Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. idealist

    idealist

    Użytkownik forum


    • Punkty

      24

    • Liczba zawartości

      1 230


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. jodek1

    jodek1

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 012


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.03.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wisłą cz.2 - Nowa Osada W końcu jestem!Nie tak to sobie wyobrażałem,ale co tu narzekać,kiedy mogłem nie pośmigać na swoich nartkach w ogóle!Jest tuż przed 14,czyli ok. godz. spóźnienia w stosunku do planów.Ponieważ słońca już też nie widać,wybieram opcję 4 godziny.Kiedy wsiadam na krzesło,mam obawy nie o to czy jeszcze dziś zobaczę słońce,ale czy już przy pierwszym zjeździe nie będzie deszczu!Przy okazji uważnie penetruję stok,bo kiedy widzę czarne wyspy,warto wiedzieć którędy żeglować/surfować,żeby ominąć "rafy"... Słońca nie ma,ale stok szybko degraduję temperatura.Zwałaszcza ostatnią ściankę i początek trasy. Ubrałem się cienko,bo miało być ciepło,ale tak nie jest.Dopiero po ok. półtorej godziny chmury zaczynają znikać i pokazuję się słońce.Czas więc na grzańca!Wybieram knajpkę najwyższą i udaję się na taras.Niestety ten grzaniec daleki od oczekiwać,do tego za 8 zeta - odradzam!Lepiej nieco niżej w szklanym namiocie.Tam zazwyczaj mieli konkret.Szybko konsumuję i wracam na trasę,bo może to ostatni śnieg?Zabieram więc moje nartki,które zdecydowanie odbiegają od standardów (widać to zwłaszcza na stojaku) i wracam na stok.To może wreszcie napiszę co to?Mianowicie zakupiłem pewne narty,które są stawiane wśród naszych freeriderów na wzór w naszych warunkach - Armada jj (jj jak johnny johnny :tongue: ) O takie: Opiszę je w osobnym wątku,ale kilka pierwszych wrażeń.Typowe szerokie narty twintip,ale jakby nieco inne od np. Hellbent.Przede wszystkim nieporównywalnie chętniej kręcą,czasem niemal wyprzedzając moje myśli... jadą jak normalna narta Allmountain,jednocześnie płynąc ponad nierównościami terenu.W ogóle nie czuć,że mamy do czynienia z czymś co ma 115mm pod butem!Boskie!!! Wracamy do rzeczywistości.Wreszcie jest tak jak miało być: słonecznie,ciepło i przyjemnie.Niestety dzień zbliża się ku końcowi.Co z tego,że teraz jest słonecznie,kiedy słońce znika za zboczem góry,a chmury rozchodząc się obniżają temperaturę?Miało być opalanko,a jest szybka obniżka temperatury. Wcześniej zdjęcia ze stoku: Zbiornik pusty,naśnieżania już pewnie nie będzie: Chciałoby się więcej,ale jakiś taki dzień... Pojeździłem,po testowałem,niedługo opiszę moje wrażenia. Piszą,że śniegu 60cm... W rzeczywistości 0-20cm i nic więcej!Niestety koniec bliski,choć przykro. Obawiam się,że to ostatni weekend we Wiśle na nartach. :sorrow: Na dziś tyle.Pozdrawiam!
    12 punktów
  2. Szwajcaria Bałtowska, świętokrzyskie - zamknięcie sezonu 2013/2014 Po wczorajszej wycieczce na Lubelszczyznę, do: 1. Kazimierza Dolnego nad Wisłą - relacja - http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=192821&viewfull=1#post192821 2. Słonecznej Parchatki - relacja - http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=192826&viewfull=1#post192826 dzisiaj postanowiłem zjawić się na ostatni dzień działania ośrodka narciarskiego w Szwajcarii Bałtowskiej. Z powodu pogody, warunków oraz pewnie powodów ekonomicznych - koniec ferii, mała ilość narciarzy - podjęto taką decyzję. Tydzień temu, było tu iście po szwajcarsku...twardo, sztruksik, słoneczko - po prostu piękne nartowanie (relacja: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=192098&viewfull=1#post192098). Poranek dzisiaj przywitał nas mgłą i temperaturą +1. Jedziemy obydwoje. Jest to ostatni nasz dzień na nartach przed wyjazdem do Austrii więc, trzeba poćwiczyć. Na miejscu jesteśmy przed otwarciem... ...i od razu zauważamy, że wiosna zbliża się olbrzymimi krokami - pszczoły już na kwiatkach: Znowu pierwsi na parkingu! Powoli się przebieramy i czekamy na otwarcie kas. Nim je otworzą - robię fotkę "skradzionej" z Jaworzyny Krynickiej gondolki: Jest zimno. Temperatura jest powyżej kreski, ale panująca wilgoć potęguje uczucie chłodu. Robimy małą rozgrzewkę. Nim dostaniemy nasze plastikowe karty rozmawiamy o zagospodarowaniu ośrodka i panującej tu czystości. Na każdym kroku kosze na śmieci, miłe oku tabliczki informacyjne, zadbane budynki, infrastruktura - Szwajcaria Bałtowska wyraźnie wyprzedza każdą konkurencję w Polsce - nie boję się użyć takiego stwierdzenia. Widok spod kasy na górkę z orczykami. Mgła. Jedziemy talerzykiem już parę minut przed godziną 9tą. Na szczycie widać, że w porównaniu do ubiegłego tygodnia ubyło bardzo dużo śniegu. Jest super miękko - czuć pod nartą brak mrozu. Nawet przejazd ratrakiem nie utwardził podłoża - jest równo, ale