Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.09.2014 - 23.09.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.09.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
http://www.region.info.pl/2012/artykul,0,5687,mocarstwowe-plany-slowakow.html Mocarstwowe plany Słowaków3 punkty
-
Nigdy nie byłem w Skandynawii. Może kiedyś się tam wybiorę. Mnie od jakiegoś czasu pociagają Bałkany, lubię tamte klimaty. Tam jest po prostu wspaniale mimo, że miejscami widać nieład i "niedostatek czystości". W tym roku zrobiłem kółko 3300km. Najpierw przez Słowację, Węgry, Chorwację, do Sarajewa w BiH. Nastepnie wypad na parę godzin do Mostaru i dalej przez Chorwację, Neum (BiH) na Plejsac do Orebica. Tu siedziałem 4 dni mocząc jajo i wykonujac wypad na Korculę. Następnie przyszedł czas na Czarnogórę- część, gdzie jeszcze nie byłem. Jadranską magistralą przez Dubrownik udałem się z przygodami nad Zatokę Kotorską. Za Dubrownikiem dopadł mnie tak ulewny deszcz, że naprawdę bałem się aby woda i wiatr nie zabrały mnie razem z autem z drogi. Objechałem dookoła całą Zatokę i na następne 5 dni zaczepiłem się w Świętym Stefanie. Zrobiłem wypad na zwiedzanie Kotoru i Budvy. Ogólnie powiem tak, Kotoru, Budvy i Św. Stefana nie polecam. Ludzi dużo, wszędzie Ruscy. Ruskie głoszenia, ruskie napisy. Ruscy mi nie przeszkadają ale to chyba oni tworzą atmosferę takiego kurortu, enklawy. Takiego Monaco dla bogatych i żądnych zwiedzania świata Ruskich. Oni opanowali tam chyba większość rynku nieruchomości!!! W sklepach, restauracjach jak zobaczą "bielszego człowieka" zwracają się do niego po rusku! Piękne plaże Św. Stefana, Milocer i Budvy, rządząca Czarnogórą klika sprzedała, przez co dostęp do nich stał się praktycznie niemozliwy. Bo kto przy zdrowym rozumie zapłaci np. 75 euro od osoby za wejście na plażę Milocer, czy choćby 50 euro za plażę na Św. Stefanie? Co prawda w Św. Stefanie jest chyba plaża bezpłatna ( tam się wylegiwałem, ale do czasu), ale w każdej chwili może podejść do nas gościu i poprosić o jej opuszczenie!!!!!! Poza tym ciasnota, brak miejsc do parkowania, a kwatery droższe niż w małych ośrodkach bardziej na południe np. Canj, Petrovac, Barze czy Ulcynie. Po Świętym Stefanie przyszedł czas na powrót. Pojechałem do Podgoricy koło Jeziora Szkoderskiego, dalej do Niksica ( tu praktycznie kończy się "cywilizacja") i przez góry nad Jezioro Pivskie, dalej przez Hum do Sarajewa. Tu na starówce spędziłem parę godzin jedzac wspaniałe danie za 6 zł i popijajac wspaniałą herbatką turecką. ( że o kawie i tych ich słodkich ulepkowych ciastach nie wspomnę). Nastepnie przez Tuzlę, Wukovar, Osjek dojechałem do..... ulubionego kampingu w Bogaczu, na Węgrzech. Tam znalazło sie jeszcze miejsce w "jurcie" i wieczorkiem wymoczyłem się w termalnym basenie. Rano ponownie zaliczyłem basen i w drogę do domu. Dojechałem szczęśliwie. W Budvie jakiś sku.... na parkingu przed supermarketem walnął mnie w tylny zderzak obdzierając go z farby. To jedyna, nieprzewidziana strata. A kamerkę miałem, ino z przodu, i na postoju ona nie działała, bo reaguje na ruch.:smile:3 punkty
-
