Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2014 w Odpowiedzi
-
Słoneczne Skrzyczne. Przyjazd do Szczyrku, konkretnie dolnej stacji kolejki krzesełkowej dwuosobowej ,czyli odcinka Szczyrk- Jaworzyna godzina 09.55. Zastaję warunki pogodowe :temperatura około –4 stopnia C ,warstwa świeżego śniegu 7-10 cm, słonecznie. Te dane to,, na wyczucie’’ . Wyjazd do samej góry do10:30 . Oczywiście drugi odcinek tj.Jaworzyna -Skrzyczne to już alpejski standard i dużo szybciej. Na szczycie Skrzycznego około 15cm świeżego śniegu plus 5cm starego ,czyli razem około20 cm. U góry cały czas na lekkim minusie (około –2 stopnie) i słonecznie. Trasy czynne to około 1,5km trasa złożona z części ,,Fis’’ i ,,Kaskady’’. Otworzono też, mimo małej pokrywy śniegu trasę ,, Ondraszek’’ i cześć narciarzy z tego skorzystała. Jako ,że nabyłem karnet punktowy (550 pkt) za 50 złotych mogłem wjechać na Skrzyczne z Jaworzyny tylko 6 razy. Dużo czasu spędziłem na podziwianiu widoków, robieniu zdjęć i rozmowie z innymi narciarzami. Trzeba tez było się posilić. Na dół zjechałem o 13:30 i tam już zastałem odwilż (około +2) i śnieg szybko topniał. Na nartach w COS byłem dopiero drugi raz. Stacja zasługuje na to ,żeby raz w roku tam pojeździć ,najlepiej przy słonecznej pogodzie. Liczę na szybką wymianę dolnego odcinka wyciągu na szybką kanapę oraz poprawę systemu naśnieżania , modernizację tras do samego dołu oraz rozbudowę zaplecza gastronomicznego i sanitarnego. Wtedy można będzie tam pojeździć kilka razy w sezonie . Wycieczkę narciarską ,jak i cały dzień uważam za bardzo udane.13 punktów
-
Walentynki - Harenda Nie napiszę, co robiliśmy tuż przed śniadaniem...bo, to forum narciarskie a nie jakieś inne... Walentynkowy dzień był od samego rana pełen atrakcji. Decyzja mojej drugiej połówki - na początku jedziemy na Harendę, bo tam nigdy nie była, a z zakopianki jej się spodobało, bo ostro - postanowiła poćwiczyć dzisiaj śmig. Cóż, nie miałem wiele do powiedzenia. Odpaliłem auto, odśnieżyłem i kierunek Harenda. Na miejscu jesteśmy przed 10. Udaje mi się fotką uchwycić ptaka w locie - tylko bez skojarzeń proszę. Przy orczykach młodzież szkoli się stadkami od rana: Kupujemy dwugodzinne karnety po 35zł i do wyciągu. Kolejek jak widać nie ma i do końca jazdy nie było. Dolna część fotografowana z krzesła, równa: Niestety śniegu starczyło tylko na część trasy. Pod krzesłem, ziemia i nie ma po czym jeździć. Od górnej stacji wąskie gardło, na którym już o 10, były kopce żółtego śniegu - cóż, taki urok tej dojazdówki: Fotka z drugiej strony góry. Obok zapas sztucznego śniegu. Pierwszy zjazd i już wiem, że warunki są takie jak spotkałem za pierwszym razem gdy tu byłem - 4 lata temu. Lód przykryty sztucznym śniegiem, na najostrzejszych fragmentach trasy kopczyki cukru. Urok południowego, stromego stoku. Mimo wszystko jazda nam się podoba, bo przecież technikę trzeba ćwiczyć nie tylko w idealnych, sztruksowych warunkach, ale przede wszystkim w trudnych i wymagających. Śmigamy. Śmigam ja, śmiga moja Walentynka, której również się bardzo podoba. Szkoda, że pogoda byle jaka i nie ma pięknych widoków na Tatry: Delikatnie pokrapuje marznący deszczyk. Górna stacja: Przy orczyku, z prawej strony nauka i niezły ruch: Mapka ośrodka: Na słupach nadal są... ...dwie tablice Skionline, tak jak za pierwszym razem gdy tu byłem, wiszą. Jacku... JC - wypadałoby je jakoś odmalować, czy cóś? Wypłowiały bardzo... W ciągu dwóch godzin zaliczamy 17 zjazdów i czujemy się rozgrzani. Moja "Pani" chce jeszcze, więc robimy sobie po ostatniej fotce z krajobrazem Zakopanego... ...i spadamy na kolejną stację narciarską, na drugą odsłonę Walentynek.12 punktów
-
8 punktów
-
