Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. ROCH

    ROCH

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      1 338


  3. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      5 316


  4. ojciecpramatki

    ojciecpramatki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      246


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2014 w Odpowiedzi

  1. Szwajcaria pełna Słońca W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza. Nie dosyć, że szaro buro i bez mrozu - to Słońca jak na lekarstwo, a przecież jazda na nartach w promieniach naszej Gwiazdy jest czymś, co my, narciarze Kochamy najbardziej. Ponieważ obiecałem mojej "Połóweczce", że dzisiaj ją zabiorę do Szwajcarii Bałtowskiej - nie wypadało nie spełnić swojej obietnicy. Ośrodek został zamówiony, zamówiony był również sztruks. By to, drugie zamówienie spełnić - zarządziłem pobudkę o 6:30, po to, by być na miejscu przed otwarciem. Po wczorajszym Kazimierzu (relacja niżej), dzisiaj wstał piękniejszy dzień - jasny. Temperatura +3, skrobanie szronu z szyb auta zasugerowało - że w nocy, bądź o świcie był przymrozek. Fajnie. Szybko pakuję auto, a moja Narciarka robi śniadanie - podział obowiązków przecież jakiś musi być. Ja narty pakować mogę cały czas... Jedziemy. Jedziemy a wokół ślicznie. Nie tylko Góry i górskie krajobrazy są piękne, piękna potrafi być również równina, mazowiecka przestrzeń: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/mazowiecka_nizina.jpg Jesteśmy na miejscu o 8:30, czyli - pół godziny przed uruchomieniem wyciągów. Nasze autko jest pierwszym wehikułem na parkingu, to mi się podoba - złoty medal! Kupujemy karnety dwugodzinne - w weekend, w tym miejscu nie ma co dłużej jeździć, bo później liczba narciarzy zdecydowanie wzrasta. Mamy plastik i robimy rozgrzewkę, pierwsze fotki. Stok wygląda na doskonały - twardy, że kijki ciężko wbić. Zawsze podziwiałem Bałtów, za liczbę znaków i różnych takich dupereli w ośrodku... Stok: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/znak.jpg Jedziemy talerzykiem w górę i strzela spod nart - tak twardo! Micha mi się cieszy, bo wiem, że będzie walka i jazda na ostro. Pod wyciągiem widać ok 20cm naniesionego szuflami i uformowanego śniegu - bitwa o warunki jest i jak nadal nie będzie deszczu - to spokojnie, jeszcze za tydzień będzie można szusować. Jesteśmy na górze. Niemal idealnie... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/niebieska_trasa_numer_2.jpg Krzesło jeszcze nie działa - pewnie dlatego, że Pan z obsługi wpuścił nas 6 minut przed czasem. Nim przeniesiemy się pod kanapę, robimy cztery bardzo dynamiczne zjazdy. Jadę na maksa! Ostro krawędzie w stok i do przodu, agresywnym krótkim skrętem. Moja druga "Połóweczka" również próbuje sportowej jazdy...co kończy się niestety stłuczeniem tyłka... No i poszedł foch na lodowe warunki hahaha Pocieszam, instruuję o bezpiecznej jeździe i masuję zbitą część ciała - pomaga! Jedziemy dalej. Jak na razie jeździmy sami - i powiem Wam, że uwielbiam jak jest tak na stoku, pusto. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_przy_talerzyku.jpg Uruchamiają drugą część ośrodka - i tutaj również jesteśmy pierwsi, jedyni w czasie pierwszych zjazdów. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/g_rna_stacja_krzes_a.jpg Stok tak jakby mniej lodowy. Salomony Lava trzymają dużo lepiej i jadą "Różowym Portkom" podobnie jak moje Xsy. Zachwycająco jest! http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/na_sztruksie.jpg Cały stok nasz. Krótki, długi, średni - urozmaicamy jazdę. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/dolny_ostrzejszy_fragment.jpg Urozmaicamy i korzystając z kompletnej pustki wykorzystujemy ten krótki, 500 metrowy stok w 200% jadąc całą szerokością i wykonując skręty do samych bramek. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_pod_krzes_em_fotka_z_do_u.jpg Pierwsza godzina mija nie wiadomo kiedy? Pojawia się kilku narciarzy a stok idealnie trzyma. W połowie drugiej godziny, zaczyna puszczać. Słońce bardzo przyjemnie ale i mocno grzeje - czuć to wyraźnie na twarzy. Korzystając z zacienionej strony stoku przy snowparku jeździmy ostatnie zjazdy. Wyżyci i narciarsko nasyceni powoli kończymy tą intensywną jazdę. Jestem zaskoczony, bo mimo tego, że dużo i cały czas ostatnio jeżdżę - zaczynam czuć, że pojawiają mi się zakwasy. Na wewnętrznej stronie ud, nieco powyżej kolan - nie wiedziałem, że i tam są jakieś mięśnie... Piękny, słoneczny dzień i zwierzątka chętniej biegają po tutejszym, bezkrwawym safari - podchodzą do górnej stacji kolejki: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/safari.jpg Ciekawostka na koniec - obraz, w jaki sposób został wyprofilowany i zrobiony stok pod krzesłem w Bałtowie. Dwie warstwy ziemi z kamieniami - odwodnienie w postaci mat pomiędzy warstwami + odprowadzenie wody. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/jak_to_jest_zr Podsumowując: piękny "wiosenny" dzień w środku zimy. Piękne słońce, super twardo, szybko i sportowo. Super fajny narciarski poranek z mega intensywnym treningiem. Niech żałują Ci, co zamiast zaryzykować i wybrać się z deskami z samego rana na stok - zostali w domu. "Kto rano wstaje, temu sztruksik się dostaje" http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/xsy_na_sztruksie.jpg Po wielu depresyjno, burych narciarskich dniach - taki dzień jak dzisiaj był nam potrzebny. Wyjeżdżamy z Bałtowa po 11, temperatura +9. Ludzi jest już dużo, więc nie mamy więcej co tu robić... ...wyjeżdżając z bałtowskiego jaru - zachwycamy się błękitem nieba: Wracamy do domu zastanawiając się i cicho licząc na to, by taka wiosna: narciarska trwała jak najdłużej...bo wiosenne narciarswo w pięknych okolicznościach przyrody lubimy najbardziej. pozdrawiam marboru
    12 punktów
  2. A my dzisiaj ruszyliśmy sprawdzić warunki w Beskidzie Małym a konkretnie Czarny Groń8o kilometrów i po 80 minutach jesteśmy na miejscu.Ludzi już troszkę jestSprawa dojazdu do stacji podobnie rozwiązana jak na Stożku,tyle że tu dowożą nasz na przemiennie ukraińskie fury :biggrin:,oczywiście za freeKupujemy skipaski na 4 godz za 45 zł od osoby dorosłej,dziecko do 12 lat tylko 5żł taniej :stupid:Tem.na plusie ,mgiełka która mija po jakimś czasie i mamy już tylko słoneczko :smile:Coż warunki jak warunki,to znaczy wiosenne z kwadransu na kwadrans śnieg robi się coraz cięższySama trasa fajnie przygotowana,śniegu mają sporo i myśle że spokojnie co najmniej tydzień jeszcze pociągną :Górna część spokojniutka,natomist od połowy traska na pewno nie dla początkującychNa dole fajna oberża z cenami takimi sobie.Jest możliwość noclegu ale tak jak pisałem,ceny za jedynkę od 110zł,pobliskie pensjonaty od 30 zł,tyle że nie mieszkamy już na stokuNa górze dumnie się prezentuje nowe krzesło,które to zastąpi talerzyki w przyszłym sezonieOgólnie fajny dzionek,na co beż wątpienia miała wpływ słoneczna pogoda :smile:
    11 punktów
  3. Godzina 6:30 w sobotę obudził mnie telefon. Sytuacja alarmowa, trza się zbierać i jechać na zbiórkę na 7, żeby zastąpić chorą koleżankę. Nie widząc na półtora oka, szybko się zebałem, półprzytomny wsiadłem do autokaru i podczas podróży zdążyłem już dojść do siebie. Punktualnie o godzinie 10:00 byliśmy już na krześle na Małym Rachowcu. U góry mgła. Cały czas mżawka przechodząca w lekki deszczyk. 1/3 szerokości trasy (ta, na której leżał jeszcze biały snieg) zamknięta, bo przez cały dzień trwały tam zawody. Około godz. 10 trasa wyglądała tak: Później było już tylko gorzej. Te zdjęcia zrobiłem ok 13:30, później już nie było sensu nawet robić zdjęć. Aparat w telefonie nie oddał w pełni sytuacji, także na zdjęciach jest jakby "ocenzurowana" wersja. Reasumując: warunki bardzo ciężkie, jak ktoś chce pojeździć, to polecam, ale na wypożyczonym sprzęcie
    10 punktów
  4. Witam, jakoś wreszcie doszedłem do siebie.Co do wyjazdu, co tu dużo mówić, jak zawsze super.Wyjazd nie był szczególnie zaplanowany. Nie wiedzieliśmy co będziemy robić uzależniając to zarówno od pogody jak i od naszego samopoczucia. Jak czas pokazał to wyjazd okazał się być strikte narciarski – zero wycieczek.Całe sześć dni od rana do późnego popołudnia jeździliśmy po całej Zillertalarenie. Od Zell am Ziler do Kriml-a.Po prostu warunki śniegowe były tak zajefajne, że nie chciało się tracić czasu na jazdę po innych ośrodkach. Przez całe sześć dni pomimo zmieniającej się aury – od pięknego słońca do sypiącego gęstego śniegu – jazda była po prostu ogromną przyjemnością. Rzadko się zdarzało aby śnieg był tak lekki i przyjazny narciarzowi. Krawędzie trzymały bez zbędnego wysiłku. Moja żona robiła bez problemu co dziennie 50km !!!!!. Do tej pory dla niej były to wartości nieosiągalne.Co tu więcej pisać. Po prostu trafiliśmy na niesamowite warunyyyyyyy.Jeszcze mnie nogi rypią.Tu parę fotek: I krótki filmik:[video=youtube;EdYM62H18b4] Gwoli uzupełnienia w sprawie jazdy przez Czechy. Co mogę powiedzieć, trzeba było od początku tak jeździć a nie wymyślać, że przez Słowację lepiej.Przez Czechy jest szybciej, taniej, bliżej. Te płyty to mit, mnie się te autostrady w Czechach podobają bardziej jak te na Słowacji.Ogólnie jazda z Bytomia do Zell am Ziler - 880km - 9h.Ten jedyny kawałek bez autostrady - pomiędzy Czechami a Austrią wykorzystać na zatankowanie - stacja w miejscowości Hobersdorf - najtańsze paliwo w ciągu całej trasy (na autobanie ceny około 1,67E, na tej stacji 1,36E)Dzięki JC za dokładny opis drogi po nowych odcinkach w Austrii - suuuuuper dokładnie opisane. Artykuł polecam wszystkim jadącym. Nie mniej oznakowanie jest czytelne.Pozdrawiam
    7 punktów