Andrzej Bargiel już działa w Himalajach. W skrócie:30 sierpnia 2014 roku pod nazwą „Manaslu & Cho – Oyu Ski Challenge 2014” rusza druga część projektu Hic Sunt Leones. Celem wyprawy jest wspinaczka szybkościowa oraz zjazd na nartach ze szczytów dwóch ośmiotysięczników. Ośmiotysięcznikiem otwierającym projekt będzie ósmy pod względem wysokości szczyt na Ziemi — Manaslu (8156 m. n. p. m). Drugim ośmiotysięcznikiem należącym do projektu „Manaslu & Cho – Oyu Ski Challenge 2014” jest szósty pod względem wysokości szczyt na Ziemi – Cho Oyu (8201 m. n. p. m). Podczas wyprawy Andrzejowi będzie towarzyszyła ta sama ekipa, która brała udział podczas pierwszej wyprawy projektu Sunt Leones na Shishapangmę. Brat Andrzeja, czyli Grzegorz Bargiel, Darek Załuski, który zajmie się po raz kolejny dokumentacją filmową oraz Marcin Kin, który przybliży nam kulisy wyprawy.Kierunkiem naszej drugiej, wspólnej wyprawy będzie Nepal i dwa kolejne ośmiotysięczniki – Manaslu oraz Cho Oyu. Cel – spróbować pobić rekord czasowy w wyjściu na oba ośmiotysięczniki, a także zjechać z ich wierzchołków na nartach. Co istotne mają być to zjazdy pełne czyli od wierzchołka do podstawy góry bez odpinania nart. Na trudniejszym technicznie Manaslu taki zjazd byłby pierwszym w historii, więc wyzwanie jest naprawdę spore. Dodatkowe emocje budzi we mnie świadomość, jak ważnymi dla historii polskiego himalaizmu są obydwie góry. Pierwszego zimowego wejścia na Manaslu dokonał Maciej Berbeka i Ryszard Gajewski, a nowe drogi na szczyt poprowadzili Krzysztof Wielicki z Aleksandrem Lwowem oraz Jerzy Kukuczka z Arturem Hajzerem. Czo Oyu to z kolei pierwsze zimowe wejście w wykonaniu Macieja Berbeki i Macieja Pawlikowskiego.http://andrzejbargiel.com/pl/#wyprawyWięcej info na blogu:http://andrzejbargiel.com/blog/Andrzej jest w bazie i ma już założone C1 i C2:http://andrzejbargiel.com/blog/pl/425/to-pogoda-rozdaje-kartyhttps://www.facebook.com/Jedrek.BargielI dwa filmiki od Andrzeja[video=youtube;ocQ0PM9esr4] [video=youtube;-zSzaHsDKUc] Andrzej jest mocny:Kolejny dzień w Samagaun rozpoczęliśmy od treningu. Wraz z moim bratem wyskoczyliśmy trochę pobiegać i sprawdzić w jakiej jesteśmy dyspozycji. Ja za cel obrałem sobie jogging w miejsce naszej bazy, a Grzesiek wybrał troszkę krótszą trasę. Bardzo ucieszył mnie mój dobry czas po dobiegnięciu na miejsce. Okazało się, że 17 kilometrów i 1350 metrów przewyższenia pokonałem w 1 godzinę i 30 minut. Na tej wysokości (mniej więcej jak szczyt Mt. Blanc) to naprawdę niezły wynik.http://instagram.com/p/szETIqpug_/?utm_source=partner&utm_medium=embed&utm_campaign=video&modal=trueI świetne zdjęcie z wyprawy!: Trzeba również napisać że równolegle do akcji Andrzeja działa Olek Ostrowski na Cho Oyu!http://backwards.pl/posts/cho-oyu-8201-ski-expedition-2014-wspierajmy-marzeniaOlek dotarł na wysokość 6900m założył C1+ i zjechał do bazy:https://www.facebook.com/ChoOyuSkiExpedition2014PozdrawiamTomek2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zatoka Kotorska od strony wodyJak już jesteśmy przy Kotorze, to załączę kilka zdjęć tamtych okolic, zrobionych od strony wody, w czasach gdy Ruskich tam jeszcze nie było (2004 rok).Na początek fortyfikacje na półwyspie Privlaka, strzegące wejścia do zatoki Boka Kotorska: Wąska cieśnina u wejścia do Zalewu Kotorskiego: Mieszczący się na wyspie, czarnogórski odpowiednik naszej Częstochowy: Pielgrzymi przybywają do świątyni łodziami, a w zwyczaju jest, że każdy z nich przywozi ze sobą głazy i kamienie na dalszą rozbudowę tej wyspy.Położona tuż obok druga wysepka, na której chyba mieszczą się zabudowania klasztorne: A tutaj jakby Tatry utopione w morzu: Teraz już sam Kotor: oraz jego mury obronne, wraz z chroniącą miasta fortecą na szczycie: A na zakończenie ciekawostka - podziemny schron dla okrętów wojennych, przy wyjściu z Boki Kotorskiej na morze: Takie schrony można znaleźć w kilku miejscach wzdłuż wybrzeża byłej Jugosławii.Jakość tych zdjęć jest taka jaka jest, ale nie miałem wówczas lepszego aparatu.2 punkty
-