Walentynki - Suche Poronin Odczytałem semesa od Johnnego...że najlepsze termy, to... Maciek, też myślałem, że w Walentynki będzie lightowo i sobie na kąpiele skoczę jakieś ciepłe... A gdzie tam - na narty! Nie ma zmiłuj, nie ma zlituj - jeździmy! Mija 20 minut, od kiedy wybyliśmy z Harendy, a już parkujemy w Suchem. Parking, podobnie: znowu darmowy - mega pozytyw, w porównaniu np. z taką Krynicą. Tutaj zaczynamy od ciepłego serka z żurawiną, grzańca i frytek - trzeba uzupełnić płyny i kalorie. Odwiedzamy darmowy wychodek i do kasy... ...a przy kasie - całus! Jeden całus dzisiaj przy Pani kasjerce, to 10% zniżki. Wykonujemy czynność fizjologiczną...i pytamy, czy jak się dziesięć razy pocałujemy, to czy plastik dostaniemy za darmo. Nie ma tak dobrze. Otrzymujemy bonifikatę do naszych karnetów dwugodzinnych i spadamy pod kanapę. Ludzi umiarkowana ilość - dużo mniej niż wczoraj na Litwince. Kolejek nie ma, a ruch do kanapy normalny. Podoba mi się! Jest klimat i już wiem, że te pierwsze odwiedziny w tym miejscu - nie będą ostatnie. Zbiornik na wodę, ośla łączka z drugiej strony stoku - wszystko pięknie rozmieszczone. Przy krześle jest główna trasa, od górnej stacji kolejki są dwa rozgałęzienia, jedno w prawą stronę patrząc z wyciągu, i lewą gdzie jest wyciąg talerzykowy i spory kawałek integralnej części ośrodka. Układ ośrodka przypomina nam czeski Paprsek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16351-Czarno-G%C3%B3rskie-Igraszki?p=162338&viewfull=1#post162338 , w którym byliśmy w ubiegłym sezonie. Górna stacja: Robimy dwa kroki na "grań" i przed nami, z drugiej strony górki widać zakopiankę i Zakopane: W lewo, w prawo?... No jak, to gdzie? Za różowymi portkami... Początek jest naprawdę szeroki. My jeździmy najczęściej środkiem. Jest w miarę równo przez cały nasz pobyt i jest dynamicznie, ostro na krawędziach. Skręt krótki - to jest to! Nachylenie ośrodka jest takie, jak lubię najbardziej - prędkość spora i przy wjeździe na ostatni, najbardziej stromy fragment skaczę sobie na nierównościach. Coraz bardziej się nam podoba - jeździmy jak w transie. Ludzi coraz mniej i jazda jest bez zbędnej zwłoki. Ten fragment Xsom leży najmocniej: Zaczyna się delikatnie przejaśniać. Ok 15 słoneczko wychodzi zza chmurki i jest widniej, bardziej radośnie na Świecie. Walentynkowe Suche kończymy jak na to święto przystało - całusami! Pytam, co dalej? Termy? A gdzie... ...jedziemy dalej, na kolejny stok! Ehhh a marzyły mi się romantyczne Walentynki z delikatnymi nartami...cóż, widocznie, to nie ja jestem w tym związku przodowym Skimaniakiem.7 punktów
-
W środowy wieczór pada deszcz - i nie nastraja pozytywnie. Pada? To mało powiedziane! - jesienna ulewa, zamiast śnieżnej, zimowej nawałnicy. Jechać? Nie jechać? Wahanie. Decyzja wstrzymywana do ostatniej chwili... ...i. Deszcz zamienił się w śnieg. Hura! Jest znak z góry - a więc: jedziemy! Szybka rezerwacja kwaterki przez telefon, pakowanie i radość. Walentynkową wyprawę czas zacząć! Pobudka o godzinie 6stej, pyszne śniadanko i w drogę, ku stolicy Tatr - Zakopanego. Wiem, wiem...Zakopane to, Zakopane tamto... Sentyment jest, to wypada odwiedzać - nie tylko dla Gór, nie tylko dla nart - dla wspomnień i tego jednego, naszego alpejskiego stoku. Do Krakowa szaro buro, mgła i mokro. Przejeżdżam obok Wawelu i przychodzą dwa MMesy od Marcina z Austrii - dzisiaj ma piękną pogodę. W głowie kiełkuje myśl, że to musi być dobry znak! Odpisujemy pozdrowienia i zastanawiamy się kiedy dla nas Słoneczko wyjdzie zza chmurki? Nie musimy długo czekać - Myślenice rozjaśnione. Niestety temperatura się podnosi - już nie ma -1, jest +3. Drzewa zaczynają się bielić podobnie jak górki. Kolejny problem: Gdzie jedziemy? To właśnie jesteśmy my - do końca nie wiemy gdzie się znajdziemy. Zobaczymy po drodze, kierunek Białka, Bukowina i dalej... Zakopianka się delikatnie korkuje - jadąc wolno robię pierwszą zimową fotkę przez okno auta. Czyż nie jest pięknie? Jedziemy dalej. Przez radio, redaktor Zimoch podgrzewa atmosferę, biegnie Justyna...i to jak biegnie?! Mamy złoto, i śmiejemy się w głos po komentarzu radiowym - humory dopisują. Próbujemy podjechać pod Kotelnicę i zaliczyć to komercyjne miejsce...niestety podjeżdżam tylko na parking - patrzę co się dzieje i szybki odwrót. W tłumach nie będziemy jeździć. No, ale gdzie, w takim bądź razie się udać? Daleko nie szukamy - z drugiej strony Białki przecież jest nieźle wyglądająca górka i wyciąg krzesełkowy. Zawrotka i grzejemy naszą małą pchełką na Litwinkę Grapę...nawet nie wiedziałem, że tak się nazywa ten ośrodek. Kupujemy karnety 2 godzinne po 35zł i tak, jak planowaliśmy, delikatne wejście w walentynkową wyprawę. Bez pośpiechu, napięcia i tego naszego wielogodzinnego drałowania na nartach. Ludzi przy wyciągu sporo...odwykliśmy od polskich warunków przy bramkach... Cóż - jesteśmy cierpliwi i po kilku minutach jedziemy w górę. Jest szeroko, narciarzy przeróżnych (dzieci, rodzin, jeansowców i innych) sporo, bo jest tu płasko, bezpiecznie. Cieplutko, zdejmuję rękawiczki i żałuję, że nie założyłem lekkiej, cieniutkiej kurtki. Aura wiosenna i nawet gdy nawiewa chmur, to jest przyjemnie - trudno uwierzyć, że to połowa lutego. Widok z góry: Jeździ się super. Mimo, że sporo ludzi, to tor jazdy swobodnie mogę wybrać - bo z jednej i drugiej strony przestrzeń. Ponieważ nachylenie jest łagodne, to jest równo. Śnieg trzyma i tylko miejscami puszcza tworząc mokre spowalniacze. Kolejka się zmniejsza - pora obiadowa. Fajnie. Zastanawiałem się jadąc dziurawą, polną drogą do stacji dolnej kolejki, czy się da wjechać na górę - do stacji górnej na parking - da się. Stok można autem zaatakować z dwóch stron Na szczycie znajduje się również karczma "Sarenka". Po prawej i lewej stronie trasy znajdują się dwa wyciągi talerzykowe - tutaj sporo dzieci stawia swoje pierwsze narciarskie kroki. Gra świateł jest niesamowita, widok karczmy i szczytu Litwinki. Z tego samego miejsca spojrzenie w dół: Po trzech zjazdach jestem rozgrzany i jeździ mi się bardzo przyjemnie. Krawędzie trzymają choć robi się coraz bardziej miękko. Przy wyciągu pojawia się cukier - godzina dobrze po 14, nocny przymrozek utrzymał trasę dłużej w przyzwoitych warunkach. Będąc na Kotelnicy w kwietniu zeszłego roku miałem piękny widok na Litwinkę, teraz patrzę na białczany "kołchoz": Po 12 przejazdach kończy się nam czas. Robimy ostatnie fotki, w tym: z charakterystycznym krzyżem znajdującym się na szczycie Litwinki: Spadamy. Szybkie pakowanie i jedziemy, przez Bukowinę do Poronina i dalej do celu. Pierwszy raz mamy fajną kwaterkę pod skoczniami narciarskimi - zazwyczaj "zahaczaliśmy" o noclegi w Kuźnicach. Wita nas bardzo miły gospodarz i mówi, że gdyby nie wieczorny, wczorajszy opad śniegu - aura nie byłaby zimowa, a na szczęście jest. Obiadokolacja przy góralskiej muzyce... No i oczywiście całusów co niemiara - przecież, to Walentynkowa wyprawa! Dzień się kończy. Co będzie jutro? Gdzie nas "zawieje"? Zobaczy się rano, choć w głowie kiełkuje już plan... Dobranoc5 punktów
-
Walentynki - Nosal...ufff, to koniec nartowania na dzisiaj Już pierwszego dnia, gdy podążamy do kwatery, moja Walentynka chce zobaczyć, osławioną trasę - Nosala. Wiele jej opowiadałem, że to taki podhalański Telegraf...tylko troszkę większy... Myślicie, że popuściła? Nie! Po Harendzie i Poroninie, na koniec walentynkowego dnia - Nosal! Podjeżdżamy na tutejszy parking i niemiła niespodzianka, bilecik. 