miękko i cukrowato. Widok na trasę łagodną: Stary, ostrzejszy zjazd przy talerzyku: Jak widać - góra ma mocne przetarcia. Do ziemi. Obsługa w trakcie jazdy narciarzy, szuflami starała się łatać dowiezionym przez skuter śniegiem, to i inne miejsca - ale to działanie nie było zbyt skuteczne. Jedziemy pod krzesło - ponieważ na naszych jasnych spodniach, talerzyki z mokrą, czarną gumą - zostawiają wyraźne brudne ślady. Dzwoni bumer. Trochę jestem zaskoczony, że tak rano...ciekawe, czy Andrju byłeś zaskoczony - że nartuję już? Rozmawiamy chwilę i widząc jakie są warunki - odradzam mu jazdę na narty w dniu dzisiejszym...a miał ochotę gdzieś wyskoczyć. Gadamy jeszcze kilka chwil na tematy organizacyjne związane z naszą wyprawą do Skiwelt i dalej kontynuujemy jazdę. W trakcie rozmowy telefonicznej robię fotkę początku najdłuższej, łagodnej trasy w ośrodku, której praktycznie nie ma. Jest błotko. Mgła z tej, bezdrzewnej strony ośrodka jest spora. Punktem, który pozwala aparatowi złapać ostrość jest moja "druga połówka": Główna trasa wygląda fatalnie. U góry śnieg z błotem i duże przetarcia - gdzieniegdzie również sporo drobnych kamyczków, żwiru. W trakcie jazdy tu, skupiamy się na tym, by nie popsuć nart. Stromy dół wygłaskany przez ratrak...miękki, ale jest jako tako - po japońsku. Narty się zapadają na takim podłożu. Tak jakby, mgła spulchniła powierzchnię. Jeździmy raz lewą, raz prawą stroną. Wąski pasek w snowparku i fragment przy jego końcu jest najlepszy - trochę lodu, którego dosyć dobrze trzymają się krawędzie. Niektóre "przeszkody" dla free stylowców stoją już całkiem na trawniku - śnieg całkowicie zniknął. Jeździmy nieśpiesznie i w takich warunkach ciężko się nawet rozgrzać. Przyjeżdża kumpel i po jednym zjeździe z nami, wraca do rodziny i postanawia zdjąć narty i całkowicie poświecić się nauce 4letniego synka na "oślej łączce". My "zsuwamy" się dalej. Jesteśmy świadkami dosyć dramatycznego upadku narciarza. Wyraźnie przytrzymało mu nartę na grząskim fragmencie stromego stoku. Wypadł z trasy, w prowizoryczne ogrodzenie z siatki, które ledwo co go wyłapało przed przepaścią sztucznego nasypu z głazami. ufff - metr dalej i byłoby nieszczęście... Zdecydowanie za słabe zabezpieczenia tej części górki! Skończyło się na strachu i super wysmarowanej błotem kurtce: Postanawiamy kończyć jazdę pod krzesłem - warunki robią się dramatyczne. Ostatnia fotka: Wracamy pod orczyk, wykonujemy dwa zjazdy i kończy się czas karnetów. Sezon narciarski w województwie świętokrzyskim dla nas dobiegł końca. Przy takiej pogodzie - nie przetrwa dłużej niż dwa tygodnie żaden ośrodek - nawet dla Telegrafu wieszczę szybki koniec. Wydaje się, że gdy wrócimy z Alp - warunki do jazdy na nartach w naszym kraju, mogą być jeszcze jedynie na Kasprowym - i tam mam nadzieję, że skończymy sezon w Polsce. Należy szukać innych wyzwań... ...jednym z nich, na wiosnę jest Iłżanka. Malutka mazowiecka, meandrująca między polami, lasami, urocza rzeczka. pozdrawiam marboru
    10 punktów
  3. Właśnie wróciliśmy z Ischgl. W głowie jeszcze kłębi się mnóstwo wrażeń, którymi chciałabym podzielić się z forumowiczami. Postaram się to opisać w kilku odcinkach. Zacznę nietypowo, od tematu samochodowego, bo miał on znaczny wpływ na przebieg wyjazdu. SAMOCHÓD I DOJAZD Po 50km trasy, Mszczonowie, w naszym VWPassat zapala się kontrolka świec żarowych, zaraz potem kontrolka spalin, wyświetla się komunikat o awarii, polecenie jazdy do warsztatu, samochód traci moc. Na prostej, z butem w podłodze, rozpędza się z trudem do 115km/h, pod górkę jest znacznie gorzej. Spotykamy się z resztą ekipy, dyskusja co robić, możemy jeszcze wrócić do domu i przepakować się w VWGolfa, ale raczej się nim nie zabierzemy. Mój mąż decyduje jechać dalej Passatem, podejrzewa, że awarię wywołało trefne paliwo. Po wyłączeniu i włączeniu silnika moc wraca, możemy jechać normalnie przez 20-30 minut, a potem znowu kicha. Nie ukrywam, że w życiu się tak nie stresowałam jadąc samochodem. Turlamy się przez Polskę, Czechy, w Austrii koło Wiednia samochód współpracuje, ale im dalej, im bardziej pofalowany krajobraz, tym gorzej, podjazdy pod długie góry to katorga. Zalanie lepszego paliwa w Austrii też w ogóle nie pomogło. Jakimś cudem, po zresetowaniu w okolicach Insbrucka jedziemy normalnie aż do Kappl, gdzie mamy kwaterę. Docieramy na miejsce w rekordowo długim czasie 16 godzin. Po przywitaniu z naszą gospodynią, pierwszą rzeczą, o którą pytam jest dobry warsztat samochodowy. Po 10 minutach nasza p.Elisabeth przychodzi z wydrukami i mapkami dojazdu do serwisu VW i innego lokalnego dobrego warsztatu. Wybieramy ten drugi, oddalony od nas o 10 minut jazdy, w poniedziałek po nartach odstawiamy samochód. We wtorek przed południem przez telefon otrzymuje