Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 318


  2. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 967


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. zaj

    zaj

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      291


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.10.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. http://www.rmf.fm/movies/show,2079,banda-olimpijska-3-pazdziernika-2014.html
    4 punkty
  2. Co do śniegu to zdjęcie nie jest z tego wyjazdu o którym pisałem.To zdjęcie pochodzi z wyjazdu wielkanocnego więc jest to najprawdopodobniej kwiecień.Po mimo to na Wielkiej Raczy zawsze był śnieg.Jeździliśmy tam na zorganizowane obozy narciarskie w latach 84-87.Zawsze były to dwa tygodnie w czasie ferii i potem tydzień w Święta Wielkanocne.Wyjazd pociągiem do Żywca, potem PKS do Rycerki Górnej i potem z buta (czasami po pas w śniegu) do schroniska na Wielkiej Raczy.Oczywiście z plecakiem i nartami na ramieniu. W zimie zajmowało to nawet 2-3 godzin.To co pisałem o 3m śniegu było w czasie ferii w roku chyba 84. Padało praktycznie co noc.Rano była doskonała rozgrzewka - odkopanie budy wyciągu i wyciągnięcie liny wraz z rolkami ze śniegu.Potem zaś pełna jazda w puchu.Łza się w oku kręci.Co do kasku to tylko takie były dostępne:wink:Dziś już niestety z niego wiele nie zostało, dlatego kupiłem plastykowy:biggrin:Co się zaś tyczy wyrwirączki to do pasa na sznurku przywiązany był "klucz" drewniany lub aluminiowy który zakładało się na linę i na skutek obciążenia klinował się powodując, że można było jechać w górę. Najważniejsza jednak była umiejętność odpięcia tegoż "klucza" w razie upadku. Wyciąg był bezobsługowy więc w razie czego trzeba było liczyć na siebie lub, że zadziałają wyłączniki krańcowe. Dodatkowo na wejściu liny do budy były płaskowniki które miały spowodować "automatyczne" zluzowanie się klucza. Niestety nawet wujek googl nie ma fotki takiego klucza.Wyglądało to mniej więcej tak: Zdjęcie z witryny http://energetyk-elektronik-bytom.net/_eeb/Pozdrawiam
    3 punkty
  3. postanowiłem wrzucić to na forum, film mnie zainspirował i na wiosnę 2015 zaczynam treningi:wink:
    2 punkty
  4. Taki głupi wątek a ile ciekawych kwestii się pojawiło Bumer, jak piszesz w czym wchodził Hillary na Everest przypomina mi pieśń wojów Bolesława Krzywoustego: Naszym przodkom wystarczały ryby słone i cuchnące...[/I] Ale to nie było tak. Hillary na pewno żadnego waciaka na siebie nie zakładał, wiele z jego sprzętu robiona była specjalnie na te wyprawę i na miarę (buty, namiot, kurtka, gogle), pomagało mu w sumie 400 osób (z czego w akcji powyżej bazy pewnie kilkadziesiąt, miał wynoszone maski i butle z tlenem, z których korzystał). Słowem teza, że pierwsi zdobywcy Everertu zadowalali się skromnymi ubraniami i sprzętem jest chybiona. Nie mieli dzisiejszych technologii ale dobór sprzętu i ubrań był bardzo staranny Sam nie rozumiem po co kupować kurtkę Colmar czy innej drogiej marki i po 4 sezonach narciarskich zmieniać na inną... Jeśli się po tym czasie rozpadła to była niewarta swojej marki i pewnie ceny. Jeśli zmieniasz kurtkę dla szpanu - kto bogatemu zabroni. Co musiałaby mieć kurtka stricte narciarska abym ją kupił zamiast uniwersalnej? nie wiem - może cudowną ochronę przez złą pogodą i muldami na stoku... Pewnie się powtórze - skoro chcemy dobrą kurtkę z dobrą membraną - nie lepiej kupić od razu coś co będziemy zakładali częściej niż 10-14 