  5. Jak przetestować nowe krzesło nie męcząc pośladków na starym? Po Waszych "namowach" padło dzisiaj na Skrzyczne. Miałem ochotę przetestować nowe krzesło, ale nie chciałem męczyć pośladków na starym 2-os. Przy okazji pomyślałem że fajnie byłoby założyć pierwszy ślad!. Plan był ambitny wyjazd o 5 rano na miejscu 6:30 i z nartami na "husara" w górę, a gdy pojawi się śnieg to na fokach. Plan zakładał być najpóźniej 8:15 na górze. No ale jak to bywa w planowaniu.. w praktyce się troche przesunał troche tu troche tam i wyszło że wyjechałem o 5:15, na miejsce dotarłem 6:45, a guzdrając się przy aucie do góry wyruszyłem o 7:00. Już na starcie wiedziałem, że założenie pierwszego śladu jest nie możliwe z wyjściem na samą górę, ale pomyślałem że może chociaż na Jaworzyne i uda się pojechać jako pierwszy nowym krzesłem. Więc chop do góry, robie krop po kroku, a po kilku krokach kilka sekund przerwy na oddech.. cholera przytyka, plecak ciąży, a narty przytroczone nie pomagają. Czym wyżej tym coraz częściej pojawiają się śladowe ilości śniegu. W kilku miejscach dosyć mocne oblodzenie szlaku utrudnia wejście, wiec trzeba ostrożnie lub zejść na trawę. W pewnym momencie przy krótkim przytkaniu i chwili oddechu widzę że krzesło jedzie... pojawia się od razu myśl... cholera nie zdarzę! a sił mniej bo przytyka coraz bardziej. Myślę sobie "przegrałem z samym sobą", ale nie ładuje akumulatory naciskam mocniej na rękojeść kijków i mocniej cisnę w górę! Wychodzę na Jaworzynę i cisnę od razu do kasy! hmm zamknięte wiec czekam 2-3min... nic. Schodzę niżej i pytam obsługi czy jest jakaś inna czynna kasa? Dowiaduje się że eee za wcześnie Panie otworzą za ponad pół godziny! Szybko zerkam na komórkę która godzina 7:55 czyli wszedłem w około 50min. Pierwsza myśl jak mam czekać 35min to może pocisnę do góry? Pierwszy ślad jest możliwy? jednak rezygnuję ustawiając się w kolejce do kasy, a ze daszku śmietnika robię kuchnię turystyczną, posiłkując się drugim śniadaniem, suszoną żurawiną i ciepłą herbatą. Około 8:15 pojawiają się pierwsi narciarze, wiec czekam czy ktoś otworzy kasę... a tutaj mija mnie pierwsza dwójka, potem czwórka, potem jescze pięć osób, nagle grupa szkółkowa chyba z 15... co jest!? hmmm 8:30 i w końcu 3h karnet kupiony, ale niestety ktoś inny będzie miał przyjemność założenia pierwszego śladu . Wsiadam w końcu w nowoczesne "cudo" narciarskie. Oooo tak! to jest to! Dlaczego nie ma takich więcej? Na poczatku duża mgła, średni wiatr ale dzięki osłonom wjeżdżało się bardzo przyjemnie. Trasa jak na panujące warunki dobrze przygotowana, sztruks zmrożony trzymał do 11. Potem bardzo szybko robiło się coraz gorzej. Oczywiście było trochę "minerałów" i trzeba było czasami ich unikać, ale obsługa zjezdzała z łopatami i zgarniała. Spokojnie można zrobić ok 6 zjazdów w godzine. Ja zrobiłem 17 z przerwą na małe siku i herbatę. Przy ostatnim zjezdzie musiałem jeszcze wykonać specjalną misję odzyskania rekawiczki która spadła mi z krzesełka na szczęście udało ją się zlokalizować i przedarłem się przez orczyk a potem trawy/las, misja zakończona powodzeniem (na szczęście miałem zapasowe łapawice w plecaku). I to miałby być koniec, ale do tej pory taszczyłem narty przytroczone, więc trzeba jeszcze na koniec "zafoczyć" wiec po ostatnim zjezdzie zapinam foki na Jaworzynie i cisnę do góry, ufff jak gorąco! czapka ściągnieta, rękawiczki tez... kurtka w plecaku a rękawy w polarze podciągnięte! a i tak chodzi mi po głowie zeby się rozebrać do samej bielizny termoaktywnej. Po drodze zamieniam kilka zdań z innym narciarzem, oraz podziwiam paraglidowców, którzy szybuja niczym sokoły w powietrzu, no i te starty miło popatrzeć. Na górze melduje się po 40min... krótka przerwa małe co nieco i idę sprawdzić jak wygląda zielony szlak w stronę Małego Skrzycznego. Niestety po ok 700m rezygnuję z dalszej wędrówki za dużo kamieni szkoda fok. Powrót... znowu mała przerwa na jedzenie i zapinam się do ostatniego zjazdu... jest ok 13:30 i już jest porządnie "zryte". Pierwszy raz zjezdzam z kamerką na monopodzie i tragedia... cholernie brakuje mi drugiego kijka! bez niego czuje sie mało stabilnie w takich warunkach. Ale zjazd scianką na FISie nawet spoko dużo lepsze warunki niż wyżej ponieważ prawie wszyscy skręcają na Kaskadę. Dojeżdzam do dolnej stacji Doliny3 i jeszcze ok 200m nizej gdzie kończy się śnieg. Znowu się rozbieram, przytraczam narty do plecaka i znowu na husara dylam w dół do auta. Po drodze stwierdzam że zamiast iść do szlaku czy dalej w błotnistym Ondraszku pójdę na skróty po łąkach... o dziwo trafiam szybciej do auta. Tak to już koniec! ponad 700m przewyższeń, 3h ciągłej jazdy, do tego zrobiło się ciepło i śłonecznie z pięknymi widokami... czego chcieć wiecej!? Jak widać nawet podczas takiej zimy mozna mieć na prawde świetne wiosenne wypady! Zdjecia z komórki: Pozdrawiam Tomek
    4 punkty
  6. To co prezentuje Marcel Hirscher jako narciarz - mam tu na myśli umiejętności i technikę - jest godne najwyższych zaszczytów. Ale to co już kilkukrotnie zdarzyło mu się zaprezentować jako sportowcowi, czy nawet zwyczajnie - człowiekowi - jest niestety godne pożałowania.