pełną diagnozę: problemem nie było paliwo, padła tzw.gruszka tudzież sztanga turbiny, znamy koszt, decydujemy się na naprawę. W czwartek rano samochód jest gotowy do odbioru. Wszystko jest zrobione wzorcowo, pokazują nam starą, żużytą część, tłumaczą w czym był problem, wszystkie składowe naprawy wyszczególnione na fakturze. Sam warsztat czystością przypomina bardziej laboratorium. Dodam jeszcze, że koszt naprawy nie spowodował zawału serca. Tak więc jeśli kiedykolwiek jeszcze ma nam się popsuć samochód, tfu tfu, niech to się dzieje w Austrii. Droga powrotna to jazda jak na skrzydłach, choć początek też trudny. Zjazd z doliny Paznaun płynny, ale już kilkanaście kilometrów dalej Inntal Autobahn stoi w jednym wielkim korku. Ze zgrozą słuchamy wiadomości w radiu. W Zillertal korek do wjazdu na autostradę ma 15km i zaczyna się w Kaltenbach, ciężko też w dolinie Oetz. Dziennikarze mówią, że pod względem korków to najcięższy dzień w Tyrolu w całym sezonie. Luzuje się kilkanaście kilometrów przed rozjazdem na Monachium, Salzburg. Przez korek jesteśmy godzinę w plecy, ale reszta drogi upływa bezproblemowo i po 14 godzinach jesteśmy w domu. POGODA Napiszę krótko: Rewelacja!!! Pierwszy raz od kiedy jeździmy do Austrii mamy codziennie piękną, słoneczną pogodę. Pierwsze dwa dni są bardzo ciepłe, potem przychodzi ochłodzenie, w środę dość mocno wieje, ale aż do piątku 80-90% jazdy jest w pełnym słońcu. Wracamy z bardzo intensywną opalenizną :happy: Następne odcinki relacji będą już bardziej narciarskie :wink:
    8 punktów
  4. ISCHGL - INFRASTRUKTURA Szczerze mówiąc, do ostatniego dnia plułam sobie w brodę, że jedziemy do Ischgl w wysokim sezonie, tym bardziej, że na tym forum wielokrotnie Ischgl było porównywane do Białki. Po zatłoczonym w niedzielę Kappl, spodziewałam się poniedziałkowego Armagedonu w Ischgl, tym bardziej, że pogoda nadal była idealna. Okazało się, że nasze obawy były nieuzasadnione. Imponująca infrastruktura bardzo skutecznie rozwozi narciarzy do różnych części ośrodka. Przeważają szybkie krzesła: szóstki, ósemki, lekko korkują się czwórki oznaczone symbolami N2 i N4. Codziennie bardzo śmieszyła mnie sytuacja przy dolnej stacji gondoli Paradatschbahn. Ta stara, 4-osobowa gondola, po 9 się korkowała. Tymczasem 100 metrów wyżej na bieżąco, bez kolejek, zabierała narciarzy Fimba - nowoczesna 8 osobowa gondola. Widocznie narciarze to społeczność leniwa i wolą gnieść się w kolejce, niż podejść kawałeczek pod górkę:wink:. W przyszłym roku narciarze dostaną kolejny zastrzyk komfortu, bo gondola Paradatsch zostanie zastąpiona meganowoczesnymi 28-osobowymi wagonikami. Po południu najczęściej zjeżdżaliśmy do dołu 24-osobowymi gondolami Silvrettabahn. Miałam wrażenie, że w Ischgl wszystko robione jest tak aby było szybko i wygodnie, a narciarz nie miał wyrzutów, że zapłacił tak wysoką sumę za skipass. Pisząc o infrastrukturze nie sposób nie wspomnieć o imponującej kolei Piz Val Gronda. Ten 150-osobowy wagon z ogromną prędkością wywozi narciarzy na wysokość ponad 2800m. Może zabrzmi to pompatycznie, ale ten wjazd uświadomił mi potęgę ludzkiej inżynierii i to jak można w mądry sposób współistnieć z dziką przyrodą. Zjazd trasą 42 w dół to kontemplacja potęgi gór i wszechogarniająca cisza. Dla mnie było to piękne przeżycie prawie "metafizyczne", szkoda tylko, że trasa kończy się baaaaaardzo długim wypłaszczeniem i trzeba iść w ślad Justyny Kowalczyk :smile:
    8 punktów
  5. Wisła cz.1 Zbliżał się weekend,pogoda miała być piękna,zaplanowałem sobie wreszcie cały dzień na nartach,bo dotychczas jeździłem "na pół gwizdka".Miałem też zadanie specjalne,znaczy się przetestować nowy nabytek.Ponieważ te narty nie lubią raczej twardego podłoża,do tego najbardziej odpowiadający mi stok z tych działających,karnet ośmiogodzinny ma jedynie od 13.00 (why???) ,a jeszcze potrzebny był serwis,więc miałem rozpocząć jazdę po południu. Ale zacznijmy od początku.Dotarły do mnie upragnione nartki,ale wymagały gruntownego serwisu.Zadzwoniłem tradycyjnie do Szafrańskiego i spytałem,czy jest szansa żeby mi je zrobili do 12-ej w sobotę?Odpowiedź była twierdząca,więc szybciutko zapakowałem sprzęt do auta.Pomyślałem o wszystkim,tylko nie o jednym - zabrać buta!Ale co tam,zawsze samemu ustawiałem wiązanie i siłę wypięcia,więc czemu nie tym razem? Następnego dnia,tuż przed 12 odbieram pięknie zrobione nartki i cisnę na Wisłę.Po drodze przypominam sobie,że nie zabrałem ze sobą żadnego śrubokręta.Zatrzymuję się na stacji,szukam po półkach,ale nie znajduję.Miły pan z obsługi mówi,że może mi pożyczyć.