1 godzina kosztuje 2zł, więc nie jest źle. Po czterech godzinach intensywnej jazdy kupujemy karnety punktowe, a nie czasowe. Jeden wjazd głównym orczykiem - 3zł. Idziemy... Troszkę niefortunne podejście, ślizgamy się butami wspinając do góry - jest ślisko i niebezpiecznie. Nie wiem, kto wymyślił coś takiego? Nochal od dołu wygląda tak: Ładny! No i podobny do "naszego" nizinnego Telegrafu...czujemy się jak u siebie. Do wyciągu, zero ludzi: Talerzyk jest mega szybki, wyrywa z butów i ciągnie w górę z super prędkością. ...taki wyciąg "wariat". Dopinam buty... ...i jazda w dół. Górna część - przetarcia do ziemi, drobne kamyczki + lód i cukrowe kopczyki. Niczego innego się nie spodziewałem na tym stoku o godzinie 16. Jeździmy lewą stroną tuż przy wyciągu i tu jest w miarę ok. Bardzo żałuję, że pojedyńcze, archaiczne krzesełko nie jest czynne i nie można wjechać i potem zjechać z samego szczytu. A w zasadzie, to dlaczego? Czemu właściciel zaparkował samochód w dolnej stacji tego wyciągu zamiast go uruchomić? Podobno taka sytuacja trwa od dwóch lat. Cztery lata temu śmigałem jeszcze tym wyciągiem, delektując się technologią i pomysłowością polskich inżynierów. Cóż? Komercja. Widocznie Strama postawił tylko i wyłącznie na ośle łączki i szkółki narciarskie - czyli kasę! A to błąd... ...bo przecież ta Góra - to legenda! I ignorancją jest to, że możliwość zjazdów z samego szczytu mają tylko uczestnicy zawodów i imprez przygotowywanych przez Właściciela (info uzyskane z kasy) - na co dzień, jedynka nie działa. ...a tam za mną, kawałek porządnego zjazdu - się marnuje: ehhh, ot Polska. Przy zachodzie słońca nieco się rozjaśnia... Oby jutro było słonecznie. W planach Kasprowy. Walentynka szczęśliwa z powodu popróbowania Nochalowego stoku... ...a ja szczęśliwy, że przy kolacji mogę to razem z nią świętować. Nie tylko dzień zakochanych, ale również zdobycie Harendy i Nosala właśnie, przez moją drugą połówkę. Z tego powodu warto przechylić naparstek, orzechowego napitku. uff, do 21 udało mi się napisać wszystkie relacje...tylko, do tej godziny miałem czas. Ehhh dobrze, że to Święto jest tylko raz w roku...hahaha. pozdrawiam marboru5 punktów
-
Dajcie koledzy spokój z tymi podtekstami. Z Waszych wpisów niektórzy mogą wywnioskować, że jakoby istniały dwie płci, ukształtowane przez naturę, wzajemnie się uzupełniające i fascynujące! To nie jest prawdą, bo od niedawna wiemy, że każdy wybiera sobie wzór zachowań i może nawet kształtować swoją budowę fizyczną! A Mariusz pojechał na wyprawę walentynkową ze swą miłością- nartami. I to jest oficjalna informacja.:smile: Natomiast możemy przypuszczać że jest staroświecki i że przy okazji będzie się zachowywał nienowocześnie wobec towarzyszącej mu sporo mniejszej istoty ludzkiej. :smile:4 punkty
-
Miło nam poinformować, że wspólnie z firmą Acer organizujemy konkurs Zimowe Szaleństwo. Zastanawiacie się co Acer ma wspólnego z nartami? Otóż ten producent laptopów, tabletów i smartfonów zaprezentował ostatnio limitowaną edycję nart o charakterystycznej, zielono-białej kolorystyce. Szczegóły konkursu3 punkty
-
3 punkty
-
W związku z totalną awersją do pracy w dniu dzisiejszym, z rana postanowiłem wyskoczyć na 2-3 godziny nartowania. Spakowałem bety i wyruszyłem na południe, nie mając jeszcze sprecyzowanych planów co do konkretnego miejsca. W drodze postanowiłem, że zajrzę na Klepki (uznałem, że taka górka wystarczy mi na 2 godzinki) i sprawdzę jak sprawuje się nowa kanapa. Na miejscu byłem ok 9.15. Pierwszy wyjazd i lekkie zdziwienie - trasa wygląda na nieskalaną ratrakiem. Ludzi garstka, tak więc trudno uwierzyć, że w ciągu godziny taj zjechali stok. Śnieg ciężki, ale tragedii nie ma, cudów niestety też nie. Na plus - 2 godziny spędzone na świeżym powietrzu, zamiast w biurze,fajna kanapa, wejścia bezdotykowe. Na minus - trasa nie bardzo przygotowana, może dla takiej garstki ludzi nie opłaca się? Przy postawieniu kanapy, nie bardzo widzę sens zostawienia tam orczyka. Przy pełnym obłożeniu orczyka i kanapy, na tej górce muszą dziać się sceny dantejskie. Kasa kasą, ale trzeba trochę zdrowego rozsądku. Generalnie jednak wypad udany.3 punkty
-