dni w roku? Coś co nada się na różne okazje? Pierwszy gore-tex alpinusa kupiłem w 1994 r., służył mi 13 lat - na nartach, w mieście, na górskim szlaku, noszony pod plecakiem, wciskany do plecaka itp. itd. Drugi, Berghaus mam 7 lat i cały czas spełnia swoje zadanie przez cały rok. Dobry stosunek ceny do ilości używania. Obie kurtki to tzw hardshelle – sam materiał z membraną, bez żadnych ocieplin, za to skrojone tak aby zmieścić pod nie kilka warstw ubrania. Wychodząc rano z kwatery/hotelu mogę się spodziewać odczuwalnej temeratury na stoku + 10 (środek dnia, osłonięte od wiatru miejsce, pełne słońce odbijające się od śniegu) jak i -30 (cień, zimno, silny wiatr, duża wysokość). Moge wtedy pożonglować warstwami pod spodem (to też ważne co tam się nosi), założyć kaptur albo rozpiąć boczne wywietrzniki. Opierając się na ocieplanej kurtce narciarskiej takich możliwości jest mniej. Racja, że sam rodzaj membrany to jedno a drugie to trwałość materiałów, z których kurtka jest zrobiona oraz sposób uszycia – kaptur, garda, wywietrzniki, kieszenie. Co do marek tanich i drogich - zdziwilibyście się jak niskie są koszty wytworzenia t-shirta ze słabej bawełny czy innej tego typu rzeczy. Reszta to marketing, transport, koszt sklepu. Wszystkie sieci mają marże sięgające kilkuset czy kilku tysięcy procent.
    2 punkty
  5. Bumer , ty pewnie pieczesz chleb, coby piekarnia nie mogla na tobie przyciac...
    2 punkty
  6. 5 tyrolskich lodowców Dzisiaj Stubai
    2 punkty
  7. Jestem już w Zillertal, więc jutro info o warunkach.
    1 punkt
  8. Trochę się zagalopowałeś. Gdyby Toyota miała te samochody sprzedawać wszystkie po takich cenach jak ta w przetargu to poszła by z torbami w pół roku. Robiąc coś musisz wygenerować zysk i tyle. Musi być jak największy bo inaczej się będziesz cofać chociażby z braku inwestycji. Odnośnie tych ciuchów co kupują za kilkadziesiąt zł a sprzedają po kilkaset. No cóż jak się płaci za wynajem powierzchni kilka tysięcy złotych to trzeba trochę tych fatałaszków sprzedać, żeby to pokryć. Niby te marże są duże jak na to spojrzeć w ujęciu czysto liczbowym. Jednak w ogólnym rozrachunku to zysk w cale nie jest taki astronomiczny. Gdyby było inaczej nie byłoby tylu firm, które upadają lub są wykupywane nie tylko u nas, ale i na całym świecie. Pozdrawiam.
    1 punkt
  9. ale to jest oczywista oczywistość nie tylko kurtki - telefony, samochody, sprzęt AGD/RTV... cena zakupu właściwie każdego dobra jest skontruowana tak, że zarobi na tym producent, ten co kupuje hurtem, detalista, a na końcu klient zakupi myśląc że i tak świetny interes zrobił. towart jest wart tyle ile klient jest w stanie za niego zapłacić. Proste
    1 punkt
  10. Ja myślę, że w tym temacie chyba wszystko jest już jasne Drogie kurtki nie są niezbędne, ale z pewnością nie przeszkadzają, a co więcej, z reguły są lepiej odszyte i ładniejsze, więc jeśli ktoś ma potrzebę/ochotę i go stać, to niech kupuje sobie taką kurtkę bez żadnych kompleksów - w końcu żyje się tylko raz. Oczywiście i tak każdy będzie miał w tej kwestii swoje zdanie, niektórzy nazwą to snobizmem. Paulo Coelho (chyba, bo dobrze nie pamiętam) napisał kiedyś coś takiego, że mężczyzna elegancki w swojej garderobie nie miał ani jednej rzeczy z metką czy logo - niewątpliwie coś w tym jest. Ktoś może przywołać słowa Clarksona, który pisał, że samochodów typu Mercedes C 63 AMG Coupe, który ma 460 KM, to po prostu przedłużanie sobie penisa. Potem dzieciaki