Ściągam narty na trawnik i zaczynam grzebać.Kombinuję,a tu tył wiązania wyjeżdża!Robię jeszcze parę przymiarek i okazuję się,że zakres regulacji jest za mały!W tym czasie słońce operuję niemiłosiernie,a ja już czuję nosem,że dzisiejszy wyjazd będzie zupełnie inaczej wyglądał niż bym chciał.Oddaje śrubokręty,pakuję narty i dalej w stronę Nowej Osady.Tak swoją drogą dojazd o tej porze to koszmar!Cała masa samochodowych spacerowiczów,którzy nawet do wyprzedzenia rowerzysty przymierzają się niemal pół życia... Parkuję przed serwisem,do którego od razu zmierzam.Niestety tutaj zimny prysznic: na miejscu tego mi nie zrobią,trzeba wiercić nowe otwory.Polecono mi pewien serwis w Czarnym,więc szybciutko się tam udałem.Trochę już nadzieja prysnęła,ale jest szansa.Panowie przyjmują narty i wyznaczają termin "do dwóch godzin".No dobra,jest przynajmniej "punkt zaczepienia"... Mam dwie godziny i co tu robić?Jadę pod Cieńków,żeby zbadać co tam słychać.Nie spieszę się,wiem już,że dzisiaj się nie poopalam,a i karnet trzeba dobrze przemyśleć.Mam czas.Najpierw udaję się pod Cieńków i parę fotek: Nie wiem na ile oddają to zdjęcia,ale nie wygląda to dobrze!Ludzi mało,ale warunki racze odstraszają.Trzeba na pewno szukać sobie własnego toru jazdy.Dale idę na Klepki,ale już z daleka widać mizerię: Przynajmniej jedno już wiem: dziś tu nie zawitam!Ale mam większy problem.Minęło dopiero pół godziny i co ja mam robić?Przypomniałem sobie o ścieżce wzdłuż rz.Wisły.Udaję się więc w stronę Skoczni narciarskiej,dość klimatyczny spacerek.Ale ledwie go zacząłem,a już przyszedł SMS,że nartki gotowe do odebrania!W tym momęcie pomyślałem,że może jednak ten dzień nie będzie taki beznadziejny?Szybko do autka,odbieram narty i na Nową Osadę.W tym miejscu chciałbym pozdrowić serwis z Wisły Czarnego "Sport-Ren Wisła",którzy uratowali mi dzisiejszy wyjazd!Tutaj jeszcze wspomnę,że te nartki wszędzie wzbudzają zainteresowanie i emocje większe niż bym się spodziewał.Zostałem "podejrzany" o skoki z helikoptera czy niebezpieczne wyprawy wspinaczkowe... Zanim przejdę do Nowej Osady,jeszcze parę fotek z innych stoków.Na początek Stożek - nie wygląda najlepiej: Siglany - tu już zamknęli i się nie dziwię Kiczera też stoi: Wiem już wszystko,nie byłem jedynie pod Soszowem,ale tam działa jedynie jedna trasa mało ciekawa. Wybrałem więc Nową Osadę - jakoś najbliżej mi do niej było,kiedy wróciłem z Alta Badii,choć oczywiście robienie takich porównań nie ma sensu... :stupid:
    8 punktów
  6. KAPPL, Polecam Kappl jako miejsce zakwaterowania. Jest zdecydowanie taniej niż w Ischgl, mniej zgiełkliwie, ciszej. Znaleźć tam można wszystko: sklepy, wypożyczalnie, restauracje. My mieszkaliśmy przy Silvretta Bundesstrasse, dosłownie przed drzwiami mieliśmy przystanek skibusa. Skibusy w Paznauntal to w większości komfortowe autokary, świetne o ile ma się miejsce siedzące. My ruszaliśmy odjeżdżaliśmy codziennie 8.10-8.20 i zawsze mieliśmy miejsca siedzące, podróż do Ischgl zajmowała około 15 minut. Przed 9 było też jeszcze dużo miejsc na parkingach więc ci, którzy jeździli do Ischgl samochodem, też nie mieli problemu. Samo Ischgl jest naszpikowane pięknymi hotelami i pensjonatami, dedykowane raczej klientom z grubszym portfelem. Przy głównym deptaku można znaleźć sporo knajp i różnej maści butików. Miłośnicy dyskotek też znajdą tam coś dla siebie. Pod Paradatschbahn od popołudnia trwa disco z atrakcjami w postaci półnagich dziewczyn tańczących na barze. My jeździmy grupą rodzinno-przyjacielską z dziećmi więc nasze apres ski to scrable ew.granie w tysiąca:wink: NARTY KAPPL W niedzielę zaczęliśmy jazdę od Kappl. Po pierwsze dlatego, że mieszkaliśmy 400m od kolejki i szkoda było nie zobaczyć tego ośrodka, a po drugie mieliśmy ze sobą rodzinę początkujących narciarzy więc woleliśmy rozpocząć w mniejszym ośrodku. W moim odczuciu to jest właśnie taki ośrodek na 1 dzień. Zaletą jest południowa ekspozycja stoków, co przy ładnej pogodzie pozwala cały czas jeździć w słońcu. Nam trafiła się przepiękna pogoda, która ściągnęła chyba rekordowe tłumy do tego małego ośrodka. Dużym minusem jest oldschoolowa i mało przepustowa, 4-osobowa gondola Diasbahn. O 9 rano oznaczało to ok.15 minut oczekiwania. Warunki śniegowe na górze, zarówno w Kappl jak i Ischgl, doskonałe, śniegu pod dostatkiem. W Kappl podobały nam się najmniej oblegane czarne trasy nr 8 i 10, obie o fajnym nachyleniu, niezbyt wymagające. Przyjemny też był zjazd bardzo długą czerwoną 9, ale tutaj mało czytelny jest przejazd do górnej stacji kolejki (trzeba wsiąść na wyciąg Gongall) i skończyło się niechcianym zjazdem do doliny, mało przyjemnym, bo w ten ciepły dzień jazda do dołu była taplaniem się w głębokiej śniegowej breji. Nasi początkujący przyjaciele zdobywali szlify na niebieskiej 1 i 11, niebieska 5 jest mało interesująca, w większości jest to zjazd półką. Podsumowując, Kappl to przyjemny ośrodek na 1 dzień, niekoniecznie gotowy na najazd hordy Tyrolczyków i turystów różnych nacji.
