscu.Szybki gramoling i do kasy zrealizować "gruper".Tam ludzi brak,podobnie jak i na trasach. Jest pochmurno,nawet trochę śnieg prószy,no cóż,dziś pewnie wiele słońca nie zobaczymy.Niestety jeden wyciąg stoi,bo mają jakiś problem z jednym orczykiem.Ale jak w całej stacji łącznie jeździ może 10 osób,to nie jest żaden problem.Zazwyczaj tak wygląda ilość ludzi przy dolnej stacji: Na początek obieramy czerwoną z lewej strony z której to robię fotkę: Później po kolei katujemy kolejne trasy z drugiej strony: Co ciekawe,według opisu powinno być ich 5 a jest... 6!Oczywiście część to tylko opcje jazdy,ale i tak się nie nudzimy. A jak warunki?Zgodnie stwierdzamy,że są wyśmienite!Nie ma żadnych przetarć czy minerałów,trasy są równiuteńkie,sztruks a na tym od 2 do może 5 cm świeżego puchu - miodzio! :applause: Nie mam żadnych oporów,żeby się tak po prostu puścić i pozap... :wink: Z czasem ludzi przybywa i to znacznie!Chwilami nawet tworzą się kolejki.Ale póki co,nigdzie nie stoimy.Andrzej wziął kamerkę,więc pewnie coś zmontuję.Ekipa w przygotowaniu do filmowania: i podczas filmowania: Udajemy się też na mały freeride,czasem w dość dziwnym wykonaniu,między jakimiś domkami: Ale znajdujemy też całe pola z nietkniętym puchem.Czasami przebija się słońce,choć dziś dominuję dość ponura pogoda,ale to dobre momenty na robienie zdjęć: Pośmigaliśmy tak do pierwszej i kiedy zaczęły tworzyć się kolejki (takie może na 5 min. stania),zwinęliśmy się do domciu.Oczywiście wcześniej był też gulasz z baraninki,wyśmienity! Podsumowując,dzień bardzo udany,natomiast ciągle mają jakieś drobne problemy z wyciągami.Nie widziałem,żeby liny spadały,ale dość często coś tam grzebali raz przy jednym,raz przy drugim.Widać też,że ludzie zaczynają tam liczniej zaglądać,może z powodu grupera?Powinni też wcześniej brać się za odśnieżanie,a nie o 13,kiedy następuję kulminacja ruchu...
    2 punkty
  17. W ostatnich dniach zdarzyło się że wpłynęły raporty postów do forumowiczów którzy są niezadowoleni z tworzenia cytatów i szczerze przyznam że trudno się mi z tym nie zgodzić. Przykład takiego zaraportowanego postu post nr #757 Bezsensem jest tworzenie takiego obszernego cytatu z zdjęciami które możemy zobaczyć w oryginalnym poście autora. Jeżeli już tworzymy cytat z postu który jest duży bo ma zdjęcia, czy zawiera dość obszerną część pisaną, to taki cytat starajmy się zmniejszyć do treści kluczowej, co do której chcemy się odnieść. W przypadku podanego powyżej przykładu ja bym widział to tak: A nawet wystarczyło by tak: A jak by było tak: to też by wszyscy wiedzieli o co chodzi, a Ci co przeglądają forum na telefonach, czy tabletach nie przeżywali by horroru. Powyższe zalecenia proszę traktować jako wskazówki, a nie wytyczne, jest pełna swoboda w pisaniu i cytowaniu, tylko niech każdy się zastanowi i przypomni sobie jak pomstował kiedy musiał przewijać w dół coś co sekundę wcześniej pisał/oglądał, chodzi tylko o to żeby było jasno i przejrzyście.
