Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2014 w Odpowiedzi
-
8 punktów
-
WitamWczoraj wieczorem wróciłem z tygodniowego wypadu do Dwóch Dolin. Byłem rodzinnie z większa grupa znajomych w bardzo różnym wieku i o pełnym przekroju umiejętności. Uwzględniając zdanie wszystkich uczestników wyjazdu mogę jedynie napisać - rewelacja - a uwzględniając warunki tej zimy z faktem iż na miejscu opad naturalny może być raczej pomijalny to po prostu cud. Przez cały tydzień była piękna pogoda - momentami lekkie zachmurzenie i mały opad. Jednego dnia deszcz padał solidnie ale w godzinach wieczornych i nocnych. Przez cały tydzień temperatura w dzień na solidnym plusie z niewielkim mrozem w nocy lub nawet jego brakiem. Uwzględniając te fakty przygotowanie stoków należy uznać za znakomite. Ze względu na temperatury oczywiste była ranne wstawanie i pojawianie się na wyciągu przed 9.00. Napotykało się wtedy idealne warunki do naprawdę konkretnej jazdy. Później stok miękł i w rejonach gdzie śniegu było więcej oraz trochę stromszych ( ścianeczka na końcu w Szczawniku oraz dół Wierchomli) warunki robiły się męczące.Połączenie pomiędzy głównymi wyciągami pomimo trudności (brak naturalnego śniegu, konieczność dowożenia tegoż itd.) jest cały czas zachowane i nie wymaga więcej wysiłku niż kilkanaście odepchnięć kijkami. W środę uruchomiono po awarii wyciąg przy trasie nr 5. Krótka ale naprawdę fajna traska z dobrym śniegiem. Myślę, że pomimo wyjątkowo nieszczęśliwej w tym sezonie zimy w SZ/W spokojnie będzie można spędzić jeszcze przynajmniej dwa, trzy narciarskie tygodnie. Polecam informacje śniegowe na stronach bo chłopaki nie kłamią!.Dłuższą relację ze zdjęciami dam w innym temacie.Pozdrowienia8 punktów
-
W nocy człowieka wywołują, a trzeba spać Wyniki typowania Soczi 1.darek67 60 2.rush 50 3.pete 49 4.marioen 48 5.miraz 47 6.dzw 45 7.szymonidus 44 8.m-ski 43 9.roch 42 10.pinio 41 Walka była zacięta, tylko lider nieco uciekł. Dzięki za wspólną zabawę7 punktów
-
Dzisiaj "zamknąłem" ośrodek, ale opłacało się. Choćby dla tego zdjęcia Pogoda... dopisała. czułem się dzisiaj jak w kwietniu. Warunki na wyżej położonych trasach genialne. Niżej z każdą godzina robiło się bardziej kopnie. Można zapomnieć, że to luty. czułem się jak w kwietniu. Na stokach południowych wiosna, na północnych zima. Ludzi sporo. Rano trzeba poczekać do gondoli ok. 2-3 minut . Zamieściłem kilka zdjęć w galerii.6 punktów
-
Przeglądając net wpadłem na ten super ciekawy filmik, który potwierdza miłość narciarzy free do natury i przyrody. Gdyby nie oni, zwierzak nigdy sam by z puchu się nie wykaraskał... ...a Oni korzystając z zestawów lawinowych, wzięli i "rogatego" uratowali :applause: :applause: :applause: Akcja rozegrała się gdzieś w austriackich górach, lasach. [video=youtube;4ciFRhvwSxY]http://www.youtube.com/watch?v=4ciFRhvwSxY6 punktów
-
WITAM-dorwalem sie wkoncu do komputera i moge napisac kilka slow o moich wakacjach w norwegii. 1-dzien Sobota 22.02-po przylocie ranairem od razu pojechalismy do miejscowosci NOREFFIEL,pogoda przywitala nas bardzo po skandynawsku pochmorno i na szczytach mgla,ale nic to rozpakowywanie i na stok.Pierwsze podrywamy GS,do 1000m na przemian pogoda i zachmorzenie od 1000m do szczytow czyli jeszcze 200m mgla jak cholera na dwa metry nic nie widac.Szczyty sobie odpuszczamy i walimy do dolu czerwona 1a jakies 800 m i wskakujemy na czarna1b 400m-nogi zaczynaja piec ale mamy jeszcze niebieska do wyciagow-jest dobrze mamy usmiech na twarzy na to czekalismy.Jeszcze kilka zjazdow po tym stoku i przemieszczamy sie na orczyk gdzie przy nim sa dwie piekne trasy do szlifowania skretow typowe 600m czerwone-na ten dzien najlepszi mysle ze chyba tak zostanie do konca tego dnia 2-dzien Niedziela 23.02-jestesmy pierwsi przy kanapie i od razu wzbudzamy sensacje wszyscy jestesmy w gumach narciarskich a na nogach GS.Pierwsz kanapa rusza,jedziemy z pewnym bardzo fajnym starszym narciarzem Norwegiem,pyta sie skad jestesmy oczywiscie z Polski a onjedzie ze kiedys tutaj byly rozgrywane konkurencje olimpijskie w roku 1952 i on bral w nich udzial-sensacja :shocked:od razu zaznaczyl ze byl w tamtych czasach w Zakopanem i tam tez trenowal i jezdzil na nartach . jutro wiecej musze opuscic komputer,wlascicil wola na piwo i polska zobrowke-do jutra:biggrin::angry:5 punktów
-
Myślę, że w tej sportowej złości jest zasadniczy niuansik. Jak mistrz po przegranej złości się na siebie, bo zawalił przejazd, skok.... - to OK. Ale jak złości się na tego co wygrał i na cały świat przy okazji - to jest do kitu... Dzieciuch rozkapryszony! Wbrew pozorom doskonale widać czy mamy do czynienia z punktem 1 czy 2. Tadek5 punktów
-
Noriaki Kasai niech pozostanie moim komentarzem do całego wątku. Pozdrawiam.5 punktów
-