4 DZIEŃ KTO RANO WSTAJE TEMU PAN BÓG DAJE... SZTRUKS, SŁOŃCE I PUSTE STOKI Tak, tak, po wczorajszym porannym falstarcie, dzisiaj pogoda i warunki na stoku wynagrodziły mi wszystko. Część wyciagów rusza o 8:30, część o 8:45, a część o 9, więc niedługo po 8:30 melduję się na górze, a przed sobą mam raj. Na stokach jeszcze bardzo niewielu narciarzy, wszędzie sztruks, równiutko, a do tego widać, że za kilka-kilkanascie minut słońce rozgoni chmury. Ponieważ jestem bez żony i synka, którzy dojadą pewnie za ok. 1,5 - 2 godziny, postanawiam wyjeździć się na świetnych czerwonych trasach biegnących z samej góry Steinplatte, aż po dolne stacje ośrodka, czyli na trasach 5, 6, 7, 9 i 9a. Jadąc z samej góry mają one od 1,5km do ok. 3km długości i poza samą górą przebiegają głównie w szerokich leśnych przecinkach. Jazda tak fajnie idzie, że w ciągu godziny robię ok. 12km zjazdów. Non stop góra-dół bez żadnych kolejek czy tłoku na stokach. Poranny sztruksik, to lubię" Czerwone trasy nr 9 i 9a: W tle czarna 8, odcinek dolny, ratrakowany: W dole górny odcinek 9, najbardziej płaski, ale piękny widokowo: Widok ze Steinplatte na początek czerwonych 6 i 7: Ulubiona czerwona 7 ze Steinplatte w kierunku Kammerkor: I czerwona 3 z Kammerkor: cdn.2 punkty
-
2 punkty
-
no to można spokojnie rozpocząć nowy cykl przygotowań pod start w Pyeongchang :smile:2 punkty
-
Odp.... się od mojego kasku.:wink: : :tongue: No dobra identyczne inicjały. A mogłem zostać Figo. : Byłbym czysty,a tak to się mnie będą czepiać.:crazy:2 punkty
-
Wstawiłem wyniki kombinacji mężczyzn - pogrom typujących :sorrow: Brawa dla Zampy - otarł się o medal, szkoda Maćka.2 punkty
-
Ja wczoraj wieczorem odwiedziłem standardowo Myślenice. Śniegu dużo, w przeciwieństwie do narciarzy na stoku. Warunki na trasie bardzo dobre. Grzech nie korzystać.2 punkty
-
Gdyby mu się powiodło jakiekolwiek miejsce na podium to Ondrej rozbije Bank :wink:2 punkty
-
Już niektórzy węszą spisek w "rzekomym" złamaniu nogi Justyny... szaczun dla Bjoergen za wypowiedzi: "Nie widzę powodu, abym mogła w to wątpić. Justyna była w bardzo wysokiej dobrej formie już 1 lutego podczas zawodów Pucharu Świata w Dobbiaco i również bardzo dobra w biegu łączonym w Soczi w sobotę. Tak że jej silny bieg w czwartek nie był dla mnie zaskoczeniem. Oczekiwałam właśnie takiego" i "Justyna jest jedną z najlepszych biegaczek świata w stylu klasycznym i udowodniła to właśnie po raz kolejny. Jedyne co można zrobić to zdjąć czapki z głów i pogratulować". :applause: Tu całość: http://olimpiada.interia.pl/news-soczi-2014-norwegowie-nie-wierza-w-zlamana-stope-justyny-kow,nId,11060642 punkty
-
Ja natomiast na przekór wszystkim przeciwnościom ( pisałem o fatalnej kontuzji kolegi jakiej doznał na tym stoku), wybrałem się właśnie 13 lutego 2014r na wieczorną jazdę w Bałtowie. Powiem tak, po ostatnich opadach i występujących w regionie temperaturach, jestem zaskoczony jakością stoku! Można powiedzieć, bez zarzutu. Przy krześle i snowparku stok jakby gładszy i bardziej twardy niz przy orczyku, ale i tam warunki dość dobre. Szkoda tylko że stok krótki i łagodny. Nie wiem jakie długości tras podaje ta stacja, ale wg aplikacji "Moje trasy", dwa zjazdy w dół i jeden w górę krzesłem , dały razem 1,63 km. Przewyższenie coś koło 50 m a max prędkość jaką udało mi się uzyskać to 48,79 km/h. Aha, dwie godziny jazdy kosztuje 45zł. Drogo jak na taka ślizgawkę! :sorrow:2 punkty
-
I kolejna porcja fotek z 3 dnia. Górny fragment jednej z moich ulubionych tras, czerwonej 5: I kolejna moja ulubiona trasa, tym razem górna część czerwonej 7: To jeden z głównych punktów stacji, Kammerkor: Malownicza wąska leśna nartostrada 14: I trasy przy wyciągu Szwarzlofer, tu było chyba najwięcej śladów pozatrasowych: Górny czerwony fragment trasy nr 5 i widok z samej trasy:2 punkty
-
