Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      1 110


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. Torres

    Torres

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      510


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2014 w Odpowiedzi

  1. Rohacze 23.03.2014Razem z Nurkiem zameldowaliśmy się na parkingu o 8-ej rano . Pogoda "połowicznie" dobra , tzn. słoneczko , ale bardzo ciepło , w nocy brak mrozu spowodował , że trasy pomimo ratrakowania były bardzo miękkie . Karnet na 4 godziny 18 Eu + 3 Eu kaucji za plastik . Można płacić w złotówkach , dzisiejszy przelicznik : 1Eu=4,40zł .Wyciągi ruszyły o 8,30 , pierwsza godzina jazda w słońcu , potem zaczęło się chmurzyć , a po 11-ej straszyć deszczem .Sztruks na trasach , z racji temperatury b.szybko zniknął , a potem to już takie późnowiosenne nartowanie . Trzeba było uważać na szare połacie b.mokrego śniegu , bo jak się na to wjechało , to dosłownie wyrywało z butów . Ogólnie dzień jak zwykle udany . Poniżej kilka fotek :
    9 punktów
  2. Kilka fotek, pisać nie ma co, jedynie to że tłumy na trasach są nie do wytrzymania :tongue:
    8 punktów
  3. Chopok 21-22.03.14Dzień 2 -czyli sobotaPrzyjechaliśmy na 8:15. Do kasy, karnety i w górę.Pogoda - słonecznie, ciepło i przy dolnej stacji Lucky bezwietrznie, wyżej podobno wieje ale nie tak jak w piątek czyli zapowiada się "jarna łyżowaczka" :smile:Na wyciągu oddzwaniam do Tadka gdzie mam ich szukać ...Są przy górnej stacji Lucky i czekają na nas uprawiając rozgrzewkę : a tutaj połączone siły forumowe ( niestety nie całe) Żeby nie przynudzać - zjazd na Zahradku potem do góry na Priehybę i rozgrzewkowy 1 zjazd Protektarską bo mamy w planie śmignąć na Południe gdzie w piątek nie byliśmy.Szybki wyjazd na szczyt, wieje ale dużo słabiej niż wczoraj, ustawiamy się na 33a - już z góry fajnie to wygląda. Zjeżdżamy jest miękko ale śnieg szybki,nośny u wszystkich "banan" na twarzy ... to je to, trawersem do gondoli i jedziemy jeszcze raz -tak się wszyscy skupili na jeździe że chyba nikt nie zrobił zdjęć z trasy sorry ale piękne wiosenne nartowanie. Potem jedziemy na Północ, tam się rozdzielamy. Tadek z ekipą robią zdjęcia przy Rotundzie a my zjeżdżamy 11a w dół, jest szybko i twardo dopiero na Rovnej Holi zaczyna puszczać. Jedziemy trawersem na Priehybę a potem na coś chłodnego do baru na Jasnej.Na Majstrovskiej niestety znowu zawody i dostępna jest tylko jej górna część: Postanowiliśmy pojeździć trochę poza trasą nr 1 tutaj parę zdjęć z tego odcinka z widokami na free zone; Ponieważ zawody jakoś nie chciały się skończyć a nam nogi powoli wymiękały postanawiamy się pożegnać z Chopokiem. Ostatnie foto i fruu na dół 11a a potem 5 czyli turystyczną na parking przy dolnej stacji Lucky.Tam spotykamy część ekipy Tadka, krótka rozmowa, pożegnanie i pakujemy graty do auta i obieramy kierunek dom.Podsumowując: bardzo udany wyjazd, warunki były bardzo dobre, kiepska zima nie pozwoliła co prawda pojeździć free ( poza kilkoma wyskokami) ale pojeździliśmy w towarzystwie pasjonatów narciarskich i to się liczy :)Jeszcze raz dzięki i do następnego razu...Pozdr.Torres
    7 punktów
  4. Takie tam na stoku Mobilnie Jacek
    6 punktów
  5. 5 punktów
  6. Jak myślicie - trafi do pokoju? Mobilnie Jacek
    5 punktów
  7. Helikopterowy suplemencik W relacji z drugiego dnia, wspomniałem o akcji helikoptera na stoku. Postanowiłem pokazać Wam kilka ciekawych fotek z tego zdarzenia. Dojechaliśmy na miejsce zdarzenia w momencie, kiedy pechowy delikwent na specjalnym łóżeczku był pakowany do środka żółtego "bąka". Całe zdarzenie miało miejsce na niebieskiej trasie do Sol, co się stało – nie wiemy? Akcja trwała bardzo krótko, grupa ludzi, ratowników szybko uwinęła się z pakowaniem. Narciarze i prawdopodobnie obsługa ośrodka ochraniała teren lądowiska helikoptera. Stojąc kilkanaście metrów przed miejscem zdarzenia – dając znaki rękoma by się oddalić. Całe zdarzenie trwało chwilę. Towar spakowany… …no to start… …i śniegiem po oczach narciarzy… …jeszcze chwilkę… …i? Pilot włączył „trójkę” – mega przyśpieszenie… …uciekł mi z kadru – a miałem go tuż nad sobą. I wówczas udało mi się zrobić jedną z ciekawszych fotek wyjazdu: Sekunda… Dwie… …i zniknął za drzewami. Pytanie: ile nieszczęśnika kosztował przelot? I czy wykupił na tę ewentualność ubezpieczenie? Temat do przemyślenia.