    1 punkt
  18. Poniedziałkowy wypad do Szczyrku(SON)Po przejeździe całkiem suchymi drogami meldujemy się o 8 pod wyciągiem. Po drodze zaopatrzeni w startery z Plusa(można kupić te za 3zł i jesteśmy ponad dychę do przodu, potem za każdym razem przed wyjazdem ładować przelewem za 1,22zł - a i nie szukajcie przed wyjazdem numeru w internecie bo koło kasy jest bilbord z infromacją) kupujemy karnety całodniowe za nieco powyżej 50zł. Humory dopisują gdyż powitało nas słoneczko czasami przesłonięte chmurami.Ruszamy na rozgrzewkę na zieloną 8 gdzie zastajemy nico freeridowe warunki - po nocy z 10+cm nasypało. Potem golgota gdzie także nie było sztruksu ale lepiej niż na 8 . Trasa nr 10 podobnie.Mimo to jeździło się całkiem przyjemnie Na kamienie i duże połacie lodu nie trafiliśmy.Następnie wybraliśmy się w kierunku Skrzycznego. Na górze standardowe chłodniej ale ja lubię poczuć zimę. Tutaj na wszystkich trasach od góry w kierunku Soliska warunki bardzo dobre- jedynie muldy przeszkadzały. W kierunku czynnej było gorzej , sporo lodu-na szczęście ostrzyłem krawędzie w deseczce więc było znośnie. Na 3 śladowa ilość kamieni i brawo dla Son że dali tabliczkę z ostrzeżeniem. To skutecznie odstraszało ludzi więc trasa była puściutka. Co do Bieńkuli warunki były całkiem spoko(nie za dużo lodu( choć ciężko mi się obiektywnie wypowiedzieć bo ta trasa jest dla mnie za stroma i więcej hamuje niż jadę. Dla tych co lubią jazdę poza trasami śniegu w zupełności wystarczą choć dzisiaj ciężko było jakieś miejsce rozdziewiczyć. Jednak co do FreeRidu zdecydowanie wole Pilsko.Co do kolejek między 8-10.30 praktycznie pusto potem od 11 do ok 13 sporo ludzi(koło 5 minut czekania niezależnie od trasy) Potem do końca luz. Dziś z niewiadomych przyczyn wysiadły kilka razy orczyki na czas wystarczający do utraty mojej cierpliwości więc się odczepiałem. Po moim odczepieniu po chwili zazwyczaj ruszały.Podsumowując pierwszy wyjazd w sezonie uważam za udany. Warunki pogodowe wyśmienite. Śniegowe także choć trasy mogły by zostać lepiej przygotowane.Ludzie nie za dużo jak na początek zimowych ferii. Trochę przesadziliśmy bo łącznie z wyciągami wyszło 66km ale jak się już bawi to na całego.Swoją drogą dlaczego właściciele ośrodków ratrakują wieczorami a nie nad ranem ?
    1 punkt
  19. To nie jest najstarsze drzewo w Polsce patrz tu:http://polska-niezwykla.blogspot.com/2011/07/jakie-jest-najtarsze-drzewo-w-polsce.html i niedaleko mnie.
    1 punkt
  20. http://www.zillertalarena.com/pl/arena/winter/morning-skiing.html tutaj masz info
    1 punkt
  21. Super relacja, gratulacje pogoda super. Byłem w Zillertal dwa razy i jeszcze tam kiedyś wrócę szkoda, że nie byłeś na Tux-sie super lodowiec
    1 punkt
  22. siema! Poszukajcie czegoś z R.E.D'a sam jeżdże w oakleych (splice/o-frame) i dobrze wszystko "siedzi" wygląda jak od kompletu mimo że red poleca ANON'a
    1 punkt
  23. Dyskusja, dyskusją... Maciek jest na 21. miejscu, Michał niestety po dobrym początku złapał krawędź i nie ukończył swojego przejazdu. Jak ktoś chce marudzić, to niech marudzi. Ja wieczorem trzymam kciuki za Maćka, bo jest szansa na piętnastkę. PS Maciek wlał Pinturault
    1 punkt
  24. Bardzo fajna, rozbudowana relacja. Zazdroszczę udanego wyjazdu
    1 punkt
  25. Nie ukrywam troszkę zirytowały mnie krytyczne uwagi forumowiczów na temat naszych reprezentantów w MŚ. Wynika to zapewne z tego, że przeszacowywania możliwości i miejsca Polaków na świecie. Oto bowiem Michał Kłusak spisuje sie na trasach zjazdowych naprawdę godnie i strata ponad 7 sekund do Svindala jest mniejsza niż należałoby oczekiwać i na mecie wyprzedził kilku wyżej notowanych przeciwników, a wczorajszy trening i strata poniżej 3 sekund do Baumanna całkiem dobrze wróży przed super-k. Należy odpowiedzieć na pytanie czego oczekujemy po starcie naszych w Schladming, bo jeżeli ktoś chciałby zobaczyć walkę o medale,to może sobie darować oglądanie TV, ja jednak chciałbym żeby wypadli lepiej niż wskazują na to ich miejsca na świecie, żeby dali z siebie wszystko i zrobili krok naprzód, bo są jeszcze młodzi i małymi krokami mogą się do czołówki zbliżać. Dzisiaj jeżeli po zjeździe nasi Panowie będą w 30, będę zadowolony, jeżeli na trasie slalomu nie wypadną i znajdą się w 20 będzie super. Odnośnie Macieja B. skoro uznał, że dla najważniejszego startu w mistrzostwach lepiej będzie jak nie wystartuje w zjeździe, to ja mu wierzę. Ted Ligety też nie startował w zjeździe, tam dla Bydlińskiego super miejscem byłaby 30, w super-k jest szansa na 15, a jak przeciwnicy pomogą nawet na 10, więc dzisiaj nie narzekajmy, a dopingujmy.