Załączam film. Film jest dość stary i nie jest to mój film, ale od czasu kiedy był robiony praktycznie nic się nie zmieniło. Ja, co prawda, jechałem odwrotnie, z Czarnogóry do BiH i dalej do Sarajewa. Droga pokazana na filmie to droga M-18, zaznaczona na mapie na czerwono, jako główna!!! Na filmie brak jest zdjęć z przejścia granicznego po stronie BiH. Z resztą do końca nie wiem czy BiH, bo po przejechaniu mostka, kładki !!!! szerokości 3 m z elementów stalowych, wszedzie widać falgi serbskie i napisy "republika serpska". Pieron wie jak tam jest, choć jest to wyrażny znak, że nie wszystko jest tam jeszcze uporządkowane. Przejście graniczne to po prostu jakieś budy do których od strony Sarajewa (BiH) prowadzi dróżka, w kilku miejscach o nawierzchni gruntowej!!!! Tereny piekne, widoki zapierające dech w piersiach. To trzeba zobaczyć! Może kiedyś uda mi się tam jeszcze wrócić, tym bardziej, że nie jest to daleko ( ok. 30 km) od Żabljaka- centrum narciarskiego! Jak tam wrócę z pewnością skorzystam z raftingu. Teraz mam juz rozeznanie gdzie i co szukać, gdzie się zatrzymać. Jak obrobię zdjęcia i nagrany materiał, coś dodam. Dodam jeszcze jeden film.1 punkt
-
Tak wyszło, że w tym roku w wakacje letnie chcieliśmy sprawdzić m.in. jak wygląda białe jak jest zielone, więc wylądowaliśmy w dolinie Gasteinertal. Pominę zielone, bo to forum o białym przecież.:biggrin: Przechodząc do sedna - nie mogłem będąc tak blisko nie wskoczyć na białe.:wink: Prognozy nie były dobre i dalsze czekanie na okienko pogodowe, tzn. słońce, nie miało dla mnie sensu - szybka decyzja i z córą pakujemy sprzęt i jedziemy. To bardzo dziwne uczucie jechać znajomą doliną tyle, że w środku lata. (wszystko zielone) :eek: Na miejscu dowiadujemy się, że nartowanie tylko do 14:30 ale bez wahania dajemy na górę. widok z gondoli na stację dolną wjeżdżamy wyżej i pogoda sie psuje - nad nami mgła. widok na harcore'ową traskę do downhilla. Przesiadka do Gletscherjet 2. Stacja jest na prawie 2000 m a nadal zielono : Mija chwila i wreszcie coś się zaczyna dziać :biggrin: z kolorami. docieramy do Alpincenter na wys. 2450 m i widzimy, że będzie wyżej dobrze :stupid: szybka wizyta w wypożyczalni po narciochy (resztę mamy :biggrin:) - ja testuję Volkl'e a córcia Atomiki. Good news - łorcyk śmiga do 14:30 więc płacimy tylko za pół dnia. im wyżej tym lepiej :biggrin: i wreszcie docieramy we właściwe miejsce tzn. krzesłem na górę i wyżej łorcykiem. dajemy na dół. Warunki super tzn. nieważne czy jest mgła czy nie - ważne że jest koło zera / na lekkim minusie i full śniegu. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie - raz jest zimniej na dole , raz na górze. Postanawiamy zjechać całą trasę 1 na dół krzesła. Żeby do niego się dostać , niestety trzeba podejść kawałek bo śnieg za wolny, żeby się dało podjechać. I tutaj clou programu: szkolny błąd czyli brak przygotowania /.kondycji / wydolności czyli mimo małego dystansu wysiłek okazuje się dla nas na tyle poważny, że oboje prawie mdlejemy i na kolanach dochodzimy do siebie przez parę ładnych minut. Szybka kawa i jeździmy dalej. Raz coś widać raz nie. Spotyka nas wielkie szczęście - 2 ratraki zrobiły lewą strona trasy więc dajemy tam. Ludzi jak na lekarstwo. Czas szybko mija i robimy ostatni wjazd przy akompaniamencie wrzeszczącego gościa z obsługi łorcyka - jesteśmy ostatni do zjazdu. Jak ja lubię to uczucie :stupid: Dostajemy się pod krzesło i dalej w dół. Fajnie się jedzie bo ratrak był i nie ma nikogo. Oczywiście im niżej tym cieplej a pod koniec to jak w końcówce sezonu w Polsce tzn. nawet ziemia dobra jest. Wracamy na kwaterkę i dzielimy się wrażeniami. Nawet tego samego dnia to doświadczenie wydaje się super nierealne. :sorrow:pozdrawiam wszystkich, którzy tego doświadczyli i którym będzie to dane. :biggrin: m.1 punkt