w szkole siedzą i mówią " Mój ojciec ma auto o 7 KM mocniejsze niż Twój!", a tak na prawdę to niczego nie dowodzi, bo samochód, który faktycznie jest dostosowany do swojej mocy, to Veyron, który ma 1001 KM i kosztuje milion euro. I nawiązując do tego, co napisał Sławek: Dokładnie tak! I jeszcze mógłbym mieć jakiegoś phenix-a, żeby poczuć jakąś więź z norweskimi alpejczykami :stupid: Wiecie co jeszcze? Nieważne czy ktoś mi zarzuci, że jestem nieelegancki, że jestem snobem czy próbuję sobie dodać męskości w ten sposób - jak będzie mnie na to stać, to sobie kupię taką kurtkę i będę szczęśliwy, że mam coś, co mi pozwala zbliżyć się do pucharu świata Oczywiście nie będę dawał na kurtkę 5 000, ale takiego colmarka za 1200 mógłbym przytulić. I tyle A z trochę innej beczki, musze przyznać, że zainteresowało mnie bardzo to, co napisał Piotr. I tutaj prośba właśnie do niego, do Mitka także - jeśli macie jakieś zdjęcia z "dawnych czasów", to może warto by było jakiś temat założyć dotyczący wspomnień? Moja wiedza na temat historii narciarstwa jest czysto podręcznikowa - tylko tyle co na kursie + kiedyś NTN do jednego numeru dorzucił płytę z jakimś filmem "kamienie milowe" czy coś takiego. Zacząłem przygodę z narciarstwem w sezonie 96/97 i takie zdjęcia, historie i anegdotki są dla mnie - i myślę, że nie tylko - bardzo ciekawe Także jakbyście kiedyś mieli chwilę, to będę wdzięczny
    1 punkt
  11. Cześć Wyglądał jak normalny człowiek a nie naśladujący zawodnika mutant. :wink:I włos jak należy - jutro Ci się zrewanżuję. Pozdro
    1 punkt
  12. Wygląda, że śniegu było wtedy "w bród" :smile: Ale coś Ty miał na głowie za "kask" ?? :wink: Pozdrawiam,
    1 punkt
  13. Sweterek jak sweterek. Ale te Wasze pasy... wywołały wspomnienia... Młodziaki pewnie nie mają pojęcia po co one... :smile: Tadek
    1 punkt
  14. To ja też wsadzę dwa grosze.Dla mnie sprawa jest prosta.Kto ma kase to kupuje, a ten kto ma jej mniej twierdzi że by nie kupił.Jak by miał to by kupił.
    1 punkt
  15. Brenna - przymiarki do budowy nowej kanapy Witam, na portalu Beskidzka24.pl pojawiła się taka informacja: "Do Urzędu Gminy w Brennej zgłosił się inwestor, który chce wybudować na Świniorce czteroosobową kolej krzesełkową. Inwestycja w dolinie rzeki Leśnicy byłaby pierwszą tego typu w całej gminie. Przedsięwzięcie jest obecnie niemożliwe do zrealizowania, gdyż w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nie ma odpowiednich zapisów. Spółka z Lublińca, prowadząca kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy w Brennej Leśnicy, zwróciła się do wójta o ich zmianę. Temat został poruszony podczas ostatniej sesji Rady Gminy. Radni zdecydowali się dać inwestorowi zielone światło i jednomyślnie zagłosowali za przystąpieniem do zmiany planu w rejonie stacji narciarskiej Świniorka. – Wielomilionowa inwestycja jest istotna dla rozwoju tej części Brennej. Mam nadzieję, że postawienie krzesełek w Leśnicy pozwoli przyciągnąć do całej gminy większą liczbę turystów. Cieszę się, że wreszcie znalazł się inwestor, który podjął się takiego wyzwania – mówi Iwona Szarek, wójt gminy Brenna." O budowie kolei linowej na Świniorkę mówi się już od dobrych kilku lat, co więcej na stronie internetowej znajdującego się tam ośrodka narciarskiego można było wtedy przeczytać o takich planach rozwoju, a jak się okazuje jak do tej pory nie było nawet odpowiednich zapisów w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Pozdrawiam A.