    7 punktów
  7. Narciarski tandem Dwóch panów urządziło sobie taką zabawę i nawet im to szło!Prędkości też niezłe! :biggrin: :applause: bliżej: czasami nartki dęba stają:
    4 punkty
  8. Jak to jak?? Najstarszą znaną metodą
    3 punkty
  9. Niestety potwierdziły się Wasze słowa :-( Górne czerwone partie były nie do jeżdżenia przez mgłę i miejscami pojawiające się kamyczki . A cała reszta bardzo szybko nie wytrzymała chyba temperatury (chociaż termometry wskazywały raczej minus) + ogromu ludzi. Autokar podwoził i odbierał nas pod LUCKY więc siłą rzeczy trzeba było wracać trasą nr 5 i 14 a one mimo, że płaskie to i tak były wymuldowane nierzadko na 50cm. Na czerwonych równie słabo. Jedyna sensowna czyt. bez muld trasa to trasa nr. 10 ale już np. czerwony fragment 10a był zmuldzony...tyle, że 10 jest płaska. Więc winić za warunki można chyba jedynie MŚ Juniorów ;-)
    3 punkty
  10. Johny, niż dokonczysz -ja tez byłem dzisiaj na Nowej Osadzie..... Oddałem dzieciarnie w profesjonalne ręce i całkiem, pośmigałem. Zero kolejek o 9.00 , zero o 11.00 i zero o 13.00 . Stok jak na prawie 10 stopni całkiem całkiem. Wokół ludzie na rowerach sie pojawili. Pojezdzilem całkiem fajnie, wystarczy sie przełamać. Po prostu warunki teraz są jak zeszłego roku końcem kwietnia -tyle. Szkoda narzekać, trzeba działać, warunki są jakie są - to oczywiście do malkontentów :angel: Ciekaw jestem tych nowych Twoich nart, co to za cudo?
    3 punkty
  11. Dzisiejszy poranek zapowiadal sie obiecujaco pobudka 6:40 pogoda za oknem byla ok: Technologie nie znane masowo w Polsce ulatwiaja zycie: Warunki sniegowe genialne ,nie dziwie sie ze ten osrodek konczy sezon w weekend majowy, moze w samym Solden sniegu jest malo to od poziomu 1500 metrow jest go naprawde duzo i to naturalnego: Z rana wyzej bylo duzo chmur na trasach kilka centymetrow swiezego puchu: Pozniej ponizej 2600 pogoda sie poprawila jednak jazda na lodowcu byla mozliwa wylacznie w chmurach wiec sobie darowalem.Ludzi jest duzo, ale nie ma kolejek glowny ruch koncentruje sie na Giggijochu i ich niebieskich trasach o 15 na czarnej 25 i czerwonej 19 byl nadal sztruks !!!!Najwieksza zaobserwowana kolejka na laczniku giggjocha z gaislachkogl : Statystycznie kilometrow zrobilem niewiele jak na te warunki .... 57 , ale moze dlatego ze robilem kolko tras 14/19/15 do konca jazdy w stanie idealnym :eek:Mieszkam na wysokosci 1000 metrow (Hubben) od 18...... sypie snieg , wiec jutro bedzie wesolo :redface:Na koniec kilka zdjec:
    3 punkty
  12. Według oficjalnych doniesień na rozpoczynających się w poniedziałek zawodach mają wystartować reprezentanci Polski na zimowych IO Sochi 2014 - dotychczasowy czterokrotny Akademicki Mistrz Polski Mateusz Garniewicz oraz sklasyfikowany na 23 miejscu w olimpijskim slalomie Michał Jasiczek. Prawdopodobnie na AMPach wystartuje także Paweł Starzyk - brązowy medalista Mistrzostw Polski seniorów, kilkukrotny triumfator tegorocznych zawodów FIS (będących "zapleczem" Pucharu Świata). Jeśli Panowie zdecydują się na start, będą to bez wątpienia najsilniejsze AMPy w narciarstwie alpejskim w historii. Jeśli choroba uniemożliwi mi wyjazd (aktualnie wszystko na to wskazuje :sorrow:), to będę na bieżąco Was o wszystkim tutaj informował. Jeśli jednak uda mi się pojechać, to po powrocie zamieszczę jakąś większą relację.
    2 punkty
  13. Jak dzis obudzilem sie i spojrzalem za okno wiedzialem ze lampy i sztruksu nie bedzie:[ATTACH=CONFIG]14379[/ATTACH]Wiec na luzie pojechalem pod gigjocha na 9:30 dostalem szoku .... Kolejka byla mega, a na gorze wiekszosc tras zamknietych: Miejscami wygladalo to jak w bialce... : Pozniej pogoda lekko sie ogarnela ale do konca dnia , bez kolejek sytuacja na stoku byla dramatem: Mam nadzieje ze jutro przestanie sypac i da sie konkretnie pojezdzic
    2 punkty
  14. Też odnoszę takie wrażenie, tyle że nie z powodu warunków, a z powodu braku chętnych na narty [sic!]. Ostatnio regularnie pojawiam się na Chełmie w Myślenicach i na Polczakówce w Rabce. W tym pierwszym przypadku na tygodniu z reguły po godzinie 17tej. Stok o jakiejś już tam długości i nachyleniu (zwłaszcza w porównaniu do wielu podhalańskich) położony w aglomeracji krakowskiej (dojazd z okolic rynku Krk 35-45 minut) z niemałą ilością śniegu i jak do tej pory nie spotkałem tam więcej niż 30 osób, a ostatnio jest ich coraz mniej. Polczakówka to kolejny ewenement - świetny stok slalomowy z punktu widzenia konfiguracji jak i położenia orczyka, który w stosunku do wcześniejszych lat, znacznie poprawił śnieżenie (białego też tam nie mało) jak i przygotowanie trasy oraz zaplecze. Może nieco krótki, ale z pewnością nie za krótki, zwłaszcza na potrzeby szkoleniowe. Dzisiaj byłem tam od 14tej do 17tej. Niedziela, piękny słoneczny dzień Po 15:30 dwie osoby na stoku !