Generalnie we wtorek to poranne powtórne wyratrakowanie stoków było zbawieniem, choć w sumie po jakimś czasie zaczęły robić się małe zaspy i muldy, mniejsze na niebieskich, a większe na czerwonych trasach. Trzeba było uważać, ale i tak jazda do samego końca była komfortowa i przyjemna. Widok z Moseralm na Steinplatte i czarną 8 wzdłuż krzesła, Górna część jest cała w muldach i nie jest ratrakowana, a dolna część jest w sumie taka jak czerwone 9 i 9a, znajdujące się po jej lewej stronie. Łącznik pomiędzy niebieską 12 a czerwoną 13: Zjazd z 16 i połączenie z 12, w tle Steinplatte: I taki widoczek: fragment czerwonej 15: fragment niebieskiej 16: odcinek po połączeniu 15 i 16, w sumie łatwy, w miarę płaski i szeroki, a większość jeździła tam bardzo asekuracyjnie i dość szybko pojawiały się zaspy: widok na fragment niebieskich odcinków tras nr 4 i 5, między nimi rynna: I dolny odcinek bardzo fajnej czerwonej 5, tu od ok 12 robiły się już zaspy i muldy: cdn.2 punkty
-
2 punkty
-
Co to jednego kamienia nie potrafisz ominąć :. Bierz przykład z Justyny.Jej nie przeszkadza ani złamanie ani odmrożenie:smile:. Byłem dzisiaj na Skrzycznem COS) . Piękny dzień, wspaniałe widoki i około 1,5 km solidniej trasy. Też tam były w kilku miejscach kamyczki ,ale narciarz z minimalna doza ambicji i umiejętności takimi bzdetami ,jak również kilkoma zalodzeniami się nie przejmuje.Trasa na 4 w skali 1-6.PIĘKNY DZIEŃ dzisiaj miałem i szkoda mi marudów i malkontentów. :smile::cheerful:Fotki pózniej.Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Selekcja? Uwaga, idę po bandzie: W klubach dzieci bogatych rodziców. Rozkapryszone, niegrzeczne. Rodzice kupują sprzęt, ubrania, płacą. Są oczywiście wyjątki (nawet dużo), ale ogólny obraz tak wygląda. U starszych: zioło, alkohol, imprezy. Zdecydowanie amatorom bardziej zależy niż zawodowcom. Bo u amatorów: zioło reglamentowane, alkohol umiarkowanie, pasja ogromna - bo za własne pieniądze i kosztem czasu z rodziną. :biggrin: P.S. Oczywiście mogę się mylić :stupid:2 punkty
-
Ja się jeździ na nartach to musi być nierówno. To co dzisiaj pokazała Rumunka, która okazała się być Węgierką to przykład sportowca. Olimpijczyka. Pojechała na 200 % swoich możliwości. Pewnie (jak w życiu) trochę szczęścia, trochę determinacji, szczypta czegoś jeszcze. I super wynik. A wpis na fejsie w stylu: ..raz jest lepiej raz gorzej to "pieprzenie". Olimpiada (a może Igrzyska olimpijskie) są raz na 4 lata. I ta szansa już się nie powtórzy. Ale to 3ba mieć ogień w oczach i no fear w dupie. P.S. Ale może się nie znam :stupid:2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Witaj, byłem tam w 2012 roku 1. Czy był ktoś w tym hotelu, jaki jest tam dojazd i komunikacja ze stokami. Czy jest skibus hotelowy. Czy droga do hotelu jest trudna technicznie? Hotel jest w dzielnicy St. Ulrich/ Ortisei - Bulla (Pufels), dojazd z St. Ulrich/ Ortisei pod górkę i przez około 900 m tunel, wioska bardzo ładna znajduje się dokładnie pod Seiser Alm. Droga ma sporo zakrętów ale, ta przed tunelem jest już trudna, trzeba uważać na auta z naprzeciw ale mijanie ze skibusem wychodzi bardzo dobrze. Skibus staje 15 m od Hotelu, wychodząc z hotelu trafisz prosto na skibus. 2. Jak oceniacie tereny val Gareny. Jak wypadają w porównaniu do Val di Sole, Livigno, czy Val di Fasy. Dolomity najpiękniejsze krajobrazy i trasy z pucharu świata - musicie to zobaczyć, Sella Ronda w dwie strony, Seceda, Seiser Alm, Alta Badia, z Arraby wyjazd kolejkami na Marmolade - coś pieknego. Nie zastanawiaj się zobacz coś nowego. 3. Czy z Ortisei da się w ciągu jednego dnia dojechać na nartach do Selli Rondy, objechać ją i powrócić do Ortisei (będę jeździł z dwoma dzieciakami 7 i 10 lat - w zeszłym roku czerwone trasy w Val di Sole nie sprawiały im problemu)? Spokojnie, jadąc z początkującą żoną, zajęło mi to 6 h (od 9 do 15) jazdą na luzie i z 2 odpoczynkami na picie i jedzenie, ostatni ski bus dojeżdżał po 17 30. 4. Czy z Ortisei da się w ciągu jednego dnia dojechać na nartach na Marmolade i powrócić do Ortisei? Tu najlepiej do Arabby dojechać autem i wtedy dacie radę, Skibusem będzie na styk lub za późno. Pozdrawiam Andrzj1 punkt
-