    4 punkty
  8. SB właśnie siedzi w autokarze i podąża w jedynie słusznym kierunku(mamy dla niego niespodzianke :biggrin:)A wracając do tematu wątka pozwolę sobie na małą fotorelacjeSam ośrodek opisze po przylocie bo jest o czym pisać,podoba mi się ten kamieniłom a warunki do jazdy ocencie sami
    4 punkty
  9. Powrót Kilka razy rozmawiając między sobą, żartowaliśmy, że w sobotę, przed wyjazdem skoczymy jeszcze na dwie godzinki ponartować gdzieś. W sumie, gdyby pogoda obudziła nas jak zwykle słoneczkiem i błękitem nieba - to kto wie, czy byśmy tak nie zrobili? Ranek obudził nas zmianą aury za oknem. Pojawiły się chmury i wiatr... ...ależ mieliśmy szczęście, że cały nasz narciarski pobyt w Austrii był tak udany. Mimo wszystko, powroty są dosyć smutne - kończy się przecież przygoda, pora wracać do domów, do pracy. W pierwszej kolejności pakujemy narty. Znosimy i wkładamy do auta torby, wszystko gotowe i pora ruszać. Opuszczamy nasz apartament z kołem młyńskim na froncie budynku. Jedziemy już autem i mijamy Scheffau, Going... ...ostatni raz robię fotkę Wilder Kaiserowi: Wracamy drogą, która gdy jechaliśmy do Skiwelt, była zablokowana przez korek. Pokazują się szczyty z okolic Waidring. Tak, przejeżdżamy przez miejscowość, w której swój debiut alpejski miał Marcin. Z ulicy doskonale widzimy również kolej gondolową, którą się wciągał w górę z całą rodzinką by ponartować. Docieramy do granicy niemieckiej. Wjeżdżamy w malownicze wąwozy - po lewej i prawej stronie prawie pionowe ściany. Na niektórych są widoczne ślady płynącej wody i wodospadów. Podróż uświetnia nam rewelacyjna muzyka, Omega symfoniczna. Każdy z nas patrzy przez okna mknącego auta - chwytamy wzrokiem ostatnie alpejskie klimaty i malownicze tereny, pełne, nie tylko gór i skał ale również jezior. Zbliżamy się ponownie do Austrii - tuż przed granicą obserwujemy jedne z ostatnich górskich klimatów. Na nizinach - zieleń wyraźnie zwycięża zimę. Podróż mija nam bardzo przyjemnie. Snujemy rozmowy, gdzie musimy jeszcze pojechać: Francja? Włochy...a może Szwajcaria albo kolejny raz Austria? Ciekawe, co nam przyniesie przyszłość? Przed Wiedniem krótka przerwa... Za granicą słowacką, wzmaga się wiatr - zaczyna kropić deszcz. Zaczyna jechać się gorzej. Krótka przerwa w Trenczynie. Przepiękne miasto położone nad rzeką Wag. Jego historia sięga IV wieku przed naszą erą. W oddali, na wzgórzu widoczny charakterystyczny punkt - zamek z jedenastego stulecia. Jego budowniczymi byli Węgrzy, a samo miasto położone było właśnie na granicach tego państwa. Zastanawiamy się jaką drogą poprowadzi nas nawigacja? W Zwardoniu mijamy granice naszego kraju. Przejeżdżamy kilka kilometrów i zatrzymujemy się na polskie jedzonko. Kwaśnica + pierogi... Marcin je Jelenia... Ku naszemu zaskoczeniu - w Polsce wita nas śnieg. Dzwoni Michał - Oni już dotarli do Sącza i są w domu. My katujemy jakże polską drogę... ...dobijamy do Zakopianki, mijamy Kraków, w Kielcach wypakowujemy Marcina, potem w Starachowicach przepakujemy sprzęt do Toyoty i w domu jesteśmy późnym wieczorem. Dzień powrotu i pożegnań kończy naszą Operację "All Star Card".
    3 punkty
  10. WitamKrótki opis z dwudniowego wyjazdu na Chopok.Dzień pierwszy.Wyjazd około 5:45, przejazd bez żadnych niespodzianek tuż przed 9-tą. Przebieramy się i do kasy tam lekkie zdziwienie ponieważ pani informuje że ze względu na duży wiatr góra nie chodzi - trudno mimo wszystko karnet całodniowy i dawaj kanapą Lucky. Zjazd pod Zahradku i szukamy ekipy ze skiforum - Tadek czyli Tadeusz T. potwierdza że wieje ale Funitel chodzi i pojechali na górę. Oprócz tego Majstrovska zamknięta bo tam zawody niestety krzesło na Łukovą nie chodzi i z oglądania nici...Wjeżdżamy na szczyt i szukamy ekipy Tadka.Poniżej parę zdjęć ze szczytu i jak zjeżdżaliśmy trasą 11a: Po kilku telefonach " namierzamy" Tadka z ekipą na popasie przy okrąglaku na Prehybie- krótkie przywitanie, małe piwko i wjeżdżamy na szczyt a potem zjazd na Majstrovską bo widzimy z Funitela że skończyli tam zawody. Tam bardzo fajne warunki przede wszystkim nie wieje tak jak powyżej Łukovej, jeździmy tam do oporu tym bardziej że jest tam uruchomiony orczyk który wciąga nas tak do 3/4 Majstrovskiej.Po kilku zjazdach "zoraliśmy" tą część która została nietknięta po slalomie i Tadek z ekipą zjechał na Biela Put na parking a my jeszcze raz na górę żeby się przedostać na parking na Lucky.Tutaj zdjęcie z końcówki trasy 11a jak wyglądała na koniec dnia kiedy zjeżdżaliśmy do samochodu. To na razie tyle..Pozdr.TorresP.S- cdn bo sobota była jeszcze lepsza. :smile:
    3 punkty
  11. I przerwa na zimne piwko Piwko wypite, tak że wracamy do Jochberg
    3 punkty
  12. Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.2 Kierujemy się, na początku, na szczyt Zweitausendera 2004m. To najwyższa Góra tutejszego masywu. Plan jest prosty: zaliczamy każdą trasę czerwoną oraz niebieską przy, niemalże, równolegle położonych tu wyciągach krzesełkowych, z lewej i prawej strony. Jedyną czarną i niezbędne do komunikacji płaskie dojazdówki. Z oddali imponująco wygląda trasa czerwona 75. Na początek jednak wybieramy do zjazdu jedyną tu czarnulkę - 75a. Po płaskim i szerokim początku, ostry skręt w prawo i zwężenie... ...po chwili połączenie z szerszą, czerwoną odnogą. Ale, czy ta trasa jest właśnie tego koloru? Mamy wrażenie, że jest dużo bardziej wymagająca. Wciągamy się krzesłem G8 w górę i zaliczamy jeszcze jeden zjazd z ponad 2000m. Początek właściwej 75tki jest dosyć łagodny. Bardzo fajnie! Kierujemy się dalej, w głąb: Niebieska 76, czerwona 74... I przeskakujemy na kolejny tutejszy wierzchołek. Zaliczamy lewą i prawą stronę krzesła. Kolejna dojazdówka i posuwamy się o kolejny wyciąg. Kierowca ratraka? Marzenie... Knajpka z palmami na szczytach w Alpach - niemożliwe? Możliwe... Kolejne lewo, prawo i hops! Jesteśmy już na środku kompleksu w jakim się znajdujemy. Tutaj sporo śladów poza trasowych... ...to głównie dojeżdżający do snowparku Mercedesa. 72 i 72a...dojazdówka i... ...telefon. Przerwa w knajpce na Resterhohe 1894m... Piwko? Czemu nie - zdążyliśmy poczuć pragnienie.