-
1 punkt
-
Ale to jest po prostu taki ich standard. Ja na Słowację jeździłem na narty przez 14 lat, aż do mojego pierwszego wyjazdu w Alpy. Potem jeszcze w następnym roku pojechałem na Słowację raz, ale gdy po podsumowaniu wyjazdu wyszło mi, że ta Słowacja kosztowała mnie niewiele mniej niż Alpy, to dałem sobie z nią spokój. Alpejskie to oni mają tylko ceny, nic więcej.1 punkt
-
To zalezy jak dysponujesz czasem i gdzie mieszkasz. Ja mieszkam w Krakowie. Spod drzwi domu na parking na bielej puti jade ok. 2:40. Wyjzdzam o 6tej i przed 9ta juz jestrm na krzesle. Popoludniu po zamknieciu jade do krk i jestem w domu na kolacje. Chopok moge smialomzaliczyc nawet w tygodniu - akurat wykonuje wolny zawod. Urlop w Austrii zaliczam niezaleznie od tego. Tylko ile takich urlopow jestem w stanie zima wygospodarowac - dwa? Wiec ten Chopok to fajne uzupelnienie. Mysle, ze sporo osob mieszkajacych w krk i okolicach tak do sprawy podchodzi. TMR placi leitnerowi i doppelmayrowi za wyciagi tyle samo co osrodek w austrii. Pistenbully, czy armatka technoalpin to samo. Trudno wiec zeby byli specjalnie tansi. Oni sporo zainwestowali, moze nawet przeinwestowali i musza sie odkuc.1 punkt
-
Najnowsze informację od Andrzeja z Manaslu:Aklimatyzacja zakończona, C3 założone, doszli do 7300 i zjechał do C2, potem do C1 gdzie ma problem ze zjazdem musiał odpiąć narty i zejść po drabince najprawdopodobniej będzie musiał obrać inną drogę zjazdu aby udało mu się wykonać w pełni zjazd z wierzchołka do bazy.http://andrzejbargiel.com/blog/pl/472/aklimatyzacja-zakonczonaDzień rozpoczął się pogodnie. Razem z moim bratem wyruszyliśmy w górę, żeby ugruntować naszą aklimatyzację. Sił i energii nie było zbyt wiele, ale doszliśmy wysoko – ja na 7300, a Grzesiek nieco niżej. Dodatkowo miał on wreszcie okazję użyć nart. Wcześniej nie było to możliwe ze względu na jego przeziębienie. Pierwszy zjazd sezonu i od razu z ponad 7000 m.n.p.m. Nieźle, co?! Fajna fota:1 punkt
-
Miałem w sobotę wcześnie rano wyjechać, ale jak się obudziłem i spojrzałem za okno - szybko zmieniłem zdanie. Startuje zatem rano koło 8.30 z Bielej Put'ci. Na razie zero kolejek. Generalnie zauważyłem jakby mniejsze kolejki w tym roku w tym miejscu startowym, chyba nowe krzesło z Lucky rozładowuje poranny napór narciarzy. Gdyby nie miejscówka , to też bym nie zaczynał od Bielej Put , bo krzesło tu jest niemiłosiernie wolne.. Piękne słońce, twarde, "sztruksikowe", zmrożone trasy. Narty na nogach raczej nie "rejsowe", dlatego kieruje sie na południe. Na górze rzut oka w żleb "Centralny" (albo "Meteorologicky" - nie jestem pewien) Kiedyś tu zjadę ;-) No i jazda na południe - tu śnieg jest już miękki, ale mi sie tam taki podoba - w koncu wiosna! Mniej ludzi, kilka szkółek ćwiczy na tyczkach. "Retrans" kocioł No i jazda po terenach freeride - Derese i Konske. Gdzieniegdzie wystają głazy, ale można je spokojnie minąć. Śniegu trochę ubity, troche mokry, ale można fajnie pojeździć poza trasą, czasami znaleźć nienaruszoną połać - mi się podobało, narty nienaruszone, piekna pogoda i jazda "między kujokami" (cytując "klasyka")! Super. Koło 13.00 powrót na północną stronę, tu trasy zdecydowanie twardsze ale z dużą ilością ciężkiego cukru, a czym niżej tym większe muldy. No i zdecydowanie więcej ludzi. Fotka na koniec. A - zaliczyłem jeszcze "pareną buchte" Nawet nawet! Polecam południową stronę - mniej ludzi na trasach, więcej śniegu poza trasą,.1 punkt