Szwajcaria pełna Słońca W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza. Nie dosyć, że szaro buro i bez mrozu - to Słońca jak na lekarstwo, a przecież jazda na nartach w promieniach naszej Gwiazdy jest czymś, co my, narciarze Kochamy najbardziej. Ponieważ obiecałem mojej "Połóweczce", że dzisiaj ją zabiorę do Szwajcarii Bałtowskiej - nie wypadało nie spełnić swojej obietnicy. Ośrodek został zamówiony, zamówiony był również sztruks. By to, drugie zamówienie spełnić - zarządziłem pobudkę o 6:30, po to, by być na miejscu przed otwarciem. Po wczorajszym Kazimierzu (relacja niżej), dzisiaj wstał piękniejszy dzień - jasny. Temperatura +3, skrobanie szronu z szyb auta zasugerowało - że w nocy, bądź o świcie był przymrozek. Fajnie. Szybko pakuję auto, a moja Narciarka robi śniadanie - podział obowiązków przecież jakiś musi być. Ja narty pakować mogę cały czas... Jedziemy. Jedziemy a wokół ślicznie. Nie tylko Góry i górskie krajobrazy są piękne, piękna potrafi być również równina, mazowiecka przestrzeń: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/mazowiecka_nizina.jpg Jesteśmy na miejscu o 8:30, czyli - pół godziny przed uruchomieniem wyciągów. Nasze autko jest pierwszym wehikułem na parkingu, to mi się podoba - złoty medal! Kupujemy karnety dwugodzinne - w weekend, w tym miejscu nie ma co dłużej jeździć, bo później liczba narciarzy zdecydowanie wzrasta. Mamy plastik i robimy rozgrzewkę, pierwsze fotki. Stok wygląda na doskonały - twardy, że kijki ciężko wbić. Zawsze podziwiałem Bałtów, za liczbę znaków i różnych takich dupereli w ośrodku... Stok: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/znak.jpg Jedziemy talerzykiem w górę i strzela spod nart - tak twardo! Micha mi się cieszy, bo wiem, że będzie walka i jazda na ostro. Pod wyciągiem widać ok 20cm naniesionego szuflami i uformowanego śniegu - bitwa o warunki jest i jak nadal nie będzie deszczu - to spokojnie, jeszcze za tydzień będzie można szusować. Jesteśmy na górze. Niemal idealnie... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/niebieska_trasa_numer_2.jpg Krzesło jeszcze nie działa - pewnie dlatego, że Pan z obsługi wpuścił nas 6 minut przed czasem. Nim przeniesiemy się pod kanapę, robimy cztery bardzo dynamiczne zjazdy. Jadę na maksa! Ostro krawędzie w stok i do przodu, agresywnym krótkim skrętem. Moja druga "Połóweczka" również próbuje sportowej jazdy...co kończy się niestety stłuczeniem tyłka... No i poszedł foch na lodowe warunki hahaha Pocieszam, instruuję o bezpiecznej jeździe i masuję zbitą część ciała - pomaga! Jedziemy dalej. Jak na razie jeździmy sami - i powiem Wam, że uwielbiam jak jest tak na stoku, pusto. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_przy_talerzyku.jpg Uruchamiają drugą część ośrodka - i tutaj również jesteśmy pierwsi, jedyni w czasie pierwszych zjazdów. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/g_rna_stacja_krzes_a.jpg Stok tak jakby mniej lodowy. Salomony Lava trzymają dużo lepiej i jadą "Różowym Portkom" podobnie jak moje Xsy. Zachwycająco jest! http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/na_sztruksie.jpg Cały stok nasz. Krótki, długi, średni - urozmaicamy jazdę. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/dolny_ostrzejszy_fragment.jpg Urozmaicamy i korzystając z kompletnej pustki wykorzystujemy ten krótki, 500 metrowy stok w 200% jadąc całą szerokością i wykonując skręty do samych bramek. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_pod_krzes_em_fotka_z_do_u.jpg Pierwsza godzina mija nie wiadomo kiedy? Pojawia się kilku narciarzy a stok idealnie trzyma. W połowie drugiej godziny, zaczyna puszczać. Słońce bardzo przyjemnie ale i mocno grzeje - czuć to wyraźnie na twarzy. Korzystając z zacienionej strony stoku przy snowparku jeździmy ostatnie zjazdy. Wyżyci i narciarsko nasyceni powoli kończymy tą intensywną jazdę. Jestem zaskoczony, bo mimo tego, że dużo i cały czas ostatnio jeżdżę - zaczynam czuć, że pojawiają mi się zakwasy. Na wewnętrznej stronie ud, nieco powyżej kolan - nie wiedziałem, że i tam są jakieś mięśnie... Piękny, słoneczny dzień i zwierzątka chętniej biegają po tutejszym, bezkrwawym safari - podchodzą do górnej stacji kolejki: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/safari.jpg Ciekawostka na koniec - obraz, w jaki sposób został wyprofilowany i zrobiony stok pod krzesłem w Bałtowie. Dwie warstwy ziemi z kamieniami - odwodnienie w postaci mat pomiędzy warstwami + odprowadzenie wody. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/jak_to_jest_zr Podsumowując: piękny "wiosenny" dzień w środku zimy. Piękne słońce, super twardo, szybko i sportowo. Super fajny narciarski poranek z mega intensywnym treningiem. Niech żałują Ci, co zamiast zaryzykować i wybrać się z deskami z samego rana na stok - zostali w domu. "Kto rano wstaje, temu sztruksik się dostaje" http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/xsy_na_sztruksie.jpg Po wielu depresyjno, burych narciarskich dniach - taki dzień jak dzisiaj był nam potrzebny. Wyjeżdżamy z Bałtowa po 11, temperatura +9. Ludzi jest już dużo, więc nie mamy więcej co tu robić... ...wyjeżdżając z bałtowskiego jaru - zachwycamy się błękitem nieba: Wracamy do domu zastanawiając się i cicho licząc na to, by taka wiosna: narciarska trwała jak najdłużej...bo wiosenne narciarswo w pięknych okolicznościach przyrody lubimy najbardziej. pozdrawiam marboru5 punktów