    1 punkt
  26. Nigdy nie sądziłem że mój pierwszy post na forum będzie o tym (dotychczas tylko czytałem, bo jeszcze BARDZO daleko mi do takiego poziomu umiejętności, aby móc się w jakikolwiek sposób wypowiadać o narciarstwie : Jest to jednak temat, który dotyczy nas wszystkich, zarówno kierowców jak i pasażerów samochodów, dlatego postanowiłem coś napisać. Od zawsze zadziwia mnie fakt, iż w Polsce nie dość że ludzie jeżdżą po alkoholu, to potem jeszcze chwalą się tym wszystkim w około. Ale najgorsze jest to, że ich rodziny, koledzy, znajomi, etc. uważają, iż to w sumie nic złego, wypić kilka piw i wsiąść potem za 'kółkiem', bo przecież czuję się dobrze. A może lepiej usiąść wtedy na fotelu pasażera, wypić jeszcze jedno piwko więcej :biggrin: i nie musieć się martwić żadnymi kontrolami trzeźwości :laughing: Pozdrawiam i mam nadzieję że nikogo tym moim pierwszym postem nie uraziłem.
    1 punkt
  27. Sławek nie żartuj.Ja tam już przed nartami muszę się zaszczepić jakąś flaszeczką.Potem do samochodu i w góry.Czasem po drodze browarek i na stok i muszę przyznać,że dopiero wtedy czuję,że jeżdżę.Dla potwierdzenia filmik z mojej jazdy :biggrin::wink:
    1 punkt
  28. male dziecko Dla mnie skrajna głupota!!! Jazda z tak małym dzieckiem, w tak ekstremalnych warunkach - to lekkomyślność i coś beznadziejnie głupiego. Ciekawe jaka jest Wasza opinia? Popieram Wasze zdanie.. jestem ojcem 4 dzieci ...woziłem ich wokoł domu jak mieli 2 latka w sankach. jak mieli 4-5 to wtedy nauka jazdy na nartach. jestem tez instruktorem narciarstwa oraz kilku innych dyscyplin ,,,, jednak przewożenie niemowlęcia w kurtce na nartach uważam za wielka glupotę i brak odpowiedzailności. Rok temu uczyłem pania Marzenę z Gliwic ... karmiła jeszcze dziecko 6 msc a aucie ,,, po czym dziecko zasypialo i tatuś pilnował w samochodzie. Po co więc narażać dziecko na upadek i potrącenie przez innego narciarza.
    1 punkt
  29. Encore PS i jeszcze amatorski (bardzo:)) clip sklejony na szybko: [video=youtube;ukZDoKJSyP0]
    1 punkt
  30. Mariusz( Marboru) i Krzysiek (KP) dzięki za spotkanie, poznanie się i wspólne nartowanie :smile: Fajne ludziska z Was są i pewnie, że w przyszły weekend można się znowu wybrać. A tak poza tym to jak czytam relacje z Beskidu śląskiego (bo tak chyba nazywa się te rejon Szczyrku, Wisły, Pilska, itp.) to zastanawiam się jak to możliwe, że stoki w woj. świętokrzyskim są duuuużo lepiej przygotowane niż tamtejsze stoki. Niby mniej do ubijania, wyrównywania, ratrakowania czy naśnieżanie, ale żeby aż takie różnice były? Przecież to w interesie właściciela/zarządcy stoku powinno być, żeby ten stok przygotować jak najlepiej, żeby jakością przyciągnąć narciarzy, a przez to więcej zarobić. Ale nie, widocznie lepiej jest pozornie więcej zaoszczędzić przygotowując stok "na sztukę", zwalniając krzesło, itp.