    2 punkty
  15. Witam tak jak objęcałem podzielę się swoimi spostrzezeniami Wyjazd wyskoczył spontanicznie bo w wypdł ktoś z grupy i udało mi się wskoczyć na to miejsce Mieszkamy w HUben kawałek za LAngenfeld , do przystanku skibusa ok 100 m, domek dla 14 osób w cenie 1400e, ta jak na tę porę cena całkiem przyzwoita. 1.dzień - Ruszam skibusem 7.47 pod gondolką jestem 8.02 - słoneczko świeci lekki mrozek Warunki o jakich marzy się każdemu narciarzowi a deskarzą zwłaszcza , po wyratrakowaniu spadł świeży opada śniegu który pięknie się cieło gdy były pustki na stoku , minusem takich warunków to iż w wielu miejscach się zmuldziło okropnie , jazda na sam dół bez sensu , kasza i cukier ale góra super. 2. Dzień - wyruszam tak samo , pogoda cudo , trasy rewelacja Ludzi rano mało , potem odbijają i miejscami tłoczno ale ja staram się podążać odwrotnie niż pedzacy tłum Te dwa dni poswiecilem na Giggijoch i lodowiec , moja opinia o trasach jest taka iż każdy początkujący i jeżdżący lepiej znajdzie tu swoje miejsce Mi najbardziej podoba się 11 czerwona i 14 czarna która ma jakby dwa oblicza to pod ławką gdzie powinna być czerwona oraz najbardziej położona na prawo gdzie prawie nikt nie jeździ bo kawałek ścianki i ludzie rezygnują . 3. Dzień wyjazd do Obergurgl co dalej zwany będzie GUrgl Ruszam 7.09 i w Gurglach jesteśmy pod wyciągiem jesteśmy przed 8.00 a tu niemiła niespodzianka , wyciągi ruszają dopiero od 9.00 Trudno idziemy na kawę i czekamy , 8.48 otworzyli i jazda Pogoda cud miód malina , lekki mrozek śnieg bajka trasy super Startujemy z centrum gondolką na sama górę i jazda 1 czerwona plus 17 i 16 Jazda bez trzymanki nikogo na trasach nie widać Obje góry w Obergurgl godne polecenia , po 12 zmiana i jedziemy top-express do Hoch Tam troszkę wiecej ludzi ale można znaleść samotne trasy , mi najfajniej jechało się z dołu gondolką na górę tam 26 niebieska do gondolki gdzie ciagle jechałem sam która prowadziła do trasy 28 No i jazda 28 czerwona kawałek niebieska i 25 czerwona na sam dół ( polecam taką kombinacje ) Na trasach warunki do samego końca super Orczyki sobie odpuscilem Cały ośrodek biorąc pod uwagę trasy , przygotowanie , widoki , wyciągi jak dla mnie czołówka alpejska a mniejsza ilośc ludzi powoduje iż lepiej się tam jeździ niż w SOlden ( jak dla mnie ) Zdjęcia po powrocie Cd. Nastąpi
    1 punkt
  16. Arbitra nie spotkalem, ale trudno sie znalezc w takim osrodku bez telefonu :tongue:W Solden jestem kolejny raz , ten osrodek mi zdecydowanie pasuje.Dzien rozpoczal sie intensywnie pobudka o 4 rano o 5:15 melduje sie na lotnisku w Warszawie lece do Monachium 6:25 O 8 jestem w Monachium 8:30 ruszam wypozyczonym autem w kierunku Solden do pokonania jest 300 km ,nie ma korkow jedzie sie dobrze o 11:45 jestem na miejscu.... Na dole jest malo sniegu: Trafilem na piekna pogode ( na dole +4 na gorze -5/10 oraz otwarte wszystkie trasy oraz przez caly dzien lampa ): O dziwo nawet trasy schodzace do samego centrum sa bardzo solidnie nasniezone: Przez pospiech zapomnialem telefonu wiec wrazenia z jazdy opisze jutro wraz ze zdjeciami.Ps: ehh polskie znaki zostawilem w domu taka niestety to zabawka :angry:
    1 punkt
  17. Jeśli masz ambicję startowania w Pucharze Polski lub PŚ to na te kąty, które podałeś. Jeśli jednak treningi to nie ma co się bawić w "strefy aktywne" i na całej długości nałóż jeden kąt 0,5 ;-) pozdravka
    1 punkt
  18. nowy targ długa polana 01.03w związku z ogólnym pesymizmem w tym temacie ...wrzucam fotki z długiej polany z soboty.byłem tam pierwszy raz i moje odczucia są bardzo pozytywne. tak, jak mówią: dobry, północny stok szkoleniowy. dobrze zrobiony i śniegu pod dostatkiem. rano (w okolicach godz. 8) było na prawdę b.twardo i szybko i tak generalnie zostało prawie do 12. na ich stronie podają, że długość: 450m, różnica wysokości: 90m.