    4 punkty
  7. Witam wszystkich z Norweskich fiordow-wracajac do wczorajszego slalomu to jestem wlasnie na norweskiej ziemi i bylem swiatkiem wczorajszego przejazdu kristoffersena i reakcji wszystkich tutaj-poprostu szal cial,po pierwszym juz mysleli ze ich mlody idol dal ciala ale drugi przejazd jego jazda i kilka pomylek innych dalo mu upragniony braz. on sam w wywaidzie podkreslal ze nie wie jak to sie stalo ze jest na pudle poprostu pojechal jak najlepiej a potem mial sie zastanawiac czy to wystarczy na 10 miejsce -przepraszam za pisownie ale pisze z norweskiego kompa-wieczorem jeszcze kilka informacji a teraz spiesze sie na stok bo sztruksik widac za okna
    4 punkty
  8. Ale ten Marcel jest, małpuje od Maćka:stupid:
    3 punkty
  9. Jeszcze odnośnie analogii pomiędzy Kristoffersenem a Jansrudem. Nie wiem czy jeszcze pamietacie, ale w 2006 roku, młodziutki Jansrud (miał wtedy 20 lat), jechał na igrzyska w Turynie jako sensacja slalomowa, rok wcześniej wygrał generalkę PE, zdobywając trofea w slalomie i gigancie, a w tamtym sezonie przebił się w PŚ zajmując między innymi 4 miejsce w slalomie. Na igrzyskach zdążył zając 10 miejsce w kombinacji, ale na trasie giganta doznał kontuzji i potem przez prawie dwa lata nie startował, blisko będąc decyzji o końcu kariery. Wrócił silniejszy i już nie walczył o czołowe miejsca w slalomie, ale stał się jednym z najlepszych gigancistów i w Vancouver zdobył medal w tej specjalności, kolejne sezony przyniosły dalszy wzrost siły i przesunięcie w stronę najpierw super-g, a potem zjazdu. W zeszłym roku na MŚ jednak zerwał na trasie super-g ACL i znowu jego kariera stanęła pod znakiem zapytania, ale wrócił i odniósł w Sozi największy sukces w karierze, czym też dał mi nadzieję, bo sam zmagam się właśnie z rehabilitacją po rekonstrukcji
    3 punkty
  10. Wczorajsze reakcje i zachowanie Hirschera też nienajlepiej o nim świadczy. Jednak Benny Raich był austriackim mistrzem z o wiele większą klasą, szkoda że zastąpił go taki człowiek. Ale z drugiej strony może czas Marcela się kończy, zastanawiałem się wczoraj nad tym, że w wieku 19 lat większość zawodników, którzy osiągają potem sukcesy w PŚ marzy o wejściu do 30, ale w PE, czyli potem robią potężny progres. Skoro taka jest reguła to jak Kristoffersen uczyni podobny postęp szybko zostanie zdecydowanym liderem w slalomie. Pytanie tylko jak Norwegowie podejdą do jego kariery, chłopak jest wysoki, więc może nabrać masy i walczyć w szybkościówce, już widać że nad nim pracowali, bo w zeszłym sezonie wyglądał jak tyczka slalomowa, podobno 5kg mu przybyło. Svindal, a szczególnie Jansrud też zaczynali od slalomu, a potem trening siłowy sprawiał, że na trasach slalomu tracili mnóstwo ze swoich umiejętności. I na pytanie kto największą gwiazdą igrzysk w sektorze męskim osiągnięcia przemawiają za Jansrudem, ale wiele osób zapamięta styl zwycięstw Teda i Mario.
    3 punkty
  11. Zerwaliśmy się na nogi wraz ze wschodem słońca zapowiadał się ciekawy i aktywny dzień w sympatycznym towarzystwie.Pierwszy wyjazd na górę cudem techniki o którym SON i jego zwolennicy( w tym i ja ) mogą pewnie tylko pomarzyć zrobił na nas wrażenie.Kanapa wygodna i szybka .Na szczycie mgła taka że widoczność na max.kilkanaście metrów dalej biała ściana.Ograniczona widoczność utrzymywała się mniej więcej do wysokości "skałek" i mniej więcej do godziny 10.00 później można było podziwiać okoliczne widoki zupełnie jak z pamiątkowych pocztówek.Trasa na początku twarda i równa przez pierwsze dwie godziny czyli do ok. 10.20 jeździło się bardzo dobrze, brak przetarć a na trasie jedynie w kilku miejscach luźne malutkie kamyczki ale spokojnie dało się je omijać.Ludzi bardzo mało brak kolejek do kanapy na karnecie cztero godzinnym zaliczyliśmy kilkanaście przejazdów mimo iż często czekaliśmy na któregoś z członków ekipy.Po 11.00 zrobił się większy ruch w interesie w związku z czym trasa z każdym przejazdem stawała się bardziej wymagająca a pod koniec pojawiło się sporo przetarć więcej kamieni kopce" piaskowe" i mulda na muldzie.Ogólnie tak jak pisał wcześniej góral polecam ale w godzinach 8.00-11.00 później to już jazda na siłę i mija się z celem.