    3 punkty
  13. Inna odsłona znanej Zawodniczki...zwariowanej Julii Mancuso :happy: Wspaniała przygoda free na Islandii...pełna humoru, w przepięknej scenerii, idealna jazda i niesamowity humor - ostatnie klatki filmu... jazda w stroju kąpielowym :eek: No i ma te same spodnie, co moje "Różowe Portki" :wink: Zachęcam do oglądania - filmik pobudza wyobraźnię. [video=youtube;wj4NY95uTPg] Julia Mancuso (ur. 9 marca 1984 w Reno w stanie Nevada) – amerykańska narciarka alpejska i mistrzyni olimpijska w slalomie gigancie z Turynu (24 lutego 2006) oraz wicemistrzyni olimpijska w zjeździe z Vancouver (17 lutego 2010) oraz superkombinacji (18 lutego 2010). Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2014 w Soczi zdobyła brązowy medal w superkombinacji (10 lutego 2014), zajmując pozycję liderki po zjeździe. Jest 4-krotną medalistką mistrzostw świata. Jako juniorka wygrywała 5-krotnie mistrzostwa świata juniorek: w kombinacji alpejskiej (2002, 2004), zjeździe (2002), gigancie (2002) i supergigancie (2003). Do września 2013 była narzeczoną norweskiego alpejczyka Aksela Lunda Svindala. Poza narciarstwem interesuje się też modą, projektuje i sprzedaje damską bieliznę. Źródło: Wikipedia.
    2 punkty
  14. Witam, Proszę zwrócić uwagę,że filmy, które państwo oglądacie są materiałem, który pokazuje pewien sposób w jaki można przygotować, tuningować narty system amatorskim. Jest w nich kilka moich porad jak powinno przebiegać profesjonalne przygotowanie nart, które musi być połączone z posiadaniem bardzo nowoczesnych maszyn i dużym doświadczeniem jak i dobrymi umiejętnościami jazdy na nartach żeby móc stwierdzić na śniegu jak się narty przygotowało. Pana pytania czy najpierw smar taki czy inny? Czy najpierw ostrzymy, potem smarujemy, czy zmywacz czy może szczotka mosiężna? Co najpierw? To w tym przypadku w ogóle nie jest istotne. To nie jest nasze założenie. Wspólnie ze Skionline zaproponowaliśmy Państwu krótki cykl poglądowy jak można to zrobić na poziomie amatora. Mam opanowane własne metody sprawdzone wielokrotnie w różnych warunkach i na różnym sprzęcie i tak robię jak mam ochotę w danym momencie. Dopasowuję się do danej chwili gdzie jestem i co mam dostępnego i daję sobie z tym radę. Te filmy nie mają nic wspólnego z profesjonalnym szkoleniem dla zawodowców. Tym zajmuję się się w firmie. Więc stwierdzenia, czy opiłki będą czy nie, czy smar baza? czy klika kropelek wody(a może płynu do szyb?) wystarczy są bezzasadne. Nie ma to żadnego znaczenia. Trzeba to lubić robić, próbować różnych metod i wypracowywać swoje. Ja je mam i nadal się uczę. Ostatnie nowości w tuningu to wynik szkoleń z Charlim Guido szefem Briko Ma Plus( niekwestionowany autorytet w tym temacie), Eric Wolf szef serwisantów World Cup firmy Atomic, Georg Ager mój dobry znajomy, wielokrotny Mistrz Świata zawodowców w narciarstwie alpejskim. Staram się korzystać z wiedzy takich osób, które mam przyjemność znać od lat i tak pogłębiam swoją wiedzę. Nie narzucam nikomu swoich metod tylko je prezentuję i pokazuję jak ja to wykonuję. Chętnie odpowiem na pytania czy wątpliwości natomiast nie prezentuję tu gotowego konspektu czy instrukcji jak tuningować narty. Pozdrawiam M.Ż
    2 punkty
  15. W poniedziałek dłuższa wyprawa: Ortisei - Seceda (zjazd do Ortisei) - Seceda - St. Cristina - Ciampinoi - Plan de Gralba - Piz Sella - Mont de Seura - Monte Pana - St. Cristina - Seceda - Ortisei.
    2 punkty
  16. Sigma zmęczona podróżą a Pi ciężką pracą w kamieniołomach :-D
    2 punkty
  17. Dziękuję Wam Wszystkim za atmosferę, życzliwość i wzajemne uzupełnianie się w realizacji "Operacji All Star Card". Jeszcze nigdy nie miałem tylu pamiatkowych zdjęć z wyjazdu. Marcin ma jeszcze jakiś filmik zmontować. Już dziś przychodzą mi myśli, a może jeszcze kiedyś powtórzymy podobną operację? Z Wami zawsze! Pozdrawiam serdecznie Całą Ekipę!
    2 punkty
  18. Byłem w Zillertal od 15 do 22 marca. Poniżej 1300 m śniegu już w ogóle nie ma, chociaż niektóre trasy są utrzymywane w stanie przejezdności, gdyż śnieg jest tam codziennie ratrakami dostarczany z góry. Przykładowo, w ten sposób utrzymywana "przy życiu" jest trasa z Ahorn do Mayrhofen, chociaż w samym mieście temperatura dochodziła w dzień do +22 stopni C. Od wysokości 1300 do 1800 metrów w ciągu dnia jeździło się jak w budyniu, frajda rozpoczynała się powyżej. Teraz może być lepiej, bo zapowiadane były spadki temperatury oraz opady śniegu od wczoraj.