    1 punkt
  31. Wczoraj z Figo jego córką i kolegą Witusiem urządziliśmy sobie beskidzkie safari. NA strat wylądowaliśmy przed 8 rano w Istebnej na Złotym Groniu, moja pierwsza myśl była: "ale głupi jestem było sobie w domu siedzieć". Już jadąc krzesłem w górę widzimy że trasa ma niewiele wspólnego z przygotowaniem choćby w stopniu dobrym i nie krzyczy do mnie tak jak bym chciał: "zerżnij mnie". Jest to oczywiście ratrakiem przejechane, ale nic więcej, wertepy na trasie są wzdłuż w poprzek i po przekątnych też. Kupiliśmy karnet "sportowy" za 25 zł od startu czyli teoretycznie 0800 do 1030(teoretycznie bo przed 8 bramki wpuszczają). Można by sobie poszaleć na tym karnecie z rana, gdyby nie fakt powyższy że jest strach bo trasa rozkopana, a drugi fakt że z racji małej frekwencji z rana krzesło kula się do góry na ćwierć gwizdka, a czuć to doskonale gdy pod krzesłem zbiera się większa grupka, to wtedy obsługa włącza dopalacz, krzesło odbierze nadmiar i znowu tarasi, rozumiem że prąd drogi i oszczędzać trza:rolleyes::. Od ok 1000 krzesło już chodzi na pełnych obrotach, bo na dole w kolejce chętnych przybyło, ekstremy żadnej nie ma 1-2-3 min oczekiwania max. Jednak jak jadą pełne krzesła w górę to i na trasie robi się tłoczno, nie jest bardzo tłoczno ale swobody jazdy nie ma żadnej. O 1030 bez większego żalu kończymy jazdę, Figo jako kierowca zdejmuje tylko jednego buta i przemieszczamy się do Koniakowa na Ochodzitą. Po drodze mijamy ośrodek Zagroń to już jednak jest spora kolejka do wyciągu, podczas jazdy rozważamy dlaczego tak jest, naszym zdaniem składa się na to kilka czynników: wolne krzesło, prawdopodobnie jest ten stok mniej nachylony(nie potrafimy tego jednoznacznie stwierdzić), gros ludzi może nie wiedzieć że dalej jest szybszy i nowszy wyciąg, no i na dzień dzisiejszy Zagroń ma lepsze zaplecze gastronomiczne i park wodny. Ok 11 docieramy do Koniakowa, ja tu nigdy na nartach nie jeździłem, a Figo jeździł jak jego tata miał dużego fiata, czyli ponad 30 lat temu:tongue:. Nie nastawiamy się tu na jazdę raczej chcemy zaliczyć ośrodek i zweryfikować to co o nim mogliśmy przeczytać dotychczas na forum. Kupujemy 2 wyjazdy i na górę, wyjeżdżam na górę i rozglądam się bo czytałem na forum że tu jest szerokoooo... SZEROKO....SzErOkO....zSeRoKo:confused::, parzę...patrzę... no ale chyba oślepłem:tongue:, nie jest wąsko, jest co najwyżej normalnie, ale żeby mówić że jest szeroko:confused::, chyba trzeba będzie wprowadzić jakiś standard, że szerokość tras nie będziemy wyrażać słowami, tylko jednostkami: metry, kroki, stopy, narty:tongue:. Pierwszy zjazd na lewo niebieską trasą, ja jadę pierwszy, a gdzieś za mną słyszę Figo jak się śmieje na głos Q. jaka fajna trasa. Pewnie i by była fajna jakby była przygotowana, a jej stan przygotowania jest taki, że tak naprawdę w pochmurny dzień ciężko się zorientować gdzie ta trasa jest poprowadzona i nie chodzi tu o znaki, jak by była regularnie ratrakowana to było by widać gdzie jest trasa, a gdzie już nie, ale nie jest! Drugi zjazd trasą czerwoną która też nie była przygotowana, a na pewno przy takiej frekwencji gdyby była przygotowana i mrozie nie uległa by degradacji do godziny 11. Jedyny plus tego ośrodka to faktycznie mała frekwencja, a co za tym idzie pusty stok. Z racji iż zgłodnieliśmy Figo poszedł zrobić rozpoznanie w sprawie baraniny:tongue:, jednak stwierdził że to za duże ryzyko, a że Figo jest jak Kwicoł co zjadł by nawet śmierdzącego barana to ja mu wierzę i już nie wnikałem dlaczego jest to ryzyko:biggrin:. Tak więc znowu Figo zdejmuje 1 buta i wiezie nas do Zwardonia na Rachowiec. Przybywamy tam coś po 12, chcąc zaliczyć również Duży Rachowiec decydujemy się na jednak karnet czasowy. Ludzi jest tyle że krzesło odbiera na bieżąco, ale "tarasi"(jedzie wolno) do góry