Nie dawno Pinki wrzucał filmik z lawiny 10.02.2014r, a tym razem on został "głównym bohaterem". [video=youtube;dithyn1Vq94] Wczorajsza lawina na Chopoku zapolowała na Piotr Pinkasa. Play Safe Kids! Poniżej komentarza autora: Informacja dla wszelkiej maści "fachowców, znawców i specjalistów". Proszę przeczytajcie poniższe oświadczenie. Tego dnia panowały bardzo niebezpieczne warunki. Stopień zagrożenia lawinowego wskazywał 3+. Jeździliśmy za raz po opadzie (30-40 cm) na stromych (25-30 stopni) wystawach Północnych i Północno - Wschodnich (Freeride Zone #6). Gdyż tam oczywiście panowały najlepsze warunki i najbardziej ciekawe żleby. Brak silnego wiatru, brak chmur i piękne słońce dodawało odwagi. Wcześniej dokładnie sprawdziliśmy pogodę i warunki. Nie pojechaliśmy w ciemno. Lawinę uruchomiliśmy z własnej winy. Przyczyną jej wywołania był brak doświadczenia teoretycznego i praktycznego narciarza w czerwonej kurtce, który najechał zbyt dynamicznie i zbyt blisko w moim kierunku. Wydawało mi się, że to jest bezpieczne miejsce, gdyż znajdowało się nad niewielką skałą. Stałem pewnie, pokrywa zachowywała się stabilnie. Stok się zaczynał w tym miejscu przechodzić ze stromego w płaski. Wcześniej inny narciarz najechał, lecz wolniej jakieś 4 m powyżej mnie. Nic nie wskazywało na to co miało nastąpić. Jazdę kontynuowaliśmy do końca dnia. Bez przygód. Byliśmy świadomi dużego zagrożenia. Świadomie również podjęliśmy to ryzyko. Wiemy w co gramy i jaka jest stawka. Na szczęście obyło się bez ofiar, kontuzji i utraty sprzętu. Był to nasz pierwszy zjazd tego dnia. Dodatkowo wydawało mi się, że detektor jest włączony. Nie był. Sprawdzajcie dwa razy! Nikogo nie chcę pouczać. Nikogo nie namawiam do tego typu jazdy, a szczególnie podczas tego typu warunków (zagrożenie lawinowe, świeży opad, nachylenie). Materiał czysto poglądowy. Jeśli ktoś ma ochotę może wykorzystać w celach szkoleniowych. Photos: 1. http://hardkorniedisko.files.wordpress.com/2014/02/6.png 2. http://hardkorniedisko.files.wordpress.com/2014/02/dsc_49792.jpg Piotr Pinkas http://backwards.pl/videos/avalanche-chopok-jasna-derese-slovakia-13-02-2014 Acha od siebie mogę tylko dodać tyle, że patrząc na zdjęcie miejsca i porównując z Google Maps (wyszło ok 85-92% co daje kąt 40-43stopni) oraz z "Freeride Manual" z tego linku str 13 -> http://www.jasna.sk/fileadmin/sandbox2/prirucka_Freeride.pdf Tez wychodzi że powinno być ok 40stopni a nie 25-30stopni jak podaje Pinki. Co przy północnym stoku i świeżym opadzie mocno zwiększa ryzyko. Ale najważniejsze że nic mu się nie stało! ufff... Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Podoba mi się pomysł skoczków malowania kasków. Podobnie powinni robić alpejczycy. M.B. mógłby sobie wymalować roztocze.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
u mnie rano z nieba lecą pojedyncze krople wyjazd z domu o 8:06, na parkingu pod Czantorią jestem o 8:16, temperatura na dole taka jak u mnie w domu czyli około 5 stopni, na górze 0 -1 stopni parking pustawy, ludzi niewiele, więcej pustych krzeseł niż pełnych góra dobrze przygotowana sporo śniegu na ściance, żadnych przetarć, środkowa część w miarę dobra nie ma muld jednak sporo przetarć i drobnych kamieni, dół bez zarzutu z czasem przybywa ludzi, kolejki jednak nie ma wszystko na bieżąco, 5 zjazdów i przerwa na kawkę później robi się cieplej, jest coraz bardziej miękko kolejne trzy zjazdy i dalej uważam nie ma sensu, środkowa część jest już z dużą ilością przetarć jest coraz więcej kamieni i błota, przez co robi się stosunkowo wąska o 11 powrót do domu jeżeli fundu chcesz jutro zaliczyć Czantorię to radzę karnet na dwie godziny od 8 rano, później to już będzie kiepsko na resztę dnia możesz pojechać do Wisły lub Istebnej tam powinno być trochę lepiej1 punkt
-
Tu znajdziesz wszystko i w b.dobrych cenach http://www.fassappartamenti.it/ A nawet jak byś pojechał w ciemno to na miejscu też znajdziesz bez problemu1 punkt
-