    2 punkty
  19. Chapeau bas Panowie za relację...w życiu czytałem jeszcze jedną taką o włoskiej wyprawie na innym forum,a tak to nigdy,więc można powiedzieć unikat:applause::applause::applause: Pełna zgoda co do tego co napisałeś,turystyka narciarska zabiera sporo czasu na wyciągach,ale jaka jest piękna:smile:
    2 punkty
  20. Potwierdzenie, że SB jest w Andorze Mobilnie Jacek
    2 punkty
  21. hej Chłopaki chciałem wam serdecznie podziękować z tego miejsca :smile: Mariusz tobie za opis, Marcin tobie za foto, "Różowym Portkom" za wizerunek :wink: i podniesienie walorów estetycznych :smile: a i Bumerowi za dowiezienie ekipy cało tam i z powrotem. Jeszcze raz dzięki tak wyczerpującej relacji jeszcze nie było - mieliście czas na jeżdżenie ?? :stupid: Pozdr.Torres P.S- jak tylko znajdę chwilę czasu to przeczytam jeszcze raz od początku na spokojnie :laughing:
    2 punkty
  22. Z tymi trasami na SkiWelt to nie do końca tak, bo dane ośrodka mówią o 134km tras niebieskich i 128km tras czerwonych. A tak po prawdzie, to gdybym miał procentowo określić, a nie kilometrowo, to 75% to trasy czerwone. Cóż z tego, że są trasy niebieskie, choć przynajmniej z naszego jeżdżenia to rzadkość była spotkać trasę niebieską, skoro aby dostać się do nich to trzeba pokonać trasy bardziej lub mniej czerwone. Spora część tych tras niebieskich, to właśnie trasy południowe i cóż z tego, że niby łatwe, kiedy były tak zorane, pełne odsypów, że jazda po nich była udręką a nie przyjemnością. Tak samo z trasami niebieskimi w ośrodku Kitzbuehel na Jochbergu. Tak, część z nich taka jest, łatwa, przyjemna i czasami wkurzająca, kiedy trzeba albo rozpędzić się i przybrać w miarę aeorodynamiczną sylwetkę albo trzeba odpychać się kijami. I tu też, żeby dostać się do nich trzeba było pokonać zcukorzone, pełne odsypów południowe czerwone trasy, a żeby wrócić będące w podobnym stanie takie trasy jak te: Co dla osób, których targetem są trasy niebieskie, przejechanie tych tras to mission impossible :eek: :smile:
    2 punkty
  23. Podsumowanie Pora podsumować wyjazd... Ponieważ relacja była mocno wyczerpująca, to samo podsumowanie będzie raczej krótkie. Odwiedzone ośrodki: 1. SkiWelt. 2. Kitzbuhel. 3. Kaprun i lodowiec. Dwa pierwsze, były planowane z racji narciarskiego połączenia tych terenów - jak się później okazało, przedzieranie się z Scheffau na nartach do samego Kitz - było zbyt czasochłonne i wybraliśmy drogę lądową by tam dotrzeć. Lodowiec w Kaprun - to był bonus, ponad plan. Bonus raczej turystyczny, a nie narciarski. W tym dniu pojeździliśmy najmniej. Trasy: SkiWelt - przewaga niebieskiego i czerwonego koloru. Kilka fajnych czarnych. Stoki północne w doskonałej kondycji, południowe - nie. Zapamiętane, najfajniejsze miejsca: w Going czerwona 100, w Scheffau - trasa pod gondolą, Sol - czarna 42, Brixen - 11 i czarna z Choralpe. KitzSki - od strony SkiWeltu i samej miejscowości Kitzbuhel - rewelacyjne wszystkie trasy! Mega fajne czarne z jednego miejsca Steinberg-kogel. Druga część - od strony Jochbergu - teren niebiesko, czerwony - łagodny. Super trasy: 70, 77 i czerwono-czarna 75. Kitzsteinhorn - zdecydowanie trasy oznaczone na mapce jako nowe: Czarna Mamba, czyli 14 oraz obydwa warianty 5. Karnet "All Star Card" daje o wiele więcej możliwości... ...aż dziwne, że w regionie jest tak wiele ośrodków i tras narciarskich. Świstaki jakoś nie przeszkadzają. Widokowo... SkiWelt i panoramy ze szczytu Hopfgarten gdzie znajduje się piękny kościółek, z jednej strony drewniany, z drugiej murowany... Narciarsko, zdecydowanie jestem zachwycony KitzSki - tu spędziłem, w trakcie tego wyjazdu (dzień czwarty) najlepszy mój dzień narciarski w życiu. Pogoda - 6 dni lampy! Koszty od osoby (jedzenia nie liczę, bo zostało ono przywiezione z Polski, a w Polsce też musielibyśmy jeść): - przejazd (winiety + paliwo): 105zł + 30 Euro (przeliczając po 4,20) = 231zł. - nocleg = 525zł. - karnet "All Star Card" = 1008zł. - ubezpieczenie = 57zł. - serwis nart = 50zł. - kieszonkowe = ok 300zł. Łącznie: ok 2171 zł. Śmiało mogę napisać, że ze względu na ośrodki i ich jakość, warunki na stokach, pogodę, koszty...a przede wszystkim towarzystwo!!! To mój najlepszy wyjazd w Alpy. A towarzystwo w sumie było mieszane... Jedna para i zarazem jedna Kobieta - "Różowe Porteczki". Ojciec z synem - nasi wieloletni znajomi. ...oraz forumowicze Skionline: Marcin (kMarcin) i Andrzej (Bumer) - przewspaniali i niezwykle ciekawi ludzie, których miałem przyjemność poznać osobiście w zeszłym roku - a dzięki temu wyjazdowi, poznałem dużo lepiej. Marcin - bardzo ciepły, pomocny i uśmiechnięty Facet - Fotograf, marzyciel... Andrzej - nasz Senior (hahaha zaraz mi się od Niego dostanie), rajdowiec (w kończący się weekend startował na Miedzianej Górze w wyścigach samochodowych...ciekawe z jakimi efektami?), który choć czasami krytyczny, to zawsze z humorem - realnie podchodzący do świata, bardzo otwarty Człowiek. Panowie - jeszcze raz dziękuję Wam za ten wyjazd i super chwile razem. Mimo różnorodności w składzie, dogadywaliśmy się świetnie i tworzyliśmy razem jedna wielką rodzinę. Co zapamiętam szczególnie...hahaha, tak z przymrużeniem oka...? Ogień spod nart "Różowych Porteczek" Codzienną dietę na stoku... Smak piwa w słoneczny, wiosenny narciarski dzień... pozdrawiam marboru