niemiłosiernie, to nie na nasze nerwy:stupid:, z dwojga złego to ja już wolę jazdę tym starym orczykiem na Dużym Rachowcu. Pierwszy zjazd trasą na Małym Rachowcu, czyli pod krzesłem, tu podobnie jak w 2 pozostałych miejscach o dobrym przygotowaniu trasy mowy nie ma, przy czym tu jest najgorzej, dużo brykietu lodowego zmieszanego z luźnym śniegiem, a w wielu miejscach grunt leśny już wygląda z pod śniegu, oczywiście armaty już wyzbierane więc dośnieżanie będzie tylko jak bozia da. W zdumienie wprowadza nas "kącik" dla najmłodszych narciarzy na górze Małego Rachowca, gdzie nie dość że trasa jest "dziurawa" to ratrak pozostawił kęsy śniegu o średnicy ok 50 cm, a na końcu tej trasy jest ślad w którym ratrak wykonał pirueta i skutecznie zmiksował śnieg z tym to pod nim jest, tak sobie to ztwardło i czeka na wykonanie wyroku na małym miłośniku nart:rolleyes::. Duży Rachowiec: przygotowanie trasy jak w powyższych przypadkach, zgodnie z panującymi standardami w tej części Europy, jazda lepsza bo jednak z racji orczyka ludzi brak, orczyka to raz, a dwa to skomunikowania tych 2 tras, a raczej jego braku, bo w żadnym kierunku nie da się przemieścić nie podchodząc. Dzień narciarski kończymy obiadem w Karczmie na Małym Rachowcu, Figo czytał na forum że chyba Andy pisał że można tam dobrze zjeść i faktycznie z zewnątrz nie wygląda to tak dobrze jak w środku, a w zasadzie to w środku wygląda to bardzo dobrze: ciepło, miło, czysto, dobre jedzenie za niską cenę. Oczywiście dojazdu do karczmy nie ma utrzymanego przez ratrak, jest żywioł przetarty przez samych narciarzy, czy oni oni(właściciele stoku i karczmy) nie rozumieją że jedni z drugich żyją? Podsumowując dzień narciarski zaliczony, nie powiem że nie udany, ale jakiejkolwiek satysfakcji z tego nie ma, jak to Figo powiedział na parkingi pod Rachowcem że do satysfakcji mamy 600 km... Zdjęcia mam ale tylko z Istebnej, ale wstawię je w temacie Złotego Gronia, bo tam ich miejsce, a Figo robił jakieś na Ochodzitej to może wstawi.
    1 punkt
  32. Już kiedyś był taki temat wałkowany na forum. Jako matka dwójki dzieci oraz zapalony narciarz jestem stanowczo przeciwna takim "praktykom"!!! Dla mnie to daleko idąca lekkomyślność oraz brak odpowiedzialności i ja nigdy nie zdecydowałabym się na takie coś. Umówmy się: choćby ktoś był nie wiem jak dobrym i ostrożnym narciarzem to zdarzają się na stokach sytuacje nieprzewidywalne, a i szaleńców nie brak (bywałam w takich sytuacjach przez kogoś). Co wtedy z takim biednym maleństwem zupełnie nie chronionym? :eek: Gdy ktoś ma taką cywilną odwagę to proszę bardzo, jednak nie chciałabym mieć na sobie takiej odpowiedzialności. Ktoś powie, że małe dziecko nie powinno ograniczać i należy żyć normalnie, ale są inne rozwiązania. My praktykujemy jazdę "na zmianę": jeden rodzic jeździ, a drugi pilnuje maleństwa, potem zamiana. Tym oto sposobem mimo "posiadania" 4,5 miesięcznej córeczki narty zaliczyłam w tym sezonie i jeszcze zaliczę nie raz :biggrin: nawet na jutro takie plany
    1 punkt
  33. Koszmar w Bałtowie Nie wiem jak to się stało, ale wraz ze znajomymi i rodzinami wybraliśmy się w samo południe do Bałtowa, zamiast wstać z samego rana i być na otwarciu i spokojnie pojeździć dwie godziny. Nic nie zapowiadało kataklizmu, z jakim się spotkałem, po raz pierwszy w tym miejscu. Przed wyjazdem - pod domem zima w pełni. Mnóstwo śniegu po ostatnich opadach, temperatura -2. Na miejscu jesteśmy ok 12 i już na parkingu zdziwienie - ruchem sterują parkingowi...a ludzi i aut masakryczna ilość: ...ale to był dopiero początek. Pod wypożyczalnią ludzi tyle co na koncercie rockowym: Na stoku zdecydowanie gorzej niż na Kotelnicy... Po odstaniu sporego czasu w kolejce - kupuję 20 wyjazdów na górę...jak się potem okazało, za połowę zwrócono mi kasę, a ja po kapitulacji grzecznie