    3 punkty
  12. Chodzi już od około tygodnia. Dodam tylko, że jest to inicjatywa właściciela Schroniska na Miziowej, by goście którzy wykupili tam pobyt, mieli po czym zjeżdżać, a nie musieli zjeżdżać jak to pare sezonów temu było, jeep'ami na niżej położone trasy.
    3 punkty
  13. PS. I po takim narciarskim, Słonecznym i cudownym dniu...stwierdziliśmy, że zasłużyliśmy na jeszcze jedno Słoneczko... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/drugie_s_oneczko.jpg sorry za offtop - ale nie mogłem się powstrzymać :biggrin:
    3 punkty
  14. A izwanije Olimpijskowo Cziempiona i Zołotoj Miedal w TYPOWANIJU pałucził "daaaareeeeekszestdiesiiiiaaaatsiiiieeeeem" :smile::wink:
    3 punkty
  15. Tata wrócił właśnie z kilkudniowego pobytu w Wiśle (zdjęcia poniżej): 1. Złoty Groń2. Cieńków3. Nowa Osada4. Stożek5. StożekNa Stożku jeździło kilku zapaleńców, wyślizgane i trochę przetarć, ale odczuwalna temperatura dużo niższa niż w mieście. Stosunkowo najlepsze warunki na Nowej Osadzie (dla mnie to zbyt monotonny stok, ale on sobie go wyjątkowo upodobał). W Istebnej na Złotym Groniu trochę więcej miejsc z przetarciami (na zdjęciu nie widać), ale ludzi trochę mniej - nie stało się w ogóle w kolejce.Dużo aut parkowało też na Zagroniu, tam podobno warunki lepsze, ale ludzki kusiły głównie narty łączone z basenem i stąd sporo ludzi.Na Wielkiej Raczy sam jeździłem jakieś 2 tygodnie temu. Teraz można tam pojeździć po 3 trasach + łącznik na górze, więc nie jest źle.http://www.skibila.cz/en/winter/currently/ - tu też działa większość tras (dojazd w kilometrach podobny, ale w większości autostradą).
    3 punkty
  16. WITAM-dorwalem sie wkoncu do komputera i moge napisac kilka slow o moich wakacjach w norwegii. 1-dzien Sobota 22.02-po przylocie ranairem od razu pojechalismy do miejscowosci NOREFFIEL,pogoda przywitala nas bardzo po skandynawsku pochmorno i na szczytach mgla,ale nic to rozpakowywanie i na stok.Pierwsze podrywamy GS,do 1000m na przemian pogoda i zachmorzenie od 1000m do szczytow czyli jeszcze 200m mgla jak cholera na dwa metry nic nie widac.Szczyty sobie odpuszczamy i walimy do dolu czerwona 1a jakies 800 m i wskakujemy na czarna1b 400m-nogi zaczynaja piec ale mamy jeszcze niebieska do wyciagow-jest dobrze mamy usmiech na twarzy na to czekalismy.Jeszcze kilka zjazdow po tym stoku i przemieszczamy sie na orczyk gdzie przy nim sa dwie piekne trasy do szlifowania skretow typowe 600m czerwone-na ten dzien najlepszi mysle ze chyba tak zostanie do konca tego dnia 2-dzien Niedziela 23.02-jestesmy pierwsi przy kanapie i od razu wzbudzamy sensacje wszyscy jestesmy w gumach narciarskich a na nogach GS.Pierwsz kanapa rusza,jedziemy z pewnym bardzo fajnym starszym narciarzem Norwegiem,pyta sie skad jestesmy oczywiscie z Polski a onjedzie ze kiedys tutaj byly rozgrywane konkurencje olimpijskie w roku 1952 i on bral w nich udzial-sensacja :shocked:od razu zaznaczyl ze byl w tamtych czasach w Zakopanem i tam tez trenowal i jezdzil na nartach . jutro wiecej musze opuscic komputer,wlascicil wola na piwo i polska zobrowke-do jutra:biggrin::angry:
    2 punkty
  17. Jak każdy, choćby nawet w myślach:) PS Mistrza poznaje się nie tylko wtedy gdy wygrywa ale kiedy potrafi przegrać, bo taka umiejętność odzwierciedla prawdziwego mistrza:)
    2 punkty
  18. Najważniejsze są krawędzie. Proszę zwrócić uwagę, że oni tutaj prawie cały czas używają krawędzi.
    2 punkty
  19. A widzisz, a ja np akurat cieszę się że zdobył medal i żałuję tylko że nie złoty, ale jednak Mario pokazał doświadczenie i spokój w 2 przejeździe na trasie gdzie wypadło tylko speców od slalomu. Jakby nie patrzeć był sekundę w plecy w 2, ruszał z przewaga 1,28, na dole zostało mu 0,28 chyba. Olimpiada się kończy, zostało jeszcze troche zawodów w PŚ.
    2 punkty
  20. Jasiczek ukończył zawody na 23 miejscu - Brawo!!! Najlepszy wynik 2 przejazdu - Zampa - Brawo!!! 1 czas 1 przejazdu - 46.70 (Matt) 1 czas 2 przejazdu - 53.94 (Zampa) Widać wyraźnie jak trudny slalom ustawił Ante w 2 przejeździe. 1 przejazd ukończyło 77 ze 117 (2 nie wystartowało) 38 nie dojechało. 2 przejazd ukończyło 43 z 77 - to nam pokazuje jak ciężkie to były zawody. Brawo wszyscy którzy ukończyli 2 slalomy!!!!!!!!!!!