    2 punkty
  24. Zjazd czerwono-czarną 75, ale wypłaszczyło zdjęcie tą trasę !!! A była taka i w takim stanie, że poleciało trochę k... tutaj A to już ta sama trasa z wyciągu Wracamy na Barenbadkogel i w tle jeden z nielicznych orczyków, którym potem się wdrapujemy na szczyt I kapliczka na szczycie Po zjeździe czerwoną 65, kolejna wymuldzona pełna odypów i cukru czerwona 62, którą pokazywałem wcześniej No i na sam koniec z powodu tej wiosennej aury nie mogłem sobie odmówić Podsumowanie dnia wg iSkiTrackera
    2 punkty
  25. A to nasz cel główny, trasy prowadzące ze szczytu Resterhohe Tak, że z Barenbadkogel zjeżdżamy niebieską 68, która potem zamienia się w cukrową, pełną odsypów i muld czerwony wariant 69. Widzimy z niej czerwoną 75... czerwoną chyba tylko dlatego, żeby ludzi nie przerażać, że to w rzeczywistości jak czarna. A trzeba nią wrócić z powrotem, kiedy jej stan pozostawia już bardzo dużo do życzenia. Wciągnęliśmy się na Zweitausender, gdzie kierując się docelowo na Resterhohe zrobiłem kilka pstryków i widoków tras
    2 punkty
  26. Mariusz napisał swoją wersję zdarzeń, a ja napiszę tak w skrócie swoją, bo w sumie tylko pierwszy zjazd był wspólny, a tak on jeździł ze swoimi "portkami", a ja z Bumerem. Mój aparat, a dokładnie aku w nim wykończyły się, tak że na ten ostatni dzień Mariusz pożyczył mi swój aparat, do którego z kolei zapakowałem swoją kartę i tak wyposażony ruszyłem w trasy. I tak na dzień dobry 3 razy pod rząd poszła w ruch czerwona 60, także z wariantem niebieskiej 66 wzdłuż gondoli z Jochberg. Trasa bardzo fajna, ale ponieważ w nocy było na plusie, to z każdym przejazdem warunki robiły się coraz gorsze. No to teraz musimy dostać się tutaj. Jak patrzę na tą czerwoną 62 w takim stanie to aż łezka w oku się kręci, bo kiedy nią wracaliśmy, to była już zryta i pełna odsypów. Poniżej czarna 63 i niebieska 64, tu też nam się spodobało i z Andrzejem zaliczyliśmy kilka zjazdów.
    2 punkty
  27. Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.4 Jedziemy i jedziemy... ...aż docieramy na sam dół doliny. Byliśmy przekonani, że podobnie jak zaliczoną przed chwilą trasą dojedziemy do jakiegoś wyższego punktu - a tu nie. Poziom szosy. Wsiadamy na szybkie krzesło i wędrujemy pod szczyt. Krótka dojazdówka i lądujemy na tarasie "goryczowatego" krzesełka. Zaliczamy ponownie 71. Kolejne wciągnięcie i pora wracać. Czasu niewiele, a do przejechania spora odległość - mamy świadomość, że jesteśmy w tej chwili, "ogonem" Operacji "All Star Card". Zaliczamy trzy bliźniacze "powrotówki". Pierwsza: Druga: Ostatnie, "diamentowe" uwiecznione na fotografii, krajobrazy... Trzecia, na początku jest łagodna... ...później przechodzi, w pokonaną już przez nas, w tym fragmencie trasę 75. Tu robię mojej drugiej połóweczce foto in action. Przedzieramy się do krzesła, którym jeszcze nie jechaliśmy - F9. Podobnie jak u reszty tutejszych wyciągów, tutaj również się dwie trasy narciarskie, po lewo i po prawo. Druga czarna trasa ośrodka KitzSki od strony Jochbergu...69tka - jest seksi... W tle, dwa malutkie lawiniska, świadczące o tym, że zima odpuszcza - zresztą bardzo łatwo to zaobserwować obok. Topniejące "białe" zamienia się w wodę tworząc malownicze, mini wodospady. Krótki odcinek czerwonego koloru i jesteśmy pod jedynym tutaj wyciągiem orczykowym. Wciągamy się w górę, a mi, w trakcie jazdy, udaje się ustrzelić śliczną fotkę. Domykamy koło na Barenbadkogel. Mkniemy, znaną nam już, z dnia czwartego wyprawy, trasą 65. Wciągamy krzesłem pod gondolę - "autobus" 3S. Chwilka i jesteśmy w miejscu umówionego spotkania: małej, kameralnej knajpce. Oczywiście pozostała czwórka na nas czeka. Odpoczywają na leżaczkach kontemplując alpejskie widoki. Ratraki wyjeżdżają gładzić rozmiękłe od promieni słonecznych stoki...a my przedłużamy ten dzień. Robimy grupową fotkę - fotkę Operacji "All Star Card". Marcin, Andrzej, Wiktor, Michał, Paula, Mariusz. Dziękuję Wam wszystkim, za wspaniałe chwile, super wyjazd. Jesteście niesamowici! Ubieramy narty. Część z nas jedzie na sam dół, dalej 66, a potem 60siątką - cześć dociera do stacji pośredniej i jedzie gondolą. Warunki są trudne. Ostatnie foto na stoku: Spotykamy się przy kasach oddając plastik naszych All Starsów - pakujemy się i ruszamy... Podsumowując krótko Jochbergową część ośrodka KitzSki: Narciarsko - bardzo fajne warianty 75, 77 i 70 - reszta raczej nudna, mało wymagająca - coś ekstra dla poszukujących na nartach luzu i swobody a nie wyrypy. Krajobrazowo - wyśmienicie!!! Bardzo się cieszę, że w ostatni dzień właśnie tu zawitaliśmy. CDN
    2 punkty