oddałem karnet zmęczony sytuacją. Nie wypadało inaczej w towarzystwie - w innych okolicznościach, zawinąłbym auto i wrócił do domu. Nawet na "oślej łączce" tłok: Nawet jakieś ciekawe zdjęcie zrobić jest trudno... Pod krzesłem, to samo. Szkoda komentować... Spojrzenie na zabity autami parking: Widok na stok i dolinę bałtowską: Zwierzęta z Safari jakby nie zauważały ludzi...całym stadem zbiły się w okrąg szukając ciepła: Najmniejszy...mimo wszystko super szczęśliwy adept narciarstwa naszej ekipy: Podsumowując... Dzień Masakryczny!!! Czym było spowodowane to zjawisko? Podejrzewam, że ostatnim weekendem ferii... ...nawet nie sądziłem, że tylu narciarzy mamy w naszym pięknym kraju. Po dzisiejszym dniu - zdecydowanie odradzam Bałtów na weekend, a ja sam zostanę przy wieczornych treningach w ciągu dni roboczych. Na zakończenie relacji, pod dyskusję taki oto obraz: Dla mnie skrajna głupota!!! Jazda z tak małym dzieckiem, w tak ekstremalnych warunkach - to lekkomyślność i coś beznadziejnie głupiego. Ciekawe jaka jest Wasza opinia? PS. Jutro WZF Skionline w Tumlinie, o 10. Ciekawe w ilu uda się spotkać? pozdrawiam marboru
    1 punkt
  34. Kielce Telegraf Dziś co prawda nie jeździłem, ale wracając z synkiem z przedszkola podjechałem na kielecki Telegraf http://rekreacja.kielce.pl/ zerknąć na warunki i wczuwać Młodego w klimat. Na miejscu byliśmy chwilę przed 16, czyli za chwilę kończyły się karnety czasowe od 13 do 16 za 28zł, które są najatrakcyjniejszą opcją z całej oferty. O 16 również zaczyna się ok 30 minutowa przerwa na ratrakowanie stoku przed jazdami popołudniowymi i wieczornymi. Na parkingu bezproblemowo znaleźliśmy miejsce, choć kilkadziesiąt samochodów już było zaparkowanych, ale jeszcze co najmniej kilkanaście, a może i więcej miejsc było wolnych. Bartek mi trochę przysnął, więc szybka pobudka i na śnieg zobaczyć jak to wszystko wygląda. Zapytałem kilku narciarzy jak warunki. Mówili, że mniej więcej do 13 było bardzo dobrze, a potem kiedy przybyło dość dużo narciarzy jeżdżących na karnecie czasowym 13-16 dość szybko pogorszyły się trochę, bo zaczęły tworzyć się muldy i zaczął wychodzić gdzieniegdzie lód. Ponieważ byłem z juniorem nie podchodziłem dalej, a zrobiłem kilka zdjęć z dołu stoku. Także tak dziś wyglądał Telegraf przed przerwą techniczną na ratrakowanie. Na dzień dobry jedno foto Bartka, a niech ma, ja mam i mama też ma: A tak wyglądał stok: dolna stacja wyciągu: jest 16, na stoku robi się pusto: przed kasami też: ratrak zaczyna swoją robotę przed nartowaniem popołudniowym i wieczornym: I to koniec na dziś, tak więc do następnego razu, ale już na nartach :happy:
    1 punkt
  35. Moim zdaniem pomyśl wpierw o twardszym bucie 70flex min. Jeśli masz divine to weź wyższy model idol lub instinct, a poźniej jakąś zdrową narte, a Head lub Atomic cloud nie chcesz? A jeśli nei chcesz top slalom to proponuje R= 13metrów do 14. Jest jeszcze mozliwosc cos z desek Atomic d2 varioflex. taka 155cm? Dlugość hmm 10cm mniej jak wzrost? moze coś z tej serii: http://www.skionline.pl/sprzet/narty,11-12,atomic,cloud-d2-73,5248.html Dlaczego polecam Atomic bo jest twardy w tych ostatnich latach i na Twoje umiejętności powinnaś im dac radę tylko nie wiem czy właśnie z d2, podsumowując szukaj nart z promieniem skrętu powyżej 13m a poniżej 15m - bo wiesz czego chcesz, chcesz pośredniej narty. Te co chcesz powinny pasować do tego co chcesz robić tylko mówie że kwestia jest długości tych nart -> promien skrętu. Bo zawsze narta R=14m pojedzie w miare dobrze dlugim skretem, a narta R=11m w dlugim skrecie czuje sie średnio nie mówiac o zjeździe na kreche.. Ostatnio tak sprobowałem to dobrze że nie było nikogo w okolicy.. Wynika to z wymiarów szerokości narty.. i dlatego jest fajnie miec 2 pary nart, kosztem kupienia jakiś używanych gigantek.