Narty są z sezonu 2010/11. Długość 183cm ,taliowanie 103-66-89, promień skrętu 24,5 m.Oczywiście sandwich,drewniany rdzeń,włókno szklane i tytanowe Większość opinii ''fachowców'' i fachowców o tych nartach jakie znalazłem jest raczej na nie.Ale ja lubię takie narty,rzekomo trudne do ogarnięcia i mało przyjazne.1 punkt
-
W domu nie! Są Walentynki, pójdźcie gdzieś, nie wiem... może zabierz nalepki do kina:biggrin:1 punkt
-
W ostatnią niedzielę na 3 godzinnym karnecie mieliśmy po 19 wejść na bramki czyli 18 zjazdów bo 1 wejście to dolny odcinek, który zajmuje dokładnie 15+5 min. Oczywiście po skończeniu 3 godzin zjazd na dół "za darmo" Wszystko to bez stania w kolejkach.1 punkt
-
Fajne Walentynki :smile: ja bym wybrała szusowanie od rana, a potem długi "romantic" wieczór... ale ja baba jestem :1 punkt
-
1 punkt
-
Cos dziwne te wyniki macie. Znajomy, były kadrowicz, jednonożny, komórkowy atomic sl, 97km/h. Ja początkujący, jednonożny, redster d2 sl 12/13, 60km/h. Oczywiście jazda skretami. On typowo slalomowymi, ja dłuższymi.Wydaje mi się, że jadąc na dwóch nartach a więc bardziej stabilnie można osiągać dużo wyższe bezpieczne prędkości. Do tego dochodzi jeszcze czynnik ludzki w postaci umiejętności oraz natężenia innych narciarzy na stoku ale nie są to prędkości przy których igra się ze śmiercią przy zachowaniu odrobiny rozsądku i odpowiedniej dozie umiejętności. Natomiast zdecydowanie zgadzam się, że zjeżdżającym na wprost narciarzom mówimy nie! Krew mnie zalewa jak widzę, że ktoś ewidentnie ma problem żeby utrzymać narty i jedzie minimalnym pługiem na kreskę bez kijków... budzą się we mnie wtedy mordercze instynkty i tylko prawnicze wykształcenie nie pozwala mi zrobić takim osobom krzywdy zanim oni zdobią ja innym.1 punkt
-
Zaprawdę powiadam Wam....przepiekna sesja, przepiękne widoki, inny wymiar narciarstwa :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Oj no tak, ale tak pieszczotliwie napisałem, czy z winem czy bez, fajnie było Was gościć:smile: Dzisiaj wysłałem nalepki do: Dembus Szpara M-Ski - brakujące Ghoost Krzysie Aneta6761 punkt
-
HejPonieważ wczoraj popełniłem mały błąd postanowiłem dzisiaj odreagować - nikt nie chciał mnie zabrać w Alpy to postanowiłem odwiedzić bliższych sąsiadów.Padło na Oravice. Przejazd bez problemów trasa standard przez Korbielów, Namestovo, Tvrdosin, Trstena, Vitanova przy okazji zobaczyłem jak wyglądają warunki w Vitanowej - powiem tak gdyby nie mgła która tam wisiała o 10:30 jak podjechaliśmy to pewnie bym tam jeździł. Naśnieżona i wyratrakowana pod krzesłem i na parkingu z 10 aut :eek: ale wszystko we mgle i decyzja żeby zobaczyć jak na Oravicach. 5 min jazdy - drogi czyste i suche - przebieramy buty i na stok, karnet na 4 godz. i pierwszy wyjazd :smile: i od razu banan na twarzy ponieważ mimo temp. na plus śnieg fajny , szybki zupełnie inny niż wczoraj w Wiśle. Jak podjechaliśmy na parking to tak zapełniony w 50% - dużo naszych rodaków ale były też tablice z Rosji i Rumunii.Poniżej zdjęcia dlaczego było tak fajnie: i co najważniejsze w takich warunkach dało się jeździć od 11-tej do 15-tej kolejek do krzesła brak, tłoku na stoku też brak - karnet 4 godz. z przerwą na małe co nie co: Marcin też wolę to od czekolady :applause: chciaż czekoladą nie pogardzę :biggrin:I zdjęcie stoku o 15-tej. Podsumowując - bardzo udany wyjazd, myślę że jak ktoś przyjechał na 9-tą to miał Mega Warunki :smile:- cokolwiek to znaczy. Później tez było super - taka jarna łyzowaczka :biggrin:Mogę polecić: mało ludzi dużo jazdy :smile:Z kronikarskiego obowiązku czynna główna trasa i ta po prawej.w Vitanowej tylko jedna trasa ale ludzi jeszcze mniej :biggrin:Pozdr. Torres1 punkt
-
Dziś znów odwiedziłem Bachledovą. Po drodze od Zdziaru bardzo mgliście, niestety w Bachledovej i Jezersku też. Warunki bardzo dobre, przeszkadzała tylko słaba widoczność i silny wiatr. Koło 10 się wypogodziło i dało się pojeździć. Ludzi niewiele, trasy fajne, nic tylko śmigać :wink:.1 punkt