    2 punkty
  21. Powiem brzydko i wprost, imć M.H okazał się dla mnie palantem i bufonem. Raz - oszust na slalomie, wygrał łapiąc tyczkę i mu to pasowało. Dwa - jego dzisiejsza mina jak wygrał Mario. Gówniarz.
    1 punkt
  22. Spuszczę Wam łomot za te cytaty!!! Piter 100 przed chwilą, wcześniej WP i jeszcze kilka innych osób dzisiaj, proszę przeczytać to co w temacie piszę wyżej!!! Koniecznie!!!:
    1 punkt
  23. Jak pojawią się wyniki za slalom mężczyzn to podsumuję wszystko i zamieszczę na forum.
    1 punkt
  24. Widzę że w kraju totalna wiosna,jak komuś brakuje śniegu to zapraszam w Dolomity,tu sypało prawie cały tydzień z małymi przerwami. Wstawiam mój filmik z drogi na Passo Falzarego na zachętę:biggrin: [video=youtube;ueWSwvzvvWU]
    1 punkt
  25. Panowie, ocena człowieka na bazie filmiku z grymasem na twarzy to chyba lekka przesada:smile: Można zabrnąć zbyt daleko. Tu macie taki przykład jak zachowują się przegrani - prawdziwi mistrzowie: http://eurosport.onet.pl/soczi-2014/lyzwiarstwo-szybkie/soczi-2014-kanadyjscy-reprezentanci-krytykuja-polskich-lyzwiarzy-tak-nie-powinno-sie/n7wl0 Pozdrawiam. PS: Ludzie może trochę mniej empatii?:wink:
    1 punkt
  26. Piękne fotki Piotrze :smile: Widzę że w dolinie wiosna na całego
    1 punkt
  27. Widzę, że nie tylko mi się z Verweijem skojarzył biedny Marcelek, ale czy on był, aż takim faworytem? Tylko 2 wygrane slalomy w tym roku i w klasyfikacji PŚ w tej konkurencji też nie powinien prowadzić, z powodu wiadomej tyczki. Liderem powinien być Felix a 20 punktów za nim Henrik a 50 Marcelek.
    1 punkt
  28. IO już się kończą i powoli nastanie czas podsumowań. Ciekawe kto zrobił na Was największe wrażenie, a kto zasłużył na miano rozczarowania IO? Ja uważam, że jednym z gości którzy wykonali kawał dobrej roboty jest Bode Miller. Myślicie, że zasłużył na nagrodę? :wink:
    1 punkt
  29. :biggrin: :biggrin: :biggrin:Wygląda na to, że M.B. ma trochę większy garaż! :biggrin: Niestety, odnoszę wrażenie, że zdrowa sportowa złość wygląda jednak trochę inaczej. To było coś innego. Ta mina i gesty bardziej skojarzyły mi się ze słowem zawiść. Ale i w tej konkurencji byłby drugi bo w "zdrowej sportowej złości" nikt nie przebije Koena Verweija.
    1 punkt
  30. Największą trudnością okazuje się być to że jest ślisko na trasie a stok jest cały czas opadający
    1 punkt
  31. Naprawdę niezły był! Zwłaszcza na tle najlepszego (ponoć) naszego alpejczyka... :tongue: Jest młody,wszystko przed nim,tylko żeby dali mu warunki do rozwoju,a nie wypasione imprezy dla działaczy... :shocked: Dzięki idiotom i Dyzmom u władz,zazwyczaj są pieniądze dla tzw. działaczy,ale już nie na konieczne treningi,czy wyjazdy zawodników. Najbardziej rozbroił mnie dzisiaj komentarz jednej pani w TVP,która stwierdziła,że mamy tradycję w slalomie i powinniśmy do niej nawiązać.Nawiązać,to znaczy,żeby ktoś z naszych łapał się do czołowej "30"... Po takim komentarzu rzuca mi się na myśl: "mamy ambicję,nie ma co,jak już sięgać,to po najwyższe laury"... :stupid:
    1 punkt
  32. A nie mowilem, ze warto przyjrzec sie jezdzie Jasiczka?
    1 punkt
  33. Brawo Polak, brawo Słowak. Super, że wygrał Mario, szkoda, że nie ma na pudle J.B. Grange i w ogóle nie dojechał. Był dla mnie kiedyś slalomistą idealnym. Największa szkoda, że ten bufon Hirscher zdobył medal.
    1 punkt
  34. Adamuś to były żarty spowodowane zadowoleniem po śmiganiu
    1 punkt
  35. Hmmm też dostałem to guano w zeszłym tygodniu... straszna makabra. Niedawno zamieniłem swojego Solida B2710 na srajfona z anrdoidem i to jakoś działa. Nawet zaskakująco dobrze. I o ile wcześniej się przed tym broniłem, tak teraz mi się podoba i jest super BB to niestety porażka ergonomiczna. Poza pocztą i synchronizacja z outlookiem ... NIE DOTYKAĆ!!
    1 punkt
  36. Właśnie wróciłem. Wyjechaliśmy później niż zwykle gdyż mój kompan zaspał (albo jego żona wyłączyła z premedytacją budzik) ale jeździło się wypasik. Przynajmniej na początku. Karnet 3 godzinny w zupełności wystarczył. Chciał bym zaznaczyć że w tym sezonie cały czas czekałem na przyjście prawdziwej zimy więc to było moje otwarcie sezonu (dłużej czekac już nie mogłem), i prawdopodobnie zakończenie. Po tym co widziałem pod koniec dnia na trasie to nie wyobrażam sobie jutro jazdy. Ostatnią godzinkę trasy były puste. Znaczy trasa. Kolejek brak absolutny. Raz stałem. Około półtorej minuty. Niestety śnieg w takiej atmosferze sprawia problemy, (tak mi powiedział mój kompan, bo ja cały czas cieszyłem i prułem przed siebie-wygłodzony). Na koniec dnia widziałem kilka plam wielkości mojej łazienki, wyglądały jak kamienie zalane lodem. No i deska kilka razy boleśnie przełknęła jakieś kamienie. Ale bez większych uszkodzeń. Ogólnie ciesze się jak diabli że pojechałem. A na przygotowywaniu stoków się nie znam, może połatają te dziury, może dosypią trochę śniegu.