    1 punkt
  36. SON wieczorne zjazdy Wybrałem się dzisiaj na wieczór na Golgotę w Szczyrku. Niestety sam dojazd zabrał mi 60 minut, gdyż koło 18:00 stałem w korku w Buczkowicach. Wypadek, ruch wahadłowy, tak jak Andrzej napisał masakra. Ale nic, umówiłem się w Szczyrku z Wujkiem więc stałem w tym korku cierpliwie... Koło 18:45 jesteśmy na parkingu. Od razu po wyjściu z samochodu, jakiś gościu w kamizelce parkingowego i mocno podchmielony chciał od Nas 2 zeta. Dostał figę z makiem i odszedł :biggrin: Pojeździliśmy godzinkę z minutami, kilkakrotnie Golgota, później na lewo od Golgoty z Suchego do Soliska. Warunki dobre, dużo świeżego śniegu. Niepodobało mi sie natomiast oświetlenie stoku, zbyt ciemno zwłaszcza po stronie gdzie nie ma lamp. Powrót z Szczyrku na całe szczęście już bez niespodzianek. Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
  37. Dzień 6 &the endI jeszcze parę widoków. Topjet Igloo koło Kristallhute Przy górnej stacji gondoli Hochzillertal. Orczyki Panoramaflift Słonko zachodzi. Dolna stacja w Kaltenbach. Pora wracać. Wyjazd super udany. 3 słoneczne dni. 2 śnieżne i 1 średni. Wszyscy w jednym kawałku. Dzieci zrobiły po ok. 200 km zjazdów. Ja ok. 300. Nie jest źle :biggrin:Pozdrawiam wszystkich, którzy wrócili i tych , którzy jadą
    1 punkt
  38. 31.01.2013 – Zillertal Arena – 20km W czwartek ruszyliśmy do Areny. Po intensywnym przepinaniu się w Hochzillertal, w Arenie postanowiliśmy skupić się tylko na fragmencie tras. W pogodzie nastąpił kolejny twist, mocno się ochłodziło i rozmięknięte poprzedniego dnia stoki stały się w niższych partiach lodowym betonem. U góry jeździło się fantastycznie, jeździliśmy na wszystkich czerwonych trasach w obrębie Rosenalm. Panowie nie omieszkali pójść na Skimovie wzdłuż czerwonej „17”. Ja nie jestem mocna w jeździe na lodzie i koło 15 zakończyłam zjazdy i wraz z dziewczynami siedziałyśmy na ławeczce pod górną stacją kolejki Rosenalmbahn obserwując ludzi zjeżdżających w stronę gondoli. Wyglądało to jak pomieszanie cyrku i komedii z czasów filmu niemego. Właściwie co kilkanaście sekund ktoś się wywracał na lodowym zboczu, aż dziw, że nie skończyło się to żadnym wypadkiem. Z pewnością powrócę do tego ośrodka, bardzo podobały mi się czerwone trasy. Chciałabym też zobaczyć inne części Areny. Arena jest też najlepsza jeśli chodzi o dostęp do Internetu. Tylko tutaj w wielu miejscach są Hot Spoty z dostępem do netu. W kontekście Areny wspomnę jeszcze kierowcę skibusa, który z sympatią machał do narciarzy na przystankach i na głos zapowiadał kolejne miejscowości. 01.02.2013 – Penken, 35km Ostatni dzień na nartach, powrót na Penken i plan zrobienia „the best of”. Niestety, ostatniego dnia pogoda nieco pokrzyżowała nam plany. Znowu jest cieplej, a na górze mglisto i pochmurno. Zaczynamy od czerwonej „7”, potem jedziemy na Rastkogel, ale tam widoczność jest fatalna i po kilku zjazdach wracamy niżej. Zdecydowanie lepiej jeździ się na ulubionych przez nas czerwonych „6” i „11”, choć śnieg nie jest zbyt przyjemny, mokry i ciężki z muldami, a gdzieniegdzie są jeszcze pozostałości lodowych połaci. Tak niestety nasz wyjazd dobiega końca. Podsumowując, bardzo wysoko oceniam ten region. W 6 dni absolutnie nie do przejeżdżenia, mnogość tras jest przeogromna, każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo dużo fajnych, szerokich czerwonych tras, na których bezpiecznie będą podróżować narciarze ze średnimi umiejętnościami. Bardzo rozbudowana sieć skibusów, jechaliśmy samochodem tylko raz, do Kaltenberg, choć mogliśmy równie dobrze skorzystać z bezpłatnej kolejki Zillertalbahn. Bardzo dobra infrastruktura, tylko raz, na Hochfugen byłam rozczarowana wolnym krzesłem. Ceny na stokach i w restauracjach umiarkowane. Pogoda mogłaby być ciut lepsza, ale z tym jak na loterii. Na pewno tam jeszcze wrócimy!!! Zdjęć nie mam, ale mam nadzieję dostać od mojej siostry.