    1 punkt
  16. Z góry informuję, że nie mam nic do ciebie (a tym bardziej do tego co kupujesz) - cytat jakiś był mi potrzebny do postu:wink: Narzekamy na drogie skipassy i wyjazdy narciarskie. A tu lekką rączką pisze się, że 1kzł to można za kurtkę dać. Moim zdaniem to cena kosmiczna jest no chyba, że dla żony:biggrin: W moim przypadku jest tak: W roku na nartach jakieś 15 dni. Z czego 10 dni wymaga kurtki (powiedzmy narciarskiej) bo reszta to w softshell-u czy jakimś "ortalionie". Nie używam kurtki narciarskiej do innych celów. Jako, że kurtkę zmieniamy pewnie co cztery lata wychodzi, że jeden dzień nartowania z powodu kurtki wynosi 25zł. Jak ujął to kolega W.W. IMHO za dużo. Teraz druga sprawa - jakość. Co to znaczy? Ja się pytam czy w ciągu 40 dni na nartach ta "słabej jakości" kurtka się rozpadnie? Mam w tym względzie trochę inne doświadczenia. Trzecia sprawa to te wszystkie parametry. Pytam się ile z tych czterdziestu dni życia kurtki spędzamy w jakichś ekstremalnych warunkach? Mam tu na myśli temperatury rzędu -25stC, wichury, ulewne deszcze.....itd. Obecnie posiadam kurtałkę za 250zł. Membrana nawet nie wiem czy jest. Nie marznę w niej bo zawsze sprawdzam pogodę jaka będzie i odpowiednio się ubieram. Nie przemaka bo tak już ma:biggrin: - przypadek? Nie bo w zasadzie przez ostatnie 20 lat nartowania nie trafiłem na deszcz. Zdarzało się w pod koniec marca czy w kwietniu, ale wtedy jeżdżę w leciutkiej kurtce z przysłowiowego "ortalionu" Tyle z mojej strony. A jak wcześniej mówiłem co kto kupuje to jego sprawa. Dla mnie 1000zł za kurtkę (choć by była kosmiczna) to za dużo. Pozdrawiam
    1 punkt
  17. Wyjazd: Droga była wprost rewelacyjna. Z Wwy wyjechaliśmy od razu na autostradę, potem dołączyliśmy do nówki Katowickiej i potem za Siewierzem zjechaliśmy na A1, potem króciutki odcinek bez autostrady do granicy i potem już Czechy i Austria (A5, A2, S6 i A9). Jedyny mankament to na autostradowym odcinku za Siewierzem brak stacji benzynowej... Dojechaliśmy w 10 h więc szybciutko. Najwygodniej oczywiscie się jechało z GPSem: Nasz Gasthof położony był ok 150m od stacji Planai-Hochwurzen i to było rewelacyjne rozwiązanie bo stamtąd można było startować na każdą stronę 4 gór Hauser Kaibling-Planai-Hochwurzen-Reiteralm. Gospodarze generalnie raczej nie mówili po angielsku i do tej pory się zastanawiam jakim cudem się dogadywaliśmy (potrafiliśmy przez godzinę gadać na różne tematy - oni w po „austriacku” a my po angielsku). Oczywiście wypytywaliśmy o smakowite plotki z pucharu świata i to okazało się dość przydatne, bo dowiedzieliśmy się o treningach austriackiego teamu właśnie w Schladming. Pokoik był niestety na 2 piętrze, dość spory, przytulny i z Wifi (działającym bez problemów). Jak tylko się zameldowaliśmy i wnieśliśmy klamoty do pokoju, poszliśmy na spacer najpierw w stronę stacji Planai-Hochwurzen (kupić karnety) a potem coś zjeść w miasteczku. Przy kasach stacji Planai-Hochwurzen były automaty Skiline, które drukowały dzienny przebieg. Schladming wieczorkiem wygląda pięknie, jest tu sporo restauracji, barów apres ski i akurat przed Świętami był bazarek adwentowy na którym można było napić się grzanego wina, zjeść pieczone kasztany i kupić różne pamiątki. Poszliśmy w stronę Planai Arena – trybuny i wisząca meta były już gotowe na zawody Ale widać że prace trwały bo codziennie coś się nowego tam działo (nawożenie śniegu na metę i takie tam kosmetyczne czynności). Zresztą taki spacerek po mieście (do Planai Arena i z powrotem) robiliśmy sobie codziennie wieczorkiem po nartach. Zaszliśmy jeszcze do Billi po produkty pierwszej potrzeby - słodycze, Almdudler, mleko i kawa zbożowa Irene .
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...