-
Dzień dobry ze SkiWelt - największego, połączonego regionu narciarskiego w Austrii. Dzisiaj czekana mnie tylko 242km tras z 279, na które dojadę 82 wyciągami z 91. Mobilnie Jacek4 punkty
-
Ty się na zapas o Rosję nie martw! Poczytaj trochę o Rosji, bo wydaje mi się że wiedzę o tym kraju czerpiesz z naszej telewizji. W Rosji jest wystarczająco dużo sportowców aby należycie wykorzystać wybudowane hale. Wystarczająco dużo narciarzy aby jeżdzili na trasach w górach.Wystarczająco duzo ludzi chcących odpoczywać w Soczi. Ty się lepiej powinieneś martwić obiektami wybudowanymi na Euro w Polsce, bo jak na razie to nie widać perspektyw na ich samofinansowanie. Czyli trza Ci zabrać z kieszeni, aby opłacić utrzymanie stadionów i zarządzających. I to długo, długo, przez wiele lat!4 punkty
-
Jak przetestować nowe krzesło nie męcząc pośladków na starym? Po Waszych "namowach" padło dzisiaj na Skrzyczne. Miałem ochotę przetestować nowe krzesło, ale nie chciałem męczyć pośladków na starym 2-os. Przy okazji pomyślałem że fajnie byłoby założyć pierwszy ślad!. Plan był ambitny wyjazd o 5 rano na miejscu 6:30 i z nartami na "husara" w górę, a gdy pojawi się śnieg to na fokach. Plan zakładał być najpóźniej 8:15 na górze. No ale jak to bywa w planowaniu.. w praktyce się troche przesunał troche tu troche tam i wyszło że wyjechałem o 5:15, na miejsce dotarłem 6:45, a guzdrając się przy aucie do góry wyruszyłem o 7:00. Już na starcie wiedziałem, że założenie pierwszego śladu jest nie możliwe z wyjściem na samą górę, ale pomyślałem że może chociaż na Jaworzyne i uda się pojechać jako pierwszy nowym krzesłem. Więc chop do góry, robie krop po kroku, a po kilku krokach kilka sekund przerwy na oddech.. cholera przytyka, plecak ciąży, a narty przytroczone nie pomagają. Czym wyżej tym coraz częściej pojawiają się śladowe ilości śniegu. W kilku miejscach dosyć mocne oblodzenie szlaku utrudnia wejście, wiec trzeba ostrożnie lub zejść na trawę. W pewnym momencie przy krótkim przytkaniu i chwili oddechu widzę że krzesło jedzie... pojawia się od razu myśl... cholera nie zdarzę! a sił mniej bo przytyka coraz bardziej. Myślę sobie "przegrałem z samym sobą", ale nie ładuje akumulatory naciskam mocniej na rękojeść kijków i mocniej cisnę w górę! Wychodzę na Jaworzynę i cisnę od razu do kasy! hmm zamknięte wiec czekam 2-3min... nic. Schodzę niżej i pytam obsługi czy jest jakaś inna czynna kasa? Dowiaduje się że eee za wcześnie Panie otworzą za ponad pół godziny! Szybko zerkam na komórkę która godzina 7:55 czyli wszedłem w około 50min. Pierwsza myśl jak mam czekać 35min to może pocisnę do góry? Pierwszy ślad jest możliwy? jednak rezygnuję ustawiając się w kolejce do kasy, a ze daszku śmietnika robię kuchnię turystyczną, posiłkując się drugim śniadaniem, suszoną żurawiną i ciepłą herbatą. Około 8:15 pojawiają się pierwsi narciarze, wiec czekam czy ktoś otworzy kasę... a tutaj mija mnie pierwsza dwójka, potem czwórka, potem jescze pięć osób, nagle grupa szkółkowa chyba z 15... co jest!? hmmm 8:30 i w końcu 3h karnet kupiony, ale niestety ktoś inny będzie miał przyjemność założenia pierwszego śladu . Wsiadam w końcu w nowoczesne "cudo" narciarskie. Oooo tak! to jest to! Dlaczego nie ma takich więcej? Na poczatku duża mgła, średni wiatr ale dzięki osłonom wjeżdżało się bardzo przyjemnie. Trasa jak na panujące warunki dobrze przygotowana, sztruks zmrożony trzymał do 11. Potem bardzo szybko robiło się coraz gorzej. Oczywiście było trochę "minerałów" i trzeba było czasami ich unikać, ale obsługa zjezdzała z łopatami i zgarniała. Spokojnie można zrobić ok 6 zjazdów w godzine. Ja zrobiłem 17 z przerwą na małe siku i herbatę. Przy ostatnim zjezdzie musiałem jeszcze wykonać specjalną misję odzyskania rekawiczki która spadła mi z krzesełka na szczęście udało ją się zlokalizować i przedarłem się przez orczyk a potem trawy/las, misja zakończona powodzeniem (na szczęście miałem zapasowe łapawice w plecaku). I to miałby być koniec, ale do tej pory taszczyłem narty przytroczone, więc trzeba jeszcze na koniec "zafoczyć" wiec po ostatnim zjezdzie zapinam foki na Jaworzynie i cisnę do góry, ufff jak gorąco! czapka ściągnieta, rękawiczki tez... kurtka w plecaku a rękawy w polarze podciągnięte! a i tak chodzi mi po głowie zeby się rozebrać do samej bielizny termoaktywnej. Po drodze zamieniam kilka zdań z innym narciarzem, oraz podziwiam paraglidowców, którzy szybuja niczym sokoły w powietrzu, no i te starty miło popatrzeć. Na górze melduje się po 40min... krótka przerwa małe co nieco i idę sprawdzić jak wygląda zielony szlak w stronę Małego Skrzycznego. Niestety po ok 700m rezygnuję z dalszej wędrówki za dużo kamieni szkoda fok. Powrót... znowu mała przerwa na jedzenie i zapinam się do ostatniego zjazdu... jest ok 13:30 i już jest porządnie "zryte". Pierwszy raz zjezdzam z kamerką na monopodzie