    1 punkt
  39. Ja co prawda na Chopoku nie byłem, ale właśnie wróciłem z Vratnej. Na Słowacji nie byłem już kilkanaście lat i chciałem sprawdzić, jak obecnie wygląda, co przez ten czas się zmieniło. Konkluzja: poza cenami, to zmieniło się raczej niewiele. Ceny, to tak na oko 3/4 cen alpejskich, ale standard tylko trochę lepszy niż za komuny. Cennik skipasów: http://zima.vratna.sk/sk/cennik-skipassy Dominują orczyki oraz talerzyki Tatrapomy, stoki niby wyratrakowane, ale jakoś niezbyt równo, spod śniegu gęsto wyłazi lód, a czasem i ziemia. Stoki raczej strome, dobre dla zaawansowanych narciarzy, ale brak łagodniejszych stoków dla słabiej jeżdżących, jest tylko całkiem płaskie pólko dla dzieci stawiających pierwsze kroki na śniegu. W weekend tłumy Słowaków, w tygodniu luz. Na parkingu tylko kilka polskich rejestracji. Przy dolnej stacji nowe toalety, nawet czyste, ale w umywalce kran obluzowany, cały się rusza i nie ma w nim wody. W innej toalecie niby jest suszarka do rąk, ale nie działa. Generalnie widać, że ludziom się tam nie przelewa, a forsy brakuje na wszystko. Mieszkałem w 2* hotelu "Pod Sokolim". Obiekt stary, chyba z czasów wczesnej komuny, a może nawet przedwojenny. Personel bardzo miły i przyjazny, ale mimo widocznych prób modernizacji obiektu, standard w dalszym ciągu niczym w szkolnym schronisku za czasów komuny. Cena jednak już alpejska, bo pomimo rezerwacji jeszcze we wrześniu w jakiejś promocyjnej cenie, za nocleg płaciłem 18 EUR od osoby, czyli cenę za jaką w Alpach, bez wyszukiwania okazji, mam apartament w tamtejszym standardzie. Gdy spadł śnieg, okazało się że do mojego hotelu dojazd jest możliwy tylko w łańcuchach, więc miałem okazję żeby przetestować ich nowy zestaw Śniadanie w hotelu kosztowało 4 EUR, ale nie najadłem się nim. Żonę najbardziej zbulwersował cena cytryny do herbaty, wynosząca 0,80 EUR (żona twierdzi, że w Polsce za te pieniądze kupuje 3 nieduże cytryny). W Terchowej pizza kosztuje ok. 6 EUR, chociaż znalazłem bardzo fajną pizzerie "Natalia" na peryferiach, gdzie taka sama pizza kosztowała 4 EUR. Niewątpliwie na moją niezbyt przychylna ocenę wpłynęła niekorzystna pogoda, ale pomimo tego myślę, że nieprędko pojawię się tam ponownie.
    1 punkt
  40. Moja skromna rada dla założyciela wątku: Sam określiłeś swoja jazdę jako 4/10,więc na Nosal przyjdzie jeszcze czas.Bez obrazy,ale na razie najbezpieczniej dla Ciebie będzie zjechać z Nosala krzesełkiem.
    1 punkt
  41. Maciej B na swoim blogu swoje wrażenia z Kitz - pomimo błędów ortograficznych całkiem fajnie się to czyta i ogląda http://www.maciejbydlinski.pl/
    1 punkt
  42. też mam wątpliwości co do tej rękojeści, czasem zdarza się, że wbijamy kijek w twardy śnieg i trudno go wyjąc, bez paska kijek może zostać za nami
    1 punkt
  43. Ja osobiście nie wyobrażam sobie korzystania z kijów bez uprząży, ten system co mają te kije natomiast znakomicie sprawdza się u małych dzieci.
    1 punkt
  44. Z większych w dolinie Aosty polecam również ośrodek Monte Rosa http://pl.bergfex.com/monterosa-aostatal/. Może z mapki tego nie wynika, ale jest tam naprawdę gdzie pojeździć, mi właśnie tam się najbardziej podobało.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...