    1 punkt
  37. Warunki na lubelszczyźnie - Stacja narciarska Kazimierz, tym razem w dzień. Zdopingowany wczorajszą relacją Johnnego, postanowiłem i ja pojeździć dzisiaj trochę w wiosennych warunkach. Ponieważ moją ulubioną stacją narciarską jest Kazimierz - postanowiłem tam właśnie pojechać, by w dzień popatrzeć na zmiany, o których już jakiś czas temu pisałem w tym wątku. Pogoda nie nastraja. Temperatura dodatnia wciąż wypiera jakikolwiek zimowy charakter obecnej pory roku. Ehhh, jak sobie pomyślę, co było w poprzednim sezonie, a co jest teraz - to, tak jakby porównywać raj i piekło. Ponieważ autko całkowicie wyschło, tankuję i wyruszam w stronę Puław. Gdy zastanawiam się jak będzie? - dzwoni Marcinn: - cześć, co słychać? Pyta. - jadę na narty - odpowiadam. Na południu Polski, u Marcinna, pada deszcz i niestety Kolega zmartwiony - najwidoczniej aura pokrzyżowała mu plany. Miłą pogawędkę kończymy w alpejskim nastroju - przecież, zarówno On, jak i ja niebawem wyruszamy w poszukiwaniu zimy do Austrii. Kolejny telefon... ...tym razem dzwoni Kumpel - Michał ze Starego Sącza. - gdzie tu jechać na narty, jak z warunkami - wiesz coś? - Michał, Ty Góral i nie wiesz? Śmieję się. Krótka pogawędka i wyruszają z synem do Rytra. Tym razem ja dzwonię - do Johnnego. Kuszę... Kuszę go jak Diabeł Boruta na wyjazd w jedyną słuszną stronę... Ciekawe, czy pęknie? Śmiejemy się z Klepek i parapetu gdy dojeżdżam na miejsce. Kończymy. Podróż mija mi nie wiadomo kiedy. Na parkingu ok 10 aut - pusto chociaż ośrodek czynny jest od godziny 8. Zakładam buty, wyciągam deski i idę do kasy. Cena karnetu dwu godzinnego w weekend kosztuje 35zł. Pierwszy rzut oka na to ile śniegu i narciarzy... ...jest ok. Śniegu pod dostatkiem, a ludzi kilkoro. Pierwsza fotka - zaparkowane skutery i nowa część knajpki utworzona w wycięciu skarpy. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/knajpka_i_skutery.jpg Temperatura pokazywana przez termometr przy budce starego, krótkiego wyciągu wskazuje +6. Na stoku są ślady ratraka, więc przynajmniej kilka pierwszych zjazdów będzie ok. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/6.jpg Przez chwilę, przebija się i pokazuje Słońce. Końcówka i środkowa część ostrzejszej części Kazimierza jest bardzo ok. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/wychodzi_s_o_ce.jpg Góra niestety już taka nie jest. Ręcznie połatana, z przetarciami, żółtymi plamami - jednak straty pogodowe są wyraźne. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/1.jpg Górna stacja głównych wyciągów, początek trasy czerwonej i to co pod talerzykami nie wygląda dobrze - właśnie w tych fragmentach ośrodek ucierpiał najbardziej. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/g_wny_talerzy Wykonuję cztery rozgrzewkowe zjazdy i nie jest źle - idealnie wiosenne warunki...tylko czemu w zimę? - wciąż w myślach zadaję sobie to pytanie. Wykręcam obok wyrwirączki i "oślej łączki" do dwóch talerzyków w środkowej części Stacji Kazimierz. Rzut oka na końcówkę zielonej, szerokiej części do szusowania - wygląda lepiej, choć z boków wychodzi błotko. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/ko_c_wka_ago Dopiero w dzień widać jak dużo robót ziemnych wykonano tu przed sezonem. Poszerzono i zamontowano trzeci, bliźniaczy wyciąg talerzykowy... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/poszerzona_trasa_wyci_gu.jpg ...podniesiono obydwie stacje górne wyciągów - ulepszając tym samym początki wszystkich tras. Pod nartami na orczyku - śniegu minimalna ilość...ale Panowie z obsługi pracują cały czas szuflami podrzucając narciarzom pod nogi zgromadzony z boku, topniejący śnieg. Widok z góry: jest szeroko, białego, cukrowatego pod dostatkiem: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_zielona.jpg Po lewej stronie dosyć twardo i lodowato - fajnie! Krawędzie ostro wbijam i kręcę... ...w końcówce wpadam na cukier - trzeba uważać, bo przyłapanie narty i może być gleba. Po prawej stronie dwa elementy snowparkowe: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/ko_c_wka_zielonej_i_element_snowparku.jpg Zaglądam na forum korzystając ze swojego nowego BB Z10 (niestety zmuszono mnie niedawno na smarkfona - byłem dotychczas fanem telefonów z przyciskami). Zaleta dostępu do internetu z dala od domu - bezcenna. Szkoda, że nie wgrałem sobie jakiejś aplikacji narciarskiej - policzyłaby mi ile zrobiłem dzisiaj kilometrów na nartach. I tak przy okazji: może, ktoś mógłby polecić właśnie na to urządzenie taką aplikację? Kolejna, ostatnia trasa - jadę nowością, czyli jarem, który wygląda jak rynna z Soczi hahaha Widok całości (ależ te fotki spłaszczają stoki - Bumer, zwrócił na to uwagę gdy pisałem o którejś z tras w Zakopanym): http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/jar.jpg Tu jest najlepiej - twardo, bez cukru i szybko. Jadę od boku do boku krótkim skrętem bardzo dynamicznie. Czuję się jak w "piekielnym kole" - super! Kończę robić fotki i zabieram się za mocną jazdę. Góra, dół, góra, dół i jest mi coraz bardziej gorąco...mogłem założyć jedynie tshirt, pod lekką kurtkę zamiast bielizny z długim rękawem. Rękawiczki też mi są w sumie niepotrzebne - pocą mi się ręce i co chwila muszę się wentylować. Oprócz: góra, dół... Robię również: lewo, prawo... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/w_lewo_w_prawo.jpg Czas się szybko kończy... ...niemal tak szybko, jak topi się śnieg. Wypad uważam za bardzo udany! Cieszę się, że nie wymiękłem i pojechałem. Cieszę się, że deszcz nie pokrzyżował mi planów. Szkoda, że expat zrezygnował z wyjazdu ze względu na warunki. Wiadomo...nie są one rewelacyjne ale są - a jeździć trzeba w okolicznościach takich jakie są - po to, by ćwiczyć wszechstronność na nartach. Śpieszyć się trzeba do jazdy, bo wygląda na to (jeśli nie przyjdą mrozy), że może to być ostatni bądź przedostatni weekend na nartach na nizinach... Narciarskie szczęście powoli się kończy - w drodze powrotnej +10. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/i_po_szcz_ciu.j Oby się jednak nie skończyło. Zimo przyjdź!!! Po powrocie walczę z przyzwyczajeniami. Gumisiowy kolor nicka na forum zobowiązuje i... ...postanawiam zamieścić te kilka fotek, do relacji, bezpośrednio na Skionline. Po bólach - udaje się! Trochę zachodu niestety jest, bo: najpierw należy je zmniejszyć, potem wgrać, wypada je opisać... Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję. PS. W radio na stoku słyszałem nazwę Skionline...jakaś impreza na Harendzie i patronat medialny - szkoda, że termin się nie zgrał z moją "walentynkową wyprawą": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?highlight=walentynkowa+wyprawa pozdrawiam marboru PS2. Jednak się nie udało z tymi fotkami... ehhh, czemu one takie małe są? SB - Sławku, Bończa - Rafał, może Ty Johnny Narciarzu to opiszesz, w jaki sposób działasz? - prośba do Was o wykładnię dokładną tematu, bo w dwóch tematach, które przeczytałem nie do końca jest to wyjaśnione i jest nie jasne - przynajmniej dla mnie - komputerowego laika. Zmieniam na razie - na starą, swoją formę wklejania zdjęć do relacji - by, była bardziej czytelna. Wstawiam również linki do zdjęć na Skionline.
    1 punkt
  38. Ja bym raczej odpuścił Kubinską. Bylem tam w niedziele. Góra cała w chmurze, przelotny deszcz, temp na plusie. Dopiero koło 11 poprawiła się widoczność. Z czasem coraz większe przetarcia. Dół - jedna wielka mulda. Nie dało się spokojnie zjechać. Widziałem 2 osoby zwożone po upadkach. Miał być cały dzień jazdy, przed 13 już nas tam nie było. Pogoda raczej się nie poprawi. W tygodniu było na plusie. A w sobotę dodatkowo ma padać deszcz. To co pisza na stronie ośrodka jest delikatnie mówiąc przesadzone. Warunki na pewno sie są "Bardzo dobre". P.S. Sorry za off-topic
    1 punkt
  39. Kask wraz z szybką, w warunkach pięknej, słonecznej, ciepłej aury - jest doskonały. Idealnie odbija promienie słoneczne "lustrem" i jest super wygodny przy częstym podnoszeniu i opuszczaniu szyby. W czasie gdy pada śnieg niestety to nie jest dobre rozwiązanie. Mimo, że miałem na głowie kominiarkę i przyleganie do twarzy wydawało się być idealne - śnieg w czasie jazdy wpada pod ustrojstwo i od góry i od dołu. Czasami musiałem zamykać oczy i jechać na oślep, bo puch osadzał mi się na rzęsach i nijak nie dało się inaczej. Na szczęście nic mi się nie stało i jakoś się przemęczyłem w czasie pierwszego całego dnia gdy padało. Ponieważ miałem przyjemność nartować kolejny dzień podczas opadów, to dla bezpieczeństwa jazdy postanowiłem odkręcić szybkę i jeździć w tradycyjnych goglach. Czynność tą wykonałem zwykłym nożem do krojenia chleba - bez problemu w kilka chwil. Po wykręceniu i zamontowaniu śrub - kask wygląda również bardzo estetycznie. Gogle pasują idealnie a kask w ten sposób wydaje się być bardzo wszechstronny w zastosowaniu na różne warunki pogodowe. Minusem zapewne będzie zastosowanie kasku w zmieniającej się pogodzie w trakcie dnia. Nie lubię wozić gogli w kieszeni kurtki, a wożenie zdemontowanej szybki kasku w ten sposób na stoku wydaje się niemożliwe, bądź wiąże się z dużym dyskomfortem - ze względu na jej wielkość. Podsumowując - decyzja o jeździe z szybką, czy w goglach powinna być podjęta po wcześniejszym prześledzeniu zapowiadanej pogody na dany dzień.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...