i tragedia... cholernie brakuje mi drugiego kijka! bez niego czuje sie mało stabilnie w takich warunkach. Ale zjazd scianką na FISie nawet spoko dużo lepsze warunki niż wyżej ponieważ prawie wszyscy skręcają na Kaskadę. Dojeżdzam do dolnej stacji Doliny3 i jeszcze ok 200m nizej gdzie kończy się śnieg. Znowu się rozbieram, przytraczam narty do plecaka i znowu na husara dylam w dół do auta. Po drodze stwierdzam że zamiast iść do szlaku czy dalej w błotnistym Ondraszku pójdę na skróty po łąkach... o dziwo trafiam szybciej do auta. Tak to już koniec! ponad 700m przewyższeń, 3h ciągłej jazdy, do tego zrobiło się ciepło i śłonecznie z pięknymi widokami... czego chcieć wiecej!? Jak widać nawet podczas takiej zimy mozna mieć na prawde świetne wiosenne wypady! Zdjecia z komórki: Pozdrawiam Tomek4 punkty
-
Jujce, jeżeli to do mnie to nie trafione.Podziwiam tak jak ty jego kunszt narciarski i tyle.Dziwię się jednak temu, że na bazie przekazu telewizyjnego, mowy ciała itp. wyciągacie tak daleko idące wnioski.Wychodzi na to, że ten chłopak to oszust, wredny ch....j itd.Przecież go nawet nie znacie.Nie wiecie jaki jest na co dzień, jakim jest naprawdę człowiekiem.Nie wiecie o czym myślał w tamtej chwili.Pytam się więc co was uprawnia do takiej oceny.To dlatego napisałem wcześniej "mniej empatii" bo nie mamy monopolu na wiedzę o czym ludzie myślą i co czują. Pozdrawiam3 punkty
-
Mercedes Hunter X6 A co Chłopaki powiecie na takie auto na narty? Do śniegu przystosowany... Quad w zestawie... I ładne wzorki ma: Kuchnia dosyć... ...przestronna: Do łazienki wejście z sypialni... ...no i wyrko niczego sobie... I jak? Może być?3 punkty
-
Druga Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby Start z Lizbony: 5 października 2013 godz. 15:08 UT. Lądowanie na Bermudach: 24 lutego 2014 godz. 11:03 UT. Całkowity czas na oceanie: 141 dni 19 godzin i 55 minut. Przebyta trasa: 4500 mil morskich. Brawo!!! Brawo!!! Brawo!!!3 punkty
-
Panowie gdybacie. Jest również i taka możliwość - przegrany się uśmiecha, gratuluje jest super. A w środku się gotuje i bluzga się na zwycięzcę. Czyż jest to możliwe? To właśnie biorąc pod uwagę inne możliwości napisałem, że ocena kogokolwiek na podstawie jego grymasu czy miny jest nadużyciem. A z drugiej strony wolę wiedzieć, że ktoś jest wku...ony, niż mam oglądać uśmiechniętego "fałszywego" kolesia. Pozdrawiam3 punkty
-
zgadzam się z Wróżką zawodnik musi mieć przed startem "ciśnienie" na wynik . Na mecie tylko zwycięzca powinien być usatysfakcjonowany w 100% , reszta pewnie przełyka gorycz porażki , a reakcje różne , jak różni są ludzie . Mnie bardziej irytuje widok sportowca , którego "ambicją" jest tylko wystartowanie w zawodach , a wynik jest gdzieś na drugim , czy nawet na trzecim planie , a porażkę przyjmuje z uśmiechem na twarzy ja gdyby nigdy nic.....3 punkty
-
Zerwaliśmy się na nogi wraz ze wschodem słońca zapowiadał się ciekawy i aktywny dzień w sympatycznym towarzystwie.Pierwszy wyjazd na górę cudem techniki o którym SON i jego zwolennicy( w tym i ja ) mogą pewnie tylko pomarzyć zrobił na nas wrażenie.Kanapa wygodna i szybka .Na szczycie mgła taka że widoczność na max.kilkanaście metrów dalej biała ściana.Ograniczona widoczność utrzymywała się mniej więcej do wysokości "skałek" i mniej więcej do godziny 10.00 później można było podziwiać okoliczne widoki zupełnie jak z pamiątkowych pocztówek.Trasa na początku twarda i równa przez pierwsze dwie godziny czyli do ok. 10.20 jeździło się bardzo dobrze, brak przetarć a na trasie jedynie w kilku miejscach luźne malutkie kamyczki ale spokojnie dało się je omijać.Ludzi bardzo mało brak kolejek do kanapy na karnecie cztero godzinnym zaliczyliśmy kilkanaście przejazdów mimo iż często czekaliśmy na któregoś z członków ekipy.Po 11.00 zrobił się większy ruch w interesie w związku z czym trasa z każdym przejazdem stawała się bardziej wymagająca a pod koniec pojawiło się sporo przetarć więcej kamieni kopce" piaskowe" i mulda na muldzie.Ogólnie tak jak pisał wcześniej góral polecam ale w godzinach 8.00-11.00 później to już jazda na siłę i mija się z celem.3 punkty
-
Michał Mifilim aktualnie jest na kursie i nie może wrzucić filmiku ze swojej ostatniej jazdy na Telegrafie, ale ja robię to niejako w jego imieniu i po jego akceptacji. Mimo nie najlepszych warunków na stoku, mi osobiście jazda Michała podoba się, a pewnie dobrze by było, gdyby wypowiedzieli się forumowi spece od analizy technicznej jazdy. YT filmik nieźle skompresował, ale coś tam widać: [video=youtube;fpYE6azpW3o]2 punkty
-
Dla mnie zdecydowanym wygranym całych IO jest Noriaki Kasai. Mało kto wierzył w niego, że może jeszcze cokolwiek zdobyć czy odegrać jakąś większą rolę w zawodach. I ta jego radośc ze srebra, pomimo że niewiele mu brakowało do złota.2 punkty
-