  28. Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.3 Nim dojeżdżamy do knajpki zaliczamy dwa zjazdy. W odróżnieniu do części środkowej masywu - tu mamy wrażenie, że jest twardziej, równiej a narciarzy zdecydowanie mniej. Wciągamy się na szczyt i przed naszymi oczyma pokazuje się kolejna, jakby nowa gondola... Panoramabahn to połączenie z miejscowością Hollersbach oraz doskonałe miejsce do obserwacji masywu i Parku Narodowego GroBglockner 3798m - GroBvenediger 3674m. W sąsiadującej knajpce z serduszkiem... ...czekają już na nas Michał i Junior. Szybkie przywitanie i idziemy do środka po jedzonko i piwko. Ludzi jest sporo. Kurczak smakuje wybornie, a zimny, bursztynowy napój jest wyśmienity. Dołączają do nas Andrzej i Marcin. Upał daje się we znaki temu drugiemu i pokazuje nagi tors... ...ukradkiem, tutejsze austriackie piękności - podziwiają i wzdychają hahaha To świetne chwile - razem cała ekipa, w ostatni dzień na szczycie. Żartujemy, już troszeczkę chwalimy całość wyjazdu, podsumowujemy ośrodki, pogodę...ale przede wszystkim, i z tym zgadzają się wszyscy - ten wyjazd to, ludzie, towarzystwo i atmosfera, którą razem udało nam się stworzyć. Nie boimy się mówić, że to najlepszy wyjazd na jakim byliśmy na nartach. Mijają chwile i ponownie się rozstajemy. Ostatnie momenty na deskach będziemy jeździć w dotychczasowych parach. Ustalamy miejsce spotkania przed ostatecznym zjazdem na parking do aut i rozjeżdżamy się, każdy w swoją stronę. My postanawiamy zaliczyć najmocniej zewnętrzną trasę ośrodka, biegnącą przy gondoli - czerwoną 77. Z jej początku rozpościera się widok na sąsiednią dolinę i miejscowości. Ludzi zero... ...zero, nie licząc jednego wyluzowanego gościa palącego pachnący specyfik, leżącego przy krzyżu obok swoich nart. Cóż panoramy, krajobrazy...nostalgia. Jedziemy w dół. Góra doskonała i przez ok 800m super fajna. Później - powyższa fotka, miękkawo, a w miejscu zwężenia trasy - wytopione boki. Po wjechaniu do lasu - zdecydowanie lepiej. Mijamy sympatyczny zbiornik wodny znajdujący się zaraz przy trasie. Mkniemy dalej w dół. Jest szeroko. Kręcimy sobie długie skręty od boku, do boku. Wysokość spada...i pod koniec, już nie tylko jest miękko - zaczyna brakować śniegu. Na ostatnim zakręcie trasy - prawie już go nie ma! Szerokość "strużki" narciarskiej - na dwie deski...no i śniegiem tego czegoś nazwać nie można - mieszanka gliny, cukru i drobnych kamyczków. Całe szczęście, że to tylko niewielki odcinek. Z pełną uwagą i bardzo powoli - przedzieramy się. Za zakrętem chwila oddechu i zostaję przyłapany na fotografowaniu... Wsiadamy do gondoli - ruszamy na szczyt Resterhohe. Kolejny wybór trasy, to mająca początek, w tym samym miejscu co przejechana przed chwilą 77ka - trasa 70. Obserwujemy kilkoro dzieci uczących się jeździć na "oślej łączce". Zaskoczeni jesteśmy zadaszonym wyciągiem taśmowym. Warunki - jako, takie! Na pierwszej ściance ok... ...a na drugiej już miękko: Jedziemy w dół, a trasa taka długa, jakby nie miała się skończyć...
    2 punkty
  29. Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.1 Już w samochodzie, gdy wyjeżdżaliśmy spod lodowca zaczęliśmy dyskutować, co będziemy robić w nasz ostatni dzień wyprawy. Mieliśmy kilka opcji: 1. SkiCircus - start z Leogang. 2. Fieberbrunn. 3. Jochberg i dokończenie drugiej części KitzSki. Ze względu na to, że było bardzo ciepło przez cały tydzień, a ostatni dzień zapowiadał się równie udany pod względem słonecznej pogody - odrzuciliśmy Skicircus. Tu musielibyśmy się przedzierać w głąb głównie po stokach z niekorzystną ekspozycją względem stron świata. Ehhh szkoda, bo ja akurat miałem wielką ochotę - poszedłem na kompromis, zostawiając sobie ten ośrodek na przyszłość...przecież jeden dzień tam - to za mało. Fieberbrunn? Nie odstawałem za tą opcją, ponieważ jak wybiorę się kiedyś do punktu 1 - to, punkt dwa będę miał na wyciągnięcie narty. Postanowiliśmy...po naprawdę długiej dyskusji rano - robimy drugą odsłonę dnia czwartego - po to, by mieć zaliczone całość Kitz...no może nie całość, nie będziemy, byliśmy w sumie na Kitzbuheler Hornie, ale tam jest tylko kilka tras. Może kiedyś, przy okazji? Startujemy z samego rana z Jochbergu. Wita nas piękna nowa stacja narciarska i gondola: Trasa 60 pod nami apetycznie przemówiła do naszych narciarskich bodźcy...kusiła i kusiła z dołu. A, że nie jesteśmy Jeleniami... ...to, mieliśmy świadomość, że jak nie poszusujemy tu na rozgrzewkę 2, 3 razy - to po godzinie będzie miękko i nie tak doskonale jak na otwarciu trasy. Szusujemy więc z samego szczytu, raz... ...potem drugi... Łapię szusujących Andrzeja razem z "Różowymi Portkami" pod koniec zjazdu. Te dwa razy są wspaniałe. Warunki bez zarzutów, trasa szeroka, długa z kilkoma urozmaiceniami i niespodziewanym zakrętem w końcówce - tu Bumer oślepiony Słońcem, niemalże, nie wypadł z trasy...ehhh to słabe oznaczenie ostrego odbicia w lewo. Rozdzielamy się. My we dwójkę podążamy za Michałem i Juniorem, którzy po pierwszym zjeździe jadą ku Hollersbach. Andrzej czeka na Marcina i jadą 60siątką po raz trzeci. Przedzieramy się trasą 66, 67, nieoznaczoną niebieską i jesteśmy w miejscu zakończenia podróży z pierwszego dnia Kitz - Barenbadkogel 1883m. Mając świadomość, że Chłopaki są za nami jedziemy trasą... ...czarną...która w rzeczywistości jest czerwona o numerze 63. Mimo, że jest początek dnia, to tu już miękko i występują miejscami łaty wystającej trawy spod śniegu. Niestety nie spotykamy Chłopaków. Wizytujemy znajdującą tutejszą knajpkę... ...przed nią niezła skałka: ...i spadamy sami. Kierujemy się do kompleksu tutejszych północnych stoków trasą numer 68. Przed nami szczyt Kl. Rettenstein 2216m.