    1 punkt
  19. ISCHGL - TRASY Moi przyjaciele nazwali Ischgl "kombinatem" i pewnie coś w tym jest. Ośrodek imponuje mnogością tras i wyciągów rozchodzących się w każdym możliwym kierunku. Przeważają trasy bardzo szerokie, pewnie dlatego też nie odczuwa się na nich obecności wielu narciarzy. Punktem zbornym jest sławny Idalp. Tam raczej nie jeździliśmy, bo rano trasy były w cieniu, a po południu mocno już zmuldzone. My podróżowaliśmy to w lewo, to w prawo, to poniżej... Rejs po ośrodku zaczęliśmy od przepięcia się na lewą, szwajcarską stronę, której punktem centralnym jest Alp Trida. Na Alp Trida z Idalpu prowadzą szerokie niebieskie trasy 62,63, idealne do nauki. My spędzilliśmy dużo czasu na czerwonych trasach 65,67 i oraz położonych nieco dalej 66,76 i 68. Po przeciwnej stronie Alp Trida znajdują się fajna, ale krótka trasa 69. Tam minęły nam dwa dni. Następnie wybraliśmy się na prawą stronę ośrodka. Najpierw wjechaliśmy na szczyt Palinkopf, skąd startuje bardzo długa czerwona trasa nr 40. Bardzo przypadły nam też do gustu czarne trasy 34 i 35, a także krótsze czerwone 30 i 31. Ponieważ lubimy powtarzać trasy, które nam się podobają, spędziliśmy tak dwa dni. Ostatni, piąty dzień w Ischgl, to było tzw. "the best of" oraz wizyta w szwajcarskim Samnaun i okazało się, że na część tras niestety nie starczyło czasu. Nie wymieniłam tutaj wszystkich odwiedzonych miejsc, ale szacuję, że udało nam się przejechać ok 2/3 wszystkich tras.
    1 punkt
  20. ...robić sam na nartach :eek: [video=youtube;QdqB_8o2gFc]
    1 punkt
  21. zwykły "łamany w tył". Słabe gaszenie. Nota 3,5 max. pozdr. jahu
    1 punkt
  22. To jeszcze wracając do tematu tripadvisora... może źródło niezbyt wiarygodne ale wprost napisane o opiniach: http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,15536442,_Tu_niech_pan_palme_dorobi__a_hydrant_w_zamian_wymazac__.html?as=1 Na dole pierwszej strony artykułu są zdjęcia z Grand Bahia Principe -> żadne nie jest prawdziwe. Byłem w listopadzie Dokładnie trzeba z nich średnią wyciągnąć.
    1 punkt
  23. Kuruj się ROCH :laughing: Ja, wczoraj na treningu jeździłem z chłopakami z AMP. Mnie niestety nie będzie. Od czwartku mam branżówkę na Kasprowym.
    1 punkt
  24. Widzę,że chyba wszędzie sezon dobiega końca. Może jeszcze coś sypnie w połowie marca,ale jakoś mało we mnie optymizmu. Nie będzie nart w krótkich spodenkach... :sorrow: Bardzo fajna relacja,jak zwykle z resztą! Tym fajniej czytać i oglądać,kiedy ostatnio w ogóle posucha w tym wątku.
    1 punkt
  25. Myślę, że p.e.t.e ma rację... Jak tylko przeczytałem Twojego posta, to właśnie o tym pomyślałem. Wrzuciłem to, co napisałeś w googla i niestety, ale przez pierwszych kilka stron nic ciekawego nie wyskoczyło, więc myślę, że to potwierdza tezę stawianą przez nas. Pamiętam, jak w go sporcie były "atomiki bodego millera" z jego autografem na piętce za 1700 zł...
    1 punkt
  26. Wygląda na to, że SC została odwołana a odbędzie się tylko zjazd ( zamiast tego wczorajszego). O ile oczywiście mgła pozwoli. Na razie przesunięto rozpoczęcie konkurencji na 12:30.
    1 punkt
  27. Wygląda jak Rossignol Zenith Carbon z przed kilku sezonów. To pewnie model produkowany na jakąś sieciówkę.
    1 punkt
  28. Nazwa sugeruje produkcję poza katalogową dla sieci typu Makro, Selgros, IS. Więc pewnie raczej nic rewelacyjnego. Nic nie wskazuje, żeby to była narta z rdzeniem, tylko raczej podstawowa konstrukcja sandwich. Ale mogę się mylić i to tylko moja opinia.
    1 punkt
  29. Śliczna ta nartka Maciek…aż szkoda, że nie dasz się skusić na tygodniowe alpejskie testy. Dzięki za super relacje. Z tego co widać w Beskidach gorzej niż na nizinach.
    1 punkt
  30. Na pocieszenie i na koniec ostatków na Lubelszczyźnie - Parchatka Ponieważ czas miałem dobry, Słońce wyszło na dobre świecąc mocno - postanowiłem kontynuować wiosenne nartowanie. A ponieważ, po drodze do domu, mam stację narciarską Parchatka: http://www.parchatka.pl/ tam się właśnie udaję. Kupuję karnet tylko na godzinę (20zł), bo przecież jeszcze muszę kupić bilety do kina na wieczór i zrobić zakupy weekendowe do domu. Na pierwszy rzut oka - pokrywa sztucznego śniegu jest tutaj dużo lepsza niż w Kazimierzu. Co najmniej 30cm i zero przetarć, przetopów, czy innych ubytków. Ośrodek zaczął pracę 23 stycznia...ciekawe, czy przetrwa pełne, równe dwa miesiące? Klimacik również tutaj jest. Kasa biletowa, wypożyczalnia i serwis mieszczą się w ładniusim budynku z drewna: Narciarzy jest kilku w ośrodku. Czynny jest jeden wyciąg, a kolejek praktycznie przy bramkach nie ma. Czynne jest od 9tej, więc jestem jakieś półtorej godziny po otwarciu. Płaski początek ostrzejszego i węższego zjazdu jest już poważnie cukrowaty... ...ale za to, po tej stronie nie jeździ nikt... ...w szpalerze drzew, gdzie utrzymuje się cień, stok jest w doskonałej formie - sztruksik: Super fajnie!!! Banan pokazuje się na twarzy i bardzo pozytywne zaskoczenie warunkami. Nie pozostaje nic innego, jak tylko korzystać, korzystać, korzystać... Na górze odpowiedź, skąd tyle śniegu na trasach - prawie pusty zbiornik na wodę do naśnieżania: Nie pozostaje nic innego jak przetestować łagodniejszą, szerszą część Parchatki. Praktycznie wszyscy, którzy są w ośrodku jeżdżą tą stroną. Kilku instruktorów i początkujących, dzieci. Ta górka, jest nieco już sfatygowana nierównościami i ciężkim, mokrym śniegiem. Końcówka, to ostry skręt w lewo... Część stoku jest ogrodzona. Ustawiony jest króciutki slalom... ...bo ma się zacząć jakaś impreza Radia Lublin. Namiot rozstawiony, muzyka gra...i pustka. Może wszyscy "imprezowicze" skryli się z boku w karczmie? Karczma Parchatka - to klimatyczna, górska knajpa z pysznym jedzeniem i piwkiem. Godzinka szybko mija. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ilością śniegu i warunkami w Ośrodku. Ile będzie czynna stacja? Na ile słonecznych i ciepłych dni to starczy? Przekonam się po powrocie z Regionu All Star Card, w który za tydzień się zapuszczam na 7 dni. Co będzie po powrocie na Lubelszczyźnie? Myślę, że jest cień szansy na przetrwanie - warunek: nocne, poranne przymrozki. Kończę narciarskie Ostatki na wschodnim brzegu Wisły... Piękna ta, "Nasza Królowa Rzek" - Wisła. Aura sprzyja, w oddali kajakarze... ...a w mojej głowie pojawiają się pomysły - nowe cele i wyzwania. ...ale to już inny temat, na inny wątek, w zupełnie innym miejscu na forum. pozdrowienia narciarskie z nizin dla Skionlinowców marboru
    1 punkt
  31. Ostatki na lubelszczyźnie Plan na początek weekendu był jasny - ostatki na Lubelszczyźnie. Wybór miejsca nartowania prosty. Jadę tam gdzie otwierają najwcześniej...więc? Ponownie Stacja Kazimierz Dolny nad Wisłą - zbiórka, 8 rano. Pobudka o 6stej i...? Kto rano wstaje - ten robi śniadanie dla wszystkich... Pyszne kanapeczki z szyneczką czosnkową dla zdrowotności... i szybko wrzucam narty do auta - jadę. W nocy, niestety nie było przymrozku - szyby w aucie mokre, a termometr wskazuje +3. Droga mija nie wiadomo kiedy. Jestem na miejscu o czasie, bez zwłoki kupuję karnecik. Na otwarciu kilka samochodów - pusto na parkingu. Knajpka też dziwnie wygląda bez nazwy... ...przypomnę, że w zeszłym roku, znajdował się na niej bardzo fajny szyld z napisem "Bar pod psem". W dolinie roznosi się zapach palonego ogniska - to chyba ten dym powoduje, że czuje się tutaj klimat... Zakładam narty - na dole choć fajnie wyratrakowane, to miękko. To skutek braku przymrozka. Dół, choć miejscami z brudnym śniegiem wygląda ok. Powoli wstaje słonko - środek ostrzejszej trasy, również wygląda przyzwoicie: Jestem na górze... ...i tu - dramat. Czerwona 1dynka startuje minimalną ilością śniegu...to są absolutnie reszteczki... Przemykam uważając na narty i w dół. Uważam, bo jest cukrowo. Po lewej stronie, przy wyciągu jest sztruksik i odpowiednia ilość śniegu do tego, by wykonać kilka skrętów. Wracam z powrotem, do tego samego orczyka, by sprawdzić prawą stronę i się trochę rozgrzać. Ze szczytu widzę ekipę, która łata zamkniętą pierwszą część trasy - tylko po co, skoro jest zamknięta, a to co na niej widać, to jedynie trochę błotka z cukrem? Przenoszę się na drugą część ośrodka. Tutaj na pierwszy rzut oka widać, że jest dużo lepiej - więcej śniegu. Uruchomiony jest jeden z dwóch wyciągów. Jadę w górę, a za mną podąża górą, na skuterze ekipa przenosząca śnieg z miejsca - na miejsce. Czegoś jednak nie rozumiem? Śnieg ściągany jest z trasy, połączenia głównego stoku z "jarem" i transportowany na nieczynny górny fragment 1ki - której jak widać z powyższego zdjęcia - nie da się już połatać. Jeżdżę godzinkę uważając, by w miękkim nie złapało mi narty. Jest ciepło... ...na oko, po tym jak wyszło Słońce +10. Śnieg się topi w oczach. Najmniejsza ilość pod wyciągiem - są miejsca, w których by nie szorować po błotku trzeba podnieść w górę jedną nogę. Najlepsze - lodowe warunki są w "jarze". Bardzo fajna ta nowa trasa. Dzisiaj w narciarskie ostatki, jedynie tutaj są znośne warunki - jest twardo i lodowato, szybko. Krótki skręt, krawędzie się pięknie wbijają i jazda taka jak lubię. Przy połączeniu wąskiego gardła, z podstawową trasą ośrodka, trzeba uważać - wjeżdża się z lodu w cukier. Konsystencja podłoża diametralnie inna i następuje mocne zwolnienie przy wjeździe na miękkie. Szybko mijają dwie godziny. W lesie słychać ptactwo - odgłosy są iście wiosenne, radosne. Przez chwilę daje o sobie znać dzięcioł. Przybywa narciarzy, a wszyscy jakoś tak leniwo, powoli jeżdżą...cóż - to przecież wiosenne ostatki. Piękne, bo słoneczne. Kończę po 10siątej, zwijam się szybko i ruszam. Zajeżdżam jeszcze nad Wisłę, by zrobić fotkę Płaskowyżu Nałęczowskiego (po lewej stronie, w oddali, schowana w dolinie znajduje się stacja narciarska Kazimierz) na tle Królowej polskich rzek. Myślę, że miejsce, z którego wyjechałem zakończy sezon narciarski jutro.
    1 punkt
  32. Nie daj Chryste Panie żeby ta olimpiada odbyła się w Polsce! Nie, nie dlatego że jestem przeciwny olimpiadom, ale dlatego że jestem obywatelem biednego kraju! Zupełnie tak samo jak o tej olimpiadzie nie marzę o nowym BMW X5 na raty! Mam po prostu wyobrażnię i twardo stąpam po ziemi! Ale kilku mechaników od BMW by się cieszyło, tak jak dealer i bank!:smile:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...