No nie gdybam! Parę razy w życiu startowałem w jakiś amatorskich zawodach i do głowy mi nie przyszło żeby: "A w środku się gotuje i bluzga się na zwycięzcę". Żeby mieć takie uczucia w stosunku do kolegi???? To chore! Owszem byłem zły na siebie jak coś zawaliłem, czasami całymi miesiącami. Ale na kolegę, który wygrał, czy był przede mną??? Tadek PS. Fakt, nie startowałem w Olimpiadzie, ale dla mnie zawody szkolne były tak samo ważne jak Olimpiada dla Marcela czy Verweija2 punkty
-
W trzecim odcinku z cyklu poświęconego serwisowaniu nart, Marek Żurawiecki demonstruje, jak wyczyścić ślizgi.2 punkty
-
A my dzisiaj ruszyliśmy sprawdzić warunki w Beskidzie Małym a konkretnie Czarny Groń8o kilometrów i po 80 minutach jesteśmy na miejscu.Ludzi już troszkę jestSprawa dojazdu do stacji podobnie rozwiązana jak na Stożku,tyle że tu dowożą nasz na przemiennie ukraińskie fury :biggrin:,oczywiście za freeKupujemy skipaski na 4 godz za 45 zł od osoby dorosłej,dziecko do 12 lat tylko 5żł taniej :stupid:Tem.na plusie ,mgiełka która mija po jakimś czasie i mamy już tylko słoneczko :smile:Coż warunki jak warunki,to znaczy wiosenne z kwadransu na kwadrans śnieg robi się coraz cięższySama trasa fajnie przygotowana,śniegu mają sporo i myśle że spokojnie co najmniej tydzień jeszcze pociągną :Górna część spokojniutka,natomist od połowy traska na pewno nie dla początkującychNa dole fajna oberża z cenami takimi sobie.Jest możliwość noclegu ale tak jak pisałem,ceny za jedynkę od 110zł,pobliskie pensjonaty od 30 zł,tyle że nie mieszkamy już na stokuNa górze dumnie się prezentuje nowe krzesło,które to zastąpi talerzyki w przyszłym sezonieOgólnie fajny dzionek,na co beż wątpienia miała wpływ słoneczna pogoda :smile:2 punkty
-
Widzę, że nie tylko mi się z Verweijem skojarzył biedny Marcelek, ale czy on był, aż takim faworytem? Tylko 2 wygrane slalomy w tym roku i w klasyfikacji PŚ w tej konkurencji też nie powinien prowadzić, z powodu wiadomej tyczki. Liderem powinien być Felix a 20 punktów za nim Henrik a 50 Marcelek.2 punkty
-
Witam, jakoś wreszcie doszedłem do siebie.Co do wyjazdu, co tu dużo mówić, jak zawsze super.Wyjazd nie był szczególnie zaplanowany. Nie wiedzieliśmy co będziemy robić uzależniając to zarówno od pogody jak i od naszego samopoczucia. Jak czas pokazał to wyjazd okazał się być strikte narciarski – zero wycieczek.Całe sześć dni od rana do późnego popołudnia jeździliśmy po całej Zillertalarenie. Od Zell am Ziler do Kriml-a.Po prostu warunki śniegowe były tak zajefajne, że nie chciało się tracić czasu na jazdę po innych ośrodkach. Przez całe sześć dni pomimo zmieniającej się aury – od pięknego słońca do sypiącego gęstego śniegu – jazda była po prostu ogromną przyjemnością. Rzadko się zdarzało aby śnieg był tak lekki i przyjazny narciarzowi. Krawędzie trzymały bez zbędnego wysiłku. Moja żona robiła bez problemu co dziennie 50km !!!!!. Do tej pory dla niej były to wartości nieosiągalne.Co tu więcej pisać. Po prostu trafiliśmy na niesamowite warunyyyyyyy.Jeszcze mnie nogi rypią.Tu parę fotek: I krótki filmik:[video=youtube;EdYM62H18b4] Gwoli uzupełnienia w sprawie jazdy przez Czechy. Co mogę powiedzieć, trzeba było od początku tak jeździć a nie wymyślać, że przez Słowację lepiej.Przez Czechy jest szybciej, taniej, bliżej. Te płyty to mit, mnie się te autostrady w Czechach podobają bardziej jak te na Słowacji.Ogólnie jazda z Bytomia do Zell am Ziler - 880km - 9h.Ten jedyny kawałek bez autostrady - pomiędzy Czechami a Austrią wykorzystać na zatankowanie - stacja w miejscowości Hobersdorf - najtańsze paliwo w ciągu całej trasy (na autobanie ceny około 1,67E, na tej stacji 1,36E)Dzięki JC za dokładny opis drogi po nowych odcinkach w Austrii - suuuuuper dokładnie opisane. Artykuł polecam wszystkim jadącym. Nie mniej oznakowanie jest czytelne.Pozdrawiam2 punkty
-
a dlaczego tak twierdzisz ? wg mnie zainicjowanie skrętu kijkiem to rzecz jak najbardziej poprawna również w skręcie długim . z resztą uwag się zgadzam1 punkt
-
Jak dla mnie: - za mało pracy góra-dół przy śmigu, - skręt długi NIEPOTRZEBNE wbicie kijka! destabilizuje to sylwetkę + siedzenie na tyłach przy wyjściu ze skrętu mocno iść do przodu. Ogólnie fajnie tylko trochę bardziej bym podkręcił skręt długi...1 punkt
-
Nie Piotr to nie do Ciebie, to tak w ogóle. Masz rację, mógł wtedy tak bardzo o czymś myśleć, ze o " wszystkim innym" zapomniał. I nawet wolę, żebys mial rację, świat bedzie piękniejszy, a my radosniejsi. A to, ze oszukuje w zawodach, zwycięstwo "po trupach" uczciwosci, to przecież możemy pominąć, zapomnieć. Szkoda tylko, ze to 1+1 daje mi 2. Ale ok., przepraszam wszystkich których urazilem swoją opinia o tym wspaniałym sportowcu i być moze człowieku. Czy i jak jest "ch" to nie wynikam, bo mnie to lotto:biggrin::wink:1 punkt
-
Ja tam się nie znam, ale twardy, to raczej do jazdy ostrej po stoku - podobnie jak w nartach...a jak jeszcze wąski - to pewnie gigantowy. Miękki raczej do snowparku i poza trasę... A co na snołbordzie będzie Johnny robił? Pewnie podpatrzył ten wątek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18485-Rycerze-Jedi-w-snowparku no i parapet kupił, by na stoku wariować :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Chyle głowę przed kunsztem sportowym i umiejętnościami Marcela H. Ale aby być tak bezkrytycznym aby " wielbic" oszusta stokowego i faceta, który nie potrafi z uśmiechem pogratulować koledze z reprezentacji? Nawet jeżeli go nie lubi? Ani od razu, ani później.1 punkt