    2 punkty
  30. No cóż Mariusz napisał wszystko, tak że od siebie dodam kilkanaście marnych zdjęć zrobionych komórką, bo niestety aku w aparacie wyzionęło ducha. i tradycyjnie na koniec dnia iSki Tracker, widać że lajcik
    2 punkty
  31. W sobotę wróciłem z Val Gardeny, pogoda jak zwykle :biggrin: wiosenna (6 dni słońca). W pierwszy dzień (niedziela) jeździłem w Seiser Alm. Świetny teren dla narciarzy i "nienarciarzy" - kilka długich tras saneczkowych, trasy biegowe, spacerowe, do jazdy konnej.
    1 punkt
  32. wg cen francuskich - 4-5 tys euro. Tak sobie to szacują.
    1 punkt
  33. No nie wiem... nie wiem... no dobra Koszulka Eurosportu i książeczka Bodego ...a miałam w zeszłym tygodniu sobie kupić tę książkę... ale nie chciało mi się stawać przy empiku
    1 punkt
  34. Chwal się zaraz plizzz Wysłane Tapatalkiem
    1 punkt
  35. Mamy zaplanowany urlop 29.03.2014 do 05.04.2014 i wstępnie wybrany apartament.(dwie sypialnie + pokój dzienny z aneksem kuchennym)Koszt ok 850 za dwie osoby na tydzień + składka na paliwo + karnet wg uznania. Jesteśmy parą 40+ .Planujemy pojezdzić w Solden i minimum jeden dzień w Gurglach.Jedziemy z Wielkopolski przez Wrocław Samochód kombi.Zapraszamy chętnych ewentualnie dołączymy w tym terminie do pary planującej Austrię lub Livignio. ( ewentualnie termin od 05.04.2014 )
    1 punkt
  36. Dziękuję za piękne zdjęcia i opis, a przede wszystkim za wspólną jazdę. Do zobaczenia na śniegu, choć niestety pewnie już w przyszłym sezonie. Tadek PS. W niedzielę podstawa chmur gdzieś na 1400 m. Raz zjechaliśmy ze szczytu po omacku, potem jeździliśmy na dole w lekkim deszczu i strasznej ciapie. Momentami na nartach wodnych.... :biggrin: O 13 skończyliśmy - trzeba było wracać do domów. Dzięki temu upiekło się nam, bo o 15 przyszła ulewa!!!!
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Popieram. Jest pytanie, proszę odpowiedź. Tak to działa w dzisiejszych czasach.
    1 punkt
  39. Najprawdopodobniej coś przeoczyłem w oglądaniu filmów po komentarzu Heli'ego i postanowiłem oglądnąć serial jeszcze raz, ale niestety nie wychwyciłem wskazanych braków powyżej. Dla mnie i chyba dla wielu, chronologia serwisowania narty jest zaburzona => 1. uzupełniamy ubytki w ślizgu 2. wyrównujemy ślizg + struktura (procedura maszynowa w serwisie) 3. ostrzymy krawędzie 4. smarujemy ślizg. I tutaj punkt 3 i 4 zostały obrócone w chronologii. Po to mamy możliwość wypowiedzi aby się pytać, więc pytam i nie spotykam się z odpowiedzią (nie chcę wyczerpującej, niech będzie tylko zarys myśli!) na pytanie a z odpowiedzią wymijającą i zasłaniającą się ludzką cierpliwością. Ludzka cierpliwość, co prawda, rzecz święta, ale jak się jest specjalistą od sprzętu i mówi się pewną tezę, to trzeba mieć argument na jej poparcie. A argumentu póki co brak. Oglądnąłem jeszcze odcinek 7 i tutaj może napiszę swoją refleksję. Przyjrzałem się, że taśma ochronna nie została równo przyklejona do ślizgu, wzdłuż krawędzi, co w trakcie ostrzenia może narazić ślizg na otarcie przez ostrzałkę. pozdravka
    1 punkt
  40. 1 punkt
  41. Mega relacja, dzięki! Najbardziej zazdroszczę pogody. Lepiej nieda się trafić. W chwili obecnej temperatury spadly ostro, i pada śnieg. Jest wciąż szansą na dobre warunki.
    1 punkt
  42. Ta miejscowość nazywa się Brixen, a nie Brixten. Poprawiam, ponieważ widzę, że ten błąd powtarzasz konsekwentnie.
    1 punkt
  43. Ale na narty nie jest w stanie pojechać :-P Wysłane z mojego HTC One X przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  44. Marcinie, nie do końca tak jest? Dokładnie jest tak jak napisałem, co zresztą potwierdzasz. …ale rozumiem Twoją opinię, bo wybieraliśmy głównie trasy trudniejsze i jest ona subiektywna. Weź jednak pod uwagę to, że mnóstwo niebieskiego koloru nie dotknęliśmy nartą, wiele niebieskich nartostrad była już nieczynna ze względu na porę roku w jakiej byliśmy i całą zimę, która nie była dla tego regionu zbyt choina. Spójrz na mapkę tras – nie zaliczyliśmy ich tak wielu… Od strony Brixen bardzo długie 1c, 6b, 110 oraz 113 w samym Scheffau całej masy tras południowych pomiędzy Eibergiem, Brandstadl, Hartkaiser o numerach: 87a, 98, 98, 97, 65, 64, 71 również tych z dodanymi poszczególnymi literkami. W Going 100b oraz krótkich odcinków do nauki – również 102 + 102a. Wiele, wiele tego ominęliśmy jak patrzę…66a, 68a…i tak można by jeszcze dalej pewnie wymieniać. Nie zrobiliśmy ich, bo zwyczajnie nie było ich na głównych trasach komunikacyjnych, bądź były zbyt płaskie by takiego wyboru dokonać. Co do osób, których targetem są trasy niebieskie – przejechanie tras z odsypami, miękkimi itd. – to wszystko zależy od tempa i robienia sobie przerw, należnej uwagi. I tu Ci się również włączyło troszkę subiektywizmu. Sam się nadal uczę jeździć na nartach i nie uważam się za niewiadomo jakiego narciarza – co najwyżej średnio zaawansowanego, i moja ocena jest nieco inna. Jaka? Tak źle nie jest… …to zwyczajnie wiosna powoduje utrudnienia – w normalnym sezonie zimowym – to są normalne trasy, nie będące zbyt wymagającymi. Oczywiście są pomyłki i to wyraźne z oznaczeniem kolorystycznym stoków. Zamieszczona na Twojej fotce trasa z Kitz o numerze 75 – powinna być czarna. Trasa zjazdowa z Brixen do Kitz (na niej nie byłeś) oznaczona na mapce jest kolorem niebieskim, a w rzeczywistości na stoku jest (i to dobrze oznaczona) czerwona. W drugą stronę są również pomyłki – trasa czerwona w Ellmau, którą jechaliśmy o numerze 100d w rzeczywistości powinna być niebieska (to wąska, płaska dojazdówka). Reasumując , obiektywnie: Dopiszę jedno zdanie – w warunkach wiosennych, trasy niebieskie po południowych stronach stoków sprawiają trudności poprzez pojawiające się zwykle o tej porze roku górki cukru. Każdy narciarz, nawet taki, który się uczy znajdzie w ośrodku coś dla siebie – jedynym wyjątkiem są stoki od strony Soll, Itter, Hopfgarten – tu zdecydowana przewaga czerwonego koloru. Dokładnie tak. Tempo uzależnione było zazwyczaj od grupy. Ci, którzy dawali radę jechać w tempie…później mieli czas na pstrykanie fotek. Gdybyśmy policzyli dokładnie ilość przejechanych km – to w zależności od dnia powinna wyjść średnia od ok. 35 do 40km dziennie. To jest tempo turystyczne – na nartach w podróży. Gdybyśmy poszli na ilość km, a nie turystykę – to można zrobić spokojnie jakieś 75-85km. Katowanie, jednej lub dwu 4 kilometrowych tras pod jedną, szybką gondolą cały dzień. „Różowe Porteczki” pozdrawiają.