-
Wypas,tylo ile to kosztuje : Życzę wszystkim żeby było nas stać na taką furmankę :sorrow:1 punkt
-
Witam z Norweskich gorek -NOREFJELL IO-1952 Bardzo dziekuje za super zabawe i jak powiedzial KRISTOFFERSON w norweskiej telewizji poprostu zagralem i nie myslalem o pudle ale jestem bardzo,bardzo zadowolony-gratuluje wszystkim bioracym udzial w tej zabawie a zwlaszcza 2-rush:proud: 3-pete:proud: Pozdrowienia a walczymy dalej w pucharze swiata:angel:1 punkt
-
Może i tak ale nie dla Johnnego, przecież ON do jazdy na nartach też zimy nie potrzebuje:applause:1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Może będzie ale nie spodziewaj się jakichś cudów. Aparatu czy kamery od dawna nie wożę a jak jest fajnie na nartach to telefonu tez nie chce się wyciągać.Dodałem parę zdjęć tylko muszę pozamieniać miejscami żeby było sensownie.Dawało się bez problemu wiercić i parenaście skrętów szybciej przejechać więc naprawdę jest tam OK. Słabo widać ale zajęliśmy wąski fragment w prawej części stoku i krótkie tyczki nie wylatywały. Pozdro1 punkt
-
Może i większy, pewnie Maciek po zakończonej "karierze" narciarskiej będzie w Szczyrku ratrakiem jeździł, więc garaż pod ratrak, a Marcel po zakończonej karierze nie będzie musiał robić nic:applause:No ale póki co oba chłopaki w garażu, czy mniejszym, czy większym mają prawie to samo:tongue::stupid:1 punkt
-
Fajny tekst, który fajnie by wyglądał jako motto na stronie internetowej. Niektórzy zawodnicy lubią sobie jakieś motto pierdyknąć bo wtedy to tak poważnie wygląda... Moim zdaniem jak zawodnikowi baaardzo zależy na wygranej to się spina i myśli tylko o tym... i jak mu przeleci przed nosem medal to ma prawo na początku zareagować tak jak Marcel, Tina Maze i LaraGut ... i pewnie jeszcze by się paru znalazło.1 punkt
-
Jacku, czekam na informacje ze stoków z niecierpliwością - na początku marca będę tam - więc jestem mocno zainteresowany, co i jak?1 punkt
-
Dzięki Piotrze za relację :smile: Ostatnie ujęcia z filmiku - i Twój gigant przy wyciągu... :biggrin: Niewiele brakowało, a Zillertal byłby celem mojego marcowego wypadu...tak się nie stało, więc może w niedalekiej przyszłości - pewnie tak się stanie.1 punkt
-
Ta stacja w Hobersdorf jest faktycznie niezła, chociaż jak jechałem 8 lutego, to cena bynajmniej nie powalała, natomiast znacznie taniej (1,329 EUR/l) zatankowałem w Wiedniu na Hirschstettner Strasse http://goo.gl/maps/FFUJ4 , gdzie zawsze tankuję jadąc na południe w kierunku na Graz. Jadąc do Zillertal warto tankować w Korneuburg http://goo.gl/maps/UOacD gdzie jest chyba z 6 stacji paliw obok siebie i z tego powodu ceny są naprawdę konkurencyjne.1 punkt
-
Mistrzów poznaje się nie po tym jak cieszą się z wygranej ale po tym jak przyjmują porażkę.1 punkt
-
Przypomnijcie sobie jakie fochy Holender strzelał na dekoracji kwiatowej i medalowej, ktoś widział żeby się cieszył? wku.. jak sto piecdziestat i tak samo Marcel bo był pewniakiem do złota w SL, 1 przejazd zawalił ale w drugim pojechał po pudło i po złoto. Ja podpisuje się pod postami Wróżki.1 punkt
-
Nie pokazuj mi na oczy pizzy, bo od ponad godziny ledwo ruszać się mogę, tyle jej zeżarłem :wink:1 punkt
-
To co prezentuje Marcel Hirscher jako narciarz - mam tu na myśli umiejętności i technikę - jest godne najwyższych zaszczytów. Ale to co już kilkukrotnie zdarzyło mu się zaprezentować jako sportowcowi, czy nawet zwyczajnie - człowiekowi - jest niestety godne pożałowania.1 punkt
-
Godzina 6:30 w sobotę obudził mnie telefon. Sytuacja alarmowa, trza się zbierać i jechać na zbiórkę na 7, żeby zastąpić chorą koleżankę. Nie widząc na półtora oka, szybko się zebałem, półprzytomny wsiadłem do autokaru i podczas podróży zdążyłem już dojść do siebie. Punktualnie o godzinie 10:00 byliśmy już na krześle na Małym Rachowcu. U góry mgła. Cały czas mżawka przechodząca w lekki deszczyk. 1/3 szerokości trasy (ta, na której leżał jeszcze biały snieg) zamknięta, bo przez cały dzień trwały tam zawody. Około godz. 10 trasa wyglądała tak: Później było już tylko gorzej. Te zdjęcia zrobiłem ok 13:30, później już nie było sensu nawet robić zdjęć. Aparat w telefonie nie oddał w pełni sytuacji, także na zdjęciach jest jakby "ocenzurowana" wersja. Reasumując: warunki bardzo ciężkie, jak ktoś chce pojeździć, to polecam, ale na wypożyczonym sprzęcie1 punkt
-
Wreszcie znalazlem czas, żeby sobie obejrzeć te zaległe "Magazyny". Jest już odcinek dziesiąty: http://www.tvn24.pl/magazyn-narciarski,89,m/cale-odcinki,170/magazyn-narciarski-odc-10,399648.html Szkoda tylko, ze prowadzący program nie nauczył się jak należy wymawiać nazwę Ötztal i cały czas wymawiał ją jako "octal", chociaż inne osoby w programie wymawiały ją prawidłowo.1 punkt
-
Warunki na lubelszczyźnie - Stacja narciarska Kazimierz, tym razem w dzień. Zdopingowany wczorajszą relacją Johnnego, postanowiłem i ja pojeździć dzisiaj trochę w wiosennych warunkach. Ponieważ moją ulubioną stacją narciarską jest Kazimierz - postanowiłem tam właśnie pojechać, by w dzień popatrzeć na zmiany, o których już jakiś czas temu pisałem w tym wątku. Pogoda nie nastraja. Temperatura dodatnia wciąż wypiera jakikolwiek zimowy charakter obecnej pory roku. Ehhh, jak sobie pomyślę, co było w poprzednim sezonie, a co jest teraz - to, tak jakby porównywać raj i piekło. Ponieważ autko całkowicie wyschło, tankuję i wyruszam w stronę Puław. Gdy zastanawiam się jak będzie? - dzwoni Marcinn: - cześć, co słychać? Pyta. - jadę na narty - odpowiadam. Na południu Polski, u Marcinna, pada deszcz i niestety Kolega zmartwiony - najwidoczniej aura pokrzyżowała mu plany. Miłą pogawędkę kończymy w alpejskim nastroju - przecież, zarówno On, jak i ja niebawem wyruszamy w poszukiwaniu zimy do Austrii. Kolejny telefon... ...tym razem dzwoni Kumpel - Michał ze Starego Sącza. - gdzie tu jechać na narty, jak z warunkami - wiesz coś? - Michał, Ty Góral i nie wiesz? Śmieję się. Krótka pogawędka i wyruszają z synem do Rytra. Tym razem ja dzwonię - do Johnnego. Kuszę... Kuszę go jak Diabeł Boruta na wyjazd w jedyną słuszną stronę... Ciekawe, czy pęknie? Śmiejemy się z Klepek i parapetu gdy dojeżdżam na miejsce. Kończymy. Podróż mija mi nie wiadomo kiedy. Na parkingu ok 10 aut - pusto chociaż ośrodek czynny jest od godziny 8. Zakładam buty, wyciągam deski i idę do kasy. Cena karnetu dwu godzinnego w weekend kosztuje 35zł. Pierwszy rzut oka na to ile śniegu i narciarzy... ...jest ok. Śniegu pod dostatkiem, a ludzi kilkoro. Pierwsza fotka - zaparkowane skutery i nowa część knajpki utworzona w wycięciu skarpy. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/knajpka_i_skutery.jpg Temperatura pokazywana przez termometr przy budce starego, krótkiego wyciągu wskazuje +6. Na stoku są ślady ratraka, więc przynajmniej kilka pierwszych zjazdów będzie ok. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/6.jpg Przez chwilę, przebija się i pokazuje Słońce. Końcówka i środkowa część ostrzejszej części Kazimierza jest bardzo ok. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/wychodzi_s_o_ce.jpg Góra niestety już taka nie jest. Ręcznie połatana, z przetarciami, żółtymi plamami - jednak straty pogodowe są wyraźne. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/1.jpg Górna stacja głównych wyciągów, początek trasy czerwonej i to co pod talerzykami nie wygląda dobrze - właśnie w tych fragmentach ośrodek ucierpiał najbardziej. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/g_wny_talerzy Wykonuję cztery rozgrzewkowe zjazdy i nie jest źle - idealnie wiosenne warunki...tylko czemu w zimę? - wciąż w myślach zadaję sobie to pytanie. Wykręcam obok wyrwirączki i "oślej łączki" do dwóch talerzyków w środkowej części Stacji Kazimierz. Rzut oka na końcówkę zielonej, szerokiej części do szusowania - wygląda lepiej, choć z boków wychodzi błotko. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/ko_c_wka_ago Dopiero w dzień widać jak dużo robót ziemnych wykonano tu przed sezonem. Poszerzono i zamontowano trzeci, bliźniaczy wyciąg talerzykowy... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/poszerzona_trasa_wyci_gu.jpg ...podniesiono obydwie stacje górne wyciągów - ulepszając tym samym początki wszystkich tras. Pod nartami na orczyku - śniegu minimalna ilość...ale Panowie z obsługi pracują cały czas szuflami podrzucając narciarzom pod nogi zgromadzony z boku, topniejący śnieg. Widok z góry: jest szeroko, białego, cukrowatego pod dostatkiem: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_zielona.jpg Po lewej stronie dosyć twardo i lodowato - fajnie! Krawędzie ostro wbijam i kręcę... ...w końcówce wpadam na cukier - trzeba uważać, bo przyłapanie narty i może być gleba. Po prawej stronie dwa elementy snowparkowe: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/ko_c_wka_zielonej_i_element_snowparku.jpg Zaglądam na forum korzystając ze swojego nowego BB Z10 (niestety zmuszono mnie niedawno na smarkfona - byłem dotychczas fanem telefonów z przyciskami). Zaleta dostępu do internetu z dala od domu - bezcenna. Szkoda, że nie wgrałem sobie jakiejś aplikacji narciarskiej - policzyłaby mi ile zrobiłem dzisiaj kilometrów na nartach. I tak przy okazji: może, ktoś mógłby polecić właśnie na to urządzenie taką aplikację? Kolejna, ostatnia trasa - jadę nowością, czyli jarem, który wygląda jak rynna z Soczi hahaha Widok całości (ależ te fotki spłaszczają stoki - Bumer, zwrócił na to uwagę gdy pisałem o którejś z tras w Zakopanym): http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/jar.jpg Tu jest najlepiej - twardo, bez cukru i szybko. Jadę od boku do boku krótkim skrętem bardzo dynamicznie. Czuję się jak w "piekielnym kole" - super! Kończę robić fotki i zabieram się za mocną jazdę. Góra, dół, góra, dół i jest mi coraz bardziej gorąco...mogłem założyć jedynie tshirt, pod lekką kurtkę zamiast bielizny z długim rękawem. Rękawiczki też mi są w sumie niepotrzebne - pocą mi się ręce i co chwila muszę się wentylować. Oprócz: góra, dół... Robię również: lewo, prawo... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/w_lewo_w_prawo.jpg Czas się szybko kończy... ...niemal tak szybko, jak topi się śnieg. Wypad uważam za bardzo udany! Cieszę się, że nie wymiękłem i pojechałem. Cieszę się, że deszcz nie pokrzyżował mi planów. Szkoda, że expat zrezygnował z wyjazdu ze względu na warunki. Wiadomo...nie są one rewelacyjne ale są - a jeździć trzeba w okolicznościach takich jakie są - po to, by ćwiczyć wszechstronność na nartach. Śpieszyć się trzeba do jazdy, bo wygląda na to (jeśli nie przyjdą mrozy), że może to być ostatni bądź przedostatni weekend na nartach na nizinach... Narciarskie szczęście powoli się kończy - w drodze powrotnej +10. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/i_po_szcz_ciu.j Oby się jednak nie skończyło. Zimo przyjdź!!! Po powrocie walczę z przyzwyczajeniami. Gumisiowy kolor nicka na forum zobowiązuje i... ...postanawiam zamieścić te kilka fotek, do relacji, bezpośrednio na Skionline. Po bólach - udaje się! Trochę zachodu niestety jest, bo: najpierw należy je zmniejszyć, potem wgrać, wypada je opisać... Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję. PS. W radio na stoku słyszałem nazwę Skionline...jakaś impreza na Harendzie i patronat medialny - szkoda, że termin się nie zgrał z moją "walentynkową wyprawą": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?highlight=walentynkowa+wyprawa pozdrawiam marboru PS2. Jednak się nie udało z tymi fotkami... ehhh, czemu one takie małe są? SB - Sławku, Bończa - Rafał, może Ty Johnny Narciarzu to opiszesz, w jaki sposób działasz? - prośba do Was o wykładnię dokładną tematu, bo w dwóch tematach, które przeczytałem nie do końca jest to wyjaśnione i jest nie jasne - przynajmniej dla mnie - komputerowego laika. Zmieniam na razie - na starą, swoją formę wklejania zdjęć do relacji - by, była bardziej czytelna. Wstawiam również linki do zdjęć na Skionline.1 punkt
-
Też bardzo lubię Polczakówkę i bywam bardzo często, może z racji tego że mam 5 min drogi :laughing: Polecam również Lubomierz, równie miła obsługa, stok bardzo szeroki można dać pojechać nartom. Ciekaw jestem jakie warunki w ten weekend bedą eh....1 punkt
-
Dzień Czwarty, ostatni - Jurgów. Poranek przywitał nas pięknym Słońcem. Aż żal było się pakować i wyjeżdżać...ale cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy. Jemy śniadanko, żegnamy się z przesympatycznymi właścicielami pensjonatu, w którym mieszkaliśmy i wyruszamy w stronę Jurgowa. To Hawrań jest ostatnim celem naszej "Walentynkowej wyprawy". Jesteśmy na miejscu parę minut po 10. Kupujemy karnety dwugodzinne po 35 zł (brak karnetów 3 godzinnych - dlaczego?, cóż - taki lokalny folklor) i udajemy się na stok. Dzisiaj znowu towarzyszyć nam będą znajomi ze Starego Sącza, więc zapowiada się nartowanie w miłej atmosferze. Pierwszy rzut oka - i widzimy ustawiony gigant: Coś mi się wydaje, że to "sprawka" jednego z Forumowiczy?... Mimo sporej liczby samochodów na parkingu, tłok na stokach jest tylko "falowy". Temperatura +3, świeci słoneczko a podłoże dosyć twarde, z lekkim cukrem w dolnych partiach stoków, zwłaszcza przy wyciągach. Gdy byłem tu ostatni raz - jakieś cztery lata temu...??? - w ośrodku było tylko jedno krzesło. W chwili obecnej jest ich dwa - co znacznie podwyższyło przepustowość - wspomnienie z przed lat, to kolejki przy bramkach. Widok na szczyt i górną stację pierwszego, wybudowanego tu wyciągu "kanapowego": Jazda jest przyjemna, krawędzie trzymają - jedyny feler - to, od czasu, do czasu "slalom" między innymi narciarzami. Szerokość głównej trasy w pewnym momencie jest imponująca: Niestety, pomimo sporej ilości naprodukowanego śniegu - trasa czarna, którą nigdy nie jechałem nie została przygotowana: Widok na Tatry jest przepiękny! Stok, którego kiedyś również nie było, a który zaliczyłem - to krótki i dosyć płaski fragment na części szczytowej ośrodka. Wyciąg - talerzyk. Po treningu giganta... ...udało mi się uchwycić stadko ufoludków: Hawrań posiada oddzieloną część tzw "oślich łączek", co zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo na głównych trasach. Szczytowa część - talerzyk, przy głównej trasie: Czas upływa nie wiadomo kiedy? Super nartowanie w miłym gronie dobiega końca. Cztery dni na Podhalu mijają w ekspresowym tempie. Udało nam się odwiedzić w tym czasie: Litwinkę, Harendę, Suche, Nosala, Kasprowy i Jurgów...a miało być lightowo... Cóż - taki life narciarskiej pary, która zamiast term i innych zbytków woli śnieg, prędkość, szusy i obcowanie wśród Gór i innych tego typu zapaleńców. Miało być romantycznie...i było, tak po narciarsku! Tytuł wątku do czegoś zobowiązuje, więc na koniec walentynkowa fotka: pozdrawiam marboru PS. Jak się ogarnę, obrobię, to wstawię kilka filmików nagranych podczas tej wyprawy.1 punkt