    1 punkt
  45. dzisiejsze prognozy sprawdziły się, do 12 ej jest super:smile: koło 15 ej wyglądało to mniej więcej tak... a kanapa rusza 9.00
    1 punkt
  46. Scheffau am Wilden Kaiser - nasze miasteczko Mieszkamy, śpimy i przemieszczamy się w regionie z naszej miejscowości - Scheffau am Wilden Kaiser. To maluteńkie miasteczko położone jest u podnóża rezerwatu Wilder Kaiser (widoczny na wielu fotkach z naszej wyprawy masywu). Ludzie tutaj żyją głównie z turystyki - położenie względem Gór, atrakcji przyrodniczych Parku oraz w sezonie narciarskim, nart. Nie ma tutaj ekskluzywnych hoteli a życie toczy się powoli. Pierwsze historyczne wzmianki o Scheffau ("Mokre łąki") pochodzą z roku 1160. Do 1504 roku miejscowość należała do Księstwa Bawarii. Charakterystyczne miejsce to malutkie "centrum" z tutejszym strzelistym Kościółkiem. W tle "Chropowate szczyty", które mają wysokość ponad 2500m. Mimo, że na wzniesieniach i stokach Skiweltu śnieg i jazda na nartach...to w samym miasteczku już wiosna. Tutejsza atrakcja :happy: fontanna oraz sklep Spar gdzie robiliśmy zakupy. Króluje bawarski styl budowania. Miejscowe domki są raczej skromne. Kierując się do głównej drogi przebiegającej w dole doliny, przy stacji dolnej kolei gondolowej oraz naszych apartamentów mijamy po lewej stronie kilka sklepików: sportowy, z pamiątkami turystycznymi i ciuchami, aptekę. W tle "biały jęzor" trasy numer 60. Wpadamy tu jedynie na drobne zakupy... ...śpiewają ptaszki, jest cieplutko a wokół charakterystyczny zapach. Zapach Tyrolu i nawożonych pól :biggrin: Klimat jest.
    1 punkt
  47. Dzień Piąty - Kaprun, cz.4 Najfajniej jeździ nam się trasami czarnymi 5a, 5b przy których również pisze new? Czyżby to były nowe tutejsze stoki przeznaczone do jazdy i nowy orczyk? Bardzo fajnie, bo jest tutaj nieco luźniej i nie odczuwa się ścisku i tłoku. Widok - na wprost do Zell am See. Powtarzamy zjazdy. Warunki? Bez żadnych zarzutów mimo, że czujemy jak topi nam na twarzach krem z filtrem 50. Zaliczamy 4c, do której zbliża się powoli cień zbocza oddzielającego ją od tras czarnych. Ustawiony jest tutaj gigant...szkoda tylko, że kolejka do niego długa. Znowu robimy "kroczek" i z uwagą wykręcamy skręty pomiędzy ludźmi na 4b. Potem analogicznie 4c. 4a i widoczek na 1, 1a oraz Gipfelwelt. Kolejne trasy zaliczane 3a, 3b, 9, 7 i nareszcie przerwa przy barze lodowym. Piwko, tościk, kibelek w białym, futurystycznym kibelku i ochłoda w lodzie... ...przy barze... ...i ze ślicznotką. Kończymy nartowanie. Trzeci po Pitztalu i Marmoladzie lodowiec zaliczony. Kitzsteinhorn. Turystyczny dzień, bez pośpiechu został odfajkowany w pięknych okolicznościach przyrody... Można by do fotki z "windą do nieba" dodać tę drugą... ...z drugą windą - do piekła. Piekłem jest tu bowiem olbrzymia ilość ludzi... ...nie lubię tak jeździć - podobnie, jak w Białce. Bo ani, to bezpiecznie, ani pojechać na pełnym speedzie strach. Mimo wszystko wracamy z Kaprun bardzo zadowoleni - bo przecież od początku to miał być dzień turystyczny i wycieczkowy...a narty? Cóż fajnie było wykręcić kilka porządnych skrętów na mniej uczęszczanych trasach czarnych - "Czarnej Mambie", czyli 14 oraz 5a i 5b. Jadąc do Langwied ostatni zjazd czerwoną 11 - mimo większej wysokości niż w SkiWelt, czy Kitzbuhel (2452 do 1976m) - muldy jak wszędzie, cukier a nawet miejscami przetarcia do skał - zaobserwowałem również minerał wielkości kostki brukowej. Z opalonymi twarzami udajemy się na dół... CDN
    1 punkt
  48. I dalej kierujemy się na Hohe Salve W końcu jesteśmy na górze Skąd widoki są na przykład takie a tak wygląda panorama jak się siedzi na obrotowej platformie i sączy zimne piwko
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...